Trzynaście randek (XXIX)

with 9 komentarzy

Rozdział 29

Trzynaście randek - okładka ebooka

 

Wszystkiego najlepszego, drogie kobietki 🙂 Co by Wam było dzisiaj milej, zapraszam na podwójny rozdział 🙂

Oby panowie traktowali Was codziennie tak, jak dzisiaj 🙂

 

Nie wiem, o czym mówisz. – Zaśmiała się w końcu. Jeremy’emu było daleko do emerytury, zdecydowanie daleko. Co chwilę ją zaskakiwał. Tego wieczoru nawet dwukrotnie, wliczając reakcję przy barze, gdy ten podchmielony facet próbował „namówić” ją na randkę. Gdyby nie Richard i jego ochrona, pewnie by się na niego rzucił.

Kłamczucha. – Uśmiechnął się zniewalająco. Nagle zapragnęła opuścić już Grill i pojechać do domu. Oczywiście w towarzystwie Mitchella. Spojrzała na niego prowokująco i nie przerywając tego kontaktu, chwyciła zębami jego dolną wargę. Nie musiała długo czekać na reakcję. – Ellen, nie potrzebujesz odpocząć?

Tak w sumie myślę, że… – Jak ona lubiła go podpuszczać.

Ellen Harvelle! Za dwie minuty zacznę pieprzyć cię na środku tego parkietu! – wysyczał przez zaciśnięte zęby.

Kuszące, ale nie skorzystam. Jedziemy do mnie? Jest bliżej. Pożegnamy się tylko z Caroline i Deanem.

Musimy? – Aż zaczęła się śmiać. Nieźle go nakręciła. Nie musiała być Sherlockiem, by wiedzieć, że już na pewno miał wzwód. Otarła się lekko o niego, wyczuwając, że miała rację.

Nie będziemy uciekać, Jeremy. – Ruszyła w stronę loży przyjaciół, którzy ledwo zauważyli, że brakuje im kogoś przy stoliku. Caro usiłowała wsunąć dłonie pod białą kamizelkę Deana, a ten udawał, że się broni. – Żyjecie?

Ellen! – Caro spojrzała na nią, a jej dłoń sunęła pod białym materiałem. – Dlaczego stoicie? Przysięgłabym, że przed chwilą siedzieliście na wprost nas.

Doprawdy? – Ellen zachichotała, bo jeszcze chwila, a Caroline próbowałaby posunąć się o wiele dalej. Była już nieco podchmielona, a co za tym idzie, odważniejsza w miejscach publicznych. Na całe szczęście Dean miał na nią oko. – Chcieliśmy wam tylko powiedzieć, że jedziemy już do domu. Jestem zmęczona.

Będziecie się pieprzyć? – Caroline jak zwykle była bardzo bezpośrednia. Nie było to spowodowane ilością trunków, które spożyła. Bez udziału alkoholu też potrafiła taka być.

Chcesz popatrzeć? – spytał zza pleców Ellen, Jeremy. Zerknęła na niego bokiem, szczerzył się do Caro.

Dean, kochanie, jedziemy na seans pornograficzny? – zwróciła się do ukochanego.

Zaprosiłem tylko ciebie, Caroline. Jedziesz czy nie? – dopytywał się Jeremy. Ellen zachichotała, bo wiedziała, że wkręcał jej przyjaciółkę.

Ale ja chcę z Deanem!

Ale ja nie chcę Deana. Ostatnia szansa, Caroline!

Chyba jednak zostanę… – Westchnęła i wtuliła się mocniej w swojego mężczyznę.

Twoja strata. Ellen, idziemy już? – Spojrzał na nią znacząco, a ona odpowiedziała mu uśmiechem.

Oczywiście. Dean, zaopiekuj się swoją alkoholiczką. – Ellen skinęła mu głową i zaczęli kierować się do wyjścia. Jeremy objął ją w pasie i na parkingu pokierował w stronę, gdzie zaparkował auto.

Porsche? – spytała nieco zdziwiona. Do tej pory na spotkania z nią tylko raz przyjechał tym autem. Oczywiście nie umiała zapomnieć, co na nim robili.

Coś nie tak? – spytał, odblokowując pojazd. Celowo otarł się o nią, gdy wsiadała do środka.

Wszystko bardzo na tak. – Zapięła pasy i czekała, aż sam wsiądzie i pojadą do niej.

Wydajesz się jakaś poruszona, Ellen. – Uśmiechnął się przebiegle. Zauważyła, że doskonale bawił się jej rosnącym podnieceniem. Uwielbiał to robić.

Masz założoną blokadę prędkości, że jedziesz tak wolno? – spytała, gdy już znaleźli się na ulicy. Miała nadzieję, że go sprowokuje. Jeremy spojrzał rozbawiony i ani myślał przyśpieszyć. Prawie warknęła, bo teraz on rewanżował się za to, że nie wyszli od razu.

Śpieszy ci się gdzieś? – Pełen zadowolenia uśmiech błąkał mu się po ustach. Miała ochotę coś mu zrobić. Niedoczekanie, że znowu da się podejść.

Mnie? Nie, ale myślałam, że takie auto stać na coś więcej niż osiemdziesiąt na godzinę. – Zerknęła na niego z ukosa.

Pewnie chciałabyś teraz przekonać się o tym, co nie, Ellen? – spytał, przyglądając się jej, gdy stanęli na światłach.

Możliwe – odpowiedziała. Była już przekonana, że ma go w garści. Jeremy zaczął gazować na postoju i silnik zaryczał jak wściekłe zwierzę. Czuła, że zaraz wystartują, jak na wyścigu.

To mi przykro, że muszę cię dzisiaj rozczarować. – Patrzyła z  niedowierzaniem, jak ruszył spokojnie po wcześniejszej manipulacji. – Dzisiaj wolę być grzecznym kierowcą. Nie chciałbym dostać mandatu. – To powiedziawszy, puścił jej oczko, najwyraźniej mocno zadowolony z siebie. Bawił się nią i drażnił się celowo. Była w takim szoku, że nie zareagowała.

Jak chcesz – warknęła po chwili i zamilkła. Zaczynała być zła, bo pożądanie wręcz paliło ją od środka, a on się tym bawił teraz. Przeszło jej przez myśl, żeby po prostu wysiąść z auta pod domem i odprawić go. Szybko zrezygnowała z tego planu, prędzej by sobie język odgryzła. W taki sposób ukarałaby tylko siebie. Dalej jechali w milczeniu, ale obserwowała go ukradkiem, jak spokojnie prowadził auto. Przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Podobało się jej, jak dzisiaj wyglądał.

Ellen, śpisz? – W pewnym momencie zaczął machać dłonią przed jej oczami, aż spojrzała zdziwiona. Właśnie stali na podjeździe przed domem, nie wiedziała, kiedy tu wjechali. Nie zasnęła, po prostu odpłynęła myślami gdzieś daleko.

Nie! – Chwyciła za klamkę i wysiadła pierwsza. Ku jej zaskoczeniu Mitchell nie ruszył się z auta na krok. – Zamierzasz przesiedzieć tam noc?

Nie zaprosiłaś mnie. – Wzruszył ramionami od niechcenia. Zaczynała mieć wrażenie, że testuje jej cierpliwość, ile zdoła wytrzymać, zanim rzuci się na niego z pazurami i przeora nimi twarz. Wzięła głęboki oddech, bo naprawdę nie chciała dawać się sprowokować. Jednocześnie czuła, że jest na granicy swojej wytrzymałości.

Zechcesz wejść do mojego domu? – spytała, a on spoglądał prosto na nią z tym bezczelnym uśmiechem przyklejonym do twarzy.

Skoro nalegasz. – Wysiadł jak król z samochodu i obszedł go. Stanął tuż przy niej. – Idziemy, czy będziemy tak stać?

Idziemy! – Mocno zacisnęła pięści i zaczęła wchodzić po schodach. Otworzyła drzwi do domu i zaświeciła światło w korytarzu. Nad schodami zapaliły się małe lampki ledowe. Usłyszała, że Jeremy zamknął drzwi, ale nie spojrzała w jego kierunku.

Gdzie mam iść? – Nie wiedziała, kiedy znalazł się tuż za nią. Obiecała sobie, że nie rzuci się na niego. Jeremy zdawał się mieć kontrolę nad tą sytuacją.

Bawi cię to? – powiedziała, zanim ugryzła się w język. Odwróciła się w jego stronę.

– Odrobinę. Może nieco więcej. Wyglądasz pociągająco, Ellen, kiedy zaczynasz się wkurzać, wiesz o tym? – Naparł na nią własnym ciałem, aż musiała oprzeć się o ścianę. Próbowała być silna, ale zaczynała się łamać. Znowu czuła nieznośną pustkę między udami, którą mógł wypełnić jedynie Jeremy.

Idź do diabła! – warknęła, patrząc na usta perkusisty. Już miała go pocałować, kiedy położył palec na jej ustach.

Zrobię, co tylko zechcesz… Spełnię każde twoje pragnienie, ale najpierw chciałbym, żebyś ty zrobiła coś dla mnie.

Co? – jęknęła bezwiednie, bo czuła, że jeszcze chwilę, a zwariuje. Już chciała błagać go, żeby ją dotknął.

Chcę, żebyś dotykała się dla mnie. – Gdy to powiedział, oczy mu zapłonęły i dostrzegła w nich najczystsze pożądanie. Ciągle powstrzymywał się przed bezpośrednim kontaktem z nią. – Chcę widzieć, jak pieścisz swoje ciało i dochodzisz. Chcę patrzeć na twoją twarz, gdy przejdzie przez nią fala rozkoszy. Odważysz się na to, Ellen?

Chcesz, bym zrobiła to dla ciebie? – spytała, nie do końca wierząc w to, co usłyszała. Skinął głową na tak. Czuła, że za chwilę nie będzie zdolna ustać na własnych nogach. W jednej chwili zapomniała o tym, że testował jej cierpliwość. Liczył się tylko ten moment.

Marzę o tym. – Dopiero teraz spostrzegła, jak walczył sam ze sobą, by móc ją dotknąć. Ale najpierw chciał, by to ona doszła dla niego.

Chodźmy do sypialni. – Tylko tyle była w stanie wykrztusić z siebie. Jeremy, jak na komendę, odsunął się, pozwalając ruszyć jej pierwszej po schodach na piętro. Dosłownie czuła, jak palił ją spojrzeniem. Weszli do sypialni i zapaliła niewielką lampę, która dała przytłumiony efekt światła. W sam raz by widzieć, ale jednocześnie nie psuć atmosfery.

Mam jeszcze jedną prośbę. – Mężczyzna bez pardonu usiadł na środku łóżka i patrzył centralnie na nią. – Rozbierz się powoli. Chcę popatrzeć… – Nie miała pojęcia, jak bardzo musiał walczyć teraz ze sobą, by po prostu nie rzucić się na nią.

Skinęła lekko głową, bo bała się, że głos jej zadrży. Bardzo wolno sięgnęła dłonią na bok, żeby odszukać zamek błyskawiczny wszyty w materiał stroju, jaki miała na sobie. Gdy go odnalazła, nie śpiesząc się, zaczęła ciągnąć go w dół. Nie spuszczała spojrzenia z Jeremy’ego, który patrzył teraz na nią, jak na ósmy cud świata.

Rozsunęła zamek do końca, czując większy luz w talii. W takim samym tempie wyciągnęła ręce z rękawów i zaczęła odsłaniać ciało. Strój elfa zsunął się po niej na podłogę i Ellen została w samej bieliźnie i butach. Palący wzrok Mitchella powodował, że drżała na całym ciele.

Spuściła oczy na jego krocze, miał już wzwód. Ale wydawało się, że Jeremy nic sobie z tego nie robi. Pochyliła się lekko w dół, żeby ściągnąć kowbojskie buty. Odrzuciła je na bok i została już tylko bielizna.

Wolnym krokiem ruszyła do łóżka i jak kocica wdrapała się na środek materacu. Jeremy obrócił się w jej stronę. Klęczała na kolanach i patrzyła na niego.

Rozbierz się… – wymruczała najbardziej zmysłowym tonem głosu, na jaki tylko było ją stać. O dziwo, posłuchał ją od razu, wstając i zrzucając po kolei kolejne części ubrania. Gdy zsunął spodnie, wzrok utknął jej w ukrytym za materiałem szortów penisie. Oblizała usta i skinęła głową, by pozbył się ostatniej części garderoby. Jeremy uczynił to bez wahania i po chwili stał przed nią tak, jak został stworzony.

Wtedy ona wykonała kolejny krok. Sięgnęła do zapinki od stanika i uwolniła piersi. Koronkowy materiał zsunął się swobodnie na łóżko, odrzuciła go na bok. Jeremy usiadł z powrotem i sunął po niej oczami, napawając się widokiem.

Usiadła, rozchylając lekko nogi, aby móc zdjąć majteczki. Była już całkiem naga, kiedy oparła ciężar ciała na leżących za nią poduszkach, powodując, że jej ciało znalazło się w pozycji półleżącej.

Z satysfakcją zauważyła, że Jeremy zacisnął dłonie w pięści. Dla niego to było równie trudne. Nie mógł jej teraz dotknąć, ale przecież sam tego chciał. Wbrew wszystkiemu, nie czuła się skrępowana, a maksymalnie podniecona. Chociaż niejedna kobieta nie zrobiłaby czegoś takiego dla żadnego mężczyzny.

Położyła dłoń na piersi, zaciskając ją na niej. Były cholernie wrażliwe na dotyk, sutki sterczały już dumnie, prosząc się o reakcję. Druga dłoń uczyniła dokładnie to samo i już po chwili pieściła obie piersi i szczypała palcami sutki. Oddech znacznie przyśpieszył. Przez cały czas spoglądała Jeremy’emu w oczy.

On patrzył na nią jak zahipnotyzowany, ale nie ruszył się w miejsca. Siedział i obserwował, a wzwód świadczył o tym, że bardzo podobało mu się to widowisko. Ruszyła dalej, zsuwając dłoń wzdłuż brzucha w kierunku wilgotnego złączenia ud.

Gdy tam dotarła, palce same odnalazły drogę do łechtaczki. Delikatnie rozchylając wargi sromowe, wślizgnęła je do środka. Jęknęła dość głośno, czując, jak przyjemny dreszcz przechodzi wzdłuż kręgosłupa. Odnalazła najbardziej wrażliwe miejsce i zaczęła pieścić je i uciskać palcami.

Stan podniecenia, w jakim się znajdowała, jak i fakt, że Jeremy patrzył na nią, sprawił, iż wiedziała od razu, że to nie potrwa długo. Chciała robić to mocniej i szybciej, ale jednocześnie pragnęła dać mu to, o co prosił. Widowisko. Wsuwając i wysuwając z siebie palce, rozpoczęła samotną drogę na szczyt.

Przymknęła powieki, nie mogąc znieść ogromu podniecenia, które odczuwała. Wiedziała, że spełnienie zbliża się nieodwołalnie. W końcu jej ciałem wstrząsnął ogromny orgazm, powodując, że z ust wydobył się krzyk. Piersi unosiły się gwałtownie, cipka zaciskała na palcach w spazmach rozkoszy. Opadła na łóżko, próbując dojść do siebie.

Nie poczuła, że Jeremy zaczął przemieszczać się po łóżku. Zarzucił sobie jej nogi na swoje biodra. Nim otworzyła oczy, już wypełnił ją szczelnie. Nie miał z tym żadnego problemu, była tak wilgotna, że płynęła.

Jeszcze dobrze nie przeszło echo pierwszego orgazmu, a on już szykował dla niej kolejny. Wbijał się w nią szybko i gwałtownie, zawiesiwszy się nad nią na maksymalnie napiętych ramionach. To na nich skupiła swój wzrok i to po nich przesuwała dłonie.

Krzyknęła jeszcze głośniej, dochodząc drugi raz. Czuła, jak jej ciało opanowała ogromna rozkosz. Jeremy wypełnił ją swoim nasieniem i opadł na zmęczone ciało. Jego ciepły oddech muskał szyję i ucho. Chwyciła się go, jak ostatniej deski ratunku. Miała ochotę płakać z radości. Jeremy sprawiał, że po prostu unosiła się w powietrzu od przeżywanych emocji.

Gdy chciał położyć się na boku, zaprotestowała, przytrzymując go na sobie. Spojrzał na nią i przez kilka sekund nie odwracał tego spojrzenia. W końcu bardzo delikatnie pocałował. Mogła tak spędzić resztę swojego życia. Uwielbiała go i to uwielbienie zaczynało się pogłębiać.

Obudził się, gdy Ellen jeszcze spała u jego boku. Z przyjemnością przyglądał się, jak leżała wtulona w niego, spokojna jak anioł. Głowę umościła sobie na torsie, nogi jak zwykle przerzuciła przez jego własne. Oplatała go jak ośmiornica, ale lubił to.

Przypomniał sobie poprzedni wieczór i noc, którą spędzili ze sobą. Nie umiał powstrzymać się przed drażnieniem jej i testowaniem, ile zdoła wytrzymać. Istniało zagrożenie, że w odwecie może nie pozwolić mu wejść, ale już on postarałby się ją przekonać. Na szczęście nie musiał realizować tej części planu.

Za to cieszył się, że udało się spełnić inną. Chociaż patrzenie, jak dochodziła sama bez niego, było cholernie trudnym zadaniem. Jednak po orgazmie nie zdołał dłużej powstrzymywać się i po prostu wbił się w nią brutalnie. Spełnienie przyszło szybko, bo za długo odmawiał ciału przyjemności. Za to rozkosz, jaka nadeszła, była potężna i wynagrodziła mu to oczekiwanie.

Zbliżenie było krótkie, bardzo intensywne i sprawiło, że obojga ich pozbawiło sił. W połączeniu z imprezą i wcześniejszym zmęczeniem, po prostu zasnęli.

Spojrzał na pokój, w którym się znajdowali. Sypialnia Ellen była typowo kobiecym pomieszczeniem. Duże łóżko stanowiło jego centralną część. Na wprost niego, po drugiej stronie, znajdowały się drzwi, prowadzące na mały taras. Toaletka z lustrem, rozsuwana szafa i komoda dopełniały resztę wystroju.

Poczuł, że dziewczyna zaczęła się wiercić i otworzyła powoli powieki. Uśmiechnął się do niej, aż mruknęła coś pod nosem.

Wyspałaś się? – spytał, gdy oparła brodę o jego ciało i przyglądała mu się z zadowoleniem.

Troszkę. – Ziewnęła przeciągle, aż się roześmiał.

Spróbuj jeszcze pospać, co? – Powolutku przesuwał palcami po nagich plecach kobiety.

Nie chcę. Wolę…

Co wolisz?

Wolę tak poleżeć z tobą. – Delikatny rumieniec pokrył jej policzki. Oczy miały teraz delikatny odcień niebieskiego, nie tak intensywny jak podczas spełnienia.

Mam to traktować jak komplement? – Zauważył, że Ellen zaczęła bardziej otwierać się na niego. Podobało mu się to.

Powinieneś. Jesteś głodny? – Powoli musnęła jego usta, ale krótko. Mruknął niezadowolony, gdy się odsunęła.

Chcesz mnie nakarmić? – Lubił taki widok z rana. Ellen wyglądała seksownie i bardzo apetycznie.

W sumie to też. Masz plany na dzisiaj? – Uwielbiał, jak patrzyła tak na niego.

Nie wiem. To zależy – odpowiedział.

Od czego? – spytała, patrząc na niego wyczekująco.

Od tego, co chcesz mi zaproponować. Bo chcesz, Ellen?

Tak – odpowiedziała szczerze. – Chciałabym, żebyśmy spędzili ten dzień u mnie, jeśli nie masz nic przeciwko temu.

Brzmi jak propozycja nie do odrzucenia. – Tym razem to on ją pocałował i pocałunek był znacznie dłuższy. – Chętnie z niej skorzystam, Ellen.

Świetnie! – Widać, że naprawdę ucieszyła się z tego. – Pójdę zrobić nam śniadanie.

Śniadanie do łóżka? Aż tak sobie zasłużyłem? – spytał, uśmiechając się znacząco.

Milcz, bo zmienię zdanie. – Zażartowała i podniosła się. Obserwował, jak zarzuciła szlafrok na nagie ciało i wyszła. Słyszał, jak nuciła pod nosem jakąś melodię. Wyglądała jak kobieta, która była zadowolona z życia. To, że mógł być częścią tego zadowolenia, sprawiło, że poczuł się inaczej niż zwykle. Wstał i ubrał bieliznę. Dzień był ładny i słoneczny. Na małej półce zawieszonej na ścianie dostrzegł kilka zdjęć oprawionych w ramkę. Na dwóch Ellen była sama, na innych z Caroline, a nawet był też Dean. Już nie był o niego tak zazdrosny, jak wtedy, gdy jeszcze nie miał pojęcia, jaką funkcję pełni w życiu Ellen. Jednak perspektywa ich wspólnych ćwiczeń nadal mu się nie podobała. Otworzył drzwi na taras i rozejrzał się. Miał widok na cały ogród, basen i sąsiednie domy, ale te nie interesowały go.

Chcesz, by moje zamężne sąsiadki mi ciebie zazdrościły? – Nieoczekiwanie Ellen pojawiła się szybciej, niż sądził, że to nastąpi. Odwrócił się i spojrzał w jej stronę. Weszła z tacą do środka i zatrzasnęła drzwi stopą.

Taki właśnie mam cel. Uwieść wszystkie kobiety w okolicy. – Ruszył do niej, a Ellen postawiła tacę na szafce przy łóżku. Usiadła, a on zajął miejsce obok.

Więc nie wiem, czy teraz zasłużyłeś na to śniadanie. Może powinieneś iść do innej kobiety? – Rysy twarzy Ellen wyostrzyły się. Czyżby była zazdrosna o samą sugestię, że mógłby odejść od niej do innej?

Wydaje mi się, że jednak tutaj jest mi lepiej. – Ta odpowiedź wywołała uśmiech na jej twarzy. – Zwłaszcza, że zrobiłaś tak pyszne śniadanie.

Dobrze, że chociaż to cię przekonało. – Puściła mu oczko i podała kubek z kawą i talerzyk z tostami i dżemem. Nawet nie przypuszczał, że jest taki głodny.

A ty, Ellen? Co ciebie przekonuje? – Nagle popatrzył na nią, chcąc to wiedzieć. Zawiesiła się z tostem w dłoni, nie spodziewając się takiego pytania z jego strony.

Chcesz wiedzieć, co mnie przekonuje w tobie? – spytała, chcąc sprawdzić, czy dobrze go zrozumiała.

Dokładnie. – Przestał jeść. Zadał to pytanie bardziej dla żartu, ale teraz był niezmiernie ciekawy, jak Ellen się zachowa i czy powie prawdę.

Twoje szaleństwo – odpowiedziała po kilku sekundach milczenia. – Jesteś pozytywnie szalonym facetem, który zaraża swoją energią. Uwielbiam to w tobie, Jeremy.

Brzmisz jak zakonnica. – Zaskoczyła go. Nie sądził, że odpowie, jednak widział jej oczy. Ten płomień w nich. Chciał, by powiedziała coś więcej. – Co jeszcze, Ellen? – Prowokował ją dalej, widząc, jak walczy z myślami.

Jeremy, czy ty usiłujesz wymusić komplement? – spytała, chcąc się wymigać i jakoś zamaskować zawstydzenie. Gdy chciał zejść z łóżka, złapała go szybko za dłoń, zatrzymując go w ten sposób i zmuszając, by na nią spojrzał. – Masz w sobie coś takiego, że jednocześnie to przyciąga, a zaraz później całe moje ciało przeszywa alarm nakazujący ucieczkę. Mieszasz mi w głowie i powodujesz, że nie podobają mi się te uczucia.

Doprawdy? – Uśmiechał się jak zadowolony kot, który właśnie opróżnił miseczkę ze śmietanką.

Jesteś seksowny. Masz świetne poczucie humoru. Pasja, z jaką wykonujesz swój zawód po prostu mnie zachwyca. Jesteś interesującym mężczyzną, Jeremy. – Znów ten rumieniec lekkiego zawstydzenia. Dodawał jej tym nieodpartego uroku.

Brawo, Ellen. – Odłożył jedzenie i pociągnął ją do siebie za dłoń. Spojrzał na nią poważnie i chciał pocałować, ale ubiegła go. Pocałunek był inny niż dotychczas. Delikatny i bardziej emocjonalny. Był w szoku, ale odpowiedział na ten mały pokaz emocjonalności kobiety.

Skończmy lepiej jeść – Ellen gwałtownie odsunęła się od niego. Jeszcze bardziej krwisty rumieniec zalał jej policzki, już nie patrzyła mu w oczy. Chciał coś powiedzieć, ale zaczął dzwonić telefon. Od razu sięgnęła po niego. Na twarzy pojawił się grymas, gdy zobaczyła kto dzwoni. Kto chciał zniszczyć wolny dzień Ellen Harvelle?

Monica? – odezwała się, siląc się na pogodny ton głosu. – Tak, oczywiście. Mówiłam ci przecież, że będę na twoim ślubie. – Zabawnie przewróciła oczami, ale mimo to nadal nie wyglądała na zachwyconą. – Wszystko aktualne. Mierzenie sukienek? Kiedy? No dobrze, postaram się być. Tak, Monica… Do zobaczenia…

Kto dzwonił? – spytał niby od niechcenia. Ellen zerknęła na niego niepewnie. Już minął czar poprzedniej chwili.

Moja upierdliwa kuzynka – odpowiedziała.

Co chciała? – dopytywał, jeszcze bardziej ciekawy, jaki tamta miała interes u Ellen.

Idę na jej ślub. Co chwilę przypomina mi o tym, żebym przypadkiem nie zapomniała. Chciała wiedzieć, czy będę sama, czy nie.

Masz osobę towarzyszącą? – Zauważył, że Ellen zaczęła się kręcić, więc coś było na rzeczy. Chciał wiedzieć, co.

Właśnie w tym celu poszłam tamtego wieczoru do klubu, w którym się poznaliśmy. –Spojrzała na niego spłoszona.

Szukałaś faceta, z którym pójdziesz na wesele do kuzynki? – Jeremy oparł się rękami do tyłu i przyglądał dziewczynie. Z jego wyrazu twarzy nie można było nic wyczytać.

Wydawało mi się to dość dobrym pomysłem. Wcześniej rozstałam się ze swoim chłopakiem, a Monica by pękła z radości, gdybym przyszła sama, bądź nie przyszła w ogóle. – Nerwowe łamanie palców świadczyło o tym, że Ellen nie czuła się komfortowo w takiej sytuacji.

Czyli dobrze rozumiem, że nie szukałaś tam faceta dla siebie, żeby być w związku, a tylko po to, by nie iść sama na jakiś ślub, tak Ellen? – Świdrował ją tymi swoimi oczkami, aż w pewnym momencie pomyślał, że Ellen zaraz czmychnie do jakiejś dziury.

Chyba nie jesteś na mnie zły? – Patrzyła z nadzieją, a on nadal nie okazywał żadnych emocji.

Nie wiem tak właściwie, jak się czuję. Jak ty być zareagowała, gdybym oznajmił ci teraz, że nie szukałem dziewczyny, a tylko przelotnej znajomości na wesele? – Przybliżył się nieco, jeszcze intensywniej wlepiając w nią wzrok. Czuł, jak Ellen kurczy się pod tym spojrzeniem.

Przepraszam, nie chciałam, żebyś tak o sobie pomyślał! – Zrobiła tak przerażoną minę, że miał ochotę wybuchnąć śmiechem. Tak naprawdę, to ledwo powstrzymywał się przed tym. – Nie jesteś dla mnie tylko partnerem na wesele.

O ile zechciałbym w ogóle teraz na nie pójść – dodał Jeremy.

Przepraszam, naprawdę zachowałam się jak kretynka i powinnam ci powiedzieć o tym na samym początku. Ale prawda jest taka, że w trakcie naszych randek zapomniałam o tym ślubie i dlaczego tak naprawdę poszłam do Periscope. Ja nie chciałam, żebyś poczuł się jak ktoś tylko na chwilę… – Z ust Ellen sypał się potok słów, a wtedy on położył swoją dłoń na jej własnej. Momentalnie zamilkła.

Ellen, uspokój się. – Nagły uśmiech rozjaśnił jego twarz. Dziewczyna spoglądała na niego zaskoczona. – Myślisz, że naprawdę miałabym powód, żeby złościć się o to?

Nie jesteś na mnie zły? – spytała, jakby nie mogła w to uwierzyć.

Jeśli mamy już być szczerzy ze sobą, to ja również nie wybrałem się tam w celu poszukiwania dziewczyny na stałe. Więc można powiedzieć, że oboje nie zdradziliśmy swoich zamiarów, co nie? – Zastanawiał się, czy za chwilę nie oberwie za to, co powiedział. W końcu przyznał się, że na początku chciał wyłącznie seksu.

Kretyn! – Znienacka rzuciła w niego poduszką, przed którą nie zdołał się obronić. Po czym uśmiechnęła się tak szeroko, jak on przed chwilą. – Jeszcze raz mnie tak wkręcisz…

To, co mi zrobisz? – Tak niespodziewanie, jak ona przed momentem, złapał ją za ręce i posadził sobie na kolanach.

W końcu się doigrasz, Mitchell – mruknęła, wsuwając dłonie we włosy mężczyzny. Aż westchnął zadowolony, bo naprawdę lubił, kiedy to robiła.

Będziesz mogła mnie za to ukarać. Najlepiej przywiązując do łóżka i wykorzystując. Albo lepiej nie. Bo jeszcze nie zgodzę się, żeby iść z tobą na wesele do niezbyt lubianej kuzynki.

Skąd przekonanie, że zaproszę cię? – Tym razem to ona postanowiła podrażnić się z nim trochę.

Znalazłbym kilka powodów – odpowiedział, kręcąc zabawnie głową.

Tak? Jakich? Może przekonasz mnie, że powinnam cię tam zabrać? – Podjęła wyzwanie i zaczęła się z nim bawić. Nic nie zostało po wcześniejszym zażenowaniu, które widział na twarzy Ellen. Cieszył się z tego, bo nie chciał, żeby czuła się przez niego źle.

Ja ciebie? – Spojrzał na nią naprawdę rozbawiony. – Niech będzie. Po pierwsze, gdzie znajdziesz takiego drugiego Travoltę jak ja? Udowodniłem ci dwa razy, że potrafię tańczyć i robię to całkiem znośnie. Po drugie. Mam już strój na wesele. Mówię o tym nerdowskim, żebyś czasami nie pomyślała, że zamierzam kupić garnitur.

Nawet tak nie żartuj, Jeremy! – warknęła, a on roześmiał się głośno.

Wstydziłabyś się mnie? Wiesz, jaką bym zrobił furorę? Wszyscy chcieliby na mnie patrzeć. Bylibyśmy najbardziej rozpoznawalną parą na tym przyjęciu. Twoja kuzynka padłaby trupem.

Wreszcie powiedziałeś coś, co mnie przekonało! – wykrzyknęła i parsknęła śmiechem. Minutę później patrzyła już poważnie. – Naprawdę chcesz tam iść ze mną? Ślub za dwa tygodnie.

Miałbym przegapić taką imprezę? Nie ma mowy. Oczywiście, że wybierzemy się tam razem. – Tym razem nie stroił sobie z niej żartów.

Dziękuję. – Pocałowała go krótko. – Może lepiej dokończ śniadanie.

Boisz się o moje siły witalne? – Wykonał znaczący ruch biodrami, aż spojrzała na niego jak na kretyna.

Jestem wręcz przerażona, że braknie ci ich w połowie stosunku… – odpowiedziała.

Coś ty powiedziała? – Natychmiast odłożył tost i kubek z kawą na szafkę. Przybliżył się do Ellen tak, że ich twarze dzieliło kilka centymetrów.

Dochodzą problemy ze słuchem… – Ellen zaczęła bawić się kosmykiem włosów, nakręcając go na palec. Wiedział, że robiła to celowo.

Odszczekasz to! – Jednym ruchem ręki zagarnął ją do siebie, aż pisnęła zaskoczona. Zacisnął dłoń na piersi, o dziewczyna wygięła mu się w ramionach. Jej oczy zaczęły ciemnieć od wzrastającego podniecenia.

Chyba sobie kpisz! – Mimo wszystko chęć pokazania, że zostanie górą w tej potyczce, była w niej dość silna.

To się okaże. – Przystąpił do ataku, będąc pewnym swojej wygranej.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    1. Seans pornograficzny z Jeremim w roli głównej obejrzałabym, nawet gdyby nie wpuścił Zygmunta. I rozumiem te obawy. Też nie chciałabym, zeby mnie ktoś zawstydzał rozmiarem czy umiejętnościami???????
    2.
    GAZOWAŁ NA POSTOJU⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉⁉‼‼‼‼ PORSZACZKA⁉⁉⁉⁉⁉‼‼‼‼⁉⁉⁉⁉
    A co to? Beta jakaś, czy inna mazda?
    Aż mi ciśnienie podniósł!! Szacunku się nie nauczył gnój do silnika!
    3.
    masturbacja jest ciekawym urozmaiceniem, świetnym pomysłem na grę wstępną i doskonałym manewrem na zalepienie dziury czasowej pomiędzy “łyknąłem wiagrę”, a “w końcu zaczyna działać”. ?????????????? Także Jeremy…. Khm mogłeś jeszcze wolniej turlać porszaczka ulicami. Trzeba dokładniej czytać ulotki dołączone do leków.????
    4.
    Majteczki w kropeczki ło ho ho ho?????
    Padłam i powstać nie mogłam???
    5.
    Dlaczego niejedna kobieta czułaby się zawstydzona? Ja to mam wrażenie, że jak związek osiąga etap pościelowy, to TRZEBA w końcu wyjaśnic gdzie co jest i, że jak naciśnie tu, to będzie OCH, a jak posmyra tam, to będzie ACH….
    ?Zróbmy tu ankietę:?
    KTÓRA Z WAS DOCHODZIŁA OBOK PARTNERA (za sprawą własnej dłoni lub innego gadgetu)???
    6.
    Zbliżenie było krótkie?????
    Jo, czy ty właśnie ubliżyłaś Jeremiemu? Krótkie to są wąsy u piętnastolatka i raczej niegęste, a tu było gęsto! I ten pokaz cipkowy zalicza się do gry wstepnej, więc wcale nie było krótko.
    Sex to nie tylko wtykanko moja droga. To również to co do niego prowadzi.
    Także: no, no, no! Niegrzeczna Jo!

    Poza tym: smakowity kąsek na dzień kobiet, dziękuję?????
    Dla ciebie też najlepszego????

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jakie wypunktowanie ? Jeremy zaprasza na seans pornograficzny, jesteś chętna? Tylko nie wspominaj nic Zygmuntowi, bo gotów wpaść w trakcie i przerwać występ ??
      Jeremy to menda, to i pogazował. Będę musiała ukarać go za to ? Normalnie jak dziecko, prawda?
      Jeremy zazwyczaj wyrzuca ulotki. Długo się rozkręcał, to prawda. Ale w końcu się udało ?
      Chciałam zrobić coś innego, czego jeszcze u mnie nie było, jeśli chodzi o sceny seksu. Owszem, jeszcze nie powiedzieli sobie tego, co trzeba, ale moim zdaniem, to nawet do nich pasuje. Jeremy na wiele potrafi ją namówić, czy Ellen potrafiłaby namówić jego?
      Jadzia, jakie majteczki w kropeczki? ???
      Co do ankiety, dajesz ???
      Zbliżenie było krótkie, bo wiagra za szybko przestała działać ???
      Jeszcze raz najlepszego ?????

      • J.Gibson
        |

        No z tymi majteczkami to nie wiedziałam, że jesteś fanka Bayer Fula?

      • Jo Winchester
        |

        Ale taką skrytą, bardziej skrytą niż ten złoty pociąg w Wałbrzychu ???

      • Babeczka
        |

        Jo, co innego jeśli chodzi o sprawy seksu?
        Hi, hi!

        Czekamy na swingers party z Caro i Deanem ;-D

      • Jo Winchester
        |

        Ty mnie Babeczko nie prowokuj:D Bo jeszcze napiszę taką scenę, ale wtedy wszyscy z motyli będą uciekać ???
        Sama scena z pewnością byłaby bardziej skomplikowana niż opis tańca sprzed tygodnia ???

  2. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Co za opowiadanie! Świetni bohaterowie, oryginalna fabuła. Cieszę sie, tu trafiłam.

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Zapomniałam dodać w słowie wstępu, że za tydzień też będzie niespodzianka… 🙂 🙂 🙂

Napisz nam też coś :-)