Trzynaście randek (XV)

with 16 komentarzy

Rozdział 15

Trzynaście randek - okładka ebooka

Chciałam się pochwalić, że mój fanpage na Facebooku dotyczący "Trzynastu randek" i "Granicy uczuć" w zeszłym tygodniu osiągnął sto polubień 🙂 Może dla kogoś to nie jest duża liczba, ale dla mnie owszem. Serdecznie dziękuję każdemu, kto kliknął polubienie 🙂

 

Przesuwała wieszak po wieszaku, aż zauważyła sukienkę, której dawno nie miała na sobie. Praktycznie zapomniała o niej. W kolorze morskim, miała dość elegancki krój, ale jednocześnie idealnie nadawała się na taką okazję, jak kolacja w domu. Z tyłu miała wydłużony materiał. Była bez ramiączek, wspaniale dopasowywała się do figury.

Szybko znalazła też odpowiednie do niej sandałki z cieniutkimi rzemykowymi sznurowaniami. Spojrzała na zegarek, miała jeszcze ponad cztery godziny. Ściągnęła ręcznik z włosów, aby zdążyły wyschnąć.

Otworzyła szufladę z bielizną i zaczęła ją przeszukiwać. Kiedyś, już dawno temu przeczytała gdzieś jedno mądre zdanie i trzymała się go do dzisiaj. Nawet jeśli randka nie miała zakończyć się w łóżku, kobieta powinna założyć na nią dopasowaną i seksowną bieliznę. Ona dodawała pewności siebie.

Godziny mijały powoli, a Ellen była na kolejnych etapach przygotowań. Punkt osiemnasta zabrała się za włosy. Dzisiaj chciała je delikatnie pokręcić. Makijaż dopełnił całości i dosłownie dziesięć minut przed czasem była gotowa. Zeszła na parter i sprawdziła, czy Asterix ma wszystko, co było mu potrzebne do funkcjonowania bez niej. Gdy usłyszała samochód wjeżdżający na podjazd, wzięła głęboki oddech.

Wyglądasz szałowo. – Stanął przed nią z tym swoim skandalicznie seksownym uśmiechem. Jeremy był ubrany w czarną koszulę, z podwiniętymi rękawami, niebieskie jeansy z przetarciami i czarne adidasy. Wyglądał tak, że po prostu chciała go zjeść.

Nie przesadziłam? – spytała, uśmiechając się lekko.

Możemy jechać? – Podał jej dłoń, gdy zamknęła swój dom.

– Oczywiście. Cieszę się, że zaprosiłeś mnie do siebie… – powiedziała, gdy odjeżdżali.

Jesteś ciekawa, co nie? – Puścił jej oczko, śmiejąc się do niej.

To chyba naturalne? – Zauważyła, że Jeremy dość często spoglądał w jej stronę.

Mam nadzieję, że spodoba ci się mój dom. Może to nie posiadłość Angeliny Jolie i Brada Pitta, ale lubię go. – Ellen zaczęła się śmiać. – Co cię bawi?

Przecież już z zewnątrz wydaje się ogromny! Widziałam go!

– Może tylko wydaje się taki? – spytał, gdy jechali w stronę jego domu. Gdziekolwiek by razem nie byli, zawsze cieszyła się ze wspólnie spędzonych chwil. Bardzo lubiła przyglądać mu się, gdy prowadził. W końcu skręcili na podjazd prowadzący do jego domu.

Po raz drugi przyjrzała się stojącemu budynkowi. Beżowy kolor elewacji prezentował się doskonale wśród otaczającej dom zieleni trawy i rosnących gdzieniegdzie krzewów i drzew. Sprawiał wrażenia dużego z zewnątrz, jak i w środku, chociaż jeszcze do niego nie weszła.

Jeremy pomógł jej wysiąść, ale nie przerywał jej tej milczącej obserwacji. Przy wejściu do frontowych drzwi, po pokonaniu kilku kamiennych schodów, znajdowało się małe patio, gdzie stały cztery metalowe krzesła i stolik. Mężczyzna otworzył drzwi, zapraszając gestem, aby weszła dalej.

Przekroczyła próg i jej oczom ukazał się przestronny, jasny hall. Znajdowała się w nim tylko rozsuwana szafa, gdzie najprawdopodobniej można było schować odzież wierzchnią. Ruszyła dalej, aż weszli do salonu. Ten to był dopiero słusznych rozmiarów. W centrum stała oczywiście osławiona kanapa i dwa fotele w identycznym kolorze. Jeremy musiał je dokupić, gdy nie zwracała na to uwagi. A może były w zestawie, tylko nic o tym nie wiedzieli?

Pod jednym z okien stała jasna komoda, pasująca do bieli ścian i reszty wyposażenia. Podłoga była z ciemniejszego drewna, pięknie polakierowana. Dywan był zbędny. Centralnie na wprost kanapy znajdował się kominek, a na nim poustawiane w ramkach zdjęcia. Była ich ciekawa, ale wolała obejrzeć najpierw resztę domu. Nie obyło się bez wielkiej plazmy zawieszonej na ścianie.

Chcesz zobaczyć teraz dalszą część? – Nagle tuż za sobą usłyszała głos Jeremy’ego. Musiał ją obserwować i widzieć jej reakcję.

Tak – zdecydowała od razu. Jak na razie bardzo jej się podobał gust Mitchella. Chciała sprawdzić, czy dalej też tak będzie.

Idź śmiało i nie krępuj się niczym. – Patrzył uśmiechnięty, jak kieruje swoje kroki do kuchni.

Ta okazała się być większa od jej własnej, ale to jej nie zaskoczyło. Brązowe meble były ustawione pod jedną ze ścian, razem z dwudrzwiową lodówką ze stali nierdzewnej. Na środku stała wyspa z marmurowym blatem i kilkoma stołkami, które były ustawione dookoła. Kuchnia była połączona z jadalnią, gdzie królował wielki stół.

Od jadalni wychodziły szklane drzwi na taras, na parapetach stały jakieś rośliny, nad stołem wisiał kryształowy żyrandol. Poza tym jadalnia wyglądała bardzo skromnie, ale właśnie dlatego idealnie.

Przeszli dalej i po drugiej stronie korytarza dostrzegła coś na wzór małej biblioteczki. Było tam średniej wielkości biurko, na którym stał laptop i obrotowe krzesło. Na dwóch ścianach znajdowały się regały z różnymi książkami. Zauważyła też stojak z płytami cd i kolekcję filmów dvd.

Na parterze zobaczyła też dość przestronną łazienkę i jakieś pomieszczenie gospodarcze. Drewniane schody prowadziły do góry, więc tam skierowała kolejne kroki. Jeremy podążał milcząco za nią, ani przez chwilę nie przeszkadzając jej w oglądaniu domu.

Korytarz na piętrze prowadził do kilku par drzwi po obu stronach. Gdzieś tutaj znajdowało się królestwo perkusisty. Mając przyzwolenie Mitchella, otwierała drzwi po kolei i taksowała wzrokiem każde pomieszczenie. Jeśli dom z zewnątrz wydawał się być duży, w środku to wrażenie potęgowało się.

Trzy sypialnie dla gości, każda z przylegającą do niej łazienką, były urządzone dość podobnie. Przestronne, ale nie za duże, w kolorach brzoskwini, błękitu nieba i jasnej zieleni. Łóżka pod ścianą, nocne szafki po obu stronach, wystarczająca ilość mebli, aby nie zagracać pomieszczenia.

Mniej więcej w połowie długości korytarza znajdowało się pomieszczenie przypominające salon na dole, ale zdecydowanie mniejsze. Stała tu kanapa, dwa fotele i jakaś komoda. Na ścianie wisiał następny telewizor.

W końcu pchnęła ostatnie drzwi, za którymi jak już przeczuwała, znajdowała się sypialnia pana domu. Pierwsze na co zwróciła uwagę było duże, drewniane łóżko pod ścianą naprzeciwko drzwi. Nie posiadało żadnych baldachimów ani tym podobnych dodatków. Za to było ogromne, spokojnie zmieściłyby się na nim ze cztery dorosłe osoby. Drewno było w kolorze dębu wenge. Dwie komódki stojące po obu stronach łóżka dopełniały tej całości. Na ścianie przy łóżku wisiał obraz. Oprócz tego, w sypialni Jeremy’ego znajdowały się dwa czarne fotele i niewielki stolik pomiędzy nimi. Biały, puchaty dywan leżał tuż przed łóżkiem. Tu również znajdowała się przylegająca do sypialni łazienka. Posiadała dużą, wbudowaną w podłogę wanną i kabiną prysznicową po drugiej stronie.

Jak wypadłem? – Podszedł do niej, gdy odwróciła się w jego stronę.

– Masz piękny dom, Jeremy – odpowiedziała zgodnie z prawdą. Była pod wrażeniem. Dom nie był przesadzony, ale posiadał swój własny styl.

Pozwolisz, że wrócimy do jadalni? Nie chciałbym, żeby kolacja się zmarnowała – mruknął, spoglądając na nią, gdy jeszcze raz zerknęła w stronę łóżka.

Oczywiście. Jestem ciekawa, co dla mnie przygotowałeś.

Zaraz się przekonasz. – Uśmiechnął się do niej. Zeszli na dół. W jadalni usiadła przy zastawionym stole, a on zniknął na chwilę, po czym wrócił, niosąc gorący półmisek w kuchennych rękawicach. Postawił go na środku między ich talerzami. Jeszcze nie wiedziała, co to jest, ale już przyjemnie pobudzało zmysł węchu. Jeremy odsłonił pokrywę z pysznie wyglądającą zapiekanką.

Dobrze, że przyjechałam głodna – zaśmiała się, czekając, aż mężczyzna nałoży jej porcję. – Nie chwaliłeś się, że gotujesz.

Zazwyczaj rzadko próbuję truć ludzi w swoim domu, ale dzisiaj postanowiłem zrobić wyjątek – odpowiedział bardzo poważnie, aż spojrzała. – Żartuję. Dzisiaj dodałem za mało cyjanku, żeby spowodowała śmierć w męczarniach.

Dowcip ci się wyostrzył. – Zabrała się za jedzenie. Gdy skosztowała pierwszy kęs, mruknęła zaskoczona. – Jeremy! To jest naprawdę dobre.  – Spojrzała na niego z nieskrywanym uznaniem. Nieczęsto trafiała na facetów, którzy byli jednocześnie zdolni, przystojni i do tego umieli zadbać o żołądek kobiety bez wzywania posiłków z restauracji.

Mówisz serio, czy tylko dlatego, żeby mnie nie urazić? – spytał, a ona zauważyła, że zależy mu na dobrej ocenie. Uśmiechnęła się uspokajająco.

Dlaczego miałabym udawać? Nie zwykłam prawić fałszywych komplementów. Postarałeś się zrobić coś pysznego i udało ci się. Mam tylko nadzieję, że twoja kanapa zniesie taki ciężar, bo nie wiem, czy zdołam się temu oprzeć. – Zabrała się za dalsze jedzenie.

– Po tej kanapie możesz nawet skakać… – odpowiedział dość dwuznacznie, puszczając jej oczko.

Uważaj, bo zechcę to sprawdzić. – Jeremy nalał jej wina do kieliszka, sam popijał sok. – Jak ci minął dzień?

Bardzo dobrze. Moja przyjaciółka i jej facet byli u mnie na śniadaniu. Później relaksowałam się w samotności. A ty? Nie licząc gotowania? – Przyglądała mu się od czasu do czasu.

Rano odsypiałem, bo wczoraj grałem do późna na perkusji – powiedział to tak swobodnie, że aż spojrzała zaskoczona. Domyśliła się, dlaczego długo grał. Podniecenie nie dawało mu spać, tak jak i jej. – Później wygłupiałem się z psami na zewnątrz i próbowałem dodzwonić się do ciebie, obmyślając w międzyczasie plan odbicia cię z rąk obcych.

No tak, mogłam zostać porwana… Naprawdę byś mnie odbił? – Podobała jej się ta sceneria, którą stworzył dla niej. On, dobre jedzenie, jego dom. Czuła się swobodnie, a jednocześnie doceniona jako kobieta.

Myślisz, że tak blisko finiszu miałbym z ciebie zrezygnować? Mowy nie ma, odbiłbym cię nawet z rąk smoka. – Jeremy oczywiście nie umiał być poważny, ale jej to wcale nie przeszkadzało. Lubił się zgrywać, ale może to była tylko taka jego zasłona dymna, za którą skrywał prawdziwe uczucia? Co, jeśli Caro mogła mieć rację?

Cieszę się, że uważasz mnie za wartą takiego zachodu – odpowiedziała w równie żartobliwym tonie. Kiedy nasyciła głód, odsunęła od siebie talerz. – Dobrze, że codziennie nie jadam takich pyszności. Nie wiem, jak bym wtedy wyglądała.

Pysznie. – Jeremy znowu się uśmiechnął, po czym pozbierał brudną zastawę. – Przeniesiemy się do salonu, dobrze?

Oczywiście. – Wstała, zabierając ze sobą swój kieliszek z połową zawartości. Jeremy zniknął w kuchni, a ona podeszła do kominka, żeby móc obejrzeć wreszcie fotografie. Na jednej z nich Mitchell był w towarzystwie sporo starszej od siebie kobiety, to musiała być jego matka. Na innej widniał mężczyzna w podobnym wieku do tamtej kobiety. Na niektórych był John, bądź też pozostali członkowie Black Panther. Na żadnej nie widziała młodszych kobiet, nie licząc tej z siostrą Jeremy’ego. To musiała być siostra, bo mieli bardzo podobne rysy twarzy. Poza tym z wujka Google dowiedziała się, że Jeremy nie posiadał brata, tylko siostrę.

Jak wypadłem przy tej inspekcji? – spytał, stając tuż za nią. Aż podskoczyła, bo kompletnie nie słyszała jak podszedł.

 

Oto Jo Winchester:

Zwykła dziewczyna, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Mimo ciężkiego startu nie poddałam się i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Judyta
    | Odpowiedz

    No i jednak nie przerwałaś w gorącym momencie 🙂

  2. Anna
    | Odpowiedz

    Ciekawe jak skończy się to spotkanie??🤔 Czekam na nast cześć. ❤️❤️ Naprawdę świetne opowiadanie

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Zapraszam za tydzień, żeby zaspokoić ciekawość 😉 I dziękuję 🙂

  3. AR
    | Odpowiedz

    Jestem bardzo ciekawa jak będzie wyglądało ich długo wyczekiwane zbliżenie. Czy będzie one szybkie i gwałtowne od długo powstrzymywanych pragnień, czy jednak wolne, bez pośpiechu, naelektryzowane emocjami, odczuciami, aby mogli się sobą nasycić (chociaż w jakimś stopniu), czy może takie i takie. Bo przy nich można spodziewać się wszystkiego😊.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie mogę nic zdradzić 😉 Ale masz rację w jednym. Można spodziewać się wszystkiego 🙂

  4. magida
    | Odpowiedz

    no i siedzę na wdechu… nie wiem ile tak wytrzymam 😉 fajna masz wyobraźnię i pomysły

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Złap ten wdech, bo chciałabym, żebyś doczekała do kolejnego piątku 🙂 Dziękuję 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Kurcze, jak zwykle szybciej piszę, niż myślę 😀 Chodziło mi, żebyś miarowo oddychała 🙂 Wdech, wydech 🙂 I tak do piątku.

      • magida16
        |

        Czy już może jest ten piątek? Bo ile to można oddychać… 😉

  5. Jaredina
    | Odpowiedz

    “Dobrze, że przyjechałam głodna – zaśmiała się” – Ojjj ja tu widzę wielki apetyt 😀 You know what I mean 😀 Nie lubię Cię za to że przerwałaś w takim momencie… i uwielbiam za to że na Mikołajki będzie BOOM…
    Bo będzie prawda??

  6. Monika G.
    | Odpowiedz

    Ja znam inna madrosc: zaloz na randke majtki “okresowki” jesli nie chcesz by randka skonczyla sie w lozku. W takiej bieliznie zrobisz wszystko byleby jej nie pokazac 😂😂😂
    Troche mnie BYLO,BYLY,BYLA irytowaly przy opisie domu ale wybaczam.
    Musze wyrazic szczery bol punktu G bo mialam nadzieje, ze randki bedziemy dostawaly w calosci😭😭😭😭
    Bo jak to tak?
    W prawdziwosciowym zyciu nie powiem po kolacji a przed kinem : “Sluchaj, eeeee bo jak tak pomyslalam, ze eeeeeee zrobmy sobie pauze w tym miejscu na 7dni. Spotkajmy sie w next Friday. Tylko pamietaj co masz dzis na sobie bo wiesz, skoro to ma byc kontynuacja to nie wypada bys wygladal inaczej. Czekaj. Zrobie ci zdj bys wiedzial jak masz stac i na mnie czekac. O tak. Wlasnie tak. Dobrze. Teraz ty mnie cyknij bo moge zapomniec jakie szpilki mam bo niebieskich mam az 7 par to wiesz. Moglby byc problem.”
    Jo!
    Give me more pikantne szczegoly.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      “Byłów” było faktycznie dużo 😀 Pikantnych szczegółów będzie dużooooooo, już wkrótce 🙂 Wynagrodzą Ci czekanie 🙂

  7. Anonim
    | Odpowiedz

    a ja sie zastanawiam, ponieważ rano weszlam na chwilkę i bylo opowiadanko, a teraz juz go nie ma 🙁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jaką masz przeglądarkę? Jeśli Firefoxa, to on coś knoci od jakiegoś czasu. U mnie na Firefoxie do tej pory mi nie wyświetla, że jest, a na Operze jest normalnie. Nie wiem, o co chodzi 🙁

Napisz nam też coś :-)