Trzynaście randek (XXXVI)

with 50 komentarzy

Rozdział 36

Trzynaście randek - okładka ebooka

 

To nasz wspólny domek, jeśli jeszcze mnie pamięć nie myli, prawda? – odpowiedział, a na twarzy pojawił mu się cyniczny uśmiech. Miała ochotę do niego podejść i mu go zmazać. – Poza tym idziemy razem na wesele. Chyba nie sądziłaś, że nie wywiążę się z tej umowy, co Ellen? A może jednak tak pomyślałaś? Kobieciarz, który podrywa wszystko, co się rusza, uciekł z powrotem do Vegas?

Nie musisz nigdzie iść, zwalniam cię z tej umowy. – Naprawdę czuła, że zaraz się na niego rzuci. Jeremy doskonale wiedział, jak ją zdenerwować i czym ugodzić.

Niczego nie potrzebuję od ciebie, bo oboje doskonale wiemy, że to, co dajesz, to tylko złudzenie, nic prawdziwego. Jestem człowiekiem słowa i również tym razem zamierzam go dotrzymać. Pójdę tam z tobą i koniec. – Wstał, ale do niej nie podszedł. Mierzyli się spojrzeniami jak wojownicy na polu walki.

Nie ma mowy. – Nie wyobrażała sobie, że mieliby razem tańczyć, siedzieć blisko, a jednocześnie być dla siebie obcymi ludźmi.

Tak myślałem. Boisz się, Ellen. – Aż spojrzała na niego, a on uśmiechnął się wtedy, ale nie było w tym nic przyjemnego. Właśnie poznawała bardzo niemiłą stronę Jeremy’ego Mitchella.

Mam się ciebie bać? Chciałbyś! – Nie zdołała opanować warknięcia. Jeremy nadal miał nad nią władzę.

Więc uważasz, że nie boisz się iść z takim alfonsem jak ja na ślub kuzynki i udawać, że między nami jest wszystko w porządku, żeby nikt się nie domyślił, jaka jest prawda? – Kpił sobie w żywe oczy. To był jakiś koszmar. – Bo jeśli tak bardzo jesteś tym przerażona, to może faktycznie skorzystam z twojej zacnej oferty zwolnienia mnie ze słowa.

Tylko to wesele! – Straciła nad sobą panowanie i nieoczekiwanie krzyknęła. Szybko zeszła z tonu, ale tamtego wybuchu nie można było cofnąć. Dała się sprowokować i podejść. – Po tym wszystkim masz zniknąć z mojego życia!

Doprawdy? – Zbliżył się, aż musiała powtarzać sobie w myślach, że nie wolno jej się cofnąć i pokazać mu po raz kolejny, jaka była słaba. Stanął krok przed nią i nachylił się, szepcąc do ucha. – Uważaj, bo życzenia się spełniają. Uwolnię cię od siebie, jak tylko wrócimy do Vegas. Nie będziesz musiała oglądać mojej zakazanej gęby. – Popatrzył na nią z góry tym mroźnym spojrzeniem i nagle się odwrócił.

Kilka sekund później zniknął za drzwiami łazienki. Patrzyła na nie w oszołomieniu. To, co działo się od kilkunastu godzin, przypomniało jakiś koszmar. Za wszelką cenę starała się trzymać, ale było coraz ciężej. Wiedziała, że dopóki Jeremy będzie przy niej, ona nie może mu okazać, jak naprawdę ją skrzywdził. I tak już to wygrał, pokazał, kto tu rządzi.

Usiadła na łóżku i uśmiechnęła się gorzko. Jaka była naiwna i głupia. Myślała, że udało jej się zmienić złego chłopca w czułego faceta, który spoglądał ślepo zakochany na jedną kobietę. Tą kobietą miała być ona.

Marzenia prysły jak bańki mydlane, szybko, ale bez huku. Czuła niechciane łzy, które zebrały się pod powiekami, więc zaczęła szybko mrugać. Jeszcze by tego brakowało, żeby Jeremy zobaczył, że płakała przez niego.

Kilka chwil później wstała, żeby zacząć się szykować. Musiała zdążyć, zanim Jeremy wyjdzie z łazienki. Sięgnęła po bieliznę, którą kupiła z myślą o tym, że on ściągnie ją zaraz po tym weselu.

Była wściekła na siebie za to, że nie umiała myśleć o niczym innym. Jeremy nie był jedynym facetem na świecie, mogła znaleźć kogoś innego, lepszego. Wróci do miasta i zacznie nowe życie, choćby oznaczało to ponowne pójście do tego klubu, gdzie się poznali.

Odrzuciła ręcznik i ubrała majteczki, później stanik. Rozejrzała się za pończochami, które miała do kompletu, leżały na komodzie, więc podeszła po nie. Kończyła zakładać drugą, gdy otworzyły się drzwi do łazienki. Jak na zwolnionym tempie w filmie obróciła głowę, by tam spojrzeć. Jeremy stał w samych spodniach i spoglądał prosto na nią.

Czas jakby się zatrzymał, tak samo, jak jej własne ciało. Nie była zdolna się ruszyć, zareagować w jakikolwiek sposób. Nawet wtedy, gdy ruszył do niej. Patrzyła, jak zaczarowana, jak pożerał ją wzrokiem. Bo widziała głód w jego oczach, nie zdołał go ukryć.

Odzyskała panowanie nad swoim ciałem, dopiero gdy przystanął tuż za nią i chwycił za biodra. Chciała zrzucić jego dłonie z siebie, ale nie pozwolił jej na to.

Zwariowałeś? W tej chwili zostaw mnie w spokoju! – warknęła, chociaż tak naprawdę wcale tak nie myślała. Nie mogła mu na to pozwolić. Zaczęła się szarpać, ale wtedy Jeremy przywarł szczelnie do niej swoim ciałem.

Przestań! – wymruczał zachrypniętym głosem wprost do ucha. – Oboje doskonale wiemy, że chcesz tego tak samo, jak ja… Poza tym masz mnie za głupca? Prowokujesz mnie, stojąc w samej bieliźnie na środku pokoju, a teraz udajesz wielką cnotkę? I myślisz, że ot, tak ci odpuszczę? – Niespodziewanie pchnął ją na łóżko, aż wylądowała na brzuchu.

Zwariowałeś! – Nie zdążyła nic zrobić, bo przygniótł ją całym ciężarem.

Jęknęła, czując, jak dłonie Jeremy’ego rozpoczęły wędrówkę po jej ciele. Była wściekła, a jednocześnie poczuła podniecenie, jak zawsze, kiedy Jeremy brał ją w posiadanie.

Więc nie chcesz tego? – spytał, ale wiedziała, że nie pytał, bo naprawdę chciał to wiedzieć. Jeremy pragnął udowodnić jej teraz swoją wyższość nad nią. Aż otworzyła szerzej oczy, gdy niespodziewanie odchylił materiał majtek i wsunął w nią dwa palce. – I pewnie wcale nie jesteś podniecona? – Gdy zaczął nimi poruszać, nie opanowała jęku. Ciało zapłonęło, chcąc więcej. Lekko poruszyła biodrami. Walka była bez sensu. – Grzeczna dziewczynka…

Nienawidzę cię… – Regularne jęki wydostawały się z jej ust. Jeremy zdążył poznać jej ciało i wiedział, co robić. Chyba by go teraz zabiła, gdyby postanowił się wycofać.

Mężczyzna ani myślał to przerwać. Czuła, że on też był nie mniej podniecony od niej samej. Sztywny penis naciskał na pośladki przez materiał spodni i Ellen coraz mocniej chciała poczuć go w sobie. Już nie broniła się przed atakiem, uległa mu.

Jeremy nie próżnował, naciskał palcami i penetrował wilgotne wnętrze. Wiedziała, że długo tego nie wytrzyma. Mitchell wiedział, jak szybko doprowadzić ją do orgazmu. Jednocześnie zaczął obsypywać pocałunkami plecy i kark, ten ostatni lekko kąsając zębami. Krzyknęła.

Gdy niespodziewanie wyjął palce, jęknęła, protestując. Oddychała gwałtownie i szybko, walcząc o każdy oddech. Przestraszyła się, że teraz zostawi ją w takim stanie, że to jego zemsta. Ale gdy zsunął z niej majtki, a w ślad za nimi stanik, zadrżała w oczekiwaniu.

Gdy wypełnił ją sobą, krzyknęła głośno. Jeremy nie próbował jej uciszać, za to uniósł biodra wyżej i zaczął się wsuwać raz za razem. Jednocześnie uciskał biust. Ruchy mężczyzny były szybkie i agresywne.

Nieuchronnie zbliżała się do finału, chociaż chciała wydłużyć tę cudowną rozkosz. Jeremy jakby czytał jej w myślach i pragnął tego samego, bo nagle zwolnił. Zaczął ich torturować bardzo powolnymi ruchami.

Orgazm wstrząsnął nią i wydała z siebie ochrypły krzyk. Pochwa zacisnęła się na penisie, aż w końcu zalał jej wnętrze spermą.

Jeremy padł na nią, oddychając równie ciężko, jak ona sama. Żadne z nich nie miało sił, żeby się ruszyć.

Nie miała pojęcia, ile minęło czasu. W końcu Jeremy podniósł się z niej, a ona poczuła chłód. Nie z powodu zimna panującego w pokoju, bo nic takiego nie miało miejsca. Powrót do rzeczywistości był straszny.

Spotkamy się na ślubie. Ogarnij się, bo chyba nie chcesz się spóźnić, prawda? – Słowa uderzyły w nią jak bicze.

Wzdrygnęła się, była pewna, że Jeremy to zauważył, ale nie umiała nad tym zapanować. Gdy minutę później zamknął za sobą drzwi do sypialni, jęknęła. Nagle zapragnęła znaleźć się bardzo daleko stąd, z dala od Jeremy’ego i tych wszystkich wydarzeń. To ją przerastało.

Powrót do domu był jednocześnie ulgą, ale i karą. Ulgą, bo nie musiała dłużej hamować się i udawać, że nic jej nie dolega. Karą, bo chociaż była wściekła, to mimo wszystko nie umiała zapomnieć tego wszystkiego, co ich połączyło. Szkoda tylko, że nic z tego, co przeżyli, nie było prawdziwe.

Droga powrotna do miasta była jakimś koszmarem. Ona udawała, że śpi albo bez przerwy patrzyła się w okno. Jeremy z kolei nie odrywał wzroku od drogi, chociaż kilka razy zdawało się jej, że spoglądał na nią. Ale może to była tylko wyobraźnia, która lubiła płatać figle.

Jazda obok niego, podczas gdy wcale nie się zachowywali jak do niedawna, była czymś strasznym. Chciała wracać sama, nawet mu o tym napomknęła, ale powiedział, żeby nie robiła cyrków, że skoro ją tutaj przywiózł, to i odwiezie.

Więc tak uczynił. W pewnym momencie nawet myślała, że droga nigdy się nie skończy. A gdy utknęli w korku na drodze wjazdowej do miasta, czuła, że wariuje. W przesiąkniętym ich milczeniem aucie spędziła w sumie ponad trzy godziny.

Ale nie to było najgorsze, choć takie mogło się wydawać. Zdecydowanie gorsze było samo wesele i udawanie, że wszystko między nimi było w najlepszym porządku. Szczególnie przyłożył się Jeremy, który zdawało się, czerpał z tego sadystyczną przyjemność.

Gdy tylko ktoś na nich patrzył, podchodził, przytulał ją czule, całował w skroń, bądź spoglądał na nią tak, jakby świata poza nią nie widział.

Raz nawet chciała od niego uciec, ale nie miała szans. Pilnował ją jak pershing i ściskał tak, że bez szamotania się nie mogła nic zdziałać. A nie chciała, żeby nie wzbudzić niepotrzebnych plotek.

Vicky, dziewczynę, którą przyłapała z Jeremym, mordowała wzrokiem. Najchętniej przeorałaby twarz tej kobiety pazurami, ale tego też nie mogła wykonać.

Winiła ją za to, że zniszczyła pozorne szczęście, jakim się otoczyła. Chociaż powinna być wdzięczna za otworzenie oczu. Jednak Vicky unikała zarówno jej, jak i Jeremy’ego.

Trudno było utrzymywać uśmiech na twarzy, gdy wszyscy ich obserwowali. Za występ na tym ślubie i weselu niechybnie powinna dostać Oscara. O tym, że Jeremy był świetnym aktorem, też miała okazję się przekonać. Skoro do niedawna grał zapatrzonego w nią, jak w obrazek i nie zdołała go rozgryźć, to jeden dzień dłużej nie stanowił dla niego żadnej różnicy.

Pod jej domem Jeremy wysiadł i wyciągnął walizkę. Wydukała z siebie krótkie dziękuję i po prostu odeszła. Zza zamkniętych drzwi usłyszała tylko, jak odjechał z piskiem opon.

Później niewiele wiedziała, co się działo dookoła niej, bo po prostu wreszcie przestała udawać i rozsypała się na małe kawałeczki. Nie pamiętała już, kiedy ostatnio tak długo i tak bardzo płakała.

Właśnie w takim stanie zastała ją Caroline i Dean, bo odwieźli Asterixa do domu. Podczas nieobecności Ellen przebywał w domu Andersona.

Ellen? Boże, Ellen, co ci jest? – Dziewczyna znalazła się przy niej pierwsza, ale Asterix, słysząc głos swojej pani, wydarł się ze smyczy, którą Dean trzymał w dłoniach.

Od razu ją obskoczył. Ellen spojrzała na całe zamieszanie, jakie się nagle utworzyło, zaskoczona, że nie jest już sama.

Caro? – Poczuła się głupio, że przyjaciółka i jej facet przyłapali ją na czymś takim, ale nie umiała powstrzymać fali płaczu.

Kochanie, weź Asterixa do ogrodu. – Caroline wydała komendę. – Ellen, wstań z tej podłogi, pójdziemy do salonu i opowiesz mi, co się stało. Gdzie Jeremy? Coś mu się stało? – dopytywała, pomagając przyjaciółce.

W końcu obie usiadły na kanapie. Dean posłusznie zabrał oszalałego ze szczęścia Asterixa do ogrodu. Na wspomnienie imienia Mitchella, Ellen wybuchła kolejną falą płaczu.

To koniec… – Tyle zdołała z siebie wydobyć, cała się trzęsła od emocji.

Przyjaciółka bardzo dobrze ją znała i wiedziała, że w obecnym stanie nic z niej nie wydobędzie. Po prostu ją przytuliła i pozwalała się wypłakiwać, aż zabrakło łez. Ellen nie miała pojęcia, ile czasu minęło.

Teraz możesz mi opowiedzieć, co zaszło? O jakim końcu mówiłaś? – Caro patrzyła na nią z niepokojem w oczach. Musiała się przestraszyć, jak dziewczyna wyglądała i tej histerii, w jaką wpadła.

Po prostu dałam się oszukać. – Głos nadal jej się łamał, czuła się, jakby wpadła w jakiś cholerny matrix.

Ellen, to naprawdę niewiele mi mówi. Co ci zrobił Jeremy?

Ellen spojrzała na Caroline, która czekała na prawdę. Chciała być silniejsza niż się okazała. Nie znosiła siebie za to. Wzięła głęboki oddech i po chwili zaczęła mówić.

Ogólnie, bo nie umiała opowiedzieć, jak bardzo ją to dotknęło. Aczkolwiek Caro doskonale to wiedziała, bo po wszystkim znów ją przytuliła do siebie.

Ellen, przestań płakać. On na to nie zasługuje. To kawał drania!

Ja naprawdę myślałam… – jąkała się, ocierając zapuchnięte oczy. Musiała wyglądać strasznie z rozmazanym makijażem.

Wiem, skarbie. Doskonale o tym wiem. Poradzisz sobie z tym, ja i Dean ci pomożemy. To on będzie żałował, że nie ma takiej zajebistej panny, jak ty.

Co jest ze mną nie tak? Dlaczego po prostu nie mogę być szczęśliwa, jak ty z Deanem? – Ellen patrzyła na przyjaciółkę, jakby chciała, żeby ta dała jej wszystkie odpowiedzi na męczące ją pytania. Caro wzruszyła bezradnie ramionami.

Będziesz. Po prostu źle trafiałaś, ale jestem pewna, że ten jedyny już gdzieś czeka. Jesteś piękna, mądra, faceci garną się do ciebie. Trafisz na swojego wariata, tak jak ja trafiłam na Deana. – Caroline uśmiechnęła się pocieszająco.

Już myślałam, że trafiłam… – Ciężko było przyznać to nawet przed samą sobą, ale była po uszy zakochana w facecie, który ją do tego doprowadził. Tęskniła za nim, chciała znów poczuć jego ramiona. Jednak nic takiego nie miało już się zdarzyć.

Przykro mi, że musisz przez to przechodzić, nie zasłużyłaś na to. Jeremy to kawał skurwysyna i jestem pewna, że w końcu los mu się za to odpłaci! – Ellen doskonale znała to spojrzenie.

Caro najchętniej pojechałaby za nim i obiła mu twarz. Albo wykombinowała razem z Deanem, jak się na nim zemścić. Jednak Ellen nie chciała, by przyjaciele mieli z nim styczność. Jakąkolwiek. Po prostu wolała o nim zapomnieć, choć w tym momencie nie miała w ogóle pojęcia, jak ma to zrobić.

Przepraszam cię za ten pokaz dramatyzmu. – Wzięła chusteczki i powycierała oczy. – Dziękuję, że zaopiekowaliście się Asterixem, gdy mnie nie było.

Ellen, nie puszkuj swoich emocji, wiesz, że to nie wychodzi ci na dobre… – zaczęła, ale Ellen jej przerwała.

Nic mi nie będzie. Przeżyłam niejedno, przeżyję i to! – powiedziała może nazbyt głośno. – Przepraszam, nie myśl, że nie jestem ci wdzięczna za to, co dla mnie robisz. Po prostu wolę zapomnieć o całym zajściu jak najszybciej. Nie chcę go opłakiwać, masz rację, Jeremy na to nie zasłużył.

Ellen… – Caro chciała coś powiedzieć, ale nie miała na to szans.

Zamówię nam jakiś obiad, mam nadzieję, że zostaniecie? – spytała, wstając z kanapy. Tak właśnie działała. Zawsze. Odcinała się od problemów, jakby to miało być ich rozwiązaniem. Caroline nie jeden raz próbowała wbić jej do głowy, że nie powinna tak postępować, ale Ellen była bardzo uparta.

Oczywiście, że zostaniemy. – Caro dała za wygraną, przynajmniej na razie. Ellen, mimo to wiedziała, że przyjaciółka prędzej czy później odkopie ten temat. Nie dzisiaj, ale pewnie w najbliższej przyszłości. – W tym wszystkim jest jedna pozytywna rzecz. Przynajmniej wesele masz już za sobą i nie będziesz musiała oglądać parszywej twarzy swojej kuzynki.

Fakt, to bardzo pocieszające – mruknęła, spoglądając na ogród. – Zawołasz Deana? Biedak jeszcze gotów pomyśleć, że nie chcę widzieć go w swoimi domu. Ja zrobię kawę, napijesz się, prawda?

Z chęcią. – Caro wstała i ruszyła na taras. Podeszła do Deana, który rzucał psu zabawkę, a Asterix przynosił mu ją z powrotem. Chwilę dyskutowali, zanim ponownie weszli do domu, a pies razem z nimi. Dziesięć minut później Ellen weszła z tacą do salonu.

Jak się trzymasz? – spytał Anderson, który obejmował swoją dziewczynę, siedząc razem z nią na kanapie. – Może pojedziesz dzisiaj do nas? Albo my zostaniemy u ciebie? Zrobimy sobie seans filmowy i nawet nie będę cię zmuszał do oglądania filmów ze mną. – Dean, mimo twardego charakteru, potrafił być opiekuńczy w stosunku do bliskich osób. W tym wypadku do przyjaciółki swojej ukochanej.

Nie trzeba. Jestem dorosła i poradzę sobie. Nie możecie mnie niańczyć. Poza tym zasługujecie na wieczór beze mnie czy Asterixa. Jestem wam wdzięczna, że się nim zajmujecie, kiedy was tylko o to poproszę. – Ellen uśmiechnęła się słabo, widząc, jak oboje na nią patrzą. Pewnie myśleli, że zaraz rozsypie się jak domek z kart.

Przecież wiesz, że robimy to z przyjemnością. Propozycja Deana jest świetna. Spędźmy razem wieczór. Rano się nas pozbędziesz. Pozwolę ci się upić… Ok, upijemy się obie, a Dean nas popilnuje. – Caro spojrzała na mężczyznę, ten zaczął się głośno śmiać.

A nie mogę upić się z wami? – spytał, nachylając się do dziewczyny, żeby ją pocałować.

Ellen musiała przyznać, że w tym momencie poczuła zazdrość. Chciałaby mieć obok siebie kogoś, kto kochałby ją tak, jak Anderson kochał Caroline. Mimo skrajnie różnych charakterów idealnie się dopełniali. Ellen miała czasami wrażenie, że tworzyli parę od zawsze.

Lepiej nie, bo jeszcze ktoś przyjdzie i nas ukradnie. Potrzebujemy cię trzeźwego, kotku. – Caro kusiła go tonem głosu. Mogłaby owinąć sobie tego faceta dookoła paluszka, zrobiłby dla niej wszystko.

Czyli dzisiaj będę targał wasze zwłoki do łóżek? – Dean zrezygnował z wszelkich prób przekonywania partnerki.

Oczywiście. – Na szybko pocałowała go w usta, po czym, jak gdyby nigdy nic, sięgnęła po kubek z kawą.

Szatynka usiadła na wprost nich w fotelu, na który wgramolił się również Asterix, domagający się czułości ze strony swojej pani.

Następnym razem to ja będę się alkoholizował. – Dean trącił łokciem swoją kobietę, ta tylko posłała mu spojrzenie, które mówiło, że może o tym śnić.

Kotku, czasami jesteś zabawny! – Caroline rozłożyła się wygodniej, wyciągając swoje nogi na kolana Andersona. – Ellen, to gdzie to wino?

Przecież dopiero południe. – Dean uniósł brwi do góry. Caro spojrzała na niego rozbawiona.

Czyli pora w sam raz. Może do wieczora zdążymy wytrzeźwieć. – Ellen patrzyła, jak para wymieniła się spojrzeniami.

Poszła do spiżarki, żeby wyciągnąć jedną z kilku butelek, które miała w domu. Zawsze była ubezpieczona, bo nigdy nie było wiadomo, kiedy nadarzy się okazja. A ona i Caroline lubiły je sobie stwarzać dość często.

Nie czuła się dobrze, ale nie chciała, żeby Dean i Caro martwili się o nią jeszcze bardziej. I tak uważała, że przysporzyła im dużo problemów. Choć czuła też wdzięczność, że z nią zostali i nie pozwolili zapłakać się na śmierć. Bo prawdopodobnie to by robiła przez cały dzień.

Otworzyła spiżarkę i sięgnęła po butelkę ich ulubionego trunku. Chwilę się wahała, aż w końcu wzięła dwie. Jedna na dwie może by sprawiła, że zaszumiałoby jej w głowie i nic więcej. Dwie powinny zasiać jakieś spustoszenie w głowie i sprawić, że nie będzie musiała myśleć o tym, jak beznadziejnie się czuła.

Wracała już do salonu, gdy usłyszała ich rozmowę. Przystanęła na moment.

– Powinniśmy coś z tym zrobić! On ją skrzywdził, a nie poniesie żadnych konsekwencji? – Caro warknęła niczym rasowy psi obrońca.

I jak? Tak, wiem. Jestem podła. No cóż, nie powiedziałam, że będzie lekko i przyjemnie ... 😉

Słowa klucze na dziś: teledysku, modelką, wyruszyć, zespołu, spóźnieni, partnerkę, zagrać, oszałamiająco, królewski zadek, niegrzecznym rockmenom, tortura, kochanków.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Aaaaaaa mam ochotę krzyczeć! 😤On nabroił, a znęca sie psychicznie nad Elen i zachowuje sie tak jak by to Ona była winna wszystkiemu! Jest winna tylko temu, ze im przeszkodziła i moze tu Go boli…😏Co za sukinkot!!! 🤬Wrrr… 😡znajdź Elen kogoś naprawde do kochania bo Jeremy to jednak kawał drania jest… jak moze zachowywać sie tak wobec osoby, do ktorej jeszce do niedawna żywił jakieś uczucia? Ależ mnie zdenerwował 😫

    W następnym tygodniu dowiemy sie zapewne, ze Elen bedzie wydelegowana na plan teledysku by doglądać aut, cos sie pokaplikuje i bedzie zmuszona byc modelka w teledysku czy tez zagrać w nim jakas postać, bedzie wyglądać oszałamiająco.. tortura bedzie całe to spotkanie byłych kochanków. Jeremy bedzie miał jakas swoją partnerkę, a Elen przypodoba sie noegrzecznym rockmenom i beda sobie nawzajem grac na nosach ( czy jak to sie tam mowi😁) .

    PisZe co mi na myśl przyjdzie, wiec moze to nie mieć składu i ładu, ale tak mnie od wczoraj meczy ten fragment , tak dlugo czekałam az sie tu pojawi by moc przelać swojej emocje…i tak mnie nosi iż sama bym sie rozprawiła z tym całym Jeremym 😅

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Asia! 🙂 Możesz krzyczeć 🙂 Przyjeżdżaj do mnie, Jeremy siedzi w piwnicy, związany i czeka na karę 😀 Chcesz się wyżyć, zapraszamy! 🙂 Znaczy, ja zapraszam, on raczej nie, ale jego zdanie się nie liczy 😛
      Ellen go nie wysłuchała, to go boli. Co oczywiście nie usprawiedliwia. Muszę się przyznać, że w tych fragmentach, a także w niektórych przyszłych, Jeremy częściowo jest taki, jaki był kiedyś, zanim się, że tak powiem, ustatkował. To drań i nie liczy się dla niego nikt więcej, poza nim samym. Czy to się zmieni? Zobaczysz 🙂 Tylko mi się, kochana, aż tak nie denerwuj 🙂
      Wiesz co? To bez sensu… Ja nie umiem ochronić się przed przenikaniem Twojego umysły do mojego! No nie:P Następnym razem nie powiem ani słowa, czy udało Ci się zgadnąć chociaż trochę, czy też nie 😛 A co! 😛 😛 😛

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Oj Jo wpadnę we wtorek zaraz po przylocie… bedzie juz ciemno co ułatwi sytuacje, bo mnie dupek nie rozpozna w razie czego 🤫mam taka ochotę skopać Jeremiemu zadek, ze mu ta jego duma nim wyjdzie…😅 a przy okazji załatwiłabym mu stan niedyspozycji seksualnej na jakis czas, moze wtedy zacznie myślec ta główka co ja na szyji nosi! 🤷‍♀️
      Pomysleć, ze ja mu chciałam dzieci pod opieka zostawić… 🤦‍♀️a broń Boże co by mi ich draństwa nauczył !!! No Way! 😅
      Dawaj mnie kochana tego rozdziała, bo mnie nosi 😂😘

      • Jo Winchester
        |

        W sumie to miałam przyjechać na lotnisko, więc pojedziemy razem 😀 Ale Jeremy’emu nic, a nic nie zdradzę 😀 Niech żyje w nieświadomości 😀 Wiesz, jemu przydałoby się skopać tyłek, ale mentalnie. Bardziej zaboli, bo to chłop jak dąb, wcale nie chucherko 🙂
        Chyba większości facetów przydałby się taki tymczasowy stan niedyspozycji seksualnej, bo wielu z nich ma wielokrotne problemy z myśleniem tą główką, która jest do tego przeznaczona 😀
        A nie sądzisz, że to właśnie byłaby idealna kara? Pilnowanie dzieci? Twoje pociechy mądre, uodpornione na głupotę pana J, więc nic im dolegać nie będzie 😀 A my to obiecane wino… 😛
        Rozdział popędzi, popędzi… w środę albo w piątek 😀

  2. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Nie lubię niedomówień, a między nimi tak jest. Jedno wielkie niedomówienie.
    Cieszy mnie, że koleżanka tak się martwi i w pierwszej myśli jest “tak super! Chociaż ty pogadaj i się dowiedz prawdy”, ale po chwili mam myśl “a czy ty byś chciała by ktokolwiek się wtrącam w twoje życie?”
    Takie zachowanie Caro jak przyjaciółki z czasów podstawówki.
    Jejku ale ja się ostatnio czepiam. Bo teraz jest ten moment, że chcę czytać dalej ale NIE MA! Trzeba czekać do kolejnego piąteku!

    Ciekawy rozdział, szybko się czytało.

    Kolejny rozdział myślę że Jeremi zagra na nosie Ellen, która zostanie zaproszona przez Richarda na plan (bo bo nie widział o rozstaniu), modelka z teledysku bedzie maślić oczy do gorących rockmanow, a Jeremiego okrzyknie królewskim zadkiem
    Chłopaki z zespołu będą oszałamiająco spóźnieni na koncert i wyjadą bez pożegnania. Będzie to ogromna tortura dla kochanków (ale bzdury hihihihi – coś nie mam weny, może mnie najdzie popołudniu)

    Pozdrawiam,
    Fiołek

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Fiołku 🙂 Chyba nikt nie lubi niedomówień 🙂 I masz rację, między nimi jest jedno wielkie. A oni nie potrafią/ nie chcą ze sobą porozmawiać, powiedzieć, co ich zabolało i jakoś to rozwiązać. Mam nadzieję, że nie znielubisz Trzynastu randek dalej, bo zaplanowałam dla nich sporo atrakcji. Dwa uparte osły to pikuś przy nich 🙂
      Czyli zachowanie Caro nie przypadło Ci do gustu?
      A czepiaj się 🙂 Chociaż muszę przyznać, że Ty nie czepiasz się w ogóle albo bardzo mało 🙂 Cieszę się, że mimo wszystko rozdział przypadł do gustu 🙂
      Hahaha, jak kiedyś pozbieram te Wasze pomysły, to mi niezła fabuła na opowiadanie wyjdzie 🙂 Próbuj dalej, bo chciałabym Ci wysłać rozdział już w środę 🙂 Więc czekam na kolejne propozycje 🙂 Minimalnie trafiłaś, ale nie zdradzę z czym 🙂
      Pozdrawiam Cię również 🙂

  3. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Błagam! Niech Caro zrobi Jeremiemu mordy bicie z kastracją, albo lepiej! Niech zaproszą szamana, który rzuci na Jeremiasza klątwe słomianego wzwodu, że tu niby do akcji gotowy, a jak tylko wetknie to traci zapał i para uchodzi… Cisnienia w lufie brak… Oooooo taaaaaak!
    Jeremiasz! Juz ja na ciebie wypsioczę odpowiedni kataklizm! Cie nawet bunkier w piwnicy Jo nie uchroni! Bój się mojej boskiej ręki!

    Jo, czym cię mogę przekupić, zebys zabiła Jeremiasza? Dam ci za free kolejne rozdzialy Klapsy, jeśli za tydzień będzie scena jak Ellen rzuca wieniec na jego grobie!

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      I żeby nie było że jej się ten pogrzeb śni czy tylko o nim marzy! O nie nie nie!.
      Jeremy ma być trup.

      • Jo Winchester
        |

        To żeś mi dała ból do głowy. Ma ktoś pomysł, jak uśmiercić Jeremy’ego, wcale go nie uśmiercając? Nie bójcie się mówić, Jadzia tego nie zobaczy 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Caroline jeszcze uprzykrzy życie Jeremy’emu jedną rzeczą, a raczej pewnym ktosiem i się pan Mitchell swoje nawścieka. I nie tylko to.
      Z tym wzwodem, Jadzia, to może lepiej nie, bo może mu się jeszcze sprzęcisko przyda? Nie uważasz? 🙂
      Drań, prawdziwy drań z niego. Taki właśnie był i taki teraz doszedł do głosu.
      Ja go chronić nie zamierzam, chcesz, przylatuj z Asią i udostępnię Wam piwnicę, a w niej J 😀
      Kurde, dziewczyno! Kusisz niczym wąż Ewę w raju… 😉

  4. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Mozemy liczyc na jakis tekst szybciej niz w piątek, bo chyba umre do piatku jak mam byc szczera. Nie lubie gdy konczysz w takich momentach. Bo chce wiecej i wiecej.
    Wiec jesli mozna by bylo cos szybciej.
    Elen pojeedzie pilnowac Aut Richarda, wyrusza ale dotra spoznieni i podczas nagrania teledysku bedzie musiala zostac modelka. Bedzie wygladac oszalamiajaco i to bedzie tortura i dla niej i dla Jeremego. Zostanie okrzyknieta przez niegrzecznych rockmenow krolewskim zadkiem.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Droga Aaaaa 🙂 Swoją drogą, dlaczego Aaaaa? 🙂 Ciekawa jestem 🙂
      Nie możesz umrzeć 🙂 Chciałabym, żebyś doczytała do końca Trzynaście randek 🙂 Wiem, że nie lubisz, ale taka przypadłość autorska 🙂 Wredne i podłe jesteśmy, że tak robimy 😛 Pocieszę Cię, że masz szansę, by rozdział przeczytać już w środę? 😉 Mam nadzieję, że tak 🙂
      I wiesz co? Nie masz pojęcia, jak mnie cieszy, że napisałaś komentarz. I że nadmieniłaś, że chciałabyś więcej 🙂 To motywuje i raduje. Bardzo 🙂 Dziękuję 🙂

      • A
        Aaaaa
        |

        Dlaczego Aaa. Coż pierwsza literka jest od mojego imienia a reszta to juz przedłużenie tak jakze pieknej literki.
        Przerywasz w takich momentach ze na prawdę ciężko jest wytrwac do piątku.
        Szanse zawsze sa tylko pytanie jak duze 😊😊😊
        Lubie twoje twoja tworczosc. Rozni sie od Miki i Babeczki. I dlatego jedt wyjątkowa😉😉😉

      • Jo Winchester
        |

        No to miło mi Cię poznać Aaaaa 😉 Przyznam się bez bicia, że celowo teksty są urywane w takich momentach 😀 W końcu mi, jak nikomu innemu zależy na tym, by czytelnik wrócił do mnie za tydzień 🙂 Jeśli ta sztuka mi się udaje, to jestem szczęśliwa 😉 Mam nadzieję, że tak zostanie, ta Twoja sympatia dla moich tekstów. To dla mnie zaszczyt, że chcesz je czytać, a jeszcze większy, że uważasz moją twórczość za wyjątkową. Mika i Babeczka są świetnymi autorkami, a dzięki blogowi Babeczki trafiłam na motyle i w końcu zaczęłam tu publikować. Jestem im za to wdzięczna 🙂 Tobie również. Za to, że jesteś 😉

  5. A
    Anita
    | Odpowiedz

    Wkurzył mnie Jeremy. Potraktował Ellen jak rzecz, nie mógł opanować swojego popędu i ją wykorzystał na pożegnanie. Ona nie protestowała zapewne brakowało jej tej bliskości. Myślałam, że zmieni to coś w ich relacjach i tu znowu zawiodłam się na Jeremym zachował się jak palant. Żywi do niej uczucie, chociaż sam może do końca nie jest o tym świadomy. Mam nadzieję, że Ellen utrze mu nosa, zrozumie jak bardzo ją zranił i sam cierpiał a przede wszystkim zobaczył co stracił. Chciałabym, żeby Caro się udzieliła i zrobiła swoje 😀
    Nienawidzę czekać a do końca ponad pół roku ;/

    Ellen będzie brała udział w nagrywaniu teledysku (polecenie służbowe), okaże się, że jedna z modelek nie będzie mogła brać udziału, dlatego poproszona o zastępstwo zostanie Ellen. Jeremy nie będzie mógł wyruszyć z resztą zespołu w dodatku spóźni się chcąc zrobić na złość kobiecie przyprowadzi ze sobą partnerkę. Ostatecznie to Ellen zagra w teledysku , jak zawsze będzie wyglądać oszałamiająco. Niegrzecznym rockmenom przypadanie do gustu kobieta. Całe wydarzenie będzie jedną wielką torturą dla niej. Na końcu Ellen będzie świadkiem schadzki kochanków co niekorzystnie wpłynie na nią.
    Ciężkie te słowa klucze tym razem.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Masz rację, tak ją potraktował. Nie będę się powtarzała co do jego zachowania, pisałam w komentarzach wyżej. Jeremy wie, jak działa na Ellen. Ona go kocha. A on? Wyciągnęłaś dzisiaj słuszne wnioski, Anita 🙂 Jeremy nigdy nie dbał o swoje związki, nie walczył. Teraz też tego zaniechał. Ale jak to się mówi, karma istnieje. W jego przypadku również, także bądź cierpliwa. Tylko, czy wszystko skończy się dobrze? 🙂
      Wiem, że nie lubisz czekania 🙁 Ale mam nadzieję, że wytrwasz 🙂
      Ciężkie słowa klucze? Wydawało mi się, że dałam za proste 🙂 Ciepło, ciepło, moja droga 🙂

      • A
        Anita
        |

        Królewski zadek i niegrzeczni rockmeni o te mi chodziło nie doprecyzowałam 😛 Autorzy rządzą się swoimi prawami i wszystko im wolno 😀 Ostatecznie jestem dobrej myśli bo bardzo lubię szczęśliwe zakończenia. Zaczęłam czytać jak było już ok 17-stu rozdziałów i strasznie się wkręciłam. Mam nadzieję, że ich potyczki wyjdą im na dobre bo fajna z nich para 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Rozumiem 🙂 Mogły zmylić, nie powiem 😀 Ale dość dobrze Ci poszło 🙂
        Owszem, masz rację. W niektórych przypadkach co niektórych ponosi wyobraźnia i dość sporo, o czym nawet wczoraj dyskutowałyśmy na motylowej grupie 🙂 Jak masz fejsa, a nie należysz do niej, to zapraszamy 😛 Można się czasami pośmiać 😛
        Zapytam z ciekawości. Byłaś już na motylach, jak zaczęłam publikować, czy trafiłaś, że tak to nazwę, z zewnątrz? 🙂
        Przekonasz się, co jeszcze dla nich wymyśliłam i czy nie wyjdzie im to bokiem 🙂

      • A
        Anita
        |

        Raz przez przypadek trafiłam na stronę a że lubię czytać a zwłaszcza romanse zaczęłam od opowiadań Babeczki a później trafiłam na Twoje. Jakie było moje rozczarowanie gdy zorientowałam się, że nie jest to opowiadanie zakończone ;/ Nie należę do osób cierpliwych a czekanie nie jest moją mocną stroną raczej jestem niecierpliwa. Tak jakby nam ktoś prąd wyłączył w połowie dobrego filmu i włączył po tygodniu.Twoja nowa opowieść też zapowiada się super 🙂
        Ogólnie rozdziały są za krótkie ;/ Wciągnie i nagle jest koniec. Czyli jednym słowem będzie się działo 😀 Zawsze zastanawiam się co można wymyślić jeszcze, co może się zdarzyć ale nie mam aż takiej wyobraźni.

      • Jo Winchester
        |

        Fajnie, że tu trafiłaś 🙂 Motylowa strona to taka strona, gdzie myślę, że każdy może znaleźć coś dla siebie 🙂 Wszak nie tylko ja publikuję tu gościnnie, jest jeszcze Jadzia i Rebel 🙂 Nie wspominając o Mice 🙂 Super, że tu jesteś z nami 🙂
        Oj rozumiem Cię, ale trzeba Was troszkę potrzymać w niepewności 🙂 Mam nadzieję, że wybaczysz 🙂 Za to jak wskoczy już całość, pomyśl, ile tekstu można łyknąć za jednym razem 🙂
        Zła strona nieba? 🙂 A więc widziałaś fragment 🙂 Mam nadzieję, że spodoba się i innym 🙂
        Z wyobraźnią jest jak z wieloma innymi rzeczami. Żeby się rozwinęła, trzeba ją trenować 🙂 A wtedy, uwierz mi, jesteś w stanie wymyślić wiele, naprawdę wiele 🙂

      • A
        Anita
        |

        Też się z tego powodu cieszę 🙂 Jeżeli dalej będzie tak ciekawie to z cała pewnością tak ! Życzę Ci żebyś wydała książkę bo jest co czytać 😀
        Tak, troszkę śledzę co nie co 😛 To może i ja coś kiedyś napiszę 😛

      • Jo Winchester
        |

        No to nie mogę się doczekać, aż ruszę z publikacją Złej strony 🙂 Jestem ciekawa, czy się spodoba 🙂
        Z pewnością fajnie byłoby mieć kiedyś papierową wersję którejś z powieści 🙂 Kto wie, może kiedyś to marzenie się spełni.
        Śledź, śledź dalej 🙂

      • A
        Anita
        |

        Będę trzymać kciuki 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Dzięki 🙂

  6. J
    Justyna
    | Odpowiedz

    To jest coś Cudownego . Czytam Cię od zawsze i uwielbiam jak potrafisz zaskakiwac. Mam nadzieje ze wydasz książkę będę ! Jesteś cudowna pisarka nie moge się już doczekać kolejnego Piątku! Przesyłam dużo weny ! :*

  7. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Dziękuję 🙂 Bardzo Ci dziękuję 🙂 Nawet nie wiesz, jaka to dla mnie radość, móc przeczytać coś takiego. Jestem totalnym amatorem, ale dla Was chcę się starać, podnosić poziom i dawać najlepsze teksty, na jakie mnie stać. Jeśli chociaż trochę mi się to udaje, to jestem okropnie szczęśliwa 🙂 Dziękuję jeszcze raz 😙

  8. Anonim
    | Odpowiedz

    Uwieeeelbiam:-) Świetnie się to cżyta, tylko szkoda że tak krótko, z każdym rozdzialem chciałoby się więcej;-) . Życzę z całego serca wydania książki i kolejnych świetnych pomysłów :-*

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 😉 Bardzo, bardzo dziękuję 🙂 Rozdziały są teraz dłuższe 🙂 Fajnie byłoby coś kiedyś wydać 😉 A pomysły się przydadzą na kolejne historie 😘

  9. Babeczka
    | Odpowiedz

    Wiecie, ja jestem trochę do przodu, więc muszę uważać co piszę w komentarzach :-)))
    Ogólnie potwierdza się teza, że ludzie kłócą się o głupoty… Zachowanie Caro też mi się nie podoba, ale już nie marudzę, bo mnie Jo znokautuje za jojczenie 😉 Za to zastanawiam się, czyby pana J kimś innym nie zastąpić, bo ta jego reakcja taka jakaś letnia. Co prawda nie jestem tak krwiożercza jak Jadzia ;-D ale… No właśnie, tutaj muszęęę milczeć 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A ja właśnie chciałabym poznać Twoje zdanie na temat Caro, bo w sumie to nie wiem, jak odebrałaś jej zachowanie i jestem tego ciekawa 🙂 I co oznacza letnia reakcja Jeremiego 😀 Dawaj, wezmę na klatę 😉

      • Babeczka
        |

        Sprawiał wrażenie potężnie ogłuszonego… No bo jak to? On tu poważne plany robił, a ona gniewa się o takie głupstwo 😀 Hi, hi! Z drugiej strony nawet jakbyśmy nie wiedziały, że nic nie kręcił na boku i to był jedynie zbieg okoliczności, to od razu takie zachowanie powinno nas zastanowić. Ja osobiście mam wrażenie, że Jeremy jest… urażony. Serio myślał o stałym związku z Ellen i w głowie mu się nie mieści, że tak to wszystko się potoczyło, a ukochana kobieta nawet nie daje mu się wytłumaczyć… Dupek, ale przynajmniej tak rozumiem jego postępowanie.
        NO! I tutaj właśnie powinna wkroczyć dobra przyjaciółka. DOBRA przyjaciółka! Taka, która nie tylko współczuje, nie tylko pocieszy, ale i spróbuje spojrzeć na to bardziej trzeźwym okiem. Caro nie tylko jest kiepska, ona jest fatalną przyjaciółką. Jedyna jej reakcja – co za bydlak! znajdziesz sobie nowego, bo on na ciebie nie zasługiwał! Doprawdy, szalenie pocieszająca i budująca rada dla zakochanej kobiety. Na pewno Ellen strasznie podniosło to na duchu :-))) Jest takie przysłowie: “od mądrych wrogów i głupich przyjaciół, chroń nas panie”, z którym się w tym wypadku najzupełniej zgadzam… W kolejnych częściach, czekam aż Caro zacznie przebijać Jeremiemu opony, naśle swego mena aby sprał go po pysku i takie tam inne kwiatki ;-D

      • Babeczka
        |

        Ale ci powiem, że się człowiek wciąga! Bardziej niż przy pierwszych częściach!!!

      • Jo Winchester
        |

        Coś w tym jest, w tym, co uważasz na temat Jeremy’ego. Faktycznie tak można go odebrać. Był niegrzecznym chłopcem, później trochę się zmienił, poznał Ellen, chciał z nią coś stworzyć. Pech, że dziewczyna polazła za nim do domku, a on nie kazał jej spadać od razu. Na to nadchodzi Ellen i nie daje sobie nic wytłumaczyć, więc tak, Jeremy czuje się urażony. Zresztą wspominałam wyżej w komentarzach: on nigdy nie musiał się o nic starać, ba! Nie chciał. A teraz, jak przyszło co do czego, to zachował się, jak zachował. Jeszcze mu się to odbije 🙂
        Nie znałam tego powiedzenia. Czy ty już czytałaś rozdziały, które wrzuciłam w zaplanowane? Jeśli nie, to może nie czytaj 😀 Chyba nie polubisz Caroline 😀 W sumie nie pomyślałam tak o tym, kiedy pisałam te fragmenty. Masz rację, tak powinna się zachować, ale nie zachowała się. Kto wie, może się zrehabilituje?
        Cieszę się, że tak uważasz 🙂 Tym bardziej, że wiem, że niełatwo jest Cię zadowolić treścią 🙂

      • Babeczka
        |

        Kit z tym, że mi się Caro nie spodobała. Ale za to jakie emocje, jakie emocje! 🙂

  10. ♡Dzoana ♡
    | Odpowiedz

    Jaaa chce wiecej!!!!! Czekam na te kolejne części jak na zbawienie . I pytam dlaczego tak długo trza czekać hmmm ??? 😉
    Wciągnęła mnie ta historia i po każdym tekście nosi mnie dosłownie z napięcia co bedzie dalej.
    Jak dla mnie świetnie się czyta 🙂
    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział :* 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dżoano 🙂 Witaj na pokładzie 🙂 Cieszę się, że się uaktywniłaś 🙂 Od dawna czytasz Trzynaście randek? 🙂
      Aż tak długo nie trzeba czekać, to tylko raptem tydzień odstępu między jednym, a drugim rozdziałem 🙂 Cieszę się, że tak się wkręciłaś 🙂 Ciebie nosi z napięcia, a mnie z radości, że udało mi się coś takiego. To ogromna satysfakcja, gdy czytelnik/czytelniczka pisze, że docenia tekst 🙂
      Również pozdrawiam i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się odezwiesz 😉

  11. W
    Wisienka
    | Odpowiedz

    Można gdzieś do końca przeczytać?? Zaczęłam czytać 2 dni temu i już skończyłam, nie umiem czytać na raty:(

  12. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Tylko tutaj 🙂 Rozdziały są co piątek 🙂

  13. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Zostane zlinczowana ale…ja jestem w Team Jeremy… fakt zachował się trochę jak dupek ale przynajmniej Ellen mogła mu pozwolić się wytłumaczyć… 🙄 matko… kobiety to jednak są
    dobre w dopowiadaniu sobie historii 🤷‍♀️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Prawda? Nie wiem, dlaczego, ale wiele kobiet ma coś takiego. Zamiast pozwolić sobie coś wytłumaczyć, nakręcają się i nie pozwalają na wyjaśnienie. Ale Jeremy też nie zachował się właściwie. Myślę, że przyda mu się Twoja obrona, bo pan Mitchell jeszcze nabroi 😉 Dziękuję za komentarz 🙂

      • P
        PAT
        |

        Ok w takim razie stoję za nim murem … 😎 go Mitchell!!!!

      • P
        PAT
        |

        Btw ostatnio morduje piosenkę “I’ve been waiting” i kojarzy mi się tylko z Jeremym … 🤷‍♀️😂 matko… on już na mnie tak działa … 🤦‍♀️

      • Jo Winchester
        |

        Ciekawe, czy to się nie zmieni później 🙂 Czyjego autorstwa to piosenka?

  14. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Jakos go lubię..niech się teraz Ellen stara😂 matko ale jestem okrutna… 🙊 Lil Peep & iLoveMakonnen ft. Fall Out Boy 😊

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Chyba jednak wolę starsze kawałki Fall Out Boy, ale dość spoko kawałek 🙂 I tekst jaki fajny 😀 A może to jednak Jeremy powinien się postarać? 😂😂😂

  15. Anonim
    | Odpowiedz

    Chłopak się starał a ta mu nie chce wierzyć… przecież sama ta trzecia druhna powiedziała, że widziała tą Vicky jak za nim poszła… 🤷‍♀️ zachowanie Mitchella też nie było spoko, to fakt… Ale chłopak wybuchowy to co się dziwić 😂 jak coś to ja go przygarne… 🙊

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Owszem, chciał się wytłumaczyć. Ale za szybko się poddał. Z kolei ona pozwoliła sobie, by go ocenić tak, jak to miało miejsce przy pierwszym spotkaniu. I nieszczęście gotowe 😛 Jeremy wybuchnie jeszcze nie raz i nie dwa 😀 Myślisz, że Ellen zechce Ci go oddać? 😛

      • P
        PAT
        |

        Wydaje mi się, że w przeszłości został podobnie potraktowany i nie udało mu się tego naprawić więc nauczony doświadczeniem bardzo szybko zrezygnował…🤷‍♀️niech wybucha i milion razy…I tak jest jedną z moich ulubionych postaci 😂 pewnie nie będzie chciała bo jak to kobieta “To je moje, tego nie rusz!” … pytanie czy on będzie chciał być z nią … 😎 mam nadzieję, że oboje się ogarną, prześpią się z tym wszystkim i się pogodzą…

      • Jo Winchester
        |

        Raczej po prostu nigdy nie musiał się o coś starać. Albo nie chciał. A teraz, kiedy przyszło co do czego, to nie potrafił/poczuł rezygnację (niepotrzebne skreślić :P). Ale ja tu nic nie będę spoilerować 😉 Niemniej cieszę się bardzo, że tak Ci mój Jeremy przypadł do gustu 🙂
        Co spotka jego i Ellen, to się dopiero okaże. Łatwo nie będzie, a czy któreś się podda po drodze? Zobaczysz 🙂

  16. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Teraz będę główkować do końca dnia co to będzie dalej, zamiast pracować… 😂

Napisz nam też coś :-)