Trzynaście randek (XXXIX)

with 39 komentarzy

Rozdział 39

Trzynaście randek - okładka ebooka

Wielkie podziękowania dla Judyty za korektę tego rozdziału 🙂 Nie wiem, jak Ci się za to odwdzięczę 😉

 

 – Ellen, jesteś kompletnie pijana. Powiedz mi, jaki masz numer pokoju, to cię do niego odprowadzę. – W normalnej sytuacji Jeremy pewnie śmiałby się do rozpuku, ale to nie była normalna sytuacja, a jemu nie było do śmiechu.

– No przecież jestem u siebie! – Język jej się plątał. Gdyby nie on, prawdopodobnie runęłaby na podłogę. Nie miał pojęcia, jak w takim stanie dotarła do jego pokoju. Nie miał wyboru, musiał ją położyć na łóżku albo trzymać w ramionach. – To przecież ty na mnie czekałeś, bo chcesz się ze mną kochać….

– Tak, Ellen, oczywiście. Nie marzę o niczym innym… - Dziewczyna nie wydawała się spięta jak wcześniej i niechętna. Ale jak w takim stanie w ogóle mogło być inaczej?

– Widzisz? Wiedziałam o tym. Weźmiesz mnie tak, jak to lubię, prawda?  – Znów ten śmiech. Do tego właśnie zarzuciła mu ramiona na szyję. Miał ochotę przełożyć ją przez kolano i dać solidnego klapsa. – Jeremy, chcę się z tobą kochać… Chodźmy do łóżka, tygrysie…

– Ellen, jesteś kompletnie pijana. Nie wytrzymałabyś nawet jednej rundy – odezwał się, czując, że dziewczyna usiłuje ugryźć go w szyję. Nie zdążył jej powstrzymać, więc go ukąsiła. Znalazł się na granicy wytrzymałości. Pijana, czy nie, Ellen potrafiła rozbudzić w nim pożądanie.

– Założysz się, że wytrzymam? – Zaczęła się szamotać aż ją puścił, przygotowany jednak na to, że się przewróci i będzie musiał ją złapać. Ku jego zdziwieniu dotarła do łóżka i rzuciła się na nie. – No chodź do mnie, ty moja seks maszyno… Chcę poczuć na sobie to wspaniałe ciałko… – mruczała, wijąc się na materacu, chociaż w tym stanie wychodziło jej to bardziej komicznie.

– Ellen, nie będziemy się kochać. Jesteś zalana w trupa. Zaniosę cię do twojego pokoju, powiedz mi tylko, pod który numer. – Przysiadł z boku i spoglądał na nią. Nie licząc stanu upojenia, przypominała mu Ellen, jaką znał. Gdyby przyszła do niego trzeźwa i chciała się z nim kochać, bez wahania by spełnił tę prośbę, mimo że sytuacja między nimi była napięta. Nadal jej pożądał i tylko fakt, że rano mogłaby znienawidzić go jeszcze bardziej, powstrzymywał Jeremy’ego przed urzeczywistnieniem swych pragnień.

– Ale ja naprawdę dam radę – mruknęła, ziewając. – Przytul mnie…

– Ellen – westchnął, ale poczuł, że chce to zrobić. Nie powinien, ta sytuacja i tak była już zbyt skomplikowana. – Pamiętasz numer? Zaniosę cię i ułożę do snu, tylko podaj mi ten numer.

– Ale ja jestem… w swoim… pokoju… – mówiła coraz bardziej niewyraźnie i z większymi przerwami. Zasypiała na dobre i teraz już naprawdę nie miał wyjścia.

– Świetnie. – Spojrzał na nią z góry. Leżała na plecach na środku łóżka i uśmiechała się słodko, walcząc z nadchodzącym snem. W końcu przymknęła powieki, oddech się unormował. Siedział tak dłuższą chwilę i po prostu gapił się na nią. Wyglądała tak spokojnie.

W końcu wstał i wziął ją na ręce, żeby przenieść wyżej na poduszki. Pomyślał, że może powinien ją rozebrać, ale po chwili namysłu stwierdził, że wtedy Ellen na pewno by go oskarżyła o wykorzystanie okazji. Sam zrzucił z siebie ubranie i wszedł pod pościel. Zapowiadała się naprawdę długa noc.

 

Otworzyła oczy, ale zaraz je zamknęła. Światło raziło ją niemiłosiernie, czuła nieprzyjemne pulsowanie w skroniach, choć nie było aż tak źle, jak się tego spodziewała. Przesadziła poprzedniego wieczoru, dała namówić się chłopakom z zespołu na małą libację i teraz odczuwała tego skutki.

Ponowiła próbę otwarcia oczu i tym razem wypadło zdecydowanie lepiej. Potrzebowała aspiryny i prysznica. Chciała wstać i pójść do łazienki, kiedy nagle do jej uszu dotarł dziwny dźwięk. Może nie tyle dziwny, co zaskakujący, bo nie powinna go teraz słyszeć. Dobiegał właśnie stamtąd, a przecież była sama…

Nagle podniosła się i rozejrzała. Serce gwałtownie przyspieszyło, kiedy zorientowała się, że nie jest u siebie. Na fotelu leżały męskie spodnie i koszulka. Od razu je rozpoznała, bo właśnie w tych ubraniach Jeremy był wczoraj na planie.

Jęknęła, bo leżała w łóżku. Leżała w łóżku, bo tutaj przyszła, kiedy była pijana. Ściana niepamięci pękła i wspomnienia nagle zalały jej głowę. Aż zerknęła pod nakrycie, ale była kompletnie ubrana, tak jak tu się pojawiła.

Wysunęła nogi spod pościeli i chciała stanąć, ale zakręciło się jej w głowie. Czyli alkohol jeszcze działał. Wzięła głęboki oddech, ale to wiele nie pomogło. Musiała się stąd jak najszybciej ewakuować.

Powtórzyła próbę, ale bez większych efektów. A przecież nie mogła zostać w tym pokoju. Tylko co miała począć innego? Zostać i stać się ofiarą kpin Jeremy’ego? Przyszła do niego pod wpływem, a rzekomo tak go nienawidzi? Ruszyła do drzwi, krzywiąc się, ale zignorowała ból głowy.

– Ellen? – Usłyszała i prawie dostała zawału. Serce biło w przyspieszonym rytmie, ciało zadrżało, panicznie bała odwrócić się w jego stronę. Zatrzymała się, nie wiedząc, jak zareagować. – Wszystko w porządku?

– Daj mi spokój, już wychodzę!!! – Była niemal pewna tego, co za chwilę usłyszy z ust mężczyzny.

– Poczekaj. – Nim się spostrzegła, już stał przy niej, mierząc ją przenikliwym wzrokiem. Nie czuła się komfortowo, chciała zaszyć się we własnym pokoju i udawać, że nie istnieje. Próbowała go ominąć, ale przytrzymał ją za ramiona. – Przecież widzę, że nie czujesz się dobrze. Zostań, dam ci aspirynę i chwilę odpoczniesz. Obiecuję, że cię nie tknę. Po prostu wróć do łóżka. Chyba nie chcesz w tym stanie maszerować przez korytarz?

– Nie musisz się o mnie troszczyć, nie jesteś mi nic winien! – powiedziała rozeźlona, ale chyba bardziej sama na siebie. To ona wpakowała się w taką sytuację.

– Czy ja wyglądam na takiego, który czuje się winny? – Wreszcie odważyła się spojrzeć w brązowe oczy Mitchella. Nie wyśmiewał się z niej, spoglądał spokojnie i bez tej złości, którą okazywał wczoraj na planie. Nagle zapragnęła wtulić się w niego, ale szybko opanowała tę chęć. – Usiądź. – Poprowadził ją z powrotem do łóżka jak dziecko i posadził na nim.

– Lepiej będzie, jak będę mogła wrócić do siebie.

– Lepiej będzie, jak najpierw wydobrzejesz. Jesteś blada i podejrzewam, że nadal kręci ci się w głowie. Zaraz zamówię coś lekkiego i ciepłego do jedzenia. Powinnaś odpocząć. Następnym razem uważaj na chłopaków, wykończyli już niejedną osobę… – Uśmiechnął się do niej lekko, a ona pomyślała, że chyba jest w alternatywnej rzeczywistości. To był zupełnie inny facet.

– Jeremy…

– Ellen! Jak na osobę, która jest na kacu, jesteś strasznie gadatliwa. – Nalał wody do szklanki i podszedł z nią i z dwiema tabletkami na dłoni. – Połknij to, już dzwonię po śniadanie.

– Dziękuję – odpowiedziała cicho, po czym zrobiła, o co ją prosił. Zerknęła na stojącego teraz tyłem do niej bruneta, który rozmawiał z obsługą przez telefon. Miał na sobie tylko spodnie, od pasa w górę był nagi. Mimo stanu, w jakim się znajdowała, nie pozostawała obojętna na jego wdzięki.

– Powinnaś się jeszcze położyć. Jedzenie będzie za dziesięć minut. Potrzebujesz czegoś więcej?

– Nie. – Nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Jeremy zachowywał się, jakby nic się nie stało. Ból głowy powoli ustępował, ale nadal odczuwała nieprzyjemne skutki wczorajszego picia. Ktoś zapukał do drzwi, ze zdziwieniem zauważyła, że Jeremy miał na siebie koszulkę. Kiedy ją założył? Nie miała pojęcia, tak się zamyśliła.

– Ciepły rosół. Rozgrzeje cię i żołądek znowu zacznie normalnie pracować. – Podsunął do niej wózek na kółkach, skąd dobiegał aromatyczny zapach. Mimo wszystko poczuła głód, więc chwyciła za łyżkę i zaczęła powoli jeść. Jeremy miał rację. Ciepła zupa kojąco działała na zmaltretowany wieczornym piciem żołądek. Do tego spowodowała uczucie senności, z którym niespecjalnie miała ochotę walczyć.

– Więcej nie dam rady – mruknęła, odsuwając na bok wózek i położyła się na łóżku. Chciała chwileczkę poleżeć, w myślach obiecała sobie, że za moment wstanie i pójdzie do siebie.

– Odpocznij teraz. Ja muszę wyjść, ale ty możesz zostać, ile tylko zechcesz. – Jak z oddali rejestrowała głos Jeremy’ego, walcząc ostatkiem sił z opadającymi powiekami. Chwilę później zapadła w sen.

 

Kiedy się przebudziła, było już późne popołudnie. Umysł od razu zaskoczył i przypomniała sobie, gdzie się znajduje. Rozejrzała się ostrożnie, ale nie zauważyła obecności Jeremy’ego. Pamiętała, że mówił coś do niej, zanim zapadła w sen, ale nie wiedziała co. Nie miała ochoty wstawać. Chciała tak leżeć i nie myśleć o niczym, nie stawiać czoła konsekwencjom swoich czynów.

W końcu odrzuciła nakrycie i powoli wyszła z łóżka. Chciała jedynie skorzystać z łazienki. Przecież nie mogła pokazać się tak na korytarzu. Niestety nie posiadała tu ubrań na zmianę, więc raczej większego wyboru nie posiadała. Nie wiedziała, o której wróci Jeremy. Nawet nie miała pojęcia, gdzie dokładnie jest.

Zerknęła na skotłowane łóżko. Wyglądało tak, jakby stoczyli w nim niezłe zapasy, a przecież tej nocy do niczego nie doszło. Aż jęknęła, bo uświadomiła sobie, że właśnie żałuje, że nic się nie stało.

Czy tego chciała, czy nie, tęskniła za Jeremym, za seksem z nim, za jego dotykiem, pocałunkami, przekomarzaniem się, zapachem. Dlaczego sprawy między nimi musiały się tak skomplikować? Z żalem ruszyła do drzwi i już miała wychodzić, kiedy na krześle dostrzegła porzuconą przez mężczyznę koszulkę, którą poprzedniego dnia miał na sobie.

Nigdy wcześniej tak nie reagowała, nie zachowywała się jak idiotka. Podeszła i chwyciła ją w dłonie, wpatrując się w nią jak zaczarowana. Momentalnie  poczuła intensywny zapach perfum Jeremy’ego. Nie potrafiła się powstrzymać, przytknęła ubranie do nosa i zaciągnęła się wonią.

Poczuła się, jakby Jeremy był tuż obok. Jęknęła cicho, zupełnie jakby znalazła się w innym świecie. Nie usłyszała, że drzwi do pokoju otworzyły się i że perkusista wszedł do środka. Nie widziała, jak zastygł w bezruchu, spoglądając na nią.

– Ellen? – W pierwszej chwili nie zareagowała, bo pomyślała, że jej się zdawało. Dopiero po kilku sekundach odwróciła się i spojrzała prosto w brązowe oczy.

– Jeremy? – wypowiedziała jego imię, czując, jak jej policzki oblewa rumieniec. Przyłapał ją, ale na razie nie reagował. Stał i patrzył. Jednocześnie opanowała ją gama różnorakich uczuć. Od wstydu do ogarniającego ją pożądania. Chciała uciec, ale tak samo pragnęła wtulić się w to ciało i robić z tym mężczyzną  mnóstwo nieprzyzwoitych rzeczy.

Wiedziała, że jeśli teraz wyjdzie, Jeremy jej nie zatrzyma. Powinna ewakuować się, przecież nie miała czego tu szukać. Przede wszystkim nie powinna niczego tu szukać. Ale jej ciało chciało zupełnie czegoś innego. Odrzuciła koszulkę z powrotem na krzesło i powoli ruszyła w stronę mężczyzny.

Jeremy nadal nic nie mówił. Gdyby była bardziej skupiona na nim, z pewnością zauważyłaby, że dłonie trzymał zaciśnięte w pięści. Gdy zatrzymała się tuż przed brunetem, zarzuciła mu ręce na szyję. Drgnął, poczuła to, ale nie powiedział ani słowa ani nie odepchnął.

Pocałowała go delikatnie i ostrożnie, jakby to był ich pierwszy pocałunek. Chciała rozkoszować się tym jak najdłużej, więc oparła się o jego tors. Czuła, że był sztywny, nie reagował. Chciała go więc pobudzić.

Przejechała wzdłuż linii warg językiem, aż z ust wydostał się cichy jęk. Uwielbiała go całować. Gdy Jeremy rozchylił je lekko, wsunęła swój język do środka i mocniej przylgnęła do jego ust. Mężczyzna wreszcie zareagował i przyciągnął ją do siebie zachłannie.

Ellen jęknęła. Jeremy ochoczo odpowiedział na ten przejaw pożądania i złapał ją za pośladki, podciągając do góry. Gdy objęła go nogami, zrobił dwa kroki do przodu, opierając dziewczynę o ścianę. Gwałtowne dreszcze wstrząsnęły jej ciałem. Teraz nic nie byłoby w stanie oderwać ich od siebie.

Wsunęła zachłanne dłonie pod koszulkę perkusisty i dotknęła twardych mięśni brzucha, które się pod nią skrywały. Usłyszała, jak Jeremy wciągnął powietrze w płuca. Uwielbiała, jak tak na nią reagował. Sunęła palcami do góry, aż dotknęła jego sutków. Uszczypnęła je lekko, a mężczyzna w odpowiedzi ugryzł ją w wargi.

Był równie podniecony, jak ona. Dodatkowy dowód czuła na podbrzuszu. Twardy jak skała penis uciskał ją, powodując, że chciała jak najszybciej poczuć go w środku. Poruszyła znacząco biodrami. Jeremy widocznie chciał tego samego, bo oderwał ją od ściany i skierowali się ku łóżku.

Gdy runął na nie razem z nią, aż westchnęła. Jego dłonie robiły się coraz bardziej zachłanne. Wsunęły się pod materiał sukienki i gładziły nagie uda, aż dotarły do ich złączenia. Wilgoć przebiła się przez majtki, Ellen czuła nieznośną pustkę, którą tylko Jeremy mógł wypełnić.

I zrobił to, gdy wślizgnął się palcami w rozgrzane wnętrze. Krzyknęła, wyginając się do tyłu, a on mocniej naparł. O ile było to wspaniałe uczucie, o tyle bardziej pragnęła, żeby wypełnił ją swoim członkiem.

Mitchell zdawał się odczytywać jej pragnienia, bo niedługo potem podniósł się i rozebrał. Pożerała go wzrokiem, każdy centymetr jego doskonałego ciała. Gdy stanął przed nią nagi, aż oblizała usta.

Później zabrał się za nią, ale tym razem aż tak się nie śpieszył. Dokładnie tak, jakby sam chciał nacieszyć się jej ciałem. Pozwoliła mu na to, chociaż pragnienie stawało się coraz bardziej bolesne. W końcu sama była już naga i gotowa na to, by w nią wtargnął.

Gdy założył jej nogi na swoje biodra, westchnęła głęboko. Wypełnił ją szczelnie do końca i znieruchomiał. Czuła błogość, ale jednocześnie okropny głód. Jeremy zaczął się w niej poruszać, a pożądanie z powrotem poszybowało gwałtownie w górę.

Machinalnie wbiła mu paznokcie w plecy. Pocałowała go i przygryzła mu wargę. Gdy kochała się z Jeremym, czuła się, jakby znajdowała się w zupełnie innym świecie. Teraz było dokładnie tak samo.

Jego ruchy stały się dynamiczne, raz wbijał się głębiej, za chwilę ledwo się w niej poruszał, ale cały czas dawkował jej przyjemność. Gdy nagle się z niej wysunął, jęknęła, protestując. Jeremy jednak nic sobie z tego nie zrobił, wręcz przeciwnie. Na jego twarzy pojawił się uśmiech zadowolenia.

Szybko obrócił ją na brzuch i podłożył jej poduszkę. Zanim zdążyła coś powiedzieć, wypełnił ją powrotem. Krzyknęła, bo doznanie było niesamowicie intensywne. Jeremy doskonale wiedział, jak sprawić, żeby wariowała od tego, co z nią robił. Pod tym względem zdążył poznać ją na wylot.

Ellen czuła, że jest na skraju orgazmu, zresztą Jeremy wbijał się w nią coraz mocniej. Zacisnęła dłonie na poduszce i modliła się, by jednocześnie skończył i nie przerywał. Ogarniało ją szaleństwo.

Spełnienie nadeszło jak fala tsunami, pozbawiając ją całkiem sił. Krzyknęła. Jeremy jednak jeszcze nie ustawał w swoich wysiłkach. Ciągle się w niej znajdował, potęgował orgazm, który ją niszczył. W końcu poczuła, jak zalewa ją spermą. Runął na nią, a po chwili poczuła na szyi ciepły oddech.

Gdy się z niej wysunął, zadrżała, ale Jeremy zaraz otoczył ją ramionami i nakrył kołdrą. Mruknęła zadowolona i pozwoliła, by ją tulił do siebie. Mogła by tak leżeć godzinami. Nie mówili nic, ale też nie czuła, żeby słowa były teraz potrzebne.

Oddech Jeremy’ego wyrównał się, jak jej własny. Obróciła się ostrożnie i ze zdumieniem spostrzegła, że mężczyzna zasnął. Nadal trzymał ją mocno przy sobie, ale spał. Uśmiechnęła się nieznacznie. W tym stanie wyglądał cudownie, mogłaby patrzeć na niego godzinami.

Poczuła żal, że nie może z nim zostać. Wiedziała, że nie może, że nie powinna. Co z tego, że tęskniła lub że pozwoliła mu się do siebie zbliżyć. Chemia pomiędzy nimi nadal była bardzo silna, jej uczucia się nie zmieniły, ale i tak nie mogliby być razem. Nie po tym wszystkim. Znowu poczuła niechciane łzy pod powiekami. Zamrugała szybko kilka razy i wzięła głęboki oddech.

Musiała się zbierać, zanim znowu zrobi coś, czego mimo wszystko robić nie powinna. Zbliżenie było cudowne. Jeremy był cudowny, gdy się z nią kochał, ale to niczego nie ułatwiało, wręcz przeciwnie. Powinna się ewakuować.

Ostrożnie i powoli wysunęła się z jego objęć, co nie było łatwym zadaniem. Pozbierała swoje rzeczy i ubrała się. Gdy była już gotowa do wyjścia, ostatni raz spojrzała na mężczyznę, który nie zdawał sobie z niczego sprawy. Szkoda, że tylko seks potrafił im wychodzić. Odwróciła się i z bolącym sercem opuściła pokój Jeremy’ego.

 

– Dean, musimy porozmawiać! – Krzyk Caroline rozległ się już od progu, gdy tylko weszła do domu, w którym mieszkała razem ze swoim facetem. Ten tylko przewrócił oczami, zastanawiając się, co zrobił źle tym razem.

– Tak kotku? – spytał z najbardziej czarującym uśmiechem, na jaki tylko było go stać. Ku jego zaskoczeniu dziewczyna nie zareagowała zgodnie z tym, jak oczekiwał.

– Nie kotkuj mi tu teraz! – warknęła, stając przed nim. – Widziałam się z Ellen!

– Wkurzyła cię? – Temat Ellen był ostatnio dość częstym tematem między nimi. Westchnął, bo domyślał się, czego Caro od niego oczekuje.

– Dean, ty mnie nie denerwuj bardziej! Ona cierpi, a ten idiota, Mitchell chodzi sobie jak król! Co z nas za przyjaciele, skoro nawet nie zareagowaliśmy? – Dziewczyna zaczęła chodzić jak nakręcona po całym salonie. Przypatrywał się jej przez krótką chwilę.

– Mam pojechać do niego do domu, żeby dać mu w pysk? Czy wtedy wreszcie się uspokoisz? – Rozumiał Caroline, jej przyjaciółka miała problemy, a ta martwiła się o nią. On polubił Jeremy’ego, widział, jak tamten traktował szatynkę. Wyglądał na zakochanego, więc jak to się mogło stać, że nagle ją zdradził?

– Wreszcie? Wreszcie to ja chcę rozkwasić ten jego kartoflowaty nos i pokiereszować tę buźkę! Wtedy przestanie uśmiechać się tak zwycięsko! – Furia Caroline wzrastała z sekundy na sekundę. Dean zaczął się obawiać, że w końcu kobieta w akcie zemsty sama pojedzie do Jeremy’ego, a to na pewno byłoby znacznie gorsze od dania mu raz w mordę.

– Dobrze, pojedziemy do niego. – Skinął głową, a Caroline aż otworzyła usta ze zdumienia. Chyba nie spodziewała się tak szybkiej kapitulacji.

– Jaja sobie robisz, czy mówisz poważnie? – spytała, przyglądając mu się ze zmrużonymi oczami.

– Po prostu wiem, że nie odpuścisz. Rozumiem, dlaczego tego chcesz. Więc owszem, pojedziemy do Jeremy’ego. Idę po kluczyki. – Ruszył do holu, gdzie w szufladzie leżały klucze do wszystkich samochodów. Słyszał, jak Caro schodzi do garażu. Gdy do niej dołączył, siedziała już grzecznie na miejscu pasażera, ale miała minę, jakby coś spsociła. – Co zrobiłaś?

– O co pytasz? – Spojrzała na niego, uśmiechając się jak kot po zjedzeniu miseczki śmietanki. Teraz miał już pewność, że coś wykombinowała. – Jedziemy, czy poczekamy kolejne dwa tygodnie?

– Zgodnie z życzeniem mojej księżniczki. – Nie zareagował na przytyk o zwlekaniu. Wyjechał z garażu i gdy tylko znaleźli się na drodze, przyśpieszył. Co rusz spoglądał na siedzącą obok kobietę, która z każdym przejechanym kilometrem zaciskała mocniej dłonie. – Myślisz, że będzie w domu?

– Wiem, że jeszcze nie pojechali w trasę. Więc nawet jeśli go nie zastaniemy, ja się stamtąd nie ruszę, dopóki on nie wróci.

– Mamy siedzieć pod jego domem? – Spojrzał na nią zdumiony. Gdy napotkał jej ostrzegawczy wzrok, już nic więcej nie powiedział. Nauczył się, że w pewnych momentach lepiej nie prowokować Caroline. – I tak nie miałem dzisiaj nic lepszego do roboty.

– Dean, czy ty go bronisz? – Nieoczekiwanie spojrzała na niego po chwili milczenia.

– A mam do tego powody? – odpowiedział pytaniem. - Nikogo nie bronię. Przykro mi, że Ellen cierpi, wiesz, że też ją lubię. Po prostu żałuję, że nie ułożyło się to dla niej tak, jak ona tego chciała.

– Ułoży się, jak wreszcie pozna kogoś normalnego. – Rozejrzała się zaciekawiona, kiedy wjeżdżali na podjazd prowadzący pod dom perkusisty. Dean doskonale widział ten uśmiech na twarzy swojej kobiety. Już nie mogła się doczekać. Zaparkował samochód, Caro wystrzeliła z niego jak z procy. Gdy podeszła do bagażnika i otworzyła go, aż spojrzał zdumiony.

– Nie ma mowy! – Od razu ruszył do niej, gdy zobaczył, co właśnie trzymała w rękach. – Nawet nie myśl o czymś takim! – Nie zwracając uwagi na jej oburzenie, po prostu zabrał łom z dłoni i rzucił z powrotem do bagażnika. – Chyba istnieją pewne granice?

– Granice? – warknęła obrażona Caroline. – A czy szanowny Jeremy ich nie przekroczył? Więc dlaczego my mamy ich nie przekraczać?

– Bo jesteśmy cywilizowanymi ludźmi – odpowiedział, patrząc, jak rusza w kierunku domu.

– Bla bla bla! Wolałabym łom! – Zatrzymała się i obróciła w jego stronę, patrząc gniewnie, ale nic sobie z tego nie robił. Caroline zawsze próbowała swoich sztuczek, kiedy zdawała sobie sprawę, że nic nie ugra. Jednak tym razem nie mógł jej ustąpić. Aczkolwiek nie opanował zdumienia, kiedy złapała za jeden z kamieni leżących po bokach drogi i rzuciła nim w kierunku domu.  Jeszcze większy szok przeżył, gdy oboje usłyszeli brzęk tłuczonej szyby. I dwie sekundy później krzyki Mitchella. A jednak był w domu.

– Ja nie chciałam! – krzyknęła i podbiegła do niego, chowając się za jego plecami dokładnie w tym samym momencie, w którym Jeremy wybiegł z domu. Gdy ich zobaczył, przez krótki moment było widać zdumienie na jego twarzy. Jednak wściekłość szybko powróciła. Wtedy Jeremy zbiegł do nich po schodach.

– Czy was już całkiem pojebało? Zniszczyliście mi okno! – Przystanął tuż przed Deanem, gestykulując żywo.

– Widziałeś, że to my? – Caroline wychyliła się, jednak nie wyszła przed Deana do bezpośredniej konfrontacji z Jeremym. Anderson miał ochotę parsknąć śmiechem, to bardziej przypominało mu jakąś komedię.

– A co kurwa z nieba spadł i trafił prosto w moje okno? – Jeremy palił Caro spojrzeniem, ale ta wyglądała teraz na rozbawioną. Deanowi od razu przypomniało się określenie dzieci w piaskownicy.

– Może to opatrzność Boża? – Dean nie wytrzymał i roześmiał się. – Wiesz, Jeremy… Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka…

– Za chwilę zobaczysz moją opatrzność! Taka mądra jesteś, bo schowałaś się za plecami swojego faceta? Wyjdź przed niego! – Jeremy wyglądał na bardzo rozwścieczonego, ale Dean nie mógł mu się dziwić. Do tego na niego też patrzył oskarżycielsko, a przecież on z tym rzucaniem nie miał nic wspólnego. Nawet nie miał ochoty tu przyjeżdżać.

– A co, Dean jest dla ciebie nie do przejścia? – spytała, uśmiechając się złośliwie. – Chyba że się go boisz.

– Jedyną osobą, która się teraz boi czegokolwiek, jesteś ty sama! – Jeremy wrzeszczał, nie oszczędzając gardła.

– Biedny, biedny Jeremy... Może jeszcze potup nogami? – Caroline bawiła się w najlepsze, prowokując Jeremiego, który chyba był na granicy swojej wytrzymałości.

– Może jednak porozmawiajcie jak dwoje dorosłych ludzi... – Dean ku wyraźnemu zaskoczeniu Caroline zrobił krok w bok, odsłaniając ją w pełni Jeremy’emu. Mitchell uśmiechnął się, Caroline zrobiła ponurą minę.

– Zapłacisz za wymianę okna! – warknął perkusista.

– Chyba sobie żartujesz. Masz jakiś dowód na to, że to ja cokolwiek zepsułam? – Brunetka nie zamierzała ustąpić. Dean miał wrażenie, że coraz bardziej prowokowała mężczyznę. Tak samo uważał, że gdyby tylko dostała pozwolenie na znacznie więcej, zrobiłaby to bez jakiegokolwiek wahania. Zemsta na Jeremym była dla niej niezmiernie ważna. Po części rozumiał to, sam pewnie zachowywałby się podobnie w takiej sytuacji, gdyby chodziło o jego przyjaciela.

– Nagranie z kamer będzie dla ciebie odpowiednie? – Tym razem to na twarzy Jeremy’ego pojawił się ogromny uśmiech, chyba po raz pierwszy, odkąd się tu pojawili. Caro zaniemówiła.

– Pieprzysz, nie widziałam tutaj żadnych kamer! – odpowiedziała szybko, jednocześnie rozglądając się w poszukiwaniu monitoringu.

– W każdym razie z pewnością zapłacisz za odnotowane szkody.

– Chyba sobie kpisz! Ty jakoś nie zapłaciłeś za te szkody, które spowodowałeś! – wrzasnęła nieźle poirytowana Caroline. Dean wiedział, że albo zabije perkusistę gołymi rękami, albo wykombinuje coś innego. – Myślisz, że skoro jesteś sławnym rockmenem, który ma powodzenie u kobiet, to możesz sobie robić z nimi, co ci się żywnie podoba?

– Dość tego! – Anderson wyszedł przed dziewczynę, ucinając w ten sposób kontakt wzrokowy Caro i Jeremy’ego. Już wiedział, że sprawy nie da się inaczej załatwić. Caroline chciała, żeby Jeremy oberwał, więc musiał oberwać. – Kotku wróć do auta, ja to załatwię...

– Chyba sobie żartujesz? Mam teraz wracać do samochodu? A on? – Dziewczyna wskazała oskarżycielsko na Jeremy’ego, który cały czas im się przyglądał.

– Jego mi zostaw. Przecież tego chciałaś...

– Nie myśl sobie, że nagle jestem z tego zadowolona! – burknęła pod nosem i odsunęła się, ale do auta nie wsiadła. Dean westchnął i popatrzył na Jeremy’ego, który czekał, co się dalej stanie.

– Stary, chyba rozumiesz całą sytuację, prawda? – Dean zrobił ku niemu krok, co prawda zdecydowany na to, co musiał uczynić, ale mimo wszystko nie podchodził do tego zbyt chętnie.

– Zajmujesz się wendetą w imieniu swojej dziewczyny? – Jeremy usiłował być sarkastyczny. Dean co prawda nie do końca mu dziwił, ale to mu się teraz też nie spodobało.

– Nie chciałem tego robić, ale nie mam zbytnio wyjścia. Nawet cię lubię, Mitchell i żałuję, że tobie i Ellen nie wyszło. Ale...

– Ktoś ci mówił, że za dużo nawijasz? – Jeremy uśmiechnął się. W tym samym momencie  zobaczył przed sobą pojawiającą się znikąd pięść Andersona. Nagłe uderzenie powaliło perkusistę prosto na ziemię.

– A ktoś ci mówił, że masz kiepski refleks? – Uśmiechnięty od ucha do ucha aktor pochylił się nad nim, oceniając dzieło zniszczenia. Z nosa Jeremy’ego lała się krew, warga była nieźle rozcięta. Dean pokiwał głową z uznaniem. – Chyba możemy uznać sprawę za zamkniętą. Zadowolona? – Spojrzał w stronę dziewczyny, która stała niedaleko za nim.

– Nie za słabo mu przywaliłeś? – Patrzyła na Jeremy’ego, napawając się tym widokiem. Dean widział, jak na jej ustach igrał uśmiech.

– Możesz sama spróbować, jeśli uważasz, że było za słabo – skwitował krótko.

– A oddasz mi łom? – Podeszła nieco bliżej.

– Słucham? – Jeremy spojrzał na obydwoje, jakby za moment naprawdę miał oberwać czymś ciężkim.

– Caroline, wsiadaj już do samochodu... – Dean wymownie spojrzał na brunetkę, która najwidoczniej jeszcze nie miała dosyć.

– Mam nadzieję, że oboje jesteście zadowoleni…– syknął Jeremy, podnosząc się. Anderson odwrócił się i tym razem patrzył poważniej.

– Dean powinien cię poturbować jeszcze bardziej, ciesz się, że tylko na tym się skończyło!

– Zejdźcie mi z oczu... – Jeremy usiłował zatamować lejącą się z nosa krew, ale bezskutecznie. Odwrócił się od nich i ruszył w stronę schodów.

– Tchórz! – Caroline niczym dziecko pokazała mężczyźnie język, mimo że nie mógł tego zobaczyć. Jeremy zatrzymał się i odwrócił.

– W sumie to jeszcze jedno muszę ci powiedzieć... – Dean już miał wsiadać do samochodu, ale nagle zawrócił w stronę perkusisty. – Nie chcę cię widzieć przy Ellen.

– To ostatnie, czego teraz bym chciał. Nie potrzebuję jej do szczęścia! – warknął.

– Usiłujesz przekonać mnie, czy siebie? – Dean roześmiał się. W oczach Jeremy’ego było widać, że kłamie. Dean jako aktor i znawca ludzi nauczył się już to rozpoznawać.

– Kochanie, może walniesz mu jeszcze raz? – spytała Caroline, kiedy już usiadła na swoim miejscu i odjeżdżali. Zerknął jeszcze raz na rozbite okno, a zaraz na brunetkę, która wydawała się zadowolona, choć nie do końca.

– Rozwaliłem mu nos, możliwe, że nawet złamałem. Ty rozbiłaś mu szybę. Czy to nie wystarczy? – dopytywał.

– Niech ci będzie – mruknęła, rozsiadając się wygodnie. – Teraz mnie nakarm...

– Nakarm? – Spoglądał na nią rozbawiony. – Bawimy się dzisiaj w "Spełnij życzenie Caroline"?

– Brzmi całkiem sensownie i cieszę się, że wreszcie na to wpadłeś. Więc jak będzie?

– Pojedziemy na pizzę – zdecydował i skierował pojazd w stronę ich ulubionej knajpki, w której serwowali najlepszą pizzę w mieście.

 

 

Słowa klucze: odrzuciła, tęskni, nie doszło, intrygi, kuzynka, prawdę, zaślepiona, nie ufa, idealnym, koncertowanie, karma, garderobę, wytrzymałości, raptus.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Wiem, ze nie zaczyna sie zdania od „a wiec…” No ale musze 😅
    A wiec … 😁 nie podoba mi sie ta akcja przyjaciół Elen, uważam, ze jest osoba dorosła, myśląca i odpowiada za swoje decyzje i ich skutki… nie oszukujmy sie nie zawsze jest pięknie 😋. A Caroline z Deanem zachowali sie tak jak by była upośledzona umysłowo… i trzeba za nia załatwiać sprawy😏. Oj pogniewalabym sie na miejscu Elen na nich.😝 Co do Jeremiego- zaczyna pokazywać swoją słabsza strone. Wydaje mi sie, ze przerosło go to uczucie i cała ta sytuacja z Elen. Najpierw były emocje, a gdy opadły dotarła do niego powaga sytuacji. 🤔 No i mamy słowa klucz, a ja sie poddaje . 🤷‍♀️Nic mi sie przychodzi do głowy, moze dlatego, ze nie wiem co to jest „raptus” … 🤦‍♀️chyba to sobie zaraz wygoogluje 😅

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Raptus to taki człowiek gwałtowny, co robi zanim pomyśli

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Masz rację 🙂 Dean i Caroline nie zachowują się jak prawdziwi przyjaciele. Powinni postąpić inaczej 🙂 Ale nie postąpili. Pewnie należałoby ich ukarać, ale czy Ellen to zrobi?
      Jeśli chodzi o Jeremy`ego… Również masz rację, moja droga 🙂 Emocje opadły. I pewnie gdyby Ellen została w pokoju, porozmawiała z nim, to prawdopodobnie by się pochodzili. Ale nie została. Uciekła, bo się boi, że jakby została, to będzie cierpiała jeszcze gorzej. Wszak wciąż myśli, że Jeremy wtedy zawinił.
      Asia! Nie poddawaj się ! Jestem pewna, że coś wymyślisz 🙂

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Jeremy nie bedzie mógł sie pogodzić z tym, ze Elen go znow odrzuciła. Dotrze do niego to, ze bardzo za nia tęskni. I bedzie sie doszukiwał intrygi ze strony kuzynki w tym całym zamieszaniu. Oraz tego by wyznały prawdę Elen, która mu nie ufa. Myśli, ze było by to idealnym rozwiązaniem, ale akurat ma mało czasu bo zaczyna sie koncertowanie, ktore nie przynosi mu radości bo myśli wciąż o Elen i to jest jego karma. Po występie do jego garderoby wpadnie napalona fanka i bedzie próba jego wytrzymałości. Zdenerwowany, zle ja potraktuje i ta nazwie go raptusem. 🤷‍♀️
      Masakra coraz ciężej mi Cie przejrzeć Jo. 😅 ciężkie te słowa klucz dajesz 😁 Założę sie, ze jedyne z czym byłam blisko to fakt, ze zaczyna sie trasa 😂

      • Jo Winchester
        |

        A ja uważam, że całkiem dobrze Ci idzie 🙂 Ja bym takich scenariuszy nie wymyśliła 😉 Z czym trafiłaś, dowiesz się wkrótce 😉

  2. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Uwielbiam ten odcinek!
    Po pierwsze:
    “Pod tym względem zdążył poznać ją na wylot.”
    NA WYLOT i opis sexu to mi zawsze włącza taką lampeczkę projekcyjną i na ekranie wyobraźni widzę jak jadą stroną w nią wchodzi a drugą wychodzi… No soorryyyy Jo, ale nic na to nie poradzę.
    Po drugie:
    komizm działań Caroline i Deana boski. Uśmiała się nieźle.

    PS: Asia, założyłaś gmaila?

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Jadzia jeszcze przez kilka tygodni będę zyx na cholernie ograniczonym dostępie do internetu. Czuje sie prawie jak na detoksie 😅 lecz gdy tylko będę mniec pewnosc ze nie zniknie mi za 5 min zrobię to napewno 😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jadzia! 🙂 Coś czuję, że będziesz jedyną osobą, którą ubawiło zachowanie Caro i Deana 😂 Wylot rządzi 🙂 Cieszę się, że rozdział się spodobał 😂

      • J.Gibson
        |

        Tak odczułam scenę z Caro i Deanem Jako komiczną, zabawną, śmieszną. Nieprawidłowo?

      • Jo Winchester
        |

        Właśnie, że prawidłowo 🙂 Taka miała być w zamierzeniu, choć z drugiej strony patrząc, to było dziecinne 😉 Ale każdy ma prawo do własnej oceny i cieszę się, że scena Cię ubawiła 😉

  3. A
    Anita
    | Odpowiedz

    Dążenie Ellen i Jeremiego do pojednania przypomina mi syzyfową pracę. Jak dochodzą do punktu kulminacyjnego tu gdzież namiętny pocałunek czy upojny sex spadają na samo dno i od nowa podążają ku sobie. Ellen postąpiła teraz tak jak na weselu Jeremi zrobił z nią, wykorzystała go, co ewidentnie go zabolało . Czuje się rozgoryczony i wściekły tylko na kogo? Na nią, że zwiała czy na siebie, że zasnął? Wydaje mi się, chociaż nie jestem pewna na 100 %, że Caro i Dean też namieszają troszkę między nimi. Może będą chcieli ją z kimś ze swatać a może ta sytuacja pozostawi jakiś ślad później. Też uważam, że nie powinno się wtrącać w czyjeś sprawy. Tak jak wspomniała Asia oni są dorośli. Ta cała sytuacja wewnętrznie niszczy ich oboje 🙁

    Jeremy nie będzie chciał mieć kontaktu z Ellen, bo tym razem to ona go odrzuciła mimo, że ewidentnie ona jak i on tęsknią za sobą. Jest on wściekły na siebie bo gdyby nie jego przeszłość i dawne “ja” nie doszłoby do tego. Ktoś jeszcze musiał maczać palce w tej intrydze co Jeremy sprawdzi poprzez kontakt z jej kuzynką. Ta pod jego wpływem wyzna prawdę. Będzie chciał to wykorzystać jakoś na swoją korzyść ale Ellen będzie tak zaślepiona tym co wtedy widziała, że powie mu wprost, że już mu nie ufa. Przez takie swoje zachowanie straci idealnego mężczyznę. Zacznie się czas koncertowania. Poprzez pozostawienie Jeremiego w pokoju hotelowym Ellen będzie czuła, że tym razem to do niej karma wraca. I teraz mamy dwa wyjścia:
    *Ellen odwiedzi garderobę Jeremiego, porozmawia z nim gdzie przyzna się, że wytrzymałość nie jest jej mocną stroną. Podczas tejże rozmowy wyniknie również, że jest ona raptusem co niekorzystnie wpłynęło na ich relację.
    *Garderobę Jeremiego odwiedzi inna piękna kobieta, która będzie go kokietować. On po prostu ją wyprosi bo to nie jest Ellen. W duch przyzna sobie medal za wytrzymałość w wstrzemięźliwości albo Ellen albo żadna (taka ze mnie romantyczka :P). Ellen wspominając swoje dokonania względem rockmena stwierdzi, ze jest typowym raptusem.
    Nic innego nie wyślę, z tygodnia na tydzień chyba jest coraz ciężej ;/

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Słuszny wniosek z tą syzyfową pracą. Oboje są uparci, oboje też częściowo unoszą się dumą. Jak jedno się odsłania, drugie się zasłania. Ellen wcale nie musiała uciekać. Mogła zostać, porozmawiać. Gołym okiem widać, że jemu na niej zależy. Nie mówię, że jest niewinny, ale też nie można go wszystkim obarczać 😉 Jeśli oboje nie zrozumieją, że muszą ze sobą szczerze porozmawiać, otwarcie powiedzieć, co ich zabolało, ale bez obrażania się, inaczej nie dojdzie do żadnego porozumienia.
      Moim zdaniem idzie Ci całkiem dobrze 😉 Ja sama bym nie wymyśliła takich scenariuszy 🙂
      Caro i Dean niepotrzebnie się wtracają.

      • A
        Anita
        |

        Też tak uważam 🙂 Mam nadzieję, że na ich pogodzenie nie będziemy musieli czekać do października 😛
        😀

  4. A
    Anita
    | Odpowiedz

    PS Takie długie rozdziały mogłyby być zawsze 😀 😛

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Wiem 🙂 Ale wtedy Randki szybko by się skończyły 😉

      • A
        Anita
        |

        A tak poddajesz nas torturom ciekawości 😀

      • Jo Winchester
        |

        Myślisz, że mogłabym być aż taka podła, żeby przez tyle miesięcy ich nie pogodzić? A może w ogóle ich nie pogodzę?😈 Ostatnio oglądałam 4 sezon Lucyfera i tortury to moja ulubiona forma rozrywki 😂😈

      • P
        Pati
        |

        Opowiadanie jest publikowane już od prawie 10(?) miesięcy, skoro to dla ciebie szybko to jak wygląda wolno? 😅
        Chyba teraz rozumiem skąd wziął się pomysł z 13 randkami skoro masz ciągoty do “wolno” 😃

      • Jo Winchester
        |

        Akurat pomysł na Randki wziął się stąd, że opowiadałam sobie z przyjaciółką różne historie. I ona zaczęła opowiadać mi Randki. Nie dokładnie w tej formie, którą ja tu przedstawiam, ale padła koncepcja z 13 spotkaniami. Pierwotnie miało to być opowiadanie, a wyszła długa książka 😉 miałam zakończyć na samych Randkach, ale ona namówiła mnie, żebym pociągnęła to dalej 😉
        Z tym wolno/szybko chodziło mi o to, że jakbym co tydzień puszczała tak długie teksty, to już dawno byłoby po publikacji 😉

      • P
        Pati
        |

        Myślę że jakoś specjalnie większość z nas by nie płakała gdybyśmy mieli już calutkie opowiadanie dostępne 🙂 wręcz przeciwnie 😉

      • Jo Winchester
        |

        Domyślam się 😉 Ale ja też muszę mieć czas, żeby napisać kolejny tekst 😉 A teraz nie spędzam go przed kompem aż tyle, co w zimie 🙂 I wena mi trochę spadła. Ale się nie poddaję 🙂

      • A
        Anita
        |

        Zgadzam się z Pati w stu procentach 🙂 Myślę, że tego i im i nam byś nie zrobiła 😉 chociaż kto wie 😛

  5. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Jeeejuuu… dlaczego Ty tego chłopa tak katujesz 🤷‍♀️ aż się mi przykro zrobiło 😔 ciekawa jestem reakcji Caroline gdy się dowie, że Jeremy to w sumie niesłusznie w pysk dostał …. 😂 mam nadzieję, że karma ją też dosięgnie … 😎

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie bij, PAT, nie bij mnie 😉 Bo coś czuję, że będziesz chciała. Taki rollercoaster Jeremy`emu uszykowałam 🙂 Biedak się nacierpi…

      • P
        PAT
        |

        Whaaat???!!!! Skoro on ma cierpieć to mam nadzieję, że Ellen będzie cierpieć jeszcze bardziej 🤔 nie wiem czy ja to wytrzymam 🤷‍♀️😂 najgorsze jest to, że muszę czekać cały tydzień na kolejną część 😂😂 jak żyć….🤷‍♀️

      • Jo Winchester
        |

        Ellen też pocierpi 😀 A jakie glupoty oboje powymyślają😂 Normalnie para czubków 😂 Musisz wytrzymać, bo nie chciałabym stracić czytelniczki 😉 Tydzień szybko zleci 😉

      • A
        Anita
        |

        To czeka nas zabawa w kotka i myszkę 😀

      • Jo Winchester
        |

        Anita, pytanie kto kotkiem a kto myszką?😀

      • A
        Anita
        |

        To jest jedno z trudniejszych pytań 😛 Mam nadzieję, że niedługo się o tym przekonamy chociaż Ellen ucieka przed Jeremym bardziej niż lgnie do niego więc myślę, że ona może być tu myszką 😀

    • P
      PAT
      | Odpowiedz

      Wierzę w kreatywność Jeremiego 😂pewnie pojedzie po bandzie i to konkret… co w sumie mi się podoba 😎 w następny piątek będę poza granicami kraju więc mam nadzieję, że będzie tam dostęp do Internetu no jak nie to… swojego chłopa podgryzę 😂🤷‍♀️

      • Jo Winchester
        |

        Jeremy dłużny na pewno nie pozostanie 😀 A gdzie jedziesz na urlopik? 😉 Ja urlopuje od 7-15 czerwca, ale wszystko poustawiam, żeby czytelnicy dostali swoją porcję tekstu 😉

      • P
        PAT
        |

        Mam nadzieje, że nie pojawią sie jakies osoby trzecie …🤔ja to wszystko za bardzo przeżywam 😂Do Hiszpanii ale sami organizujemy 😁 z biura podróży planuje dorwać jakiegoś lasta na końcówkę września ale to bardzo optymistyczna wersja 😂 A Ty gdzie się wybierasz ??? 🙂

      • Jo Winchester
        |

        Świadek odmawia zeznań odnośnie osób trzecich itd. 😀
        Dania 🙂 Moje dwie przyjaciółki tam mieszkają i lecę je odwiedzić 🙂 Liczę, że pogoda dopisze, bo tam to prawie jak w Anglii pod tym względem.
        Kolejny urlop już w Polsce 🙂 Trzymam kciuki za Twoje last minute 😉

      • A
        Anita
        |

        A już myślałam, że tylko ja tak to przezywam 😀 znając Jo to Caro będzie chciała zeswatać ją z kimś innym, w sumie już o tym wspominała. Szczerze? Nie wyobrażam sobie żeby mieli “się sobą dzielić” z kimś innym 😛 niech już odpychają się i przyciągają ale tylko we dwoje ;D

      • Jo Winchester
        |

        Wspomniała, ale czy w ogóle dojdzie do czegoś takiego? 😉 Widzę, że tu za chwilę niezłych obrońców znajdę dla teamu Jeremy – Ellen 😁

  6. P
    Pati
    | Odpowiedz

    Ja myślę, że Caro jeszcze bardziej namieszała między nimi, a na pewno nie pomogła. Widać, że Jeremy już zaczął się zmieniać, a ich zbliżenie na pewno sporo mu przypomniało – może już się łamał i zbierał żeby zawalczyć o Elen, ale to co teraz się stało z pewnością go obudziło.
    Co do korekty, czy dotyczyła ona tylko ortografii/interpunkcji czy także budowy zdań? Chodzi mi o to, że mam wrażenie jakby ta część była napisana bardzo mechanicznie, jakby ktoś miejscami wyprał emocje z opisów. A przy poprzednich częściach nie miałam takiego wrażenia.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ok, mogę zdradzić, że to za wiele nie zmieni sytuacji między Ellen a Jeremym . Oni sami sobie to skomplikują. Też to zauważyłaś 🙂 Łamał się i gdyby Ellen została… Ale nie została.
      Budowa zdań nie została jakoś specjalnie naruszona. Więc może to tylko takie wrażenie? 🙂

  7. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Ja sie chyba poddaje tym razem.
    Za ciezkie te slowa kluczem. Nie mniej jednak nadal konczusz w takich momentach ze nic tylko wlosy z glowy wyrywac xd

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Rozumiem 🙂 Wpadnij w piątek, może będą łatwiejsze 😉 W sumie jeszcze ich nie wybrałam.
      Podkręcam atmosferę, chyba skutecznie? 😉

Napisz nam też coś :-)