Trzynaście randek (XXXI)

with 31 komentarzy

Rozdział 31

Trzynaście randek - okładka ebooka

No i mamy wiosnę 🙂 Niech tylko jeszcze przyjdzie ciepełko, bo nie wiem, jak Wy, ale ja już mam dosyć zimowych rzeczy. Mam pytanie. Czy ktoś jest ciekawy, jak wygląda szef Ellen, Richard? Nie jest to główna postać, ale jeszcze nie raz przewinie się w kolejnych rozdziałach 🙂 Czekam na odpowiedzi w komentarzach 🙂 A przy okazji powiedzcie, co myślicie o rozdziale 😉

Znów obudził się wcześniej od Ellen. Dziewczyna spała, jak zwykle mocno wtulona, co znacznie utrudniało wydostanie się z łóżka. Nie chciał jej obudzić, dlatego też starał się robić to ostrożnie. Gdy był już wolny, założył spodnie i ruszył na dół.

W całym domu panowała cisza, pies pewnie latał po ogrodzie. Ellen zostawiała mu otwarte drzwi, żeby mógł wyjść, kiedy tylko będzie chciał. Jeremy pragnął napić się kawy, więc skierował się do kuchni. Dzisiaj był umówiony z Richardem, bo miał do niego pewną sprawę. Przy okazji chciał odwieźć Ellen do pracy.

Musiał jeszcze wstąpić do siebie, żeby przebrać się w świeże rzeczy, ale to nie powinno zająć mu dużo czasu. Stał zamyślony, kiedy ktoś przytulił się do jego pleców. I raczej nie była to Caroline, ani tym bardziej Dean.

Masz kawę? – spytała zduszonym głosem.

– Nie rozumiem, co mówisz… – Oczywiście żartował, ale lubił się z nią drażnić. Ellen warczała wtedy zabawnie, a on uwielbiał ją uspokajać.

Dziękuję. – Dziewczyna przesunęła się do przodu i sięgnęła po jego kubek. Aż spojrzał zdziwiony, ale ostatecznie nic nie powiedział. – Mówiłam ci już, że jesteś aniołem?

Doprawdy? Jeszcze nikt mnie tak nie nazwał. Prędzej diabłem wcielonym albo innymi tego typu epitetami. Chyba jesteś mocno zaspana, że tak uważasz.

Możliwe. Dlaczego wstałeś tak wcześnie? – spytała, siadając na stołku i popijała aromatyczny napój.

Muszę pojechać do domu, żeby się przebrać. Później wrócę i zabiorę cię do pracy, zgoda?

Przecież nie musisz mnie odwozić. Mam swój samochód – roześmiała się, przyglądając się mu, jak stał oparty o szafki.

Muszę jechać do Hot Rod Garage, bo umówiłem się z twoim szefem na dziewiątą. Po co mamy jechać dwoma autami? Pojedziesz ze mną. – Odstawił pusty kubek dziewczyny i pociągnął ją, by stanęła przy nim.

Ty z Richardem? W jakiej sprawie? – Wiedział, że wzbudził ciekawość Ellen. Sam na jej miejscu byłby zainteresowany, co ktoś knuł z jego szefem.

Później ci powiem, dobrze? Jak wszystko pójdzie po mojej myśli.

Jeremy… Specjalnie mi to robisz. Chcesz, żebym cały czas o tym myślała. – Ellen zmarszczyła nosek, na co roześmiał się głośno.

Och tak, marzę, żeby ta sprawa zaprzątała twoją śliczną główkę. Obiecuję, że zaraz po rozmowie z Richardem wstąpię do ciebie i o wszystkim poinformuję. Zgoda? – Pochylił się i posmakował kuszących ust. Ellen szybko odpowiedziała na ten zabieg.

Zgoda – wyszeptała, gdy oderwali się od siebie.

Więc jadę. Punkt ósma będę z powrotem. – Niechętnie wypuścił ją z ramion, ale jeśli mieli zdążyć, powinien się już zbierać.

Szkoda, że dzisiaj muszę iść do pracy… – Spoglądała na niego jak na ciastko z kremem, dzięki czemu miał ochotę zawrócić.

Ellen, idź się ubrać! – warknął i założył koszulkę, którą wczorajszego wieczoru zostawił w salonie.

Jeszcze jeden buziak? – Kusząco oparła się o futrynę drzwi i oblizała usta.

Ty diablico! – Przeklął pod nosem i jeszcze raz zbliżył się do dziewczyny. Już po chwili całował ją tak zachłannie, że Ellen ugięły się nogi w kolanach i gdyby nie jego silne ramiona, upadłaby. Gdy odsunął się na względnie bezpieczną odległość, z trudem łapała oddech. – To, żebyś nie zapomniała o mnie przez godzinę.

Wyszedł, nim zdołała coś powiedzieć albo zanim jego pragnienia wzięłyby górę nad tym, co powinien uczynić. Wsiadł do samochodu i odjechał. W domu przywitało go wesołe ujadanie psów, które stęskniły się za swoim panem. Dobrze, że John był na miejscu i zajrzał do nich. Poświęcił im nieco uwagi, po czym pobiegł do łazienki.

Prysznic zajął mu kilka minut, ubranie się następnych pięć. Minęło już czterdzieści minut, odkąd wyjechał od Ellen. Powinien się pośpieszyć, jeśli miał zdążyć na czas. Zbiegł na dół i za chwilę z powrotem siedział w aucie. Pamiętał, jak Ellen wspomniała mu kiedyś, że Richard padnie z wrażenia, gdy zobaczy ten samochód. Postanowił wykorzystać go jako atut w dzisiejszym spotkaniu.

Aż boję się spytać, ile jechałeś na godzinę, że zdążyłeś przyjechać bez choćby jednej minuty spóźnienia. – Nie zdążył wysiąść z auta, gdy Ellen wsiadła do niego.

Jechałem przepisowo – zaśmiał się, wycofując Porsche z podjazdu. – Przez chwilę, gdy myślałem, że utknę w korku. Caroline i Dean już pojechali?

Jeszcze śpią. Caro wie, gdzie mam zapasowe klucze, więc jak wstaną i zjedzą śniadanie, zamknie dom – odpowiedziała, przyglądając mu się, jak prowadził pojazd.

Poranne z nich ptaszki, nie ma co. – Jeremy spojrzał z zainteresowaniem, gdy Ellen zaczęła przekładać nogę z jednej na drugą. – Czy ty chcesz, żebyśmy przez ciebie wylądowali w końcu na jakimś słupie?

Zupełnie nie wiem, o co ci chodzi – odpowiedziała, uśmiechając się niewinnie. Gdy Jeremy złapał ją nagle za kolano, pisnęła zaskoczona.

Kłamczucha. Spalisz się za to w piekle. – Podobały mu się ich wspólne poranki. Znał ją krótko , ale coraz bardziej był nią zafascynowany.

Mam nadzieję, że miejsce mam zarezerwowane zaraz obok ciebie. – Właśnie dojeżdżali do królestwa Richarda. Harris stał z Aaronem przed maską jakiegoś wiekowego samochodu, dyskutując o czymś zapalczywie. Przerwał, gdy zobaczyli, co wjechało na ich parking. Jeremy zaparkował tuż obok.

Chyba mi nie powiesz, że to auto należy do ciebie! – wykrzyknął Richard, gdy Jeremy razem z Ellen wysiadł na zewnątrz.

Stało na ulicy, z kluczykami w stacyjce, to pomyślałem, że wezmę je sobie. – Jeremy podszedł do panów i wymienił się z nimi uściskami dłoni. – Jasne, że jest moje. Myślisz, że ktoś pożyczyłby mi takie cacko? Nie jestem odpowiedzialnym człowiekiem.

Ellen, wiedziałaś o tym? – Richard spojrzał na kobietę, która przyglądała im się z pełnym politowania uśmiechem.

Jeremy jakiś czas temu zdążył mi się nim pochwalić. Nie sądziłam, że powinnam wspomnieć o tym w kronice Las Vegas.

Wiesz co, Ellen? – Richard spojrzał groźnie na rozweseloną kobietę, ale wszyscy wiedzieli, że wcale nie jest zły na nią. – Zostawiłem ci w biurze pewne dokumenty, których potrzebuję na wczoraj. Bądź tak dobra i zajmij się nimi. Muszę podyskutować z tym twoim Jeremym.

W takich momentach myślę sobie, że wcale nie jesteś takim fajnym szefem… – Ellen rzuciła mu piorunujące spojrzenie i ruszyła do wejścia do pomieszczeń biurowych.

Uważasz mnie za fajnego? – krzyknął za nią, ale nawet nie odwróciła się w jego stronę. Trójka mężczyzn roześmiała się, po czym Richard spokojnie obszedł czarne Porsche. Jeremy przyglądał mu się, ale nic nie mówił.

Piękny. Od dawna go masz? – Richard okiem znawcy oglądał poszczególne detale pojazdu. Aaron przyłączył się do niego, ale wezwany przez chłopaków, musiał zostawić ich samym sobie.

Kupiłem go pół roku temu. Wart był swojej ceny. Potrafi pięknie rozpędzić się na pustej ulicy. – Jeremy uśmiechnął się, widząc, jak Richardowi zaświeciły się oczy. – Może chcesz się przejechać?

Stary, chyba żartujesz? To tak, jakbyś spytał dziecka w fabryce czekolady, czy chciałby jej skosztować! – Harris był już przy drzwiach pasażera. Jeremy obawiał się, że zechciałby kierować, a nie był na to zbyt chętny. Kobietami i samochodami nie lubił się dzielić. Wsiadł szybko na swoje miejsce i odpalił silnik. – Piękny dźwięk! – Richard, uśmiechnięty od ucha do ucha, odsunął sobie szybę ze swojej strony, aby móc wystawić rękę do góry. Wyjechali na ulicę i Mitchell od razu mocno wcisnął gaz.

Kocham to auto. – Jeremy, widząc, że ulica jest bardziej pusta niż zwykle, przygazował jeszcze bardziej.

Woohooo! – wrzasnął Richard, ciesząc się, jakby sam go prowadził. Jeremy odpowiednio wyhamował przed skrętem i dodał gazu, gdy znaleźli się na zakręcie. Opony zapiszczały, a panowie bawili się dalej. Tylko znaleźli się na prostej, a Jeremy znowu przyśpieszył. Kilka minut później wjechali na teren Hot Rod Garage.

Trzymasz się? – spytał, gdy Richard wysiadł zadowolony.

Muszę ci przyznać, że znasz się na dobrej zabawie. Ale domniemam, że nie przyjechałeś dzisiaj tylko po to, by pochwalić mi się swoją zdobyczą albo robić za szofera Ellen. Co sprowadza cię do mnie, Jeremy?

Mam interes, Richard. – Jeremy stanął obok niego i od razu zauważył, że zyskał jego uwagę. Harris, na słowo interes, od razu wyostrzał swoje zmysły.

Interesy to moja specjalność, panie Mitchell. Czym jesteś zainteresowany?

Mam dwie sprawy. Najpierw zacznę od tego, że od jakiegoś czasu myślałem o kupnie motoru. Wiem, że też nimi handlujesz.

Ellen ci o tym wspominała? – Richard skinął na niego, by poszedł za nim, więc Jeremy go posłuchał. Weszli do garażu, gdzie ekipa pracowała nad samochodami. Mało kto zwrócił na nich uwagę, wszyscy zawzięcie coś robili albo przynajmniej dobrze udawali.

Nie rozmawialiśmy na ten temat. Sam sprawdziłem. – Weszli do pomieszczenia, gdzie stało kilka motorów.

Miło mi to słyszeć. W tej chwili mam tylko kilka sztuk, ale gdybyś zechciał, mogę sprowadzić coś specjalnie dla ciebie. – Jeremy zdawał sobie sprawę, że Richard go obserwował oraz że potraktował go jak potencjalnego klienta.

Serio? Byłbyś w stanie poszukać czegoś tylko dla mnie? – Poczuł się zaskoczony. Miał wrażenie, że będzie w stanie załatwić z nim bardzo dużo, jeśli tylko dopisze mu odrobina szczęścia.

Dlaczego by nie? Jeśli moim klientom na czymś zależy, robię wszystko, żeby sprostać ich wymaganiom. Możesz zrobić sobie jazdę próbną, jeśli któryś wpadł ci w oko. Od dawna myślałeś o motorze? – Było widać, że Harris chciał go bliżej poznać. Był tylko ciekaw, czy jest to spowodowane tym, że być może ubiją razem interes, czy może tym, że kręcił się przy Ellen. Richard wyglądał mu na kogoś, kto nie pozwoliłby jej skrzywdzić.

Od kilku miesięcy. Kumple z zespołu mają swoje i często urządzają sobie przejażdżki. Nieraz mnie namawiali, bym do nich dołączył. Poza tym, motor to już zupełnie inny poziom jazdy na drodze. Chciałbym przekonać się o tym na własnej skórze. – Jeremy podszedł do pięknego czarnego Harleya, który stał na samym końcu.

Błyszczał się w świetle dziennym, które wpadało przez okna. Wyglądał bardzo zachęcająco. Nie był tak potężny jak Harley, którego miał Chris, ale jego gabaryty nie odbiegały od standardów. Bez bocznych skórzanych kufrów prezentował się całkiem zacnie.

Klasyczny motor po prostu uśmiechał się do niego. Nie licząc eleganckiego wykończenia, widział w nim rękę Aarona, który odpowiednio zadbał o nowinki technologiczne. Do tego wszystkiego nie był przesadnie masywny, co dla niego było dużym plusem. Wyglądał na agresywny i szybki.

Egzemplarz, na który patrzysz, jest jedyny w swoim rodzaju. Aaron pracował nad nim przeszło dwa miesiące. Sam. – W Richarda wstąpił duch handlarza i teraz starał się przedstawić mu w jak najlepszym świetle interesujący go model. Jeremy uśmiechnął się pod nosem i jeszcze raz obszedł ten motor.

Ile jest wart? – spytał obojętnym tonem.

– Ten? Sto tysięcy dolarów. – Głos właściciela był stanowczy i Jeremy już wiedział, że targowanie się z nim do łatwych rzeczy nie będzie należało. Nie, żeby nie było go stać na to cacko. Ale co nieco wiedział o Richardzie i miał ochotę troszkę się pobawić.

Pokaźna sumka – powiedział znów od niechcenia i wreszcie spojrzał przeciwnikowi w oczy. – Myślę, że moglibyśmy ją nieco obniżyć, co nie, Richard?

Obniżyć? – Harris powiedział to takim tonem, jakby za chwilę miał dostać zawału. Jeremy prawie parsknął śmiechem. Z trudem się opanował i spoglądał twardo na szefa Ellen. Ten nerwowo zaczął skubać bródkę. – Przecież wtedy nic nie zarobię! Chcesz mnie oskubać, czy jak?

Ciebie? W żadnym wypadku. Po prostu negocjujemy, jak dwóch dorosłych mężczyzn. Przecież negocjacje to twoja mocna strona. Czyż nie tak?

Nie bierz mnie pod włos, Mitchell, a zarzuć wreszcie jakąś propozycję.

Osiemdziesiąt tysięcy… – Jeremy obserwował, jak twarz mężczyzny z lekka poczerwieniała.

Ty chyba sobie ze mnie żartujesz?! – wrzasnął Richard, mocno zaskoczony tak niską ceną, pewnie zbyt niską jak na jego gust. – To rozbój w biały dzień! Dziewięćdziesiąt pięć tysięcy! Ani centa mniej.

Nie chcesz osiemdziesięciu tysięcy zamiast stówy, która nie wiadomo, czy kiedykolwiek przyjdzie na twoje konto? – Jeremy oparł się swobodnie o motor, o którym wiedział, że i tak będzie jego. Tylko najpierw musiał przekonać do tego Richarda.

Nie ma takiej opcji! Nie sprzedam go za bezcen. – Harris spoglądał na niego nerwowo.

No dobrze. Mogę nieco podnieść swoją stawkę, ale nie za dużo. Osiemdziesiąt pięć tysięcy.

Człowieku, chcesz mnie do grobu posłać, że rzucasz takimi niskimi kwotami? Przecież to skandal! O Ellen też byś się tak targował? – spytał, mrużąc oczy.

O Ellen? – Jeremy udał, że się namyśla. – O nią jeszcze bardziej. Przecież skądś muszę brać forsę, żeby później zaprosić ją na kosztowną kolację, na którą zabiorę ją nowym motorem.

O ile go kupisz! Bo na razie utknęliśmy na negocjacjach. Niech ci będzie. Dziewięćdziesiąt dwa i pół tysiąca! To i tak siedem i pół tysiąca mniej.

W dalszym ciągu chciałbym, aby cena była niższa. To piękny motor, ale nie wiem, czy aż tyle wart. Co powiesz na…. Osiemdziesiąt siedem i pół? To tyle samo więcej niż moja pierwsza propozycja. – Jeremy uśmiechnął się szeroko.

Mitchell, testujesz moją cierpliwość… – Richard wziął głęboki oddech i jeszcze raz spojrzał na maszynę, o którą opierał się Jeremy, jakby już była jego własnością. – Spotkajmy się w połowie drogi i niech pozostanie na dziewięćdziesięciu tysiącach. Niżej nie da rady, choćbyś błagał mnie na kolanach.

To koniec negocjacji – odpowiedział Jeremy i odszedł od motoru. Harris spojrzał zaskoczony, nie wiedząc, na czym to wszystko stanęło. – Zapłacę pierwotną cenę za tego Harleya, sto tysięcy dolarów.

Słucham? Przecież właśnie zbiłeś cenę do dziewięćdziesięciu. Po co było to całe targowanie się ze mną?

Chciałem się trochę pobawić. Wiem, że słyniesz z tego. Postanowiłem, że wypróbuję nieco swoich sił w tym kierunku. Chyba poszło mi całkiem nieźle, co? – Jeremy wyglądał na rozbawionego.

Naprawdę nie chcesz zapłacić dziesięć tysięcy mniej? – pytał, jakby nadal nie wierzył w to, że Jeremy zgodził się zapłacić okrągłą sumkę.

Nigdy się nie targuję, dzisiaj był mój pierwszy raz. Zawsze płacę tyle, ile warty jest dany przedmiot. Chcę tego Harleya i dam za niego sto tysięcy. – Jeremy obserwował, jak na twarzy mężczyzny pojawił się uśmiech i wszystko zaczęło wracać do normy. Zastanawiał się, jak zareaguje na następną wiadomość.

Jeszcze nikt z kupujących nie zaskoczył mnie tak, jak ty to zrobiłeś. – Richard skinął mu głową z poważaniem. – Chodźmy do mojego biura, dopełnimy formalności i będziesz mógł zabrać swoją własność.

Najpierw chciałbym porozmawiać z tobą o czymś jeszcze. – Wpadł na ten pomysł zaraz po tym, jak poprzedni dostawca nie wywiązał się z umowy. Właściwie, to się zastanawiał, dlaczego od razu o nim nie pomyślał. Jeszcze nie mówił nic chłopakom, najpierw wolał porozmawiać z Harrisem osobiście.

O Ellen? – RR uśmiechnął się znacząco.

Ta sprawa jej nie dotyczy. Jestem perkusistą metalowego zespołu. Mieliśmy nagrywać teledysk. Potrzebowaliśmy do niego pięć samochodów, oczywiście sportowych. Im bardziej wypasionych., tym lepiej.

Co ja mam z tym wspólnego? – Richard słuchał go uważnie i Jeremy był mu za to wdzięczny. Wziął oddech i zaczął mówić dalej.

 

 

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J
    JB
    | Odpowiedz

    Uzależniłam się… Jesteś mega, z niecierpliwością wyczekuję kolejnych części. Pozdrawiam 😍🌞🌷🦋

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ojejku, dziękuję Ci😘 Fajnie jest uzależnić czytelnika 😉 Też Cię pozdrawiam i życzę przyjemnego oczekiwania na następny piątek 😉 🌷🌼🌻☀

  2. D
    Dominika
    | Odpowiedz

    Oooo…. Czuję niedosyt… Kolejny tydzień czekania, jak ja to wytrzymam…

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Ze juz koniec? Jakis taki krótki ten kawałek jest…🤷‍♀️ ej, jak sie zaczęłam rozkręcać Ty mi urwałaś !!! 😏Dziewczyny co sie z Wami dzieje jesteście bezlitosne!!! Wszystkie tak robicie… wszystkie ! 😅
    Założę oficjalny protest jak tak dalej pójdzie 😂 jeszcze nie wiem jak, ale to zrobię 😜
    a co do zdjęcia czemu nie … juz mówiłam, ze ja lubię zdjęcia 😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Urwałam? Ja? Ja nie! Ja bym nie mogła! Asia, Ty mi musisz uwierzyć 😀 😀 😀 Po co miałabym kłamać? 😛 (czasami za bardzo wkręcam się w kabarety 😂😂)
      Na marzec już miałam podzielone dużo wcześniej teksty, więc jakoś specjalnie dużo do nich nie dokładałam 🙂 Ale w przyszłości niektóre będą półtorej lub nawet dwie strony dłuższe od tych standardowych 🙂
      Protest powiadasz? 🙂 Zapraszam do Polski, moja droga 😀 Tu protestów do piernika, a nóż ktoś się przyłączy 😀
      No to pewnie machnę zdjęcie pod kolejnym postem 🙂 A powiedz mi, Ty go sobie jakoś wyobrażasz? Nie musisz na razie linkiem zarzucać, zobaczymy, czy podejdzie Ci fotka pana, którego używałam do postaci Richarda 🙂

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    No nie wiem, czy wierzyć 😛 będę w maju wiec moze skorzystam z okazji 😅
    Wyobrażasz… ależ oczywiście… w moim wyobrażeniu jest on takim pogodnym panem przed 50😁 raczej przystojnym, ale całkowicie innym niż Jeremy chyba mu bliżej do Teodora z „Rany Julek” 🤔

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      No way! Asia! Jak możesz!?!? Richarda postrzegam troche jak tego…. Jak mu tam… Tego wysokiego z Mody na Sukces. Cholera zapomniałam. Tego co Brook miala z nim dziecko zaraz potem jak miala dziecko z jego ojcem i przed tym jak urodzila dzieci jego szwagrowi😂😂😂
      Eric?

      • Jo Winchester
        |

        Eric to był ojciec, Ty o Ridgu mówisz? Czy jak to się pisze jego imię? Ten czarny, wysoki? Zdecydowanie to NIE Richard!!! Mój Richard to równy gość!!!

  5. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    A, że tak zapytam… W jakie rejony Polski przybędziesz? 🙂
    Hmm, przed 50 się zgadza (nawet idealnie 50) 😀 Jest przystojny (moim zdaniem) i zdecydowanie pozytywnie walnięty 😀 I zdecydowanie inny niż Jeremy 🙂 To na pewno 🙂 Aż nie mogę się doczekać Twojej reakcji na zdjęcie 🙂

  6. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Moze akurat sie trafi 😀
    Będę na Podkarpaciu odpoczywać (mam nadzieje) 😊

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To krzyknij do mnie cześć, bo ja też z Podkarpacia 🙂 I miłego wypoczynku 🙂

  7. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Krzyknę jak tylko moja noga postanie w Jesionce 😅 tylko odpowiedz 😝

  8. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Pisze sie „W” Jesionce czy „na” bo jakoś mnie ten powyższy komentarz po oczach razi ???

  9. A
    Asia
    | Odpowiedz

    I czemu mi sie potworek zmienił 🤷‍♀️??

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Z potworkiem to nie wiem. Nie ogarniam ich 🙂
      Na lotnisku w Jasionce, więc w sumie dobrze napisałaś, machnęłaś się tylko nieznacznie z nazwą 🙂

      • Babeczka
        |

        Ja też nie, trzeba się dokształcić w kwestii potworków 🙂

  10. A
    Asia
    | Odpowiedz

    A gdzie tam sie machnęłam… byłam pewna ze taka nazwa 🤦‍♀️ widocznie za rzadko tam bywam 😅

  11. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Kto by tam zwracał uwagę na nazwę lotniska 😀 Byle odprawę odbębnić i uciekać stamtąd 😀

  12. Babeczka
    | Odpowiedz

    Węszę romans… Jeremego i Richarda :-))) Połączy ich wspólna pasja!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Coś tam ich połączy… Może trójkącik? 😛

      • A
        Anonim
        |

        Będzie pikantnie!

      • Jo Winchester
        |

        Anonimie! Nawet nie wiesz, jak bardzo 😂😂😂

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Beda urzadzac romantyczne przejazdzki Harleyem😂
      Tylko teraz pytanie:
      Kto siedzi z tyłu?

      • Babeczka
        |

        Ha ha! Wiem, kto siedzi z przodu. Ten odważniejszy 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Panowie pobiją się o kierownicę 😀

  13. A
    Agg
    | Odpowiedz

    Wow. Ubieracie go w garnitur? W mojej głowie od samego początku wygląda jak koleś z “Monster Garage”. Mody na sukces bym w to nie mieszała😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Aż musiałam spojrzeć na to całe Monster Garage 😁 Powiem Ci, Agg, że blisko, w sensie klimatu. Ale Richard wygląda inaczej 😁 W każdym razie w garniaczku rzadko występuje , a z Modą na sukces to już w ogóle nie ma nic wspólnego 😈

      • J.Gibson
        |

        Moda na sukces😂😂😂😂Widzę!😛😈😈😈😈 juz ty sie nie martwb tez sie do ciebie odnioslam opisujac pod Julkiem uprowadzenie Riczarda dla Tony😂😂😂😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A to Ty o tym Richardzie!!! A ja nie mogłam zajarzyć, o czym wy piszecie 😉😂😂 Wiesz, u mnie czasami problemy z prędkością przyswajania pewnych faktów i wtedy potrzebuje tłumaczenia łopatologicznego 😂😂😂 Byle nie za mocno 😈

Napisz nam też coś :-)