Trzynaście randek (XLIII)

with 18 komentarzy

Rozdział 43

Trzynaście randek - okładka ebooka

Dziewczyny wylosowały kolejność i rozpoczęły zabawę. Ellen rozluźniła się na tyle, że zdołała zapomnieć na chwilę o gnębiących ją problemach. Panie grały już prawie godzinę, kiedy z głośników popłynęła pewna piosenka, którą Ellen od razu skojarzyła. Gdy ostatnim razem była u przyjaciółki w domu, Caro słuchała jej na okrągło i Ellen o dziwo zapamiętała tę melodię. To był Prince z utworem "Call my name".

Słyszysz to, co ja? – Caro odwróciła się gwałtownie w kierunku Deana, na którego ustach błąkał się dobrze jej znany uśmiech. Ellen spojrzała na nią zachęcająco. Jeśli coś było w stanie całkowicie pochłonąć Caroline, to był to Dean, pisanie i jak to Ellen nazywała – kocia muzyka.

Oczywiście, że tak. Ellen, wybaczysz nam, jeśli opuścimy cię na chwilę? – spytał Dean, ale wcale nie patrzył na nią, tylko już pożerał swoją dziewczynę wzrokiem.

Przecież i tak pójdziecie, po co w ogóle mnie pytacie? – odpowiedziała szatynka, kiwając głową i ruszyła samotnie do stolika, który zajmowali. Para szybko znalezła się na parkiecie i mężczyzna od razu objął kobietę i przyciągnął do swojego torsu. Teraz byli w swoim świecie, z którego nikt i nic nie było w stanie ich wyciągnąć.

Ellen usiadła na swoim miejscu i przez chwilę przyglądała się Deanowi i Caroline, którzy poza sobą, nie widzieli teraz nikogo innego. Zmysłowe ocieranie się o siebie zakończyło się pocałunkiem. Ellen rozejrzała się więc po klubie, szukając ciekawszego widoku niż para jej napalonych na siebie przyjaciół.

Gdy w pewnym momencie spojrzała w stronę baru, zamarła przez chwilę. Jeśli oczy ją nie myliły, a najwidoczniej tak nie było i po jednym drinku nie była pijana, to kilka metrów od niej przy stoliku siedział Jeremy. Mało tego, nie był tam sam, a z jakąś kobietą. Nie znała tej dziewczyny, nie wiedziała kim jest, ale po tym, jak Mitchell obejmował ją swoim ramieniem, nie trzeba było długo myśleć nad rozwiązaniem tej zagadki. To musiała być jego nowa dziewczyna.

Zacisnęła dłoń na szklance, a serce mocniej zabiło. Mężczyzna uśmiechał się do tej kobiety tak, jak kiedyś robił to przy niej. Przytulał do siebie i w pewnym momencie pocałował. Poczuła nieokiełznaną wściekłość i zazdrość. Jak on śmiał przyjść tutaj z inną kobietą? Ellen poczuła, że zaczyna tracić nad sobą kontrolę. Nie spodziewała się go tutaj zobaczyć, a już na pewno nie z inną przedstawicielką płci pięknej.

To był cios prosto w serce. W pierwszym odruchu pragnęła podejść i uderzyć go w twarz. Dlaczego był dla niej takim bydlakiem? Nie potrafiła oderwać od nich wzroku, mimo że to powodowało jej cierpienie. Nadal chciała, żeby Jeremy należał tylko do niej, gdyby tylko on zechciał tego samego. Niestety, ale priorytety perkusisty zmieniły się i ona już nie była dla niego kimś ważnym. Nigdy nie była. Wtedy zauważyła, że Jeremy wstał i odszedł w kierunku baru.

Chwilę zajęło jej zastanowienie się, co dalej zrobić. Z natury była bardzo impulsywną kobietą. Jeśli targały nią silne emocje, jak w tej chwili, nic nie było w stanie powstrzymać jej od zrobienia czegoś. W wielu przypadkach od czegoś głupiego i mającego niewiele wspólnego z logicznym myśleniem. Ruszyła ku niespodziewającej się niczego dziewczynie. Gdy przystanęła przy stoliku, ta spojrzała na nią z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy.

Nie znamy się. Jestem Ellen. – Wyciągnęła dłoń w kierunku nieznajomej, która ku jej zaskoczeniu odpowiedziała na przywitanie. – Podeszłam, bo zobaczyłam, że przyszłaś tu z moim znajomym.

Znasz Jeremy’ego? – Jak na zawołanie kobieta spojrzała za Ellen, dokładnie tam, gdzie powinien stać perkusista. Ellen liczyła tylko na to, że uda jej się zamienić z kochanką Jeremy’ego kilka słów, zanim ten wróci.

Oczywiście. Od dawna się spotykacie? – Szatynka dostrzegła, że rywalka spogląda na nią z pewną dozą nieufności. Ale to jej nie obchodziło.

Dlaczego o to pytasz? – spytała tamta, jednak zrobiła to dość niepewnie. Widać było, że czuje się skrępowana. Ellen miała ochotę pozbyć się jej.

Z ciekawości. Sama kiedyś spotykałam się z Jeremym, jednak na szczęście to nie trwało zbyt długo. Co prawda był uroczy i cholernie szarmancki, ale nie miał zbyt wiele do zaoferowania. I poprzez bycie z nim wcale nie chodzi mi o prawdziwy związek, a o seks i nic poza nim. Ale spokojnie. Jestem pewna, że wam się uda.

Kłamiesz!

Dlaczego miałabym kłamać? Jeśli mi nie wierzysz, możesz go zapytać. Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że Jeremy obiecał ci coś więcej?

Nic mi nie obiecywał! – syknęła dziewczyna. Ellen zauważyła, że brunetka mocno zacisnęła dłonie. Pewnie biedaczka marzyła, że uziemi niegrzecznego chłopca. Zupełnie jak Ellen. Przecież jej marzenia były identyczne. Przynajmniej jeszcze do niedawna.

Posłuchaj mnie. – Ellen nie była z siebie dumna, ale jeśli powiedziała a, musiała powiedzieć b. Poza tym miała ochotę wydrapać tej kobiecie oczy za sam fakt, że przyszła tu z Jeremym. – Jeremy taki jest, najpierw omamia, a później zostawia na lodzie, kiedy ma już dość. Jest przystojny i uwodzicielski, więc poderwanie kobiety nie stanowi dla niego żadnego problemu.

Drań! – warknęła tamta.

Przykro mi – odpowiedziała Ellen. Spojrzała za siebie i wtedy dostrzegła wściekłe spojrzenie Mitchella, skierowane prosto na nią. Musiała się ewakuować. Uśmiechnęła się do niego bezczelnie i po prostu ruszyła do swojej loży. Poczuła niesamowitą ulgę, widząc, że Caroline i Dean już tam są. Była przekonana, że Jeremy zechce ją za to dopaść.

Ellen, gdzie byłaś? – spytała Caroline, poprawiając włosy.

Zobaczyłam znajomą, podeszłam się przywitać. – Skłamała. Usiadła i obejrzała się za siebie. Zrobiła to w idealnym momencie, bo właśnie kobieta, z którą przyszedł Jeremy, wylała na niego drinka, po czym wstała i ruszyła ku wyjściu. Mitchell wyczuł wzrok Ellen, bo nagle spojrzał jej prosto w oczy. W spojrzeniu mężczyzny dostrzegła furię. Taka samą jak wtedy, gdy pokłócili się o zdradę.

To dlaczego zbliża się do nas wściekły Jeremy Mitchell? – Caroline wymownie popatrzyła na przyjaciółkę. Ellen wzruszyła ramionami. Nim zdążyła coś powiedzieć, Jeremy znalazł się przy ich stoliku i oparł na nim swoje dłonie, pochylając się w jej kierunku.

Szukasz guza, Ellen? – warknął, spoglądając na nią gniewnie.

Jeremy, może trochę szacunku dla kobiety? – Dean wstał i strzepnął z blatu ręce mężczyzny.

Nie wpierdalaj się w to, Dean, to sprawa pomiędzy Ellen a mną! – Obaj panowie mierzyli się ostrym spojrzeniem i żaden z nich nie chciał odpuścić.

Nie wiem, o czym mówisz, Jeremy. – Ellen odpowiedziała dość łagodnie, ale prawda była taka, że ledwo dała radę opanować głos. – Przecież nie zrobiłam nic złego. Chyba nie chodzi ci o to, że przypadkiem znaleźliśmy się w tym samym klubie, prawda?

Bawi cię to? – Chciał ją złapać za ramię, ale wtedy Dean całkowicie go zablokował. Nie miał szans, żeby znaleźć się tuż obok dziewczyny, co w ogóle mu się nie podobało.

Myślę, że będzie dobrze, jeśli stąd odejdziesz i zaczerpniesz trochę świeżego powietrza. Ewidentnie ci się przyda kilka głębszych wdechów. – Dean swoją posturą mógł skutecznie odstraszyć wielu przeciwników. Chociaż Jeremy nie wyglądał na wystraszonego, wręcz przeciwnie, dalej było widać buzujące w nim emocje.

Zamierzasz chować się całe życie, Ellen? – spytał, spoglądając na nią ponad ramieniem mężczyzny.

Dean ma rację, chyba lepiej będzie, jak sobie pójdziesz – odpowiedziała. Jego oczy zapłonęły, ale zrobił krok do tyłu.

To jeszcze nie koniec. – Odwrócił się i skierował do wyjścia. Ellen spoglądała za nim, dopóki nie zniknął jej z oczu.

Coś ty mu zrobiła? – spytała Caroline, patrząc na przyjaciółkę. Dean na powrót zajął miejsce obok Caro. – Tylko nie kłam. Jemu możesz, ale mnie nie.

Nic takiego. Zamieniłam tylko kilka słów z jego dziewczyną. – Po tym wszystkim jakoś straciła ochotę na dalszą zabawę. Nie chciała dłużej tu siedzieć. Ciągle miała w pamięci wściekłą twarz perkusisty. Co by było, gdyby nie Dean nie stanął pomiędzy nimi? Wiedziała, że Jeremy nigdy by nie skrzywdził jej fizycznie. Ale był tak bardzo zdenerwowany, a ona była tego przyczyną.

Ellen, dlaczego to zrobiłaś? Rozumiem, że mogłaś poczuć zazdrość…

Nie jestem zazdrosna! – Ellen spojrzała na nią oskarżycielsko.

Wcale a wcale nie zachowałaś się jak zazdrosna kobieta. Posłuchaj mnie. – Caro pochyliła się w jej stronę. – Nie powiem, żebym była jego fanką, ale jeśli chcesz być z tym człowiekiem, dlaczego nie porozmawiasz z nim otwarcie?

Bo to skończony temat. – Ellen chwyciła za torebkę. – Chciałabym wracać już do domu, więc wezmę taksówkę. Wy zostańcie i bawcie się dobrze. Przepraszam, że popsułam wam nastrój.

Chyba zwariowałaś, jeśli myślałaś, że pozwolimy, byś wracała sama! – Caroline wstała razem z nią, zmuszając tym samym Deana, żeby i on to uczynił. – Martwię się o ciebie, Ellen...

Caro, nic mi nie jest. Przecież wszystko jest w porządku!

Serio? – Caroline parsknęła śmiechem. – Byłoby w porządku, gdybyś o nim zapomniała albo rozwiązała tę sprawę. Bo ona nadal nie jest rozwiązana. Jestem przekonana, że gdybyś tylko zechciała i postarała się, to byś go odzyskała. A on by tego chciał. Problem polega na tym, że na razie wzajemnie się krzywdzicie.

Przyjechałam na sesję terapeutyczną? – Ellen była coraz bardziej poirytowana komentarzami Caroline.

Już się tak nie nakręcaj. Chcę dla ciebie dobrze. Widziałam, w jakim byłaś stanie zaraz po tym, jak się rozeszliście. Widzę, jaka jesteś teraz.

Ale doszłam już do siebie. Odcierpiałam swoje, jednak jest już lepiej. Musimy w kółko wałkować ten temat? – Ellen potrzebowała się wyżyć na kimś, ale nie miała na kim.

Posłuchaj mnie. – Caroline stanęła tuż przed nią, gdy tylko wyszły na zewnątrz. Dean nie czekał na nie, poszedł prosto do auta. – Wiem, że nadal coś do niego czujesz, przecież znam cię i widzę, jak reagujesz, gdy Jeremy jest w pobliżu. Rozumiem też, że poczułaś się zazdrosna…

Nie byłam zazdrosna! – Ellen zaprotestowała żywo, ale wtedy Caroline uśmiechnęła się znacząco.

Więc poszłaś tam z dobroci serca dla tej dziewczyny? I wcale nie ostrzegłaś jej przed złym Jeremym, który porzuca kobiety? – Caro znała ją zbyt dobrze. Czasami ją to przerażało.

Zajmij się może Deanem, co? Wygląda na porzuconego. – Ellen próbowała zmienić temat dyskusji. Nie lubiła, gdy rozmowa stawała się niewygodna dla niej.

Uważaj na siebie – mruknęła Caro i zeszła jej z drogi. W końcu obie wsiadły do samochodu i Dean mógł ruszyć. Caroline włączyła muzykę z radia, ale nie rozpoczęła już konwersacji, za co Ellen była jej wdzięczna. Nieoczekiwane pojawienie się Jeremy’ego w klubie, który ewidentnie jej się z nim kojarzył, zburzyło kruchy spokój. Zabolał ją widok ukochanego z inną kobietą. Przypomniała sobie, że kiedy do niego zadzwoniła, gdy Jeremy był w trasie, usłyszała w tle jakąś pannę. Poczuła się wtedy, jakby dostała w twarz, ale to, co stało się dzisiaj, było jak uderzenie w brzuch. Miała ochotę podejść i wytargać ją za włosy, a później kilkukrotnie uderzyć twarzą tej dziewczyny w blat stolika, aż poleje się krew. Te uczucia były tak silne, że aż ją samą przerażały. – Jedziesz z nami dalej? – Usłyszała nagle i ze zdumieniem stwierdziła, że stoją pod jej domem.

Dzięki za podwózkę. – Złapała za torebkę i pożegnała się z przyjaciółmi. – Zadzwonię jutro.

Cześć, Ellen. – Oboje skinęli jej na pożegnanie i ruszyli w dalszą drogę. Chwilę patrzyła za nimi, po czym odwróciła się i skierowała ku schodom. Gdy usłyszała ruch z boku, zamarła i spojrzała w tamtą stronę. Serce niebezpiecznie przyśpieszyło, gdy z cienia wyłoniła się ludzka postać.

Zamierzasz się bronić tą torebką? – spytał Jeremy. Gdy spostrzegła, że to on, odetchnęła z ulgą.

Uważasz, że to zabawne? Po co przyjechałeś? – warknęła po chwili. Wystraszył ją!

Myślę, że to jest tak samo zabawne, jak to, co zrobiłaś w tym cholernym klubie! – syknął i szybko zbliżył się do niej. Chwycił za ramię, ale nie zrobił tego mocno. Fizyczny kontakt z nim sprawił, że z trudem powstrzymała drżenie ciała. Musiała wykrzesać z siebie resztki opanowania.

A zrobiłam coś złego? – Uśmiechnęła się znacząco, wyrywając rękę z uścisku. Podeszła do drzwi i z torebki wyciągnęła klucze.

Bawi cię to?! – wysyczał Jeremy tuż przy jej uchu, owiewając je swym oddechem. Nieoczekiwanie pojawiło się pożądanie. Z trudem powstrzymała cisnący się na usta jęk. Wreszcie pchnęła drzwi i weszła do domu, ale Jeremy wsunął się tuż za nią.

W tej chwili nawet bardzo… – Postanowiła zaryzykować i sprowokować go jeszcze bardziej, chociaż doskonale wiedziała, że igra z ogniem. Tylko że teraz pragnęła spalić się w tym ogniu razem z nim. – Jesteś strasznie spięty, Jeremy. To niedobrze…

Czego ty ode mnie chcesz? – wrzasnął, a jedyne o czym ona teraz myślała, były jego usta, które pragnęła poczuć na swoich i na całym ciele. Uśmiechnęła się do tej myśli.

Niech się zastanowię… – Aż oblizała wargi i z radością zauważyła, że gdy to zrobiła, Jeremy skupił na nich swój wzrok. Nie była mu aż tak obojętna, jak próbował pokazać. Musiała przejść do kontrofensywy. – Może czegoś chcę, a może nie…

Nie igraj z ogniem, Ellen, bo się sparzysz! – Furia w oczach Mitchella nie malała. Ale oprócz niej pojawiło się w nich coś jeszcze. Takie same pragnienia, jak u niej. Przybliżył się, a jej zrobiło się duszno. Bynajmniej nie od temperatury powietrza.

Może ja właśnie tego potrzebuję, Jeremy? – Otarła się piersiami o twardy tors mężczyzny. Między udami poczuła nieznośną pustkę. – Ogień, który się w tobie tlił, zawsze mnie podniecał.

Jesteś popieprzona! – wysyczał i znów złapał ją za ramię. O dziwo przestała się go obawiać, bo chociaż był na nią wściekły, to czuła, że nigdy by jej nie skrzywdził.

Być może. Ukarzesz mnie za to? – Położyła dłoń na klatce piersiowej Jeremy’ego, sunąc nią do góry. Wyraźnie poczuła, że perkusista był spięty, ale nie kazał jej zabrać dłoni. Patrzyła mu prosto w oczy. Miała wrażenie, że Jeremy najchętniej by nią potrząsnął i to mocno, byleby dała mu święty spokój. Problem polegał na tym, że ona tak właściwie nie chciała mu go dać.

Kiedyś tego pożałujesz, Ellen! – Niespodziewanie zaatakował jej wargi dość brutalnie. Męskie ciało naparło na nią, aż musiała oprzeć się o ścianę.

Od tej chwili wszystko zaczęło dziać się bardzo szybko. Oboje byli podnieceni i pobudzeni przez targające nimi emocje. Z radością i ulgą przywitała jego dłonie na swych pośladkach. Jeremy złapał za nie i uniósł ją do góry. Szybko oplotła go nogami w pasie.

Usta Jeremy’ego były władcze i żądające. Ellen niechybnie by zwariowała, gdyby ją teraz zostawił. Tylko on mógł ugasić pragnienie i chciała, by zrobił to jak najszybciej. A później jeszcze kilka razy.

Gdy Jeremy nasycił się wargami kobiety, zszedł z pocałunkami na szyję. Ellen powoli traciła kontakt z rzeczywistością.

Brunet odsunął koronkowy materiał bielizny na bok i palcami wślizgnął się w rozgrzane wnętrze kobiety. Ellen krzyknęła, a on nie przestawał jej pieścić, aż po chwili poczuła, że długo już tego nie wytrzyma.

Wtedy mężczyzna odsunął się, a ona spojrzała na niego zaskoczona. Chciała już protestować, by do niej wrócił, ale Mitchell sięgnął dłonią do zapięcia spodni. Ellen westchnęła zachwycona, że zaraz poczuje w sobie twardego członka.

Spójrz na mnie! – odezwał się niespodziewanie. Dziewczyna zadrżała, ale spełniła jego żądanie. Wtedy zaczął się w nią wsuwać.

Jeremy na powrót oparł się o nią i zaczął poruszać w niej. Jego ruchy były pewne i szybkie, dostarczając im obojgu niebywałej przyjemności. Ellen marzyła, żeby to się nigdy nie skończyło, a jednocześnie, by wzniósł ją na szczyt rozkoszy jak najszybciej.

Przytrzymując ją jedną ręka, drugą zaczął ugniatać piersi przez materiał. Po chwili złapał za tkaninę i szarpnął, aż odpadło kilka guziczków bluzki, odsłaniając cały dekolt. Ze stanika wysupłał obie piersi i teraz mógł dotykać je bez zbędnych przeszkód.

Orgazm był tak silny, że aż brakło jej tchu. Poczuła gwałtowne skurcze. Świat przestał istnieć. Nie poczuła, gdy brunet na powrót oparł się o nią, dysząc do ucha. Mogłaby pozostać w takim stanie już na zawsze. Byleby on z nią był. Dochodziła do siebie z przymkniętymi powiekami.

W końcu Jeremy uniósł głowę do góry. Niechętnie otworzyła oczy, obawiając się nieco tego, co mogło teraz nastąpić

Jednak perkusista nic nie zrobił, tylko na nią patrzył. Trudno było wywnioskować, o czym teraz myśli, dlatego postanowiła zadziałać. Nie chciała, żeby ją zostawił i wrócił do siebie.

W sypialni byłoby nam wygodniej… – Delikatnymi ruchami dłoni zaczęła masować mu kark, czując, że nadal jest spięty. Mężczyzna się nie odezwał, tylko patrzył i pozwalał się dotykać.

Gdy nagle razem z nią odsunął się od ściany, krzyknęła. Ruszył po schodach na górę i skręcił do sypialni. Znaleźli się w środku i kopniakiem zatrzasnął drzwi. Podszedł do łóżka i ją położył.

Ellen postanowiła nie być bierna. Podniosła się i uklękła przed nim. Spoglądając na niego prowokująco, złapała za koszulkę i podciągnęła ją do góry. Jeremy pomógł jej zdjąć z siebie t-shirt. Szatynka mogła sycić oczy nagim torsem kochanka. Bezwiednie oblizała wargi. Pragnęła go, był dla niej doskonały i wiedziała, że nikt inny nie byłby w stanie go zastąpić.

Wyciągnęła pasek z jego spodni i zsunęła je w dół. Jeremy pochylił się, żeby wyjść z nogawek i butów. Chwilę później stanął przed nią całkowicie nagi. W przeciwieństwie do niej, bo Ellen ciągle miała na sobie ubranie i bieliznę. Pośpiesznie pozbyła się wszystkiego.

Kobieta obeszła bruneta i gdy odwrócił się do niej przodem, pchnęła go na łóżko. Dostrzegła zaskoczenie na jego twarzy, nie spodziewał się tego. Weszła na łóżko jak kociak i nachyliła się nad nim, żeby go pocałować. Jeremy natychmiast zareagował, objął ją dłonią za szyję i zetknęli się ustami.

Pocałunek był wygłodniały i przesycony namiętnością. Ocierała się piersiami o tors mężczyzny, sprawiając, że jej sutki zesztywniały. Dotyk Jeremy’ego przyprawiał ją o zawrót głowy i gwałtowny wzrost pożądania. Znowu chciała go poczuć. Z radością spostrzegła, gdy oderwała się od niego, , że jego penis był gotowy do dalszego działania.

Rozszerzyła uda i znalazła się tuż nad nim. Zaczęła na niego opadać, aż członek wszedł w nią idealnie. Wtedy Jeremy wysunął do niej dłonie i objął nimi jej piersi. Spoglądał Ellen w oczy, gdy zaczęła się na nim poruszać.

Pożądanie ich spalało i było jasne jak słońce, że żadne z nich tego nie wytrzyma. Ellen zatracała się w tym wszystkim coraz bardziej. Nagle Jeremy podniósł się i chwycił ją za kark, przyciągając do siebie. Wsunął język do wnętrza jej ust, doprowadzając ją tym do szału. Znalazła się na granicy wytrzymałości.

Z jej ust wydostał się głośny krzyk, ciałem wstrząsnął kolejny tego wieczoru orgazm. Jeremy nie przestawał się w niej poruszać, dopóki sam nie osiągnął spełnienia. Objął ją szczelnie i pozwolił, by położyła się na nim. Ledwo zarejestrowała, że nakrył ich pościelą. Było tak przyjemnie, jak tylko mogło być.

Milczeli, ale nie czuła teraz potrzeby rozmowy. Obawiała się jej. Cisza była bardziej wygodna. Ellen wystarczała bliskość mężczyzny. Nic więcej nie potrzebowała do szczęścia. Zamyśliła się tak bardzo, że gdy wróciła myślami do rzeczywistości, spostrzegła, że Jeremy zasnął.

Ostrożnie zsunęła się z niego i położyła obok. Uwielbiała go obserwować, kiedy spał. Mogła patrzeć na ukochanego bez ograniczeń. Dopiero teraz, gdy był tak blisko niej, zdała sobie sprawę, jak bardzo za nim tęskniła.

Nie była w stanie zapomnieć o Mitchellu, choćby miał minąć rok. Była w nim beznadziejnie zakochana. Co gorsze zdawała sobie sprawę z tego, że to zbliżenie nie zmieniło między nimi sytuacji. Nie sądziła, żeby Jeremy wybaczył jej tylko dlatego, że znowu razem poszli do łóżka.

Westchnęła cicho, bo wiedziała, że czeka ją batalia o niego. Z pewnością niełatwa, bo Jeremy był upartym mężczyzną. Ale musiała przebić ten mur i na powrót przyciągnąć go do siebie. Oparła głowę o tors perkusisty. Jeremy mruknął coś przez sen. W końcu Ellen sama zamknęła oczy i pogrążyła się we śnie.

Jeremy obudził się, gdy na zewnątrz było już jasno. Dawno mu się tak dobrze nie spało. Uśmiechnął, bo spodobało mu się to uczucie. Ostatnio nie sypiał najlepiej, dlatego teraz był tak zadowolony.

Nadal znajdował się w sypialni Ellen. Do tej pory nie wiedział, jak doszło do tego, że wylądowali w łóżku. Przyjechał do niej z awanturą o to, co zrobiła w pubie, a skończyło się na seksie. Zupełnie jakby niczego się nie nauczył. Spojrzał w bok i w sumie nie czuł się zaskoczony tym,  że miejsce obok niego było puste. Nie usłyszał szumu wody z łazienki, więc podejrzewał, że Ellen musi być gdzieś na dole.

Ostatni raz był w tym pokoju, kiedy jeszcze wszystko między nimi było w porządku. Teraz sprawy się pogmatwały, zwłaszcza po ostatniej nocy. Zdał sobie sprawę, że uległ Ellen. Domyślił się, że celowo go skusiła, a on dał ponieść się emocjom. Bo mimo wszystko nigdy nie przestał pragnąć szatynki, nadal miała na niego ogromny wpływ.

Miał trzymać się od niej z daleka i spróbować zapomnieć raz na zawsze. Poniósł sromotną klęskę, bo nie potrafił nad sobą zapanować. Był na siebie wściekły. Zamiast poukładać swoje życie, jeszcze bardziej je gmatwał. Powinien teraz wyjść i uciec od niej jak najdalej. Tak byłoby najlepiej dla nich obojga. Jednak jego problem polegał na tym, że wcale tego nie chciał. Pragnienia Jeremy’ego nie współgrały z tym, co należało zrobić.

Fakt, że wczoraj znalazł się w tym konkretnie lokalu, był zupełnym przypadkiem. Była to bardziej prośba aktualnej kochanki niż jego własna wola, ale zdecydował, że dlaczego by nie. To ona wybrała to miejsce i w sumie chciał je zmienić, ale po namyśle stwierdził, że wyszedłby na sentymentalnego kretyna. Ten bar kojarzył mu się z Ellen, ale oczywiście chciał wymazać te wspomnienia. Dlatego właśnie tam wszedł.

Nie od razu się zorientował, że Ellen jest w środku. Ale w pewnym momencie poczuł dziwne uczucie, że ktoś na niego patrzy. Tym kimś okazała się być ona. Nie dał po sobie poznać, jak wielkie wrażenie szatynka na nim wywarła. W pierwszym odruchu pomyślał, że podejdzie i zapyta, jak się jej czytało jego książkę.

Wkurwił się, kiedy dostał od niej paczkę zwrotną. Ale na co on liczył? Że Ellen zachowa ją dla siebie? Jeszcze gorsza była wiadomość, którą przesłała mu w kopercie. Uważała, że na nią nie zasługiwał? Że nie jest jej godzien, bo kiedyś był męską dziwką i publicznie się do tego przyznał?

Po tej notce miał ochotę zdemolować pół domu. Pewnie by tak zrobił, gdyby jego kochanka się nie pojawiła i nie wyciągnęła go na miasto. Stwierdził, że musi znaleźć ujście swojego gniewu, więc po prostu pojechał z nią.

Gdyby w jakikolwiek sposób domyślił się, że Ellen również tam będzie, ominąłby to miejsce szerokim łukiem. A ona podeszła do ich stolika i ucięła sobie pogawędkę na jego temat. Zastanawiał się, co powiedziała jego towarzyszce, która wylała na niego całego drinka. Nie żeby to zrobiło na nim jakieś wrażenie. Ale oberwał za coś, czego nie zrobił. Jeszcze.

Przeczuwał, że Ellen mogła poczuć się zazdrosna, ale i tak wyprowadziła go z równowagi tym, że się w to wtrąciła. Chciał ją dopaść jeszcze w klubie. Niestety miała swoją obstawę w osobie Deana. Musiałby wdać się z nim w bojkę, żeby się do niej dostać. Tylko że wtedy ochrona by go wyrzuciła za zakłócanie spokoju. Wolał więc poczekać i niespodziewanie zaatakować.

Pojechał pod dom szatynki, ale zaparkował po drugiej stronie ulicy przed podjazdem sąsiada i zaczaił się w cieniu. Długo nie czekał. Ellen zjawiła się pół godziny po tym, jak on przyjechał. Patrzył, jak żegna się z przyjaciółmi i idzie w kierunku schodów. Wiedział, że ją wystraszył, gdy wynurzył się z cienia.

Cała konfrontacja poszła nie po jego myśli. Ellen prowokowała go, a on jak głupi dał się wpuścić w maliny. Dziewczyna zaciągnęła go do środka i skończyło się seksem. Czuł się jak kretyn, bo nigdy żadnej kobiecie nie dał się tak zmanipulować, jak pozwolił na to Ellen. Nie żeby seks mu się nie podobał. Był świetny, jak zwykle. Ale to nie tak miało być i teraz był w kropce. To on musiał wykonać kolejny ruch.

W końcu wstał. Ellen, cokolwiek robiła w domu, nie zamierzała zjawić się w sypialni zbyt szybko. Ubrał się i wyszedł na jej poszukiwania. Ledwo zszedł na dół, usłyszał szczekanie Asterixa dochodzące z ogrodu. Przeszedł przez salon i zobaczył na podłodze przed kominkiem leżące legowisko a w nim szczeniaka, którego widział już poprzednim razem.

Ellen znalazł w kuchni. Robiła śniadanie. Od razu poczuł zapach smażonych naleśników. Pogwizdywała wesoło, więc była w dobrym nastroju. Taki widok bardzo by go ucieszył... kiedyś. Teraz niespodziewanie go zdenerwował, bo Ellen nagle udawała, że wszystko jest w porządku. A nie było, zdecydowanie nie było.

Musiała go wyczuć, bo nagle się odwróciła i zamarła ze szpatułką do naleśników w dłoni. Nucenie ustało, patrzyła na niego, jakby była zaskoczona widokiem Jeremy’ego w swoim domu.

Znowu cię przestraszyłem? – spytał, nawiązując do wczorajszego wieczoru. Nie czuł skruchy, więc po prostu usiłował patrzeć na nią dość obojętnie. Nie chciał, żeby Ellen wyczytała z jego twarzy prawdziwe emocje.

Prędzej zaskoczyłeś – odpowiedziała w końcu. – Myślałam, że jeszcze śpisz…

Już się wyspałem. – Wszedł w głąb kuchni i oparł się o blat wyspy kuchennej, która stała na środku. Doskonale sobie zdawał sprawę z tego, że ją teraz peszy. Ale właśnie o to mu chodziło. Chciał wszystko zdusić w zarodku. Noce takie jak ta nie mogły się powtarzać, chociaż naprawdę bardzo by tego chciał. Dlatego wymyślił coś, co mogło go przed nimi powstrzymać. – Jeśli szykujesz dla mnie śniadanie, to ja podziękuję.

Dlaczego? – wyrwało jej się i Jeremy dostrzegł, że Ellen się zarumieniła. W świetle dziennym nie była już taka pewna siebie jak wczoraj. Musiał wykonać szybką kontrę i ewakuować się, zanim znowu zrobi coś głupiego albo ulegnie dziewczynie i swoim pragnieniom kolejny raz.

Bo nie zabawię długo. Ale zanim wyjdę, chciałem z tobą porozmawiać.

O czym? – Wpatrywała się w niego, jakby czekała na wyrok. Jeremy wszystko przemyślał i doszło do niego, że to będzie chyba najrozsądniejsze wyjście z tej sytuacji. Nie mogli być ze sobą, a nie powinni spotykać się dla samego seksu. Przynajmniej usiłował sobie to wmówić. Uczucia, które do niej żywił, przerażały go.

Myślę, że oboje narobiliśmy bałaganu – odezwał się w końcu. – Ja mam swoje za uszami, ty również. Prawda?

Do czego zmierzasz? – spytała nagle dość obojętnie. Zmarszczył brwi w niemym zdziwieniu. Mimo to kontynuował dalej.

Myślałem o naszej sytuacji i uważam, że pora zacząć zachowywać się jak dorośli ludzie, którymi jesteśmy. Dużo nas wcześniej łączyło, ale nam nie wyszło. Nie zamierzam chować urazy do ciebie, nie można ciągle żyć przeszłością.

O czym ty mówisz, Jeremy? – Stoicki spokój szatynki bardzo go zaskoczył. Spodziewał się raczej wybuchu złości, krzyków. Chociaż jeszcze nie doszedł do końca i może krzyki i protesty miały się pojawić.

Nie chcę się z tobą kłócić. Pora ruszyć do przodu i zakopać topór wojenny, zacząć się dogadywać. Może nawet zostać przyjaciółmi. Myślę, że stać nas na to, co o tym myślisz? – Wziął głęboki oddech i udawał, że powiedzenie tego wcale nie kosztowało go sporo nerwów.

Chcesz, byśmy zostali przyjaciółmi? – Ellen ani drgnęła. A przecież wczoraj, gdy widziała go z kochanką, dostrzegł furię w jej oczach. Dlaczego teraz z takim spokojem przyjmowała jego słowa o przyjaźni?

Dlaczego by nie? W końcu każde z nas powinno ułożyć sobie życie na nowo, a bez sensu jest tak ciągle walczyć. Ja na pewno chcę ruszyć do przodu. Ty chyba też chciałabyś w końcu być szczęśliwa, nieprawdaż? – Lekko pochylił się ku niej.

Masz rację – odezwała się w końcu. – Możemy spróbować być przyjaciółmi, przecież tak jak powiedziałeś, jesteśmy dwójką dorosłych ludzi. – Nawet uśmiechnęła się lekko, aż miał ochotę przetrzeć oczy ze zdziwienia. Nie sądził, że uzyska taki efekt. Naprawdę spodziewał się wyzwisk, kolejnej kłótni i całego pakietu podobnego zachowania. Ale nie tego.

Serio? – Musiał wyglądać jak kretyn, ale był w szoku.

Dlaczego jesteś taki zaskoczony? Próba stworzenia związku nam nie wyszła, to może przyjaźń się uda. Poza tym jeśli zamierzasz się z kimś związać, nie powinnam stać ci na przeszkodzie, nie uważasz? – Nie zwrócił uwagi, że Ellen schowała ręce za siebie. Nie widział, jak mocno wbiła sobie paznokcie w skórę dłoni, byleby nie wybuchnąć.

No ok – skwitował krótko, bo chyba pierwszy raz w życiu nie wiedział, co powinien powiedzieć. – Chyba już wszystko sobie wyjaśniliśmy. W takim razie będę się zbierał. Odezwę się.

Jasne. – Już nie zobaczył wyrazu twarzy Ellen, kiedy wyszedł z kuchni.

Czym prędzej opuścił dom i skierował się do swojego auta. Czuł złość i obawiał się, że sytuacja może go przerosnąć, więc wolał oddalić się jak najszybciej. Teraz wiedział już wszystko. Ellen zwabiła go wczoraj, bo chciała mu pokazać swoją wyższość nad nim. Ewidentnie jej na nim nie zależało, tylko dlaczego tak bardzo chciała mu wmówić, że jest inaczej?

Właśnie dlatego zaproponował jej przyjaźń. Gdyby zechciał kolejnego romansu, miałaby go w garści. Nie mógł dać się znowu zniewolić, to nie była jego bajka. Myślał, że dziewczyna zareaguje inaczej. Odkąd ją poznał, pokazywała, że jej na nim zależy, że coś do niego czuje. Aż do dzisiaj. Zachowała się tak, jakby mówił o wyjściu do sklepu.

Miał do niej żal. Bo to nie była tylko próba zakończenia wojny między nimi. Owszem, już nie chciał z nią walczyć, czy chować urazy. Ale gdzieś w głębi siebie uważał, że Ellen będzie o niego walczyła, że go kocha tak jak on ją i nie zgodzi się na nic innego jak na związek.

Kilkukrotnie zaklął pod nosem. Był chyba jeszcze bardziej zły niż wieczorem. Teraz miał udawać jej przyjaciela, bo przecież właśnie to jej obiecał. Kompletnie nie umiał sobie tego wyobrazić. Wiedział jedno. Dopóki nie ochłonie, nie powinien się do niej zbliżać przez najbliższe kilka dni. Inaczej gotów zrobić następne głupstwo.

I co Wy na to? To jeszcze nie koniec 🙂

Słowa - klucze na dzisiaj : łzy, rozbita, głupią propozycję, Jared, druga szansa, zazdrość, lunch, grzecznym chłopcem, tworzyli udaną parę, niepoprawny.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Dzisiaj kronę błazna przejęła Ellen.
    Że niby “jak on śmiał” przychoddzic do baru z inną laską? No przeciez kazdy wie, ze ten bar to jest tylko do spotykania z Ellen 😂😂😂
    Oj Ellen, Ellen. Brunetka zabrała ci Kena do kompletu od Barbie to bedziesz jej go teraz obrzydzac? Nie ładnie.
    Nie mogłaś babo podejsc jak czlowiek, gdy siedzieli oboje, przywitać sie jak to maja w zwyczaju ludzie cywilizowani, pokazac, jak bardzo juz ci na nim nie zalezy (nawet gdyby serce mowilo inaczej), a potem zyczyc upojnej nocy i odejsc godnie, kocimi krokami pokazujac co stracil? Niestety, w takim spiskowaniu za plecami to godności się dopatrzyc nie mogę.
    Dean i Caro jak widzę podzielają moje zdanie😂😂😂😂
    “Bo to skonczony temat”😂😂😂😂😂😂Dopiero co pokazałaś jak bardzo skonczony😂😂😂😂😂😂😂😂
    Ooooo przepraszam Jo. Prawie się posikałam ze śmiechu. Ostatnio czesto mowi sie ‘odkryj w sobie dziecko”, ale ellen chyba źle zrozumiała to haslo. Weź ty jej ,prosze, wytlumacz, ze ma wyszukac w sobie poklady dzieciecej radosci i fascynacji, a nie foszka w stylu przedszkolaczka i zagrywek “Zbuntowanego anioła”😂😂😂😂
    Co ja pacze???
    Czyli najpierw zepsula kolesiowi randke, potem stwierdzila, ze to skonczony temat, a teraz rzuca sie na niego jak niewybzykana Jadzia na drzewo😂😂😂😂😂😂😂??
    Oj Ellen. Ja ci dofinansuje wibrator, zebys ty temu biednemu facetowi zyc dala.😂😂😂
    Jak Jeremiasz wlazł z nią do tej sypialni to muszę się go zapytać. Daj mi znac Jo, jak on wytlumaczy swoje spodnie. Bo ja to widze w iscie komiczny sposob😂😂😂😂
    Nie zdjal ich tylko rozpial. Wnioskuje ze nawet zsunal z tylka zeby wygodnie penetrowac Ellen, a potem wzial ja na rynce i tak z tymi spodniami opadajacymi nizej z kazdym krokiem szedl jak pingwin. Dobrze, ze zebow nie pogubil na schodach. I jeszcze kopniakiem zatrzasnal drzwi! Jak mu sie to kurde udalo skoro spodnie zapewnie ciagnal juz na kostkach? Ninja Jeremiasz – poziom zaawansowania: rozrywacz spodni high kickiem😂😂😂
    No a druga kwestia: po fuj on te drzwi zatrzaskiwal? No bo jakos mi umknelo by zamkneli za soba drzwi do domu, ale sypialnie to juz koniecznie zatrzasnac trzeba z glosnym trzaskiem zatrzaskiwanych drzwi. Niech se złodziej wchodzi i bierze co chce, byleby nie podejrzal ich w sypialni😂😂😂😂😂😂
    Ło madko! Mogłam nie pic tego drina przed lektura😂😂😂
    Ja zawsze po Danielsie to mam takie wyobrażenia, że dobry jeżu na bukszpanie!😂😂😂
    No dobra.
    Czytam dalej.
    Ale jak to zsunela mu spodnie jak Jeremy juz dawno nie mial spodni tylko odseparowane od siebie dwie nogawki dyndajace przy skarpetkach😂😂😂
    No ale ujeżdżanko pierwsza klasa.
    Tyle, że bez siodla i zaraz sie Jeremiasz źrebaczków doczeka.😂😂😂
    Łołołołoło madko! Że co? Że jak?
    Żigolak Jeremiasz?
    Ale się zrobiło gęsto!
    Zara wracam, musze se myśli rozcienczyć nastepntm Danielsem.
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    Jestem.
    No to jedziemy dalej.
    To ze kochanka wylala na niego CAŁEGO drinka bardzo dużo znaczy. Olała go po całości, a mogla przeciez upić trochę i olać go tylko połowicznie. Ale to i tak nic! Ja bym podeszla do baru, zamowila CAŁĄ butelkę (zeby nie bylo, ze tylko szyjkę, albo samo dno!) i jak bym mu ten fryz przygładziła tą całą butelką, to by zgryz wyrownal o podloge.
    Ale elo!
    Ellen ma czas na imprezy? Przeciez przy dwóch psach nie ma wolnej chwili!
    Ellen! Juz ja doniose na ciebie do obroncow praw zwierzat! Tak sie nie robi! Szczeniaczki trzeba glaskac cala dobe a nie tylko w przerwach od sexow.
    Bravo Jeremiasz!!!!! W koncu sie z tobą zgodzę: zacznijcie zachowywać się jak dorośli ludzie!😋😝😛
    Ijoijoijoijo – alarm friendzonu!
    Tylko to Jeremiasz pierwszy zfriendzonowal Ellen! Ja pierdziele, co za emocje, az sie boje isc siku, bo jeszcze cos przegapie.
    No prosze. Wybzykana Ellen nabrała rozsądku. I wszystko jasne. Te jej ostatnie odchyły to przez przepalony bezpiecznik punktu G.
    No czuję podstęp w tym jej zachowaniu.
    *
    Ale to był emocjonujący odcinek!
    Jo! Jestem roztrzaskana!
    I pośmiałam się i nawkurzałam się…
    You made my evening.
    Thank U 😘
    *
    A teraz uwaga, bo odgaduję kolejny odcinek.
    Ellen pociekną ŁZY, bo zorientuje się, że szyba w jej aucie jest ROZBITA. Dostanie GŁUPIĄ PROPOZYCJĘ sklejenia szyby na taśmę bezbarwną od przystojnego sąsiada, który nie grzeszy rozumem, ale ma na drugie imię JARED.
    Pies pogryzie jej ulubione szpilki, a ona krzyknie “to była twoja DRUGA SZANSA, ale ją zmarnowałeś, od dzis spisz w ogrodzie”.
    ZAZDROŚĆ obudzi sie w Jeremiaszu, ktory postanowi odebrać Ellen szczeniaka, bo zamiast go głaskać całodobowo chodzi na imprezy i robi głupoty.
    Ale najpierw umawia się na LUNCH z piekna panią weterynarz, ktora obiecuje nauczyc go obslugi zwierzatka. Pani weterynarz jest jednoczesnie byłą Jeremiasza i zwierza mu sie, ze jest ojcem, a kilkuletni Jeremiasz Junior jest GRZECZNYM CHŁOPCEM w przeciwienstwie do Jeremiasza Seniora.
    Oboje przyznają, ze kiedyś tworzyli UDANĄ PARĘ, ale pani weterynarz nie mogla zniesc Jeremiasza, bo jego język był NIEPOPRAWNY (nadużywał słów typu: poszłem, kichłem itd.)

    To jak?
    Zgadłam?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Wow, Jadzia!😀 Ale dzisiaj się spisałaś😉 Można rzec, na medal🏆Albo puchar, medalu nie znalazłam.
      Zazdrosna kobieta jest w stanie popełnić wiele głupstw. Ellen właśnie tak postąpiła. Emocjonalnie, jest w gorącej wodzie kąpana. Tę cechę ma ode mnie, bo ja często tak reaguję.
      Dokładnie 🙂 Bardzo skończony temat. Zwłaszcza wydarzenia w domu pokazały, jak bardzo skończony.
      Ninja Jeremy potrafi wiele😂😂😂 Cieszę się, że Cię tym rozbawiłam.
      Widzisz, moja droga, niewybzykana kobieta to groźna kobieta. Coś czuję, że niedługo Ellen rozbawi Cię jeszcze bardziej. Ale nie zdradzę nic więcej. Będzie niespodzianka🎁
      Kto by chciał okradać dom Ellen? Ma obronnego psa, zapomniałaś?😂😂😂 Więc drzwi nie musieli zamykać😀😀😀 Do tego szczeniak, o którego uwagę jest zazdrosny Jeremy 😈 Obstawa jak się patrzy.
      Ellen MUSIAŁA znaleźć czas na imprezę. Caro i Dean wydarliby ją za włosy, gdyby odmówiła. Więc musiała zostawić swoje alibi w domu.
      Jeremy popłacze się z radości, że się z nim zgodziłaś😘😘😘 Normalnie szok!!!
      I widzisz, Jadzia, Ellen dostała trochę seksu i myślenie jej wróciło. I pewnie gdyby nie propozycja Jeremy`ego, to być może doszliby do porozumienia. A tu boom, taka bomba z samego rana. Cud, że Jeremy patelnią nie oberwał.
      Nie masz pojęcia, jak bardzo cieszę się, że ten rozdział przypadł Ci do gustu😘😘😘 Lubię wywoływać takie emocje.
      Hahahaha! Muszę przyznać, że wymyśliłaś bardzo oryginalny scenariusz😂😂😂 Jak myślisz, co Ellen by zrobiła, gdyby Jeremy umówił się z panią weterynarz? Próbowałaby ją otruć? 😈
      Pewnie, że odgadłaś😀😀😀 W nagrodę umówię Cię na kolację z Jeremiaszem. Co Ty na to?😈😈😈😀😀😀😀

      • A
        Asia
        |

        Elen ty głupia pipo!! Jak juz sie krompomitiwac to raz, a porządnie…nie miała skrupułów Zeby podejść i przeszkodzić w randze , nie miała skrupułów by wejść na Jeremiego, ale zeby juz sie przeciwstawić jego słowom to miała…🤨 bo co? Ze duma? 🤦‍♀️
        Oboje sa siebie warci… tak mnie wpienili tym swoim rozsądnym myśleniem, ze … w 🤔sumie to nie wiem, ze co 😅

        Elen zaraz po jego wyjściu uroniła pierwsze łzy, była rozbita przez cały weekend i żałowała ze przystała na ta jego głupia propozycje. Jakis czas pozniej spotkała Jareda, któremu postanowiła dać druga szanse i miała nadzieje, ze wzbudzi tym zazdrość u Jeremiego. umowili sie na lunch i jared był grzecznym chłopcem. Naprawde tworzyli udana pare. Jeremi był tam takE jako „przyjaciel” ale zachowywal sie niepoprawnie .
        Moze byc 🤔😁

      • J.Gibson
        |

        O nie! Dzięki. Jeremiasz nie w moim typie. Pedofilia psychiczna mnie nie rajcuje. Wolę dojrzalszych panów (nie takich z oddziały geriatrycznego, dojrzałych emocjonalnie) Ale gdyby Richard byl wolny…. to wiesz, ja zainteresowana. W końcu mi Emily sprzątneła Jonnaha, to wakat kochanka mam wolny.

      • Jo Winchester
        |

        Asia! Bo oni są teraz mentalnymi dziećmi. Jak nie jedno coś wymyśli, to drugie zaraz to powtarza. Faktycznie przydałoby im się solidne lanie, co nie?😉 Za dużo kombinują, za dużo gmatwają. A wystarczyłoby wyłożyć kawę na ławę i albo rozejść, albo być razem. Niestety oni jeszcze do tego etapu nie doszli.
        Co do zgadywanki… Widzę, że dzisiaj nikt ze zgadujacych nie miał problemu, żeby coś wymyślić 🙂 Dobra robota 😉

      • Jo Winchester
        |

        Pedofilia psychologiczna?
        Richarda rozwiodę i po kłopocie, Jadzia 🙂

  2. J
    Julka
    | Odpowiedz

    Ło matko co tutaj się wydarzyło. Normalnie ten rozdział mnie rozwalił, musiałam go przeczytać jeszcze raz żeby tu cokolwiek ogarnąć 😁 Jak bym miała możliwość to przywalilabym obojgu. Co za pokrętna ich logika jak jedno chce to drugie wpada na durny pomysł że jednak nie i żadne nie jest w stanie przyznać się do swoich uczuć no po prostu mnie tu coś zaraz zaleje!! Albo niech będą razem albo niech się rozejdą i jedno niech wyjedzie na drugi koniec świata żeby się nie spotkać. Aj szkoda mi ich obojga…

    Co do słów klucz to hmm…
    Wg mnie znając Elen to zaraz po wyjściu Jeremiego zaleje się łzami bo nie tak sobie wyobrażał ich pierwszy wspólny poranek po tak długiej rozłące. Będzie zła i rozbita przez kilka dni bo będzie myślała że dała się wykorzystać Jeremiemu. Będzie chciała dać w mu w końcu do zrozumienia że jego propozycja zostania przyjaciółmi była głupia dlatego wymyśli plan w którym udział swój będzie miał Jared. Chcąc wzbudzić zazdrość w Jeremim umowi się z nim na lunch żeby pokazać mu co stracił a przez przypadek na tym spotkaniu pojawi się Jared który będzie udawał że Elen dała mu druga szansę i są razem. Jeremi jednak nie da nic po sobie poznać mimo że będzie się gotować w środku a żeby zrobić na złość El będzie grał grzecznego chłopca i udawał że cała ta sytuacja go nie poruszyła. Po całej tej sytuacji Elen będzie myślała że Jeremiemu jednak na niej nie zależy i że może lepiej by to było jednak jak najszybciej zakończyć. Postanowi więc wyjechać gdzieś na dłuższy urlop żeby odpocząć od całej tej sytuacji. Jednak jej przyjaciele nie dadzą o sobie zapomniec i uknuja małą intrygę wysyłając w to samo miejsce Jeremiego. Jeremi najpierw nie będzie chciał brać w tym udziału i będzie myślał że Elen w swojej samotni nie jest sama i tak naprawdę tworzy udaną parę z Jaredem. Jednak przez przypadek podsłucha rozmowę Caro i Deana że tak na prawdę to Elen na nim zależy i zrozumie że zachowywał się niepoprawnie. Postanowi pojechać i odnaleźć swoją ukochaną a kiedy ja odnajdzie okaże się że El miała wypadek i go nie pamięta 😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Obawiam się, Julka, że będzie im potrzebny porządny łomot. Piszesz się na to?
      Tutaj jest ewidentny konflikt interesów. Sprawa mogła zostać wyjaśniona szybko, a oni to wszystko sobie pogmatwali. I gmatwają dalej. Ale skoro wywołują Twoją złość, to jest dobrze. Gorzej, jeśli bohaterowie pozostają obojętni, prawda?
      Cieszę się, że przyłączyłaś się do zgadywania. Bardzo fajny scenariusz wymyśliłaś 😉 Myślisz, że trafiony?

  3. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    łzy, rozbita, głupią propozycję, Jared, druga szansa, zazdrość, lunch, grzecznym chłopcem, tworzyli udaną parę, niepoprawny.

    Elen po wyjściu Jereymego wybuchnie placzem. Bedzie chodzila przez kilka dni stradznie rozbita. Po tygodniu odezwie sie fo niej jej byly chlopak Jared. Bedzie chcial sie z nia spotka. Elen na poczatku bedzie oporna lecz po nawoach zgodzi sie na spotkanie. Umowia sie na lunch. Jared bedzie chcial zeby dala mu druga szanse. Powie ze tworzyli zgrana pare i ze tera bedzie grzecznym chlopcem. Elaen nazwie go nieporawnym i wyjdzie.

    A co do rozdzialu. No brac kija i lac ich oboje. Mam nadziej ze ten Jared wezmie sie za dupsko Elen bo to serio. Powini znalezc kogos innego. Bo jak wifac nie beda razem. Jak na razie. A denerwuja mnie strasznie. Gorzej niz dzieci

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      No, Aaaaa, niezła jesteś 🙂 Ale nie zdradzę, o co mi dokładnie chodzi 🙂
      Jared… Jared to bardzo, bardzo seksowny były chłopak Ellen. Zdradzę, że trochę krwi Jeremy`emu napsuje. Z jakim skutkiem? Czy odbije Ellen? Niby mówi się, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Ale czasami powroty bywają udane. Może Jeremy to nie jest jednak mężczyzna dla Ellen? Jak myślisz?☺

      • A
        Aaaaa
        |

        Mysle ze masz racje. Nie powinno sie w hodzic dwa razy do tej samej rzeki choćby nie wiem co. Moze o sie zmienil. Ale zawsz zostaje ta niepewnosc…
        Co do Jeremego tez wymyslil przyjaźń. Ciekawe jak bedzie sie dalej zacgowywal. I co na to Elen? I co ten Jared zrobi xd

      • Jo Winchester
        |

        Niby nie powinno się wchodzić. Osobiście znam kilka takich przypadków, że takie ponowne wejście było dobrym rozwiązaniem 😉 Czy w przypadku Jareda i Ellen też byłoby to możliwe?
        Jeremy nigdy wcześniej nie proponował żadnej kobiecie przyjaźni. Po prostu odchodził. Czy to, że w ten sposób chce mieć z nią kontakt, może o czymś świadczyć?
        Jeremy jeszcze nie wie, że nadchodzi zagrożenie 😀

      • P
        Pati
        |

        Dziewczyny, powiedzenie o którym mówicie ma nieco inne znaczenie 😊 “nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki” nie oznacza, że nie powinno się czegoś robić. Filozof, który był autorem sentencji, miał na myśli, że nie można wejść dwa razy do tej samej rzeki bo nie jest to możliwe. Woda w rzece cały czas płynie więc nigdy nie będzie taka sama. Dlatego nie można wejść dwa razy do “tej samej” rzeki. Wejść można tyle razy ile się chce, po prostu woda będzie w niej inna 😊 i o takie znaczenie w tym powiedzeniu chodzi.
        Nie piszę tego żeby Was urazić, a jako ciekawostkę ☺️ mało kto używa tego powiedzenia poprawnie.

      • Jo Winchester
        |

        O, popatrz, Pati 🙂 Ja tego nie wiedziałam 🙂 Po prostu przyjęłam, że jest tak, jak się tego używa. Wcale nie czuję się urażona 🙂 Dziękuję za informację 🙂
        Choć tak myślę, że to powiedzenie już tak się zakorzeniło, jego błędne używanie, że ciężko to zmienić 😉 Po prostu kwestia przyzwyczajenia, a jak wiadomo, je ciężko wykorzenić 😀

  4. J
    Julka
    | Odpowiedz

    Porządny łomot to myślę że za mało 😂 tam to by się przydało prawdziwe trzęsienie ziemi. Oczywiście że się pisze nawet rękami i nogami 😁 na początku to było nawet zabawne ale teraz tak jak mówisz wywołuje to złość bo zachowują się jak dwójka smarkaczy którym zabrało się łopate z piaskownicy 😁 a co do scenariusza to myślę że nie trafiłam do ani jednego słowa klucz 😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Muszę Cię trochę zmartwić 😕 Jeszcze kilka odcinków mogą Cię podenerwować. Przynajmniej w pewnym stopniu. Chociaż… Nie będę już nic mówiła, sama zobaczysz. Mam nadzieję, że mnie za to nie zastrzelisz 😉 I zechcesz doczytać Randki do końca 🙂

      • J
        Julka
        |

        No myślę że dam im jeszcze szansę 😁 może kiedyś się dogadają. Najważniejsze że coś się między nimi dzieje 😂 i z pewnością doczytam Randki do końca 😉

      • Jo Winchester
        |

        Bardzo mnie to cieszy 🙂 Ellen i Jeremy`ego pewnie też 😉 Między nimi podzieje się… myślę, że całkiem sporo. A ja jestem ciekawa, czy ktokolwiek obstawia, że oni mogą do siebie nie wrócić 😀😀😀

Napisz nam też coś :-)