Trzynaście randek (XXX)

with 42 komentarze

Rozdział 30

Trzynaście randek - okładka ebooka

Jako, że mam jeszcze naprawdę dużo tekstu do publikacji, począwszy od tego rozdziału, każdy kolejny będzie nieco dłuższy niż te standardowe 🙂 Nie jakoś drastycznie dłuższy, ale stronę lub półtorej na pewno 🙂 Dodatkowo, raz w miesiącu pojawi się podwójnie długi rozdział 😉 W marcu był na Dzień Kobiet, w kwietniu to będzie na święta, a jakże. Mam nadzieję, że to fajna niespodzianka, którą dla Was uszykowałam 🙂

A teraz mam pytanie do Was. Jak wyobrażacie sobie Ellen? Chciałabym poznać Wasze wizualizacje 🙂

 

Tego samego dnia, kilka godzin później leżeli na kocu w ogrodzie, pośrodku którego buszował Asterix, zaczepiając raz jedno, raz drugie i mobilizując ich do zabawy z nim. Jednak w tym momencie już tylko odpoczywali, pies musiał zadowolić się zabawką.

Uwielbiam takie pełne lenistwa dni… – Ellen przekręciła się z pleców na brzuch i sięgnęła po szklankę soku. Jeremy opalał się, leżąc, tak jak ona, na brzuchu.

Aż tak leniwy to on nie był. Wykazaliśmy pewną aktywność o poranku. – Położył głowę na boku, żeby móc na nią popatrzeć. Sam musiał przyznać, że tak spokojnie spędzony dzień mógł być bardzo miły.

To była bardzo przyjemna aktywność. – Dziewczyna uśmiechnęła się do niego, znacząc kontury któregoś z tatuażu. Była przyjemnie rozleniwiona i zaspokojona. Jemu samemu udzielił się jej nastrój.

Mam przeskakiwać przez ten płot, żeby móc wejść do ciebie, czy jednak otworzysz nam drzwi? – Gdy usłyszeli głos Caroline, spojrzeli na siebie zaskoczeni. Ellen podniosła się szybko i rozejrzała. W końcu dostrzegła swoją przyjaciółkę i Deana, którzy czekali za ogrodzeniem.

Czemu nie dzwoniliście do drzwi? – Ellen od razu ruszyła w stronę wejścia do domu. Caroline i Dean też się tam wrócili.

Wyobraź sobie, że próbowałam kilka razy. Nawet pokusiłam się o telefon. Szkoda, że nie słyszałaś ani jednego, ani drugiego – odpowiedziała jej przyjaciółka, gdy weszli do środka. Dean trzymał w ręce jakąś siatkę.

Telefon leży… o tutaj! – Ellen wskazała stolik w salonie. – Dzwonka nie słyszę, kiedy jestem w ogrodzie.

Kiedy jesteś w ogrodzie, czy kiedy jesteś w ogrodzie z Jeremym? – Lekki sarkazm słyszalny w głosie Caro, spowodował, że Ellen spojrzała na nią rozbawiona.

Zawsze możecie nauczyć się skakać przez płot. Jeremy już raz dał radę. – Ellen zerknęła przez szybę na mężczyznę, który leniwie ruszył w stronę domu. Wyglądał cholernie pociągająco.

Czy ja wyglądam jak twój Jeremy? – Caroline spostrzegła, gdzie Ellen spoglądała i aż się zawiesiła. – O mój Boże! – jęknęła, wzbudzając tym zainteresowanie Deana. Gdy ten zauważył, na kogo patrzy jego dziewczyna, zasłonił jej oczy.

Caroline, bo dostaniesz bana! – Zagroził, a kobieta zaczęła wiercić się w jego ramionach.

Przecież nie zrobiłam nic złego… – mruknęła, spoglądając na niego.

Mitchell, załóż koszulkę! Nikt nie musi oglądać twojej wytatuowanej klaty! – Dean rzucił Jeremy’emu pochmurne spojrzenie, na co ten odpowiedział uśmiechem pełnym nieskrywanej satysfakcji.

Śmiałbym twierdzić, że Ellen lubi, jak chodzę bez koszulki… – Podszedł do dziewczyny i uśmiechnął się do niej, a ta z dużym zadowoleniem się wtuliła, zasłaniając go.

Może dla równowagi i Dean ściągnie swoją? – Ellen rzuciła pomysłem.

Nie! – Krzyk Caro rozległ się w salonie, aż mocniej przylgnęła do Andersona. – Jeremy ubiera koszulkę i nikt więcej się nie rozbiera. Przynajmniej nie przy świadkach – dodała, spoglądając spod przymrużonych powiek na swojego mężczyznę. Ten odpowiedział jej uśmiechem.

Zjecie z nami kolację? Co prawda nic nie ugotowałam… – Ellen usiadła na kanapie, Jeremy zajął miejsce obok niej. Dean i Caroline ulokowali się na wprost nich.

Czyżbyś nie miała na to czasu? – Caro wyciągnęła z siatki dwa czteropaki piwa i postawiła na stole.

Ellen odpoczywała po imprezie. Zadowoliliśmy się obiadem z restauracji – odpowiedział za nią Jeremy.

Nawet adwokata sobie znalazłaś. Chyba wam nie przeszkadzamy, prawda? – Caroline uśmiechnęła się przebiegle, aż Dean zachichotał pod nosem.

Mam odpowiedzieć ja czy moja klientka? – Jeremy skrzyżował spojrzenie z przyjaciółką Ellen. W końcu oboje wybuchli śmiechem.

Powinniście się leczyć. – Ellen skwitowała krótko ich zachowanie. – Jak już jesteśmy w czwórkę, może zagramy w monopol?

Świetny pomysł! – Caro przyklasnęła w obie dłonie. – Gramy parami tak jak w tej chwili, czy inaczej? – Od razu otworzyła piwo.

Może wymienimy się? Ellen zagra z Deanem, a ja z tobą? – zaproponował Jeremy. – Dean, nie pijesz piwa? Masz dość po wczoraj?

Oczywiście, że nie. Ale ktoś musi prowadzić samochód. – Z uśmiechem wskazał na Caroline, która już powolnymi łykami popijała napój alkoholowy.

Możecie spać u mnie. Daj spokój, Dean, napij się z nami! – Ellen wyciągnęła następną puszkę i podała przyjacielowi. – Przyniosę grę.

Jak się dzisiaj czujesz, Caro? – spytał Jeremy, przyglądając się dziewczynie. Nie wyglądała na skacowaną po poprzedniej nocy.

Pytasz, czy mam kaca? Dzięki Deanowi, nie. On zawsze wie, jak mi pomóc. – Carolinę uśmiechnęła się z wdzięcznością w kierunku mężczyzny, który ją obejmował. Minutę później Ellen weszła z wielkim pudełkiem gry planszowej, w którą często lubiły grać.

Czyli w końcu kto z kim gra? – Zrobiła miejsce na stole, żeby rozłożyć planszę.

Ty z Deanem, a ja z Caro. – Jeremy poklepał miejsce obok siebie. Caro roześmiała się głośno i przesiadła.

Chodź tu, Ellen, rozwalimy ich. Nikt nie pokona mistrza biznesu! – Anderson wyszczerzył zęby i zaczął rozkładać pionki i karty.

Kochanie, chciałam ci przypomnieć, że jesteś aktorem, a nie biznesmenem. – Caroline spojrzała rozbawiona na swojego ukochanego, który od razu zmrużył powieki.

Jedno łączy się z drugim. Obracam swoimi pieniędzmi, więc jestem też biznesmenem. Patrz i ucz się! – Gdy wszystko już było gotowe, rozejrzał się po zebranych. – Kto zaczyna pierwszy?

Może ja? – Nim ktokolwiek inny zdążył odpowiedzieć, Caroline trzymała już kostkę do gry. Jeremy zatarł dłonie, a dziewczyna wykonała rzut. Wylądowała na polu, na którym do kupienia był mały pensjonat za osiemset dolarów. – Kupuję! – krzyknęła, stawiając od razu mały domeczek na tym polu. Dean podał jej kartę własności, gdyż to on trzymał piecze nad nimi.

Naciesz się nim kociaku, długo twój nie będzie. – Dean puścił oczko swojej dziewczynie, ta tylko warknęła.

Teraz moja kolej. – Ellen przechwyciła kostkę i rzuciła. – To niemożliwe! – krzyknęła, bo liczba oczek wskazywała, że musi stanąć na polu, gdzie Caro zakupiła przed chwilą hotel. Tym samym była zmuszona do zapłacenia jej czynszu za to.

Ellen, skarbie płać i nie zwlekaj. Czas to pieniądz! – Caro uśmiechnęła się przebiegle i razem z Jeremym przybili sobie piątki.

Nie przejmuj się, przecież za chwilę się odegramy. – Dean nie wyglądał na zrezygnowanego, bądź zagrożonego obecną sytuacją.

Może tak właśnie wygląda wasz biznes? – Jeremy zabrał kostkę i rzucił nią. Gdy okazało się, że musi stanąć tam, gdzie Ellen, Dean uśmiechnął się do niej.

Mówiłem ci, że to tylko ich chwilowe szczęście.

Nie pobiorę opłaty od Jeremy’ego. Jest moim… jest współwłaścicielem tego pensjonatu. – Caro uśmiechnęła się, znajdując wymówkę, żeby Mitchell nie musiał tracić pieniędzy. W końcu grali drużynowo.

Nie ma czegoś takiego, to jawne oszustwo! – Ellen podniosła się zbulwersowana. Caro i Jeremy, spoglądając na nią, nie zauważyli, że Dean ukradł właśnie z pudełka dwie karty własnościowe na większe hotele. Gdy Ellen usiadła, poczuła, że coś uwiera ją w pośladek. Zerknęła na Andersona, który zachował kamienną twarz, ale oczami dał jej znać, co się właśnie stało. Od razu się wypogodziła.

Czemu nagle się uśmiechasz? – Caroline spoglądała na nią uważnie, starając się dowiedzieć, o co chodzi.

Po prostu nie mam zamiaru płakać nad rozlanym mlekiem. Jak to mówi Dean, passa może się odmienić w każdej chwili. Prawda partnerze? – Ellen szturchnęła go lekko łokciem.

Oczywiście. Ten biznes jest naprawdę nieprzewidywalny. – Dean zrobił tajemniczą minę.

Co wy znowu kombinujecie? – Patrzyła od jednego do drugiego, ale ani Ellen, ani tym bardziej Dean nic sobie z tego nie robili.

Gramy, kochanie, gramy. Zupełnie jak wy… – mruknął, rzucając kostką. Wylądował na polu tuż przed swoją dziewczyną. Do kupienia było jakieś przedsiębiorstwo za tysiąc dwieście dolarów. Od razu skorzystał z tej możliwości.

Caro, nie denerwuj się. – Jeremy uśmiechnął się pocieszająco do partnerki w grze i nachylił się lekko, by podać jej piwo. – Lepiej się napij i rozluźnij nieco … – Gdy swoją osobą zasłonił bank, przy którym siedziała Caroline, kopnął ją pod stołem w nogę, a ta szybko zabrała kilka banknotów. Wymienili porozumiewawcze spojrzenia i Jeremy wrócił na swoje miejsce.

Dean, nie uważasz, że oni są za spokojni? – spytała Ellen, próbując zrozumieć, co planują przeciwnicy.

Pewnie jak zwykle Caroline ukradła kasę z banku. – Dean wydawał się niewzruszony.

No wiesz, co? – Caro oburzyła się, rzucając mu wściekłe spojrzenie. – To nic innego, jak totalne oszczerstwo! Poza tym, teraz moja kolej! – Zabrała kostkę i wykonała rzut. Klasnęła w obie ręce, gdy wylądowała na polu parkingowym, gdzie nie musiała nic płacić.

Ten się cieszy, kto się cieszy ostatni – odpowiedziała Ellen, przejmując rzut kostką. Wylosowała miejsce, z którego mogła kupić dom.

Skusisz się? – Jeremy uśmiechnął się do niej, napinając mięśnie.

Mitchell, zostaw ją teraz w spokoju! – Dean przerwał teatrzyk Jeremy’ego, aż Ellen zachichotała. Wykupiła dom i wpłaciła pieniądze do banku.

Gwoli ścisłości… Skarbie, oddasz mi kostkę? – spytał Jeremy, nadal mierząc ją wzrokiem.

Oczywiście. – Ellen podała mu ją, muskając delikatnie opuszkami palców wnętrze jego dłoni. Z niemałą satysfakcją zauważyła, że zadrżał.

Ellen, nie rozpraszaj go! – Caro również to dostrzegła. – A ty się skup, bo jak przegramy przez ciebie …

To będziecie bankrutami – dokończył Anderson, szybko zasłaniając się ręką, bo Caroline szykowała już atak poduszkowy. Zajęci sobą, nie zauważyli, że Ellen nachyliła się nad stolikiem i chuchnęła Jeremy’emu w dłoń. – To na szczęście… – Mrugnęła mu oczkiem i kiedy mężczyzna patrzył na nią jak urzeczony, zabrała z banku pieniądze, które wpłaciła tam chwilę szybciej.

Dzieci, uspokoić się! – Ellen klasnęła w obie ręce, zwracając uwagę na siebie. – Jeremy, rzucisz dzisiaj czy potrzebujesz jeszcze trochę czasu? – Posłała mu czarujący uśmiech.

Jeremy, co ty zrobiłeś?! – Caro spojrzała z niedowierzaniem, gdy liczbą wylosowanych oczek, Jeremy musiał stanąć na polu z napisem więzienie. Aby z niego wyjść, należało wpłacić pięćset dolarów opłaty.

Kotku, czyżby wam nie szło? – Dean roześmiał się, zadowolony z przebiegu gry.

Zaraz zobaczysz kotka! – Caro wstała, ale wcześniej trąciła stopą Jeremy’ego. Gdy rzuciła się na swojego chłopaka, Mitchell wyciągnął kilka kart z puli Szansa. Usiadł z powrotem, opierając się wygodnie i przypatrując, jak Caro usiłuje udusić Deana, a ten udaje, że nie może się przed nią obronić. Ellen nie zauważyła, co zrobił, bo szybko odsunęła się na drugi koniec, żeby przypadkiem nie oberwać.

Jak już się skończycie, to może wrócimy do przerwanej gry? – odezwał się perkusista i Caro, jak na komendę, usiadła na swoim miejscu. – Świetnie!

Czy oni nie wydają ci się podejrzani? – spytała Ellen, której dziwny spokój pary z naprzeciwka, wydawał się co najmniej niepokojący.

Na bank coś kombinują.

Gra toczyła się dalej. Tracili i zyskiwali po kolei, z różnym szczęściem do tego. Gdy w banku brakło gotówki, Ellen spojrzała na zebranych.

Caro, ile masz pieniędzy? – Popatrzyła na przyjaciółkę, która wachlowała się swoim zwitkiem. Gdy usłyszała pytanie, od razu schowała banknoty za siebie.

Tyle, ile zarobiłam. Czy ja się ciebie pytam, ile ty masz swoich? – Wystawiła jej język, zupełnie jak małe dziecko.

Nie uważacie, że zrobiło się nieco gorąco? – spytał nieoczekiwanie Jeremy i zaczął ściągać koszulkę. Caro, która siedziała najbliżej niego, od razu odłożyła pieniądze na stolik. Uśmiechnęła się słodko do Jeremy’ego, który podsunął się nieco bliżej. – Chcesz zobaczyć, czy są prawdziwe?

Mogę? – Dziewczyna zarumieniła się, na co Ellen warknęła.

Może jednak założysz ją z powrotem? – Dziewczyna wstała, spoglądając gniewnie to na jedno, to na drugie. W tym samym czasie Dean wziął ze stołu plik banknotów, które były własnością Caroline i zaczął je przeliczać.

Kochanie, dlaczego masz o trzy tysiące więcej niż powinnaś mieć? – Anderson uśmiechnął się, gdy dziewczyna wreszcie oderwała wzrok od wytatuowanych ramion Jeremy’ego i skupiła uwagę na nim.

Oddawaj, to moje! – Caro kolejny raz rzuciła się do Deana, który złapał ją i przytrzymał. – Ellen! Ty oszustko! Ona miała karty pod tyłkiem! – krzyknęła, pokazując palcami na karty, które leżały na kanapie, a o których Ellen zapomniała.

Wypraszam sobie, one były moje! – Ellen odwróciła się z powrotem i zabrała je, nim Caroline zdążyłaby sięgnąć po nie.

Musimy was zdyskwalifikować. – Jeremy uśmiechnął się zwycięsko. – Nie można popierać aż takiego oszustwa.

Mówisz o sobie, Mitchell? O tych kartach, które chowałeś w poduszkach? – Dean uziemił Caroline, która nie miała już sił, żeby się z nim szarpać.

To bezpodstawne oskarżenie – odpowiedział, jednocześnie zasłaniając sobą poduszki.

Ellen, zechcesz to sprawdzić?

– Oczywiście. Popilnujesz moich kart? – Słowo MOICH zostało wyraźnie zaakcentowane. W tym momencie Caroline wybuchła niepohamowanym śmiechem. Wszyscy spojrzeli się na nią, a ona śmiała się do rozpuku.

Tak samo są twoje, jak moje były pieniądze, Jeremy’ego karty i Deana gotówka. Jesteśmy siebie warci… – Dziewczyna nie mogła opanować śmiechu, aż w końcu cała czwórka chichotała w najlepsze.

Oznajmiam, że wszyscy wygrali. – Ellen wzniosła piwo do góry, Caro i Dean zrobili to samo. Jeremy podjął toast swoim sokiem.

To co z tą pizzą? Zaczynam być głodna. – Caro przypomniała zebranym o planowanej kolacji.

Już zamawiam. – Ellen wstała, żeby poszukać swojego telefonu i zadzwonić do pobliskiej pizzerii. Pół godziny zajadali się pyszną i gorącą pizzą.

Nie mam sił, żeby się ruszyć – jęknęła Caroline, leżąc na kanapie i opierając się o Deana.

Ja też! – Ellen pogłaskała się po pełnym brzuchu. – Ale obejrzałabym jakiś film.

Powiadasz? – Spojrzenie, jakie przyjaciółki wymieniły między sobą, umiały odczytać tylko one. Obaj panowie spoglądali na nie, nic z tego nie rozumiejąc.

Dla tak szczytnego celu poświęcę się i podniosę z tej kanapy. – Ellen podeszła do półek, gdzie znajdowały się różne filmy dvd. Z pośród całej kolekcji wybrała jeden i włożyła do odtwarzacza.

Wiedziałem! – krzyknął Dean, gdy na ekranie pojawił się znajomy napis. Jeremy patrzył na niego, nadal nic nie rozumiejąc. – Ostatnio, kiedy zgodziłem się, żebyśmy zrobili w trójkę wieczór filmowy, przez kilka godzin byłem zmuszony, żeby oglądać Jasona Stathana.

My nie narzekałyśmy – mruknęła Caro, a Ellen skinęła głową. Właśnie zaczynała się kolejna produkcja, w której wspomniany aktor grał główną rolę.

Dajcie spokój, wrzućcie jakiś horror albo coś… Widziałyście to ostatnio… – Anderson dalej protestował, ale żadna z kobiet nie zareagowała.

Kochanie, przecież wiesz, że nie możemy. – Caroline popatrzyła na niego dość wymownie, podsuwając się, by lepiej widział jej biust. – Przecież dobrze wiesz, że mogłam coś ważnego ominąć, coś bardzo kluczowego dla całego filmu. Muszę go obejrzeć jeszcze ten jeden raz.

Poza tym to Jason! – dodała Ellen, nie odrywając oczu od ekranu. – On nie jest w stanie się znudzić.

Niech wam będzie… – mruknął Dean, nie zwracając uwagi na to, co działo się w filmie. Wziął swoją dziewczynę na kolana.

Ja tam lubię filmy akcji. – Jeremy pozwolił, żeby Ellen mogła się przytulić i popijając piwo, oglądała ekranizację.

Dobrze wiedzieć. – Uśmiechnęła się sama do siebie.

Wieczór mijał naprawdę miło i spokojnie. Cieszyła się, że przyjaciele ją odwiedzili i mieli zamiar zostać na noc. Już dawno nie bawiła się tak dobrze w swoim ścisłym gronie.

Pod koniec związku z Jaredem prawie w ogóle nie spotykali się w czwórkę, gdyż mężczyzna stał się zaborczy. Co też było powodem rozpadu ich relacji. Brakowało jej tego, a dzisiejszy wieczór dowiódł, że Jeremy nie miał żadnych oporów, by się nią podzielić. Cieszyło ją to.

Przypomniała sobie słowa, jakie powiedziała mu rano. Zdawała sobie sprawę z tego, że zabrzmiały one jak deklaracja. Ale nie żałowała, że dowiedział się o tym. Nie uciekł, więc może była szansa na to, że uda im się razem coś zbudować. Chciała tego, bo Jeremy był dla niej fascynującym mężczyzną i pragnęła poznać go bliżej, nie tylko seksualnie. Rokowania były dobre, a co mogło być dalej, czas miał pokazać.

No i zgodził się iść z nią na to wesele, na myśl o którym wcześniej cierpła jej skóra. Już nie mogła doczekać się miny Monici, kiedy ta zobaczy, z kim Ellen przyjdzie. Doliczyć do tego umiejętności taneczne Jeremy’ego i była przekonana, że kuzynce oko zbieleje. Impreza zapowiadała się ciekawie.

 

 

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    To jest świetne. Dlaczego ja nigdy nie miałam takiej radochy z monopolu?
    Zazdroszcze tej czwórce, że tak się dobrze bawią… Ale mam takie wrażenie, że ten nocleg Caro i Deana jakoś namiesza. A gdyby tak Caro niechcący ALE PODKREŚLAM , ŻE NIECHCĄCY pomyliła w nocy panów?
    Hę? Ona taka nagrzana na Jeremiego jak mój Zygmunt przechodzący grypę, czyli ostro…
    Pisanie scen, w których bierze udział więcej niż para to wyzwanie. A Jo poradziłaś sobie świetnie. Oczami wyobraźni grałam razem z nimi w ten monopol😂
    Ze mną wszyscy lubią grać, bo jak tylko widzę, że ktoś przegrywa to dyskretnie mu pomagam, a potem sama bankrutuje jako pierwsza😁
    Ale jakos mnie to nie martwi…. Kiedyś robilośmy takie rozgrywki, że graliśmy (też w piątkę) całe dwa dni weekendu i jeszcze się nie dograliśmy, wiecdo kolejnego weekendu jedlismy po katach zeby nie ruszyc monopolu na stole😂😂😂😂😂😂😂co to byly za czasy… Piekne czasy, w Londonie😭😭😭😭😭znaczyb ja piekna bylam bo i mloda i…. Młoda😂😂😂😂 kropka. Teraz to mi sie nawet nie chce monopolu otwierac.

  2. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Haha, chcesz usłyszeć prawdę, czy mam szybko zmieniać akcję, żeby zdążyć przed kolejnym piątkiem? 😛 W sprawie noclegu Deana i Caroline, of course 😂😂😂
    Niechcący to nie wiem, kto szybciej by zareagował: Dean, czy może Ellen? Obstawiasz kogoś, Jadzia? 😛
    Dziękuję 🙂 Powiem Ci szczerze, że zdecydowanie wolę pisać akcję między dwójką ludzi, bo jest mniej go ogarnięcia. Chociaż sceny między większą ilością ludzi też można spokojnie napisać. Dobry plan w głowie i jedziemy z tym koksem 😀 Niemniej i tak dziękuję 🙂 Nie zawsze wychodzi tak, jak bym chciała. Ten monopol akurat był dla mnie trochę wyzwaniem.
    Jadzia! Przylatuj do mnie i zagramy! Albo ja do ciebie i założę się, że byś mnie ograła 😀
    Młoda, młoda i tego się trzymajmy 😀 Pikna tyż 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      A moze zamiast “pomyłki” Caro orgietka w kwartecie?
      Co???
      Mam takie życzenie. Spełnisz je Jo?
      Niech się tam pomiziają we czwórkę😂😂😂😂

      • Jo Winchester
        |

        Dla Ciebie. Jadzia, wszystko 😀 Tylko powiedz mi, kto nad kim, pod kim, za kim, itd. 😂😂😂😂😂😂
        Szczegóły to ważna rzecz 😛 I teraz pytanie: który z panów którego zawstydzi? 😂😂😂 Techniką, długością, pomysłowością?
        Uważasz, że powinnam zrobić im jakieś zawody? 😛

      • J.Gibson
        |

        🎼🎵🎵Za wody, za góry, za lasy, za xxxxxxxxx 😜dośpiewaj 🎤se sama, oj dana oj dana…

      • Jo Winchester
        |

        Za co, Jadzia ,za co? Ja tej piosenki nie znam😂😂😂

  3. JB
    | Odpowiedz

    OMG… more, more…😍😍😍

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Będzie 🙂 Odcinki troszkę dłuższe, raz w miesiącu podwójny 🙂 Dodam po cichu, że w odcinku przed świętami będzie się działo :)))

      • JB
        |

        Już nie mogę się doczekać 😍

      • Jo Winchester
        |

        Ja również ☺ Waszej reakcji ☺

  4. Pati
    | Odpowiedz

    Ile tu za wirowań jeśli chodzi o imiona i nazwiska, trochę ciężko się czasem połapać o kogo chodzi 🙂 skąd Dean Anderson jest nagle nazwany Rosh? To jakiś “pseudonim”? A z Ellen robi się w pewnym momencie Jo, to też zamierzone? Miałam już wcześniej pisać podobny komentarz, w którejś z pierwszych części gdy pierwszy raz Ellen została nazwana Harwell (nie pamiętam jak się pisze), a Jeremy jako Mitchell, miałam nie mała zagwozdke co się dzieje i kto jest kim 🙂 taka rada na przyszłość z punkty widzenia czytelnika – jeśli wprowadza się do opowiadania nazwisko, to może pierwszy raz dobrze by było użyć go razem z imieniem, żeby od razu wiadomo było o kogo chodzi, na pewno ułatwi to odbiór tekstu 🙂 wiem, że ty doskonale znasz swoich bohaterów i dobrze wiesz kto jak się nazywa, ale nam też trzeba ich przedstawić 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Masz rację 🙂 Powinnam to zrobić, a pominęłam to i nawet w sumie o tym nie pomyślałam 🙂 Ja znam bohaterów od podstaw, Wam jest gorzej 🙂 Słuszna uwaga i postaram się zastosować do niej w kolejnej książce 🙂
      Powiedz mi, gdzie widziałaś to z Roshem i Jo? Bo kurcze niby poprawiam tekst, ale coś mi się musiało wkraść. Powiem Ci, że jak czasami czytam, co napisałam wstecz, to zastanawiam się, o czym ja myślałam, pisząc 😀
      Nazwisko Ellen to Harvelle 🙂
      Jeszcze raz dzięki za uwagi i komentarz 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Znalazłam i poprawiłam 🙂 Przyrzekam, że nie mam pojęcia, jak ja ominęłam coś tak istotnego 🙂 Dobrze, że moi czytelnicy mają czujne oko 🙂

  5. Dominika
    | Odpowiedz

    Przyznaję się, że przestałam czytać po trzynastej randce nie wiem dlaczego uparłam się na to ze to już koniec książki… 😁 Jakież było dziś moje zdziwienie gdy weszłam na książkę a tu już XXX rozdział 😍 szybko nadrobiłam zaległości czytelnicze i czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy… I muszę się przyznać że podoba mi się twój styl

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To pewnie wina tytułu 😀 Fajnie, że zaglądnęłaś i mogłaś doczytać. A co więcej, że chciałaś i Ci się podoba 😘
      Dziękuję 🙂
      Jakby co, to rozdziały są w każdy piątek 🙂 Teraz nawet troszkę dłuższe będą 🙂

      • Dominika
        |

        Nie mogę się doczekać 😊

  6. Asia
    | Odpowiedz

    Dłuższe powiadasz? Hmmm… No to będę wyczekiwać jeszcze bardziej 😀
    Czyżby szykowało sie zdjęcie Elen? Och jak ja lubię zdjęcia 😅
    A wiec ja Elen widze mniej więcej tak: https://www.tapeciarnia.pl/edycja,283498
    Ciekawe czy bedzie jak z Jeremym 🤔
    A co do monopolu to sama bym zagrała… oj czuje ten klimat, pizza , zimne piwko i monopol…niby nic trudnego do zorganizowania, a moj weekend taki od tego daleki… przygotowanie i przetrwanie kinder party, takie ambitne plany weekendowe🤦‍♀️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Asia! Ale ja lubię czekać na Twoje komentarze 🙂 Ile mi radochy sprawiają, to tylko ja to wiem 😀
      Zacznę od tego, że zdjęcia Ellen nie pokażę z jednego względu 🙂 Bo żadnego nie używałam 🙂 Postać Ellen pod względem zewnętrznym wymyśliłam sama. Jedynie, co ma po mnie, to kolor oczu, tatuaże i kolor włosów (ale ja mam farbowane, a ona naturalne) 😉
      Podoba mi się Twoje wyobrażenie Ellen 🙂
      Co do wieczoru, skoro ten weekend odpada, to może zaplanuj na kolejny? Dzieciaki spać, a Ty męża pod pachę, znajomych zaproś i dawaj monopol na stół 😀 Potraktuj to jako wyzwanie 😉

  7. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Ej. U ciebie Jo emotki działąją… a u mnie zamieniły się w znaki zapytania…..

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jadzia! Na laptopie też mi pokazywało znaki zapytania. Teraz jestem na komórce i widzę emotki, nie wiem, o co kaman 🤔

  8. GallAnonim
    | Odpowiedz

    Właśnie dlatego z niecierpliwością czekam na piątkowe wieczory 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jak miło przeczytać takie słowa 🙂 Dziękuję 🙂

    • Ala
      | Odpowiedz

      Ja też. Żeby się pośmiać z tego opowiadania.

      • Jo Winchester
        |

        Nie masz pojęcia, jak się cieszę, że dostarczam Ci takiej rozrywki 😀

  9. Rebel G.
    | Odpowiedz

    Dawno nie grałam w monopoly, bo chyba zasady się zmieniły 😉 W moich czasach (ha ha) najpierw kupowało sie miasta, potem budowało pensjonaty i hotele 🙂
    Czyli jednak coś jest na rzeczy między Jeremym i Caro? Obym się myliła, ale znając Jo, która odważnych akcji się nie boi, to może być różnie ;)) O ja naiwna, że założyłam, że będzie różowo i słodko między bohaterami, a jeśli kryzys, to spowodowany czymś z zewnątrz.
    Cieszę się, że odcinki będą dłuższe, dobry pomysł! :))

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Możliwe, że coś pokręciłam, bo też dawno w to grałam (pewnie też w Twoich czasach), a zasady przypominałam sobie z neta.
      Między Caro i Jeremym? ABSOLUTNIE NIE! 🙂 Dziewczyny mają odmienny gust, a nawet gdyby, żadna z nich nie przekreśliłaby przyjaźni dla mężczyzny. Akcje będą, ale inne 🙂 Czy odważne, czy nie, to będziesz mogła ocenić.
      Chciałam, żeby mieli słodko i różowo, żeby zdążyli się trochę poznać nie tylko w łóżku, bo… Bo nic więcej nie powiem 🙂 Taka ze mnie flądra.

      • Rebel G.
        |

        Może są różne wersje, kto wie ;)) ja u sąsiadów widziałam taką z terminalem płatniczym zamiast banku z banknotami – no i jak tu kraść!? (Mówi ta, która pracuje w bankowości, pozdrawiam szefa, haha)
        Aaa, Już myślałam, że Jeremy i Caro flirtują, bo kiedyś napisałam, że Dean jest zbyt zaborczy moim zdaniem i zazdrosny o atencję, jaką Caro obdarzyła Jeremego… A Ty napisalas, że tak naprawdę to nic nie wiemy o tym drugim ;))
        Ale przyjaźni dla faceta niszczyć nie wolno i nie warto! Zwłaszcza takiego łobuza. Uff, kamień z serca, że to jednak nie romans Caro i Jeremego namiesza… Swoją drogą, po czymś takim, to chyba powrot Ellen do niego nie byłby możliwy…

      • Jo Winchester
        |

        Z terminalem to już z pewnością nie to samo. No właśnie, nie ma jak kraść!!! 🙂
        Pamiętam Twoje słowa, ale zdecydowanie nie chodziło mi o romans tej dwójki. Ellen by jej tego nie wybaczyła, Caro by sobie tego nie wybaczyła, a Jeremy’ego to jedynie by można wtedy wypatroszyć :))
        Zdradzę, że za jakiś przytoczę co nieco z przeszłości pana Mitchella w jego przemyśleniach i wyjaśnię, dlaczego jest tym łobuzem 🙂

      • Babeczka
        |

        Obstawiam seryjnego mordercę :-/
        I każdy tatuaż to pamiątka po zamordowanej lasencji…

      • Jo Winchester
        |

        Ciekawa teoria, Babeczko 😀 Idąc tym tropem, ma na swoim koncie sporo ofiar. Całe plecy, obie ręce, tors i jeszcze kilka na nogach. To się Ellen amancik trafił :)))

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A na ptaszku też ma tatuaż? Nieeee…. Tego to by żaden facet nie przeżył 😉

      • Jo Winchester
        |

        Jeremy może i ma odpowiedni poziom pierd..nięcia, ale na szczęście nie aż taki 🙂 Nie chcę sobie wyobrażać, jaki to byłby ból, skoro na innych częściach ciała bardzo boli 😀

      • Babeczka
        |

        Nie wiem, ja się nigdy nie zdecydowałam. Za dzieciaka widziałam to u starzej osoby, tak po 70tce i powiem, że… Lepiej nic nie powiem. Jak się wierzchnia powłoka kurczy, to tatuaż przestaje wyglądać interesująco. Pół biedy, gdy można to przykryć ubraniem 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Na pewno nie wyglądają tak, jak świeżo zrobione, czy nawet kilkuletnie u młodych osób 🙂 Drugą kwestią jest to, że kiedyś tatuaże robili głównie więźniowie, a wiadomo, jak to wyglądało jakościowo. Teraz taki tatuaż ma prawo wyglądać, krótko mówiąc, ohydnie. Tym bardziej u starszej osoby.
        Współczesną sztukę wykonywania tatuażu od tej więziennej dzieli przepaść. Teraz można sobie zrobić takie cudo, że szczęka opada 🙂
        Ja się zdecydowałam już kilka razy i to jeszcze raczej nie koniec 🙂

      • Babeczka
        |

        To akurat nie był więzienny tatuaż, za co ręczę własną głową. I powiem, że wzór był piękny, wcale nie odbiegający od tego, co teraz potrafią robić. Ale niestety, na pomarszczonej skórze to wygląda… Tu nawet mistrz tatuażu nie pomoże :-)))

        Z drugiej strony, zanim się ta skóra pomarszczy, to jednak mija trochę czasu, więc dlaczego by nie zaszaleć 😉

      • Rebel G.
        |

        Dziś akurat widziałam program w tv i facet miał mnóstwo tatuaży (jakością nie grzeszyły, fakt), spytali go, czy ma wytatuowane coś na genitaliach… Powiedział, że dwa kółka wokół penisa :/ Wolę nie myśleć, czy tatuowali w stanie spoczynku, czy z erekcją… No i co to ma niby dać.

      • Babeczka
        |

        Ja bym raczej spytała, czy pod narkozą ;-)))

      • Jo Winchester
        |

        Raczej nie chodzi o to, by zaszaleć, bo jest się młodym 🙂 Trzeba je naprawdę lubić i mieć świadomość, że nie znikną, jak henna z brwi, że właśnie za te kilkadziesiąt lat nie będą już takie cudne. Trzeba mieć dojrzałe podejście do tego, a niestety wiele osób podąża teraz za modą, bo tatuaże są obecnie na fali. Ale każdy ma swój rozum 🙂
        Też stawiam na narkozę, normalny człowiek nie zniósłby takiej dawki bólu w tak wrażliwym miejscu.
        Jak robiłam swój ostatni, rozmawiałam z tatuażystą i spytałam, czy miał kiedyś jakieś przeboje przy robieniu tatuażu. Owszem, miał. Facet mu zemdlał z bólu, a tatuaż robił “tylko” albo “aż” na brzuchu.

  10. Agnes
    | Odpowiedz

    Chyba najspokojniejszy z wszystkich odcinków .. Trochę brakowało ognia .. Do 13 randki było niesamowicie . Czekam na więcej

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ogień nie może tlić się przez cały czas 🙂 Spokój również jest potrzebny. Jeszcze będzie się działo między moimi bohaterami 🙂

  11. Fiołek
    | Odpowiedz

    Jedyną wadą jest to, że nie można przeczytać całości we własnym tempie… (czyli jak to u mnie bywa książka na jeden wieczór i zerwaną noc ;-)).
    Czytam z wypiekami na policzkach. Bardzo mi się podoba, i choć myślałam, że trzynaście randek będzie trwało nieco dłużej nie zawodzę się 😉
    Nie lubię niepotrzebnych zawirowań, a czuję w kościach, że tutaj się chyba coś wydarzy…
    Czy zdradzisz ile opowieść będzie mieć (ma) rozdziałów? (jestem zawodową czytoholiczka i jak czegoś nie czytam jestem chora, ilość rozdziałów jest w stanie mi “powiedzieć” jak długo będę “czekać” do kolejnej książki – nie lubię (nie umiem) czytać np dwóch książek/opowiadań na raz)

    Pozdrawiam,
    Fioł

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Cześć Fiołku 🙂 Bardzo oryginalna nazwa i jaka ładna 🙂
      Sprawiłaś mi dzisiaj radochę, bardzo potrzebną, bo ma nieco dziwny nastrój. A Twoje słowa to miód i ukojenie ma moją duszę 😉
      Jak bardzo czujesz coś w kościach? Bo coś się zbliża, ale nie powiem co 🙂 Także, żebyś za bardzo nie cierpiała i chciała mnie dalej czytać, polecam jakieś okładziki 🙂
      Co do długości, powiem szczerze, że jeszcze nie podzieliłam do końca tekstu na rozdziały. W ostatni piątek kwietnia będzie równe 200 stron, czyli połowa Trzynastu Randek. Ale teraz trochę przyśpieszyłam z tekstem, więc jeszcze z 30 na pewno, a może troszkę więcej. W każdym razie, jeszcze trochę piątków przed Tobą 🙂
      Pozdrawiam również 🙂

Napisz nam też coś :-)