Trzynaście randek (XVI)

with 3 komentarze

Rozdział 16

Trzynaście randek - okładka ebooka

Kilka słów ode mnie 🙂 Jaredino, czy o taki BOOM Ci chodziło? Moniko G. mam nadzieję, że ten rozdział nieco cię usatysfakcjonuje 😉 Uwierz, że powoli zbliżamy się do tych pikantnych scen, a powiem tylko, że ja przy takich momentach nie oszczędzam 😉

A dla pozostałych, mam nadzieję, że Mikołaj was odwiedził 🙂 A jak nie, to chociaż dostałyście upragnioną rózgę 😀

Mógłbyś chociaż nie skradać się jak kot! – warknęła, łapiąc się teatralnie za serce. Od razu zauważyła, że Jeremy spojrzał w to samo miejsce.

Więc jak wypadłem? – Zignorował jej wypowiedź, wpatrując się w nią dość intensywnie. Zbliżył się tak, że ona stała tyłem do kominka, a on prawie się z nią stykał.

Masz świetną rodzinę i grupę przyjaciół – mruknęła, wpatrując się w jego usta. Bardzo chciała je teraz zasmakować. W zasadzie, to nic jej przed tym nie powstrzymywało.

Tak mówisz? – Bardzo powoli objął ją jedną ręką w pasie, sprawiając, że zadrżała. Jeremy w błyskawicznym tempie potrafił wzniecić w niej taki ogień, który spalał ją do końca.

Niech cię diabli, Mitchell! – Wsunęła mu dłoń na kark, wplatając ją lekko we włosy. Oparła się piersiami o męski tors i zakosztowała pełnych warg. Z jego ust wydobył się pełen zadowolenia pomruk. Była już pewna, że on też na to czekał. Chciał, by to ona wyszła z inicjatywą.

Kąsała jego wargi i walczyła z językiem, bawiąc się włosami. Jeremy trzymał ją mocno w swoich objęciach, głaszcząc delikatnie plecy i schodząc momentami na pośladki. Jednak nie naruszył dalszych granic. Za to ona chciała je naruszyć dzisiaj tak, jak on zrobił to pod jej domem. Pragnęła poczuć go tak, jak on ją. Jeremy zasłużył na przyjemność i to ona zamierzała ją podarować. Przerwała pocałunek, spoglądając mu głęboko w oczy. Z trudem łapał oddech.

Uśmiechnęła się dość tajemniczo i zaczęła go popychać lekko do tyłu. Uległ jej i zrobił kilka kroków wstecz, aż wylądował na kanapie. Stanęła nad nim, przypatrując mu się z góry. Doskonale wiedziała, co chciała zrobić.

Podwijając lekko sukienkę do góry, zauważyła, że Jeremy podąża jej śladem. Usiadła na nim okrakiem, że przed sobą miał jej biust. Jego oczy powędrowały dokładnie tam. Czuła, że ma nad nim władzę i cokolwiek by sobie teraz zażyczyła, Jeremy by jej tego nie odmówił.

Ale nie o to chodziło. Mężczyzna nie ruszał się, jakby czekał na dalsze instrukcje ze strony kobiety. Poruszyła delikatnie biodrami tuż przy jego kroczu. Drgnął, ale nie zrobił nic więcej. O stanie podniecenia świadczył jedynie płytki oddech. Zaczęła kołysać się na nim, pobudzając uwięzionego w spodniach penisa, który twardniał z minuty na minutę.

Ellen, co robisz? – wyjęczał, usiłując powstrzymywać swoje żądze. Ellen miała świadomość, że gdyby się tylko postarała, uległby jej tu i teraz. Miałaby go w pełni. Chociaż chciała tego od jakiegoś czasu, to wiedziała, że Jeremy ma rację. Mogli dawkować sobie przyjemność do dnia finałowego. Miała tylko nadzieję, że nie zwariuje do tego momentu.

Zaufaj mi… Chcę dzisiaj zadbać o twoją przyjemność… – wyszeptała mu wprost do ucha, przygryzając płatek.

Jęknął, a ona wsunęła dłoń między ich złączone ciała. Odszukała pasek i chaotycznie zaczęła go odpinać. Gdy jej się to udało, chwyciła za zamek błyskawiczny. Pociągnęła spodnie w dół, czując przez materiał jeansów, jak kutas pulsuje. Miała go dotknąć za chwilę, bez żadnych przeszkód.

W końcu włożyła rękę w bokserki i dotknęła ciepłego, żywego penisa. Lekko otworzyła usta ze zdziwienia, nie spodziewała się, że Jeremy chowa tam taki skarb. Członek był długi i dość gruby. Poczuła, jak po udach spływają z niej jej własne soki. Nie dbała teraz o to, chciała zaspokoić Jeremy’ego. Mężczyzna przymknął oczy. Wydobyła go ze spodni i zaczęła masować obiema dłońmi, przesuwając wzdłuż całej długości. Był twardy jak stal i aż pulsował w jej objęciach. Spoglądała na niego zachwycona .

Nie wiedziała, w którym momencie Mitchell wsunął swoje dłonie na jej uda. Złapał ją za nagie pośladki i mocno je ścisnął. Jęknęła, a on zaatakował jej usta. Nie przestała go jednak masturbować, chciała zobaczyć, jak dochodzi. Zmieniła nieco taktykę. Już nie masowała go obiema dłońmi, a jedną. Druga zajmowała się jądrami, które również potrzebowały uwagi.

Jeremy oddychał coraz ciężej i szybciej. Mruczał jej imię, błagając, by nie przestawała. Jakby miała taki zamiar!... Zauważyła, że Jeremy był już tuż przed wytryskiem. Przyśpieszyła ruchy dłoni.

W jednej chwili Mitchell naprężył całe ciało. Ellen nie zaprzestała masażu, aż na czubku penisa pojawiły się pierwsze krople spermy. Trysnął na jej uda i częściowo na rękę. Patrzyła zafascynowana, jak z członka wylewa się nasienie. Jeremy gwałtownie łapał powietrze. Wiedziała, że jest teraz daleko, dokładnie tam, gdzie ona była wczoraj.

Gdy wreszcie otworzył oczy, wzrok miał pełen powagi i zaspokojenia. Jęknął, po czym lekko podniósł się do pozycji siedzącej. Nie puścił jej, jedną ręką nadal trzymał ją za pupę. Drugą sięgnął do stolika przed nimi, po leżące tam opakowanie chusteczek. Powycierał ją i siebie.

Najchętniej nie wypuściłbym cię teraz z tego domu… – odezwał się po dość długiej chwili milczenia między nimi. Leżała wtulona w niego.

Musisz to robić? – Spojrzała na niego po krótkim pocałunku, który mu zaserwowała. – Może obejrzymy jakiś film? Widziałam, że masz ich całkiem sporo.

No dobrze… – Zgodził się i niechętnie ściągnął ją ze swoich kolan. Wstał i zasunął zamek, zapiął pasek. Wtedy ruszył po film. Wrócił dwie minuty później.

Horror, komedia, thriller czy fantastyka? – spytał, trzymając kilka płyt w obu dłoniach. – Komedii romantycznych nie posiadam.

Komedii romantycznych nie lubię. Możemy obejrzeć horror, ale oby był dobry. – Nadal czuła to nieznośne mrowienie między udami, ale obiecała być już grzeczna.

Widzę, że dogadamy się, jeśli chodzi o kinematografię. – Podszedł do zestawu kina domowego i włożył do odtwarzacza płytę z filmem. Ellen dość szybko rozpoznała film, na który w zeszłym roku wybrała się do kina.

Skąd wiedziałeś, że lubię Obecność? – zaśmiała się, gdy powrócił do niej na kanapę. Objął ją ramieniem, a ona wtuliła się od razu.

Każdy fan horroru to lubi. – Rozłożył się wygodnie, kładąc obok siebie piloty.

To prawda. To jeden z moich ulubionych. Przynajmniej jest straszny i chociaż chwilę można się czegoś bać. Niektóre są tak kiczowate, że nie wiem, czy śmiać się, czy płakać.

Czyżbyś zamierzała dołączyć do mojego klubu filmowego? – Spojrzał na nią rozbawiony.

Może skorzystam z zaproszenia – odpowiedziała i skupiła uwagę na lecącym filmie. Musiała, bo gdyby tego nie zrobiła, z pewnością spróbowałaby go zaatakować po raz kolejny.

Próbowała się przekręcić, ale wtedy natrafiła na przeszkodę. Zdumiona otworzyła powieki i spostrzegła, że znajduje się w obcym miejscu. To nie była jej sypialnia. To nie był w ogóle jej dom. Aż spojrzała i zauważyła rękę, która oplatała ją w pasie. Ściskało ją wytatuowane przedramię.

Opadła z głową z powrotem na kanapę, na której spała. Przypomniała sobie wszystko. Była u Jeremy’ego. Nie wiedziała jakim cudem, ale zasnęła u niego podczas oglądania filmów. Po Obecności zarzucili sobie komedię sensacyjną, Bodyguard Zawodowiec i w pewnym momencie urwał jej się film. Jeremy albo zasnął razem z nią, albo nie chciał jej budzić i tak po prostu zostali.

Teraz był ranek, a ona dalej znajdowała się w domu Mitchella. Powinna wstać i wracać do siebie, przecież musiała iść dzisiaj do pracy.

Nad czym myślisz tak intensywnie? – Usłyszała nad uchem i drgnęła przestraszona. Nie słyszała, kiedy się obudził. – To oddziaływanie filmu u ciebie, Ellen?

Spadaj! – Chciała go walnąć, ale zablokował ją swoim ramieniem i praktycznie wylądował na niej.

Uważaj, bo bywam z rana nadpobudliwy… – zachichotał, kąsając ją w szyję. Jęknęła głośno, bo już czuła narastające podniecenie. Złapała go za twarz i pocałowała tak, jakby od tego zależało jej życie. Nie usłyszała dzwonka do drzwi.

Jeremy… – To był cholerny błąd, że zasnęła tutaj. Pragnęła go. On jej również. Dzwonek powtórzył się drugi raz.

Cholera! – Jeremy zaklął siarczyście i spojrzał w kierunku wyjścia do hallu. Później na nią. – Przepraszam, ale muszę otworzyć…

Tak chyba będzie lepiej… – Tak naprawdę nie chciała go wypuścić z ramion, ale musiała. Poza tym lepiej, by to przerwali. Wczoraj wieczorem z ogromnym wysiłkiem zapanowała nad sobą, dzisiaj mogłoby się to nie udać. Usiadła i próbowała się ogarnąć. Wolała nie patrzeć w lusterko. Kanapa wyglądała, jakby przebiegło po niej stado dzikich koni. Kilka poduszek leżało na podłodze. Koc, którym Jeremy musiał ich nakryć, częściowo zwisał z sofy. Była tak zatopiona w myślach, że nie usłyszała prowadzonej w hallu rozmowy, która zaczęła zbliżać się do salonu.

Od kiedy jesteś taki niegościnny, stary? – Usłyszała i spojrzała nagle w stronę wejścia do salonu. Spojrzała wtedy prosto w oczy Johna. Dostrzegła zdziwienie na jego twarzy. Sama poczuła niemały szok wywołany jego niespodziewaną obecnością. – Ellen? – wypowiedział jej imię, po czym uśmiechnął się znacząco. Zbyt znacząco.

Cześć, John… – bąknęła, nie wiedząc, co ma zrobić lub co powinna zrobić.

Ciężka noc? – spytał, opierając się o kominek, nic nie robiąc sobie z jej zakłopotania czy miny przyjaciela, która nakazywała mu zamknąć się.

John, czego chciałeś? – Jeremy podszedł bliżej niej i przysłonił ją nieco przed wzrokiem kumpla. Była mu wdzięczna za to.

A to nagle potrzebuję powodu, żeby przyjechać do ciebie? Chciałem napić się z tobą kawy. Ale jak widzę, wypijemy ją w trójkę. Nie żeby mi to przeszkadzało, broń Boże. – Smith podniósł zabawnie obie ręce do góry na znak dobrych intencji. Ona czuła, że jest intensywnie czerwona.

Mógłbyś przyjechać później? Miałem odwieźć Ellen do domu. – Zerknął na dziewczynę, która w końcu wstała z kanapy.

Już uciekasz? – John przekrzywił głowę. – Śmiało, możesz ją odwieźć. Przecież poczekam na ciebie. Kup po drodze jakieś słodkie bułeczki, mam na nie straszną ochotę.

Mogę wrócić taksówką – zwróciła się do Jeremy’ego, który spojrzał od razu na nią.

Nie ma mowy. Odwiozę cię, nie będziesz tułała się taksówkami. – Objął ją ramieniem, nie zwracając uwagi na kumpla, który lubił powodować zawstydzenie u kobiet.

Jeremy jest strasznym dżentelmenem… – John wyszczerzył zęby i zwiał ze śmiechem do kuchni, widząc, że Mitchell chwycił za jedną z poduszek. – Jeremy? – Mężczyzna po chwili wychylił głowę zza ściany.

Czego? – Jeremy warknął, oglądając się na niego. Już mieli wychodzić z domu.

To przywieziesz te bułeczki? Naprawdę mam na nie ochotę. – Uśmiechnął się dość dwuznacznie. Ellen chciała już zniknąć z tego domu. Nie miała nic do Johna, ale dziś jego obecność ją krępowała.

Później pogadamy! – Jeremy zmierzył go ostrzegawczym spojrzeniem i pociągnął Ellen za sobą. Nie odzywali się do siebie, dopóki nie wyjechali spod domu. – Przepraszam cię za niego.

Zwariowałeś? – Uśmiechnęła się lekko. – Ty nie masz mnie za co przepraszać. W sumie to na niego też nie jestem zła.

Serio? – Mężczyzna popatrzył na nią zdziwiony. – John był dość obcesowy.

Był przekonany, że przez całą noc kochaliśmy się do upadłego. Widział, jak wyglądamy, twoje zmięte ubranie, moja sukienka, potargane włosy. Wyciągnął jeden, nasuwający się wniosek. Nie można mu się dziwić. – W lusterku w samochodzie doprowadziła włosy do jako takiego porządku. Tak czy siak nie mogła się doczekać, aż wyląduje pod prysznicem. Potrzebowała go teraz.

Niejedna na twoim miejscu obraziłaby się za to. – W jego oczach nadal czaiło się pożądanie.

Za co mam się gniewać? Za dwuznaczne żarty twojego przyjaciela? Nie powiem, trochę mnie to krępowało, ale tylko dlatego, że nie czułam się świeżo i komfortowo w tej sytuacji.

Wy kobiety, czasami mnie zaskakujecie. – Zatrzymali się pod domem. Nie chciał pozwolić jej iść do domu, widziała to po nim. Sama też niechętnie się rozstawała.

Mam nadzieję, że troszkę pozytywnie…. – Odpięła pas i przysunęła się. Chciała się pożegnać. Spotkali się w połowie drogi. Pocałunek trwał stanowczo zbyt krótko, ale dłuższy groził kolejnym wybuchem pożądania.

Idź już lepiej – wymruczał, nie mając ochoty odsunąć się od niej.

Zadzwonię… – Jeszcze kilka muśnięć jego warg i ledwo znalazła w sobie siłę, żeby wysiąść. Do domu szła jak po rozgrzanych kamieniach. Oparła się o drzwi, gdy zamknęła je za sobą. W końcu z uśmiechem poszła prosto do łazienki.

Oto Jo Winchester:

Zwykła dziewczyna, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Mimo ciężkiego startu nie poddałam się i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Monika G.
    | Odpowiedz

    No nie wierze! Z tej Ellen to niezle ziolko. Jak na taka cnotke co nie daje na pierwszej randce to jest calkiem utalentowana 😂
    Szacun Jo!
    Bardzo ci dziekuje.
    .
    .
    Smialam sie przy penisie wydzielajacym cos tam. Mam takie wspomnienie nauczycielki od biologi krzyczacej na cala klase, ze penis nic nie wydziela! Wydzielaja jadra a penis tylko wprawia sperme w ruch tudziez sperma saczy sie z penisa.😂😂😂
    Ufff – dobrze, ze czasy szkolne juz za mna. Niestety baba od bioli do tej pory postrachem szkoly.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Oj dużo jeszcze nie wiesz o talentach Ellen, moja droga 😀 Ale wkrótce się przekonasz 🙂 Poprawię to “wydzielanie się”.

      • Monika G.
        |

        No nie mow, ze Ellen umie inne jezyki 😂
        O Francuski ja podejrzewalam ale moze zaskoczy Greckim lub Hiszpanskim?

Napisz nam też coś :-)