Trzynaście randek (III)

with 9 komentarzy

Trzynaście randek - okładka ebookaRandka trzecia

Siedział na tarasowej ławie za domem. Minęło południe następnego dnia po ostatniej randce. Śmieszyło go, że zarówno Ellen jak i wyzwanie, zaprzątnęły mu głowę do tego stopnia, że nie umiał myśleć o niczym innym. Nie pamiętał już, kiedy jakaś kobieta zalazła mu za skórę tak jak Ellen i to w równie krótkim czasie.

Bił się z myślami, czy zadzwonić do niej jeszcze dzisiaj, czy poczekać chociaż o dzień dłużej. Nie chciał wyjść na desperata. Zawsze umiał pokazać kobietom, że to on panuje nad sytuacją. Złościł się sam na siebie. Dwie randki, a nie mógł przestać o niej myśleć. Odłożył telefon, zaczął się rozbierać. Psy szalały w ogrodzie, mógł więc popływać. Musiał jakoś rozładować napięcie.

Po godzinie wzmożonego wysiłku wyszedł z wody, po czym zadzwonił do Johna. Miał nadzieję, że przyjaciel znajdzie dla niego czas dzisiejszego wieczoru. Wolał nie spędzać go z Ellen. Naprawdę był sobą poirytowany. Napisał do niej tylko krótką wiadomość, że odezwie się jutro, bo dzisiaj jest bardzo zajęty.

Ku jego uldze John zgodził się na wspólne wyjście na miasto. Mieli zrobić sobie męski wieczór i to na pewno poprawi mu humor.

Kumpel przyjechał po niego trzy godziny później swoim wozem. Wybrali się do kręgielni, obok której znajdowało się kino. Wyświetlano jakiś horror, który uznał za godny obejrzenia. John usiłował dowiedzieć się coś więcej o Ellen, ale na razie nie zamierzał mu zdradzać szczegółów ich znajomości.

Wrócił do siebie dość późno, spod kina pojechali coś zjeść, padło na kebaby na drugim końcu miasta. Przyjechał zmęczony i szybko zasnął. Obudził się około dziesiątej zdziwiony, że tak długo spał. Zazwyczaj wstawał znacznie wcześniej. Poszedł pod prysznic.

Od Ellen nie miał nowej wiadomości oprócz tego, co mu wczoraj odpisała, by aż tak się nie przemęczał. Zdawał sobie sprawę, że ona nie jest taka sama jak inne kobiety, z którymi miał do czynienia. Chciała mu pokazać, że potrafi się opierać znacznie dłużej niż jakakolwiek inna przed nią.

Normalnie próbowałby ją złamać. Pewnie by mu się to udało, bo doskonale zdawał sobie sprawę, że działa na nią. Musiałby być ślepy, żeby nie dostrzec, jak patrzyła na niego po koncercie. Ale to cholerne wyzwanie, które mu dała. Nie umiał ich nie podejmować. Nikt nie pogrywał z Jeremym Mitchellem. To on ustalał reguły gry. Nie miał zamiaru jej tego ułatwiać. Postanowił, że będzie podgrzewał ją stopniowo, z randki na randkę. Albo zacznie zaspokajać się sama, albo skapituluje przed nim.

Zszedł do pokoju muzycznego, w którym stały perkusje. Tylko gra mogła mu przynieść chociaż trochę ukojenia. Zaczął bić w bębny, po chwili stracił kontakt z rzeczywistością. Ocknął się dopiero, gdy mijała druga godzina gry. Zaskoczony spojrzał na wiszący na ścianie zegar. Dochodziła trzynasta.

Wstał sięgając po ręcznik, który zawsze trzymał obok, wytarł mokrą od potu twarz i opuścił studio. Jakie było jego zaskoczenie, kiedy znalazł wśród nowych wiadomości tekstowych na komórce tę od Ellen. Nie mogła się już doczekać? Poczuł malutką iskierkę zwycięstwa.
Wybrał jej numer i oparł się o kuchenny blat. Odebrała po czwartym sygnale.

-  Cześć. Myślałam już, że gdzieś zaginąłeś. – W jej głosie usłyszał lekkie zniecierpliwienie.

-  Martwiłaś się? – zażartował i uśmiechnął się zwycięsko. - Wybacz, ćwiczyłem na perkusji. Telefon leżał na górze, więc go po prostu nie słyszałem. Jesteś w pracy?

- Tak, aktualnie zrobiłam sobie przerwę na kawę. Potrzebuję dzisiaj dodatkowej porcji energii.

-  Czyżbyś została jej pozbawiona? – spytał. - A miałem zaproponować ci wieczorem randkę.

-  Dzisiaj? – Nie zdołała opanować zdziwienia w głosie.

-  Oczywiście. Chyba, że masz już jakieś plany. Masz je Ellen? – Bawiła go ta rozmowa. .

-  Nie. To będzie kolejna niespodzianka? – Słyszał, że jest zaciekawiona.

-  Zaskoczę cię… Ale nie. Pojedziemy do restauracji na kolację, co Ty na to? – Miał już pewien scenariusz co do dzisiejszego wieczoru.

-  Brzmi dobrze. Przynajmniej wiem, co mogę na siebie założyć. Spotkamy się na miejscu, czy przyjedziesz po mnie? – dopytywała.

-  Oczywiście, że przyjadę. O stałej godzinie. – Już zaczął się zastanawiać, co z sobą zrobić podczas godzin dzielących go od spotkania.

-  To świetnie. Będę czekała. Pa, Jeremy. – W tle usłyszał, że ktoś ją woła.

-  Pa. – Rozłączył się.

Był w zdecydowanie lepszym nastroju. Ruszył do salonu i wskoczył na kanapę. Miał dwa zaległe filmy do obejrzenia, które powinny mu zająć wystarczającą ilość czasu.

Cztery godziny później, gdy obejrzał już wszystko, nakarmił psy, ruszył do łazienki pod prysznic.
Zarezerwował stolik w Ferraro’s, najlepszej włoskiej restauracji w Las Vegas. Knajpa szczyciła się wysoką renomą i świetnym jedzeniem. Uwielbiał tam chodzić, a Ellen podczas kolacji w planetarium wspomniała mu, że lubi włoską kuchnię. Może nawet czasami sama tam chodziła.

Przez krótką chwilę wahał się, czy nie założyć marynarki. Nie chciał pokazywać, że mu zbytnio zależy. Zwykła czarna koszula i czarne spodnie musiały wystarczyć. Do tego nieodłączne trampki i praktycznie był gotowy. Spryskał się perfumami, zabrał ze stolika kluczyki i wyruszył. Zajechał pod dom Ellen pięć minut przed czasem.

-  Witaj. – Ellen otworzyła mu drzwi. Wyglądała jak zwykle świetnie. Czarna sukienka na cieniutkich ramiączkach z cekinową górą prezentowała się na niej wybornie. Idealnie przylegała do ciała. Szpilki dopełniały całości. W dłoni trzymała małą kopertówkę.

-  Ty chyba nie potrafisz wyglądać źle. – Zaśmiał się. - Idziemy?

-  Oczywiście. – Wyglądała na nieco zdziwioną, że nie pocałował ją na przywitanie. Oczywiście udał, że tego nie zauważył. - Znasz Ferrero’s?

-  Jasne. – Uśmiechnęła się. - To tam jedziemy?

-  Tak. Więc nie muszę ci tłumaczyć, jak dobrą kuchnię tam mają. – Otworzył przed nią drzwi auta i grzecznie zaczekał, aż wsiądzie. Dopiero wtedy zajął miejsce za kierownicą.

-  Wybrałeś jedną z moich ulubionych restauracji Jeremy. Zaczynam się ciebie bać. – Ellen spoglądała na niego nieco zalotnie.

-  Mnie? Dlaczego? – zapytał nieco rozbawiony.

Byli w drodze do lokalu. Czuł jej intensywne spojrzenie, ale starał się przesadnie nie reagować.

-  Bo albo mnie lubisz śledzić, albo masz szklaną kulę, z której czytasz, jak zdobyć kobietę krok po kroku – odpowiedziała mu.

-  Nie mówiłem ci? – Próbował utrzymać bardzo poważną minę, co przychodziło mu ze znacznym trudem.

-  O czym? – Patrzyła na niego wyczekująco.

-  Po godzinach dorabiam jako wróżka. Jeśli chcesz, pozwolę ci skorzystać z moich usług. – Błysnął zębami, a w końcu roześmiał się. Dziewczyna pokręciła głową, ale również zaczęła się śmiać.

-  Nie jestem pewna, czy chciałabym znać swoją przyszłość - odpowiedziała tajemniczo, spojrzał na nią.

-  Podobno nie lubisz niespodzianek. Czy może jednak jestem wyjątkiem od reguły? – Wiedział, jak ją oczarować.

Jego uwadze nie uszło, że Ellen ciężko przełknęła ślinę. Z westchnieniem ulgi przyjęła fakt, że dojeżdżali na miejsce. Zatrzymał samochód i pomógł jej wysiąść. Kobieta zamilkła, więc nie uzyskał odpowiedzi na pytanie.

Weszli do środka i Jeremy podał swoje nazwisko. Młody kelner poprowadził ich do stolika zostawiając im od razu karty. Jeremy’emu nie umknęło to, że młodzik utkwił spojrzenie w dekolcie Ellen. Zirytował się, ale gdy kobieta spojrzała na niego.

-  Mogę powiedzieć, że umiesz sprawić, że niespodzianka jest warta czekania. – Powróciła do przerwanej rozmowy, gdy usiedli.

-  Czy więc teraz powinno mi być przykro, że nie zrobiłem ci dzisiaj niespodzianki? – Jego oczy błądziły po jej twarzy, jakby nie mógł się zdecydować, której części poświęcić więcej uwagi.

-  Nie wiem. Czy jest ci przykro z tego powodu? – Zakręciła na palec ten cholerny kosmyk włosów. Czyżby domyśliła się, jak bardzo go to kręci? Naprawdę miał ochotę złapać ją i pociągnąć za włosy. Odchrząknął.

-  Jak cholera. Chyba zakończę naszą randkę tutaj, nie będę się więcej błaźnił. – Rozbawiony otworzył kartę, Ellen uczyniła to samo. - Na co masz ochotę?

-  Filet di Manzo. Jest przepyszny. – Aż oblizała usta, a on zaczął zastanawiać się, czy aby nie robi tego specjalnie. Kobiety uwielbiały przecież testować na mężczyznach te swoje sztuczki.

-  W takim bądź razie ja zamówię panierowany kotlet cielęcy Lomabata Milanese. Jakie sobie życzysz wino? – Odłożył swoją kartę na bok. Kelner już ruszył w ich stronę.

-  Białe Jordan Chardonnay.

-  Świetny wybór. – Puścił jej oczko.

Kelner zjawił się przy stoliku, aby przyjąć zamówienie. Gdy zwrócił się do Ellen, jego oczy ponownie zezowały na jej piersi. Jeremy’ego zaczęło to wkurzać.

-  Coś się stało? - spytała przyglądając mu się uważnie. Od razu przywołał na twarz względną obojętność.

-  Ależ skąd. Jak w pracy? – Wolał zejść na jakieś neutralne tematy.

-  Bardzo dobrze. Co prawda jestem bardzo zajęta, Richard ostatnio przechodzi samego siebie. Co chwilę w garażu pojawia się kolejny samochód, do tego szykuje jakiś większy projekt. A ty? Tylko odpoczywasz między jedną i drugą trasą? – Zauważył, że jej wzrok zatrzymał się na jego ustach.

-  Głównie tak. Spotykam się też ze znajomymi, których dawno nie widziałem, jeśli są aktualnie w mieście. Będziemy również nagrywać teledysk do nowej piosenki za trzy tygodnie.

-  Naprawdę? O czym on będzie? – spytała unosząc kieliszek do ust.

W międzyczasie kelner zjawił się z butelką alkoholu.

-  Chciałbym, ale nie mogę ci na razie powiedzieć. Gdybyś jednak nadal była tym zainteresowana, to mogę zabrać cię na plan. – Oczy uciekały mu w kierunku kuszącego dekoltu.

-  Jeśli to nie sprawi ci kłopotu, to jestem tym bardzo zainteresowana. Nie byłam nigdy na planie filmowym czy przy kręceniu teledysku. – Widział, że sprawił jej tym przyjemność. Jednak powstrzymał uśmiech. -  Świetnie. Chyba niosą już nasze jedzenie – zauważyła.

Faktycznie, ich zamówienie zostało dość szybko zrealizowane. Zabrali się do konsumpcji przerywając ją krótkimi komentarzami na temat posiłku.

-  Cholera! – Ellen nagle zaklęła, aż Jeremy spojrzał na nią.

Dziewczyna próbowała właśnie wycierać swój dekolt robiąc to dość chaotycznie. Niechcący oblała się winem. Zamurowało go i nie trafił widelcem do ust. Na całe szczęście panna Harvelle nic nie zauważyła, tak była pochłonięta wycieraniem się.

-  Pomóc ci jakoś? – Zadał dość idiotyczne pytanie, ale czuł się, jakby ktoś mu zdrowo przywalił.

-  Chyba opanowałam sytuację. Czasami jestem niezdarna. – Delikatny rumieniec wykwitł na jej policzkach.

Jeremy opanował się szybko, wolał, by Ellen nie spostrzegła, jak to na niego podziałało.

-  Może się zdarzyć każdemu. Masz ochotę na deser? – Właśnie kończył swoją porcję, ale jeszcze nie miał ochoty wychodzić.

-  W zasadzie to nawet tak. Zjadłabym lody, najlepiej śmietankowe z polewą truskawkową. A ty Jeremy? Na co miałbyś ochotę?

Tym razem niestety nie oblała się winem, kiedy sięgnęła po kieliszek. Gdy wspomniała o lodach, poczuł suchość w gardle. Jak tak dalej pójdzie, wszystko będzie mu się kojarzyło z seksem. Musiał się napić.

-  Może ten sernik, który jest specjalnością zakładu – wymruczał.

-  Świetnie! Zawołam kelnera jeszcze raz. – Ellen odwróciła się lekko dając sygnał młodemu mężczyźnie, który tylko na to czekał.

-  Jestem do usług madame. Czego jeszcze pani sobie życzy? – Bezczelnie wgapiał się w biust Ellen. Jeremy więcej nie mógł wytrzymać.

-  Ta kolacja jest na twój koszt? – Zwrócił się bezpośrednio do niego poirytowanym tonem głosu. Od razu zyskał uwagę zarówno Ellen jak i tego lalusiowatego kretyna.

-  Przepraszam? – Chłopak patrzył na niego niezrozumiale.

-  Nie dość, że bezczelny, to jeszcze ma problemy ze słuchem. Albo ze zrozumieniem mojego pytania. Zapytałem, czy zapłacisz za naszą kolację, skoro już pobierasz sobie inną opłatę za nią.

-  Nadal nie rozumiem… - Kelner zaczął się jąkać szukając pomocy u Ellen. Ta jednak milczała czekając, aż sama się dowie, o co chodzi.

-  Dziwię się, że zatrudniając ludzi takich ja ty ta restauracja nadal ma tak wysoką renomę. Otóż będę łaskawy i wyjaśnię ci to. Jeszcze raz spojrzysz w jej biust, a dzisiaj z pracy wrócisz karetką – wysyczał Jeremy żałując, że nie mógł zrobić nic więcej. Normalnie by mu sypnął, ale nie chciał robić przy Ellen większego przedstawienia. Poza tym nie chciał pozwolić, by ich wywalili.

-  Ja, ja… przepraszam. - Kilka osób zaczęło patrzeć w ich stronę, więc Jeremy postanowił zakończyć spektakl.

-  Przynieś nam deser. Byle szybko. Dla pani lody śmietankowe w truskawkowej polewie, dla mnie sernik. – Oparł się o krzesło i mierzył wrogim spojrzeniem chłopaka. Ani odrobiny mu nie współczuł, zasłużył sobie na to.

-  Nie byłeś dla niego zbyt surowy? – Ellen przyglądała mu się rozbawiona. - To jeszcze dzieciak.

-  Niech się lepiej nauczy kultury wobec klientów. – warknął prawie. Ellen nie skomentowała tego. Zamiast tego nachyliła się tak, że jeszcze lepiej widział jej biust.

-  Może masz odrobinę racji. – Cień uśmiechu błąkał się jej po ustach. Nie wiedział, co ją tak rozbawiło, ale nie był pewien, czy teraz chce to wiedzieć. - Podoba mi się ta kolacja.

-  Uznam to za komplement. – Uśmiechnął się do niej krótko. Wkrótce chłopak zjawił się z obydwoma deserami, ale w stronę Ellen już nawet nie spojrzał. - Przynieś mi rachunek za chwilę – zwrócił się tym razem do niego.

-  Oczywiście. – Kelner ukłonił się lekko i oddalił.

-  Chciałabym zapłacić za tą kolację. – Dziewczyna odezwała się nieoczekiwanie po kilku minutach.

-  Słucham? - Miał wrażenie, że się przesłyszał. Prawie roześmiał się. - Chyba sobie ze mnie żartujesz Ellen. To ja zapłacę za jedzenie.

-  Dlaczego? – Harvelle spojrzała na niego zaciekawiona. - Przecież równie dobrze ja mogę to uczynić. Jeremy, mamy równouprawnienie.

-  Tak mówisz? – Uśmiechnął się z lekką ironią na twarzy. - Chcesz zapłacić ten rachunek, tak?

-  Właśnie to powiedziałam. – Ellen wydawała się być zdumiona. Chyba nie spodziewała się, że mógłby skapitulować.

-  Dobrze, pozwolę ci na to. Pod jednym warunkiem. – Bawił się napięciem, które pojawiło się między nimi.

-  Jakim? – Spoglądała na niego ostrożnie.

-  Prosto stąd pojedziemy do mnie i będziemy kochać się całą noc olewając pozostałe randki. To moja cena za zapłacenie przez ciebie rachunku. Jesteś gotowa ją zapłacić? – Spostrzegł, jak od razu zmarszczyła czoło. Wiedział, że się nie zgodzi. On nie zamierzał pozwalać jej na coś takiego.

-  Wygrałeś! – Od razu odsunęła od siebie etui z rachunkiem w środku, które w międzyczasie chłopak podrzucił im na stolik.

Jeremy wyciągnął gotówkę z portfela i włożył do środka. Oczywiście bez napiwku. Szczeniak powinien się cieszyć, że na niego nie doniósł. Mogli wreszcie opuścić lokal. Niewiele ze sobą rozmawiali w drodze do domu Ellen, choć wyczuwał, że ona przygląda mu się milcząc. Jak zwykle pomógł jej wysiąść z samochodu i odprowadził do drzwi. Był pewien, że Ellen tylko czeka na to, by ją pocałował. On miał jednak inne plany.

-  Dobranoc Ellen. Świetnie się dzisiaj bawiłem. – Posłał jej całkiem zwyczajny i krótki uśmiech. Nachylił się i dostrzegł w oczach szatynki ekscytację.

Pozornie naturalnie objął ją lekko, po czym puścił i odwrócił się. Zszedł po schodach prosto do swojego auta. Żałował, że nie może zobaczyć, jaką ma teraz minę. Ani razu nie obejrzał się za siebie. Szybko odjechał, a gdy był pewien, że nie może go zobaczyć, uśmiechnął się najszerzej jak tylko potrafił.

 

Oto Jo Winchester:

Zwykła dziewczyna, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Mimo ciężkiego startu nie poddałam się i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kornelia
    | Odpowiedz

    Super! Super! Już myślałam, że Ellen się ugnie i pójdzie z nim do łóżka a tu jednak nie. Czekam z niecierpliwością na więcej!

  2. Kate
    | Odpowiedz

    Czekam dalej,już nie mogę się doczekać…
    Kiedy można liczyć na ciąg dalszy, oczekiwanie bardzo stresuje 😚

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Gdzieś w przyszłym tygodniu☺

      • Mikakamaka
        |

        W poniedziałek 😀

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    Nie mogę się doczekać 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Rozdziały są w piątki teraz. Jeśli mówisz o 4, wystarczy, że przejdziesz do niej klikając Następny.

      • Monika
        |

        Klikam i nic cały czas przechodzi to 3 części

  4. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Monika, kliknij na fanpage mojego opowiadania, będziesz musiała polubić i na nim jest link do każdej opublikowanej części.

    • Mikakamaka
      | Odpowiedz

      Naprawione 🙂

Napisz nam też coś :-)