Trzynaście randek (XXXII)

with 22 komentarze

Rozdział 32

Trzynaście randek - okładka ebooka

 

 

 – Facet, z którym byliśmy umówieni na wypożyczenie samochodów, zrezygnował na krótko przed ustalonym terminem kręcenia. Za niecałe cztery tygodnie ruszamy w kolejną trasę i jeśli byłoby to możliwe, chcielibyśmy jeszcze przed wyjazdem nakręcić ten klip. Ale nie mamy aut.

– Do tego potrzebujesz mnie, tak? – Richard w lot pojął, o czym mówił Mitchell do niego. – Chciałbyś wypożyczyć ode mnie pięć aut. Znaczy, cały twój zespół.

– Dokładnie tak. – Jeremy pokiwał głową i próbował wyczytać coś z twarzy swojego rozmówcy. Richard ani się uśmiechał, ani nie był wkurzony, że go o to prosi. – Jeśli byłaby taka możliwość, chętnie skorzystalibyśmy z twoich aut. Potrzebne by nam były na jeden dzień zdjęciowy.

– Będziecie się nimi ścigać czy co? – Harris starał się wychwycić jak najwięcej detali. Nie mógł mu się dziwić, chodziło przecież o bardzo wartościowe pojazdy. Sam by tak się zachował na jego miejscu.

– Absolutnie nie! – Jeremy roześmiał się krótko. – Będą ujęcia, jak je prowadzimy, ale bez ścigania się. To znaczy na teledysku tak to ma wyglądać, ale do tego wykorzystamy już zawodowców. Jednak nie zamierzamy narażać samochodów. To sprawa montażu, jak to zrobią. Głównie chodzi o to, żeby mieć je do pozowania z modelkami, które będą występować w teledysku.

– Mam warunek. W zasadzie to dwa.

– Słucham. – Jeremy skinął głową w oczekiwaniu.

– Po pierwsze ktoś ode mnie będzie pilnował aut. Nie, żebym wam nie ufał, ale po prostu na pewne rzeczy wolę mieć oko. Po drugie, dostaniecie umowę, która zagwarantuje mi, że w razie jakichkolwiek uszkodzeń, to wy ponosicie odpowiedzialność.

– Oczywiście, jesteśmy w stanie zgodzić się na to.

– No i wszystko jasne! – Richard klasnął zadowolony w obie dłonie. – Szybkie samochody, groźnie wyglądający faceci i super laski! Doskonale rozumiem waszą ideę. Tylko co ja będę z tego miał?

– Dostaniesz swoje honorarium. – Jeremy miał dobre przeczucia. – Plus darmowa reklama twojego garażu.

– Druga opcja przekonuje mnie zdecydowanie bardziej niż pierwsza. Mam na stanie trzy auta, które mogłyby cię zainteresować. Dwa kolejne jestem w stanie załatwić w przeciągu dwóch, trzech dni.

– Czyli zgodzisz się na to? – Jeszcze nie chciał pokazywać euforii, ale uśmiech już sam cisnął mu się na usta. Świadomość, że udałoby mu się rozwiązać ten problem, napawała go ogromną radością.

– Dlaczego by nie? Jestem biznesmenem. Nic mnie bardziej nie przekona niż reklama mojego interesu. Każde auto wyjeżdża stąd z nalepkami Hot Rod Garage. To przyniesie mi kolejne zyski, a jak sam wspomniałeś, reklama jest darmowa. Musiałbym być ułomny, żeby nie skorzystać z takiej propozycji.

– Plus honorarium… – dodał Jeremy.

– Jeśli o to chodzi, myślę, że możemy się dogadać. Ja nie płacę za reklamę, wy nie musicie za wypożyczenie aut. Byleby tylko wróciły do garażu całe i zdrowe. – Zaskoczył go. Nabrał jeszcze większego szacunku do tego człowieka.

– Jesteśmy gotowi zapłacić. Pieniądze i tak daje wytwórnia.

– Jestem człowiekiem honoru. Nie lubię, kiedy ktoś mnie wykorzystuje i tak samo ja nie chcę wykorzystywać kogoś, kto mi się przysłuży. Pożyczę wam trzy auta i załatwię dwa inne, a wy mnie rozreklamujecie. Wtedy będziemy kwita. – Richard wyciągnął do niego rękę na znak umowy, którą Jeremy szybko przypieczętował.

– Cieszę się, że udało nam się dogadać. Dzięki tobie uda nam się zrealizować nasz projekt, co prawda w późniejszym terminie niż planowaliśmy, ale przed trasą.

– Ze mną zawsze można dojść do porozumienia. – Richard zaśmiał się i skinął głową, by Jeremy szedł za nim. - Chodź, pokażę ci te cacka.

– Jasne. – Obaj panowie wyszli z pomieszczenia, kierując się do innego. Przeszli przez główny garaż, gdzie pracowała większość pracowników Richarda i weszli do innej części. Wtedy oczom Jeremy’ego ukazały się skarby, które wyszły spod rąk tutejszych członków ekipy.

– Oto one! – Richard spojrzał na wszystkie z wyraźną dumą. Nie można było mu się dziwić. Te auta były naprawdę piękne. – Nasz Ford GT z 2005 roku. Był w opłakanym stanie, kiedy moi chłopcy się nim zajęli. Sprawił nam mnóstwo problemów, bo jakżeby inaczej. Ale oto rezultat.

– Jest piękny. – Jeremy podszedł bliżej, przyglądając się mu. Miał odpowiednią prezentację i wyglądał na naprawdę szybki. Wiedział, że chłopakom się spodoba, zwłaszcza Tomowi.

– Dodge Viper GT. Zbudowaliśmy go na wyścigi w Dayton. Nie zamierzamy go sprzedawać.

– Naprawdę znacie się na dobrej robocie. – Jeremy nie był znawcą aut, ale nie musiał nim być, żeby dostrzec kunszt takiej pracy.

– To prawda. Moi chłopcy starają się najlepiej jak umieją, a to, co Aaron wyprawia z tymi autami, czasami przyprawia mnie o migreny, ale koniec końców przeważnie wychodzimy na swoje. Ostatni dostępny, najpiękniejszy, nasza duma. Ferrari F40. Gdyby cokolwiek mu się stało, chyba bym tego nie przeżył.

– Już wiem, kto będzie chciał go dostać do teledysku. Mój przyjaciel Tom ma hopla na punkcie sportowych aut, moglibyście się dogadać w tym temacie. Jest na sprzedaż? – spytał Jeremy patrząc na samochód, który był marzeniem niejednego faceta.

– Oczywiście. Chcesz kupić?

– Ja nie. Ale wcale bym się nie zdziwił, gdyby on zechciał. Twoje samochody są naprawdę piękne i jestem pewien, że świetnie wypadną w tym klipie. – Jeremy stanął tuż obok Richarda i uśmiechał się zadowolony.

– Wiesz, gdzie go skierować w razie czego. Na kiedy potrzebujecie aut?

– Za równe trzy tygodnie byłoby idealnie. Zdążylibyśmy wszystko zorganizować. Będziemy kręcić w okolicach Los Angeles, więc musimy szybciej je przewieźć.

– Pozwól, że ja zajmę się transportem w obie strony. Mam zaufanego człowieka i wiem, że moje auta będę bezpieczne. Musisz po prostu dać mi znać wcześniej, żebym zdążył to załatwić. – Richard skierował się do wyjścia, więc Jeremy podążył za nim. Szli teraz w kierunku części biurowej, żeby załatwić wszelkie formalności dotyczące obu, pomyślne załatwionych, dzisiaj spraw.

– Jestem ci naprawdę wdzięczny – powiedział Jeremy, gdy wreszcie podpisali wszelkie umowy. – Jeszcze dzisiaj porozmawiam z kumplami i postaram się, by dać ci znać, co i jak.

– Powodzenia. – Pożegnali się kolejnymi uściskami dłoni i Jeremy opuścił jego gabinet. Zamknął za sobą drzwi i spojrzał w stronę biura, gdzie siedziała Ellen. Ruszył w tamtym kierunku i zapukał.

– Proszę. – Usłyszał i wszedł do środka. Ellen spojrzała na niego zaskoczona. Pewnie myślała, że już dawno odjechał. – Co robiłeś przez tyle czasu z Richardem? – spytała.

– Kupowałem motor. – Przysiadł zadowolony na skraju jej biurka i przyglądał się, jak pracuje.

– Co kupowałeś? – Zaskoczył ją. Aż oparła się o skórzane obicie fotelu. – Kupiłeś motor od Richarda?

– Też chciałem mieć swój. Będę jeździł z chłopakami na przejażdżki. Jak zechcesz, to nawet ciebie wezmę na jakąś. – Puścił oczko, a dziewczyna od razu się uśmiechnęła.

– Który kupiłeś? – Wstała zza biurka i podeszła do niego, a on od razu skorzystał z okazji i pozwolił sobie ją objąć w pasie.

– Tego czarnego Harleya. Właśnie podpisywałem umowę.

– Przecież on kosztował sto patyków! – Teraz to dopiero była w szoku. Uśmiechnął się do niej rozbawiony. – Nie zbiłeś ceny?

– Nie potrzebuję tego. – Delikatnie musnął czerwone wargi i żałował, że musi ją tutaj zostawić. Ale co się odwlecze, to nie uciecze. – Dzisiaj kończysz o siedemnastej, prawda?

– Tak, ale zaraz po pracy muszę jechać do centrum. Jestem umówiona z dziewczynami i Monicą na mierzenie sukienek dla druhen.

– Myślałem, że później też będę twoim szoferem. Nie chciałabyś, bym cię podwiózł? Który to sklep?

– Nie, Jeremy, nie chcę sprawiać ci problemu. Przyjedzie po mnie moja znajoma, która też tam będzie. Jeśli chcesz, możesz przyjechać do mnie wieczorem. – Znowu bawiła się jego włosami z tyłu, a on sobie uświadomił, że bardzo to lubi.

– No dobrze. Dam ci odpocząć od siebie nieco dłużej. Zadzwoń, o której skończycie te wasze babskie przymiarki. – Jeszcze raz ją pocałował, po czym w końcu puścił. Choć najchętniej posiedziałby z nią tutaj i nieco poprzeszkadzał.

– Oczywiście. Zmykaj już, bo przez ciebie nic nie zrobię. – Wcale nie mówiła tego ze specjalnym entuzjazmem.

– Pa! – Pomachał jej wesoło i zamknął drzwi za sobą. Musiał zadzwonić do chłopaków i obwieścić im dobrą nowinę. A później pomyśli, co zrobić ze sobą.

 

Gdy Jeremy pojechał do domu, oparła się wygodnie w fotelu i zamiast pracować, zaczęła myśleć. O tym wszystkim, co działo się między nimi, odkąd się poznali.

Z początku Jeremy nie był dla niej kimś, kim chciałaby się w ogóle zainteresować. Nie przypadł jej do gustu tylko dlatego, że posądziła go o to, że po szybkim seksie straci zainteresowanie.

Na całe szczęście to, co działo się między nimi, nie zakończyło się, gdy trafili pierwszy raz do łóżka razem. Wręcz przeciwnie, Jeremy zachowywał się, jakby zależało mu na niej. Przynajmniej taką miała nadzieję, bo jej zaczęło na nim zależeć. Sama nie wiedziała, kiedy to się stało, ale traktowała go jak swojego mężczyznę.

On też poświęcał jej mnóstwo uwagi. Lubił z nią przebywać, nie tylko w łóżku. Słuchał ją i dopytywał o różne rzeczy. Znajdował przyjemność w tym, żeby się z nią podrażnić. Nie miał nic przeciwko spędzaniu czasu z jej przyjaciółmi, nawet potrafił bawić się z Asterixem. Jeśli to nie było staranie się, to nie wiedziała, jak mogłaby to określić.

Nie zezłościł się, gdy powiedziała mu o powodzie swojej wizyty w klubie. Próbował ją wkręcić, ale ostatecznie i tak przyznał się do prawdy. Zgodził się iść z nią na wesele i już nie mogła się tego doczekać. Co prawda widziała w internecie, jak wyglądał w garniturze, ale przecież internet to nie na żywo. Poza tym chciała się pochwalić takim towarzyszem.

Coraz bardziej łapała się na tym, że chciałaby, by stał się dla niej kimś więcej niż tylko świetnym kochankiem. Czasami myślała, że Jeremy chce tego samego, przynajmniej to dawało jej do zrozumienia jego zachowanie. Ale i tak bała się zacząć z nim ten temat. Co, jeśli pomyliłaby się i Jeremy wcale nie chciałby być z nią w związku? Nie dość, że najadłaby się wstydu, to jeszcze marzenia o tym ległyby w gruzach. Dlatego postanowiła poczekać.

Dzisiaj przywiózł ją do pracy, a teraz dowiedziała się, że kupił motor od Richarda. Ten facet nie przestawał zaskakiwać. Chciał również po nią przyjechać, ale nie miała sumienia prosić go o tak wiele. I tak dużo dla niej robił. Liczyła, że zrewanżują sobie to wieczorem, gdy wreszcie wróci z tych cholernych zakupów.

Zazwyczaj je lubiła, ale nie w towarzystwie swojej kuzynki. Wiedziała, że to będzie ciężka przeprawa, bo znając gust Monici, dziewczyna wymyśli coś kompletnie odmiennego od normalnej sukienki i wybierze jakieś paskudztwo, a wszelkie próby negocjacji spalą na panewce. Co nie oznaczało, że miała zamiar stać bezczynnie i z pokorą przyjąć to, co Monica zechce jej wepchnąć.

Spojrzała na zegarek, była dopiero dwunasta. Nie czuła dzisiaj motywacji do pracy, ale to wszystko przez rozkojarzenie. Zerknęła na stos dokumentów, które na nią czekały i tylko jęknęła. Sięgnęła po kubek z kawą i następną teczkę, bo wiedziała, że nikt za nią tego nie zrobi.

Gdy dochodziła upragniona godzina wolności, wstała i rozciągnęła się. W tej chwili miała najmniejszą chęć na to, by jechać jeszcze na zakupy, ale nie posiadała już większego wyboru. Lada moment powinna tu być Olivia, wspólna znajoma jej i Monici.

Wyszła przed garaż i rozkoszowała się promieniami słońca. Wyobraziła sobie, że ten dzień, zamiast w pracy czy na niechcianych przymiarkach, mogłaby spędzić z Jeremym na plaży. Tak, to byłby zdecydowanie dobry dzień. Przypomniała sobie imprezę, na której byli, jeszcze chodząc na randki. Tamto wspomnienie wciąż wywoływało w niej gęsią skórkę.

W końcu samochód Olivii wjechał na parking i Ellen wsiadła do niego. Dotarcie do sklepu zajęło im niecałą godzinę.

– Olivia! Ellen! Ileż można na was czekać? – Piskliwy głos kuzynki od razu zawibrował w uszach Harvelle, aż miała ochotę się skrzywić. Po wyrazie twarzy drugiej dziewczyny spostrzegła, że tamta chętnie uczyniłaby to samo.

– Były korki. Auta jeszcze nie potrafią fruwać, więc dotarłyśmy tak szybko, jak to było tylko możliwe – odpowiedziała jej nieco ironicznie, biorąc swoją torebkę. – Lepiej powiedz, czy reszta dziewczyn już jest.

– Czekałyśmy tylko na was. Zaczynajmy, bo mam kilka propozycji. – Niebieskooka blondynka skierowała swoje kroki do ekskluzywnego butiku, gdzie faktycznie siedziało już pięć pozostałych kobiet. Ellen przywitała się z nimi lekkim skinieniem głowy. – Będziecie nimi zachwycone, są absolutnie wspaniałe!

– Doprawdy? – Ellen miała nadzieję, że chociaż tym razem nie rozboli ją głowa. Spotkania z kuzynką stanowiły dla niej swoistą przeprawę. Chciałaby mieć to już za sobą. Pomyślała o Jeremym i zagryzła zęby. On będzie nagrodą za ten stracony czas.

– To moja pierwsza propozycja. – Monica z dumą podeszła do manekina, który stał nieopodal. Ellen aż uniosła brwi do góry. Tak samo niewyraźne miny miały pozostałe druhny. – Niezła, prawda?

– Chyba żartujesz? – Ellen nie mogła się opanować. Wolałaby wystąpić w worku pokutnym niż tym czymś, co miało nazywać się sukienką. Może za dwadzieścia lat taka kreacja pasowałaby do niej, ale na pewno nie miała zamiaru założyć tego w najbliższym czasie.

– Przecież jest ładna! – Monica oburzyła się, widząc niezadowolone miny swoich druhen. – Pomyślałam, że wyglądałybyście uroczo.

– Chyba staro. Taką sukienkę zakłada moja mama, a chciałam ci przypomnieć, że jest ode mnie ponad trzydzieści lat starsza. – Postanowiła, że tym razem będzie twarda i nie da się wepchnąć w coś, czego nie zechce mieć na sobie. Właśnie chciała dodać, kiedy drzwi butiku otworzyły się na oścież i mimochodem spojrzała w tamtą stronę. Widok Jeremy’ego sprawił, że oczy wyszły jej na wierzch ze zdziwienia.

– Ellen, skarbie! – Kiedy podszedł do niej z tym swoim uśmiechem i jeszcze zwrócił się do niej tak publicznie, wszystkie spojrzenia skierowały się w jego stronę. – Przepraszam cię za spóźnienie, straszne korki na mieście.

– Jeremy? – Patrzyła na niego pytająco, a on zamiast odpowiedzieć, objął ją lekko, kładąc dłoń na plecy i przyciągnął do siebie. Gdy poczuła jego wargi na ustach, jęknęła cicho. Niestety pocałunek był tylko ledwo muśnięciem warg, ale Jeremy, gdy się odsunął, puścił jej oczko.

– Przepraszam drogie panie za takie wtargnięcie, ale chciałem potowarzyszyć mojej ślicznotce w tak ważnym wydarzeniu. Poza tym pomyślałem, że przyda wam się męskie spojrzenie na te wszystkie szmatki. Która to przyszła panna młoda? – Ellen widziała, jak błądził wzrokiem po każdej z dziewczyn, które patrzyły na niego nie tyle zaskoczone, co zaciekawione, kim jest.

– To ja! – Monica od razu wystąpiła do przodu, uśmiechając się do niego i okazując przesadny entuzjazm.

– Pozwolisz, że się przedstawię. Jestem Jeremy. – Ukłonił się przed nią i zanim dziewczyna zdążyła coś powiedzieć, po prostu wziął jej dłoń i musnął ustami.

– Prawdziwy dżentelmen z ciebie, Jeremy. – Monica patrzyła na niego z takim uwielbieniem, jakby wcale jej nie przeszkadzało, że ktoś wtargnął na prywatną przymiarkę. Zazwyczaj nie była miła dla intruzów. – Jesteś chłopakiem Ellen?

– A jak myślisz? – Znów ten sam uśmiech. Ellen patrzyła na niego, mając wrażenie, że mężczyzna odstawia tutaj przedstawienie. Nie, żeby była zła, o nie.

– Ellen, dlaczego nie powiedziałaś, że złowiłaś takie ciastko? – Kuzynka zerknęła na nią, ale to było ulotne spojrzenie. Bardziej interesował ją Jeremy, który okazywał kobiecie uwagę, a to było to, co Monica wprost uwielbiała.

– Nie znasz jej? Ellen się nie przechwala. To jedna z cech, które tak w niej uwielbiam. – Gdy Jeremy popatrzył na nią, zauważyła, że inne dziewczyny westchnęły przeciągle, jakby obserwowały scenę rodem z romansu. – Ale przerwałem wam. Mierzyłyście już coś?

– Właśnie proponowałam dziewczynom …. – Monica chciała wskazać na obrzydliwą, różową sukienkę, gdy Jeremy przerwał jej machnięciem ręki.

– A co to za obrzydlistwo? – spytał, podchodząc do manekina, na którym wisiała przedstawiana przez Monicę kreacja. – W takim butiku taka szmata? Mam nadzieję, że nie brałaś jej pod uwagę? – Odwrócił się w kierunku blondynki, która od razu się zaczerwieniła. Jeremy zdawał się nie widzieć tego, bądź to ignorował.

 

 

 

A to Richard, szef i przyjaciel Ellen 🙂 Komu, komu, bo Richard idzie do domu? 😀

Ps. Co najbardziej lubicie w Ellen? Ewentualnie, czego w niej nie lubicie?

Czekam na Wasze komentarze, to pokarm dla mej duszy (duszy, nie serca, bo serca nie mam 😂😂😂). A chyba nie chcecie, żebym chodziła głodna przez cały tydzień? 😂😂😂)

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    No i powiem ci, że mniej wiecej taki właśnie jest Richard w mojej głowie.
    Ciachunio, brałabym cztery razy po dea razy😂
    Cholera! Że też nie rajcują mnie młodzi z wydepilowanymi klatami tylko tacy panowie lekko nadszarpnięci siwizną… Zygmunt ma szczescie, że osiwiał w miare młodo, bo bym go rzuciła (!) choć głowę dam, że jak zaczynaliśmy się spotykać to był czarny jak kruk… Najwyraźniej ma to w genach.😂😂😂😂😂😂😂😂
    Co do Ellen
    To trudno w tym momencie ją oceniać. Pierwsze zauroczenie Jeremim już ma za sobą, a teraz ich związek jest na etapie :”i co teraz?” Czyli zauroczenie powoli obgasa i nalezaloby sie zadeklarowac/okreslic albo pożegnać.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Kurczę! Trafiłam w Twój gust!!!😆😆😆 Jadzia, to mnie zaszczyt kopnął 😈
      A tak na serio, to akurat coś w tym jest . Taki facet ma coś w sobie . Nie jest klasycznie przystojny, w sensie wymuskany niczym model z okładki. Jest po prostu męski!
      Jeśli chodzi o Ellen to bardziej mi chodziło, jakie cechy (zachowania ) w niej lubisz. Albo co Cię w niej wkurza.
      Czy Twój Zygmunt aby nie oszukuje? 😂 😂 😂

  2. A
    Ania
    | Odpowiedz

    Dokładnie taki Richard jest w mojej głowie. Idealnie to zdj go obrazuje. A co do Ellen, uważam, że to bardzo mądra kobieta, która zna swoją wartość. Choć przy Jeremy traci panowanie nad sobą a pojawia się uczucie i pożądanie. Ale taką ją bardzo lubię. Niczego nie udaje. Jestem ciekawa jak będzie na weselu? Być może to ona złapie welon lub bukiet a Jeremy krawat?? Było by wtedy
    bardzo ciekawie 😀

  3. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Aniu 🙂 Cieszę się bardzo, że Tobie również zdjęcie przypadło do gustu 🙂 Co do Ellen, to masz rację 🙂 To kobieta, która zna swoją wartość, ale Jeremy bardzo silnie na nią oddziałuje. Tak silnie, że będzie robiła niezłe głupoty przez niego 🙂 W przyszłości, ale więcej nie zdradzę 🙂
    Haha, akurat ważniejsza część będzie przed weselem. Dlaczego? Przekonacie się w piątek tuż przed świętami 🙂 Coś zbliża się bardzo dużymi krokami 😉

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Tak to on !!! Pogodny i dokładnie taki jakim go sobie wyobrazam… 😊 idealny 😅
    A co do Elen- lubię ja… nie jest taka wymuskana i zygajaca tęcza, ma swoje zdanie i nie narzuca sie … normalna kobitka z charakterkiem i pasjami 😊mogłabym sie z nia zaprzyjaźnić 😋

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Asia! ☺ Czekałam na Twoją opinię i jestem szczęśliwa, że podoba Ci się “mój” Richard 🙂 Fajny facet, twardy w interesach, ale zawsze można na niego liczyć 🙂 Dba o Ellen jak o własną córkę 🙂
      Fajnie, że tak odbierasz Ellen. Starałam się przedstawić ją jak najlepiej. Ale, żeby nie było, ma swoje wady, które też ujawnię 😉 W końcu nikt nie jest idealny.

  5. A
    Anonim
    | Odpowiedz

    Może romansik z Monika?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Myślisz, że Jeremy się skusi na kuzynkę Ellen? Chciałabyś (zakładam, że jesteś kobietą), by Jeremy okazał się zdrajcą?

      • J.Gibson
        |

        Biorąc pod uwage, ze Jeremy to nie taki świętoszek, co mozemy powiedzieć chociażby po sytuacji w jakies spotkał Ellen, to zakładam, że prędzej czy później coś pizgnie przez niego😂

      • Jo Winchester
        |

        A może przez Ellen? Może to jest taka cicha woda, co te brzegi rwie? Jeremy nie jest grzecznym chłopcem, czego nie ukrywałam od samego początku 😛 Tylko czy czarne musi być czarne, a białe musi być białe? 😂😂😂

      • J.Gibson
        |

        Sugerujesz, że to Ellen pójdzie w tango? Na weselu z jakimś świadkiem schowa się w składziku z miotłami i oczyści go do sucha kilkoma ssącymi posunięciami?
        Haaahaaahaa. No nie…. Ellen raczej bym o to nie podejrzewała.

      • Jo Winchester
        |

        Jadzia, ja nic nie sugeruję 😀 Ja po prostu staram się przedstawić przeciwstawny scenariusz. A czy prawdziwy?
        Ale masz rację, Ellen to typ wiernej kobiety. Jak jest z jednym, nie idzie z drugim. Tylko czy ten fakt powoduje, że nie można zepsuć związku w inny sposób?

  6. E
    Ela
    | Odpowiedz

    Richard jak malowany. Chyba zostane jego fanka. Podoba mi sie twoj styl Jo. Potrafisz ciekawie pisac, masz dosc oryginalne pomysly. Ciesze sie ze dziewczyny wziely cie pod swoje skrzydla i zaczelas tu publikowac.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Myślę, że Richard się nie obrazi, jak zostaniesz jego fanką 🙂
      Dziękuję. Też się cieszę, że Babeczka i Mika dały mi szansę i mam nadzieję, że ich nie zawiodłam i nie zawiodę 😉

  7. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Hmm.. Tak, to w sumie może być Richard (wyobrażałam Hlgo sobie lekko starszego – tak o maciupinke)
    Elen lubię, nie wiem za co… chyba za sam pomysł 13 randek!

    Czytałam komentarze i odniosę się do tego “czy czarne zawsze musi być czarne…” odp.: nie! I tu właśnie myślę, że Ellen spotka jakąś “stara miłość na weselu, która dalej do niej pali cholewy i ją cmoknie i Jeremi to zobaczy i źle odczyta. Wyjdzie bez słowa w dalszą trasę ze złamanym sercem. Choć może nie bez słowa… albo się pobiją i Ellen weźmie tamtego stronę? – czy powinnam to pisać na forum?
    Jbc szybko kasuj 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Akurat sama postać Richarda była wzorowana na prawdziwym Richardzie Rawlings, który to jest właścicielem warsztatu Gas Monkey Garage w Dallas (na Discovery jest jego program pt. Fast N’ Loud). Kiedyś go oglądałam przez kilka sezonów i bardzo polubiłam, a jak zaczęłam pisać Randki, to przyjaciółka mi podpowiedziała, że może by tak Ellen pracowała w takim garażu jako asystentka/sekretarka. Pomyślałam, że dlaczego nie i wrzuciłam w to Richarda. Oczywiście nie wiem, jaki z charakteru jest prawdziwy Richard, mój to totalnie postać fikcyjna (poza wyglądem).
      Nie zaprzeczę ani nie potwierdzę Twoich słów, Fiołku 🙂 Dlaczego? Sama się przekonasz, czy miałaś rację i to już niedługo 🙂
      Możesz pisać każdy scenariusz, jaki Ci przyjdzie do głowy 🙂 Uwielbiam dowiadywać się, co siedzi moim czytelnikom w głowie 🙂

  8. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Super! To muszę zobaczyć choć jeden odcinek!
    Ja w głowie miałam po prostu lekko starszego i z mniej potarganymi włosami 😉 tak, to… Tak to jest on 😉

    Zatem czekam na kolejne części !

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Powiem Ci, że jak nie jestem fanką motoryzacji, tak ten program oglądałam z zaciekawieniem 😉 Cała ekipa, nie tylko sam Richard, była fajna. A jakie cuda tworzyli! Polecam!!! Może sama nadrobię pozostałe sezony, choć teraz nie ma już Aarona 😕
      Każdy ma swoje wyobrażenie postaci. A jak Ci pasuje mój Jeremy? Widziałaś zdjęcie pod jedną z poprzednich części?

  9. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Tak widziałam i to zdecydowanie nie jest Jeremmi 😉 w moim wyobrażeniu 😉
    Owszem tatuaże się zgadzają ale włosy nie no i dla mnie za mało ciachowaty 😁

  10. A
    Anka
    | Odpowiedz

    Przepraszam, że odważę się skrytykowac choć nie jestem żadną ekspertką i sama nie umiem pisać opowiadań … 13 randek przyciągnęło moją uwagę swoją pikanterią, wyjątkowością … A teraz robi się zwykły “harlekin “… Szkoda

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ale ja się wcale nie gniewam 🙂 Dzięki za szczerość 😀 Trzynaście randek to “podróż po związku” i nie każdemu przypadnie do gustu jego skomplikowana forma 😉 Wszystkich nie da się uszczęśliwić 😀

Napisz nam też coś :-)