Takaja żyzń cz. XXVII

with 42 komentarze

Wiecie, że to już prawie siedemdziesiąt stron tekstu?!
Czizys…

Znowu nie potrafiłam zasnąć. No ale jak tu spać po usłyszeniu takich rewelacji?!
Że niby razem na wakacje i to w piątkę?
Czy chcę tego? No ba!
Jak mogę nie chcieć zobaczyć świata?

Nie było sensu sufitować, bo i tak nie usnę. Wstałam, narzuciłam na pidżamę bluzę, do kieszeni odbiornik elektronicznej niani i poszłam do kuchni. Tam włączyłam laptopa z zamiarem znalezienia informacji, a te zjeżyły mi włosy na głowie.

Ceny wakacji zagranicznych powalały. Pięcioosobowy pobyt w hotelu i przelot odpowiadał kosztowi nabycia auta!
Nie, nie zgodzę się na to!
Smutno mi się zrobiło, bo niestety zaczęłam się już cieszyć.
Kilka dni nad polskim morzem było niewiele tańsze.
Muszę z nim pogadać!

Poczłapałam na górę, stanęłam pod drzwiami i nasłuchiwałam. Jeśli śpi, to będę musiała poczekać do rana, a wtedy na bank nie usnę. Nie ma szans! Chciałam zapukać, ale wtedy go obudzę…

Drzwi uchyliły się same, a właściwie przy pomocy Adama. Rozczochrany i w spodniach od pidżamy wyglądał seksownie i jakoś tak słodko.

– Rozumiem, że chcesz wejść i nie wiesz czy mnie obudzić. – Uśmiechał się, trąc dłonią twarz, by w końcu rozczochrać nią włosy jeszcze bardziej. – Zapraszam, jeśli masz ochotę oczywiście. – Zostawił mi znów furtkę w decyzji. – Nie spałem, choć próbowałem.

– Myślałam o twoim pomyśle wyjazdu. – Weszłam i zapatrzyłam się w łóżko.

Było rozkopane, a pościel pewnie jeszcze ciepła jego ciałem. Było po północy, jutro idzie do pracy, więc…
Bez więc, nie wytrzymam bez pogadania.

– Sprawdziłam ceny wakacji i te powaliły mnie – zaczęłam.
– Stać mnie na to Kasiu – powiedział spokojnie.
– Wiem Adamie, ale nie wyobrażam sobie wydania takich pieniędzy na nas.

Zamknął drzwi, minął mnie i klapnął na łóżko, opierając się plecami o zagłówek. Biurko było daleko, a głupio mi było tak po prostu usiąść na łóżku.

– Nie zgwałcę cię Kasiu. – Widział najwyraźniej mój problem. – Chcesz usiąść przy biurku?

Naturalniejszym miejscem do prowadzenia rozmów o tej porze było łóżko. Nawet bez podtekstów seksualnych, choć widząc pasek włosów biegnący po brzuchu i niknący za gumką spodni, przypomniał mi się widok jego pobudzenia w kuchni i poczułam gorąc w na policzkach.

– Masz rację. – Odgoniłam nachalne myśli i usiadłam po turecku na skraju łóżka po przeciwnej stronie.

– Rozumiem, że chcesz wyjechać ze mną na wakacje, ale nie chcę się czuć kolejną Oliwią, Adamie. – Nie wiedziałam, jak najlepiej to wytłumaczyć. – Wzięcie w pakiecie moich braci, to wspaniała propozycja z twojej strony, ale koszty są nie do przyjęcia dla mnie.
Nie mówił nic, dając mi się wygadać.
– Jedźmy gdzieś samochodem, będę gotować i tak będzie taniej. – Nadal milczał. – Dla nas wypad gdziekolwiek będzie wspaniałym przeżyciem. Może być na przykład namiot.
– Szanuję twoje opory i błagam cię, Kasiu byś nie porównywała się nigdy więcej do Oliwii. – Zmarszczka na czole powiedziała mi, że nie powinnam już wracać do tematu Oliwki. – Jeśli chcesz jechać autem, nie ma problemu. Jest takie miejsce, domek przyjaciół i będzie w nim wygodniej, niż w namiocie.
– Gdzie? – Znów ta radość w gardle.
– W Chorwacji, spokojna miejscowość. – Ekscytacja udzieliła się również i jemu. – Załatwimy paszporty i za miesiąc możemy jechać. Co ty na to?

Co ja na to? Ja się po prostu rozbeczałam. Tak bardzo się cieszyłam, że jedynym ujściem dla emocji stały się kanaliki łzowe w oczach i tymi trysnęły strużkami.

– Przepraszam. – Musiałam się wytłumaczyć i uspokoić jego zdziwione oczy. – Ja tak się właśnie ucieszyłam.

– Oj Kaśka – parsknął. – Trudno umysłem ogarnąć kobietę. Jak chcesz, to mogę cię przytulić bez podtekstów oczywiście.
– Chcę. – Chciałam.

Podeszłam do niego na czworaka i uwaliłam się obok. Wbiła mi się przy okazji elektroniczna niania w biodro, więc wyciągnęłam ją spod siebie i postawiłam na półce nad łóżkiem.

– Przytulaj teraz – zażądałam.

Obniżył się, włożył ramię pod moją głowę, drugim przyciągając do siebie.

Było mi dobrze, a raczej bosko, włoski na jego piersi łaskotały mnie w twarz.
Było bezpiecznie i kojąco, ale tylko przez chwilę.
Pachniał sobą i ten zapach wdychałam, wpasowując się ciaśniej w zagięcia ciała i wciskając swoje udo, między jego.

– Wybacz Katarzyno, jeśli zacznę cię uwierać sobą – mruknął mi we włosy – ale nie jestem z kamienia i tylko tyle.

– Też nie jestem z kamienia, ale mi nic nie stanie – uśmiechnęłam się czując, że się podniecił.
– Jak to nie? Sprawdźmy. – Złapał dzyndzel zasuwki mojej bluzy i rozpiął ją. – Mogę?
– Nie wiem co, ale tak. – Ciekawość i motyle w moim brzuchu.

Wsunął rękę pod bluzkę i objął pierś, po chwili palcami drażnił sutek.

– Zobacz, jaka ładna antenka – mruknął. – Już coś ci stoi.
– Nijak się ma do twojej anteny. – Wcisnęłam dłoń między nasze ciała i zamknęłam ją na wzwodzie.
– Kasiu… – jęknął. – Jeśli nie masz zamiaru kochać się ze mną za chwilę, to musisz przestać.
– Mam zamiar. – Uniosłam się na ramieniu, zaglądając mu w oczy.

Zobaczyłam w nich żar i coś jeszcze. Coś nowego.

Musiałam go pocałować i on też tego chciał. Gdy usta się zetknęły, jego zachłanne dłonie przyciągnęły mnie bliżej i mocniej. Podobała mi się ta zaborczość i smak ust, ale chciałam poznać jeszcze jeden aromat miłości.

– Chcę go pocałować – mruknęłam, przerywając kontakt warg i wsuwając mu dłoń do spodni.

– To nie jest dobry pomysł, choć marzę o tym, odkąd cię zobaczyłem. – Powstrzymał moją rękę. – Za szybko się to skończy.
– To mi się odwdzięczysz. – Parłam dłonią dalej i objęłam gorącego i sztywnego penisa. – Wiem, że potrafisz.
Jęknął i uwolnił moją rękę. Poddał się.

Zdjęłam bluzę, dźwigając się na kolana, a po chwili pozbawiłam go spodni. Pomógł mi, unosząc biodra.
Miałam przed oczami oczekujący moich ust, twardy dowód podniecenia.

Adam patrzył na mnie, gdy się pochylałam, zgarnęłam i skręciłam sobie włosy, zarzucając je na plecy.
Ujęłam penisa i podziwiałam. Purpurowa, błyszcząca główka i mniej gładka, z wyraźnym zarysem żył dolna część.
Przyglądałam się, Adam patrzył na mnie. Delikatnie, językiem przejechałam od dołu ku górze, zamykając wargi na czubku. On jęknął, ja poczułam słony smak na języku. Obniżyłam głowę, biorąc go głęboko. Adam krzyknął, powstrzymując dłońmi moją głowę.

– Delikatniej – stęknął – bo za chwilę skończę.
Posłuchałam i zwolniłam.
Poznawałam językiem, wdychałam zapach i wsłuchiwałam się w urywany oddech.
Zaciskał powieki i palce na pościeli. Ja chłonęłam tę nowość, kolejną.
– Czy robię to dobrze? – Wiedziałam, że to głupie pytanie, ale musiałam je zadać.
– Najlepiej – jęknął.

– Teraz ja chcę! – Przerwał mi znowu.
– Ale…
– Rozbierz się i uklęknij nade mną. – Poprosił.
– Jak mam uklęknąć? – Zdjęłam pidżamę, ale nie rozumiałam o co mnie prosi.
– Twoje kolana po bokach mojej głowy. – Ułożył się wygodnie na plecach, wyciągając zapraszająco ramiona. – Chodź do mnie.

Musiał widzieć moją niepewność. Wstydziłam się, ale zrobiłam, jak chciał.

– Nawet nie wiesz, jak piękny widok mam z dołu. – Objął moje pośladki i przyciągnął do swoich ust.

Gdy poczułam usta na cipce, a chwilę później język wciskający się do środka, odleciałam.
Musiałam się czegoś złapać, przytrzymać zagłówka, by nie upaść.

Nie umiałam się skupić na swoim ciele, gdyż spoiło się z umysłem, a ten zalały wrażenia.
Wiem, że jęczałam i napierałam na jego zręczne wargi do momentu, który przyszedł zbyt szybko i wciągnął mnie w otchłań światła. Łkałam, gdyż nie potrafiłam nie łkać. Jego usta wciąż spijały mnie i penetrowały, dłonie wstrzymywały przed upadkiem, a w końcu pomogły ułożyć się obok.

– To było… – szepnęłam, gdy wróciła mi zdolność mowy.

– Chcesz jeszcze? – Gładził moje włosy i to czułam, gdyż oczy nie chciały się jeszcze otworzyć, by widzieć.

Nie odpowiedziałam. Odwróciłam się na bok, tyłem do niego, wypinając zapraszająco pupę.

Wpasował się we mnie, kładąc i przylegając ściśle, penisem tarł o moją śliskość, lecz nie wchodził do środka.
– Chcesz tego… młoda? – Pieścił i przygryzał płatek mojego ucha, nie pozwalając opaść podnieceniu.
– Tak – mruknęłam i sięgnęłam między uda, dociskając penisa do siebie, starając się nakierować na niego.
– Mam w ciebie wejść… młoda? – Drażnił się, nie przerywając pocierania łechtaczki penisem i bawiąc się dodatkowo moją piersią.
Słowo młoda wymawiał, pieszczotliwie, mruczał je.
– Nie będę prosić – warknęłam zniecierpliwiona.
Chciałam go wreszcie poczuć.

Rozchyliłam uda i odgięłam biodra tak, że z kolejnym ruchem wbił się we mnie.

Adam zamarł, ale tylko na moment. Palce jednej dłoni wbił prawie w moje biodro, drugą trzymając mnie za włosy. Chciał się poruszać wolno, ale nie potrafił.
– Jaka jesteś ciasna – jęczał mi w ucho. – Jaka mokra…

Jego biodra przyspieszały, moje wychodziły pchnięciom naprzeciw. Odgłosy uderzających o siebie ciał, hałas oddechów, a w końcu krzyk i gwałtowny ruch, zamierający w drżenie.

Oddechy spokojniały, ciała pozostały złączone, usnęliśmy.

Obudziłam się, gdy świtało. Przez chwilę napawałam się jeszcze oddechem Adama ogrzewającym mi tył głowy i ramieniem zaborczo obejmującym w pasie.

Próbowałam wyplątać się tak, by go nie obudzić, ale wtedy uniosły się powieki, po chwili jego głowa i wsparł się na łokciu.
– Idziesz już? – Potarł oczy. – Wiem, musisz.
– Muszę, nim Kacperek się obudzi. – odparłam, zakładając pomiętą pidżamę.
– To było… – Szukał najwyraźniej słów w zaspanym umyśle. – Dostanę jeszcze całusa?

Podciął mi ramiona, na których się oparłam, by pochylić się ku jego ustom i po chwili był na mnie.

– Sam go sobie wezmę. – Uśmiechnął się zadowolony ubezwłasnowolnieniem mnie.

Pocałunek w pierwszych sekundach podgrzał, by w kolejnych rozpalić nas jak ognisko.

Bez zbędnych pieszczot, rozchylił moje uda wciskając się biodrami pomiędzy nie, a już po chwili czułam twardy czubek.
– Mogę? – Przerwał, zaglądając mi w oczy.
– Musisz. – Wbiłam mu paznokcie w pośladki, na co jedynym wyjściem było wbicie się we mnie.

Teraz było inaczej, szybko, gwałtownie i z pasją.

Było inaczej, ale równie przyjemnie. Może nawet lepiej, bo ze świadomością, że tak bardzo go podniecam.

– Teraz już naprawdę muszę iść – powiedziałam, gdy wróciła władza nad głosem. – Ubierz mnie Adamie.

Ubierał i pieścił. Pieszczotą obdarzył stopy, gdy przeciągał je przez nogawki spodni i brzuch, nim ten zniknął pod spodniami.

– Wiesz, że gdy wyjedziemy, nie będziemy mieli zbyt wielu okazji na coś takiego przy chłopakach? – Musiałam spróbować zasiać wątpliwość w jego pomyśle.

– Wiem – odpowiedział, stawiając mnie równocześnie na podłodze – że jakoś sobie poradzimy Kasiu.

Całus, klepnięcie w pośladek i wyniosłam z jego pokoju zapachy ciał i spermę, która spływała mi w drodze na dół po udach.

Byłam zaspokojona, spokojna i… szczęśliwa.
Czy to działanie endorfin po seksie, czy zakochałam się w nim?
Mam czas, by o tym myśleć.
Najpierw jednak prysznic, muszę trochę zamaskować to, co działo się ze mną.

Kacperek jeszcze spał, Miry też nie słyszałam.

Weszłam do łazienki, odkręciłam kran prysznica i rozebrałam się.
Spojrzałam w okienko sufitowe na okna pokoju Adama i pomachałam mając nadzieję, że patrzy właśnie.
Firanka odsunęła się, a w oknie, z dłonią w górze pojawił się uśmiechnięty, nagi facet.

Tak, zakochałam się.

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Mikakamaka:

Matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Kajjka
    | Odpowiedz

    I bardzo dobrze… Tak trzymaj, nie po wariacku dodawane fragmenciki. Teraz jest super :). Prawie siedemdziesiąt stron? Gratulacje :D, ale z krzesła zwalisz mnie, jak przekroczysz 300… :p
    Uwielbiam lukier i tęczę… czekam na kolejną porcyjkę słodyczy 🙂

  2. Anonymous
    | Odpowiedz

    Świetna część:) akurat taka trafila się w moje urodziny, Mika jesteś najlepsza:)

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    Cudowna niespodzianka 🙂 bo spodziewałam się dopiero wieczorem.
    Mika, lepiej dawaj rzadziej a większe i dopracowane fragmenty takie jak ten.

    A 70 stron to nie w kij dmuchał – gratuluję zwłaszcza, że ilość idzie w parze z jakością.

    M.G.

  4. Anonymous
    | Odpowiedz

    Szczerze podziwiam, trzymasz poziom pomimo coraz dłuższego tekstu, a nie jest to tak łatwe jak w krótszych formach (aby rozwiać wątpliwości, to nigdy nie jest łatwe).
    Poza tym – Twój blog dla mnie to czasami wręcz “make my day”
    Zdrawim
    Tomek

  5. Anonymous
    | Odpowiedz

    Wspaniałe! Aż 70 stron?! Czekam w takim razie na więcej.

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    Ja czekam na moment kiedy Kasia kupi w aptece test ciążowy!!

    • Kajjka
      | Odpowiedz

      Słonko, a była prośba Autorki coby nie uprzedzać wątków, faktów i pomysłów. Jeśli teraz nie kupi, to będzie TWOJA WINA i masz szczęście, że podpis anonimowy, bo mogłoby Cię dopaść kilka zgniłych pomidorów w ciemnym zaułku :p

  7. Anonymous
    | Odpowiedz

    Ile stron dokładnie, bo muszę wiedzieć, czy przeskoczyłaś “Debiutanta” ;] Pozdrawiam, GL.

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Ty lepiej powiedz, kiedy opublikujesz Debiutanta, bo obiecujesz i obiecujesz…
      Kazałeś miejsce zrobić, to zrobiłam.
      I co?
      Małpa w zoo!
      Kotek sro!
      Wiśta wio…

  8. Anonymous
    | Odpowiedz

    Nie kupi tesciku,gdyż bierze tablety.GL,ty narcyzie!

  9. Anonymous
    | Odpowiedz

    a moze zapomni wziąć i co wtedy ?:P

  10. Anonymous
    | Odpowiedz

    w sumie ma już trójke na głowie plus Adasia to po co jej kolejne 😀

  11. Mariet Węgorowska
    | Odpowiedz

    “choć widząc pasek włosów biegnący po brzuchu i niknący za gumką spodni,”
    ten pasek to najpiękniejsze miejsce na ciele mężczyzny, jak to widzę to się rozpływam. mmmm ;D

    słuszna uwaga, Kacha bierze tabletki. Ja nic nie zgaduję, ale sielanka nie trwa wiecznie, więc ciekawa jestem trochę tego ;D

  12. mika kamaka
    | Odpowiedz

    “Queer as folk US”
    Polecam Wam ten serial (polecony mi przez l_b 😉 )
    Kończę pierwszy sezon i pultam się ze śmiechu.
    Zajebisty!

  13. Anonymous
    | Odpowiedz

    Będzie coś dzisiaj?

  14. Anonymous
    | Odpowiedz

    To jest bardzo trafne pytanie sama bym chciała znać na nie odpowiedzieć.

  15. lkolac
    | Odpowiedz

    a to jest jakies ulubione miejsce ta chorwacja? (co pisarz ma swoje ulubione cosie, Irving ma np boks, niektrzy co odcinek fizycznie uszkadzaja po kawalku swojego bohatera etc)

    a co bedzei dalej? i kiedy?

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      mika ma też ulubione słowo-“dźwignąć”.”roztargać” jest na drugim miejscu 😉
      Dziwne,że dopiero niedawno to zauważyłam!
      l_b

  16. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Piszę, ale pewnie dziś nie zdążę dodać.
    Tak, w Chorwacji się zakochałam i cudnie ją wspominam.
    Co roku marzę by tam znowu jechać, ale najzwyczajniej w świecie nie stać mnie :D. Ha ha!
    Przydałby mi się taki malusi domeczek z widokiem na morze z jednej i góry z drugiej strony.
    Upały, minimum ciuchów, zapach limonek…
    Buuu!
    Chcę do Chorwacji!!!
    Na razie wyślę tam bohaterów 😀
    Całusy!

  17. Anonymous
    | Odpowiedz

    Od wczoraj przeczytałam te część chyba z 200 razy, to chyba moja ulubiona:) Absolutnie uwielbiam głównych bohaterów 🙂 🙂

  18. Anonymous
    | Odpowiedz

    Kiedy można się spodziewać następnej części?

  19. Anonymous
    | Odpowiedz

    Bedzie cos dzisiaj?

  20. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mika jak tam? Dodasz dzisiaj kolejna czesc?

  21. Anonymous
    | Odpowiedz

    mika, mikusia, mikusienka… zlituj sie

  22. Anonymous
    | Odpowiedz

    No właśnie zlituj się Mika… błagamy 😛

  23. Anonymous
    | Odpowiedz

    Hej, u was też zniknęły jabłka?

  24. Kajjka
    | Odpowiedz

    Ups… ktoś zjadł jabłka o.O

  25. Anonymous
    | Odpowiedz

    Jabłka jabłkami, ale Mika co z Takają? Nie dręcz nas już ;( Proooooszę

  26. Anonymous
    | Odpowiedz

    u mnie jabłka są,pewnie się doturlały:)))))

  27. Anonymous
    | Odpowiedz

    Nie nic nie będzie..Mika ma wyjebane na nas i nic nie doda 😀
    To taka Dreczycielka-Mika 😉

  28. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mika, bądź litościwa, zlituj się, ile można odświeżać? 😛

  29. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Właśnie dotarłam do netu i zaskoczył mnie brak jabłek.
    Dziś nie dam rady dodać części, bo szalony dzień miałam.
    Jutro 🙂

  30. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mika kochana, daj kolejną część w samo południe, proooszę. 🙁

  31. Anonymous
    | Odpowiedz

    Bedzie dzisiaj kolejna czesc?

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Będzie.
      Kończę ją, koryguję i wrzucę.
      Obiecuję 😀

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      A mniej więcej o której? 🙂

  32. mika kamaka
    | Odpowiedz

    poł ciasa

  33. Anonymous
    | Odpowiedz

    ? 😀 ze za pół godziny?:P

Napisz nam też coś :-)