Trzynaście randek (XLII)

with 10 komentarzy

Rozdział 42

Trzynaście randek - okładka ebooka

 

Heja bana, kochani 😉  Wszem i owszem oznajmiam, że zaczynam dzisiaj urlop 🙂 Z tego powodu nie będzie dzisiaj słów - kluczy do odgadywania następnego rozdziału. Dlaczego? Bo będę z dala od mojego laptopa i nie dam rady wysłać rozdziału osobom, które podejmą się zgadywania. Ale za tydzień słowa - klucze będą już na Was czekały 🙂 Za tydzień również podwójny tekst 🙂

Pozdrawiam wszystkich i życzę udanego weekendu 🙂 W niedzielę zapraszam na pierwszą część mojego nowego tekstu, który dla wszystkich czytelników będzie za darmo 🙂 Czekam na Wasze opinie odnośnie Randek 🙂

Buziaków moc!

Minęły trzy dni od kiedy ostatni raz widział się z Ellen. Od tamtej pory nie dostał od niej żadnej wiadomości, zupełnie jakby to najście nie zrobiło na dziewczynie żadnego wrażenia. Czyżby aż tak bardzo pomylił się w stosunku do niej? Nie liczył się dla szatynki? Czy to,  jak się wtedy zachowywała, było tylko grą? Widział złość w niebieskich oczach, kiedy rzucał oskarżeniami. A mimo to nic nie zrobiła, chociaż minęło już tyle czasu.

Oczywiście, że zakazał jej się do siebie zbliżać. Ale w głębi serca właśnie chciał, żeby go nie posłuchała. Tylko że Ellen naprawdę dała sobie spokój. To był dla niego jasny dowód na to, że dziewczynie na nim nigdy nie zależało. Chciała się zabawić jego kosztem i mu wmówić, że to on się nią zabawił.

Ta myśl doprowadzała go do szału. Pragnął z tym coś zrobić, ale żaden pomysł nie wydawał mu się wystarczająco dobry. Ellen  chciała widzieć w nim faceta, który jedynie wykorzystywał kobiety. A nie była w stanie dostrzec, że dla niej mógłby się zmienić. Gdyby go tylko wtedy wysłuchała. Teraz wszystko wyglądałoby inaczej.

Ktoś zaczął dzwonić na jego komórkę. Zostawił ją w swoim gabinecie. Wysyłał kilka maili i po prostu odłożył ją na biurko, a później o niej zapomniał. Okazało się, że dzwonił John z zapytaniem, czy nie wybraliby się wieczorem na miasto.

Ten facet go zdumiewał. Powinien zająć się swoją kobietą, a nie nim. Chciał mu odmówić, ale John jakby doskonale wiedział, że Jeremy to zrobi, bo zaraz dodał, że Stefanie ma babski wieczór ze swoimi przyjaciółkami, więc on i tak zostanie sam.

Chcąc, nie chcąc, wyraził zgodę i umówili się na wieczór w jednej z knajp. Może to i dobrze, bo przynajmniej John nie pozwoli mu rozmyślać o Ellen. Już mu doradzał, by sobie dał spokój, że skoro nie umieją się dogadać, to nie ma sensu, by niszczyli się wzajemnie. Tylko łatwo było powiedzieć, a zdecydowanie trudniej wykonać.

Odwrócił się, by wyjść, kiedy jego wzrok padł na półki z książkami. Spojrzał na swoją autobiografię, której pierwsze wydanie leżało na honorowym miejscu. Ta książka była dla niego czymś bardzo ważnym. Odsłonił się w niej przed całym światem. Chciał podzielić się przeżyciami, tym całym gównem, w którym kiedyś tkwił – w większości na swoją odpowiedzialność. I nikt go po publikacji tej książki nie odtrącił.

Nagle do głowy przyszła mu pewna myśl. Najpierw chciał ją odrzucić, ale po chwili stwierdził, że dlaczego by jej nie zrealizować. Ellen uważała go za kobieciarza, dokładnie takiego, jakim był kiedyś. Więc po prostu chciał podtrzymać w niej takie przeświadczenie. Wziął książkę do ręki i usiadł przy biurku. To było pierwsze wydanie, bardzo cenne dla niego.

Wysunął jedną z szuflad, gdzie trzymał jakieś koperty i inne tego typu rzeczy biurowe. Wyciągnął jedną formatu A4 i wsunął do niej bestseller. Za taki przynajmniej uznał książkę New York Times.

Przez moment zastanawiał się, czy dołączyć jakąś informację. W końcu wziął czystą kartkę papieru, na której napisał niezbyt długą notatkę. Dopiero wtedy zamówił kuriera, żeby dostarczył przesyłkę.

Kilka godzin później był gotowy do wyjścia. Od firmy kurierskiej dostał wiadomość, że paczka została dostarczona do rąk adresata. Więc Ellen już ją miała. Żałował, że nie mógł zobaczyć jej reakcji. Ale przywiezienie książki do domu dziewczyny osobiście nie byłoby dobrym pomysłem.

Często spoglądał na telefon, ale ku własnemu zaskoczeniu i po części irytacji, nadal nie miał żadnych informacji. Ellen nie napisała ani nie zadzwoniła. Powoli zaczynał wariować przez tę dziewczynę. Miał o niej zapomnieć, a przez ich ostatnie spotkanie jeszcze bardziej zalazła mu za skórę.

W końcu wsiadł do samochodu i ruszył na wieczór z przyjacielem. Umówili się w klubie, gdzie można było zagrać w bilard. Gdy dojechał na miejsce, okazało się, że John już tam był. Stał i czekał oparty o swoje auto.

Mam nadzieję, że długo nie czekałeś. – Jeremy wysiadł i się przywitał. John zdjął okulary przeciwsłoneczne i spojrzał na kumpla.

Przyjechałem pięć minut temu. Jak się trzymasz? – spytał niby zwyczajnym tonem, ale Jeremy znał go zbyt długo, żeby nie zrozumieć, że za chwilę może coś usłyszeć.

Pytasz w jakimś konkretnym celu? – Obaj panowie ruszyli do wejścia. Okazało się, że John już wcześniej zarezerwował dla nich stolik.

Nie mogę spytać, jak miewa się mój najlepszy przyjaciel? – John uśmiechnął się niewinnie. – Przez całą trasę byłeś niczym wściekłe zwierzę, zamknięte w klatce. Może najwyższa pora to zmienić?

Zmieniłem. Od dawna nie spotykam się z Ellen, zresztą widziałeś, że mam inną dziewczynę na oku. – Jeremy usiadł i przywołał kelnerkę. Musiał się czegoś napić, chociaż niestety alkoholu już nie spożywał.

Dziewczynę? – John parsknął ze śmiechu, jakby Jeremy opowiedział mu najlepszy dowcip na świecie. – Kogo próbujesz oszukać? Mnie czy siebie? Dobrze wiemy, do jakiej kategorii kobiet zalicza się ta laska i na pewno nie myślisz o niej poważnie. Naprawdę nie potrafisz dogadać się jakoś z Ellen? Przecież każdy problem można rozwiązać, jeśli się tylko tego chce. Przecież pamiętasz, jakie problemy miałem ze Stefanie. Daliśmy radę, bo zależało nam na sobie.

Ty i twoja panna to inna sprawa niż ja i Ellen. Mam się pakować w coś, co by stało na tak kruchym fundamencie? Ona mi nie ufa. A ja nie mam ochoty co chwilę bawić się w tłumaczenia.

Oboje jesteście uparci jak osły! – John zrobił niezadowoloną minę i napił się soku, który zamówił dla niego Jeremy. – Sam mówiłeś, że zadzwoniła do ciebie, kiedy byliśmy w trasie, bo poznała prawdę.

I co? Uważasz, że miałem powód, by się z tego ucieszyć? – Jeremy skarcił go wzrokiem, ale John nic sobie z tego nie zrobił. – Ellen uczyniła to, bo myślała, że nagle wszystko będzie w porządku. Kiedy usiłowałem się tłumaczyć, była tak zaślepiona, że w ogóle do niej nie docierało, co mówiłem. Była przekonana, że poszedłbym do łóżka z tamtą panienką.

Więc zamierzacie wzajemnie tak się katować? Niby też jakieś rozwiązanie... – Sarkazmu w głosie Johna nie dało się ukryć. Jeremy spojrzał na kumpla oskarżycielsko.

Chciałeś, żebym się wyluzował, czy może przyjechałem na sesję terapeutyczną dr Smitha? – odpowiedział mu takim samym tonem głosu. Czasami miał wrażenie, że John wcale nie stał po jego stronie.

Aż tak dobry jestem? – John się roześmiał. – Już się tak nie spinaj. Wiesz, że chcę dla ciebie dobrze, bo widziałem, jak zachowywałeś się, kiedy byłeś z Ellen. Ale podobno jesteś dorosłym mężczyzną, który umie podejmować decyzje, więc co ja się będę wtrącał.

Wcale a wcale się nie wtrącasz. Może lepiej powiedz, co planujesz robić w wolnym czasie? Jedziecie gdzieś? – Jeremy wolał zmienić temat i porozmawiać o czymś innym, niż jego perypetie z Ellen.

Za tydzień lecimy na Hawaje. Obiecałem to Stef, zwłaszcza, że później już nie będziemy mieli takich długich przerw i będzie ciężko wyrwać się gdzieś dalej.

Hawaje brzmią świetnie. Dobrze wspominam swój ostatni pobyt na wyspach. – Jeremy mu przytaknął.

Stefanie zakochała się w tamtych terenach, ja zresztą też. Nie trzeba się nigdzie śpieszyć, to całkiem inne życie niż tu, na miejscu.

Może chciałbyś się przeprowadzić? - Chociaż John czasami irytował Jeremy’ego takimi rozmowami, jak przed chwilą, to i tak był oddanym mu przyjacielem. Jeremy cieszył się, że chociaż on ułożył sobie życie prywatne. Zasługiwał na to jak mało kto.

Zwariowałeś? A co ja miałbym tam robić? Fajnie odpoczywa się przez kilka dni, ale na dłuższą metę to zupełnie nie mój klimat. Lubię Vegas i zamierzam tu zostać. Poza tym... Kto by ci dupę truł, gdybym mieszkał kilka tysięcy kilometrów stąd?

Miło wiedzieć, że jestem jednym z powodów, dla których nie chcesz opuścić Las Vegas. – Jeremy podniósł szklankę z sokiem i na znak toastu stuknął się nią z Johnem.

Zagramy? Bo nie zamierzam siedzieć przy stoliku. – John wskazał głową na kilka pustych stołów bilardowych.

Jasne. – Jeremy wstał i ruszył w kierunku jednego z nich. – Gramy o coś, czy dla zasady?

Oczywiście, że o coś. Jak ja wygram, to będziesz musiał…

Tylko niczego nie kombinuj z Ellen! – rzucił ostrzegawczym tonem, widząc przebiegłą minę Smitha.

Podobno nie chciałeś o niej rozmawiać, ale pierwszy zaczynasz to robić. Uważaj, bo faktycznie wymyślę coś, co będziesz musiał zrobić przy jej udziale. – John uśmiechnął się znacząco. – Postawisz dzisiaj kolację, to wystarczy. Nie będę cię znowu ograbiał z kasy.

Ostatnio po prostu miałeś więcej szczęścia. – Jeremy zignorował część wypowiedzi o pannie Harvelle. – Dzisiaj się odegram.

Pokaż swoją klasę, mistrzu! – John ułożył bile w trójkącie i skinął głową przyjacielowi. – Nawet pozwolę ci pierwszemu uderzyć.

Obyś tego nie żałował. – Jeremy uśmiechnął się pod nosem i pochylił nad stołem. Liczył, że naprawdę zdoła się odprężyć tego wieczoru.

 

 

Trzy dni później

Siedziała na tarasie. Szczeniak o wdzięcznym imieniu Lucyfer leżał w legowisku obok niej, a Asterix próbował wybiegać nadmiar energii. Na kolanach trzymała książkę, którą niespodziewanie trzy dni wcześniej dostała od Jeremy’ego.

Na początku nie wiedziała, że to od niego, bo koperta pozbawiona była adresu nadawcy. Dopiero gdy ją rozerwała i wyciągnęła książkę, ze środka wypadła kartka z napisem "Miłego czytania. Jeremy".

Jej pierwszą reakcją była chęć odesłania, ale się powstrzymała. Tak naprawdę była ciekawa, o czym Jeremy w niej pisał. Wiedziała, że ma na swoim koncie autobiografię, ale kiedy się spotykali, nie przyszło jej do głowy, by ją przeczytać. Po rozstaniu również o tym nie pomyślała. Nie rozumiała, dlaczego postanowił ją do niej wysłać, ale stwierdziła, że skorzysta i przeczyta.

Książka niewątpliwie była bardzo szczera i autentyczna. To jej się spodobało. Wciągała, bo czytała ją w każdej wolnej chwili, chociaż przy dwóch psach obecnie nie miała ich za dużo. Ale przede wszystkim zrozumiała, dlaczego Jeremy wysłał ją do niej teraz. Chciał, by zrozumiała, że kobiety były dla niego tylko zabawkami. A to ją zabolało.

Była już przy końcu, w zasadzie pozostało tylko kilka stron. W jakimś sensie była pełna podziwu dla Jeremy’ego, bo po tym, co przeszedł, udało mu się odnieść potężny sukces. Nie poddawał się, mimo wielu przeciwieństw, a napotkał ich na swojej drodze naprawdę dużo. Opisał też, jak traktował wszystkie kobiety. Ona miała być jedną z nich?

Wstała, rozdrażniona i pobudzona. Musiała pozwolić umysłowi odpocząć i zastanowić się, co powinna uczynić. Jeremy chciał ją zranić, a ona nie miała zamiaru po raz kolejny do tego dopuścić.

Nie umiała znaleźć sobie miejsca, zająć myśli czymś innym niż osobą Jeremy’ego. Zdawała sobie sprawę, że Mitchell odgrywał się za odrzucenie. Nie chciał mieć z nią nic wspólnego, ale wysłał jej książkę. Oczywiście jej uwadze nie umknęło, że ona była pierwszą kopią spośród wszystkich, które zostały wydrukowane. To o czymś świadczyło.

Wtedy wpadła na pewien pomysł. Spakowała książkę do koperty i na papierze korespondencyjnym odpisała na wiadomość Jeremy’ego. Następnie zadzwoniła do jednej ze znanych jej firm kurierskich, która często obsługiwała Hot Rod Garage. Poprosiła o ekspresowe wysłanie paczki i dostała informacje, że kurier zjawi się u niej w przeciągu pół godziny. Usiadła zadowolona i czekała na pojawienie się doręczyciela.

O wyznaczonym czasie jeden z młodych kurierów zajechał pod dom i przejął przesyłkę. Nie pozostało jej nic innego, jak znaleźć sobie zajęcie i czekać na rozwój wydarzeń. Była niezmiernie ciekawa, w jaki sposób Jeremy zareaguje. Szczerze mówiąc, to czekała na to. Godzinę później dostała potwierdzenie, że adresat przyjął paczkę.

Prawie podskoczyła, gdy kilka minut później telefon zawibrował, oznajmiając przyjście wiadomości tekstowej. Aż zamrugała z niedowierzaniem. Sms nie pochodził od Jeremy’ego. To Caroline pytała, czy może wybiorą się razem do klubu. Ellen westchnęła. Odpisała po chwili, że chętnie, bo i tak nie może usiedzieć w domu, co w zasadzie było prawdą.

Poszła się przebrać na wyjście z przyjaciółmi. Kiedy już była gotowa, zeszła z powrotem na parter. Nie miała żadnej wiadomości od Jeremy’ego. Poczuła się strasznie sfrustrowana. Przecież powinien zareagować. A on po prostu to zignorował. Jak cały ich związek.

Wściekła na siebie i na niego wsiadła do samochodu i pojechała w stronę klubu, w którym miała się spotkać z Deanem i z Caroline. Liczyła, że chociaż na chwilę uda się jej zapomnieć o mężczyźnie, bo inaczej niechybnie przyjdzie jej zwariować. O ile już nie miało to miejsca.

Dlaczego akurat z nim nie potrafiła sobie poradzić? Czy akurat w nim musiała się zakochać, później spieprzyć to koncertowo?  Teraz nie umiała ruszyć do przodu, bo Jeremy nie chciał jej znać, a na dodatek uświadamiał jej, kim dla niego jest.

Zaparkowała przed pubem i dopiero wtedy tak naprawdę uzmysłowiła sobie, gdzie trafiła. Przecież to tutaj miała miejsce jej dwunasta i trzynasta randka z perkusistą. To po nich spędzili ze sobą kilka dni pełnych seksu i frywolności. Jeremy zachowywał się wtedy wobec niej tak, jakby mu zależało. Jak wielkim kłamstwem to było, przekonała się dopiero teraz.

Miała ochotę zawrócić, ale wiedziała, że Caroline pojechałaby za nią i wyciągnęła za włosy z domu, wrzeszcząc, że ma dosyć jej jako cierpiętnicy roku i że Jeremy nie jest jedynym facetem na świecie. A już na pewno, że nie zasługuje na nią. Pewnie miałaby rację, ale Ellen nie umiała o nim zapomnieć i dać mu żyć w spokoju z daleka od niej. Jak bardzo chciałaby być częścią jego życia, to tylko ona o tym wiedziała. Najwidoczniej to miało już pozostać w sferze marzeń.

Ostatecznie wysiadła z auta i ruszyła wolnym krokiem ku wejściu. Postanowiła, że będzie bawiła się tak dobrze, jak tylko da radę. Najwyżej poprosi Deana o podwózkę, bo miała ogromną ochotę na alkohol. Na bardzo dużą ilość alkoholu. Na totalne zapomnienie o tym, jak beznadziejnie wyglądało w tej chwili jej życie pod względem uczuciowym. Układało się w pracy, w przyjaźni, ale nie na tym polu.

Gdy znalazła się w środku, zaczęła rozglądać się za Caro i Deanem. W końcu ich dostrzegła i skierowała się do loży, którą zajmowali.

Nareszcie! Już myślałam, że cię porwali. – Caro poklepała miejsce obok siebie. Dean siedział z boku. Ellen spojrzała na nich. Kłócili się, godzili, mieli często odmienne stanowiska na wiele spraw. Mimo to tworzyli udany związek i kochali się.

Niestety nikt się o to nie pokusił. Skąd pomysł na dzisiejsze wyjście? – spytała, kiwając głową na kelnera. – Odwieziecie mnie później do domu? Mam dzisiaj ochotę na odrobinę alkoholu. – Starała się udawać, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Zaproszenie przyjaciółki na małą imprezę musi mieć jakiś specjalny powód? Po prostu staram się utrzymać cię przy normalności, bo odkąd rozstałaś się z Jeremym, to zachowujesz się, jakby skończył się cały świat.

Caroline... – Dean spojrzał znacząco na swoją dziewczynę, a ta odwzajemniła to spojrzenie.

No co? Przecież wszyscy wiemy, że mówię prawdę. Powinnaś podnieść głowę do góry i albo o niego walczyć, jeśli nadal go chcesz, albo zostawić to za sobą. – Caroline spojrzała na Elen znacząco.

Nie chcę o tym rozmawiać – odpowiedziała szatynka, poirytowana prawdziwością słów Caroline. Niestety musiała przyznać jej rację, bo doskonale wiedziała, co wyrabia. – Jestem wdzięczna za zaproszenie i przyjechałam tu po to, by spędzić ten wieczór z wami. Doceniam to, co dla mnie robicie.

Więc po prostu zacznij się bawić. I owszem, odwieziemy cię. Dean dzisiaj nie pije, więc nas upilnuje, żebyśmy obie bezpiecznie dotarły do domu. Zgoda?

Oczywiście. – Ellen uśmiechnęła się lekko do Caro, wiedząc, że jest pod baczną obserwacją. W takim wypadku wolała nie wspominać o tym, że właśnie skończyła czytać książkę Jeremy’ego i o wiadomościach, jakie sobie wzajemnie przekazywali. – Jak idzie ci pisanie?

Po wakacjach nie mogę odejść od komputera! – odpowiedziała zachwycona brunetka. Była pisarką, która tworzyła wielogatunkowe książki. Jej pierwszym dziełem była powieść fantastyczna o akitach i elfach, postaciach pod ludzkim przybraniem, toczących ze sobą wojnę od dziesiątków lat. Jej przyjaciółka kilka lat temu wzięła udział w konkursie literackim, który szczęśliwie wygrała. Nagrodą była możliwość wydania książki i właśnie tak Caro wystartowała. Również dzięki temu udało się jej poznać Deana, który pewnego razu znalazł się w tym samym hotelu podczas wyjazdu do Nowego Yorku. Caroline promowała książkę, Dean załatwiał sprawy związane z jakimś filmem, w którym grał aktualnie. Dosłownie wpadli na siebie przy wejściu do windy. Dean z niej wychodził, Caro chciała wejść, a że oboje siedzieli z nosami w komórkach, o wpadnięcie na siebie nie było trudno. Przed upadkiem Caroline ochroniły ramiona Deana. Chcąc przeprosić za zaistniałą sytuację, jak na prawdziwego dżentelmena przystało, zaprosił ją na kawę. Takie właśnie były ich początki. Oczywiście nie od razu zostali parą, zanim w ogóle to nastąpiło, minął prawie rok. A za trzy miesiące mieli obchodzić pierwszą rocznicę. Caroline miała szczęśliwie ułożone życie prywatne i zawodowe.

To prawda. Czasami nawet ja nie umiem jej odgonić. Caroline zapomina teraz, że ma jeszcze mężczyznę, który potrzebuje odrobiny czułości. – Dean zrobił zabawną minę. Caro pokiwała litościwie głową.

Nie słuchaj go. Sam pracuje do upadłego, czasami ledwo widzimy się w ciągu dnia.

Więc tym bardziej powinniście spędzić ten wieczór sami. Niepotrzebnie mnie zapraszaliście... – zaczęła Ellen, ale wtedy Dean jej przerwał.

Chcieliśmy spędzić go z tobą i to była nasza obopólna decyzja. Nie roztrząsajmy tego dalej. Może powiedz nam, jak tam w pracy? Caro wspominała, że skończyliście kręcić sezon programu, w którym bierze udział garaż Richarda.

To prawda. Było przy tym naprawdę mnóstwo roboty. – Ellen uwielbiała tę dwójkę. Caro kochała ją jak własną siostrę, a Dean traktował jak bliską przyjaciółkę. Była im wdzięczna za wszystko, co robili i wiedziała, że mieli dużo racji. Może nie byli idealni, Ellen nie pochwaliła odwiedzin u Jeremy’ego. Ale kim ona była, by ich osądzać? Sama popełniała błąd za błędem. – Ale naprawdę to lubię i już przyzwyczaiłam się do kamer. Nie jest tak źle, poza tym ja nie występuję aż tak często, jak chłopaki czy Richard.

Nie wiem, jak wy możecie to znosić. – Caro popatrzyła wymownie na swoich towarzyszy. – Kiedy ja mam wystąpić przed kamerą, ogarnia mnie paraliż.

Po prostu staraj się o tym nie myśleć. Wyobraź sobie, że rozmawiasz z kimś znajomym i nikt tego nie nagrywa – odezwała się Ellen, popijając drinka. W sumie nie zależało już jej na tym, by się upić. Głównie ze względu na przyjaciół, którzy ją tutaj zaprosili. Zdawała sobie sprawę, że nie powinna być dla nich ciężarem.

Łatwo ci mówić. Nie potrafię nad tym zapanować – westchnęła Caroline. – Nie wiem, jak wy to znosicie.

Może spróbuj poćwiczyć z Deanem w domu? – Ellen dobrze znała przyjaciółkę. Caro przerażało wiele rzeczy. Ale jakoś zawsze dawała sobie z nimi radę.

To nam nigdy nie wychodzi... – Brunetka zachichotała jak nastolatka, patrząc jednocześnie na swojego mężczyznę.

To prawda. Próbowaliśmy kilka razy i zawsze kończyło się tak samo. – Dean przytaknął. Ellen przewróciła oczami, śmiejąc się w duchu. Chyba jeszcze nie mieli na swoim koncie takiego spotkania, żeby Caro i Dean nie zaczynali się obłapiać i flirtować ze sobą. Nie żeby to jej przeszkadzało. W sumie było to bardzo urocze, że nadal pożądali siebie tak mocno, jak na początku swojego związku.

Jesteście siebie warci, jak Boga kocham! – Ellen uniosła swoją szklankę do góry i stuknęła się z Caroline. Dean dopełnił toast sokiem, który popijał.

Za to wypijemy, prawda?

Oczywiście ślicznotko.

Ellen, idziemy porzucać rzutkami do tarczy?

Już myślałam, że nigdy tego nie zaproponujesz. – Szatynka wstała pierwsza, za nią brunetka i Dean, który wziął ich drinki. To on miał sędziować.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Niestety.
    Choć cenię Jo ciebie to tych dwoje gra mi na nerwach.
    Jeremiasz przegina i to ostro.
    Nie rozumiem. Naszedł ją w środku nocy w jej własnym domu i zwymyślał a teraz oczekuje od niej telefonu? Wiadomosci? Listu miłosnego?
    Jeremiasz! Czego oczekujesz chłopczyku?
    Czy to nie ty powinienes zadzwonic pierwszy? Pierwszy wyciagnac reke i powiedziec przepraszam?
    No i ten akt desperacji kurierem wysłany😂😂😂
    Sorry Jeremiasz. W skali 0-10 spadles tydzien temu na 1, a dzis pokazujesz, ze musze dorobić skalę ujemną.

    No to teraz kolej na pociśnięcie Ellen😂😂😂
    Czemu nie miała zbyt dużo wolnych chwil? Że niby psy wymagają karmienia piersią/butelką, podcierania, przewijania, kąpieli, uciszania płaczu spowodowanego kolką, ciągłej atencji i pilnowania?
    😂😂😂😂
    O materdeju! Sorry, ale jak ktos kto nie ma jojczących dzieci, męża i pracy z tygodniem 60ciogodzinnym mi mówi, ze nie ma wolnej chwili, to mi się taka lampka zapala w głowie, a na niej napis “o ja pie%$÷*/”.
    No nie wiem, zeby ona na kurs garncarstwa chodziła popołudniami, albo uczyła się języków lub umawiała się znów na kolejne 13 randek z jakimś dorosłym i cywilizowanym mężczyzną, czyli całkowitym przeciwieństwem Jeremiasza😈😈😈😈
    Ale nie!
    Ellen mie ma czasu bo ma psy. Równie dobrze może nie mieć czasu bo patrzy jak jej sąsiadowi konopie rosną tuz za płotem. Albo patrzy jak co innego temu sąsiadowi rosnie na północ od kolan i na południe od pepka😈😈😈😈.
    Nie!
    Ellen nie ma czasu bo psy głaszcze i podczas tej czynnosci to juz nic innego nie da rady bo nie zrobiła fakultetu z multitaskingu.
    Ło matko!

    • D
      Daguś
      | Odpowiedz

      To samo pomyślałam 😂 no psy nie potrzebują tyle uwagi, kurczę myślałam że chociaż zacznie się z kimś umawiać a nie ciągle patrzeć jak migdalą się jej przyjaciele. Co do męskiej części no typowy wieczny chłopiec chcący by to kobieta działała, a on będzie ją i tak odrzucał. Mam nadzieję, że następny rozdział będzie ciekawszy i jakoś w końcu zacznie rozwiązywać się ta dziecinna kłótnia 😁

      • Jo Winchester
        |

        Daguś 🙂 Powtórzę Ci to samo, co Jadzi 🙂 Randka Ellen zbliża się wielkimi krokami, ale najpierw ona i Jeremy jeszcze nakombinują 🙂 Już w następnym rozdziale 🙂 Ich jedna głupia decyzja goni drugą, ale obiecuję, że się ogarną. Przynajmniej jedno z nich, tylko czy nie będzie już za późno? A może oni nie powinni być razem, jak uważasz? 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jadzia 🙂 Wiem!
      Jeremy to kawał drania obecnie, ale wkrótce (nie zdradzę dokładnie kiedy) coś mu tam zaświta w móżdżku. Tym, którego powinien używać do myślenia 😀 😂😂😂
      No książę myśli, że to za nim Ellen powinna latać, a nie na odwrót. Jest to spowodowane tym, że on nigdy się nie starał. Niestety. Wiem, wiem, Ellen powinna go sobie odpuścić, poznać kogoś miłego, itd. Ale…
      No właśnie, jest to ALE 😛 Ona go kocha, a odkochać się nie jest łatwo. Myślę, że oni jeszcze nie raz i nie dwa razy podziałają Ci na nerwy, Jadzia 😛 Także z góry proszę o wybaczenie 😀
      Ciekawe, czy Jeremy jeszcze u Ciebie zapunktuje. Przypomniałaś mi o pewnym powiedzeniu z tą skalą. Jeremy jest obecnie odwiertem 😂😂😂😂😂😂
      Z tym pilnowaniem psiaka to bardziej chodziło mi o to, że na samym początku powinno przebywać się z nim jak najwięcej. Szczeniak musi się zaaklimatyzować w nowym otoczeniu. Poza tym Ellen na razie nie ma ochoty na randki z kimś innym, ale… Randka sama do niej przyjdzie 😛 O cholera, zajechałam spoilerem 😛
      Zdradzę Ci jeszcze, dlaczego Ellen ma niewiele wolnych chwil. Dokształca się w języku FRANCUSKIM 😂😂😂😂😂😂

  2. J.Gibson
    | Odpowiedz

    I zapomniałam!
    Miłego urlopowania Jo.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję, Jadziu 😉

  3. G
    Gabriela
    | Odpowiedz

    Jeremy sam sobie dołek kopie, tą książka bo chciał znowu upokorzyć Ellen, dał jej do zrozumienia,że była kolejną zabawką w jego kolekcji zdobytych kobiet, jednocześnie czeka od niej na jakąś wiadomość , telefon i co gdyby nawet to zrobiła to on znowu by ją zaczął poniżać bo nic innego po nim się nie spodziewam. Ja czekam na ten moment gdy to on będzie się przed nią płaszczył, bo zrozumie jaki okropny błąd popełnił i oby nie było wtedy za późno na to by mógł ją odzyskać. Ciekawe co ona mu napisała gdy odesłała mu jego książkę? Mam nadzieję,że będzie to coś co go baaardzo zaboli. Udanego urlopu, pozdrawiam 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Mam nadzieję, że Jeremy w końcu zaskoczy Cię pozytywnie. A co najważniejsze, że zaskoczy Ellen. Może są w nim pokłady normalnego mężczyzny, który potrafi należycie traktować kobietę. Wkrótce będziesz mogła się przekonać.
      Dziękuję bardzo 🙂

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    W życiu bym nie odgadła tego rozdziału 😁 dobrze, ze nie próbowałam bo bym sie tylko zbłaźnila 😅
    Ten brak czasu przez psy tez mi sie gdzies tam zakodował, ale stwierdziłam , ze żadna wymówka nie jest zła… znam tez takich co nie maja czasu np wyjsc do ludzi bo oglądają telewizje… wiec i czas z psami napewno moze byc zajmujący 😆
    Wydaje mi sie, ze ta książka Jeremi chciał wyciągnąć rękę do zgody, ale Elen odczytała to inaczej i akcja sie rozkręci E następnym fragmencie. Znow bedziemy świadkami kłótni z niczego? 🤔 Jo udanego urlopu😘 moj sie dzięki Bogu juz skonczyl😝😆

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Haha, Asia! Jestem pewna, że Twój scenariusz byłby bombowy 😂
      Ellen na razie się poddała. Może jest jej potrzebny jakiś bodziec do działania? A jeśli tak, to jaki?☺
      Jeremy wysłał jej książkę, żeby zobaczyła jego oblicze. To, kim był. Kim stał się znowu w pewnym sensie, ale czy taki zostanie? Czy dostrzeże, że Ellen jest kobietą dla niego?
      Następny rozdział będzie… sama zobaczysz jaki😂 Na pewno długi, bo podwójny. Mam nadzieję, że słowa klucze będą dla Ciebie łatwiejsze i spróbujesz odgadnąć, co będzie dalej.
      Dziękuję 😘

Napisz nam też coś :-)