Takaja żyzń cz. XXIII

with 23 komentarze
Dziękuję za cierpliwość.
Postaram się podawać czas, w którym będą się pojawiały kolejne kawałki.
I oczywiście tak, wiem, za krótko 😀
– Nie próbuję nawet porównywać swojego dzieciństwa do twojego – dodał po dłuższej chwili milczenia. – To, co ty przeżyłaś jest nieporównywalnie gorsze, niż mój brak przeżyć. Nie wiem, jakim cudem udało ci się uchować w takim zdrowiu psychicznym.
– Miałam dla kogo. – Rozczulił mnie i mile połechtał. – Mogłam się ewentualnie stoczyć i skończyć jak matka, ale za bardzo brzydził mnie taki scenariusz. Wiedziałam, że ten stan rzeczy jest czasowy, poza tym za mną poszliby na dno bracia. Nie wiesz nawet, jakim motywatorem jest odpowiedzialność za trzy inne życia.

– Nie wiem – spuścił głowę, wpatrując się w rozkołysany w kieliszku płyn – i patrząc z perspektywy czasu stwierdzam, że się myliłem.
– Co do mnie? – Nie rozumiałam.
– Nie – zaprzeczył. – Co do samego siebie i byłego małżeństwa. Obarczałem byłą o jego rozpad, ale dotarła do mnie właśnie brutalna prawda, że poza dobrami materialnymi nie wnosiłem w ten związek zbyt wiele. I stwierdziłem to widząc, do jakich poświeceń ty jesteś zdolna. Żyłem obok swojej żony, nie interesując się tym co jej w duszy gra i tak samo podszedłem do Ciebie.
– Wiesz Adamie, moja najlepsza koleżanka też ma bogatych rodziców i to co mówisz jest echem jej słów. Też się świetnie uczy i to nas do siebie zbliżyło, ale później okazało się właściwie nie ma różnicy między rodzicami alkoholikami a tymi, którzy pieniędzmi chcą spławić swoje dzieci. I jedni i drudzy nie nadają się na rodziców, ale spłodzili potomstwo, bo tak trzeba lub po prostu tak wyszło.
– I wychodzą w świat takie dorosłe niedołęgi emocjonalne, jak ja. – Zaśmiał się gorzko.
– Ale zacząłeś wreszcie myśleć Adasiu i to ci się chwali. – Czułam się coraz bardziej rozluźniona w jego towarzystwie i nawet go trochę polubiłam, jako człowieka. – Od zawsze dużo czytałam, pochłaniałam wszystko co mi w ręce wpadło i kiedyś trafiłam na ciekawy wywiad z psychologiem. To była rozmowa o wpływie dzieciństwa na późniejsze życie i dotyczyło w szczególności dzieci bitych przez rodziców. Dziecko takie ma trzy scenariusze na przyszły związek i albo wejdzie w relacje sado-maso jako strona uległa, albo będzie biła własne dzieci, lub po prostu przerwie ten zaczarowany krąg i stworzy normalną rodzinę. To ostatnie jest najlepsze, lecz niesie z sobą prawie zawsze samookaleczanie i może to być obgryzanie paznokci, ust, rozdrapywanie skóry głowy i tym podobne. Mój ojciec też próbował bicia, ale mu to szybko wyperswadowałam.
– Uderzył cię?! – Adam zjeżył się, jakby chciał wstać i biec natrzaskać mojemu staremu.
– Próbował uderzyć Tomka, ale wzięłam wtedy nóż i nastraszyłam go, że jeśli to zrobi, to zaczekam aż uśnie i poderżnę mu gardło, a jako nieletnia nie trafię do więzienia. Wolał iść spać, niż kontynuować.
– A jak to co powiedziałaś ma się do mnie? – Nie rozumiał najwyraźniej. – Do mojego dzieciństwa?
– Tak, że wszystko co się dzieje w latach dorastania młodego człowieka musi się odbić w jego dorosłym życiu i związkach. – Starałam się wyjaśnić jak najprościej. – Nie miałeś wzorców, bo opiekunki nimi nie są i te braki przeniosłeś na dorosłość. Nie było rodziców na co dzień i pewnie nie żyli ze sobą, nie widziałeś tego w domu, więc to samo stworzyłeś u siebie.
– Czy to nie zbyt dorosłe myślenie, jak na kogoś w twoim wieku? – Zmarszczył brwi przyglądając mi się zdziwiony. – Powinnaś studiować psychologię!
– Adamie, na studia mnie nie stać, a okres dzieciństwa przeskoczyłam i stałam się matką.
– Będąc dziewicą – sarknął.
– Było, minęło – odsarknęłam i zaczęłam się śmiać.
Nie wiem, czy to przez wino, czy po prostu tak dobrze się przy nim nagle poczułam, ale skrępowanie minęło.
Po chwili dołączył się Adam najpierw chichocząc, ale po chwili trząsł się cały i ocierał łzy.
Po burzy śmiechu, przyszedł spokój i zapatrzenie wzajemne. Oboje byliśmy zdziwieni porozumieniem, które się między nami nawiązało. To był nowy etap, pozbawiony niepotrzebnych gierek, przyzwalający na naturalność.
– Będziesz kiedyś świetną żoną i partnerką – powiedział z powagą.
– Kiedyś? – Nie rozumiałam umiejscowienia w przyszłości. – Teraz jestem do kitu?
– Nie jesteś – zaprzeczył. – Ale poznasz jakiegoś chłopaka w swoim wieku i stworzycie świetną rodzinę. Liczną rodzinę.
Zabolało i zakuło w sercu.
Myślałam, że jestem fajna, a nawet świetna, ale on patrzył na mnie przez pryzmat wieku, braku doświadczenia.
Nie było tak, że widziałam się u jego boku w stałej, partnerskiej roli, ale to jego zagdybanie na temat mojej przyszłości dało mi w pysk.
No tak, plebs musi znać swoje miejsce i jeśli nawet stanie się chwilową rozrywką, przerywnikiem w szarej rzeczywistości to powrót na należytą pozycję jest nieunikniony.
Westchnęłam, przełknęłam to niechcące zlekceważenie i zarzuciłam mu stopy na kolana.
– Masuj, bo bolą po tych dzisiejszych dreptankach po markecie.
***
Patrzyłem na jej stópki i choć nie chciałem, choć bardzo się starałem, to podniecałem się.
Nie poradzę nic na to, że kobiece stopy są moim fetyszem, a te były drobne i bardzo smakowite. Zapatrzyłem się w drobne paluszki, delikatne wgłębienie śródstopia i uciskałem je.
Masowałem każdy paluszek z osobna i wrażliwe miejsca podeszwy.
Wyobrażałem sobie, jak obejmowałbym nimi kutasa i przesuwał po jego długości.
Wystarczyło by kilkanaście ruchów, bym wystrzelił na nie zawartością jąder, później wmasował w skórę.
Z krainy marzeń wyrwał mnie płacz. Młoda siedziała z kieliszkiem w ręku i płakała.
– Co się stało? – Czy znowu schrzaniłem? – Czy to przeze mnie?
– Nie. – Pociągnęła nosem i wytarła go wierzchem dłoni. – Znowu jest mi za dobrze i za chwilę coś się spieprzy. Jak zwykle, bo mi dobrze.
Ufff.
– Myślałem, że to przeze mnie. – Naprawdę czułem ulgę.
– Nie. – Beczała coraz bardziej. – Chociaż tak! Przez ciebie.
– Bo się podnieciłem? – Nie rozumiałem tych sprzecznych komunikatów.
Kobiety i ich nastroje! Zgłupieć można.
– Podnieciłeś się? – Teraz dla odmiany zaśmiała się, płacząc. – Nie zauważyłam.
– No to miło mi po byku… – To nie było miłe, nie zauważyć namiotu w spodniach…
– No faktycznie – Oderwała się od oparcia i pochyliła bliżej mnie, żeby dokładniej widzieć. – Czym się tak podnieciłeś?
– Tobą głupia! – Czy myślała, że siedzenie na krześle tak na mnie działa?
– No pewnie! – Znów jej się włączyły łzy. – Nie dość, że biedna to jeszcze głupia, bo co? Bo jestem młoda? Jakbym miała dziesięć lat więcej, to bym była mądrzejsza dla ciebie, tak?!
I beczała, a ja siedziałem ze wzwodem, jej stopami w dłoniach i zapewne najgłupszą miną świata.
– Czy mogłabyś przestać, albo powiedzieć co mam zrobić byś przestała?
Dlaczego nikt nie napisał instrukcji obsługi kobiet? Przecież to byłby hit na skalę światową, rozszedłby się w milionach egzemplarzy!
– Mogłabym, ale coś za coś! – Wytarła oczy brzegiem koszulki, podciągając ją przy okazji na tyle wysoko, że zobaczyłem brzeg bielizny.
Miała na sobie nowy stanik, pamiętałem ten widok, gdy stała w nim przede mną.
No jeszcze przed obsługą sklepu przy okazji…
– Dawaj. – Zrobiłbym teraz wszystko, byle nie katowała mnie huśtawką nastrojów.
– Pokaż mi go! – Patrzyła mi twardo w oczy.
– Teraz?! – Czy ona się upiła?
Mało prawdopodobne, wypiła w końcu tylko jeden kieliszek wina.
– Teraz i tutaj. – Jej nieustępliwa mina nie pozostawiała cienia wątpliwości.
– Dlaczego tak nagle?
Może jednak żartuje sobie ze mnie?
– Bo ty mnie widziałeś nagą i z każdym szczegółem. – Odstawiła kieliszek. – Ja widziałam zaledwie czubek, a chcę zobaczyć czym mnie rozdziewiczyłeś.
Szczęka znów mi opadła, ale podobała mi się jej stanowczość i kręciła.
– Dobrze. – Sięgnąłem ku zapięciu spodni. – Ale nie zabieraj stóp, bo są piękne i chcę ich dotykać w zamian!
 
Nic nie odpowiedziała, tylko wychyliła się jeszcze bardziej. Była ciekawa i widziałem to w zachłannym spojrzeniu, którego nie odrywała od moich rąk. Rozpiąłem guzik, a po nim rozporek. Ona zagryzła dolną wargę, pompując tym drobnym gestem kolejną porcję krwi między moje uda.

– Na pewno tego chcesz? – Droczyłem się z nią.

Oby teraz nie chciała się wycofać, nie dopiąłbym spodni w tej chwili.

– Nie wkurwiaj mnie! – warknęła mrużąc oczy. – Wyciągaj na wierzch, albo sama to zrobię!
No jeszcze kilka takich tekstów i skończę, bez dotykania go nawet…
– Sama chciałaś!

Dźwignąłem się, odłożyłem jej stopy na krzesło i zsunąłem spodnie, a te opadły niżej.
Oczy jej się rozszerzyły, podobnie jak usta i chłonęła widok wyprężonego kutasa, podniecając mnie z każdą sekundą coraz bardziej.
– Mam się już ubrać? – zapytałem cichutko.
– Koszulę też zdejmij – szepnęła patrząc na kutasa. – Masz usiąść goły i masować mi stopy dalej!

Zdjąłem koszulę i usiadłem posłusznie, kładąc sobie jej stopy na nagich kolanach, niebezpiecznie blisko sztywnego gorąca.

– Pamiętam, jak bawiłeś się moimi stopami w gabinecie. – Wyciągnęła nogę i dotknęła paluchem główki.
Nie powstrzymałem stęknięcia, to było zbyt intensywne.
– Podobało mi się to. – Przesunęła nim kilka centymetrów w dół i wróciła ku żołędzi. – Może pokażesz mi to jeszcze raz?
– Kasiu. – Powstrzymałem jej stopę, unieruchamiając dłonią. – To się może skończyć w jeden tylko sposób.
– Seksem? – Patrzyła mi w oczy i widziałem w nich obawę.
Czyli bała się mnie, bała się penetracji…
– Tak dla ścisłości moja droga – chciałem wymazać z jej oczu strach – to co w tej chwili robimy, to też jest seks.
– Uhm.
Znów patrzyła na niego i drugą stopą przejechała po kutasie.
– Kasiu! – jęknąłem. – Skończy się tym – unieruchomiłem również tą drugą – że spuszczę się na twoje cudownie gładkie stópki. Zaleję je spermą i nie wiem, czy jesteś na to gotowa.
– Nie byłam gotowa na penetrację, ale olałeś to. – Znów nóż w moje serce. – Teraz mówię ci, że chcę zobaczyć jak robisz moimi stopami to, co robiłeś wtedy w gabinecie. Gołe stopy i ty goły.

Mówiła serio, widziałem to. Widziałem również, że się podnieciła. Nie wiedziałem tylko, czy moim widokiem, czy władzą nade mną.

Puściłem jej stopy.
– Pokaż mi… – Przysunęła stopy bliżej, jeżdżąc teraz palcami wzdłuż. – Pokaż, jak chciałeś to zrobić wtedy!
– Dobrze maleńka. – Otuliłem kutasa, układając go we wgłębieniu śródstopia. – Sama tego chciałaś…
– Pozwoliłam.
Uśmiechnęła się figlarnie i oblizała usta. Diablica…
– Ale najpierw… – mruknąłem.
Ona uniosła brwi, a ja jej stopę i pocałowałem palucha, później drugi palec i kolejne.

Przyglądała się temu zaskoczona, ale nie cofnęła nogi. Wsunąłem język w zagłębienie między palcami i wziąłem w usta palec, ssąc go i uciskając śródstopie. Przyjemność zmrużyła jej oczy i przyśpieszyła oddech.
Lizałem, ssałem i przygryzałem, ona jęknęła i znów oblizała usta.

Nie chciałem dłużej czekać. Zacisnąłem jej stopy ta penisie i zacząłem nimi poruszać w dół i w górę, przyspieszając i czując wrzenie w jądrach. Patrzyła zafascynowana, roziskrzonymi oczami.
– Kasiu… – jęknąłem i zamarłem, zaciskając powieki i palce.

Rozkosz, którą poczułem była jak eksplozja. Stało się tak, ponieważ mi pozwoliła i chciała tego.

Przytomniałem powoli, oddychając szybko.

Gdy otworzyłem oczy, napotkałem jej rozbawione spojrzenie.

Po stopach spływała sperma, między nimi stał wciąż mój mięknący penis.
– No to mnie urządziłaś mała.
– No!

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    Z każdą częścią jest coraz lepiej, o ile to w ogóle możliwe!

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    Cudowności ;D

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    nie mogłam się doczekać-i -malkontentom na pohybel,niezłe wyszło!
    l_b

  4. Kajjka
    | Odpowiedz

    Tak, tak, nawet bardzo niezłe :D… na głodzie… :p… uzbrajam się w cierpliwość i proszę, nie rób im już krzywdy, tacy milusińscy są teraz 🙂

  5. Anonymous
    | Odpowiedz

    uwielbiam:)

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    Podoba mi się 🙂

    M.G.

  7. Anonymous
    | Odpowiedz

    Idealnie wspaniała;) podoba mi się bardzo bardzo

  8. Mariet Węgorowska
    | Odpowiedz

    Noo! Dzień wolnego i mamy spory kawałek razem z powalającą jakością 😉 brawo!
    Ale to chyba przez okropnie śmierdzące nogi mojego ojca fetysze stopowe będą mnie zawsze obrzydzały. Uuee. Fu. Ale część bardzo fajna 😉
    No i ja dziś wychodzę ze szpitala w końcu to będę też mogła pisać. 😉

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Pisz, pisz!
      A stopowe fetysze dotyczą bardziej damskich, zadbanych stóp:D

    • Mariet Węgorowska
      | Odpowiedz

      No tak. Ale zawsze jak czytam o fetyszu stóp to widzę tylko śmierdzące giry mojego ojca z.krzywymi pazurami. Bllleee ;D

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      Ja tam tego fetyszu nie rozumiem,ale wielu rzeczy nie rozumiem,więc w sumie mała strata…

    • Mariet Węgorowska
      | Odpowiedz

      Ja nie rozumiem fetyszu mojego kolegi. Maski gazowe + seks. To jest dopiero magic jak dla mnie. ;D

    • Kajjka
      | Odpowiedz

      hahaha maski gazowe + seks, ale w sumie dobrze może lepiej że maski niż np, średniowieczna zbroja płytowa 😀 😀

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      Ja nie rozumiem tego całego BDSM.Przebieranki,klapsy,wiązanie-owszem,w wersji light,jako konwencja.Ale tak na serio,brutalne podporządkowanie przez złamanie psychiki,deprywacje,itd.to nie moja bajka,więcej-boję sie tego( i uważam,ze jakis paragraf na to powinien być,bo ta iluzja obopólnej zgody…).Ale to takie moje wiejskie poglądy.
      l_b

  9. Klaudia945
    | Odpowiedz

    Ja też nie rozumiem fetyszu stóp, jakoś z niczym przyjemnym mi się nie kojarzą ;_;
    Jak zawsze świetnie i jak zawsze czuję niedosyt. Czekam na kolejny fragment 🙂

  10. Anonymous
    | Odpowiedz

    nikt nie pyta, to może ja:kiedy możemy się spodziewać kolejnej części?

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Właśnie kończę, więc może dziś?

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      Fajnie!

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      Dla mnie ekstra, nie wiem jak dla państwa.
      M.G.

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      juhuuu:)

  11. Mariet Węgorowska
    | Odpowiedz

    Fetysze są fajne i owszem. BDSM to naprawdę dziwactwa. Najbardziej przeraża mnie chyba taki… hmm.. nie wiem jak to nazwać. Kobieta ma związane piersi jakimś sznurem ściśnięte na maksa i są potwornie małe od tego i makabrycznie sine. Tego to bym chyba w życiu nie dała sobie zrobić albo oblewać się woskiem ze świecy. Czasem ludzka psychika mnie przeraża, więc nie jesteś jedna l_b, jak można przy takich rzeczach osiągać podniecenie. Brrrr…

Napisz nam też coś :-)