Takaja żyzń cz. XXII

with 25 komentarzy
Wracaliśmy do domu w milczeniu.
U fryzjera zapłaciłem za zabiegi na naszych włosach i dodatkowo za ręcznik, który z sobą zabraliśmy. Nie chciałem tam dłużej przebywać, musiałem opuścić galerię. Za dużo tam ludzi w ludziach.
Młoda siedziała w turbanie na głowie, lecz nie wyglądała z tego powodu na nieszczęśliwą.
***

– To było bardzo ciekawe przeżycie. – Przerwałam ciszę. – Dziękuję ci za ten dzień i oczywiście za ubrania i… za ręcznik również.
Po ostatnich słowach nie potrafiłam ukryć rozbawienia, za które Adam spiorunował mnie wzrokiem.
– Bardzo zabawne. – Próbował przybrać groźną minę, ale ta już na mnie nie działała. – I proszę bardzo.

I znowu cisza, ale taki jej rodzaj, który nie krępuje.
Na taką ciszę trzeba sobie zapracować.
– Wiesz, że nigdy nie byłam na takich zakupach i że pierwszy raz piłam kawę w kawiarni?
– Kolejne pierwsze razy ze mną? – Zerknął na mnie. – Oby tylko tak przyjemne były te kolejne.

To było zdecydowanie dwuznaczne i zastanawiałam się, do czego pił. Czy miał na myśli kolejne pierwsze razy ogólnie, czy myślał o seksie. Nie spytałam jednak, nie mam w zwyczaju dopytywać.
Po powrocie do domu zastaliśmy zaporę w postaci czterech osób i dwu psów.

– I co? I co? – Podskakiwał Kacper. – Fajnie było? Co masz w tych torbach? Dlaczego tak długo was nie było? Jadłaś lody? Po co ci ręcznik na głowie?
Nie próbowałam nawet odpowiadać, bo nie po to Kacpcio pytał. On musiał najzwyczajniej w świecie wyartykułować wszystkie myśli, które zgromadziły mu się między uszami w czasie naszej nieobecności.
Wyciągnęłam tylko ręce z siatkami, pozwalając je przejąć braciom, którzy rzucili się na nie, jak wygłodniałe psy na kość. Nie ważne, że to babskie łaszki i akcesoria. Najistotniejszy był zapach materiału i metki wiszące na każdym produkcie. To, że nikt wcześniej nie nosił tych ubrań.
Tomek wyciągnął z papierowej torby sukienkę i bez rozkładania, uniósł ku twarzy i powąchał, przymykając oczy. Widziałam w minie Adama konsternację i zdziwienie.
– To zapach nowości go zachwyca Adamie. – Wyjaśniłam mu po cichu. – Nie znaliśmy go dotąd. Nie mieliśmy nowych ubrań.
Zwrócił wzrok z powrotem na chłopaków i przyglądał im się, ale inaczej. Po jego twarzy przepływała masa uczuć, zaszkliły się oczy. Zdawał sobie może właśnie sprawę z tego, ile szczęścia ma posiadając spokój o byt.
Pewnie nigdy nie zastanawiał się nawet, jak to jest nie mieć co zjeść, czy założyć na grzbiet.
Muszę mu więcej o prawdziwym życiu opowiedzieć, o jego ciemniejszej stronie.

– Napiłabym się dzisiaj wina z tobą – powiedziałam. – Jeśli oczywiście masz ochotę.

– Jesteśmy umówieni u mnie? – Pochwycił z zapałem.
– Nie Adasiu – zaprzeczyłam. – W kuchni.
Najpierw oklapł, lecz po chwili się otrząsnął.
– Cieszę się!
I faktycznie się cieszył.

Przed pogonieniem chłopaków do łóżek, musiałam im jeszcze zrobić pokaz mody, wyłączając rzecz jasna z pokazu nową, śliczną bieliznę.
– Kacperku. – Naciągałam spraną pidżamkę w misie na jego szczuplutkie ciałko. – Zostawię ci nadajnik elektronicznej niani i gdybyś mnie potrzebował, to wystarczy że coś powiesz, a usłyszę cię.

– Mam tutaj mówić i ty będziesz słyszała?! – Nie potrafił uwierzyć. – To jest takie coś, jak mają amerykańscy komandosi?
– To jest coś dla domowych komandosów – wyjaśniłam szeptem. – Jak mi zadasz pytanie, to ja Ci mogę odpowiedzieć i też to będziesz słyszał.
– Naprawdę?! – Oczy miał, jak pięciozłotówki. – To idź już i będę do ciebie mówił.

Siedziałam przy stole w kuchni, konferując z maluchem przez nianię. Bawiło go to przez kwadrans, po którym znudził się zabawką i zatopił w telewizyjnej animacji. Słuchałam jej echa w głośniczku, rozmyślając równocześnie o dzisiejszej szopce w galerii.

Adam był zazdrosny!
Nie pozwalał chłopakowi dotykać moich stóp, dziewczynie moich włosów…
Podobało mi się to. Poczułam się bardzo kobieco.

– O co ci chodziło z tymi koronkami? – To było pierwsze pytanie, które zadałam wchodzącemu do kuchni Adamowi.
Właśnie dotarło do mnie, jak ukochałam to miejsce. Stół, krzesła, bałagan na blatach i woń jedzenia.
Plus kwiaty na parapetach, zioła suszące się w wiązkach na karniszach i balony z dojrzewającym winem, oczko w głowie Miry.
Te ostatnie pykały gazami, przez cienką, szklaną, wygiętą finezyjnie rurkę.
Nim odpowiedział, przyniósł butelkę wina, dwa kieliszki, korkociąg i ustawił to wszystko na stole między nami.

– Kasiu – zaczął z westchnieniem. – Masz dziewiętnaście lat prawie i żadnego porządnego pierwszego razu za sobą, a ja w swej dupkowatości odebrałem ci najważniejszy pierwszy raz i jestem o to zły na siebie.
Zdjął osłonkę z szyjki butelki i powoli wkręcił spiralę korkociągu w korek, grzebiąc sobie w myślach coraz to głębiej, z każdym okręgiem korkociągu.

– Byłem późnym i jedynym dzieckiem dwojga ambitnych architektów. – W skupieniu napełniał kieliszki bordowym płynem. – Moim zadaniem było nie sprawianie problemów, wzorowa nauka i opieka nad psem. Rodzice byli zapracowanymi ludźmi i zostawiali wychowanie mnie i opiekę nad moją osobą opiekunkom.

Westchnął, pociągnął głęboki łyk wina i przymknął oczy.
Poszłam za jego przykładem, smakując rdzawo-czerwony płyn, lecz nie odzywałam się.
Nie byłoby to w tej chwili stosowne.

– Brakowało mi rodziców, lecz nie wiedziałem wtedy, jak powinna wyglądać prawdziwa więź rodzinna. – Znów łyk, cisza, westchnienie i ciąg dalszy. – Gdy się tutaj pojawiłaś wiedziałem, że chcę cię przelecieć.

Słowa wypowiedziane były bez namysłu, zapewne pod wpływem rozluźniających jaźń procentów alkoholowych.
– Przeleciałem, ale przedtem zobaczyłem coś, co mnie obezwładniło prostotą! – Patrzył mi teraz w oczy.
Emocje zaszkliły mu wzrok i zablokowały na dłuższą chwilę.
– Wy się po prostu kochacie i to widać! – Pochylił się ku mnie, patrząc natarczywie igielnym wzrokiem. – Dbasz o nich, rozumiesz ich uczucia i oni wczuwają się w ciebie i nie rozumiem do cholery, dlaczego nie spotkało mnie coś podobnego?!
Zaciśnięte pięści i ból na twarzy.
– Zazdroszczę wam Kasiu – powiedział ciszej, wbijając wzrok w blat i rozpłaszczając dłonie na nim. – Chciałbym być kiedyś częścią czegoś tak doskonałego. Tak naturalnego…

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    Niedosyt.
    Z każdą częścia coraz lepiej.
    Oby staneli na ślubnym kobiercu :3

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    ja chce więcej więcej więcej więcej MIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIIKA WIĘCEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEJ

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Przecie nie umieram…

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      ja umieram z powodu kontynuacji opowiadań ;ccccc

  3. Kajjka
    | Odpowiedz

    Adaś – marzyciel się znalazł… :p, jeszcze trochę, a go polubię.
    A co do ukatrupiania, to sorry Mika,
    ale Ty pisujesz piękne romantyczne historie, w ukatrupianiu możesz wypaść mało wiarygodnie :p
    (niczego nie sugeruję, to w odniesieniu do tego, co u Ciebie przeczytałam :D),
    to ja lubię sobie czasem coś zamordować, zadźgać, wbić na pal, utopić… sfajczyć na żywca też mi się zdarzyło ;)… a, o topieniu w bagnie bym zapomniała :p

  4. Anonymous
    | Odpowiedz

    Dziękować, dziękować 🙂

    Mam wrażenie, że udało Ci się wykreować gwałciciela – sierotkę… emocjonalną

    M.G.

  5. Mariet Węgorowska
    | Odpowiedz

    Zrobiło mi się znów smutno. ;<

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    hej,ale fajna część 🙂

  7. lkolac
    | Odpowiedz

    A dlaczego bogaty i bez uczuc i rodzicow i zimnego chowu. Za slodko

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      no jak za słodko? 😉 to jednak furiat i gwalciciel

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      no jak za słodko? 😉 to jednak furiat i gwalciciel

  8. Anonymous
    | Odpowiedz

    Znowu za mało…

  9. Anonymous
    | Odpowiedz

    A ja myślę, że w sam raz. Bardzo mi się podoba to opowiadanie.

    Jeśli komuś za słodko, to polecam książki Olivii Cunning, których bohaterami są muzycy z zespołu rockowego:
    1, “Za sceną”
    2. “Ostra gra”
    3. “Gorący rytm”
    4, “Mocne uderzenie”
    Jest w nich wszystko: romantyzm, przyjaźń, dowcip, kłótnie no i mnóstwo scen z “pieprzykiem” 🙂

  10. Anonymous
    | Odpowiedz

    Z kazda czescia coraz lepiej. Twoje najlepsze opowiadanie. Licze na kolejna czesc dzisiaj! Bedzie, prawda?

  11. Anonymous
    | Odpowiedz

    W koncu objawily sie ludzkie uczucia u Adama 😀 zachwycona jestem bi xzekam na kontynuację 😉

  12. Anonymous
    | Odpowiedz

    coś dzisiaj będzie??

  13. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Dziś kolejnej takajej nie będzie, gdyż nie chcę Was obrażać tyci – kawałkami.
    Jutro o 21szej zapraszam na pokaźniejszy kawałek, dziś natomiast można poczytać “Studnia i róża” Kajjki (patrz zakładka z lewej).
    Całuję
    m.

  14. Anonymous
    | Odpowiedz

    Ja bym sie tam zadowolila tyci kawaleczkiem ale szanuje decyzje i czaekam na jutro 🙂

  15. Anonymous
    | Odpowiedz

    Bardzo dobra decyzja!popieram!
    l_b

  16. Kajjka
    | Odpowiedz

    Też uważam, że słusznie czynisz 🙂 jak mówi stara chińska mądrość ludowa: co nagle to po diable ;), czekamy do jutra…

  17. Anonymous
    | Odpowiedz

    Dobra decyzja!

    Dzięki za info – nie będę warować przy komputerze na bezdurno.

    M.G.

  18. Anonymous
    | Odpowiedz

    Szczerze mówiąc nie chciałam czytać w ogóle tej serii opowiadań, jakoś tytuł mnie odrzucił, a dzisiaj miałam sporo wolnego czasu i się jednak przełamałam. Naprawdę było warto! Targały mną różne emocje, podniecenie, ale czasem były i łzy. Opowiadanie genialne 🙂

  19. Anonymous
    | Odpowiedz

    Jeszcze zapomniałam dodać, że czekam na Dług (tamta historia wydarzyła się w rzeczywistości, dlatego też mnie bardzo ciekawi).

  20. Anonymous
    | Odpowiedz

    Na “Dług” c.d poczekamy na Agatę,bo fabuła niebezpiecznie zbliża sie do czasu rzeczywistego.Ile można ujawnić,co trzeba przetworzyć,wymagana konsultacja 😉
    l-b

Napisz nam też coś :-)