Trzynaście randek (XXXV)

with 28 komentarzy

Rozdział 35

Trzynaście randek - okładka ebooka

Wesołych Świąt Wielkanocnych, moi drodzy 😉 Niech przysłużą Wam się te wielkanocne jaja 😀

A teraz już o czym innym:) Gruchnie dzisiaj i to tak, że możecie poczuć małe wstrząsy, bądź większe, w zależności od tego, gdzie mieszkacie 🙂 Za tydzień będzie połowa tekstu 🙂 Właśnie skończyłam go dzielić na rozdziały z uwzględnieniem tych podwójnych i wyszło mi, że mam jeszcze dla Was 28 rozdziałów. Publikacja zakończy się dokładnie 1 listopada tego roku.

Jeśli jest jeszcze taka osoba, która nie ma pojęcia, że Babeczka utworzyła nową grupę na FB, to ja w jej i w swoim imieniu zapraszam do zapisania się do niej 🙂 Grupa nazywa się Czytać każdy może - ebooki, książki, recenzje czyli kobieca erotyka mWn. Dyskutujemy tam o wielu rzeczach, nie tylko o motylowych tekstach 🙂

Zapraszam również do polubienia mojego fanpage, wystarczy, że klikniecie ikonkę zaraz pod tekstem 🙂 Zaprezentuję na nim fragment nowej powieści, która za jakiś czas wystartuje na motylach 🙂 Już na grupie pochwaliłam się ostatnio okładką i opisem 🙂 Także zapraszam serdecznie 🙂

Teraz czytajta, komentujta, bo znowu na Was liczę i pod tekstem czekają słowa - klucze do odgadnięcia kolejnego rozdziału 🙂 Powodzenia!!! Dodam, że to czytelniczka Asia była ostatnio najbliżej tego, co stanie się w tym rozdziale i to jej przypadł ten rozdział do przeczytania już w środę 🙂 Gratuluję 🙂

Gdy się ocknął, Ellen bawiła się jego włosami i uśmiechała do niego. Wyglądała cudownie, zawsze lubił się jej przyglądać, gdy byli tuż po stosunku. Leżeli tak i żadnemu nie śpieszyło się z wyjściem z łóżka.

O czym myślisz? – spytała, nie przerywając zabawy włosami.

Jest mi tak dobrze, że najchętniej zabarykadowałbym się w tym domku i nigdzie nie wychodził. Sądzisz, że jak się nie pojawimy, to zauważą, że nas nie ma?

Monica na pewno… – skrzywiła się, wspominając o kuzynce. – Pójdziemy coś zjeść i na spacer, dobrze? Oprowadzę cię, jak tego chciałeś.

Jasne – zgodził się i nachylił nad nią. Podobała mu się ta chwila, kiedy byli sami i nie musieli nic robić, poza tuleniem tej drugiej osoby. – Ellen?

Tak? – Uśmiechała się do niego w taki sposób, że naprawdę czuł ogromną ochotę, by przetrzymać ją w łóżku. Był pewien, że gdyby tylko spróbował, dałby radę ją namówić do pozostania w sypialni jeszcze przez kilka godzin, aż do wieczora.

Wybierzemy się gdzieś na przyszły weekend? Jeszcze przed kręceniem teledysku? Tylko ty i ja. Zarezerwuję coś, jeszcze nie wiem, gdzie, ale pomyślę nad tym. – Uśmiechnął się jeszcze szerzej. Pocałował ją.

Przecież już ustaliliśmy, jak przyjechałeś, że porwiesz mnie gdzieś za tydzień. Liczę, że dotrzymasz tej obietnicy. Pozwolę ci nawet zabrać się na księżyc.

Księżyc, powiadasz? Może uda mi się zabukować jakiś domek i zamówić bilety w NASA. A teraz lepiej wstańmy, bo coraz bardziej mnie kusi, żeby….

Już wyskakuję! – Jak małe dziecko pociągnęła za posłanie, którym byli okryci i wyskoczyła z łóżka jak z procy. Stanęła na puchowym dywanie i przyglądała się mu, jak leżał nagi. – Idę pod prysznic.

Odrzuciła nakrycie i ruszyła do łazienki. Gapił się na nią, dopóki nie zniknęła za drzwiami. Po czym sam wstał i poszedł w jej ślady.

Stała już w kabinie i namydlała skórę, więc otworzył sobie drzwi i przesunął ją, by zrobiła mu miejsce.

Ktoś musi umyć ci plecy! – powiedział, widząc słaby protest na twarzy kobiety. Oddała mu gąbkę i odwróciła się do niego tyłem. Nie śpieszył się, bo naprawdę wolał spędzić z nią jak najwięcej czasu sam na sam. Nie musiał dzielić się nią z innymi.

Przez ciebie robię się niewiarygodnie leniwa – mruknęła, gdy mył jej plecy powolnymi ruchami.

To dobry objaw. Pomyśl sobie, jaki przyjemny będzie weekend w przyszłym tygodniu, kiedy absolutnie nic nie będziemy musieli robić.

Już nie mogę się doczekać. – Odwróciła się w jego stronę i teraz to ona przechwyciła gąbkę i zrobiła dla niego to samo.

Ja też. – Czerpał tyle przyjemności z ich bliskości, ile tylko się dało. Takie chwile mogłyby trwać wiecznie albo przynajmniej o wiele dłużej. Kiedy spłukali z siebie pianę, Jeremy wyszedł pierwszy i rozłożył dla niej wielki ręcznik kąpielowy. Sam wytarł się drugim.

Dziękuję. – Przysunęła się niespodziewanie i pocałowała go delikatnie, zaskakując tym nagłym gestem.

Za co? – spytał, przyglądając się uważnie. Pomyśleć, że kiedy ją poznał, nie planował dłuższej znajomości. Nie miałby pojęcia, co by stracił, gdyby nie upór Ellen i zabawa w trzynaście randek. Uśmiechnął się na to wspomnienie.

Za to, że jesteś tutaj ze mną. – Wróciła do sypialni i poszukała w walizce czegoś do ubrania. Bardziej zainteresowała go bielizna, jaką wyciągnęła niż dalsza garderoba. Co miał na to poradzić, taki już był. Jak widać, Ellen nic a nic to nie przeszkadzało.

Kotku, z tobą mógłbym jechać na to wesele nawet na Madagaskar. – Puścił jej oczko i wyciągnął rzeczy dla siebie. Pół godziny później oboje byli gotowi do opuszczenia domku.

Ellen, Jeremy! – Miał ochotę zawrócić, kiedy usłyszał piskliwy głos Monici. Jednak wysilił się na uśmiech, ale od razu złapał partnerkę za dłoń i przyciągnął bliżej, jakby miała stanowić barierę ochronną między nim, a tamtą. – Mama właśnie mówiła, że jeszcze nie wyszliście z domku, więc szłam po was. Za chwilę zostanie podany obiad dla gości w ogrodzie.

Ellen ucięła sobie drzemkę, była zmęczona po podróży. – Pośpieszył z tłumaczeniem, olewając Monicę spojrzeniem. Powinien być dla niej miły, przynajmniej ze względu na swoją partnerkę, ale jakoś nie chciało mu się dzisiaj specjalnie wysilać. Energię wolał pozostawić dla panny Harvelle. - To, gdzie mamy iść, skarbie? – odezwał się, a Ellen zachichotała. Widocznie doskonale wiedziała, co robił.

Po prostu idź za mną. – Z radością pociągnęła go za sobą, ignorując zazdrosną minę blondynki. Monica źle znosiła, kiedy inni ją lekceważyli.

Przyjęcie zaczyna się o dziewiętnastej. Tylko się nie spóźnijcie.

Kobieta uparcie szła z nimi, jakby nie było dla niej lepszego zajęcia. A przecież za dwadzieścia cztery godziny miała zawrzeć małżeństwo, więc na tym powinna się skupić. Jeremy zerknął na nią przelotnie, harpia od razu to wyczuła i posłała mu uśmiech, który wedle jej mniemania miał być oszałamiający. Dla niego był to po prostu sztuczny grymas.

Nie obawiaj się. – Tym razem Ellen jej odpowiedziała, gdy właśnie wkraczali na teren ogrodu.

Ten był długi i zadbany, po jego lewej stronie ustawiono stoliki z parasolami chroniącymi przed deszczem i nadmiernym słońcem. Po prawej znajdowała się drewniana podłoga.

Jeremy tej jednej rzeczy nie mógł doczekać się w całym przyjęciu. Tańców z Ellen.

Chyba twój narzeczony cię woła… – Wskazała postawnego mężczyznę, który zbliżał się w ich kierunku.

Och, wybaczcie mi, muszę was opuścić… – Blondynka się oddaliła, a Jeremy odetchnął z ulgą.

Czy ten facet jest świadomy, z kim chce się ożenić? – Mitchell patrzył się przez krótką chwilę, jak Monica uparcie pokazywała coś przyszłemu mężowi.

Chodzi pod jej rządami jak w zegarku. Nie ma swojego zdania albo nie może go mieć. Ale bardziej ta druga opcja. Ona by z nikim innym nie była – stwierdziła filozoficznie Ellen, siadając przy jednym ze stolików. W ogrodzie zebrała się niewielka część gości, którzy byli zaproszeni na jutrzejszym ślubie. Reszta powinna dotrzeć następnego dnia.

Mnie słuchała… – Jeremy roześmiał się na wspomnienie przymierzania sukien. Był święcie przekonany, że gdyby kazał jej ubrać worek na śmieci, też by na to przystała.

Chcesz zastąpić pana młodego? – Usłyszał pytanie zadane takim tonem, że aż spojrzał na dziewczynę. Mógłby przysiąc, że w jej głosie pobrzmiewała zazdrość.

Czy wyglądam jak masochista? – Uśmiechnął się szerzej, zajmując miejsce obok i lekko pochylił się w jej stronę. – Wolałbym być sam, niż mieć taką żonę. Nie gustuję w kobietach, które będąc z jednym mężczyzną, spoglądają przychylnym okiem na innych.

O czym ty mówisz? – spytała, przyglądając mu się z zainteresowaniem.

Z daleka widać, że twoja kuzynka w końcu przyprawi mu rogi. Rozpoznaję takie kobiety na odległość. Prawdziwie zakochana wybranka nie jest zainteresowana uwagą pozostałych mężczyzn. Ona co chwilę szuka poklasku tam, gdzie tylko mogłaby go znaleźć. Naprawdę nie mogę wyjść z podziwu, że jesteście rodziną – skomentował całą sytuację Jeremy.

Uważasz, że jestem od niej inna? – Ellen z determinacją w oczach oczekiwała na odpowiedź.

A nie jesteś? – odezwał się, patrząc w błękitne źrenice.

Dochowuję wierności. Nigdy nie zdradziłam. – Pewność w głosie Ellen sprawiła, że poczuł zadowolenie. Uważał, że była dokładnie taka, jak właśnie twierdziła. A ufał swojej intuicji, jeszcze nigdy go nie zawiodła.

Twój facet na pewno będzie zadowolony… – Uśmiechnął się tajemniczo i musiał przerwać rozmowę, bo właśnie nadszedł kelner z obiadem.

Zamilkli, ale cisza między nimi nie była krępująca. To był jeden z atutów, jaki przemawiał za dziewczyną. Nie była nachalna, nie opowiadała bzdur tylko po to, żeby na siłę podtrzymywać konwersację. Co prawda od czasu do czasu spoglądała na niego spod oczu, ale nic nie mówiła.

Gdyby wiedziała, co mu chodziło po głowie. Ale i tak zamierzał poczekać z tym do powrotu do Vegas. Chciał zyskać pewność, że nikt nie przerwie im tego momentu. Poza tym nowy związek należało odpowiednio uczcić, a on zamierzał to bardzo długo celebrować.

Obiad minął dość szybko i wreszcie mogli udać się na obiecany spacer. Ranczo okazało się potężne i szeroko rozłożone. Po drugiej stronie ogrodu znajdowała się stadnina, za budynkami gospodarczymi mieściły się pastwiska, po których biegały konie.

Ellen opowiadała mu, że w dzieciństwie i wczesnych latach nastoletnich spędzała tutaj mnóstwo wolnego czasu. Wujostwo zawsze ją lubiło, to zresztą nie zmieniło się do dzisiaj. Aczkolwiek z powodu pracy i dorosłego życia nie przyjeżdżała tutaj już tak często. Dotarli do małego stawu, na którym zbudowano molo i tam zabawili dłuższą chwilę.

Dochodziła pora, gdy musieli wracać, żeby uszykować się na wieczorną zabawę. Znów wzięli razem prysznic, co coraz bardziej mu się podobało, ale Ellen szybko wyrzuciła go z łazienki, by mogła w spokoju ułożyć włosy i nałożyć makijaż.

Przez ten czas, nie mając nic lepszego do robienia, sprawdził portale społecznościowe i odpisał na kilka wiadomości, w tym na te od Johna.

Gdy wyszła z łazienki, zawiesił na niej spojrzenie. Miała na sobie czarną sukienkę, która sięgała do połowy uda. Dekolt był dość głęboki, jeszcze mocniej uwydatniony przez cienkie sznureczki, łączące materiał pomiędzy obiema piersiami. Łańcuszek na szyi i długie kolczyki, a włosy spięte w kok z kilkoma pasemkami luźnie spływającymi wzdłuż twarzy. Na stopach szpilki i Ellen była gotowa do wyjścia.

Jak wyglądam? – Okręciła się i zaprezentowała z każdej ze stron. Wstał z łóżka i podszedł do niej. Pachniała równie dobrze, jak wyglądała.

Olśniewająco. Nie jestem pewien, czy powinienem pozwolić ci wyjść. Jeszcze ktoś mi cię ukradnie i zostanę sam jak palec. – Naprawdę mu się podobała i był dumny z tego, jak się prezentowała. Każdy mężczyzna chciał mieć u swego boku piękną kobietę.

Czaruś. – Położyła mu dłoń na piersi i przysunęła się, żeby go pocałować. Odpowiedział od razu, chwytając za kark i pogłębiając pocałunek. Odsunął się pierwszy, bo wiedział, czym grozi zbyt długie całowanie się z nią.

Lubisz tego czarusia. – Podał jej ramię i skierowali się do wyjścia.

Świadek odmawia zeznań. – Była w doskonałym humorze, gdy wolnym krokiem, już drugi raz dzisiaj, szli w stronę ogrodu. Dopiero zaczynało się ściemniać, ale było już widać światło z lamp ustawionych wzdłuż ogrodu i sceny.

Niezła impreza. – Jeremy rozglądał się dookoła, ludzie kręcili się po całym terenie, niektórzy tańczyli, inni jedli, bądź pili alkohol.

Spodoba ci się. Już dawno na takiej nie byłam, prawie zapomniałam, jak to jest! – odpowiedziała rozradowana, chyba udzielił jej się imprezowy nastrój.

Nie miał nic przeciwko temu. Chciał, żeby bawiła się jak najlepiej. Podeszła do stolika i chwyciła za szklaneczkę. Z wielkiej wazy nalała sobie ponczu. Jemu podała sok.

Widzę, że czujesz się tutaj jak ryba w wodzie. Chciałabyś zamieszkać w takim miejscu? – spytał.

Czasami tak. – Wtuliła się w jego ramię i małymi łyczkami popijała napój alkoholowy. – Tu jest tak pięknie, do tego kiedyś uwielbiałam jeździć konno. Nie czuje się tego pośpiechu, który panuje w Vegas.

Wydawało mi się, że lubisz nasze miasto. – Spojrzał na nią nieco zaskoczony.

Uwielbiam je. – Podniosła na niego wzrok. – Tam nie można się nudzić, chociaż jak wspomniałam, tempo tego życia jest czasami zbyt duże. Ale mimo wszystko i tak raczej nie zrezygnowałabym z tego na rzecz rancza. Tylko mi teraz nie wyjedź z panienką z wielkiego miasta. – Pogroziła mu zabawnie palcem, aż go złapał i lekko ukąsił zębami.

Mogłabyś być politykiem. Odpowiedziałaś dokładnie tak, jak oni to robią. – Lubił się z nią drażnić i żartować. Stali tak, kiedy podeszła do nich kuzynka z narzeczonym.

Witaj, Ellen. – Mężczyzna skinął głową w stronę szatynki i uścisnął jej dłoń.

Cześć, Steven. Denerwujesz się? – Ellen posłała mu przyjazny uśmiech, choć według Jeremy’ego był to uśmiech pocieszenia. Musiała mu głęboko współczuć, pewnie jak większość osób, które znały Monicę.

Trochę. – Nerwowy chichot faceta sprawił, że Jeremy też zaczął mu współczuć. A zaraz później pomyślał, że przecież na własną odpowiedzialność pakował się w to małżeństwo. – To twój chłopak?

Tak, jestem Jeremy. Miło mi cię poznać – odpowiedział, zanim kobieta w jego ramionach zdążyła zabrać głos. Jego uwadze nie uciekło, że Monica zerkała na niego. Zastanawiał się, ile by potrwało, zanim dałby radę nakłonić ją do zdrady narzeczonego. Był przekonany, że bardzo mało.

Cieszymy się, że możesz u nas gościć. Prawda, kochanie? – Steven zwrócił się do narzeczonej. Chyba nawet nie zauważył, jak ta zazdrosnym wzrokiem taksowała Jeremy’ego i Ellen.

Oczywiście. Bardzo liczyłam, że Ellen przyjedzie na mój ślub. Kiedyś byłyśmy nierozłączne…

To było tak dawno... – skomentowała krótko szatynka. – Kochanie, obiecałeś mi taniec… – Spojrzała wymownie na Mitchella, który doskonale wiedział, o co jej chodziło. Chciała pozbyć się niechcianego towarzystwa.

Musicie mi wybaczyć. Moja dama ma pierwszeństwo. – Nie wdając się już w zbędną dyskusję, po prostu zabrał ją na podłogę.

Zespół, który został wynajęty, grał bardzo spokojną piosenkę, więc po prostu przytulił kobietę i zaczęli tańczyć do rytmu. Poddawała się każdemu naciskowi z jego strony, każdej reakcji męskiego ciała.

Dlaczego mnie wybrałeś? – Usłyszał pytanie. Zerknął na nią, spoglądała tym swoim błękitnym spojrzeniem. Uśmiechała się lekko.

Wybrałem? – Nie od razu zrozumiał.

W tamtym klubie. Nie byłam jedyną kobietą. Dlaczego postanowiłeś zostać? – Dostrzegł ciekawość w oczach Ellen, ale nie tylko to.

A dlaczego niebo jest niebieskie? – odpowiedział, widząc, jak od razu zmarszczyła nosek. Oczekiwała innej odpowiedzi.

Jesteś okropny! – warknęła, a on jeszcze mocniej przytulił ją do siebie.

Okropnie cudowny? Bo nie dosłyszałem. – Posłał jej zniewalający uśmiech. – Wiesz, na co mam ochotę?

Na co? – spytała, nadal nie do końca zadowolona z braku odpowiedzi na poprzednie pytanie.

Zrobimy sobie tu zdjęcie. – Chciał mieć pamiątkę z tego wyjazdu, chociaż jego powód nie sprawiał im obojgu olbrzymiej przyjemności.

Zdjęcie? – Popatrzyła lekko zaskoczona, ale po chwili kiwnęła głową. – Nie wzięłam swojego telefonu, został w domku.

Ale ja mam… – powiedział i wsunął dłoń do kieszeni spodni. Zmarszczył czoło, bo nie było tam jego komórki. W drugiej również. – Chyba też zostawiłem w domku. Zaczekasz dwie minuty przy stoliku? Skoczę tylko tam i z powrotem, nawet nie zauważysz mojej nieobecności.

No dobrze – zgodziła się posłusznie, więc odprowadził ją do stolika.

Ellen wzięła sobie po drodze jakąś przekąskę i usiadła. Poszedł więc kamienną ścieżką do domku, który zajmowali. Miał doskonały humor.

Wieczór zapowiadał się dobrze, był tutaj z piękną kobietą. Ludzie wydawali się przyjaźni, chociaż z nikim za bardzo do tej pory nie rozmawiał, nie wliczając Monici i jej narzeczonego.

Kluczami, które miał przy sobie, otworzył drzwi i wszedł do środka. Zaświecił światło i rozglądał się za telefonem. Nie pamiętał dokładnie, gdzie go zostawił, więc szedł powoli i po prostu patrzył.

W pierwszym momencie nie usłyszał kroków osoby, która weszła niedługo po nim. Był tak skoncentrowany na poszukiwaniach, że gdy odwrócił się w końcu i zobaczył za sobą długowłosą brunetkę, uniósł brwi ze zdziwienia.

Nie wiedział, co tu robiła. Skojarzył ją po chwili, to była jedna z druhen Monici.

Cześć… – Uśmiechnęła się czarująco, przyglądając się z błyskiem w oku.

Chyba pomyliłaś domki – odpowiedział, chcąc wrócić do przeszukiwania domku. Nagle przypomniał sobie, że bawił się telefonem, kiedy leżał w sypialni na łóżku. Od razu się tam skierował. Tylko wszedł do środka, zobaczył leżącą na pościeli komórkę.

Nie pomyliłam się. – Usłyszał od progu i zerknął za siebie.

Zirytował się, widząc stojącą tam dziewczynę. Co ona do cholery robiła i czego chciała? Nie znosił, kiedy ktoś obcy naruszał jego prywatną przestrzeń. Już miał jej coś odpowiedzieć, gdy brunetka niespodziewanie pchnęła go na łóżko. Aż upuścił telefon, a ona z kuszącym wyrazem twarzy od razu klękła tuż przed nim, kładąc mu dłonie na kroczu.

Z początku nie zareagował. Był w takim szoku przez jej zachowanie, że go po prostu zatkało. Kobieta rozsunęła rozporek i odpięła guzik od spodni. Przez kilka sekund spoglądał na to wszystko, jakby nie miał kontroli nad własnym ciałem. Blokada umysłu nie trwała długo. Warknął, aż dziewczyna spojrzała mu w oczy i mogła dostrzec w nich wściekłość. Chciał ją odepchnąć, ale wtedy usłyszał hałas. Gdy podniósł wzrok do góry, spostrzegł stojącą w wejściu Ellen.

Jeremy? – Jej głos zabrzmiał jak huk armatni. – Ty lepiej wyjdź! – Zwróciła się do brunetki, która spojrzała na Ellen z kpiącym uśmiechem.

Ellen, przecież od razu widać, że nie potrafisz się nim zająć…

Drugi raz nie powtórzę. Wyjdź albo wszyscy się dowiedzą, że nie potrafisz utrzymać na sobie majtek.

To nie tak jak myślisz! Ona…Ja... – Jeremy szybko wstał, ale wtedy Ellen przerwała mu jednym gestem ręki.

Masz mnie za taką idiotkę, że uwierzę w to, co zechcesz mi teraz wcisnąć? – spytała tak opanowanym głosem, że zaczął się zastanawiać, dlaczego nie krzyczała.

Wszystko ci wyjaśnię… – Usiłował mówić spokojnie, chociaż wewnątrz aż telepało go z nerwów. Podszedł i dotknął jej ramienia.

Nie dotykaj mnie więcej! – warknęła. – Boże, jaka ja byłam głupia! Powinnam dostać tytuł najbardziej naiwnej kobiety świata.

Nic między nami nie zaszło! Ona tu weszła za mną! Musisz mi uwierzyć! Chciałem ją powstrzymać! – Nie mogła mieć go za takiego dupka, chociaż kiedyś właśnie nim był. Jednak zmienił się i zależało mu na dziewczynie. Nie skrzywdziłby jej za nic w  świecie.

Skończ! Teraz ja mówię! Od początku wiedziałam, o co ci tak naprawdę chodziło, ale udało ci się mnie zmanipulować do tego stopnia, że nie dość, że ci uwierzyłam, to jeszcze sama pragnęłam tego samego! To ja próbowałam zaciągnąć cię do łóżka, mimo że najpierw chciałam się ciebie pozbyć! A ty tylko zaciskałeś swoje macki, ciągnąc w tę pułapkę!

Pułapkę? – spytał cicho, chociaż czuł coraz większą ochotę, żeby wrzasnąć, potrząsnąć nią i przemówić do rozsądku, choćby siłą.

Myślałeś, że teraz też mnie omotasz i wciśniesz kłamstwo o tym, że to ona cię tu zaciągnęła? Że przecież nie czekałeś, aż Vicky zajmie się tobą?

Słucham? – Naprawdę coraz mniej panował nad sobą. Zacisnął dłonie w pięści, ale to niewiele mu pomogło.

Przez krótki okres czasu naprawdę myślałam, że jesteś inny niż sądziłam na początku, kiedy cię poznałam. Powinnam zaufać własnej intuicji! – Spojrzała na niego z taką pogardą, że poczuł zimną wściekłość.

Miał już dosyć wysłuchiwania bzdur, które płynęły jej z ust. Mimo że nie krzyczała, to nie dawała nic sobie wyjaśnić. Ta dziewczyna była istną wariatką, a on sądził, że mogliby być razem. Pomyśleć, że chciał jej zaproponować związek. Ależ byłby głupi.

No tak, twoja intuicja jest niezawodna. Tak samo jak twój poziom oceny sytuacji, w jakich się znajdujesz. Brawo! Wreszcie otworzyłaś oczy i dostrzegłaś, jakim jestem kobieciarzem… – Sarkazm wydobywał się z jego ust niczym jad. Jedyne, czego pragnął w tej chwili, było to, żeby zniknąć jej z oczu i więcej nie zobaczyć kobiety, co do której tak się pomylił. Bardziej był wściekły na samego siebie.

Bawi cię to? Jesteś nieczułym gnojkiem, który wykorzystuje kobiety! – Posłała mu mordercze spojrzenie.

Opanował się i przybrał najlepszą maskę obojętności, na jaką było go stać. Przysiągł sobie, że nie okaże żadnych emocji.

Bawię się wręcz doskonale… Masz jeszcze jakieś wzniosłe epitety pod moim adresem, czy może skończył ci się ich zasób?

Bydlak! – Zauważył, że chciała go uderzyć, ale zdążył złapać za dłoń i unieruchomić. Jednocześnie objął ją w pasie i mocniej przytrzymał. Miał świadomość, że zacznie się szarpać. Więził ją w ramionach, ale czuł się tak, jakby to była mu zupełnie obca. – Puść mnie do jasnej cholery! Jesteś chory!

Teraz jestem chory? – zaśmiał się, ale nie było w tym nic przyjemnego. Przez krótki moment chciał ją rzucić na łóżko, zedrzeć z niej ubrania i wziąć brutalnie. Szybko odgonił te myśli, brzydził się gwałtem, bo właśnie tym by to było. – Nie skarżyłaś się, kiedy sama wielokrotnie mnie atakowałaś, żebym cię tylko zerżnął! Wtedy ci się podobało…

Jesteś nienormalny! – krzyknęła, nie przestając się rzucać niczym płotka.

Brawo! – Puścił ją i odsunął się. Musiał się ewakuować, bo obawiał się, że mógłby zrobić coś, czego na pewno by żałował. – W jednej sprawie jesteś nieomylna. Umiesz oceniać ludzi i robisz to wyjątkowo dobrze. Jesteś tak pewna siebie, że nawet nie dałaś mi cienia szansy, żebym mógł powiedzieć, co tutaj zaszło. Żyj więc swoją prawdą. – Spoglądał na dziewczynę, która oddychała gwałtownie. To nie była jego Ellen.

Zejdź mi z oczu! – wysyczała przez zaciśnięte zęby. Teraz patrzyła na niego z taką nienawiścią.

Wedle życzenia, księżniczko.

Ruszył do wyjścia, bo potrzebował odosobnienia. Jak najdalej od niej, jak najdłużej. Udał, że nie wzruszyło go, iż zatrzasnęła za nim drzwi do sypialni. Wyszedł przed domek i rozejrzał się dookoła.

Kiedyś jego normalną reakcją na sytuację stresową byłoby pójście na imprezę i zatopienie myśli w alkoholu i w narkotykach. Teraz to nie wchodziło w grę, choć o tym pomyślał.

Wybrał ścieżkę prowadzącą nad staw i molo. Liczył, że przy tych ciemnościach i przyjęciu, jakie rozgrywało się w ogrodzie, nikogo tam nie będzie. Na dobrą sprawę mógłby wsiąść w auto i za dwie godziny byłby w domu. Postanowił tego nie robić.

Wziął kilka głębokich oddechów, ale nic mu to nie pomagało. Na usta cisnął się krzyk, ale i tę reakcję opanował. Wiedział, że nieprędko wróci do domku, a już na pewno nie do sypialni. Czekała go jedna z najgorszych nocy, jaka kiedykolwiek mu się przytrafiła.

Gama uczuć, jakie się w niej obudziły, była zbyt duża i potężna, żeby mogła sobie z nimi poradzić. Chciała coś rozwalić i wyżyć się, ale jakimś cudem zdołała się opanować. Zamiast tego chodziła, jakby ktoś ją nakręcił, a ona nie potrafiła się temu przeciwstawić.

Jeremy wyszedł z domku już przeszło dwie godziny temu, a ona nadal się nie uspokoiła. O śnie nie było nawet mowy. Cały ten czas intensywnie myślała o tym, co zaszło w tym miejscu.

Nie mogła uwierzyć, jak bardzo pomyliła się w stosunku do Jeremy’ego. Była przekonana, że mu na niej zależało i że będą parą. To był okrutny żart ze strony losu.

Wystarczyło, że Jeremy zgrabnie wykorzystał swoje najlepsze atuty i wpadła w jego sieć. Dokładnie tak, jak to sobie wymyślił. Pomyśleć, że tylko przypadek sprawił, że się o tym dowiedziała.

Siedząc na przyjęciu, popijała drinka i jadła jakąś sałatkę. Dosłownie może dwie lub trzy minuty po odejściu Jeremiego, podeszła do niej Any, inna druhna. Była to miła dziewczyna i Ellen często się zastanawiała, czego Any szukała w towarzystwie Monici. Charakterem różniły się jak dzień i noc.

Słowa koleżanki sprawiły, że poczuła niepokój. Kobieta chciała ją ostrzec. Otóż Vicky, inna druhna, która była znana z tego, że podrywała każdego faceta, który tylko wpadł jej w oko, widziana była przez Any, jak zniknęła w domku, który Ellen dzieliła z Jeremym.

Pewnie normalnie zbyłaby coś takiego machnięciem ręki albo powiedziała osobie, od której usłyszała taką informację, żeby puknęła się w głowę. Jednak po głosie Any mogła stwierdzić, że dziewczyna sobie tego nie wymyśliła. Jeremy mógł wpaść w oko Vicky, a ta nikogo nie oszczędzała. Ruszyła więc do domku, żeby powiedzieć tamtej, co myśli o takim nachodzeniu. Nawet nie przypuszczała, że Jeremy dopuściłby inną kobietę do siebie.

Im bliżej była, tym czuła większy niepokój i pewnie gdyby nie wysokie szpilki, to zwyczajnie by tam pobiegła. Widok, jaki zastała, miała zapamiętać na bardzo długo.

Vicky klęczała między nogami Jeremy’ego, a on leżał na łóżku w oczekiwaniu na to, aż dziewczyna się nim zajmie. To był dla niej cios prosto w serce. Ten jego zdumiony wzrok, gdy ją zobaczył...

Później sprawy zaczęły toczyć się swoim torem. O dziwo nie wpadła furię.

Wywaliła brunetkę, a Jeremy próbował się wytłumaczyć. Tylko, że ona nie chciała słuchać tych kłamstw. Tacy, jak on, zawsze kłamali.

Nie rozumiała, dlaczego dała się nabrać. Przecież pamiętała, że kiedy się poznali, doskonale zdawała sobie sprawę z tego, co to za typ mężczyzny. Po pierwszej randce próbował zaciągnąć ją do łóżka, ale wtedy mu nie uległa.

Musiało go to zaboleć i postanowił się odegrać, udając uległego, ale jednocześnie pobudzając ją coraz bardziej.

Świetnie to sobie wszystko wymyślił, dodając do swojego zachowania chwile, kiedy przyrzekłaby, że patrzy na nią, jakby była jedyną kobietą na świecie. To znacznie osłabiło jej czujność i właśnie przyszło jej za to zapłacić. Bardzo słono.

Nie wytrzymała i rozpłakała się z emocji, a płacz długo nie ustępował. Nawet później, leżąc już i tępo wpatrując się przed siebie, czuła, jakby właśnie rozpadła się na milion kawałków. Nie umiała się pozbierać.

Przypomniała sobie, jak się z nią kochał, gdy tu przyjechali. Był taki czuły, spoglądał w oczy i przecież widziała, że zrobiłby dla niej wszystko. Szkoda tylko, że to nie było nic innego, jak kłamstwo. Pierwsza lepsza okazja i Jeremy pokazał, kim tak naprawdę był. Kobieciarz, który miał się nigdy nie zmienić.

Niechciane łzy pojawiły się po raz kolejny, więc otarła je jednym ruchem dłoni. Nie chciała ich wylewać, nie zasłużył na to. Nie mogła pozwolić, żeby zobaczył, do jakiego stanu ją doprowadził.

Sen nadszedł nieoczekiwanie, jednak nie przyniósł spodziewanego ukojenia. Kiedy ocknęła się rano, była obolała, zmęczona i głowa jej pękała. Często reagowała tak na stres. Odwróciła się, ale Jeremy’ego nie było w łóżku. Wywołało w niej to sprzeczne uczucia. Żal i ulgę. Ulgę, bo nadal nie ufała sobie. Żal, bo cholernie tęskniła za tym Jeremym, ale niestety on nie był prawdziwy.

Wstała i powoli ruszyła do łazienki. Nie wiedziała, gdzie teraz jest, czy w ogóle wrócił do domku. A może odjechał, pozostawiając ją tu samą sobie. Poczuła ukłucie w sercu, ale kilka głębokich wdechów pozwoliło jej się nieco uspokoić.

Była dziewiąta rano, ślub miał zacząć się o piętnastej, ale jeszcze na kilka godzin przed samą ceremonią planowana była sesja zdjęciowa, na której niestety musiała się stawić. Teraz miała jeszcze mniejszą ochotę, żeby tam iść. Rozebrała się z sukienki z poprzedniego wieczoru, której nawet nie zdjęła. Weszła do kabiny i odkręciła gorącą wodę.

Straciła poczucie czasu, dlatego ocknęła się dopiero, gdy usłyszała hałas w sypialni. To musiał być Jeremy, nikt inny. Stanęła jak słup soli i patrzyła na drzwi w oczekiwaniu, czy mężczyzna tu wejdzie. Nie zamykała ich, nawet o tym nie pomyślała. Mijały minuty, ale nic się nie działo.

Świadomość, że był w domu, sprawiła, że jej dłonie zaczęły się trząść. Jak na złość, bieliznę i sukienkę druhny zostawiła w sypialni. Musiała tam wyjść nieubrana, zawinięta jedynie w ręcznik. Spojrzała w lustro na swoją twarz. Zachowywała się jak jakaś wystraszona panienka. A przecież taka nie była.

Wytarła się i wysuszyła włosy. W końcu mogła wyjść z łazienki.

Jeremy siedział na łóżku i sprawdzał coś w telefonie, ale gdy usłyszał odgłos otwieranych drzwi, spojrzał na nią. Patrzył w taki sposób, jakby była tylko jakąś rzeczą, niczym więcej. To, mimo wszystko, bolało.

Bez słowa podeszła do szafy, na drzwiach wisiała suknia. Udawała, że nie czuje palącego spojrzenia Jeremy’ego, który nawet nie drgnął. Drażniło ją to, bo pierwszy raz czuła się przy nim tak skrępowana. Nie tym, że była naga, ale tym, że celowo wprawiał ją w taki stan i świetnie mu to wychodziło.

Wiedziała, że czekał na jakiś ruch z jej strony, a nie chciała okazywać żadnej słabości. Odwróciła się w jego stronę, oczywiście patrzył dokładnie na nią. Tym razem w oczach Jeremy’ego dostrzegła chłód. Wkurzał ją.

Co tu robisz? – spytała, podpierając się rękami o biodra.

I jaaaaaaaaaaaaaaaaaak? 😀

Słowa – klucze na dziś: cyniczny uśmiech, alfonsem, pończochami, wylądowała, dziewczynka, ślubie, milczeniem, pilnował, walizkę, koniec, tęskniła, niańczyć, upić się. No to zgadujecie 🙂

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Bardzo zawiodłam sie na Jeremym ! Pierwsza, kłótnia i juz skreśla Elen… odnoszę wrażenie, ze nie starał sie zbytnio ratować tej sytuacji… 🤨 nie spodobała sie mu reakcja Elen, ale uważam, ze miała prawo nawet mu przypoerdzielic w ten pewien siebie zadek… 😏 moze oficjalnie para nie sa, ale tak czy siak pojechał tam z nia wiec powinienem rozumieć jej rozczarowanie, zwłaszcza, ze pierwsze wrażenie jakie sprawił na niej nie kwalifikuje go raczej do typu faceta „wierność, miłośc , ślub”. Uważam, ze to on powinien walczyć teraz i załagodzić cała sytuacje!! Ot to moje zdanie 😅

    Po słowach klucz obstawiam, ze masz na myśli koniec ich znajomosci , ale Elen tęskniła i jej przyjaciółka ja nianczyla i zatapialy razem żale w alkoholu.
    Ten cyniczny uśmiech bedzie odpowiedzią na zaczepkę Elen.
    Obstawiam, ze został na weselu , ale raczej sie unikali. I przeczuwam, ze ma na tej imprezie mniejsce jakas wtopa. Ktos sie wywróci lub podtknie i wyląduje np w torcie czy cos 😅🤷‍♀️ Cholera pózno juz i cieżko sie skupić 🤦‍♀️😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      O to mi, moja droga, chodziło 🙂 O takiego Jeremiego 🙂 Jak poznasz jego przeszłość, trochę zrozumiesz, dlaczego tak łatwo się poddał. Ellen jest zakochana, nie będę tego ukrywać, zareagowała więc bardzo typowo. Raczej żadna kobieta nie pochwaliłaby go w takiej sytuacji. Jeremy sie nie popisał i zdradzę, że pewnie wkurzy Cię jeszcze bardziej. Tylko mnie za to nie bij 😂😂😂
      Co do słów kluczy to jesteś znowu blisko, ale nie ze wszystkim 🙂
      Dziękuję za bardzo obszerny komentarz, Asiu 🙂 Wesołych Świąt 😉

  2. m
    mańka
    | Odpowiedz

    a ja powiem brzydko iz postanowilam ze najpierw dam komentarz za nim przeczytam i blagam cie nie w najważniejszym momencie koncz… bo chyba umre na zawał😉❤😉❤😉❤

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Mańka, Ty mi tu nie umieraj!!!😉 Ja pierwszej pomocy nie opanowałam 😂 A jeszcze tyle przed Tobą😀😉😉😉
      Dziękuję za komentarz i Wesołych Świąt!

  3. Anonim
    | Odpowiedz

    a teraz ja po przeczytaniu😜 świetnie mi sie podoba pierwsza awantura i to konkretna… wybacz kochana ale az sie boje jak ty ich pogodzisz, mam nadzieje ze stosunkowo w miare realistycznie😍😍😍😍

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A uważasz, że ich pogodzę? 😀 Strasznie się cieszę, że rozdział przypadł Ci do gustu 🙂 Czeka ich jeszcze nie tylko ta awantura. Sporo dla nich uszykowałam 🙂
      Dziękuję za komentarz i Wesołych Świąt!

  4. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Obca baba liże go po praciu a on biedny w taaaaakim szoku😂😂😂 ze jej odepchnac nie moze😂😂😂. Mistrzostwo autousprawiedliwienia.
    No to żeś pocisnął Jeremy.
    I chwile po tym mysli o Ellen jak o wariatce? A jak niby powinna zareagiwac? Poglaskac po fiucie i wspolczuc, ze przeszkodzila, a potem zaproponować, ze dokonczy?
    Jak moglas Jo!?
    Tak mnie Jeremy wkurzyl, ze nie zasne do rana.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jadzia, coś czuję, że Ty to mnie na stosie, jak czarownicę, spalisz w końcu 🙂 Jeremy jeszcze nie raz podniesie Ci ciśnienie, także radzę się w jakiś nerwosol albo coś innego zaopatrzyć 😉
      Mężczyźni bardzo często w banalny sposób próbują się usprawiedliwić, a że wychodzi im to marnie wychodzi, to już inna sprawa 🙂
      Dzięki, Jadzia, za szczerą opinię i Wesołych Świąt dla Ciebie też 🙂

  5. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    Eee, bieda umysłowa – oboje. Zobaczymy, co będzie dalej…

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Po prostu działają emocje, a nie racjonalizm, więc inaczej być nie może 🙂 Jeszcze nie raz Cię wkurzą.
      Wesołych Świąt 🙂

      • J
        Judyta
        |

        A dziękuję, Tobie również wesołych świąt 🙂

  6. A
    Anita
    | Odpowiedz

    Jestem rozczarowana zachowaniem obojga, taka chemia jest między nimi a każde musi pokazać, że mu nie zależy. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Tydzień leci za wolno.

    Na pytanie Ellen Jeremy cynicznie się uśmiechnie, ona nazwie go alfonsem na co on zwiąże ją pończochami, wylądują na łóżku i nazwie dziewczynką. Na ślubie pokażą się razem, Ellen będzie pilnować Jeremiego chociaż oboje będą milczący. On spakuje walizki do Ellen dotrze że to koniec, bardzo będzie za nim tęsknić. Przyjaciel Jeremiego będzie go niańczyć ale mimo to ten się upije.

    Może się uda: anita.paczew@wp.pl

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Anita! 🙂 Ludzie bardzo często, zamiast usiąść i porozmawiać spokojnie, spróbować wyjaśnić, to sami komplikują sobie życie właśnie przez takie zachowania. Ellen mogła powściągnąć emocje, Jeremy również, a oboje dali się im ponieść daleko, daleko. Pytanie, czy na tyle daleko, że jeszcze można stamtąd wrócić? 🙂
      Jesteś częściowo blisko odgadnięcia przyszłego rozdziału, także masz szansę na przeczytanie rozdziału szybciej 🙂
      Wesołych Świąt!!!

      • A
        Anita
        |

        Mam nadzieję, że dadzą sobie jeszcze szansę 🙂 Bardzo się cieszę bo już nie mogę się doczekać kolejnych ich losów.
        Również życzę Wesołych Świąt 😀

      • Jo Winchester
        |

        To się okaże, czy dadzą sobie szansę, czy też nie 🙂 Czasami z głupstwa wynikają takie problemy, że o matko! I ciężko je naprawić albo popełnia się wtedy błąd za błędem. Czy tak będzie w ich przypadku? Zobaczysz 🙂
        Dziękuję 🙂

  7. A
    Ania
    | Odpowiedz

    No jestem w szoku! Tu taka sielanka a nagle bum! Moja mina była bezcenna szkoda, że nie widziałam jej z boku.😂 No no naprawdę i teraz czekać do piątku i zobaczyc jak się to skończy. Trochę mi szkoda Ellen,, naprawę dziewczyna miała nadzieję a tu takie coś. Myślę, że Jeremiemu otworzą się oczy i zobaczy co stracił. Taka dziewczyna jak Ellen to skarb.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Teraz i ja żałuję, że nie mogłam zobaczyć Twojej miny 🙂 Kiedyś musiało nastąpić boom, inaczej byłoby trochę nudno. Ellen z pewnością jest interesującą kobietą, pytanie, czy Jeremy podejmie walkę? A może Ellen nie zechce go dopuścić? Coś czuję, że z pewnością część czytelników będzie chciała mnie zabić za to, co dla nich uszykowałam 😉
      Dziękuję za komentarz i Wesołych Świąt!

  8. U
    Ula
    | Odpowiedz

    No i nastąpiło boom i to solidne, choć myślałam że Jeremy tak szybko nie odpuści no ale El też nie jest lepsza bo w sumie mogła go wysłuchać bo przecież nie od wczoraj wie że z jej koleżanki to ziółko jest.

    Co do słów klucz to wydaje mi się że Nasze ptaszyny pojawią się razem na ślubie ale nie będą że sobą rozmawiać a El postanowi że to będzie koniec i upije się z rozpaczy. Niańczyc ją będzie jej kuzynka która bedzie uratowana z takiego obrotu spraw bo sama ostrzy pazury na Mitchela. On zaś spakuje się i wyjedzie daleko a El będzie za nim tęsknić.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Oboje odpuścili i skutki ich decyzji będą… bolesne dla obojga. Wysnułaś słuszny wniosek, Ellen wcale nie była lepsza od Jeremy’ego, poddała się, jak i Jeremy. Ale z drugiej strony, czy można jej się dziwić? Gdzieś głęboko w niej musiały tkwić obawy co do pana Mitchella. Inaczej pewnie dałaby mu się wytłumaczyć. Inna sprawa, czy by w to uwierzyła.
      Ula, troszeczkę udało Ci się zgadnąć, ale trochę brakuje w naszej układance 🙂
      Wesołych Świąt!!!

  9. Anonim
    | Odpowiedz

    Częsc.Mysle ze oboje niedojrzali. Fajna zabawa jak zyciu. Ellen chciala faceta ,Jeden ja zostawil a potrzebowala na wesele bo wyszla by przed kuzynka znow na biedna niezaradna Ellen . Pewnie jakies zaszlosci z przeszlosci… kuzynka cynicznie smiac z Ellen.Jeremy pojdzie na prostytutki I Okaze sie dziewczynka. Po slubie Ona Bedzie nianczona a Jeremy wyjedzie w trase gdzie wroci do Malibu. Oczywiscie bedzie kuzynka sie krecic I nakrecac Ellen.Byc moze nie beda razem . Czytelnik

  10. Anonim
    | Odpowiedz

    Przepraszam slownik mi sie wlaczyl

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Anonimie, jeśli chcesz wziąć udział w zgadywaniu, to przy wpisywaniu komentarza musisz zostawić adres e-mail, inaczej nie mam do Ciebie kontaktu.
      Co do zgadywanki, próbuj dalej 🙂
      Ellen i Jeremy popełnili błąd. Ale może da się go naprawić, a może nie.
      Zobaczymy 🙂

  11. D
    Dominika
    | Odpowiedz

    o matko… I weź tu czekaj kolejny tydzień… Starałam się (naprawdę) uzbierać tym razem celowo kilka rozdziałów ale dałam radę tylko kilka godzin wytrzymać. Ty wiesz jak trzymać czytelnika w napięciu. Co do bohaterów to mam ochotę wytargać ich za kudły za swoje zachowanie, i jedno, i drugie zawzięte i zbyt pochopne wysuwają domysły… Aż się boję jaką jeszcze głupotę zrobią.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Znam ból oczekiwania 🙂 Ciężko jest, rozumiem to 🙂 Miło mi, że uważasz, że potrafię trzymać w napięciu 🙂 Staram się, więc dobrze wiedzieć, że ktoś to docenia 🙂
      Obojgu należy się klaps w dupsko 🙂 Porządny 🙂 Bo jeszcze zrobią niejedną głupotę…

  12. Anonim
    | Odpowiedz

    Jo jestem czytelnikiem Twoim I nie tylko .od poczatku bloga sledze bloga babeczki a pozniej pozostalych.Nawet jesli nie udzielam komentarzy. Trudno odgadnac Twoje zamysly co do bohaterow.
    Czekam na kolejna.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Cieszę się, że należysz do grona motylowych czytelników i że czytasz także mnie. Bardzo mi miło z tego powodu. To chyba dobrze, że nie jest łatwo odgadnąć, co będzie dalej, prawda? Inaczej byłoby nudno. Dziękuję za komentarz i Wesołych Świąt!

  13. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Hmmm chyba to do mnie nie przemówiło…. może kwestia charakterów (różnica między mną a Elen – i też nie znam całej historii Elen oraz Jeremiego, a oni mnie 😉 )
    Ale co mi się “nie podoba” obydwoje zareagowali pochopnie. Elen dostała info, że ta mała nie odpuszcza żadnemu, ale dlaczego od razu naskoczyla na Jeremiego?
    Ja w pierwszej kolejności to bym skopala tyłek tej (przepraszam za słownictwo) zdzirze, a później piliczyla się z facetem (prawdopodobnie byłby to krzyk slyszany już na obrzeżach Nowego Yorku, ale wtedy mógłby zaś on mnie prawidłowo ocenić jako wariatke).
    Żeby nie było, nie tłumaczę Jeremiego. Co to w ogóle znaczy, że odcięła się jego współpraca z mózgiem…? No tak, w końcu faceci uwielbiają ‘blow job’ i rzeczywiście może być problem z realnym a raczej z poprawną reakcją, ale skoro tak szybko się zorientował to dlaczego nie zareagował od razu?! Ohh Jeremi, Jeremi… troszku ty narozrabiales, a troszku Elen (w moim odczuciu zebyt impulsywna reakcja).

    Kurczę zaraz wyjdzie, że ja taka tolerancyjna (niech by to mój mąż przeczytał ;-D )

    I jak zwykle wyszedł kolaborat o niczym 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Już Ci Fiołku wszystko tłumaczę 😊 Masz rację, obydwoje zareagowali pochopnie. Ona – bo pozwoliła sobie uwierzyć, że Jeremy jednak jest taki, jak myślała o nim na samym początku. On – bo wie, że się zmienił (w jakimś stopniu ), a ona go niesłusznie oskarża. Jak wspominałam w poprzednich komentarzach, emocje wzięły górę. Powinni usiąść, porozmawiać , itd. Ale gdyby to zrobili, nie byłoby całej intrygi 😁
      Laska zaskoczyła Jeremy’ego 😈 Kiedyś jego normalną reakcją byłoby, że pozwoliłby jej na to, co zaczęła. Dlatego najpierw “się zaciął “.
      Hahaha , mężowi nic nie powiemy , więc możesz być spokojna 😂
      Ja tam lubię, jak się rozpisujesz 😊
      Wesołych Świąt kochana 😙

Napisz nam też coś :-)