Trzynaście randek (XXIV)

with 25 komentarzy

Rozdział 24

Trzynaście randek - okładka ebooka

.

Kociaku, obudź się… – Przyjemny głos zaczął wydobywać ją z otchłani sennych. Powoli wracała do świata żywych. Uchyliła powieki i zobaczyła nad sobą twarz Jeremy’ego. Czy ten facet musiał wyglądać tak skandalicznie dobrze?

Kociaku… – wymruczała zadowolona, jeszcze nie do końca rozbudzona, ale już też nie tak zaspana. – Lubię, jak mówisz tak do mnie.

Co jeszcze lubisz? – Powolnym ruchem dłoni odsłonił włosy z jej twarzy. Przyglądał się jej, jakby była jakimś ciekawym obiektem. Może dla niego była?

Wszystko, co robiłeś ze mną w nocy i rano. – Przewróciła się na bok, aż kołdra się z niej zsunęła. Wcale nie poczuła się skrępowana, kiedy materiał odsłonił biust. Zauważyła, że wzrok Jeremy’ego uciekł od razu tam. – Która jest godzina?

– Przyniosę coś do jedzenia. Kiedyś muszę cię nakarmić. Dwie godziny temu minęło południe. – Uśmiechnął się, a ona się podniosła, by go pocałować.

Możemy zjeść w kuchni. – Wstała i znów rozejrzała się za jego koszulą, której nie wiadomo została pozbyła. Zauważyła, że Jeremy był już częściowo ubrany, chociaż tors nadal pozostawał niezasłonięty.

Jak się czujesz, Ellen? – Podszedł do niej i strzepnął jej dłonie, gdy chciała pozapinać guziki. Zrobił to za nią.

Jak mogę się czuć? – spytała, będąc w objęciach faceta, który mógłby z nią teraz zrobić, cokolwiek by zapragnął. – Jestem zaspokojona, przynajmniej na razie.

Przynajmniej? – Zaczął się śmiać aż do rozpuku. – Już myślałem, że ciebie nie da się zaspokoić. Jesteś cholernie nienasycona, panno Harvelle.

Jesteś tym zdziwiony? – Razem zeszli na parter i drugi raz w ciągu tego dnia znaleźli się w kuchni. Jeremy spojrzał na patelnię, na której znajdował się zimny naleśnik. Otworzył szafkę, gdzie stał kosz i wyrzucił go. Kilka minut później smażył już kolejnego. Ellen usiadła na wysokim stołku przy wyspie kuchennej.

Oczywiście, że nie. Właściwie to miałem nadzieje, że tak będzie. Uwielbiam kobiety, których nie da się nasycić. – Puścił jej oczko, przewracając placek. Jednocześnie uruchomił ekspres.

Ty również nie wyglądasz jak ktoś, kogo można nasycić. – Przyglądała się mu, jak krzątał się po pomieszczeniu i szykował im śniadanie, które już powinno być lunchem. Nie dość, że wyglądał bardzo seksownie, to jeszcze wydawał się maksymalnie wyluzowany. Z dnia na dzień stawał się dla niej coraz bardziej fascynujący.

Raczej nie można nasycić się kimś, kogo pożąda się tak bardzo . – Otworzyła usta ze zdziwienia. Nie spodziewała się, że będzie z nią aż tak szczery. Faceci rzadko mówili takie rzeczy. Czyżby pomyliła się w stosunku do niego? Myślała, że jest kobieciarzem, któremu będzie zależało tylko na jednorazowym zaliczeniu. Tymczasem on zachowywał się tak, jakby dopiero się rozkręcał. Nie kazał jej znikać z domu, chciał ją nakarmić, opiekował się nią. Odezwał się w niej cichy głosik nadziei, ale zdusiła go szybko.

Jesteś zaskakujący – odpowiedziała krótko. Wzięła od niego kubek z kawą, który dla niej nalał. Dopiero teraz poczuła ssanie w żołądku i ogromną ochotę na kofeinę.

Smakuje? – Usiadł naprzeciw niej i zaczął jeść swoją porcję naleśników.

W sumie to muszę przyznać ci się do czegoś. – Zerknęła na niego, odkładając widelec na moment. Otarła kąciki ust z nadzienia, którym Jeremy posmarował naleśniki. Dostrzegła, że mężczyzna zapatrzył się na ten gest i uśmiechnęła się szeroko.

Do czego? – Potrząsnął lekko głową, jakby chciał otrząsnąć się z myśli, które go zaatakowały.

Wtedy na kolacji u ciebie pomyślałam, że to zbyt piękne, żeby było prawdziwe, byś gotował tak dobrze. – Zarumieniła się lekko, bo widziała jego zaskoczenie. – Teraz muszę oddać ci honor.

Myślałeś, że tamtą kolację zamówiłem z restauracji? – zapytał. – Ellen, powinnaś zostać ukarana za tak grzeszne myśli! – Pogroził jej widelcem i wrócił do jedzenia.

Dasz mi klapsa? – spytała, uśmiechając się prowokująco.

To byłaby nagroda. Raczej pozbawię cię dostępu do tego ciała na …. – W tym momencie zrobił zamyśloną minę. – Aż do wieczora.

Sam byś tyle nie wytrzymał. – Patrzyła uważnie na niego, dopijając kawę.

– Jesteś pewna? Wystarczy, że mnie tylko sprowokujesz, a momentalnie umiem się zaprzeć w sobie. – Przybrał dość poważny wyraz twarzy. – Wiec jak, Ellen? Zechcesz rzucić mi wyzwanie?

Świadek odmawia zeznań. – Wystawiła mu język jak małe dziecko, aż wybuchł głębokim śmiechem. Zapatrzyła się na niego. W każdej formie wydawał się bardzo interesujący.

Jesteś zabawna, ale masz szczęście, że cię lubię, Ellen. Rozumiem więc, że nie chcesz mnie teraz przetestować? – Znęcał się nad nią, ale było to dość zabawne.

Nie. – Skapitulowała w obawie, że naprawdę chciałby to zrobić. Nie znała go pod tym względem, ale skoro dał radę wytrzymać tyle randek, nie idąc z nią do łóżka, kilka godzin wydawało się przy tym niczym ważnym.

Ellen! Liczyłem na odrobinę rozrywki! – Zrobił taką minę, że popukała się w czoło. Jeremy był niemożliwy.

Przykro mi, że musiałam cię rozczarować. Może powinnam wrócić do siebie, skoro nie potrafię ci jej dostarczyć? – Znów go prowokowała, ale nie umiała się powstrzymać. Wstała od stołu, żeby odłożyć naczynia do zlewu. Jeremy był tak szybki, że chwila moment i już stał za nią.

Myślisz, że pozwolę ci dzisiaj wyjść? – Wymruczał wprost do ucha takim głosem, że z trudem powstrzymała drżenie. – Wybij to sobie z głowy. Ani dzisiaj, ani nawet jutro. Mam dużo wolnego czasu, który w całości zamierzam spożytkować z tobą.

Zwariowałeś! – jęknęła, bo właśnie wsunął dłoń z przodu na jej brzuch. Rozsunął koszulę od dołu i dorwał się do niej z przodu. Zareagowała błyskawicznie i zaczęła robić się wilgotna.

Chcesz przekonać się jak bardzo? – Naparł na nią całym ciałem, nie przestając poruszać w niej palcami. – Ellen, spytałem o coś! – warknął, gdy nie odpowiadała.

O Jezu słodki, tak! – Zaczęła kręcić pupą, aby czuć go mocniej i jednocześnie chcąc ocierać się o jego członka. Z radością poczuła, że kolejny raz zaczął robić się twardy.

Więc się przekonasz! – Ugryzł ją w szyję, aż krzyknęła. Minutę później znalazł się w niej już któryś raz z kolei. Już razem pędzili na spotkanie z kolejnym orgazmem.

Leżał w łóżku, podczas gdy Ellen brała prysznic. Jednak kategorycznie zabroniła mu iść za sobą pod groźbą, że zamknie się przed nim w łazience. Rozbawiła go tym, ale złożył obietnicę, że pozwoli jej wziąć ten prysznic samej. Po śniadaniu i seksie, do którego go sprowokowała, zabrał ją z powrotem do sypialni.

Musiał dać odpocząć dziewczynie, sam też tego potrzebował. Z zamyślenia obudził go telefon. Nie jego. Zerknął na szafkę, gdzie leżała komórka Ellen. Spojrzał, kto dzwoni i się uśmiechnął. Odebrał.

Gabinet doktora Mitchella, słucham – odezwał się, starając się zachować powagę za wszelką cenę. W pierwszej chwili odpowiedziała mu cisza. – Jest tam kto?

Ellen? – Głos Richarda Harrisa brzmiał w tym momencie na mocno zdziwiony, wręcz zszokowany. – Chcę rozmawiać z Ellen.

Przykro mi, ale to jest zupełnie niemożliwe. Z powodu poważnej choroby panna Harvelle jest niedysponowana i w obecnym stanie niezdolna do pracy. Obawiam się, że będę musiał wystawić zwolnienie lekarskie.

Że co? – Chyba bardziej nie mógł wybić faceta z rytmu.

Stan Ellen jest naprawdę poważny i muszę przeprowadzić odpowiednią kuracje, żeby mogła powrócić do pełnego zdrowia. Jak tylko się powiedzie, Ellen wróci do pełnienia swoich obowiązków. Doktor Mitchell żegna, wzywają mnie obowiązki. – Rozłączył się, bo nie wytrzymał i zaczął się śmiać. Jak nic, Harris wziął go za pełno etatowego wariata. Szybko wyłączył komórkę w razie, gdyby Richard chciał powtórzyć telefon. Był przekonany, że Ellen nie poniesie żadnych konsekwencji jego zachowania. Richard nie wydawał się być despotycznym szefem, który nie przymknie oko na coś takiego.

Z czego tak się śmiałeś? – Nagle usłyszał głos Ellen, która stanęła w drzwiach od łazienki, z ręcznikiem owiniętym wokół ciała, a drugim zawiniętym w turban na głowie.

Przeglądałem memy na swojej komórce. A propos, dzwonił Richard – powiedział jakby od niechcenia.

Cholera! Miałam zadzwonić do niego i powiedzieć, że przyjdę jutro do pracy! – Dziewczyna rzuciła się do komody, gdzie odłożył jej telefon. Nie pozwolił jej wziąć go do ręki.

Ellen, wysłuchaj mnie najpierw. – Usiadł i posadził ją sobie na kolanach. – Richard powiedział, że masz jeszcze dwa dni wolnego. Wspomniałem mu, że jesteś trochę chora i że opiekuję się tobą.

Ty tak na serio? – Nie spodziewała się tego. Miał nadzieję, że się nie zezłości, jak potrafiła to zrobić większość kobiet.

W zasadzie to sam zaproponowałem, żeby dał ci to wolne. Nie protestował. Nie musisz się śpieszyć do domu. – Zawsze miał niepokorną naturę. Tym razem również ją ujawnił.

Jak nic oszalałeś. – Pochyliła się, by go pocałować. Od razu jej odpowiedział.

Po prostu wolę mieć pewność, że tak szybko stąd nie wyjdziesz. – Chwilowo czuł się nią nasycony, ale wiedział, że tylko do czasu. Przezornie wyłączył wcześniej swój telefon. Dzwonki do drzwi też miał zamiar ignorować. Nie pozwoli, żeby ktokolwiek zakłócił mu czas z Ellen. Nie po tym, gdy tyle na to czekał.

Tylko, że ja nie mam ubrań na zmianę… – Gestem dłoni wskazała na sukienkę i wczorajszą bieliznę, które już leżały poukładane na jednym z foteli.

Hahaha! – Roześmiał się wniebogłosy. – Czy ty naprawdę uważasz, że cokolwiek będzie ci tutaj potrzebne? Serio, Ellen?

Bielizna by się przydała. Chociaż na chwilę – dodała, równie rozbawiona jak on. Oboje doskonale zdawali sobie sprawę, co będą robić przez większość czasu.

Myślę, że z tym dam radę coś zrobić – odpowiedział i ściągnął ją z kolan. Wstał i podszedł do komody, skąd wyciągnął torbę z logo tej samej marki bielizny, którą miała na sobie poprzedniego wieczoru.

Co to jest? – spytała zaskoczona. Zdjęła z włosów ręcznik, pozwalając im swobodnie opaść na plecy.

Byłem zapobiegawczy i po prostu kupiłem więcej, niż jeden komplet. – Puścił jej oczko i podał torbę. Zerknęła zaciekawiona do środka. Rozszerzyła oczy ze zdziwienia, widząc, co tam jest.

.

Jeremy… – Wyciągnęła gorset i zaczęła mu się przyglądać. Po jej reakcji się domyślił, że prezent zrobił na niej wrażenie i to całkiem spore. Lubił patrzeć na zachwyt na twarzy Ellen. – Skąd wiedziałeś, jaki w ogóle mam rozmiar?

Zaufałem swojej intuicji. Tym dłoniom również. – Błysnął uśmiechem, a ona nagle odłożyła bieliznę i chwyciła jego twarz. Pocałowała go. Później spojrzała z wdzięcznością.

Jesteś tak szurnięty, że po prostu cię uwielbiam! – Usiadła na nim okrakiem, mając za zasłonę jedynie biały ręcznik.

Po prostu staram się tak postępować, żeby w przyszłości mieć z tego zyski. Masz bieliznę na zmianę, nie masz za to powodu, by marudzić, że jej nie masz i musisz wracać do domu. Postanowione, zostajesz u mnie. Wyrok sądu jest prawomocny.

Czy wysoki sąd nie będzie miał odrobiny litości nade mną? – Ellen podjęła jego zabawę. Przy niej nie umiał być poważny, a już na pewno niezbyt długo.

Póki co nie widziałem żadnej skruchy u oskarżonej… – Nie dotykał jej, ale pozwalał, by ona dotykała jego. Delikatnie gładziła jego barki i muskała palcami ramiona. Uwielbiał, jak to robiła.

Przepraszam, wysoki sądzie. – Powoli zsunęła się z niego, aż popatrzył zdziwiony. Przecież nie o to mu chodziło. Wtedy Ellen uklękła przy łóżku tak, że znajdowała się centralnie między jego nogami. Musiał wziąć głęboki oddech, gdy powoli sunęła dłońmi po umięśnionych udach w kierunku krocza. – Już się poprawiam….

Ellen… – Patrzył jak zaczarowany, co robi. Dziewczyna, patrząc mu prowokująco w oczy, zaczęła masować penisa przez spodnie. Odczuł pierwsze oznaki pożądania.

Shhhh… – Palec drugiej wolnej dłoni położyła na jego wardze na znak, że ma być cicho. O dziwo, posłuchał jej.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Tak się zastanawiam: Jeremy to perkusista, żyje z muzyki, jaką pościelówkę włączyłby dla Ellen?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Tak na szybko zapodam Ci to , jedna z najpiękniejszych ballad rockowych 🙂 Oczywiście mogę znaleźć też coś innego 🙂 Jadzia, skąd takie pytanie? 🙂

      • J.Gibson
        |

        Bo lubię mężczyzn, którzy dobrze trzymają się rytmu?

      • Jo Winchester
        |

        A wiesz, że na perkusistów mówią, że mają wspaniałe wyczucie rytmu… w grze? 😀 😀 😀

      • J.Gibson
        |

        Odsłuchałam. Na gre wstepną moze być… Choć 6 min to troche krótki? foreplay.

      • Jo Winchester
        |

        To jeszcze jak połączy to z tym , to myślę, że nie będzie najgorzej 😀

  2. a
    a.
    | Odpowiedz

    Ciekawe kiedy przestanie być tak przyjemnie? 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie za szybko 🙂 Bo jak już się zacznie psuć… to więcej nic nie powiem 😀

  3. Babeczka
    | Odpowiedz

    Ja teraz utknęłam na tym: chociaż do rocka tej daleko 😉
    A tu całość –
    Pierwsze trzy minuty miodzio, a potem też od 30 do 33.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Oj daleko, daleko, ale szczerze powiem, że fajna muzyka, chociaż kompletnie nie moje klimaty 🙂

      • Babeczka
        |

        Pasuje pod Wyklętego. Zupełnie te klimaty 🙂

      • Jo Winchester
        |

        O tak, zdecydowanie tak! 🙂

  4. G
    Gość
    | Odpowiedz

    Tak z ciekawości, dużo jeszcze zostało?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      280 stron.

      • Babeczka
        |

        Zostało??? O rany… Wietrzę poważne zawirowania pomiędzy Ellen i Jeremym…

  5. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Oj, Babeczko! Nie będę nic uprzedzała, ale trochę się podzieje w życiu Ellen i Jeremy`ego ?

  6. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Ale ja sie pytam co z psem? Kto nakarmi biednego psa ?? ? przez to ich nie gasnące porządnie beda ofiary w psach ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Uwierzysz, że pies sam potrafi się nakarmić? 😀 żartuję 😀 Asterix ma dobrą opiekę 🙂 Jesteś jedyną osobą, która zainteresowała się jego losem 🙂 Dziękuję w jego imieniu 😉

  7. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Polubiłam skurczybyka po akcji zapoznawczej z Jeremy ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jego nie da się nie lubić 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Chciałam Ci go pokazać, ale tu chyba nie można wstawić zdjęcia 🙁 Postaram się wrzucić kiedyś w poście 🙂

  8. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Super 😉 wiec cZekam spokojniejsza o Asterixa na kolejna cześć 😉

  9. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    No i zjadło mi komentarz buu:(. Miedzy Jeremym i Ellen słodko i gorrąco się zrobiło ale znają życie nie zawsze tak będzie coś musi się złego stać bo czeka nas jeszcze ponad 250 stron, aż boje się dalej czytać. Ciekawe kto pierwszy w tym związku(no własnie, czy to jest związek) namiesza???

Napisz nam też coś :-)