Takaja żyzń cz. XII

with 9 komentarzy

Jeszcze raz poproszę, by usterki znalezione w opowiadaniu wysyłać do mnie poprzez formularz kontaktowy, znajdujący się po lewej stronie. Jako swój adres można wpisać: kuku@gmail.com.
Dojdzie. Miłego i ufff  🙂

Po wieczornej rozmowie z Adamem poszłam do pokoju i zajmowałam się Kacperkiem, jak robot.

Umyć, położyć, uśpić, iść się umyć, położyć…
I tak sobie leżałam i sufitowałam godzinę, dwie, w końcu zerwałam się z łóżka, wkurzona do granic możliwości i zaczęłam chodzić po pokoju. Mało mi było miejsca. Zaczęłam zwiedzać dom nocą.
Okna Adama już dawno spały, moje niby też, ale ja nie umiałam.

Jutro rano mamy jechać do ginekologa, ale nie to mnie wprawiało w taki stan.
Wiedziałam, do czego to wszystko wiedzie, ale nie wiedziałam jak. Znaczy niby wiedziałam…
Boże, już się nawet w myślach gubię!
Kuchnia, ciemno, stół, na nim laptop Adama?
Podeszłam, otworzyłam, ekran zaświecił.
Dawno nie korzystałam z komputera, ale miałam pewne braki w wiedzy praktycznej, natury damsko – męskiej i chciałam je uzupełnić.

Nie tutaj, bo ktoś może zobaczyć, lub Kacper się obudzi i będzie mnie szukał, lub się po prostu wystraszy. Zamknęłam srebrne cacko ze świecącym jabłkiem i pobiegłam z nim do pokoju.

Usiadłam w łazience przy ścianie, pod oknem na wypadek, gdyby Adam chciał zbadać światło w mojej łazience i zaczęłam szukać. Szło mi opornie, ale w końcu dokopałam się do stron o… seksie.

Im dłużej czytałam, tym szybciej oddychałam, a sen odpływał w siną dal.

Po czytaniu przyszła pora na filmiki, które samoistnie wpadły pod mój palec na trackpadzie i wtedy z podniecenia zaczął mnie boleć brzuch.
Zamknęłam przeglądarkę, po chwili laptopa i na palcach odniosłam go do kuchni.

Leżałam w łóżku, ale ponieważ spałam z maluchem, nie mogłam się zabawiać sobą.

W brzuchu szalał mi już pożar, a w głowie układał się plan.
Adaś chciał dzieweczkę płochliwą i subtelną, ale rżnął ekskluzywną sucz.
Adam dostanie więc miks kobiecy w moim ciele. Widziałam na filmikach, co robią kobiety i jak mężczyźni na to reagują. Słuchałam w skupieniu ich słów, uczyłam się ich.
I nauczyłam.

Po dwugodzinnej, niespokojnej drzemce zerwałam się i w pidżamie pobiegłam do kuchni.

– Mirusiu – poprosiłam z miną szczeniaczka. – Czy mogłabyś pobyć z Kacperkiem do południa? Adam jedzie do miasta i obiecał mnie podrzucić do sklepu, chcę chłopakom kupić po ciuchu, bo nic nie mają.
Nos mi się wydłużał od kłamstw, ale kochana Mira zgodziła się oczywiście.

Wizyta u ginekologa przebiegła łagodnie. Pani doktor była miła, zadawała dużo pytań, w końcu pożegnała mnie, przekazując recepty.

Nagrzana tym, co widziałam wczoraj w internecie, zaciskałam w samochodzie uda i uspokajałam oddech.
Już sama obecność Adama obok i wspomnienie tego, co mi robił stojąc między udami, jak się o mnie ocierał gdy siedziałam na biurku, utwardzała mi sutki. Brak stanika nie pomagał.
Nie założyłam go z premedytacją, chciałam uwieść Adama, nim on uwiedzie mnie.

Cisza ciążyła mi w drodze do apteki. Gdy wysiadał z auta, spodnie opięły się na jego pupie, a moja wyobraźnia oszalała.

Zostałam sama w cichym aucie z przyciemnionymi szybami.
Włożyłam rękę do majtek, byłam mokra. Pomacałam spodnie z zewnątrz, przeciekały.

Jeśli tego nie rozładuję, to mi para uszami pójdzie.
I jak ja mam się przy nim zachowywać w sposób opanowany?

W sumie po co?
Plan w mojej głowie ewoluował i zmieniał się z sekundy na sekundę.
Najpierw chciałam go wyłącznie kusić i rzucać półsłówka.
Później całowałam go już w myślach.
W końcu siadałam na nim i ocierałam się, jak wtedy na biurku.

Obrazy męskich penisów penetrujących wykrzywione w ekstazie rozkoszy kobiece usta, sperma tryskająca im na piersi. Cipki przyjmujące ich sztywne drągi i gwałtowne ruchy w ich wnętrzu, rozbiły doszczętnie mój spokój.

Dotąd podniecenie omijało mnie, panowałam nad sobą. Odmawiałam chłopakom, nie spotykałam się z żadnym i nawet nie ciągnęło mnie do nich.

Demolka, którą we mnie zrobił Adam u siebie w pokoju i to co sobie zrobiłam nocą w mózgu, doprowadziło mnie do konsystencji półpłynnej.
Składałam się w obecnej chwili z masła, oliwy i kisielu.

Wrócił, wsiadł, ruszył i znów cisza.

– Wiesz? – Musiałam coś powiedzieć, by nie eksplodować. – Nawet się z tego cieszę.

Popatrzył na mnie zdziwiony, sprawdził mi oczy myśląc pewnie, że się naćpałam.
Żeby sprawdzić, musiał zaparkować na poboczu.
Podpuszczał mnie, mając pewnie nadzieję, że zacznę się wycofywać z tego, co mówiłam wcześniej.
O niedoczekanie twoje!
W końcu kazał mi siebie pocałować, a ja na to właśnie czekałam. Osaczyłam go sobą, wkładałam sobie jego ręce pod bluzkę, ciesząc się brakiem bielizny, później do majtek, w końcu usiadłam na nim okrakiem i rozpięłam mu koszulę.
Przestałam myśleć, nie zastanawiałam się, czułam.
Moje nagie piersi i włoski na jego torsie, zapach i smak skóry szyi. Musiałam być jeszcze bliżej, a nie potrafiłam. Czułam już światło pod powiekami i płomienie rosnące od lędźwi w górę.
Chciałam przycisnąć jego penisa do siebie, ocierać się mocniej i wtedy Adam krzyknął i boleśnie zacisnął palce na moich udach. Drżał i dyszał z twarzą w moich włosach.

Zamarłam nie wiedząc, jak się zachować. Najchętniej zostałabym tak jeszcze, może się trochę poocierała, ale wycofałam się na swoje miejsce. Adam nadal siedział z zamkniętymi oczami, pognieciona koszulą i… plamą na spodniach.

Zachciało mi się śmiać, ale powstrzymałam się.
Przyglądałam się jego twarzy po raz pierwszy i jakoś tak inaczej.
Zdecydowany podbródek, spory nos, niewielkie, lecz ładnie wykrojone usta, szerokie brwi i rzęsy.
Dlaczego ja takich nie mam? Gdzie tu sprawiedliwość?!

Powoli, jakby się budził, podniósł powieki i przekręcił głowę w moją stronę.

– Narozrabiałaś młoda – mruknął.
– Ale ja muszę jeszcze do sklepu jechać – palnęłam pierwsze, co mi przyszło do głowy.
Ale musiałam przecież!

Zakupy zrobiłam sama i na szybko. Dwie pary spodni, cztery koszulki i tenisówki dla obu braci.

Nie były ani drogie, ani wyjątkowo ładne, ale i tak były najładniejszymi ciuchami, jakie mieli mieć od wielu lat.
Dotąd tylko używki od ludzi, bądź z darów, czasami coś z lumpeksu. Kombinacje.

Adam czekał w aucie z wiadomych powodów. Wskoczyłam na siedzenie szczęśliwa i uśmiechnięta, obejmując jak największy skarb, prezenty dla braci.

– Z czego się tak cieszysz? – Nieufnie spoglądał na torbę. – Co tam masz?
– Spodnie, koszulki i buty! – wykrzyknęłam z nieopanowaną radością. – Nowe!
Miał minę lekarza, diagnozującego chorego w szpitalu psychiatrycznym. Skąd mógł wiedzieć, jak to jest cieszyć się z nabycia rzeczy, które on nabywał tak po prostu?
– Jakąś ładną bieliznę też sobie kupiłaś? – Zaglądał do reklamówki.
– To nie dla mnie! – Wyrwałam mu ją z rąk. – To dla braci.

Siedział i patrzył, aż mi się głupio zrobiło.
No dobrze, może i jestem siusiara przy nim, ale zdaje się, że to ja mam większe doświadczenie w walce o byt, niż on. Nie będę miała z tego powodu kompleksów i już!
Chociaż mogłam pomyśleć o jakichś koronkach na tyłek. Nie zaszkodziłoby.

– Dobrze młoda. – Odpalił silnik. – Tym razem ty nie dokończyłaś i jest remis, ale niedługo. Wieczorem u mnie. Uśpisz malucha i zapraszam na dogrywkę.

W domu były krzyki, piski i głośna radość. Tomek i Arek przymierzali, przechadzali się po pokoju, jak po wybiegu,
a Kacper podskakiwał między nimi.

Dawno nie cieszyli się tak, a może po prostu nie okazywali radości, skupiając się na przetrwaniu.

Widziałam, że Adam wsiada znów do auta i odjeżdża, przebrał się oczywiście wcześniej.

Dokąd pojechał?

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    wgl nie zwracam uwagi na błędy, pochłonełam ten odcinek i nadal czuję niedosyt, mogła bym cię czytać całą noc 🙂

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    Ohh, rozumiem ten szal pisania… Kiedy wlasne dziela sa dla nas jak dzieci… Co do odcinka, swietny. Chociaz krotki, ale przynajmniej na kolejny nie trzeba dlugo czekac 😛

  3. Kajjka
    | Odpowiedz

    Błęęęędy, błędy??? gdzie wy? nie ma… bardzo lubię taką dwutorową narrację, to samo oglądane z jej perspektywy i z jego. No dobra Adam zaprosił Kasię na wieczór… będziesz nas trzymać na głodzie do wieczora? Proszę, nieee (oczy spaniela) 😀

  4. Anonymous
    | Odpowiedz

    Zawsze urywasz w takich momentach! Ughh!! wiecej, wiecej, wiecej ;D

  5. Anonymous
    | Odpowiedz

    mika błagam! zlituj się 🙂 leze chora w domu i zamiast spać (i zdrowiec;)) co 5 minut odwiedzam bloga w oczekiwaniu na tekst 🙂

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna czesc? Bo zamiast sie uczyc na kolokwium wyczekuje jej non stop. Poprosze jak najszybciej, najlepiej teraz

  7. Kajjka
    | Odpowiedz

    A ja mam przez Ciebie rozdwojenie jaźni, a nawet roztrojenie ;), czekam sobie… czekam… 😀

  8. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Jeszcze trochę cierpliwości.

  9. Anonymous
    | Odpowiedz

    kiedy można spodziewać się kolejnej części?

Napisz nam też coś :-)