Trzynaście randek (XIV)

with 13 komentarzy

Rozdział 14

 

Trzynaście randek - okładka ebookaNie macie pojęcia, jak bardzo cieszą mnie komentarze od was 🙂 To strasznie przyjemne, kiedy dowiaduję się, że czekacie na te piątki z moimi "Trzynastoma randkami". 🙂 Chociaż ten tekst jest już skończony, to takie słowa to moja nagroda za wszystkie godziny poświęcone pisaniu. Dziękuję. Komentujcie dalej 🙂 I nie tylko u mnie, ale również u Moniki i Agnieszki, bo ich historie są świetne i zdecydowanie na to zasługują 🙂

 

Randka dziewiąta

 

Nadal czuła wilgoć między udami, gdy wchodziła do domu. Mało ją obchodziło, jak teraz wyglądała. Nadal przeżywała to, co zaszło kilka minut temu przed jej domem. Zerknęła przez okno, ale auta nie było już na podjeździe. Jeremy odjechał.

Oparła się o chłodną ścianę i stała tak jak idiotka. Oddałaby teraz wszystko, żeby tylko został i chciał kochać się z nią przez długie godziny. Im bliżej było trzynastej randki, tym coraz gorzej przychodziła walka z własnym pożądaniem. Wiedziała, że on też z nim walczy.

Dzisiaj było tak blisko. Jeremy zaskoczył ją, gdy położył na masce i zaczął działać. To był jeden z najlepszych orgazmów, jakie kiedykolwiek miała. Na wspomnienie jak wsuwał w nią palce, musiała zacisnąć uda. Znów odczuwała wielkie pragnienie. Jeremy wypełnił ją, ale teraz odczuwała pustkę. Wibrator mógł w końcu tego nie wytrzymać.

Zaczęła się śmiać sama z siebie. Odbijało jej przez niego. Nie umiała już myśleć o niczym innym. Jeremy Mitchell przed tym, jak miał posiąść ciało, posiadł jej myśli. Bezapelacyjnie oszalała przez niego.

Dzisiejszy dzień pokazał jedną rzecz. Nic nie było w stanie sprawić, żeby o nim zapomniała. Nie odstraszyło jej nawet to, że przyjechał do niej ubrany jak fajtłapa roku. W pierwszej chwili przeżyła szok, ale później… Rozbawiło ją to i na pewno nie zamierzała zrezygnować z tego wyjścia.

Jeszcze nigdy nie była na takich zakupach. Nie dość, że wszyscy wskazywali na nich palcami i szeptali sobie coś na ucho, to jeszcze Jeremy umiał zrobić z tego niezłą komedię. Do której ostatecznie się przyłączyła. Gdyby ktoś z jej znajomych ją zobaczył, już siedziałaby w pokoju bez klamek. Caro powiedziałaby, że i tak już za późno na leczenie, a Dean zabrałby ją czym prędzej, jak najdalej od Ellen. Jakby nie wiedział, że dla Caro też już było za późno.

W nocy niewiele spała. Była zbyt rozdygotana wewnętrznie. Zastanawiała się nad jednym. Dlaczego Jeremy nie pozwolił jej siebie zaspokoić Czyżby obawiał się, że na tym się nie skończy? Czuła, że jest podniecony tak samo jak i ona, a jednak odjechał w takim stanie.

O szóstej rano po prawie bezsennej nocy zdecydowała, że koniec dalszej męki. Wolała już zagospodarować jakoś swoją energię. Poszła do kuchni, aby nastawić kawę, wypuściła psa. Piętnaście minut później siedziała już na tarasie i popijała aromatyczny napój. Był niedzielny poranek, a ona nie miała pomysłu na rozpoczynający się dzień.

W końcu wzięła telefon i napisała krótkiego sms–a do Caroline. Jak się obudzi, to odczyta. Zaprosiła ją i Deana na śniadanie. Musiała wygadać się przyjaciółce. Deanowi, żeby nie nudził się, podrzuci Asterixa do zabawy. Asterix lubił wszystkich, a facet jej przyjaciółki lubił czarnucha.

O ósmej rano dostała odpowiedź, że goście zjawią się za godzinę. Ruszyła do kuchni, żeby uszykować posiłek. Zrobiła tosty zapiekane z żółtym serem, a oprócz tego lekką i szybką sałatkę. Nastawiła w ekspresie większą ilość kawy i czekała.

Zjawili się o równej dziewiątej.

Z jakiej okazji to śniadanie? – spytał Dean, wchodząc za Caroline do domu. W dłoni trzymał pakunek z logo jakiejś cukierni. – Proszę, to do kawy.

Dzięki Dean! – Ellen przejęła, jak się okazało, kawałek ciasta. – Czy musi być jakiś specjalny powód? Nie mogę od tak zaprosić swoich przyjaciół?

Więc nie będziecie potrzebowały prywatności po śniadaniu? – Mężczyzna znacząco uniósł brwi, na co Caro zareagowała śmiechem.

My? Prywatności? Nie mam pojęcia, o czym mówisz. Ale Asterix liczył, że pobawisz się z nim trochę. – Ellen zrobiła niewinna minę, wchodząc do niewielkiej jadalni, gdzie wszystko stało już uszykowane.

Słyszałeś Asterix? – Dean zwrócił się do labradora, który kręcił się już koło nich. Standardowo czekał, aż skapnie mu coś ze stołu. – Zostałem twoją niańką.

Mój pies po prostu cię lubi. – Ellen nalała kawy do wszystkich trzech kubków.

On lubi wszystkich, Ellen… – Caroline zachichotała, nakładając sobie sałatkę na talerzyk.

I ty, Brutusie przeciwko mnie? – Ellen zmroziła ją wzrokiem, jednak Caroline nic sobie z tego nie zrobiła. Była zbyt zajęta jedzeniem.

Ellen, proszę, pozwól jej zjeść spokojnie. – mruknął Dean, słodząc sobie kawę i rzucając kęsy tostu Asterixowi.

Dean, nie poznaję cię. Caro coś ci obiecała? – Ellen przerzucała wzrokiem z jednego na drugie.

Dean już wie, czym to grozi, jeśli nie zjem rano śniadania. – Przyjaciółka rzuciła swojemu facetowi wymowne spojrzenie. Ten wzruszył ramionami, popijając kawę.

Terrorystka – odpowiedziała Ellen, mocno rozbawiona zachowaniem swoich przyjaciół.

Słyszałam. Masz więcej tej sałatki? Chętnie wzięłabym trochę do domu na później. – Caro otarła usta serwetką i zabrała się za tosty.

Jesteś w ciąży?

Przed okresem. Mogę jeść wszystko w każdej ilości. Wiesz co, Ellen? Czasami mam ochotę z tobą zamieszkać. – Dean parsknął śmiechem, słysząc wyznanie swojej kobiety.

To już nie ubóstwiasz mojej kuchni? – spytał, patrząc na nią.

Oczywiście, że ubóstwiam. Ale wiesz, że nawet ona nie wygra z popisową pieczenią Ellen. Kiedy możemy wprosić się na obiad? – Dziewczyna oparła się o krzesło, najedzona i zadowolona. Teraz delektowała się kawą.

Dam wam znać. Dean, podobno zabierasz Caroline na plan filmowy do Europy?

Lecimy za dwa tygodnie – potwierdził mężczyzna, wstając od stołu. – Resztę szczegółów na pewno opowie ci Caro. Teraz idę poniańczyć twojego psa, Ellen.

Jest taki przystojny, prawda? – spytała Caro, oglądając się za nim, gdy oddalał się od nich. Pies skakał jak oszalały tuż przy nim.

Jesteście razem pół roku, a ty nie zdążyłaś się nim nacieszyć? – Ellen zaczęła się śmiać, po czym wstała i zabrała za sprzątanie ze stołu.

A czy ty nacieszyłaś się kiedykolwiek lodami latem? – Caro posłała jej błyskotliwy uśmiech i zaczęła jej pomagać. – Dean już nas nie słucha. Co się stało?

Dlaczego myślisz, że musiało się coś stać? – Ellen usiłowała powstrzymać rumieniec, który zaczął pojawiać się na jej twarzy.

Bo znam cię. Jakieś problemy z Jeremym? Nie spotykacie się już? – Przyjaciółki zmierzyły się wzrokiem, Ellen skapitulowała pierwsza.

Zaczynam obawiać się o swoje zdrowie psychiczne. – Gdy wszystko było już sprzątnięte, usiadły w salonie, skąd miały doskonały widok na ogród.

W czym jest problem? – spytała Caroline. – Przecież ty już od dawna nie jesteś normalna, nic ci nie zaszkodzi. Na której randce skończyliście?

Na ósmej. A prawie to skończyliśmy na jego aucie. – Ellen obserwowała uważnie przyjaciółkę. Caro ani nie mrugnęła okiem na tę rewelację.

Prawie, czyli nie doszło do stosunku? Co poszło nie tak? Poza tym moment… Czy nie postawiłaś mu warunku, że seks będzie dopiero, jak pójdzie z tobą na trzynaście randek?

Tylko, że to ja zaczęłam kapitulować pierwsza. Po randce na plaży. – Ellen powoli, nie spiesząc się nigdzie, rozpoczęła swoją opowieść. Caro nie przerywała jej, pozwalając mówić. Gdy skończyła, przyjaciółka popatrzyła na nią filozoficznie.

Tobie trzeba po prostu zdrowego bzykania, Ellen! – odpowiedziała, klaszcząc w dłonie. – Jeremy jest przystojniakiem, do tego wygląda jak niegrzeczny chłopiec. Zawsze lubiłaś takie połączenia. Nie ma się czego wstydzić, że działa na ciebie i chcesz iść z nim do łóżka.

Czuję się jak idiotka! – jęknęła Ellen. Każde wspomnienie o Jeremym wywoływało w niej dreszcze.

Niby dlaczego? Przecież nie robisz nic złego.

Najpierw sama oceniłam go jako faceta, który chce tylko zaliczyć, a ja teraz co robię? – Caro zaczęła się śmiać. – Co cię tak bawi?

Uwzięłaś się na niego. Zalazł ci za skórę odmową na plaży i chcesz go mieć dla siebie. Według mnie, nic w tym strasznego. Zresztą moim zdaniem, nie tylko dlatego chcesz się z nim przespać. Na początku każdy może wydać błędną opinię, nie znając drugiej osoby. Pamiętasz, jak oceniłaś Deana? Śmiałaś się, że wyjadę na drugi koniec Stanów. Z Jeremym też się pomyliłaś.

Uważasz, że on nie chce mnie tylko zaliczyć? – Ellen miała mętlik w głowie.

Czy ty chcesz go tylko zaliczyć, Ellen? Obie dobrze wiemy, że facet kręci cię jak cholera. Ty jego też musisz, bo żaden mężczyzna, który chciałby zaliczyć panienkę i nic więcej, nie traciłby czasu na trzynaście randek.

Więc co powinnam teraz zrobić? – Z nadzieją patrzyła na przyjaciółkę.

Sprawdzić, czy ma dużego. – Na twarzy Caroline pojawił się skandaliczny uśmiech.

Caro! – Ellen popatrzyła zszokowana słownictwem przyjaciółki.

Ja sprawdzałam – zachichotała kobieta. – I już się tak nie bulwersuj! Sama nie masz najdelikatniejszego języka.

Co innego słuchać takich słów z twoich ust… – Ellen roześmiała się w końcu.

Ulżyło jej po rozmowie z Caro. Wiedziała, że będzie ciężko wytrzymać, ale da sobie radę. Caroline w jednym miała rację. Jeremy nie kręcił jej jedynie fizycznie. Była ciekawa jego pokręconej osobowości, która zamiast odstraszać, przyciągała ją.

W duchu ucieszyła się na słowa o tym, że mogłaby zainteresować go bardziej niż tylko za pomocą swojego wyglądu. Na razie wolała nie wiązać z tym wielkich nadziei. Musiała poczekać, co przyniesie jej przyszłość.

Około trzynastej, gdy przyjaciółka i jej chłopak pojechali do siebie, poszła wziąć relaksującą kąpiel. Co z tego, że ledwo minęło południe. Potrzebowała odprężenia. W wannie spędziła godzinę. Wyszła owinięta ręcznikiem i sprawdziła komórkę.

W czasie, gdy zażywała kąpieli, dzwonił Jeremy. Dwukrotnie. Uśmiechnęła się, była bardzo ciekawa, co chciał. Usiadła na łóżku i czekała, aż on odbierze.

A jednak cię nie porwali. – Usłyszała jego głos, uśmiechnęła się jeszcze bardziej.

– Dlaczego uważasz, że mieli mnie porwać? Kto konkretnie? – Uwielbiała te rozmowy telefoniczne. Jego głos był wtedy lekko zachrypnięty. Mogłaby go słuchać w nieskończoność.

Bo ja wiem? Może ufo? – zażartował.

Nie wiem, co bierzesz, ale daj mi namiary na swojego dilera. Musi mieć naprawdę dobry towar. Dzwoniłeś dwa razy. Coś się stało?

Po prostu chciałem zaprosić cię na randkę. Dzisiaj wieczorem, u mnie w domu. – To zabrzmiało kusząco. Zaskoczył ją taką propozycją.

U ciebie? Co planujesz? – Była tego niezmiernie ciekawa. Nie była u niego w domu. Oczywiście, że interesowało ją to, jak mieszkał.

Zrobię coś dobrego do jedzenia. Poza tym, musisz poczuć na własnej skórze, jak wygodna jest ta kanapa, którą wybieraliśmy razem. Co ty na to, Ellen? – kusił, cholernie kusił.

O której mam przyjechać? – spytała, już zastanawiając się, co założyć na tę okazję. Randka w domu była dość zobowiązująca. Przynajmniej dla niej.

To ja przyjadę po ciebie. Bądź gotowa o dziewiętnastej.

Będę. Do zobaczenia Jeremy. – Cieszyła się jak dziecko na wieczór.

Pa.

Rozłączyła się i rzuciła telefon na łóżko. Musiała poszperać w szafie i wydobyć z niej coś idealnego. Chciała wyglądać kobieco, ale nie wulgarnie. Naprawdę zależało jej na dobrej opinii Jeremy’ego. Pragnęła, by ją podziwiał, a nie traktował wyłącznie jak kawałek mięsa.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Babeczka
    | Odpowiedz

    Robię zakłady sama ze sobą, czy wymięknie przed 13 randką ;)))

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Która opcja wygrywa? 🙂

      • Babeczka
        |

        Ba! Jeszcze pytasz! Oczywiście że nie!

  2. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    Obstawiam, że ta randka w domu będzie cholernie trudna dla obojga ;D
    I jeszcze tak strzelam, że Jo urwie odcinek w wyjątkowo gorącym momencie.

  3. J
    Jaredina
    | Odpowiedz

    I’m back… czyżbyś chciała delikatnie zapodać wielkie BOOM… mam pomysł… wklej wszystko od razu:))))

  4. K
    Kornelia
    | Odpowiedz

    No nie i teraz czekać tyle czasu! Kurcze pieczone… Opowiadanko jest super, to co mamy nie komentować 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To tylko sześć dni, licząc od dzisiaj 🙂 Zleci 🙂 Dziękuję 🙂

  5. g
    garbielka
    | Odpowiedz

    Ale Jeremy nakręca siebie i Ellen . Randka będzie u niego w domu i maja wypróbować mebel , który wspólnie wybrali, oj Będzinie gorrrrąco:)

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Gabrysiu, jestem dla Ciebie pełna podziwu. Pięknie brniesz przez każdy rozdział i do tego jeszcze zostawiasz pod każdym komentarz 😉 Pięknie dziękuję 🙂

  6. suuicide
    | Odpowiedz

    Jestem w trakcie czytania 4 różnych książek i zdecydowanie Twoja wygrywa z nimi wszystkimi. Nie mogę się od niej oderwać ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      DZIĘKUJĘ??? To strasznie miłe. Nie każdemu podoba się ta historia, ale cieszę się, że Ty uznałaś ją za tak interesującą. Jakie inne książki czytasz?☺

Napisz nam też coś :-)