Trzynaście randek (XXVIII)

with 46 komentarzy

Rozdział 28

Trzynaście randek - okładka ebooka

Czy .

Czy są tu osoby, które miałyby ochotę wziąć udział w konkursie komentarzowym? 😉 Które nie czytają Granicy uczuć, a chciałyby? 😉

Jak wiecie, każdy autor lubi, kiedy czytelnicy dzielą się z nim swoim zdaniem, piszą, co im się podoba, co się nie podoba, bo przecież to normalne 🙂 Nie jestem tutaj wyjątkiem.

Pozytywne komentarze uskrzydlają i dodają powera do pisania. Te krytyczne pozwalają spojrzeć na tekst z dystansem i zauważyć błędy, które popełniam i to nie rzadko. Za każdy jestem wdzięczna.

Żeby zachęcić Was do licznego komentowania, wzięłam przykład z Jadzi i robię konkurs. Piszcie swoje komentarze, wyrażajcie swoje zdania na temat Trzynastu randek i treści rozdziału, a ja wybiorę trzy najlepsze 🙂 Tym trzem osobom prześlę za darmo pierwszy rozdział Granicy uczuć. Jeśli zaś już ją czytacie, to otrzymacie przyszły rozdział Randek na 3 dni przed jego publikacją.

Czy to odpowiednia motywacja? Mam nadzieję, że tak 🙂 Pamiętajcie, by komentarzy nie pisać jako anonimy, wtedy nie dostaję Waszego maila w powiadomieniu.

Liczył, że wieczór nie będzie się dłużył. Miał na później pewne plany. Spojrzał w kierunku parkietu, gdzie tańczyli Caroline i Dean. Para była spleciona w mocnym uścisku, z tym, że Caro stała tyłem do mężczyzny i delikatnie ocierała się o niego. Najwyraźniej świetnie bawili się ze sobą, bo w ogóle nie zwracali uwagi na to, że rytm ich tańca nie pasuje do rytmu muzyki.

Przypomniał sobie taniec z Ellen i aż zrobiło mu się cieplej. Rozejrzał się za nią; była kilka stolików dalej. Jakby wyczuła jego wzrok na sobie, bo podniosła głowę do góry i posłała mu uśmiech. Tę krótką wymianę spojrzeń przerwał im pewien mężczyzna, który ją zawołał.

Nie mając nic ciekawszego do roboty, patrzył, jak Ellen uwijała się między ludźmi, co chwilę roznosząc zamówienia. Jednak od czasu do czasu spoglądała w jego stronę. W końcu skinął na nią głową, a ona dała mu znak, że zaraz podejdzie.

Chciałbym postawić kolejkę stolikowi obok – powiedział, a Ellen spojrzała na niego podejrzliwie.

Chcesz stawiać alkohol obcym ludziom? Dlaczego? – spytała, dość mocno zaciekawiona.

A dlaczego nie? – Oparł się wygodnie o siedzenie. – Może chcę się dobrze bawić?

Doprawdy? – Lekko pochyliła się nad nim, aż z radością przyjrzał się z dość bliska jej piersiom. Już on się nimi później zajmie!

Przecież to w interesie Richarda, żeby zarabiał jak najwięcej, prawda? Dbam o jego dobre interesy. – Roześmiał się, dobrze wiedząc, że mu nie wierzyła.

Jesteś altruistą? – Ellen podjęła jego grę.

Czasami można tak o mnie powiedzieć. Jednak częściej stawiam na egoizm.

Zaraz przyniosę zamówienie. – Dziewczyna skinęła głową i odeszła rozbawiona.

Impreza rozkręciła się na dobre, jednak do końca było jeszcze daleko. Musiał znaleźć sobie jakieś zajęcie. Ellen zjawiła się dwie minuty później przy sąsiednim stoliku, rozdając drinki. Kolejny raz skinął na nią głową.

Co tym razem?

Właśnie kończy mi się sok. Alkoholu nie piję, więc jakbyś mogła… – Stłumił uśmiech, który cisnął mu się na usta, gdy z niedowierzaniem spojrzała na niego.

Taką taktykę przyjąłeś – odpowiedziała i znów się wycofała. Na szczęście nie wyglądała na rozzłoszczoną.

Będziesz miała jakąś przerwę? – spytał chwilę później.

Nie ma szans. Ale za pół godziny staję za barem, żeby zmienić jedną z dziewczyn. – Puściła mu oczko i uśmiechnęła się dość znacząco.

W lot pojął tę aluzję i z sokiem w dłoni ruszył w stronę baru, żeby zdobyć dla siebie jakieś miejsce. Na szczęście trzydzieści minut minęło bardzo szybko.

Podać ci coś jeszcze? – Ellen zgodnie z obietnicą weszła za ladę i w pierwszej kolejności podeszła do niego.

To, czego teraz bym chciał, nie ma w menu. – Spojrzał na nią dość wymownie, aż mógłby przysiąc, że policzki Ellen oblał rumieniec.

Uspokój się! – Przechyliła się do niego , opierając dłońmi o blat.

Nie potrafię. Wyglądasz tak seksownie, że najchętniej…

Jeremy! – Oczy Ellen błyszczały od budzącego się pożądania. O tak, dokładnie o coś takiego mu chodziło.

Już będę grzeczny. – Obiecał po chwili i spuścił lekko głowę, żeby nie zobaczyła jego uśmiechu.

Ślicznotko, możesz podać mi piwo? – Jakiś mężczyzna dwa stołki dalej zawołał Ellen, więc dziewczyna podeszła tam od razu.

Jeremy zerknął na gościa, który przyglądał się nachalnie stojącej przed nim kelnerce.

Jasne. – Ellen posłała nieznajomemu standardowy uśmiech, który ten najwyraźniej uznał za pozwolenie.

O której kończysz zmianę? – dopytywał mężczyzna, najwyraźniej chcąc zatrzymać ją przy sobie na dłużej.

Jeremy zmrużył oczy, czując, jak podnosi mu się ciśnienie.

Jestem zajęta do późna. – Ellen chciała go zbyć, ale facet nie dawał za wygraną. Niespodziewanie złapał ją za dłoń, gdy miała już odejść od blatu.

Jestem bardzo cierpliwy…. – zaczął tamten, ale wtedy poczuł na ramieniu dłoń Jeremy’ego.

Puść ją albo za chwilę pozbierasz wszystkie zęby z parkietu! – wysyczał przez zaciśnięte zęby, resztką sił trzymając nerwy na wodzy. Ze względu na nią nie chciał robić tutaj rozróby. No chyba, że facet nie dałby mu wyboru.

Odpierdol się, stary, byłem pierwszy do tej dziuni! – Blondyn chciał strząsnąć rękę Jeremy’ego, ale on nie pozwolił mu na to. Szarpnął go za koszulę, aż mężczyzna spadł ze stołka.

Co tutaj się dzieje? – W centrum zainteresowania nagle pojawił się Richard, który spoglądał na Jeremy’ego, próbującego wstać mężczyznę i Ellen, która patrzyła na to wszystko z niemałym szokiem.

Ta przybłęda napastowała Ellen. – Jeremy twardo spojrzał w oczy szefowi dziewczyny, który czekał na jakieś wyjaśnienia. – Chciałem dać mu delikatnie do zrozumienia, że tak nie traktuje się kobiet, ale nie chciał słuchać.

Ellen, czy nic ci się nie stało? – Harris zwrócił się do swojej podopiecznej. Gdy Ellen skinęła głową, popatrzył na dwóch rosłych ochroniarzy, którzy niedługo po nim zjawili się koło baru. – Wyprowadzić go.

Chyba was pojebało? To ten świr mnie zaatakował, bo pierwszy chciałem umówić się z tą laleczką! – Blondyn próbował się wyrywać, ale nie miał szans z dwoma ochroniarzami Richarda.

Jeremy, zostaw go już! – Richard położył mu dłoń na ramieniu, gdy Mitchell znów chciał ruszyć do gościa. Ellen nie była żadną laleczką, a już na pewno nie dla tego idioty. – Ellen, czy przyniesiesz nam za chwilę drinki do mojej loży? Jeremy, mam nadzieję, że przysiądziesz się chociaż na moment.

Jasne. – Niechętnie, ale w końcu poszedł za Richardem do jego stolika. Usiedli, nikogo z nimi nie było. Harris spojrzał wyczekująco na niego.

Więc jak było naprawdę?

Już powiedziałem. Facet złapał ją przez bar za rękę i próbował zmusić, żeby się z nim umówiła. Mimo że Ellen delikatnie dała mu do zrozumienia, że nie. – Nadal był wściekły i gdyby nie interwencja Richarda, tamten już by leżał zmasakrowany.

Muszę powiedzieć, że cieszę się, że byłeś na miejscu. – Szef lokalu uśmiechnął się pod nosem. – Ellen jest nie tylko moją pracownicą, ale również przyjaciółką. Nie pozwolę, by stało się jej cokolwiek złego.

Ja również – odpowiedział Jeremy, widząc, że Ellen zbliża się do stolika.

Jak się czujesz? – Richard odezwał się do dziewczyny, która postawiła sok dla Jeremy’ego i drinka dla swojego szefa.

Nic mi się nie stało. Facet po prostu był nachalny.

Już kazałem ochroniarzowi stanąć przy barze, żeby drugi raz nie doszło do podobnej sytuacji. Będziesz mogła jechać szybciej do domu.

Ale przecież…

Poradzimy sobie, Ellen. – Richard puścił jej oczko, po czym złapał za szklankę, upijając spory łyk. – Po pierwszej możesz się ewakuować.

Dziękuję. – Dziewczyna uśmiechnęła się szeroko i zostawiła ich samych.

Muszę przyznać, że potrafisz zadbać o swoich pracowników. – Jeremy, popijając sok, obserwował swojego rozmówcę.

Zauważył, że Harris był zdziwiony tym, że Ellen przyniosła mu coś niealkoholowego, a nie drinka, o którego poprosił ją dla niego. Jednak nie zamierzał tłumaczyć mu się z pewnych rzeczy w swoim życiu.

Doceniam każdego, kto jest tego warty. Ellen niejeden raz dowiodła, że można jej zaufać i że jest dobrym współpracownikiem. Czasami to ona ratowała mi tyłek. Umiem się odwdzięczyć. Mam nadzieję, że jest z tego zadowolona.

O to sam musisz ją zapytać. – Rozmowa z szefem Hot Rod Garage była dość przyjemna. Częściowo zaczynał rozumieć, dlaczego Ellen lubiła go tak bardzo. – Jeśli już rozmawiamy…

Tak? – Richard spojrzał wyczekująco na niego.

Czy pojutrze znajdziesz dla mnie czas? Mniej więcej w porannych godzinach? – Coś mu chodziło po głowie, ale na razie nie chciał tego ujawniać. To nie było miejsce ani czas.

O co chodzi? – Oczywiście Richard nie umiał powstrzymać ciekawości.

Wolałbym pomówić o tym przy innej okazji, jak ta dzisiejsza. Przyjadę do garażu, powiedzmy o dziewiątej rano? – Zamierzał upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Ale wszystko w swoim czasie.

Jesteśmy umówieni. – Richard wyciągnął rękę przez stolik i na znak zgody uścisnęli sobie dłonie.

Świetnie. Teraz pozwól, że pójdę się przewietrzyć. Gratuluję wspaniałej imprezy. – Jeremy wstał i skinął mu głową.

Ruszył w stronę wyjścia. Naprawdę chciał zaczerpnąć świeżego powietrza. Zerknął jeszcze raz na Ellen, która znowu uwijała się przy barze. Byle do pierwszej.

 

Gdy wybiła godzina zero, wreszcie mogła zbierać się do domu. Dzięki naprawdę dużej ilości gości, wieczór minął przyjemnie i ledwo miała czas, żeby zajrzeć do Caroline i Deana oraz Jeremy’ego.

Ten ostatni, gdy tylko znów opuściła stanowisko za barem, co chwilę zamawiał coś do ich stolika, bądź dla obcych mu ludzi. Byleby pojawiała się jak najczęściej w pobliżu.

Właśnie szła do loży. Nagle pomyślała, że skoro była już wolna, to sama mogłaby się pobawić. Caro siedziała na kolanach swojego chłopaka i bawiła się jego włosami. Dean rozmawiał z Jeremym.

Tęskniliście za mną? – spytała, zajmując miejsce, które Mitchell udostępnił dla niej. Od razu objął ją ramieniem.

Bardzo! – krzyknęła Caro, spoglądając na nią. – Mam ci to pokazać?

Myślę, że Ellen wystarczy sam fakt, że o tym wie, kociaku – wymruczał jej do ucha Dean.

Caroline rozpromieniła się i od razu pocałowała swojego faceta. Ten nie pozostał dłużny, Ellen musiała odwrócić wzrok.

Zmęczona? – Jeremy nachylił się do niej, delikatnie muskając skórę ramion. Było to bardzo przyjemne, aż oparła się o niego i przymknęła powieki, czerpiąc przyjemne doznania.

Odrobinę. Ale jeszcze nie chcę wracać. – Otworzyła powieki, przyłapując go na tym, że wpatrywał się w jej dekolt.

Jeszcze nie? – spytał zdziwiony, aż parsknęła śmiechem.

Impreza jeszcze się nie skończyła. Chyba, że ty jesteś tak zmęczony, że potrzebujesz już łóżka i poduszki… staruszku…. – Rzuciła mu wyzwanie i po jego minie stwierdziła, że chyba zostało przyjęte.

Staruszku? – Aż zmrużył oczy i spojrzał na nią intensywniej. – Za chwilę pokażę ci staruszka! – To mówiąc, wstał i pociągnął ją za sobą.

Zmierzali w stronę parkietu, który nie był już tak wypełniony, jak na początku, ale wciąż bawiło się mnóstwo ludzi.

Jeremy odwrócił się w jej stronę i objął w pasie. Gwałtownie przyciągnął do siebie, aż wpadła na jego tors. Muzyka była dość rytmiczna, więc Mitchell zaczął prowadzić. Odsunął się, żeby móc okręcić ją dwukrotnie w jedną stronę.

Po chwili ponownie złapał ją w ramiona, ale nie trzymając już tak szczelnie przy swoim ciele. Patrząc prosto w oczy, obie dłonie położył na biodrach partnerki i delikatnymi ruchami zaczął sunąć nimi w górę wzdłuż tułowia. Jednocześnie zaczął kołysać biodrami, napierając na jej własne i powodując tym reakcję zwrotną.

W pewnym momencie ujął dłonią pod ramieniem, wyciągając je do przodu, drugą trzymając Ellen za plecy. Następnie wyciągniętą rękę pokierował lekko do tyłu, a za nią podążyło ciało kobiety, wyginając się pod odpowiednim kątem. Dłoń, która znajdowała się na plecach pomogła jej wrócić z powrotem do niego.

Swoimi ruchami zmobilizował ją, żeby zaczęła wić się w jego ramionach. Delikatnie ocierała się piersiami o tors i starała się dorównać mu kroku.

Gdy niespodziewanie zaczął się oddalać, uczyniła to samo. Puścił jedną dłoń i tylko trzymając za drugą, zaczął stawiać kolejne kroki. On się oddalał, ona przybliżała albo na odwrót. Biodra dawały z siebie wszystko, bujając się na boki w delikatniejszym rytmie.

Zbliżyli się do siebie na odległość pół metra i jednym ruchem uniósł obie ręce Ellen do góry. Następnie dość szybko pociągnął je w dół, trzymając za łokcie, powodując ich zgięcie i wyciągnął obie do tyłu.

Znów złapał ją za ramiona i przybliżył do swojego ciała tak, że się stykali. Napierał swoimi biodrami na jej własne.

Gdy tak tańczyła się przy nim, objął ją wewnętrzną stroną dłoni za policzek, zmuszając, by jej głowa podążała za ruchami ręki na boki i do tyłu. Gdy puścił twarz, chwycił za kosmyk włosów i owinął go wokół szyi dziewczyny.

Ellen wróciła do pionu i spojrzeli sobie prosto w oczy. W jego wzroku błyszczało najczystsze pożądanie, ale też determinacja, żeby taniec doprowadzić do samego końca.

Trzymając ją dość mocno przy sobie, zrobił krok do tyłu, ciągnąc jej ciało za swoim tak, że wygięła się do przodu, będąc oparta o niego. Nogi miała sztywno wyprostowane, a wtedy Jeremy zrobił kilka kroków do przodu, ciągnąc ją w drugą stronę tak, że czubkami butów jechała po parkiecie.

Zatrzymał się, a ona oparła się pełnymi butami o taflę podłogi i wyprostowała sylwetkę, aż kolejny raz połączyli się ze sobą. Jeremy szybko wygiął jej plecy i głowę lekko do tyłu, aż wracając do niego, uderzyła w niego włosami.

Przez kilka sekund trzymał ją przy sobie, aż wykonał dwa kroki do tyłu. Tańczyli na odległość, ale doskonale widziała, co wyprawiał. Chciał tak samo podkręcić ją tym tańcem, jak wtedy w pubie. Udało mu się to znakomicie. Czerpała z niego taką samą radość.

Obrócił ją, a następnie trzymając za rękę, zmusił, by szła do tyłu w jego rytmie. Kolejno zaczął się cofać i była zmuszona iść za nim.

Wtedy zatrzymał się i złapał jej dłonie, aby okręcić ją tyłem do siebie. Ellen płynnie ruszyła do przodu, aż ostatecznie złączyli się ciałami.

Twarz Jeremy’ego stykała się z jej własną. Czuła jego oddech na policzku, przyśpieszony i ciepły. Poczuła, jak wsuwa nogę między jej nogi, więc zakręciła biodrami, jakby na niej tańczyła. Uniósł jej podbródek, by patrzyła mu w oczy.

Pocałunek był gwałtowny i pełen pasji, tak samo jak ten taniec. Nie było już ani milimetra wolnej przestrzeni między nimi. Trzymał ją jak swoją własność, ale wcale nie miała nic przeciwko.

Oddała mu go, jakby nie całowali się nie wiadomo jak długo. Jeremy Mitchell potrafił wywołać w niej konkretny pożar.

Nadal uważasz mnie za staruszka? – Usłyszała pytanie i spojrzała na Jeremy’ego, ledwo kojarząc, co do niej mówił.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Troche się w tym tańcu pogubiłam. Pewnie dlatego, że nie oglądałam żadnego tańca z gwiazdami i nie mam teraz zmysłu Pawłowicz czy tego Pieroga…. No cóż, trudno. Ale znalazłam rarytasik
    https://imgc.allpostersimages.com/img/print/posters/hot-rod-garage-rat-rod_a-G-14694212-0.jpg

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jadzia! Taniec opisywałam za pomocą jakiegoś filmika z YT ::) Przyznam, że opisy tańca idą mi ciężko, więc jeśli już to robię, to posiłkuję się takimi filmikami 🙂
      Gdzieś Ty to znalazła??? Nazwę garażu wymyśliłam z głupa, bo była inna, oryginalna nazwa pewnego garażu z Dallas, ale zmieniłam 🙂 HOT ROD GARAGE było przypadkowe, może nie do końca, bo w tym garażu właśnie zajmują się takimi hot rodami 🙂

      • J.Gibson
        |

        Hot Rod Garage było też samochodowym show telewizyjnym. Mieli chyba ze dwa sezony. Specjalizowali sie w autach starych, antykach.
        Judytko, chodziło mi właśnie o Pawłowicz??? widziałam śmieszny filmik na YT jak podryguje i po prostu spadłam z krzesła i biegiem do łazienki, żeby się ze śmiechu nie posikać ????

      • Jo Winchester
        |

        Jadzia 🙂 A masz linka do tych podrygów Pawłowicz? ?
        Ja oglądałam Gas Monkey Garage na Discovery. Bardzo fajny program i też często te hot rody robili, ale sezonów jest więcej 🙂

    • Judyta
      | Odpowiedz

      Dopiero teraz załapałam, że chodziło o Iwonę Pavlovic, a nie Krystynę Pawłowicz xD

      • Jo Winchester
        |

        Jakby Kryśka oceniała tańce w Tańcu z gwiazdami, to byłby dopiero hit 😀 😀 😀

  2. Loczka
    | Odpowiedz

    Jest mały błąd bo zamiast je pisze język ?

  3. Loczka
    | Odpowiedz

    Przepraszam nie język a ,,je”

  4. Judyta
    | Odpowiedz

    Taniec brzmi jak pokaz figur z korespondencyjnego kursu tańca… No sorry, nie wyszedł Ci ten opis 🙂
    “Przechyliła się do niego przez blat, opierając dłońmi o podłoże” – zastanawiałam się, czy ten bar taki niski, czy ona ma takie długie ręce, że dała radę sięgnąć dłońmi do podłogi po drugiej stronie baru xD

    Ogólnie mam takie wrażenie, że opowiadanie coś straciło po tym, jak już się bzyknęli. Akcja trochę zwolniła i to jest OK, ale poza tym coś (nie wiem, co konkretnie) przepadło.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Możliwe, że tak mógł wyjść, jak pisałam w komentarzu do Jadzi, korzystałam z filmu 🙂 Może nie powinnam opisywać żadnych tańców?
      Haha z tym podłożem nie chciałam powtarzać słowa blat, a niestety płyta czy pulpit wypadają tu jeszcze gorzej, więc zostało to podłoże.
      Może chodzi Ci o to, że już nie ma między nimi tego oczekiwania? Akcja jest wolniejsza, to prawda, ale znów się za jakiś czas rozkręci 🙂 Może i znów spodoba Ci się Trzynaście randek 🙂 Dziękuję, że napisałaś o tym, co naprawdę uważasz 🙂

      • Judyta
        |

        Nie o to chodzi, żebyś przestała opisywać taniec, ale żebyś robiła to mniej szczegółowo i mniej technicznie. Żeby opisać piruet nie potrzebujesz wymieniać po kolei chwycenia za rękę, zrobienia kroku przez niego, trzech krokow przez nią itd. (o ile nie jesteś instruktorem na kursie tańca;).

        Kiedy czytałam ten fragment, to miałam odczucie, jakbym patrzyła na któryś z obrazów Mauro Davida – tyle szczegółów, że sedno umyka.

      • Jo Winchester
        |

        Zapewne masz rację 🙂 Może to wynika z mojego stylu, a może z czegoś innego, że tak opisuję 🙂 Jeśli w przyszłości będę gdzieś jeszcze opisywała taniec, to postaram się to zrobić lepiej 🙂 Dzięki za wyjaśnienie, Judyta 😉

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Napięcie seksualne zniknęło i niestety, nie wróci 😉

      • Jo Winchester
        |

        Nic nie może być wieczne, a już na pewno nie napięcie seksualne 😉

  5. Anonim
    | Odpowiedz

    Faktycznie napięcie zniknęło i to wszystko się tak ciągnie ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Napięcia seksualnego nie można utrzymywać bez końca 🙂 Jeszcze akcja ruszy z kopyta, ale gdybyś jednak nie była zainteresowana/y , to na motylach jest mnóstwo opowiadań z bardziej wartką akcją 😉 Jednak będę zaszczycona, jeśli zdecydujesz się zaczekać na jej dalszy rozwój 😉 Anonimie, czy bierzesz udział w konkursie? Bo jeśli tak, będziesz musiał podpisać się przy komentarzu i wpisać maila 🙂

  6. Roma
    | Odpowiedz

    Nie łatwiej po prostu – “Przechyliła się do niego opierając dłońmi o blat”? To że Elen stoi za ladą baru już wiemy, więc myślę, że jest to zrozumiałe że pochyla się przez ladę. Też miałam mały zawias czytając, gdy pojawiło się w zdaniu podłoże.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Roma, dziękuję 😉 Widzicie sami, co ja bym bez Was zrobiła? 🙂 Już poprawione 🙂 Do korekty tekstu chyba zacznę nosić lupę, żebym nie musiała Was raczyć takimi kwiatkami 😀

  7. Asia
    | Odpowiedz

    No powiem Ci, ze w mojej głowie po tym opisie Elen to kobieta guma ? tez sie poglubilam w tym tańcu, ale nie szkodzi grunt, ze na nich to działa ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Asia! Skarbie Ty mój komentarzowy ? I moja imienniczko, przy okazji 🙂 Pokazałabym Ci link do filmu, którym się wzorowałam, ale tę scenę pisałam bardzo dawno temu, linka nie zapisałam i klops 🙂 Ale pamiętam, że taniec był naprawdę fajny 🙂
      Na nich działa przede wszystkim obecność tej drugiej osoby. Taniec czy inne rzeczy, które ich spotykają, to tylko tło 🙂

      • Babeczka
        |

        Fantastyczna czwórka :-))) Tylko tam był facet guma 😀 Niestety, nie pokazali czy wszystko miał gumowe……

      • Jo Winchester
        |

        Może ja czegoś nie wiem o mojej własnej bohaterce ?

  8. Babeczka
    | Odpowiedz

    Dziewczyny, z innej beczki. Które okładki naszych tekstów byście zmieniły, bo wybitnie Wam się nie podobają?
    Wiosna idzie, na porządki mi się zbiera 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ja, baba! i Warstwy. Nie przemawiają do mnie, a opowiadanie Ja, baba! uwielbiam 🙂

  9. Asia
    | Odpowiedz

    Eee tam nie istotne … uwierz mi, ze tak mi leży twoje opowiadanie iż gdyby okazało sie w formie książki była bym pierwszym nabywcą ? a takie rzeczy jak taniec tak jak mówisz to tylko sceneria. ? dodaj następnym razem dłuższy kawałek bo mi niedosyt zostaje ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      O kurczę, ale mi się miło zrobiło ?? E-booka, jak tylko skończę publikację, masz w pierwszej kolejności ode mnie ? Strasznie Ci dziękuję za te miłe słowa i za komentarze, bo robisz to dobrowolnie ?
      Co do scenerii, zawsze staram się pisać jak najlepiej, ale wiadomo, nie zawsze wychodzi. Jednak fajnie, że ktoś to docenia 😉

  10. Asia
    | Odpowiedz

    Babeczka… mi ten penisowaty banan nie pasuje w „pokusie”?‍♀️. Opowiadanie bardzo lubię, ale mam wrażenie ze okłada nie zachęca … ? porządki wiosenne mówisz? Mam do ogarnięcia kilka szaf moze wpadniesz ? ?

  11. Asia
    | Odpowiedz

    Jo kusisz tym e-bookiem? i znow nie będę mogła po nocach spac ?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Mam w domu koszulkę z napisem “Jak się urodzilam, diabeł krzyknął- Konkurencja!”
      Coś w tym jest ???
      Asia, jak będzie się kończyła publikacja, to przypomnij mi, bo ja pamięć mam dobrą, ale krótką ? Także PRZYPOMINAJ SIĘ ?

  12. Anonim
    | Odpowiedz

    Powtórzenia drażnią badziej niż interpunkcja. Pamiętaj o tym. NIe będę się powtarzać o tańcu. Chyba ci wszystko powytykali w tej kwestii. Masakra. Niestety jestem masochistką i doczytałam jak kuśtykali po parkiecie do końca. Miejscami nie wiedziałam, kto przodem, kto tyłem, a kto do góry nogami. Nie zgodzę się z Judytą co do “korespondencyjnego kursu tańca”. W taich kursach opisy są bardziej konkretne i nie trzeba zgadywać w jakim położeniu jest partnerka w stosunku do mężczyzny. Jeszcze jedno. jakim cudem jeden wieczór firmowej imprzezy jest rozlany na tyle rozdziałów? Tam się prawie nic nie dzieje, a to co się wydarzyło, zmieściłabyś w jednym rozdziale. Zacznij wybierać rzeczy wazne i ważniejsze. Kasuj to co niepotrzebne. Ten rozdział to przegięcie. Brak szacunku do mojego tygodniowego czekania. Jesli te płatne są w podobnym stylu, to pozostaje mi tylko współczuć kupujacym zmarnowanej kasy. Wrócę przed maturami, żeby sobie przypomnieć jak się leje wodę ze szklanki tak żeby wiadro zapełnić.
    Zostawiałąm ci kilka imiennych komentarzy z mailem, ale ten wyślę jako anonimowy, żeby mi przypomnienia nie przychodziły, jeśli ktoś coś tu napisze.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Przydałby się taki potwór jak JoBabeczkarz 😉 Ja za szybko, Jo za wolno, hybryda dałaby wynik idealny :-)))
      Bardziej się przyłożę do korekty, daję słowo, chociaż i mojej daleko do ideału 😉

      Pokusa się nie podoba? Taki apetyczny bananek 😀

      • Jo Winchester
        |

        Hybrydy kojarzą mi się z wampirami z Pamiętników wampirów, więc możemy stworzyć jakąś hybrydę wspólnie 🙂 Ty mnie pospieszysz, ja Ciebie spowolnię i wyjdzie twór idealny ?

      • Asia
        |

        Oj tak, ten na okładce potrafił by zaspokoić nie tylko apetyt na jedzenie ☺️ 2 głody za jednym razem ? cholera , moze sie jednak przekonam ?

      • Jo Winchester
        |

        Asia, ale bierz te twarde, bo wiesz… Nie łamią się tak szybko 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Powtórzenia, ok. Zgadzam się, potrafią drażnić. Staram się je eliminować, chociaż nie zawsze przy czytaniu wszystko wyłapię. Interpunkcja się poprawiła, ale wiadomo, że to jak z powtórzeniami, można ominąć co nieco. O tańcu ja również nie będę się powtarzać, ja usłyszałam swoje i swoje powiedziałam. Wiem, jakie zrobiłam błędy.
      Co do wybierania rzeczy ważnych i mniej. Napisałam wszystko, co uznałam za ważne, a co niekoniecznie musi być ważne dla Ciebie czy kogoś innego. Oczywiście, że mogłabym skrócić tę historię, ale wtedy nie byłaby przedstawiona tak, jak ja tego chciałam. Może faktycznie Trzynaście randek jest za długie, może nie. Ja tę historię kocham całym swoim sercem, jakkolwiek byłaby niedoskonała. Ale jest po prostu moja. Nie skrócę jej, żeby Cię uszczęśliwić. Jak zostanę oceniona, to już inna bajka. Jeśli uważasz, że szkoda Twojego czekania i czasu, możesz poczytać inne autorki, może bardziej Ci podejdą niż ja.

      • Asia
        |

        Amen! ??

      • Karolina
        |

        Amen!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Droga anonimko. Mam nadzieję, że jak wrócisz tu przed maturami, zobaczysz, że nie jesteś dla nas taką osobą bez imienia. Jesteś naszym czytelnikiem. Osobiście cieszyłabym się z twojego komentarza jak dziecko w Boże Narodzenie. Poświęciłaś czas na tak obszerny komentarz i włożyłaś w niego tylko szczere przemyślenia, prawda?
      To znaczy, że zależy ci na tym, by Jo doskonaliła warsztat pisarski. Gdybyśmy były ci obojętne, po prostu zostawiłabyś nas w niewiedzy. Mam nadzieję, że trafi nam się więcej takich oddanych i szczerych czytelniczek. Gorąco zapraszam cię do recenzji Rany Julek! Jestem ciekawa twojego wybitnego zdania.
      Co do “lania wody” to zapewniam, że Jo Winchester daleko do. mistrza tej dziedziny literatury, Hermana Marvilla, którego dziełem życiowym jest Moby Dick. Polecam. Po przeczytaniu tej powieści człowiek docenia innych twórców, a dzieła amatorów są jak perełki.
      To że jedna czy dwie części nie przypadły ci do gustu, nie znaczy, że tekst jest w całości popsuty. Tak samo jest z ludźmi. Mam koleżankę z rozbieżnym zezem. Bardzo mnie to krępuje bo nie wiem, w które oko mam patrzeć, ale mimo to ją lubię. Czekam na twoj powrót. Doczytasz 13 Randek i zmienisz zdanie.
      Jo! Jestem zazdrosna, ja też chcę więcej takich oddanych czytelników.

  13. Karolina
    | Odpowiedz

    Ja cie kręcę …. Nie zrozumiem tego świata dzisiejszych czytelników…. czy nasz naród to Klub Samozwańczych Krytyków Od Wszystkiego??? Kochani doktorzy…. inspektorzy…logopedzi…pedagodzy… specjaliści… licealiści… dzieci… maturzyści…itp., itd… Czytanie to pasja… wyobraźnia… a AUTOR to nie rodzić… nie będzie Was prowadził za rączkę i opisywał wszystkiego…. Ja rozumiem dzisiejsza edukacja i świat nauczył was głównie wytykania wad i oceniania innych… Lecz świat jest inny… właśnie z jego powodu mamy KSIĄŻKI… OPOWIADANIA… i takie świetne story jak to! Serio… opis tańca był skomplikowany?że za szybko? coś za długie? za krótkie? za mocno się wygięli?…. Kochani moi… to co Jo pisze to jej wersja… a resztę ma zrobić Wasza wyobraźnia! Męczy mnie to leniwe podejście … Jo! piszesz świetne opowiadanie i widać że się przykładasz i tego się trzymajmy… a to że “motylewnosie” zaufały Ci to już sukces i dziękuję dziewczyną, że dzięki nim mam okazję czytać jak nakręcona nowe opowiadania 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję Karolina 🙂 Dobrze wiedzieć, że mam dla kogo tworzyć 🙂 To moja siła napędowa 🙂 Nie jestem ideałem, nie będę i nie byłam. Ale mogę obiecać, że będę starała się dawać Wam jak najlepsze teksty 🙂

    • Ala
      | Odpowiedz

      Znalazła się obrończyni uciśnionych. Ktoś ci mowil o wolności slowa droga Karolino???????

      • Jo Winchester
        |

        Ala! Teskniłam za Twoimi komentarzami ?

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Ty masz prawo mieć swoje zdanie. Ja mam prawo mieć to zdanie w dupie… Sedno tolerancji tak łopatologicznie, że bardziej już nie można 😀

      Poza tym jedno ale. Nie obrażamy się o to, że komuś coś się nie podoba. Samo życie, bym powiedziała. Ale jak ktoś zostawia komentarz typu: co za badziewie, ble ble ble, to wtedy mamy prawo pokazać pazurki. Mnie kiedyś nagminnie zarzucano, że usuwam negatywne komentarze. A to nieprawda. Z pośród 12 tys komentarzy na babeczkarni, usunęłam… 7! W tym dwa przez pomyłkę, bo zaspana byłam i zamiast kliknąć akceptuj, kliknęłam usuń :-))) Wyrzuciłam te chamskie, o poziomie rynsztoka, które bezpodstawnie mnie obrażały. Pod starymi postami znajdziecie niejeden komentarz typu – nie podoba mi się. Rozumiem to, ma prawo się coś komuś niepodobać. Mnie się nie podoba wokal Michała Szpaka, zawsze przełączam, jak śpiewa, co przecież wcale nie oznacza, że robi to źle!
      Problem polega na tym, że wielu ludzi podchodzi zbyt emocjonalnie do wielu rzeczy. Albo opisując cudze wrażenia, albo impulsywnie wyrażają swoje. Jak im zadaję pytanie bardziej szczegółowe, każę podać powody, argumenty, konkrety, to zapada najczęściej krępująca cisza…

      • Jo Winchester
        |

        No bo nie ma oznaczać nie i nie broń Boże, żebyś o to zapytała 🙂

      • Babeczka
        |

        Ja dziś pokojowo nastrojona, po koncercie, moje dziecię nie schrzaniło utworu. Nooo! Teraz został nam test muzyczny z całych sześciu klas 19 marca, koncert 23 marca, konkurs 7 kwietnia, egzamin techniczny 16 kwietnia, egzamin ogólny w połowie maja i egzaminy wstępne do szkoły II stopnia czort wie kiedy…. Już jej powiedziałam, że zwykłą szkołę niech chociaż na trójkach skończy. Dobrze że ma taką, w której nie zadają do domu 🙂

Napisz nam też coś :-)