Takaja żyzń cz. XXVIII

with 28 komentarzy
Mam nadzieję, że stwierdzicie, iż za dłuższe czekanie lepsze… ciupcianie? 😀
Szczeniackie uczucia w dorosłym ciele. Nie wiedziałem, że jeszcze dane będzie mi to poczuć.
Miałem nadzieję, że młodej podobały się nasze harce sypialniane i że szybko będzie się domagała powtórki.
W pracy tryskałem humorem, a obowiązki wypełniały się same. Spotkanie z poważnym inwestorem przebiegło płynnie, rozmowy o samym projekcie zamknęły się w piętnastu minutach, reszta godziny upłynęła na rozmowach o wszystkim i niczym.
Nawet, gdybym próbował ukryć wesołość, która mnie ogarnęła nie dałbym rady. Wylewała mi się uszami i buchała oczami. Pysk sam się uśmiechał.

Po powrocie do domu i szybkim obiadowaniu, zgarnąłem młodzież i zawiozłem ich do fotografa. Nie chciałem niczego odwlekać, młoda musiała wiedzieć, że podchodzę do sprawy poważnie.
– Przyjdziesz do mnie wieczorem? – szepnąłem jej do ucha, patrząc równocześnie na powagę Arka.
Fotograf usadzał go właśnie na taborecie, ustawiał głowę pod odpowiednim kątem, a reszta obserwowała ze skupieniem godnym eksperymentu naukowego.
– Tak – ziemia zatrzęsła się od huku spadającego z mojego serca kamienia – ale pod warunkiem.
– Jakim? – Nie lubię stawiania warunków.
– Pożyczysz mi laptopa, ok?
To miał być warunek?!
– Wystarczyło poprosić – powiedziałem z rozbawieniem.
– Poproszę. – Tym razem użyła dziecięcego głosiku, od którego poczułem mrowienie w podbrzuszu.
– A będziesz do mnie tak mówiła podczas? – Nachyliłem się bliżej i musnąłem wargami płatek ucha.
– Podczas czego? – Znów to zrobiła.
– Ty już wiesz czego. – Przejechałem językiem po jej skroni.
Zadrżała, czyli zadziałało.
– Czy mogę zapytać, co będziesz guglała w necie? – Ach ta moja ciekawość, przecież mogę sprawdzić później.
– Muszę się dokształcić w tematyce. – Patrzyła mi śmiało w oczy, w których dokazywały wesołe chochliki.
Zatkało mnie i taki miał pewnie być efekt. Chciałem dopytać, ale przyszła kolej na zdjęcie młodej, więc musiałem poczekać.
Nie podobał mi się sposób, w jaki fotograf ją ustawiał. Niby profesjonalnie i obojętnie, jednak zbyt długo trzymał ją za brodę jedną ręką, drugą przesuwając rozpraszającą przysłonę lampy. Widziałem kciuk i jego powolny ruch na policzku Kasi. Zamiast poprosić ją, by się wyprostowała, stanął za jej plecami i dłońmi pociągnął ramiona do tyłu, poprawił włosy.
Czułem, że zaczynam się gotować i za chwilę rozpieprzę mu na głowie gustowny, srebrny parasol, który stał najbliżej mnie.
– Może już wystarczy tego pozowania – wycedziłem przez zaciśnięte zęby, gdy facet złapał ją za kolana i te też zaczął przesuwać. – To ma być w końcu zdjęcie twarzy, nie całościowe.
Mężczyzna, jakby wyrwał się z letargu. Możliwe, że dawno nie widział tak proporcjonalnej i urodziwej osóbki, ale ta osóbka należała do mnie, więc ręce precz, albo je z dupy powyrywam!
Zaskakiwałem sam siebie nadmiarem emocji, które we mnie szalały. Mieliśmy świetny seks, no może poza tym pozbawiającym ją dziewictwa… Nie, dla mnie wtedy też było bosko.
Czy coś poza seksem? Nie wiem, ale czułem zaborczą wręcz chęć posiadania młodej na własność.
Fotograf stanął za trójnogiem aparatu i cyknął. Trzask migawki, błysk rozproszonego światła i pisk ładujących się na nowo lamp.
– Tomek! – Młoda potrząsnęła go za ramię. – Nie śpij. Teraz ty.
– Ale ja jestem pierońsko śpiący – jęknął Tomek.
– To co robiłeś w nocy zamiast spać? – Młoda podparła się pod boki, przyglądając się Tomkowi pytająco. – Mam ci zabrać telewizor z pokoju?!
– To nie telewizor – mruknął, trąc oczy. – To ten durny jeż. On całą nos łazi po pokoju i okropnie tupie! – Podekscytował się starszak.
– I sra wszędzie! – Dołączył się Arek. – Rano poszedłem się wysikać i pełno jeżowych, kupowych kulek wlazło mi między palce od stóp!
– Arek – warknęła młoda. – Nie wyrażaj się!
– Sorry. – Spuścił głowę. – Ale ten jeż jest strasznie wnerwiający i mamy go dosyć.
– Marzył wam się pies? – Brwi młodej uniosły się wysoko. – To widzicie teraz, jaki to obowiązek, a to tylko jeż!
Odburknęli jej coś pod nosem, kończąc tym dyskusję.
Bardzo się starałem zachować powagę, ale nie do końca się to udało. Parsknąłem, kaszlnąłem i ze skupieniem zacząłem oglądać czubki swoich butów, czując rugający wzrok młodej.
Po sesji zdjęciowej wyciągnięto mnie niemalże siłą na lody i tam poznałem przedsionek piekła, gdy dzieciaki dawały sobie liznąć loda i każde z nich lizało za dużo, więc ograbiony o pół liźnięcia, chciał się w ramach zemsty odlizać.
Czekoladowo owocowe ubrania, naburmuszone miny i obrażone milczenie w drodze do domu.
Dla mnie bomba!
Zadziwiającym jest, że zwyczajny wypad do miasta, fotografa i na lody może stać się tak wspaniałą przygodą.
Niby zwykłe czynności, a zabawa przednia.
***
U fotografa najpierw wzruszyłam się widząc, jak poważnie do pozowania podchodzą chłopaki. Później podnieciłam się ustami Adama i jego językiem w górnych rejonach głowy. Kolejnym uczuciem było zdumienie pomieszane z dumą, gdy widziałam gotującego się Adasia. Nie potrafił ukryć emocji podczas zwykłych czynności wykonywanych przez fotografa. Jeżył się, gdy ten mnie pozował, by w końcu go opieprzyć za dotykanie moich kolan. Połaskotał mnie tym w środku brzucha i zgniótł wzruszeniem.
Myślałam, że zachowanie chłopaków w kawiarni wystraszy go i odwiedzie od pomysłu wspólnego wyjazdu, tymczasem Adam bawił się świetnie! Marnuje się facet żyjąc samotnie…
Internet, źródło wiedzy tajemnej i zdrożnej stał się dla mnie właśnie studnią, w którą jak Alicja wpadałam i chłonęłam wiadomości z wypiekami na twarzy.
Seks…
Smak już poznałam, ale niewiele jeszcze umiałam. Dziś miał być ciąg dalszy, więc oglądałam zabawy innych i podniecałam się coraz bardziej.
Kacperek chciał dziś spać z braćmi by zobaczyć, jak w nocy dokazuje jeż. Wiedziałam, że nie doczeka tak późnej pory, ale Tomek obiecał go na to wydarzenie obudzić. Nie musiałam się martwić wczesnym budzeniem chłopaków, więc przeciwwskazań nie było. Zaczęły się wakacje, mogli pospać dłużej.
Między obowiązki sprzątaczki, praczki i kucharki, musiałam wcisnąć jeszcze jutro wizytę w hufcu, by zapisać młodziaków na obóz harcerski. Po raz pierwszy pojadą odpowiednio przygotowani. Pełny ubiór, śpiwory i koce, oraz buty, odwieczna bolączka przy dorastających chłopakach.
Zadokowałam Kacpra w pokoju braci, zaopatrzyłam ich w kanapki i picie, podłączyłam przy łóżku nadajnik elektronicznej niani, zakazując wyłączania jej i pognałam do siebie, do łazienki.
Maszynka do golenia i do dzieła.
To, co podpatrzyłam na filmikach w internecie, to była gustowna fryzura poniżej pasa u kobiet.
W porównaniu z nimi, ja byłam włochato obrośnięta tam, one miały paseczek króciutkich włosków. Też tak chciałam. Po piętnastu minutach wyglądałam podobnie.
Prysznic, dwie części ubioru i czekałam z uchem przy odbiorniku niani.
Dwudziesta druga, głos Kacperka odłączył się od pozostałych, czyli usnął. Jak przewidziałam.
Pół godziny później ucichł telewizor, odgłosy wieczornej toalety i chłopcy kładli się spać.
– Dobranoc siostrunia – bąknął Tomek do nadajnika. – Kolorowych snów.
– I nawzajem – odpowiedziałam po wciśnięciu guzika w odbiorniku. – Posłucham sobie tego tupania jeża.
– Oj na pewno usłyszysz! – Zaśmiał się Tomek. – Też cię obudzi.
– Mam twardy sen Tomku – odparłam poważnie.
Gdyby on wiedział, co zamierza jego grzeczna i rozsądna siostrzyczka.
Nie skupię się raczej na jeżu…
***
Podniecone zdenerwowanie oczekiwania.
Godziny dłużące się minutami i niepokój, że jednak nie przyjdzie, że może zmieniła zdanie.
W końcu ciche pukanie do drzwi i ona. Legginsy, koszulka i klapki na stopach, plus elektroniczna niania przypięta do spodni. Spokój i ufne spojrzenie jej brązowych oczu. Uczucie ulgi, że jest.
– Czego ciekawego dowiedziałaś się z netu? – Ta moja ciekawość.
– W sumie, to niczego konkretnego – odparła, zamykając drzwi. – Widzę, że to są sprawy bez zbadania których, niewiele zrozumiem.
Figlarny uśmieszek i iskierki w rozszerzonych źrenicach.
– Jednym słowem – Zamknąłem rozłożonego na brzuchu laptopa i odłożyłem go na półkę obok – jest pani zwolenniczką zajęć praktyczno – technicznych?
– Zdecydowanie, proszę szanownego pana – weszła na czworaka na materac – i mam nadzieję, że pan ze swoją wiedzą praktyczną nauczy mnie wiele.
– Na cóż pani ta wiedza? – Zaplotłem ramiona pod głową, przyglądając się kołysaniu piersi pod materiałem.
– Jak to pan kiedyś powiedział? – Usiadła na piętach marszcząc brwi i patrząc gdzieś w bok, szukając najwyraźniej czegoś w pamięci. – Poznam jakiegoś chłopaka w swoim wieku i stworzymy świetną rodzinę. Liczną rodzinę.
Patrzyła mi w oczy i czekała. Ja walczyłem z goryczą w gardle i złością zwężającą mi czy.
Z drugiej strony, sam to kurwa powiedziałem, więc mam za swoje.
Tyle tylko, że nie potrafiłem sobie tego teraz wyobrazić.
Ale w końcu jestem od niej dwa razy starszy. To nie może się udać…
– Przepraszam – szepnęła.
Wszystkie te uczucia musiały się widocznie przelać przez moją twarz.
– Nie przepraszaj – wyciągnąłem do niej rękę – przytul.
Dotąd nie czułem potrzeby przytulania, nie nauczyłem się tego nigdy.
Ani z byłą żoną, ani w dzieciństwie.
– Mamo boli! – Płakałem, bo ból w ramieniu, rozlewający się na plecy i klatkę piersiową wystraszył mnie.
– Nie płacz! – To ostry ton głosu mamy. – Zaraz dojedziemy na pogotowie to coś ci na to poradzą! Że też akurat dzisiejszy dzień musiałeś sobie wybrać na spadanie ze zjeżdżalni…
Nie wiedziałem, co na to odpowiedzieć. Przecież nie zrobiłem tego specjalnie! Wystraszyłem się i nie wcelowałem pupą w gładki metal, tylko spadłem na bok.
Opiekunka musiała wezwać telefonicznie mamę, odrywając od ważnej pracy. Sama opiekunka natomiast, posadziła mnie na kanapie i powtarzała, bym nie płakał.
– Nie płacz już, bo będzie bardziej bolało! – Patrzyła na mnie bojąc się dotknąć, by nie sprawić większego bólu. – Pewnie mnie twoi rodzice zwolnią.
I tak w kółko. Marzyłem, by wreszcie przyjechała mama i powiedziała, że będzie dobrze, bezpiecznie.
Przyjechała zdenerwowana i zbadała mnie ostrożnie, wypytała o zdarzenie, ale nie chciałem o tym mówić, Kazia opowiedziała wszystko.
– Jedziemy na pogotowie – zarządziła. – Zbieraj się!
Szybki transport do auta, znów bolało.
Widziałem, że jest na mnie zła, przeprosiłem. Nic nie pomogło, po oczach widziałem, że ją zawiodłem swoim zachowaniem.
W izbie przyjęć czekałem, aż mama wypełni wszystkie dokumenty i poszliśmy do pana doktora.
Znowu musieliśmy czekać w kolejce, bo były tam inne dzieci. Przede mną siedziała dziewczynka z tatą. Ona płakała z bólu, jak i ja. Ją tata obejmował i uspokajał. Całował w czubek głowy, głaskał po buzi i wycierał jej nos. Moja mama siedziała obok mnie wyprostowana i czekała. Może nie przytula mnie dlatego, że jestem chłopakiem? A może tata tej dziewczynki miał wolne i nie musiał wychodzić ze swojej ważnej pracy, jak moja mama…
Lekarz i ból, gdy ten badał delikatnie ramię.
Wielka maszyna, która mnie prześwietlała i buczała groźnie. Mama czekała za drzwiami, bo tak kazał pan obsługujący tą wielką maszynę. Bałem się jej.
Znów do pana doktora. Złamanie obojczyka i rozczarowanie na twarzy mamy.
– Będzie musiał być w gipsie cztery tygodnie co najmniej. – Pan doktor patrzy na mnie ciepło, gdy to mówi.
Pomieszczenie obok i okropny ból, gdy każą mi stać z ręką w górze.
Pani, która ma mi założyć gips, wrzuca jakieś rolki do zlewu z wodą, pan doktor próbuje mi ustawić coś w ramieniu, ale płacząc proszę go, by nie dotykał już, bo boli.
– Przestań płakać! – Denerwuje się mama. – Narobiłeś, to teraz poniesiesz konsekwencje swoich czynów!
Boję się jeszcze bardziej. Boję się tych konsekwencji. Niech wreszcie nie boli!
Pani zakłada mi miękki materiał pod ramię, na plecy i brzuch i obwija mnie mokrym bandażem. Boli już mniej.
Siedzę w poczekalni z mamą w białym gipsie od szyi do pasa. Jedną rękę mam zagipsowaną i wystaje tylko dłoń. Chcę do domu, spać.
– Muszę wrócić do pracy, by dokończyć kilka ważnych spraw  – mówi mama do Kazi. –  Połóż go i daj lek na gorączkę. Wrócę późno.
Mówi do mnie „dobranoc” i wychodzi.
Sprawiłem jej przykrość…
Młoda wtuliła się we mnie, odkładając na poduszkę obok odbiornik niani.
– Przepraszam Adasiu. – Palec bawiący się włoskami wokół mojego sutka. – Byłam podła.
– Przestań. – Odgoniłem durne wspomnienia, które zawładnęły mną na niespełna minutę. – Pocałuj mnie, to zapomnę.
Delikatność warg i pasma włosów muskających moją szyję, gdy się nade mną pochyliła nie zalały żarem pragnienia. Serce oplotły palce czułości i bezpieczeństwa, którego tak bardzo zabrakło w dzieciństwie, w późniejszych latach.
Związki z kobietami były zawsze czysto fizyczne i dopiero teraz czułem coś innego, pełniejszego i satysfakcjonującego inaczej.
Całowała i nie pragnąłem w tym momencie niczego więcej. Mógłbym tak całą noc.
Dopiero, gdy poczułem palce sunące po brzuchu w dół i obejmujące miękkiego penisa w spodniach, krew zmieniła kierunek i podążyła do miejsca pieszczonego kobiecą dłonią.
Mruknęła zadowolona, czując pod palcami reakcję na pieszczotę. Masowała mocniej i szybciej, nie przestając całować.
– Chcę cię skosztować – szepnąłem w jej usta. – Rozbierz się i połóż.
Zdjęliśmy z siebie ubrania i zastygłem.
– Coś ty zrobiła?! – Patrzyłem na jej nowa fryzurę na wzgórku łonowym. – To po to był ci internet?
– Nie podoba ci się? – Jej zawiedziona mina. – Wszystkie kobiety taką fryzurę tam właśnie miały, albo były całkiem łysiutkie.
– Lubiłem twojego boberka – odparłem, sadowiąc się między udami i przyglądając odsłoniętej cipce. – Zapuścisz je dla mnie?
– Tak Adasiu. – Uśmiechnęła się uroczo.
Przyglądałem się różowości warg, zmieniających w przedziałek zakończony paseczkiem włosów i ten przedziałek zaatakowałem językiem i ustami. Młoda jęknęła przeciągle i zacisnęła dłonie po bokach naprężonego ciała. Smakowała ledwie słono i wilgotniała szybko, rosła groszkiem pod pieszczotą języka.
Gdy czułem, że zbliża się ku szczytowi, uniosłem się i wbiłem twardą gotowością, gwałtownym ruchem.
Krzyknęła i oplotła moje biodra udami, dłońmi przyciągnęła ku swoim ustom. Spocone ruchy ciał, jęk z ust do ust i eksplozja w jej ciele, którą zafascynowany obserwowałem, rejestrowałem na zawsze. Chwilę później światło zalało mój umysł i ciało.
Opadłem na nią, opleciony rozluźniającymi się kończynami. Oddechy spowolniły, oczy nie chciały patrzeć. Odpływaliśmy w sen.
Chrobot, szuranie i… tupanie. Te odgłosy przeszkodziły mi w uśnięciu.
– Co to? – zapytałem.
– To jeż – mruknęła sennie. – Faktycznie tupie.

Zapisz

Darmowe opowiadania mailem!

Wystarczy zapisać się na listę

I agree to have my personal information transfered to MailChimp ( more information )

I will never give away, trade or sell your email address. You can unsubscribe at any time.

Powered by Optin Forms
Oto Mikakamaka:

Czyli Monika - matka i żona, do zeszłego roku również gastronom. Miłość do pisania pojawiła się nagle i intensywnie trwa od pięciu lat. Kocham pisać o ludziach i tym, co dzieje się w ich głowach. Miłość i seks rodzi się w głowie, więc staram się nie pomijać niczego istotnego ;-)

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Anonymous
    | Odpowiedz

    Świetna część, ale Kochana Miko nie możliwe jest żeby ręce z dupy powyrywać 😀

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      To taki bezsens słowny, jak “robiła babcia na drutach, przejechał tramwaj i spadła “
      Lubiem takie 😀
      (sama z tymi rencami z dupy stosuję w zdenerwowaniu)

  2. Kajjka
    | Odpowiedz

    Z tymi ręcami to podobnie jak z głową “urywaną przy samej dupie” 😉
    Miałam kiedyś w domu jeża… łaził w nocy i tupał. Nie dał się zamknąć w jednym pokoju, jak trafiał na zamknięte drzwi walił w nie łapą póki mnie nie obudził i mu ich nie otworzyłam. Osobliwe że nigdy się nie tłukł do drzwi wyjściowych ani tych od łazienki. I zdarzało mu się wleźć mi do łóżka :D. Fajne stworzenie ogólnie rzecz biorąc 😀

  3. Anonymous
    | Odpowiedz

    tyle czekania 🙁 no i cóż troszkę jestem zawiedziona tą częścią ,ale nie zawsze może być pięknie..

  4. Agnieszka Fiesiak
    | Odpowiedz

    Ten komentarz został usunięty przez autora.

  5. Mariet Węgorowska
    | Odpowiedz

    Mój tato, jak był młodym siurkiem wracał w nocy skądś tam i przyniósł w czapce jeża. Wrzucił go przez okienko do piwnicy i poszedł spać. Nieco później nagle wszyscy w domu się zerwali bo jakieś hałasy w piwnicy, ktoś chodził, stukał i przewracał różne rzeczy. Dziadek szedł pierwszy z młotkiem i wpadł do piwnicy, a tam nikogo nie ma. Tylko jeż szybko przebiegł z kąta w kąt.
    A potem tata miał pchły ;D

  6. Anonymous
    | Odpowiedz

    mam podobnie, tyle czekania i…niedosyt? myślałam, że Adam ją trochę bardziej “pouczy”?:D

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Cierpliwości, nie co odcinek musi być wielkie łojenie 😀

  7. Anonymous
    | Odpowiedz

    Haha 😀 w sumie racja :p ale wczułam sie w zbereźne klimaty xd

  8. Anonymous
    | Odpowiedz

    A propos powiedzonek, mnie z kolei uczepiło się “nogi z dupy powyrywam przy samej głowie” 😀

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      A ja przepraszam za spoilowanie,ale w jednym z opo na Pokątnych pojawiła się “stajenka Pegaza”w sensie cipki.I nie mogę się od tego uwolnić 😉
      l_b

  9. Anonymous
    | Odpowiedz

    Superowa część 🙂 Adaś coraz bardziej mi się podoba 😉

  10. Anonymous
    | Odpowiedz

    Hej, a Kaśka taka mądra dziewucha a wiedzę o seksie czerpie z porno ?!

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      Jak większość z nas na poczatku. Bo co Ci się wyświetli gdy w necie wpiszesz Seks? Strony porno. Z tych tekstów widać, że Kaśka nie miala kompa na codzień więc ja się nie dziwię że pornosy oglądała. Ja też od tego zaczęłam poznawanie tematu :-):-):-)

  11. Anonymous
    | Odpowiedz

    trzymam kciuki, żeby Oliwia się już nie wpierdalała do ich życia

  12. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mika, bedzie dzisiaj kolejna czesc??

    • mika kamaka
      | Odpowiedz

      Takajej akurat dzisiaj nie będzie 😀

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      łaaaaaaaaaaaaaaaaaaj ;(

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      A Dlug na przyklad?

    • Anonymous
      | Odpowiedz

      buuuu:( dlaczemu?:(

  13. Anonymous
    | Odpowiedz

    no wlasnie będzie bo ta pozostawila nieodsyt 😀 my chcieć więcej 😀
    ps. od tego dobrobytu sie nam w “dupach poprzewracalo” 😀 haha

  14. Anonymous
    | Odpowiedz

    no włacha, co z DŁUGIEM? mam nadzieję, że nie porzuciłaś tego opowiadania. ono cały czas nie daje mi spokoju i zastanawiam się co dalej.. plizzzz

  15. mika kamaka
    | Odpowiedz

    Drodzy moi…
    Odpowiedzi na Wasze pytania udzieliłam w komentarzach pod wcześniejszymi opowiadaniami i do nich odsyłam 😀

  16. Anonymous
    | Odpowiedz

    ale się Mika obijasz… wstydz sie!

  17. Anonymous
    | Odpowiedz

    Bedzie dzis kolejna czesc? Jak tak, to kiedy?

  18. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mikuś czekam na kolejny twój tekst 🙂 Obojętnie o której,bedę zaglądać z niecierpliwością

  19. Anonymous
    | Odpowiedz

    Mika, bedzie dzis kolejna czesc?

Napisz nam też coś :-)