Trzynaście randek (X)

with 13 komentarzy

Rozdział 10

Trzynaście randek - okładka ebooka

.

Randka siódma

 

Nadszedł poniedziałek. Resztę niedzieli spędziła u znajomych, którzy byli małżeństwem, a którzy niegdyś mieszkali obok niej. Wypiła kilka drinków i wróciła do domu. Mimo to w nocy nie spała za dobrze. Jeremy Mitchell znów atakował jej myśli i kolejny raz musiała sięgnąć po wibrator. Mogła go używać i kilka razy dziennie, ale i tak nie umiała wyzbyć się skrajnego podniecenia, które podsycał w niej perkusista.

Zakupy z nim były torturą. Myślała, że zdoła skusić go przy mierzeniu tych kostiumów, ale Jeremy był twardszy, niż myślała. Pokonał ją jej własną bronią i sprawił, że ledwo ustała na nogach. A przecież praktycznie jej nie dotknął! Naprawdę zaczynała obawiać się o siebie i o to, co się z nią stanie, zanim pójdą na trzynastą randkę.

Właśnie siedziała w biurze i walczyła z sennością. Kawa nie pomagała. Najchętniej pojechałaby do domu, ale Richard mógłby być niezadowolony. Miała trochę papierkowej roboty. Tylko jak miała ją wykonać, kiedy czuła się, jakby została przeciągnięta przez wyżymarkę?

Na moment oparła się o skórzany fotel i przymknęła powieki. Musiała zrobić pięć minut przerwy i pozwolić oczom na krótki relaks.

Gdy się ocknęła, rozejrzała się zdezorientowana. Nie była w biurze, a na tej samej plaży, na której imprezowała z Jeremym. Jakim cudem tutaj trafiła? Nic z tego nie rozumiała. Nie było tu żywego ducha, nawet jej samochodu na parkingu.

Wstała, otrzepując piasek z pośladków i wtedy spostrzegła ze zdumieniem, że nie ma na sobie tej sukienki na szyję w kolorze mięty, w której przyjechała do biura. Zamiast niej miała krótkie szorty, do tego czarny top.

Widzę, że czekałaś na mnie! – Aż podskoczyła, bo usłyszała za sobą głos. Gwałtownie obróciła się do tyłu i zobaczyła, że tuż za nią stał Jeremy.

Jeremy? – Była zdumiona, ale jednocześnie nie umiała oderwać od niego wzroku. Mężczyzna był na bosaka tak jak ona, ale miał na sobie tylko spodnie. Spojrzała wyczekująco, bo nadal nie wiedziała, jak znalazła się w tym miejscu.

Podejdź do mnie… – Usłyszała i z jeszcze większym szokiem zarejestrowała, że jej nogi ruszyły do niego, kompletnie bez udziału umysłu. Nic z tego nie rozumiała.

Co się dzieje? – spytała, jednocześnie sycąc nim oczy. Tak bardzo chciała dotknąć każdego centymetra tych ramion. Podążać śladem każdego konturu tatuażu, a było ich całe mnóstwo.

Przestań myśleć… Zacznij czuć… – wyszeptał tuż przy jej uchu i ją objął.

Od tej pory wszystko zaczęło dziać się o wiele szybciej, niż normalnie. Dłonie mężczyzny wylądowały na jej pośladkach, dociskając je do siebie. Wcześniej tego nie zauważyła, ale był równie podniecony jak ona. Chciała poczuć jego usta na swoich, ale były teraz zajęte. Wytyczały szlak na karku i szyi. Jęknęła, co jeszcze bardziej pobudziło go do działania.

Sama starała się, by nie być bierną. Przesuwała dłonie wzdłuż napiętych ramion, czując ich twardość i każdy centymetr mięśni. Mruknęła cicho jego imię, aż spojrzał na nią z takim pożądaniem w oczach, że poczuła, jak robi się gwałtownie mokra. Wiedziała, że tylko on mógł ugasić ten pożar.

Tymczasem Jeremy podniósł ją tak, że zdołała go opleść nogami w pasie. Miał przed sobą jej wydatny biust i zaczął składać na nim wilgotne pocałunki. Krzyknęła, chociaż jeszcze nawet w nią nie wszedł. Jeśli takie zabiegi doprowadzały ją do szału, bała się, co może nastąpić, kiedy znajdzie się w jej wnętrzu.

Zaczęła ocierać się o niego, domagając się większej ilości pieszczot, chociaż to mogło ją w końcu zabić.  Wtedy wsunął język w usta Ellen i zaczął pieścić to wnętrze. Odpowiedziała całą sobą i rozpoczęli bitwę, w której nie mogło być zwycięzcy. Ledwo zarejestrowała fakt, że położył się na piasku, a ona wylądowała na nim.

Pożądanie brało ją we władanie coraz mocniej, czuła bolesne pulsowanie między udami. Penis Jeremy’ego był już twardy i gotowy, wyczuwała to doskonale, opierając się o jego krocze. Odsunęła twarz od jego własnej i patrząc w brązowe źrenice, powoli zaczęła ujeżdżać go przez ubranie. Chciała, aby oboje byli na granicy wytrzymałości.

Jego głuchy jęk zabrzmiał niczym najpiękniejsza melodia w jej uszach. Mężczyzna przez kilka sekund patrzył jak zahipnotyzowany, jak poruszała swoimi biodrami, powodując, że oboje zaczęli szaleć z rozkoszy. Chwilę później wsunął obie dłonie pod cienki materiał topu, aby dostać się do piersi. Wydobył je, zaczął ugniatać i masować.

Krzyknęła, gdy usiadł i ustami posiadł jeden z sutków. Delikatnie zaczął przygryzać i jednocześnie szczypać palcami. Była na skraju orgazmu, a jeszcze nawet nie poczuła go w sobie. Musiała dostać się do niego. Drżącymi rękami odpięła guzik i rozsunęła zamek błyskawiczny w jego spodniach. Zrozumiał aluzję i uniósł biodra do góry. Oboje uporali się szybko z tą częścią jego garderoby. Po chwili nie miał już szortów na sobie.

Oblizała usta patrząc na twardego i mocno ukrwionego członka. Chciała go skosztować, więc pochyliła się i wzięła go do ust. Jeremy odruchowo uniósł biodra do góry, ale jej to nie przeszkadzało. Liczył się fakt, że wreszcie mogła robić, co chciała.

Patrząc na niego prowokująco, przejechała językiem wzdłuż całej długości penisa. Próbowała wsunąć go w gardło najdalej jak mogła. Wolną dłonią dotykała i masowała delikatnie oba jądra. Jeremy był już gotowy.

W końcu podniosła się i zrzuciła z siebie swój strój. Gdy była tak samo naga jak on, usiadła na nim okrakiem, nadziewając się na sterczącego kutasa. Zadrżała i zaczęła go ujeżdżać. Jeremy złapał ją w talii i wymruczał jej imię. Czuła, jak twardy jak stal penis rozpycha jej wnętrze. Marzyła o tej chwili i doczekała się. Oparła obie dłonie na klatce piersiowej, kołysząc się w tył i przód.

Jej jęki przybrały na sile. Jeremy nie przestał pastwić się nad biustem, na którym można było dostrzec lekkie ślady ugryzień. Podniecał ją tak bardzo, że obawiała się, że orgazm może ją zabić. A ten zbliżał się wielkimi krokami. Opadała i wzbijała się na przemian coraz szybciej i szybciej. W końcu z gardła wydobył się krzyk, a cipka zaczęła zaciskać się na twardym członku.

Jeremy nadal pracował biodrami, ale nadeszła jego kolej. Strumień spermy trysnął do środka. Opadła na niego, niezdolna do żadnego ruchu. Przymknęła oczy, by zregenerować siły i dojść do siebie po tym, co właśnie przeszła.

Ellen? – Usłyszała tuż nad uchem i mruknęła coś niezrozumiale.

Jeremy, ja nie mam sił… – odpowiedziała po chwili. Coś była nie tak, bo wyraźnie słyszała, że śmiały się dwie osoby. Przecież byli sami na plaży! – Co jest? – Podniosła głowę i spojrzała do góry. Zamiast twarzy Mitchella, zobaczyła rozbawionego Richarda i Aarona.

No właśnie, Ellen. Co się dzieje? – spytał Richard, ciesząc się jak małe dziecko.

Nie wiem, o co pytasz. Dlaczego jesteście w moim gabinecie? – Ostatnie, co pamiętała, to jak przymknęła oczy na chwilę. Później znalazła się na plaży. Poczuła, że rumieniec wstydu wkradł się na policzki. Musiała zasnąć i przyśnił się jej seks z Mitchellem. Bała się wstać, bo wiedziała, że jest wilgotna w środku.

Ellen, przysnęłaś. Zdradzisz nam, co ci się śniło? – Richard i Aaron jak dwa sępy krążyli nad nią czekając, aż im to wyjawi. Prędzej piekło by zamarzło, niż zdradziłaby o czym śniła.

Chyba jęczałaś. Może ktoś cię gonił we śnie? – Aaron zatrząsnął się ze śmiechu, aż zadrżała mu broda. Rzuciła zszywaczem w jego stronę, ale ku swojemu szczęściu, zdążył uchylić się przed ciosem.

To musiał być bardzo długi pościg, Aaron, bo Ellen dyszy, jakby przebiegła z piętnaście mil – odezwał się Richard, wycofując się bliżej drzwi. Ellen widziała, jak ją obserwował, czy aby nie szykowała na niego kolejnego ataku. – Zdaje się też, że wymawiała jakieś imię. Nie jestem tylko pewien, jakie ono było.

Widzę, że dobrze trafiłem. – Kiedy w otwartych drzwiach stanął Jeremy, Ellen poczuła, że zaraz spłonie z zażenowania. Oczywiście Richard i Aaron od razu wychwycili jej spojrzenie.

Przyszedłeś do naszej Ellen? – Richard wyciągnął dłoń w stronę perkusisty. – Richard Harris, a to mój przyjaciel i partner w interesach, Aaron Rogers.

Jeremy Mitchell, przyjaciel Ellen. – Mężczyźni wymienili uściski między sobą, po czym Jeremy spojrzał na nią. – Przyszedłem porwać ją na lunch. Chyba nie macie nic przeciwko?

Jeremy? – Richard jeszcze bardziej poszerzył swój uśmiech. – Oczywiście, że nie mamy. Ellen wręcz potrzebna jest przerwa, co nie Aaron?

Też tak myślę – odpowiedział brodacz, stając bardzo blisko Jeremy’ego. – Tylko wiesz co, Jeremy? Uważaj, Ellen jest dzisiaj jakaś nerwowa…

Spieprzaj stąd, Rogers! – Dziewczyna poderwała się zza biurka, co spowodowało, że Aaron bardzo szybko znalazł się za drzwiami.

To może ja zostawię was samych. – Harris chichocząc pod nosem, również opuścił gabinet. Została sama z Jeremym, który przyglądał się jej wnikliwie. Oparł się o półkę, na której trzymała część dokumentów.

Ominęło mnie coś? – Widać było, że był ciekawy tego, co zaszło, zanim tu wszedł. Dobrze, że nie słyszał reszty.

Nudziło im się po prostu i przyszli mnie pognębić. Nie spodziewałam się ciebie. – Usiłowała zmienić temat, byleby tylko odciągnąć go od tego. Nadal było jej nieznośnie gorąco.

Niespodzianka Ellen. To jak, zjesz ze mną lunch? – Świdrował ją tymi oczkami, aż miała ochotę przebierać nogami. – Jesteś jakaś niewyraźna. Czy coś się stało? Może źle się czujesz?

Wszystko w porządku. Tylko skorzystam z łazienki i możemy iść, dobrze? – Chwyciła za torebkę i czmychnęła do pomieszczenia obok. Wiedziała, że zachowuje się jak wariatka, ale ten sen i nagłe pojawienie się Mitchella wytrąciło ją z równowagi. Ochlapała twarz zimną woda, ale to na niewiele się zdało. Nadal odczuwała podniecenie, które ani odrobinę nie zmalało.

Ellen? Utknęłaś tam? A może potrzebujesz mojej pomocy? – Jeremy zapukał delikatnie w drzwi. Śmiał się.

Możemy już iść. – Wyszła i spojrzała mu prosto w oczy. Wyglądał na mocno rozbawionego całą sytuacją, jakby dobrze wiedział, o co chodziło.

Widziałem naprzeciwko fajną knajpę, znasz ją? – spytał, gdy opuszczali budynek.

Mówisz o Hot Rod Bar & Grill? Przecież to restauracja Richarda – roześmiała się, idąc po parkingu.

Nie zwróciłem uwagi na nazwę. Chcesz tam iść, czy wolisz gdzieś indziej?

– Tam dobrze zjemy. Poza tym nie musimy brać samochodu. – Zawiesiła wzrok na muskularnych ramionach Jeremy’ego i aż przełknęła ślinę. Pragnęła dotknąć ich tak, jak robiła to w swoim śnie.

O czym tak myślisz? – spytał, gdy weszli do restauracji. O tej porze dnia było dużo wolnych stolików. Kiedy zobaczył ją kierownik, podszedł do nich od razu.

O niczym szczególnym. – Spuściła wzrok, żeby nie zauważył, że kłamała. – Cześć Jake.

– Ellen! Już myślałem, że Richard przetrzymuje cię siłą w biurze. Nie zaglądałaś do nas ostatnio.

Jestem twoim wybawicielem? Wyrwałem cię z rąk smoka? – Jeremy jak zwykle nie umiał być poważny. Jake roześmiał się, a ona pokręciła głową.

Zapraszam do stolika. – Jake ruszył przez całą salą, nakazując iść za nim. Dostali stolik w takim miejscu, że nikt nie miał prawa im przeszkadzać.

Dziękuję Jake. – Usiadła, bo Jeremy zdążył odsunąć krzesło.

Dajcie znać, jak będziecie chcieli coś zamówić. To wasze karty. – Podał każdemu pod jednej, po czym oddalił się.

Przytulnie tutaj. – Mitchell zajął miejsce obok, przysuwając po prostu swoje krzesło bliżej. Ellen nie skomentowała tego. Wolała nie zabierać głosu za często, dopóki nie uspokoi się na dobre. Nadal boleśnie odczuwała skutki swojego snu i tą pustkę w środku, którą jedynie Jeremy mógł zaspokoić.

To prawda. Przyjechałeś wyłącznie po to, żeby zaprosić mnie na lunch? – spytała po dłuższej chwili. Jęknęła w duchu, bo wiedziała, że w jego obecności na pewno nie zazna spokoju.

To mało wystarczający powód? – Posłał jej taki uśmiech, że cieszyła się, że siedzi. Te marzenia senne tylko pogorszyły już i tak skomplikowaną sytuację.

Pytam z ciekawości. Kiedy pójdziemy na kolejną randkę? – Przysunęła szklankę z sokiem i zaczęła bawić się słomką.

Wkrótce. Dlaczego pytasz? Niecierpliwisz się? – Jeremy oparł się rękami o stolik, aż poczuła dławienie w gardle. Miała te wspaniałe ramiona na wyciągnięcie dłoni. Wystarczyło ich dotknąć, by poczuć je pod palcami.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Mikakamaka
    | Odpowiedz

    Jestem pod wrażeniem. Czytałam tą część w szkole dziecka czekając aż skończy zajęcia i wolałam nie spoglądać ludziom w oczy 🙂

  2. Monika G.
    | Odpowiedz

    Jo! Ja jestem! U mnie 1 w nocy i dopiero skonczylam podcast nr 2 sluchac. Jutro cie czytam bo dzis ledwo na oczy widze. Tzn… Dzis cie przeczytam ale jak juz sie wyspie. A jak nie dam komentarza to mozesz mnie przywolac do porzadku.

  3. Kornelia
    | Odpowiedz

    Super! Ale się nakręciłam tą częścią 🙂 Pisz dalej, dobrze Ci to wychodzi.

  4. Monika G.
    | Odpowiedz

    No no no!
    Ellen juz stopnialy lody to zabrala sie za ich robienie?
    Mega rozdzial! Swietny przyklad na to jak bzyknac bohaterow jednoczesnie pilnujac by sie nie bzykneli.
    Dalas nam polizac…. Tfu tfu… Dalas nam posmakowac troche tego Jeremiego. Taki aperitif przed daniem glownym?
    A nie planujesz tam jakiejs intrygi? Moze zaraz sie okaze ze szefuncio poczuje zazdrosc bo skrycie czyms tam darzyl Ellen?
    A moze jej byly sie pokaze i powie: walcz by udowodnic zes godzien Ellen!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      😀 Rozbrajasz mnie! 😀 Sny są świetne do takiej funkcji i jeśli aktualnie nie mogę wsadzić bohaterów do łóżka, to właśnie z nich korzystam 🙂

  5. Jaredina
    | Odpowiedz

    Emmm…. Emmm… czy ja już mówiłam jak “bardzo” doceniam “bogate” opisy?? 😉 Swoją drogą biedna Ellen…. taka wpadka w miejscu pracy… pewnie jej żyć nie dadzą 😉 btw. wyczuwam przyspieszenie akcji …. ;P

  6. Babeczka
    | Odpowiedz

    Ha ha ha! A ja wiem, co będzie dalej! Ale nie powiem ;-))) bo wredna baba ze mnie!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A ja powiem tylko tyle, że dobrze jest czasami być autorem?

  7. Gabriela
    | Odpowiedz

    No i Ellen przepadła heeh ,a chłopaki mieli ubaw . Biedna dziewczyna zaczyna mieć sny erotyczne z jeremym ale on na pewno ma to samo:)

Napisz nam też coś :-)