Trzynaście randek (XXXVIII)

with 30 komentarzy

Rozdział 38

Trzynaście randek - okładka ebooka

Ktoś nagle krzyknął cięcie, bo coś poszło nie tak. Musieli zacząć od początku. Jeremy pomógł jej podnieść się z maski i stanąć przed autem. Jednak nie odsunął się, jakby czerpał z tego jakąś przyjemność. Ellen była przekonana, że doskonale widział, co się z nią dzieje. Wkurzało ją to, bo nie znosiła, kiedy się tak pastwił.

Gdy zaczęli powtarzać scenę, pomyślała, że przecież może mu się odpłacić w ten sam sposób. Jeśli on nadal tak na nią działał, ona musiała na niego. Uśmiechnęła się, gdy kładł ją na masce i oblizała usta. Od razu przyciągnęła jego uwagę i dostrzegła, że barwa oczu od razu stała się ciemniejsza. Jednak nie wyszedł z roli, choć doskonale czuła, że najchętniej wpiłby się w jej czerwone usta.

Zgodnie ze scenariuszem teledysku przesuwała powoli dłońmi po napiętych mięśniach ramion, obserwując z rosnącą satysfakcją, jak Jeremy zagryzał wargi. W pewnym momencie znów spojrzeli sobie w oczy i mężczyzna uśmiechnął się. Pochylił się, jakby chciał ją pocałować w kark i celowo zahaczył nosem o delikatną skórę szyi. Powstrzymała krzyk, ale nie jęk. I znów cięcie.

Skupcie się! – Usłyszeli głos reżysera, który spoglądał na nich gniewnie. – To naprawdę nic trudnego, żeby poudawać trochę na aucie. Ellen, Jeremy do roboty! – Postawny mężczyzna ponownie usiadł na swoim krześle i po raz drugi musieli powtarzać całą scenę.

Dotarli do tego momentu, w którym im przerwano i udało się im przetrwać. Ich scena polegała na tym, że mężczyzna kładł kobietę na masce samochodu i grali wstęp sceny zbliżenia. Później ona miała podnieść się powoli, zsunąć leniwie z maski i obrócić z nim tak, żeby tym razem mężczyzna opierał się o auto. Następnie tańczyła, wijąc się w objęciach do rytmu muzyki z piosenki.

Chociaż bliskość Jeremy’ego, który nadal miał na nią koszmarny wpływ, była trudna do zniesienia, to wolała skupić się na tym niż na tym, że występuje w teledysku. Mimo wszystko to był ogromny stres.

Tym razem poszło dobrze i kiedy Jeremy znalazł się przed autem, Ellen rozpoczęła taniec. Miała trzymać za szyję, a on obejmował ją w talii. Było jej nieznośnie gorąco, bardziej od temperatury, jaka wytworzyła się między nimi niż od tej, która panowała na zewnątrz. Bujając biodrami na boki, nie odrywała spojrzenia od oczu Mitchella. Dostosowała swoje ciało do rytmu, który teraz nimi rządził.

Dłonie Jeremy’ego błądziły wzdłuż talii kobiety, aż miała wrażenie, że jej ciało płonęło. Obróciła się w tańcu tyłem do mężczyzny, a wtedy on stanął i przylgnął do niej. Teraz tańczyli razem.

Cięcie! Mamy to! – krzyknął zadowolony reżyser, spoglądając na nich z uśmiechem. Mrugnęła oczami. Musiała przyznać, że niechętnie odsunęła się na bezpieczną odległość od Jeremy’ego. Gdy popatrzyła na mężczyznę, jego wyraz twarzy pozostał niewzruszony.

Odeszli na bok, bo teraz przyszła kolej Toma. On i jego partnerka zachowywali się na planie jak ryby w wodzie. Można było powiedzieć, że w zasadzie to poszło im bardzo szybko i tylko z jednym dublem.

Zanim nagrali Johna, Dereka i Chrisa, była już godzina czternasta. Nadeszła krótka przerwa na lunch, a zaraz po niej przenosili się do studia, żeby nagrać ujęcia na tle, które później miały zostać zmontowane do całości. Po nich będzie już wolna, ale i tak dopiero jutro do wracała Vegas. Już odczuwała zmęczenie, nie dałaby rady prowadzić dziś jeszcze przez kilka godzin.

Jeremy przez ten czas, kiedy nie grali, ignorował ją. Albo rozmawiał z chłopakami i wymieniał się różnymi uwagami na temat powstającego klipu, albo po prostu obserwował to, co działo się na planie. Nawet teraz, gdy cała ekipa zebrała się w niewielkiej stołówce, usiadł z daleka od niej.

Na szczęście pozostali członkowie zespołu nadrabiali swoim zachowaniem. Chris i Tom usiedli po obu stronach Ellen i wciągnęli ją w dyskusję na temat nagrywania, a Tom dodatkowo wypytał o Ferrari, które było na sprzedaż. Mimo to nie umknął jej uwadze fakt, że Mitchell kilka razy zerknął w jej stronę.

Przerwa minęła szybko i musieli przejść do studia, gdzie czekało już na nich Ferrari. Znowu byli w pierwszej kolejności, co jednocześnie było błogosławieństwem, jak i przekleństwem. Plus taki, że miała mieć to szybko za sobą, przynajmniej posiadała taką nadzieję.

Jeremy wydawał się rozluźniony, gdy wsiadał za kierownicę auta. Cofnął siedzenie do tyłu, aby Ellen mogła się zmieścić. Dziewczyna przełknęła ślinę i wsunęła się do środka. Gdy poczuła pod sobą umięśnione uda, oddech jej przyśpieszył. Jeremy i tym razem zachowywał się tak, jakby to nie robiło na nim żadnego wrażenia.

Gdy już siedziała na jego kolanach, przeniosła nogi, żeby leżały na siedzeniu pasażera. Znajdowała się teraz bokiem do partnera, od którego biło niesamowite ciepło. Ktoś zamknął za nimi drzwi, czekali na sygnał.

Czuła, jak serce przyśpieszyło. To była dla niej najgorsza scena. Zadrżała, nie umiejąc powstrzymać pewnych odruchów własnego ciała.

Rozluźnij się, Ellen… – Gdy usłyszała niespodziewanie głos Jeremy’ego, aż podniosła wzrok. – Nie zjem cię, nie musisz się tego obawiać. Zagrajmy to, bo zapewne tak samo, jak ja, chcesz mieć to z głowy.

Emmm… – W pierwszym momencie po prostu zabrakło jej słów. Spoglądała na niego niepewna, nieco przerażona emocjami, które odżywały w niej na nowo. – Przecież nic mi nie jest.

Doprawdy? – Pewny siebie uśmiech, który pojawił się na twarzy bruneta, sprawił, że miała ochotę go uderzyć. Jeremy potrafił wzbudzić jej najgorsze instynkty. Jednocześnie dzięki temu potrafiła się opanować. Za wszelką cenę pragnęła mu pokazać, na co ją stać i że źle ją ocenia.

Myślisz, że nie dam rady? – Celowo położyła swoją wolną dłoń na jego klatce piersiowej. Uśmiechnęła się znacząco, gdy automatycznie wyczuła szybsze bicie serca. – Powinieneś martwić się o siebie, panie Mitchell…

Cisza na planie! Zaczynamy! – Krzyk reżysera przywołał ich oboje do porządku.

W środku słychać było przede wszystkim ich oddechy. Scena nie była skomplikowana, przynajmniej z punktu widzenia przypadkowego widza. Mieli się pocałować, a później ona wtulona w niego, podczas gdy on będzie prowadził.

Ellen przełknęła ślinę i objęła go delikatnie za szyję. Gdyby nie była tak bardzo zdenerwowana, na pewno poczułaby emocje Jeremy’ego. Patrzył na nią tym swoim przenikliwym spojrzeniem i jedną dłoń położył na udach kobiety. Drugą miał trzymać kierownicę.

Czuła się strasznie skrępowana, że przygląda im się tyle osób. Jednak nie miała już wyjścia, musiała to zagrać. Zbliżyła usta do jego warg, czując ciepły oddech perkusisty. To miał być krótki pocałunek i Ellen zamierzała zakończyć to jak najszybciej.

W jednej chwili przypomniała sobie smak ust mężczyzny, ich miękkość i to, z jaką pasją potrafił ją nimi oczarować. Wspomnienia zalały umysł, zadrżała. Nie myślała o tym, gdzie się znajdowali, że kręcili teledysk, że to miała być tylko gra z ich strony. Pragnęła tego całą sobą, chciała, by jego usta wzięły jej wargi w posiadanie.

Gdy Jeremy rozchylił swoje, wsunęła ostrożnie język, jakby bała się tego, co może się stać za chwilę. Mężczyzna jęknął cicho i przejął kontrolę. Zapomniał się na tyle, że zdjął rękę z kierownicy i objął ją mocniej. Ich pocałunek był jak pierwsza wiosenna burza. Gwałtowny i nieoczekiwany. Ledwo usłyszeli krzyki reżysera.

Jeremy, ja się cholernie cieszę, że umiesz się tak wczuć w scenę pocałunku, ale jak mam później domontować, że prowadziłeś też samochód? Przydałoby się, żebyś jednak nie ściągał tej dłoni z kierownicy! – Mężczyzna zbliżył się do nich, gestykulując żywo.

Przepraszam, zapomniałem się. To już się nie powtórzy – odpowiedział brunet, patrząc mu w oczy. Nie wyglądał na zawstydzonego, w przeciwieństwie do niej. Miała ochotę zapaść się pod ziemię, że dała się tak ponieść.

Zaczynamy od nowa. To przecież nic trudnego! – Reżyser wrócił na krzesło i dał znak. Drugie podejście nie było łatwiejsze od pierwszego. Powstrzymała cisnący się jęk, tylko muskając wargi Jeremy’ego. Tym razem on trzymał się sztywno narzuconej roli, nie obejmując jej jak poprzednio.

Brawo! Mówiłem, że to nie jest skomplikowane? – Ciemnowłosy reżyser pogratulował im, gdy skończyli. Ellen miała nadzieję, że nie runie jak długa, wysiadając z auta, bo nogi miała jak z waty. Jeremy też wysiadł pospiesznie, nie zwracając na nią uwagi.

To już wszystko na dzisiaj z naszym udziałem? – spytał, chcąc się upewnić, czy nic nie zostało pominięte.

Wy możecie już robić, co wam się podoba – odpowiedział tamten z charakterystycznym uśmiechem. Ellen to wcale nie zdziwiło, po takim przedstawieniu na pewno każdy pomyślał swoje. Musiała jak najszybciej ewakuować się do hotelu.

Idę się przebrać – odezwała się i mijając panów, ruszyła w stronę przyczepy, gdzie zostały jej rzeczy osobiste. Chciała wreszcie zostać sama, bo te sceny kosztowały ją mnóstwo nerwów. Zniknęła, odprowadzana wzrokiem Jeremy’ego.

Nigdy nie był uważany za spokojnego faceta, zawsze miał diabła za skórą, jak mawiała jego mama i babcia. Sprawiał problemy wychowawcze, społeczne, nie potrafił dostosować się do ogólnie narzuconych norm, uważając je tylko za ograniczenie. Miał ciężki charakter i lubił dominować. Szczególnie, będąc w związku z kobietą.

Tak w zasadzie to nigdy nie bywał w nich dłużej niż kilka miesięcy, jedynie z Angel przetrwał kilka lat, ale akurat o tym wolał zapomnieć. Tamta relacja była strasznie toksyczna, jeszcze chyba bardziej niż on sam. Każda z kobiet, którą poznawał bliżej i z którą wchodził w głębszą znajomość, po jakimś czasie usiłowała go ograniczyć, myśląc, że w taki sposób uwiąże go na zawsze do siebie.

A on najbardziej na świecie nienawidził być ograniczony. Zaczynał się wtedy dusić i czuł zniechęcenie, nie chciał starać się cokolwiek naprawiać, jeśli relacja się psuła. Odchodził więc, nie oglądając się za siebie. Nawet Sarah, będąca do tej pory jedyną kobietą, której się oświadczył i z którą się ożenił, przegrała na tym polu.

Im bardziej robił się sławny dzięki zespołowi, w którym grał, tym bardziej płeć piękna lgnęła do niego. Same lubiły wskakiwać mu do łóżka, nawet zbytnio nie musiał się o to starać. Najpierw było to niesamowite, miał seks, kiedy tylko zapragnął i nie musiał ograniczać się do jednej kobiety.

Niejednokrotnie nie przeszkadzało mu nawet to, że aktualnie był w związku. Jeśli obecna dziewczyna nie dowiedziała się o tym, to miał z tego same plusy. Jeśli było na odwrót, to albo musiała to przetrawić, albo się rozchodzili. Był wtedy na tyle samolubnym dupkiem, że nie przepraszał za swoje czyny, zupełnie jakby te wszystkie kobiety na to nie zasługiwały.

Później stopniowo zaczął się zmieniać, ale też nie do końca. Potrafił wytrwać, będąc w związku i pozostawał przy tym wierny swojej kobiecie. Jednak po kilku miesiącach zaczynało brakować mu ekscytacji, wszystko stawało się nudne, nie chciało mu się starać. Zaczął myśleć, że zwyczajnie nie został stworzony do bycia w związku.

Gdy poznał Ellen, wcale nie czuł, że to ta jedyna. Po prostu zobaczył w niej kobietę, która spodobała mu się fizycznie i którą chciał mieć dla siebie na tyle, na ile by tego chciał. A ona patrząc mu w twarz, postawiła własne warunki i na pierwszej randce nie rozłożyła przed nim nóg, jak to zazwyczaj robiły pozostałe panny.

Znajomość z nią rozwijała się zaskakująco i musiał przyznać, że dawno nie czuł takiej chemii, jak ta, która wytworzyła się między nimi. I nawet pomimo tego, że dostał warunek trzynastu randek, nie zrezygnował, co było do niego całkiem niepodobne.

Wystarczyłoby, że poszedłby gdzieś indziej, a znalazłby inne chętne na miejsce panny Harvelle. Ale on nie chciał innych, on chciał Ellen. Najpierw z czystej przekory, bo nie mógł mieć jej od razu. Chciał pokazać, że zdobędzie ją tak, czy siak, że osiągnie swój cel.

Później wszystko zaczęło żyć własnym życiem. Okazało się, że Ellen spodobała mu się nie tylko fizycznie. Coraz częściej myślał o niej, co robi, czy też go wspomina, czy tęskni. To, co zaczynało dziać się z nim, nie było typowym zachowaniem Jeremy’ego Mitchella, którego wszyscy znali.

Jak dzisiaj pamiętał te uśmieszki i spojrzenia Johna, gdy wyjawił mu prawdę o sobie i Ellen. Wiedział, o czym myślał przyjaciel. To w ogóle nie było do niego podobne. Tym bardziej, że Ellen zaczynała ulegać znacznie szybciej. W końcu to ona postawiła warunki.

Była spontaniczna i niesamowita, pełna radości i potrafiła go skusić. Nie żądała związku, po prostu czerpała z ich spotkań tyle, ile mogła. Do tego okazała się fantastyczna w łóżku. Nie umiał się nią nasycić, najchętniej zamknąłby ją w swojej sypialni.

Nie wystraszył się, kiedy w końcu zaczęła okazywać uczucia. Nie był ślepy, widział to już tyle razy. Jednak Ellen była inna. Nie naciskała, nie mówiła nic, nie prosiła. Sądził, że może wreszcie trafił na tę właściwą kobietę, przy której będzie mógł zostać. Bo jemu też zaczęło na niej zależeć.

Gdy powiedziała mu prawdę, dlaczego poszła do klubu, rozbawiła go tym. Jeśli sądziła, że się na nią pogniewa i ją zostawi, to była w błędzie. Przecież on też tam nie poszedł, by znaleźć sobie drugą połówkę. To, że przywiązał się do niej, wynikło znacznie później. Chciał, żeby została jego kobietą, nie miał ochoty dzielić się nią z nikim innym.

Na przyjęcie przed weselem jechał ze świetnym nastrojem. Ellen również wydawała się szczęśliwa. Nic nie zapowiadało tego koszmaru, który zdarzył się później. Tylko poszedł po telefon, a przypałętała się ta dziewczyna. Myślał, że sobie pójdzie, ale zaskoczyła go. Co gorsze, zareagował jak jego dawna wersja. Na ten moment nadeszła Ellen.

To, co zaczęło dziać się później, przypominało sceny z jakiegoś dramatu miłosnego. W Ellen jakby diabeł wstąpił, nie dawała sobie nic wyjaśnić. Zachowywała się jak obca kobieta, jak te wszystkie, z którymi kiedyś miał do czynienia.

Najpierw usiłował być spokojny, tłumaczył się, że mimo tego, co zobaczyła, to on nie chciał jej skrzywdzić. Kiedy nic nie zdawało egzaminu, poczuł, że ma dość. To, co myślał, że może z nią mieć, okazało się niczym innym, jak tylko kiepskim żartem. Do tej pory on żartował z kobiet, bawił się ich uczuciami, teraz on został wyśmiany przez los. Karma dopadła go w najmniej spodziewanym momencie.

Wyszedł wtedy i nie wrócił na noc, dopiero nad ranem wszedł do domku. Panowała w nim cisza, Ellen spała. Sam ledwo zmrużył oczy na kanapie. Jeśli myślał, że nie może być gorzej, to życie pokazało mu, że jest w błędzie. Poczucie oszukania przez Ellen sprawiło, że nie był dla niej zbyt miły, gdy wyszła spod prysznica. Ale później przeszedł sam siebie.

Okazał się być zwykłym draniem, takim samym, jakim był kiedyś. Na początku usiłował się tłumaczyć przed sobą, ale to było bezcelowe i kłamliwe. Zmusił ją, by mu się oddała. Może nie tyle co przy użyciu siły, bo wiedział, jak ją podniecić, ale zachował się tak, że później wstydził się patrzeć na swoje odbicie.

Nic go nie usprawiedliwiało, ani jedna rzecz. Już wtedy powinien wyjechać, zniknąć z jej życia, dać święty spokój. Bo chociaż zniszczyła jego złudzenia, że mógł być z nią szczęśliwy, to nigdy nie zasługiwała na to, by potraktował ją jak rzecz, a nie jak kobietę.

Poszli razem na to wesele i udawali zadowolonych. Nie mógł patrzeć na te wszystkie pary z kilku powodów. Sam jeszcze dobę wcześniej sądził, że stworzy z Ellen jedną z nich. Po drugie, zżerały go wyrzuty sumienia. Ellen była cicha, lekko blada, uśmiechała się na przymus, kiedy ktoś tylko podchodził. Był pewien, że znienawidziła go. W sumie to zasługiwał na to po tym, co jej zrobił. Jakby tego było mało, udawał, że wszystko jest wspaniale.

Gdy odwiózł ją do domu, pojechał prosto do Johna. Od ponad sześciu lat był trzeźwy, a właśnie teraz poczuł przemożną ochotę, żeby sięgnąć po alkohol i działkę kokainy. Nie powiedział przyjacielowi, co było powodem ich rozstania, wolał tego nie wspominać. Wstydził się przyznać, jakim naprawdę jest mężczyzną.

Oczekiwał, że zjawią się u niego przyjaciele Ellen, przecież wiedział, że dziewczyna była bliską przyjaciółką z Caroline i Deanem. Jakie było jego zdziwienie, gdy nikt się nie pojawił.

Wbrew wszelkim uczuciom, bo mimo wstydu nadal był wściekły, że tak łatwo go oceniła, tęsknił za jej towarzystwem. Czy chciał tego, czy nie, przywiązał się do niej, chciał stworzyć z nią związek, jakiego jeszcze nigdy nie miał. Nie umiał wymazać tej kobiety z pamięci. Śniła mu się, a po wszystkim budził się zlany potem, szukając jej na łóżku. Chodził coraz bardziej sfrustrowany i wściekły na otaczający go świat. Mimo sławy i pieniędzy nie był szczęśliwy.

Przeżył niemały szok, kiedy zobaczył ją na planie do najnowszego teledysku. Nic a nic się nie zmieniła, uśmiechała się, jakby wszystko było w porządku. Promieniała, a on czuł się, jakby ktoś przywalił mu kijem bejsbolowym. Wydawało mu się, że świat nagle wywalił się do góry nogami, a ona wyglądała jak zawsze! Poczuł złość i rozgoryczenie, oliwy do ognia dolał fakt, że Ellen okazała się modelką przysłaną przez Richarda.

Nie potrafił się powstrzymać i po raz kolejny zrobił z siebie błazna, pokazując emocje. Powinien być chłodny i opanowany, ale szatynka wzbudzała w nim najgorsze instynkty. Dał się ponieść uczuciom, co pozwoliło jej na wykorzystanie przewagi, jaką miała. Gdyby nie fakt, że zależało mu na nagraniu teledysku, posłałby ją do stu diabłów razem z autami, których posiadaniem zaczęła mu grozić.

Zdołał się opanować, ale jak się później okazało, wcale nie było lepiej. Może już nie próbował wyładowywać się na niej, ale widok Ellen w tej skąpej sukience oraz fakt, że kumple specjalnie postanowili połączyć go z dziewczyną w parę, sprawił, że miał ochotę coś rozwalić. Wiedzieli, że już się z nią nie spotykał, a zagrali mu na nosie. Jednak obiecał sobie, że będzie bardziej profesjonalny, niż o nim sądzili.

Tylko on wiedział, w jakim był błędzie, myśląc w ten sposób. Odkąd rozstał się z szatynką, nie miał innej kobiety. Ciśnienie rozsadzało go od środka. A teraz z pozornym spokojem na twarzy miał trzymać ją w ramionach i udawać, że to go nie wzrusza. Tak! Pewnie, bułka z masłem!

Już przy pierwszym podejściu o mało nie stracił nad sobą panowania. Przecież ciągle miał w pamięci, jak dopadł ją na masce auta przed domem Ellen. A teraz miał zrobić prawie to samo na planie wśród innych ludzi.

Ledwo się kontrolował, by jej nie pocałować wcześniej, niż to było planowane przy nagrywaniu. Tak bardzo chciał tego. Te usta śniły mu się po nocach. Gdy ich wreszcie zasmakował, poczuł, jakby znalazł się w innym świecie. Na tyle, że zapomniał, co powinien robić.

Byli pierwszą parą, która mogła opuścić plan. Ellen skorzystała z tej opcji, szła w kierunku przyczepy, jakby się za nią paliło. Chciała uciec od niego, nie musieć przebywać dłużej w jego towarzystwie, niż to było konieczne. Zacisnął dłonie i zmusił się, żeby za nią nie pobiec.

Został na planie i patrzył, jak inni nagrywają swoje części. Do hotelu wrócili całą piątką. Nie miał pojęcia, gdzie jest Ellen, chociaż rozglądał się za nią dyskretnie. Zobaczył ją dopiero na kolacji. Przysiadła się do nich, ale z daleka od niego i udawała, że go nie widzi. On często na nią patrzył.

Kolacja przekształciła się w małą imprezę, w której jakoś nie miał ochoty uczestniczyć. Wstał i pożegnał się, po czym udał się do pokoju. Wiedział, że tej nocy zbytnio nie pośpi, świadomość, że Ellen jest tak blisko, dobijała.

Gdy kilka godzin później usłyszał pukanie, aż spojrzał z niechęcią. To musiał być John, który łyknął co nieco razem z chłopakami i chciał się z niego ponabijać. Zignorował pukanie, ale powtórzyło się. Warknął pod nosem, ale wstał ostatecznie.

Cześć… – W drzwiach, a raczej oparta o ich futrynę, stała Ellen. Pojęcie stania było też w tym przypadku wątpliwe. Dosłownie chwiała się na nogach. – Już myślałam, że będę musiała wyważyć te cholerne drzwi… – roześmiała się, niczym z najlepszego żartu.

Co tutaj robisz? Pomyliłaś pokoje? – Dziewczyna puściła framugę i chciała wejść do środka. Na swoje nieszczęście potknęła się i gdyby nie on, runęłaby się jak długa na podłogę.

Pomyliłam? Hihi, oczywiście. To przecież mój pokój. Włamałeś się do niego, przyznaj się, przystojniaku! – Zabawnie trąciła go w nos palcem, wydając przy tym dość śmieszny odgłos. – Czytasz mi w myślach, prawda?

Właśnie się ocknęłam, że nie wstawiłam słów kluczy dla Was 🙂 Ciekawe, co dzisiaj wymyślicie 🙂

Oto one: trupa, skutki, ewakuować, winny, położyć, tęskniła, nieprzyzwoitych, wypełnić, zostać, łom, szyby, nagranie, przekonać.

Za tydzień podwójny rozdział 🙂

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    PAT
    | Odpowiedz

    No i jestem ! Wiedziałam, że on mnie jeszcze czymś zaskoczy … 🤔 porównanie jego przeszłości z tym jaki jest teraz….goddamn! Po przeczytaniu tej części stoję za nim jeszcze większym murem! Kurde, aż mam ochotę go przytulić i powiedzieć, że wszystko będzie dobrze… 🤗

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Właśnie dlatego byłam ciekawa, jak odbierzesz ten rozdział i te przemyślenia 🙂 I tak czułam, że nie odpuścisz warty przy Jeremym 😀 Hmm, przytul 🙂 Pewnie się ucieszy 😀

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    “Od razu przyciągnęła jego uwagę i dostrzegła, że barwa oczu od razu stała się ciemniejsza.”- Od razu ci powiem, że masz powtórzenia.😉

    “… przesuwała powoli dłońmi po napiętych mięśniach ramion, obserwując z rosnącą satysfakcją, jak Jeremy zagryzał wargi. W pewnym momencie znów spojrzeli sobie w oczy i mężczyzna uśmiechnął się. Pochylił się, jakby chciał ją pocałować w kark i celowo zahaczył nosem o delikatną skórę szyi.” – To jak oni stali do siebie? Myslalam, że przodem, ale jak on by jej tam aż na kark żurawia zapuszczał? A jesli ona stala tyłem, zeby mogl po tym karku jej jeżdzić, to musi być obrotna w stawach, zeby tak rece do tyłu wyciągnąć i go za ramiona obłapiać. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie jaka to miała być scena.

    “Ich scena polegała na tym, że mężczyzna kładł kobietę na masce samochodu i grali wstęp sceny zbliżenia. Później ona miała podnieść się powoli, zsunąć leniwie z maski i obrócić z nim tak, żeby tym razem mężczyzna opierał się o auto. Następnie tańczyła, wijąc się w objęciach do rytmu muzyki z piosenki.” – Czy dobrze rozumiem? Mial ją przelecieć na masce? Czyli udają zbliżenie na masce, a potem ona się zsuwa i tańczy? Nooooo wiarygodne. Prawdopodobnie kazda z nas po zbliżeniu na aucie lubi powyciskac z siebie wszystkie sokii podrygując. Kto im ten scenariusz do teledysku pisał? Charlie Cheplin?

    “Po nich będzie już wolna, ale i tak dopiero jutro do wracała Vegas. Już odczuwała zmęczenie, nie dałaby rady prowadzić dziś jeszcze przez kilka godzin.”-???? Co autor miał na myśli?

    “Mieli się pocałować, a później ona wtulona w niego, podczas gdy on będzie prowadził.”- ??? Co ona wtulona miała robić?

    “Zaczynał się wtedy dusić i czuł zniechęcenie, nie chciał starać się cokolwiek naprawiać, jeśli relacja się psuła.”- Duszą zdania wielokrotnie złożone bez ładu i składu, których jest tu w cholerę.

    Po co mi streszczenie tego co już czytałam? Mam tu na myśli te dziwne dywagacje, które nie wiadomo kto snuje. Czy to wspomina bohater czy autorka sama sobie przypomina o czym pisała?

    Mam wrażenie, które umacnia się w miarę czytania, że pisałaś szybko i tak jak potok myśli kazał. Wypadałoby to jeszcze przeczytać kilka razy. Najlepiej po napisaniu zrobić sobie urlop kilkudniowy od tekstu i dopiero zasiąść do poprawek. Dlaczego? Bo poza tymi błędami, które wskazałam powyżej, to jest masa innych.
    Dużo zwrotów typu “masło maślane”. Powtórzeń bez liku.
    Nie wiem, jakimi zasadami kierujesz się wyznaczając akapity – wielką to jest dla mnie zagadką.
    Zero konsekwencji i logiki w poczynaniach bohaterów.

    “Gdyby nie fakt, że zależało mu na nagraniu teledysku, posłałby ją do stu diabłów razem z autami, których posiadaniem zaczęła mu grozić.”- Czym mu groziła? Koniec. Dalej nie dam rady. Sorry! Poddaję się. Akcja nie wciąga mnie wystrczająco, bym mogła przełknąć te błędy. Zaciskałam zęby przez tyle części, ale skoro tak błagacie tu wszystkie o komentarze to się wypowiem: straciłam czas. Strasznie mi go żal. Żałuję też, że wcześniej nie zaczęłam wytykać tych błędów, bo może do tej pory byś je przynajmniej wyeliminowała. Ja odpadam.
    Jeszcze jedno: nie chwaliłabym się wszystkimi recenzjami, na twoim miejscu. Niektóre reprezentują dużo niższy poziom pisania niż twój, a po przeczytaniu ich, wcale nie jestem zachęcona do czytania Granicy uczuć. Podejrzewam nawet, że są to opinie pozytywne tylko dlatego, byś je udostępniała tutaj. A może taki jest twój układ z osobami recenzującymi? Pozytywna opinia za linka na popularnej stronie, bo nie oszukujmy się – motylewnosie.pl to popularna strona.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Od razu Ci powiem, że od razu muszę ci napisać, że napiszę Ci niewiele 😂😂😂
      Zastanawiające jest dla mnie zawsze to, że jak ktoś krytykuje (nie tylko moją osobę) za pisanie, to posługuje się Anonimem 🙂 Może zechcesz mi wyjaśnić? Nie stać Cię na to, by podpisać choćby jakimś nickiem? 😂😂😂 Chyba, że wolisz być bezosobowa, tak jak powinnam potraktować ten komentarz 🙂
      Nie chce mi się odpisywać na każdy wyszczególniony podpunkt, bo szkoda mi na to czasu 🙂 Wolę go przeznaczyć na pisanie 🙂 A sporo mam do przelania na “papier”.
      Nie będę się wykłócała o błędy, bo je popełniam. Nie jestem zawodowcem 🙂 I prawdopodobnie nigdy nie będę 🙂 Popełniam ich masę, ale staram się część eliminować 🙂 Nie możesz ich przełknąć? Trudno 😉 Nie każdemu jest to pisane 🙂
      Recenzjami będę się chwaliła, bo dlaczego by nie? 🙂 Skoro to recenzja i pozytywna (głównie takie dostawałam do tej pory) to tym bardziej zamierzam je pokazać. 😉 Widzę, że trafiłam na prawdziwą znawczynię, skoro podejrzewasz, że dostałam te pozytywne opinie tylko dlatego, iż udostępniłam je tutaj 🙂 Kurcze, ale mam znajomości, co nie? 😛 I układy 😛 A wiadomo, że na układy nie ma rady 😀
      Dziękuję za ten komentarz 🙂 Ja mam swoje mankamenty i jestem głęboko uświadomiona na ten temat. Moje pisanie ma wiele wad i oczywiście nie będę zaprzeczała, bo po co? 😉
      Komentarz edytowałam. Przepraszam za to, że wpisałam w poprzednim nick. Fakt, to było chamskie.

      • J
        Judyta
        |

        To, że autorka komentarza wolała zostawić go anonimowo, mówi wiele o jej odwadze cywilnej (czy też jej braku), natomiast upublicznianie przez Ciebie jej pseudonimu jest zwyczajnie chamskie.

      • Jo Winchester
        |

        A bezpodstawne oskarżanie mnie o to, że mam jakieś układy z osobami, których nie znam, to nie?

      • Jo Winchester
        |

        Masz rację, Judyta. Przepraszam. Poniosły mnie emocje. Komentarz edytowałam i usunęłam nick.

      • A
        AAAAAAAAAAAA
        |

        Jak widzę to nie tylko wzmiankę o nicku edytowałaś. A widzę, bo dostawałam screeny od koleżanek. Poczekam jeszcze, bo być może posłuchałaś mojej rady i za kilka dni wrócisz do komentarza, żeby go znów poprawić. Polecam również poczytać o RODO i konsekwencjach. Powinnaś się z nimi zapoznać, żeby wiedzieć co ci grozi za ujawnianie niektórych danych. Anonim to taka sama nazwa jak każda inna. Nie skrzyczałaś koleżanki, która podpisała sie Aaaa to czemu mnie się czepiasz? Fakt, że anonimowość wyszła niechcący. Szkoda. Tym razem nie zamierzam sie podpisywać wcale. Nie czuję takiej potrzeby. Swoją odpowiedzią dałaś świetny popis umiejętności. Brawo, tak trzymaj – to chcesz usłyszeć? No to brawo! Oby tak dalej! I to by wyjaśniało, dlaczego komentarze anonimowe mogą być przez ciebie tolerowane, ale tylko pozytywne.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Dziewczyny… Oczywiście że są powtórzenia. Teraz w książkach renomowanych wydawnictw roi się od błędów, a tutaj korektę odwalam ja 🙂 Co wyłapię, to poprawię, ale szału nie ma. W dodatku większość robię nocą, po 22, czasem oczy same mi się zamykają. Pewnie że są błędy. I będą dopóki nie wkroczy zawodowiec. A nie wkroczy, póki nie będzie na to funduszy. Taki jest stan rzeczy i na razie nie ulegnie on zmianie. Jednak za wszystkie uwagi dziękujemy, zwłaszcza te dotyczące błędów, bo możemy wtedy poprawić nasze teksty 😉

      • J
        Judyta
        |

        Jeśli miałybyście życzenie (i odwagę :D), to mogę pomóc z korektą. Za free (od razu zastrzegam, żeby wątpliwości nie było).

      • Babeczka
        |

        Pisz na motylową pocztę 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Jeśli znalazłabyś czas i chęci, to ja jestem jak najbardziej za.

      • J
        Judyta
        |

        A jaki jest adres motylowej poczty? 😀 Formularz kontaktowy każe mi próbować później, ale nie precyzuje, ile konkretnie później 😀

      • Babeczka
        |

        Od czasów jednej aktualizacji wciąż są z nim problemy 🙁
        motylewnosie@gmail.com

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Chyba Charlie Chaplin, bo nie znam żadnego Charliego ChEplina. Szach mat! No niestety. Anonim, czy też nie. Opinia jest i trzeba jej stawić czoło. Ja mogę zaproponować swoje. Baaa! Nie tylko czoło! Biere wszyskie uwagi jak leci na klatę! Także oferta kusząca: czoło i klata nie do pogardzenia. Mam też dużą powierzchnię reklamową na dupie, ale to zachowam na inne okoliczności 😉 Chyba, ze się jakiś anonim będzie dopraszał to i owszem udostępnię na specjalne życzenie.

      • Jo Winchester
        |

        Jak widać, każdy może się pomylić 😉 Nie myli się tylko ten, co nic nie robi. Tak przynajmniej mówią 😉
        Ja w sumie też mogę wziąć na klatę, myślę, że się pomieszczą 🙂 Uwagi, rzecz jasna 😉

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Ojej to Jeremy ma uczucia? Co więcej ma wyrzuty sumienia i tęskni? 😱nie moze byc 😏 a dobrze mu tak 😁 cierp draniu 🤭 😅
    Elen zalała sie w trupa i po przebudzeniu odczowala tego skutki🤮, zauważyła gdzie jest i postanowiła sie ewakuować. Jeremy poczuł sie winny bo albo ja wykorzystał w tym stanie albo dlatego ze ona przez niego była w tym stanie 🤔
    Wróciła do pokoju i postanowiła sie położyć, bardZo za Nim tęskniła i miała mnóstwo nieprzyzwoitych myśli 😋 Cos sie skomplikowało z teledyskiem i musiała zostać by wypełnić swe obowiązki. Łomem wybijali szyby w autach na nagraniu, a Elen musiała sie przekonać, ze nie ruszyli ich aut 🤷‍♀️🤦‍♀️ Oj tym razem chyba nie trafiłam 🙈 masakara nic mi lepszego do głowy nie przychodzi 😅

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Cholercia, no ma te uczucia 🙂 Głęboko zakopane, ale ma 🙂 Jeszcze trochę pocierpi, pewnie trochę zasłużył 🙂 A nawet bardziej niż trochę 😉
      Haha, z łomem na auta 😀 Wiedziałam, że ten łom Wam tu zabruździ 😀 Ale bardzo ciekawy scenariusz, Asiu 🙂

  4. A
    Anita
    | Odpowiedz

    Podoba mi się, że w końcu mamy jakieś relacje ze strony pana Mitchella. Chociaż dalej nie do końca rozumiem jego zachowanie w stosunku do Ellen w sumie to nie jestem sama bo ona sam tego nie ogarnia 😀 Fajnie się czytało jaki był wobec jej osoby : czuły, troskliwy, delikatny i namiętny a tu nagle bum i z “romantyka” stał się zimnym draniem, kpiącym i drwiącym z niej na każdym kroku. Hmm domyślał się jej uczyć a mimo to jak sam powiedział potraktował ją jak jakąś rzecz. Ciekawe czy na planie (nie wliczając pocałunku) też był ich pewien? Mam wrażenie, że ich namiętny pocałunek w całej tej sprawie będzie jakimś punktem zwrotnym, co już można dostrzec na samym końcu rozdziału. Ich ciągnie do siebie, mimo wszystko to nie tylko chemia i pociąg fizyczny. Pijana Ellen to nieznana dotąd jej wersja. Alkohol przełamał jej opór i chęć trzymania się od niego z daleka. Trzymam za nich kciuki 🙂

    Jeremy stwierdzi, że Ellen jest pijana w trupa co następnego nią wywoła nieprzyjemne skutki. Powie jej, że lepiej dla niej będzie jak się stąd ewakuuje w odpowiedzi ona nazwie go nieczułym. W Jeremym odezwie się ta dobra strona wpuści ją do pokoju i powie, że musi się położyć. Kobieta podtrzymywana przez mężczyznę powie mu, że za nim tęskniła. Jeremy pomyśli ile nieprzyzwoitych rzeczy razem robili i ile mogliby jeszcze zrobić 😛 Odnośnie klipu Ellen wypełniła swoje obowiązki, nie chciała dłużej tam zostawać, za dużo wspomnień. Idąc na parking zauważyła leżący łom i nieopodal stojący samochód Mitchella. W przypływie złości i po skumulowaniu się wszystkich emocji dotyczących niedawnego kochanka wybije mu szyby, co nie okaże się dobrym posunięciem bo z jej ataku będzie nagranie. Ellen będzie musiała przekonać Jeremiego aby nie zgłaszał tego na policję 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Lubię pisać z jego perspektywy 🙂 Choć przyznaję, że ciężko myśli się jak facet. Zwłaszcza taki. To, jaki stał się wobec Ellen, jest niejako formą obrony przed uczuciami do niej. Jeremy dostrzega swoje błędy, a jednak jeszcze nie potrafi ich naprawić, bądź nie chce. Opisując jego uczucia, pragnęłam pokazać, jaki był kiedyś, a jaki jest teraz. Zmienił się, a jednak ta ciemna strona charakteru nadal w nim tkwi. Czy Jeremy pozwoli jej nad sobą zapanować? Kto to wie 😉
      To prawda. Alkohol dodał Ellen odwagi. Pytanie, co z tej odwagi wyjdzie? 🙂
      Przyznaję, że Twoja wersja przyszłego rozdziału rozbawiła mnie konkretnie 😀 Zwłaszcza część o łomie 😀

      • A
        Anita
        |

        W tej jego ciemnej stronie ukazał się promyk nadziei, który nazywa się Ellen trochę światła wniosła ale czy to wystarczy by Jeremy pokonał ją do końca? Mam nadzieję, że tak a jeżeli nie wyciągnie chociaż jakieś wnioski 😀
        Niech tylko Jeremy jej nie “zgasi” 😛
        Cieszę się bardzo 🙂 Czasem fantazja ponosi 😀

      • Jo Winchester
        |

        Oj tak 🙂 Ellen trochę przedarła się przez pancerz Jeremy`ego. Pytanie co z tego wyjdzie? Myślisz, że Jeremy mógłby coś takiego zrobić? 😉

      • A
        Anita
        |

        Ich wzajemne się przyciąganie jest silne, chemia wyczuwalna na kilometr ale patrząc z perspektywy czasu wszystkiego można się po nim spodziewać. Tak jak pisałam wcześniej on też żywi do niej uczucie tylko na tym etapie nie daje sobie z tego sprawy albo nie dopuszcza do siebie takiej myśli. Mam nadzieję, że dojrzeje do tego i mimo wszystko zacznie walczyć 🙂
        Może tym łomem Ellen powinna mu przywalić, żeby się opamiętał 😛

      • Jo Winchester
        |

        Dokładnie 🙂 Masz świętą rację. Niby się zmienił, niby coś czuje, ale tak naprawdę nie wiadomo, czy jest to uczucie na tyle silne, by sprawić “cuda”. Jeremy jest z tych mężczyzn, którzy nie za bardzo lubią się odkrywać. A już na pewno nie z emocji 🙂
        Jak Jeremy nie zmądrzeje, to mogę Ci obiecać, że łomem oberwie 😀

  5. A
    Aaaa
    | Odpowiedz

    Jeremy stwierdzi ze Elen zalała się w trupa. Elen zacznie się dobierać do Jeremeygo i powie mu ze zanim tęskniła. Jeremy połozy ja na łóżku a ona zaśnie. Rano po przebudzeniu bece odczuwać skutki wczorajszej imprezy. Nie będzie nic pamiętać i pomyśli ze doszło do nieprzyzwoitych rzeczy . Wiec postanowi się ewakuować. Stwierdzi że może już wrócić do domu ponieważ wypełniła ona już swoje obowiązki wobec umowy podpisanej przez Richarda. Chłopaki z zespołu zechcą przekonać Elen by została do końca nagrań. Jeden z nich wezmie łom i zechce wybic Elen szybe w samochodzie.
    JEEEEEEEZUU nic więcej nie wymysle
    AH ten łom xd
    Idealnie jak zawsze.
    Kazdy ma prawo kometowac, ale czasem ponoszą nas emocje tak samo Anonima jak i ciebie Jo.
    Trzeb podejsc do tego na trzezwo 🙂 wziaść dupe w garsc i do przodu 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Widzę Aaaa, że się rozkręcasz z wróżbami 😛 Nieźle, nieźle 🙂 Początek iście obiecujący 😉 Brawo! I tak sporo wymyśliłaś. Myślę, że z takimi słowami wcale łatwo nie jest 🙂 Ale z drugiej strony nie może być za łatwo 😉
      Tak jest!!! Dupsko do góry i ruszamy 😉 Dziękuję 😉

    • A
      Aaaaa
      | Odpowiedz

      Do zgadywania motywuja mnie rozdzialy wysylane przez Ciebie juz w srofe. Bo wtedy nie musze czekac na piatek😂😂😂😊😊😊

      • Jo Winchester
        |

        Lubię mobilizować czytelników 😉

  6. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    ahh, dopiero dzisiaj jest czas by się odezwać!
    No się dzieje…. myhyhyyyym widzę już te turbulencje, choć po ich charakterkach to bardziej TSUNAMI !

    Wiedziałam, że Jeremi to słodka duszyczka, która już ma iskierkę miłości do słodkiej Elen. Ależ to piękne.. 😉

    Moja dzisiejsza inwencja brzmi:

    Elen wpadnie do pokoju Jeremiego (co w sumie wiemy, ale w sensie dosłownym – wpadnie jak długa wprost w ręce Jeremiego) i zaśnie w trupa. Jeremi nie będzie wiedział co zrobić czy się ewakuować czy dać jej prztyczka w nos poprzez jakąś nakręcającą seksualnie zabawę. Położy Elen na swoim łóżku i położy się obok niej, poczuje jakąś część winy i ogromnej tęsknoty do Elen – będzie do niej mówił, jak go zraniła, wszystko jej wytłumaczy ale ona…. niestety jak śpiąca królewna będzie w upojnym śnie…. 😉 Zacznie mieć koszmarnie nieprzyzwoite myśli co by mógł teraz z nią zrobić ale wypełni go fala sprzecznych uczuć.
    Rano usłyszy straszny rumor w pokoju tłukącej się szyby. Jeremi zerwie się na równe nogi zobaczy, że Elen nie ma w pokoju i pobiegnie do łazienki, gdzie Elen będzie leżała nieprzytomna w łazience przy rozbitej szybie. Jeremi poczuje ogromny ból i strach, że coś się jej stało. Jednak okaże się to lekkim zadrapaniem kolana. Przeniesie ja ponownie do łóżka i się nią odpowiednio zaopiekuje.
    W międzyczasie otrzyma wstępny klip z teledysku, obudzi to Elen i zaczną go oglądać (Ona z za ramienia Jeremiego). Elen zobaczy to nagranie i wyraz twarzy i tego Jeremiego uczucia, przekona się, że są ku sobie stworzeni. Obydwoje dojdą w tym samym czasie do wzrokowego porozumienia. Może dojdzie do podobnego pocałunku jak na klipie…(weźmie to jako odwet Jeremiego). Jednak Elen niepamiętająca poprzedniego wieczoru spanikuje, że powiedziała za dużo lub/ i zrobiła, wybiegnie z pokoju. Najlepszy przyjaciel Jeremiego zobaczy jak Elen w panice wybiega i zapyta Jeremiego co się stało grożąc mu łomem, że krzywdzi taką fantastyczną dziewczynę, która jest w nim zakochana po uszy bo to widać, a on o niej tak dużo słyszał i teraz doszedł do wniosku, że na nią nie zasługuje… (to odczucie Johna – jeżeli dobrze pamiętam imię 😉 )

    Tadaaaaaam taką mam dziś inwencję…. nie ma co, poszłam na całość 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Witaj 🙂 Piękna pogoda była, to szkoda przed kompem ją marnować 😉
      Tsunami 🙂 Podoba mi się to określenie na to, co będzie się działo 🙂 Całkiem słuszne 😀
      Hmm, hmmm, Jeremy to twardziel 😀 On się nie poddaje miłości 😛 A może jednak masz rację? 😉
      Ładny scenariusz, moja droga 🙂 I podoba mi się, ale czy jest słuszny i prawdziwy, bądź nie, to się okaże 🙂 Kolejny rozdział będzie bogaty w wydarzenia i wrażenia:) Tak przynajmniej ja go oceniam, ale nie jestem obiektywna 😀

Napisz nam też coś :-)