Trzynaście randek (XX)

with 22 komentarze

Rozdział 20

Trzynaście randek - okładka ebooka

Taki mały przerywnik między jedenastą, a dwunastą randką 🙂 Tak w ogóle to witam w Nowym Roku 2019 🙂 Życzę Wam przyjemności z czytania, a także spełnienia najskrytszych marzeń 🙂

 

Bawiła się z psem w ogrodzie, kiedy dzwonek do drzwi dał znać, że ktoś się do nich dobija. Wstała, a za nią Asterix, który chodził za swoją panią, jak cień.

Ellen! Moja najmilsza! – Do domu weszła jej przyjaciółka Caroline, a zaraz za nią Dean.

Nie mam tego, czego ode mnie chcesz. – Ellen uśmiechnęła się, zamykając drzwi za nimi. Nie musiała wskazywać im drogi, od razu poszli do salonu. Caro rzuciła się na kanapę, Dean zajął miejsce obok niej. Asterix chwilowo zmienił obiekt swojego zainteresowania, dając jej tym samym wytchnienie.

Dzisiaj nic nie chcę od ciebie. No może jedną, małą, maleńką rzecz… – dodała Caroline z chytrym uśmiechem. Dean obserwował tę zabawę z rozbawieniem.

Wiedziałam! Dean, czy ty nie możesz nauczyć jej przyzwoitości? – Obie przyjaciółki droczyły się ze sobą w ten sposób dosyć często.

Przyzwoitość? Co to jest? – spytał, a Caro zaczęła się śmiać. Ellen podążyła jej śladem.

No racja, do kogo ja to mówię. Zgubiliście się w okolicy? – Chciała poznać cel przyjazdu swoich przyjaciół.

Można tak powiedzieć. Czy to oznacza, że nie możemy złożyć niezapowiedzianej wizyty? – Caro dostrzegła owoce na stoliku i zakosiła dla siebie jednego banana. Dean od razu skupił na niej swoje intensywne spojrzenie.

Anderson ani nie myśl, że teraz ją tkniesz! Nie patrz na nią wzrokiem wygłodniałego wilka! – Ellen oczywiście od razu to zauważyła, a Dean wzruszył niewinnie ramionami.

Nie wiem, o czym mówisz, Ellen. Przecież nie robię nic złego, tylko obserwuję swoją dziewczynę, jak spożywa owoc. – Na twarzy Andersona pojawił się chytry uśmiech.

Jasne, tylko wyszłabym stąd teraz, a już byś ścigał ją po całym salonie! – Ellen warknęła zabawnie. Caro i Dean zaczęli się śmiać.

Nic na to nie poradzę, że Caroline wzbudza moje łowieckie instynkty! Kiedy ofiara ucieka, myśliwy rusza na polowanie. Już o tym zapomniałaś, Ellen? Twój przyjaciel od rozmowy nie przypomniał ci tej reguły? – Puścił jej oczko, drażniąc się z nią, aż rzuciła poduszką w jego kierunku.

No właśnie, Ellen… Jak tam twoje randki? Na której już jesteście i kiedy będzie kolejna? Czy dzisiejszy wieczór masz wolny? – Caro usiadła prosto, opierając się ramieniem o swojego faceta.

Bawisz się w sto pytań do? – Dokładnie dziś mijały dwa dni od wideo rozmowy. Jeremy był już w mieście, wiedziała o tym, bo sam jej to napisał. Jednak ani słowem nie wspomniał, kiedy się zobaczą. Czuła się przez to nieco poirytowana. Bo ona bardzo tego chciała.

Jestem po prostu ciekawa, kiedy będę musiała zająć się twoim psem. – Caro posłała jej taki uśmiech, że Dean zgiął się w pół ze śmiechu.

Jesteś podła! Sama się zajmę swoim psem.

Oczywiście. Jak już będziesz w stanie. Czy na dzisiaj masz coś zaplanowane? – Caroline zmieniła temat rozmowy.

Zamknę się w piwnicy i będę miała święty spokój! – burknęła pod nosem.

Nie wolisz jechać z nami do pubu? Zagramy w bilard, wypijemy kilka drinków. Dean będzie pilnował naszych dupeczek, żeby nikt się na nie patrzył. Co ty na to?

Skąd wiesz, że nie mam dzisiaj randki? – odparowała jej Ellen. Propozycja Caroline była oczywiście kusząca, ale lubiła drażnić się z nią, tak samo działało to w drugą stronę.

Gdybyś miała dzisiaj randkę, to po pierwsze, nie siedziałabyś z nami w salonie. Po drugie, ogoliłabyś nogi…

Są ogolone! – warknęła dziewczyna, jednak automatycznie spojrzała na obie nogi. Dean najwyraźniej dobrze się bawił, słuchając ich słownej potyczki, bo aż popłakał się ze śmiechu.

Tylko sprawdzałam – powiedziała Caroline z niewinną miną. – Po trzecie byłabyś już wystrojona niczym angielska królowa. Więc moim zdaniem po prostu masz wolny wieczór i bardzo chętnie wyjdziesz z nami. Zdążysz wyrobić się w pół godziny?

Kiedyś walnę ci za to, zobaczysz! – Ellen wstała i wskazała na nią palcem. – Tylko nie bzykać się w salonie! – Ruszyła na górę, żeby wziąć szybki prysznic i się przebrać.

Słyszałeś? Wspomniała tylko o salonie… – Będąc jeszcze na schodach, usłyszała, jak Caro szepcze do Deana. Nie zareagowała, tylko pokręciła głową.

Przedrzeźnianie się z Caro przeszło już do historii i było jednym ze stałych punktów ich spotkań. Czasami sprawy wymykały się spod kontroli, ale tym razem obeszło się bez ofiar w ludziach.

Cieszyła się, że przyjaciółka zaproponowała jej wyjście z nimi. Nie zapowiadało się, żeby ten wieczór miała spędzić z Mitchellem, więc chociaż mogłaby rozerwać się trochę. Zdawała sobie sprawę, że wychodzi na paranoiczkę i desperatkę, ale co miała na to poradzić? Jeremy Mitchell zakorzenił się głęboko w jej umyśle. Na samą myśl o nim już była podniecona.

Prysznic nie zajął jej dużo czasu. Problemem nie okazał się też wybór stroju na wieczór. Mimo że nie szła na randkę, chciała wyglądać dobrze. Wyciągnęła z szafy sukienkę, której wieki nie miała na sobie. Czarna, z cieniutkimi ramiączkami i zamkiem błyskawicznym z tyłu. Posiadała też konkretny dekolt. Caro znów ją wyśmieje, ale co tam.

Gdy sięgała po bieliznę, wzrok uciekł jej na prezent, który dostała od Jeremy’ego. Miała założyć go na trzynastą randkę. Przyjrzała się koronkowej bieliźnie, która była pewna, że będzie leżała na niej idealnie. Nagle zapragnęła mieć ją na sobie. Wiedziała, że to wbrew regułom, o które poprosił ją Mitchell. No cóż, czasami reguły były po to, żeby je łamać.

Była już gotowa, więc w końcu zeszła na parter. Ku jej zaskoczeniu albo i nie, gości nie było w salonie. Przystanęła w drzwiach i spojrzała dookoła. Panowała cisza.

Caroline, Dean! Gdzie jesteście zboczuchy? – krzyknęła, bo nie zamierzała ich szukać. Jeszcze natrafiłaby na ich figle i nabawiłaby się traumy.

Wypraszamy sobie… – Minutę później para weszła do salonu. Z pozoru nic nie wydawało się podejrzane, czy nie w porządku.

Gdzie byliście? – Ellen przenosiła wzrok z jednego na drugie. Oboje uśmiechali się skandalicznie. Coś musiało być na rzeczy.

Chciało mi się pić – odpowiedziała Caroline, oblizując usta. Ellen wszystko zrozumiała w jednej chwili.

Jeśli znajdę choćby cień śladu waszej bytności w mojej kuchni, Dean zapłaci za jej dezynfekcję! – warknęła, a Anderson w odpowiedzi uśmiechnął się szerzej.

Z przyjemnością. Obawiam się, że nic nie znajdziesz, Ellen. – Dziewczyna aż spojrzała z niedowierzaniem. Mężczyzna klepnął swoją partnerkę w pośladek, a ta tylko przytuliła się mocniej do niego.

Oboje jesteście obrzydliwi! – zamarudziła i ruszyła do wyjścia. Chwilę później wszyscy siedzieli już w samochodzie Deana. Mknęli w kierunku jednego z ulubionych pubów całej trójki. To był spokojny lokal, gdzie można było zabawić się dobrze, ale nie panowała ciasnota, jak w większych tego typu miejscach.

Znajdźcie jakiś wolny stolik, a ja wam przyniosę drinki i frytki. – Dean ruszył spokojnie w kierunku baru. Dziewczyny weszły w głąb lokalu i już po chwili siedziały w jednej z niewielu wolnych lóż.

Powiesz mi, dlaczego jesteś taka podminowana? – Caro zerknęła na przyjaciółkę, kiedy ta ściągnęła z siebie skórzaną kurtkę.

Ja podminowana? Wydaje ci się, nic mi nie jest. – Ellen, chcąc uniknąć powiedzenia prawdy, zaczęła rozglądać się po sali w bliżej nieokreślonym celu.

Ellen, może jakbyś powiedziała o tym Deanowi, to by ci uwierzył, ale ja nie jestem taka głupia. Możesz mi zdradzić, co się dzieje? Wiem, że chodzi o Jeremy’ego, lecz nie znam szczegółów. Przed kim, jak przed kim, ale przede mną nie musisz tego ukrywać. – Przyjaciółka spojrzała na nią uważnie. Ellen jęknęła pod nosem, przed Caro nie można było nic zataić.

Wczoraj powinien wrócić do Vegas i wiem, że wrócił, bo pisał mi o tym. Oprócz kilku krótkich wiadomości kompletnie nie wspomniał nic o żadnym spotkaniu! – Ellen wyrzuciła z siebie słowa jak karabin maszynowy naboje. Caro spojrzała na nią rozbawiona, po czym wybuchła śmiechem.

Wybacz! – Podniosła obie ręce w geście pokoju. – Jesteś już tak sfrustrowana brakiem seksu, że zaczynasz gadać głupoty. Przecież sama mogłaś do niego zadzwonić, żeby się umówić, co za problem? Żyjemy w dwudziestym pierwszym wieku, nikt nie powiedział, że to mężczyzna musi pierwszy dzwonić.

Czemu nie byłaś taka mądra, kiedy chodziło o Deana? – Ellen odbiła piłeczkę.

Wtedy to była inna sytuacja. Dean mnie onieśmielał. Poza tym lubiłam, jak mnie zdobywał i starał się pierwszy. – Caro spojrzała przed siebie i Ellen zauważyła jej rozmarzony wzrok. Czyli Dean zbliżał się do nich.

Pieprzenie!

Pieprzenie też było niezłe. Nadal jest. – Caro wystawiła przyjaciółce język. Ellen wiedziała, że jest rozbawiona jej zachowaniem, którym ona sama była poirytowana. Miała świadomość, że Caroline miała trochę racji w tym, co mówiła. Aczkolwiek nie mogła się przemóc, żeby posłuchać rady przyjaciółki.

Tęskniłyście? – Dean postawił tacę, na której przyniósł ich drinki i jedzenie. Zajął miejsce koło swojej dziewczyny, która od razu wtuliła się w niego.

Jak cholera! – Ellen od razu sięgnęła po koktajl i upiła kilka łyków. Wpadła w jakiś dziwny nastrój, ale nie chciała psuć wieczoru Caroline i Deanowi.

Dlaczego nie napiszesz do niego? Mógłby do nas dołączyć. – Dean wziął swój sok i sięgnął po frytki, które Caro już podjadała. Ta nie powiedziała złego słowa. Kiedyś to byłoby nie do pomyślenia, nawet przyjaciółce nie pozwalała podjadać.

Czy wy zmówiliście się dzisiaj? – Ellen zmroziła go spojrzeniem, ale mężczyzna nic sobie z tego nie zrobił.

Mówimy tylko to, co myślimy. Chcecie może zagrać w bilard? Albo lotki? Dam wam dzisiaj szansę pokonania mnie. – Dean pocałował usta Caro.

Muszę na chwilę do toalety. Później możemy zagrać w cokolwiek. – Ellen wstała od stolika i ruszyła w kierunku wąskiego korytarza. Caro spojrzała wymownie na swojego partnera.

Zdecydowanie brakuje jej seksu – zaśmiała się, sięgając po kolejną frytkę.

Zdecydowanie powinniśmy coś z tym zrobić. Bo inaczej Ellen wykończy nas swoim marudzeniem – dodał Dean z uśmiechem po chwili.

Niby co? Nie oddam jej ciebie, nawet mowy nie ma! – Caro zrobiła urażoną minę, na co Dean się roześmiał.

Czyś ty kochanie do reszty zwariowała? Nikomu nie mam zamiaru się oddawać. Oczywiście oprócz ciebie – powiedział, a Caroline uśmiechnęła się, zadowolona z tej odpowiedzi. – Mówię o małej pomocy z naszej strony.

Co masz na myśli? Jakaś błyskotliwa myśl zalęgła się w tej mądrej główce? – Caroline siedząc, położyła swoją dłoń na jego udzie i ścisnęła je znacząco. – Wiesz co, Dean? Jak myślisz, wyglądasz tak seksownie, że mam ochotę cię zjeść. Kawałeczek po kawałeczku.

Wiem skarbie. – Dean pochylił się do dziewczyny i pocałował ją. Ta mruknęła zadowolona i zarzuciła mu ręce na szyję. Krótki pocałunek przeistoczył się w potężną walkę zmysłów. Gdy odsunęli się od siebie, dziewczyna oddychała ciężko.

Gdybyśmy byli teraz sami… – zaczęła, ale Dean jej przerwał.

To na pewno nie miałabyś już ubrań na sobie – odpowiedział tak zmysłowym tonem głosu, że Caroline zadrżała. – Więc jak? Jesteś gotowa, żeby zadziałać?

Co mam zrobić? – spytała, wpatrując się jak urzeczona w swojego mężczyznę. Oblizała spierzchnięte wargi.

Wyślij wiadomość z telefonu Ellen. Napisz miejsce i adres tego pubu i powiedz, że chcesz, by Jeremy przyjechał tutaj. Kiedy ci dwoje zajmą się sobą, my będziemy mogli zrobić to samo. – Przebiegły uśmiech zagościł na twarzy Deana.

Przekonałeś mnie! – Caro rozejrzała się, czy Ellen nie nadchodzi i podsunęła sobie jej torebkę. Szybko znalazła w niej telefon i poszukała w kontaktach numer Jeremy’ego. Długo nie potrwało, jak znowu siedziała wtulona w Andersona i udawała, że nic takiego się nie stało.

Już myśleliśmy, że muszla cię wciągnęła, Ellen! – Dean siedział oparty jak władca i muskał swoją partnerkę po ramieniu.

Mieliśmy w coś zagrać? Czy to już może nieaktualne? – spytała Ellen, patrząc na tę dwójkę. Wyglądali tak jak zawsze, czyli na zajętych sobą.

Oczywiście, że idziemy! – Caro poderwała się, ciągnąc za sobą mężczyznę. – Dean obiecał, że dzisiaj da nam wygrać.

Powiedziałem, że dam wam szansę…

Kochanie, to dla mnie jest jednoznaczne. – Caro posłała mu znaczące spojrzenie. Ruszyła, kołysząc biodrami, wiedząc, że mężczyzna patrzy teraz właśnie na nie. Ellen tylko przewróciła oczami.

To, co moje panie? Gotowe na pojedynek? – spytał, kredując końcówkę kija. Caro i Ellen wymieniły się spojrzeniami.

Urodziłyśmy się gotowe! – krzyknęły i przybiły sobie piątkę. Już po chwili cała trójka skupiła się na grze.

 

 

 

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. Natalia
    | Odpowiedz

    Super

  2. Sniezynka
    | Odpowiedz

    Przeciąganie na siłę… A szkoda.. ..

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie chciałam, żeby akcja toczyła się tylko wokół randek. Ellen musi mieć komu się wygadać. A od tego ma Caroline 🙂 Pocieszę Cię, jeśli powiem, że za tydzień w rozdziale będzie też Jeremy?

      • Babeczka
        |

        Czasem musi być coś oprócz bzykania ;-)))
        PS. Gdyby to była papierowa książka w wersji odcinkowej, być może byłby to opis łazienki, ewentualnie krzaka rosnącego przy posesji ;-D

      • Jo Winchester
        |

        Bardzo erotyczny opis łazienki, ewentualnie dzień z życia pszczółek… Bzzzzzzzz 😀

  3. Kate
    | Odpowiedz

    Super tylko dlaczego takie krótkie , a tydzień taki krótki .?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jak tydzień krótki, to szybko minie 🙂 Wpadnij w kolejny piątek 😉

  4. ADropOfRain?
    | Odpowiedz

    Lekki niedosyt czuje, toż to za mało było jak na poczatek weekendu. ?? A gdzie tam do następnego piątku, oszaleć można ??

    Dobra, już przestaje marudzić!! 🙂 Rozdział bomba?, coś czuję że następny będzie jeszcze lepszy, oj i będzie się działo ??

    Czekam niecierpliwie, byle do piątku❕?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Znam ból niedosytu po czytaniu 🙂 Także doskonale rozumiem 😉 Cieszę się, że rozdział się podobał i oby następny też Ci się spodobał 😉 Sprawiasz mi niesamowitą radość swoimi komentarzami 😉 Dziękuję, dziękuję, dziękuję 😉

  5. Judyta
    | Odpowiedz

    Mam takie mało przyjemne odczucie, że im dalej z akcją, tym bardziej pisane jest “na siłę”. Pojawia się bardzo dużo potocznego języka, czego na początku nie było… Sama historia mi się podoba, ale już sposób serwowania – różnie. Rozumiem, że co autor, to inny styl pisania, jednym się podoba, innym nie. Ostatnie dwa odcinki pod tym względem bardzo mnie rozczarowały 🙁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Możliwe, że to dlatego, że ja się lubię rozpisywać. Wpada mi coś do głowy i wplatam to w opowiadanie. Z pewnością ani jednej strony nie napisałam na siłę. O tym mogę zapewnić.

  6. AW
    | Odpowiedz

    Poszła do łazienki bez torebki? Takie rzeczy tylko w bajkach 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Widocznie chciała tylko skorzystać z WC ☺ Torebka nie była jej potrzebna.

      • Meska
        |

        A gdyby zatrzasnela sie w ubikacji, albo zaczepil ja po drodze jakis miesniak, to jak wezwalaby pomoc? 😀

      • Jo Winchester
        |

        Nie sądzę, by przy mięśniaku zdołała wyciągnąć telefon 😛 A w razie zatrzaśnięcia się, mogłaby krzyczeć, ktoś w takim pubie na pewno by ją usłyszał 😀

  7. Monika G.
    | Odpowiedz

    Zbereźniki narozrabiali. Ciekawe co z tego wyniknie?

  8. Kasia Sasińska
    | Odpowiedz

    Hmm a gdzie następny rozdział ? Czekam jak na szpilkach ;(

  9. Anonim
    | Odpowiedz

    Caro i Dean widzą ,że Ellen bardzo cierpi,bo brakuje jej Jeremiego, wie,że wrócił do domu,ale nie daje znaku życia, więc przyjaciele zaprosili go w jej imieniu na kręgle, czy Jeremy zauwazy,że Ellen ubrała bieliznę wcześniej niż na ich 13 randkę?? Ale się wciągnęłam:)

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Oj, zobaczysz 🙂 Na głównej stronie jest 21 część, a następna w piątek 🙂

Napisz nam też coś :-)