Trzynaście randek (XLIV)

with 27 komentarzy

Rozdział 44

Trzynaście randek - okładka ebooka

Gdy tylko zamknęły się drzwi za Jeremym, Ellen nie wytrzymała i złapała za talerz z naleśnikami, które mieli zjeść na śniadanie. Szkło rozbiło się, a jedzenie rozsypało po podłodze. Była tak wściekła, że aż dłonie zaczęły jej drżeć. Zsunęła się wzdłuż mebli, siadając na podłodze. Nie wierzyła, że to się naprawdę stało.

Mieli zostać przyjaciółmi? Po tym wszystkim, co ich ze sobą łączyło? Przecież dla niej to nie było wykonalne.

Kiedy zadzwoniła do Jeremy’ego, a on spławił ją, już wtedy wiedziała, że będzie ciężko go odzyskać. Aczkolwiek cały czas sądziła, że jest to możliwe. Wierzyła w to aż do dzisiejszego poranka. Dopóki Jeremy jej nie uświadomił, że żadnego związku nie będzie, ale za to mogą być dwójką przyjaciół z seksualną przeszłością. Tak, to z pewnością się uda.

Mówiąc to wszystko, patrzył jej prosto w oczy, jakby tylko czekał na jakąś nieprawidłową reakcję, której nie powinno być. A wtedy odszedłby raz na zawsze, twierdząc, że nawet przyjaźń z nią nie jest możliwa. Tego jeszcze bardziej nie chciała. Jeremy dał jej znać, że nie życzy sobie bliższych kontaktów, które im się zdarzały do tej pory nawet po rozstaniu. Od tego przecież miał swoją dziewczynę. Na samą myśl w oczach pojawiały się łzy.

Długo trwało, zanim wewnętrznie jakoś się pozbierała. A przynajmniej otrząsnęła na tyle, by wstać i posprzątać za sobą. Nie mogła sobie poradzić z tą sytuacją. Dlaczego do cholery zgodziła się na to? Powinna zaprotestować i wykrzyczeć mu, że nie chce być jego przyjaciółką, która powinna kibicować kolejnemu związkowi, a dziewczyną, z którą on stworzy ten związek.

Nie rozumiała już siebie. Jeśli kiedyś uważała, że po rozstaniu z Jaredem czuła się rozbita, to na obecną sytuację nie potrafiła znaleźć określenia. Wcale nie czuła się lepiej. Nie chciała być teraz sama, bo zewsząd atakowały ją myśli, a ona nie miała jak sobie z nimi poradzić. Wiedziała, że Caroline i Dean powinni być w domu. Musiała spotkać się z przyjaciółką i wyżalić, chociaż zdawała sobie sprawę, że Caro nie popadnie w zachwyt, iż znowu przespała się z Jeremym. Ale Ellen potrzebowała jej, więc wiedziała, że będzie musiała to znieść.

Zawołała Asterixa i poszła po Lucyfera, który urzędował w salonie. Gdyby nie psy, niechybnie by zwariowała. Dzięki nim nie czuła się aż tak samotna. Wpuściła Asterixa na tylne siedzenie, a szczeniaka położyła na przednim. Mogli wyruszyć w drogę.

Zjawiła się w rezydencji pół godziny później. Dean i jej przyjaciółka siedzieli nad basenem, korzystając z doskonałej pogody. Gdy Caro ją zobaczyła, aż zsunęła z nosa okulary przeciwsłoneczne.

Piłaś? Wyglądasz jak z krzyża zdjęta – powiedziała, poprawiając się na leżaku. Dean przyglądał się Ellen z ciekawością, ale na razie milczał. Asterix ułożył się obok niego, a szczeniaka szatynka wypuściła na trawnik.

Za to zostałam przyjaciółką Jeremy’ego. Nieźle, co nie? – odpowiedziała Ellen, siadając na leżaku obok i spojrzała na brunetkę, która musiała pomyśleć, że Ellen do reszty oszalała.

Czyli piłaś. Mogłam nie pozwolić ci samej wysiąść. Nie przejmuj się, ta laska raczej nie zechce z nim być.

On był wczoraj pod moim domem… – mruknęła Ellen, a Caroline od razu uważniej na nią spojrzała.

Dean, czy ona powiedziała, że Jeremy u niej był? Bo mi się wydaje, że przesłyszałam się… – Kobieta przelotnie zerknęła na swojego partnera, po czym znów utkwiła wzrok w szatynce. – Ellen? Wygoniłaś go, prawda? Nie mów tylko, że znowu z nim spałaś! – powiedziała nagle, jakby czytała w myślach Ellen.

Nie oceniaj mnie, potrzebuję przyjaciela a nie kata. Już sama dla siebie nim jestem! – Dłonie zaczęły jej się trząść, tłumione emocje wychodziły na wierzch i czuła się koszmarnie.

Przecież sama widzisz, jak to na ciebie działa, wyglądasz jak kupka nieszczęścia! – Caro zeszła ze swojego leżaka i przykucnęła przed nią. – Po prostu nie mogę patrzeć, jak cierpisz.

Jeremy i tak mnie nie chce! – warknęła Ellen, patrząc na Caroline takim wzrokiem, iż ta od razu ją przytuliła. – Dla niego ta noc nic nie znaczyła. Rano, jak gdyby nigdy nic powiedział, że wszystko przemyślał i zaproponował mi przyjaźń! Rozumiesz? My będziemy tylko kumplami! On chce iść do przodu, bo ma już nową dziewczynę.

A ty mu uwierzyłaś? – odezwał się dotąd niewiele mówiący Dean. – Ellen, co jak co, ale myślałem, że takie kłamstwo umiesz dostrzec.

Dean nie mieszaj jej w głowie teraz. Ellen tego nie potrzebuje! – Caro rzuciła mu ostrzegawcze spojrzenie, a mężczyzna uśmiechnął się w odpowiedzi. – Co mu odpowiedziałaś na tę propozycję?

Zgodziłam się. Co miałam zrobić? Jeremy zachowywał się tak, jakby nie uznawał niczego innego.

Może faktycznie powinniście od siebie trochę odpocząć? Ellen, proszę cię, nie patrz na mnie tak, jakbym to ja była twoim największym wrogiem. Oboje nie wiecie, czego chcecie. Tylko błagam! – Kobieta podniosła obie ręce do góry. – Nie mów, że wiesz, bo gdybyś wiedziała, nie zgodziłabyś się na tak głupią propozycję.

Co mam teraz zrobić? – spytała Ellen nieco spokojniej.

Jak to, co? Uspokój się dziewczyno. Jeremy chce przyjaźni, chce uwić sobie nowe gniazdko? Nie widzę lepszego rozwiązania. Ale to oznacza, że ty również możesz zrobić to samo.

Nie będę chodziła na żadne randki, chyba oszalałaś!

Ale kto powiedział o randce? – Caroline uśmiechnęła się chytrze. – Po prostu słyszałam, że Jared pojawił się w mieście. Moglibyście się spotkać. Macie wspólną przeszłość, a z tego co wiem, on chętnie by cię odwiedził.

Jared jest w Vegas? – Na chwilę myśli Ellen zmieniły kierunek. – Nie kontaktował się ze mną.

Może nie chciał ci przeszkadzać. Albo nie jest pewny, czy ty byś chciała się z nim spotkać. Uważam, że powinnaś do niego zadzwonić.

Nie wiem, czy to jest dobry czas… – mruknęła szatynka, jednocześnie wściekła i przybita. Jeremy ją odrzucił, a ona nie wiedziała, jak sobie z tym poradzić. Co z tego, że sama dała mu do zrozumienia, że nie chce z nim być, kiedy prawda wyglądała zupełnie inaczej.

A kiedy będzie odpowiedni moment? Facet jest w ciebie zapatrzony jak w obrazek i chciałby naprawić to, co kiedyś zrobił źle. Przecież nikt nie każe ci wiązać się z nim od razu. Spotkacie się jak dwójka dobrych znajomych. Kiedyś tak wiele was łączyło. Chociaż daj mu się zrehabilitować. – Caroline przemawiała do niej spokojnie.

Nie jestem pewna…

– Ellen! – Dziewczyna nagle wrzasnęła najwyraźniej wyprowadzona z równowagi, aż Dean i Ellen spojrzeli mocno zdumieni. – Przestań się tak zachowywać, weź stery w swoje ręce. Chcesz, żeby życie przeleciało ci przez palce na wiecznym użalaniu się nad sobą? Tylko dlatego, że Jeremy powiedział, iż woli, byście byli jakimiś przyjaciółmi? Zacznij się bawić tak jak on. Też masz do tego prawo.

–  Przepraszam... – Ellen wzięła głęboki oddech i uśmiechnęła się lekko, chociaż przyszło jej to z trudem. Caroline miała rację, nie mogła tak żyć. Poza tym spotkanie z Jaredem Evansem nie musiało być takie złe dla niej. Może chociaż wtedy odsunie na chwilę swoje myśli o perkusiście.

Przestań przepraszać. To co, zadzwonisz do Jareda? – Brunetka zakończyła wypowiedź z uśmiechem na twarzy.

Zastanowię się nad tym. Po prostu daj mi czas, chyba nie muszę tego robić już w tej chwili.

No nie. Ale rozerwij się wreszcie. Jestem pewna, że Jared ci w tym pomoże. – Caro wróciła na swój leżak i wystawiła twarz do słońca.

Od kiedy jesteś taką fanką „Padalca”? – spytała Ellen, uśmiechając się pod nosem, kiedy przypomniała sobie, jaką ksywkę nadała mu Caroline, gdy Ellen i Jared jeszcze byli razem.

Po prostu uważam, że każdemu należy się druga szansa. A Jared się zmienił, przecież już ci to udowodnił, prawda? Piszesz z nim czasami.

Na bardzo luźnej stopie. Owszem, można powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi. Ale już go dawno nie widziałam. On jest zajęty, ja również.

To są jakieś przeszkody, by się spotkać? Ellen, miej wreszcie jaja i zacznij zachowywać się jak dawna ty, a nie cień tej kobiety, która została po zerwaniu z Jeremym. No chyba, że podoba ci się takie życie. To wtedy śmiało, nie krępuj się. – Caroline dalej prowokowała przyjaciółkę.

Caro ma rację, pasujesz na ofiarę, Ellen. Myślę, że to urzeknie Jeremy’ego i po prostu rzuci ci się w ramiona – dodał Dean, a jego dziewczyna parsknęła ze śmiechu. – W sumie ten cały Jared może też na to poleci. Faceci uwielbiają być rycerzami na białych koniach.

Ty też przeciwko mnie, Brutusie? – spytała Ellen, patrząc na niego. Dean Anderson nie wydawał się przejęty.

Po prostu usiłujemy ci uświadomić, że świat się nie skończył i że sama możesz się przy tym nieźle zabawić. Caro ma rację.

Powtórz to! – zażądała nagle Caroline, spoglądając na niego uporczywie.

Co? – spytał zdezorientowany Dean.

To o mojej racji. Podobało mi się to – odpowiedziała mu, uśmiechając się najszerzej, jak tylko mogła. Dean wybuchnął głębokim śmiechem.

Jesteś niemożliwa. Tak, miałaś rację. Zadowolona? – Puścił jej oczko, a Caroline posłała mu całusa w powietrzu. Ellen czasami czuła się przy nich jak w cyrku. Ale teraz zazdrościła im. – Wracając do reszty mojej wypowiedzi. Skoro Jeremy chce się bawić, to znaczy, że ty również możesz, a nawet bym rzekł, że powinnaś. Chyba nie chcesz być gorsza od niego, co nie?

Do czego zmierzasz, Dean? – Ellen nie myślała teraz jasno, ale to dlatego, że jej umysł był zaprzątnięty porannymi zdarzeniami. Nie chciało się jej zgadywać, o czym myślał chłopak jej przyjaciółki. Wolała usłyszeć o tym wprost.

Ona tak zawsze? – Mężczyzna znów zwrócił się do swojej kobiety, a ta skinęła głową. – No ok, wytłumaczę ci to najprościej, jak tylko potrafię. Jeremy ma pannę, tak? A przynajmniej twierdzi, że ją ma. Chociaż na jego miejscu nie byłbym tak stuprocentowo pewny, czy mu po wczorajszym wybaczy.

Dean, przejdź do konkretów! – Pośpieszyła go Caroline.

Jeśli Jeremy chce bawić się w przyjaźń, to tylko oznacza, że się boi. Musisz mu uświadomić, że to ciebie chce. A nic bardziej nie uświadamia faceta niż zazdrość o kobietę. Więc przychylam się ku pomysłowi Caroline. Powinnaś spotkać się z tym całym Jaredem. Zaistnieć w sieci. Niech twój przyjaciel przygląda się temu dokładnie. – Dean zakończył wypowiedź z iście diabelskim uśmiechem.

Wychowałam potwora! – jęknęła Caro, ale skinęła potakująco głową. Uśmiechnęła się, kiedy komórka zawibrowała i odczytała wiadomość. Kilka sekund później odezwał się dzwonek do drzwi. – Ellen, poszłabyś otworzyć? Nie wiem, gdzie podziała się moja narzutka, a nie chciałabym świecić ciałem półnaga przed kimś, kto właśnie stoi przed domem.

Ok. – Dziewczyna niechętnie, ale podniosła się ze swojego miejsca i ruszyła do wnętrza domu. Caroline wyczuła na sobie spojrzenie Deana i posłała mu niewinny uśmiech.

Kotku, dlaczego tak na mnie patrzysz? – spytała, nawijając pasmo włosów na palec. Wiedziała dobrze, jak to dekoncentruje ukochanego.

Co ty wymyśliłaś? – Dean wstał ze swojego leżaka i ruszył drapieżnym krokiem ku Caroline. Dziewczyna ciężko przełknęła ślinę.

Nie wiem, o czym mówisz… – Brunetka poruszyła się niespokojnie pod czujnym wzrokiem partnera.

Kto do nas przyjechał i dlaczego poprosiłaś Ellen, żeby otworzyła? – Usadowił się tuż obok niej.

Caroline! – Rozległo się u wejścia na taras i zarówno Caro, jak i Dean, spojrzeli w tamtą stronę. Na progu stał wysoki, cholernie wysoki mężczyzna, umięśniony tak samo jak Dean, o nienagannej aparycji.

Jared, co za niespodzianka! – Caro pomachała mu ze swojego miejsca, unikając spojrzenia Deana. – Słyszałam, że jesteś w mieście i liczyłam, że przypomnisz sobie o dawnej znajomej.

Faktycznie, co za niespodzianka! – Dean zaczął się śmiać, gdy Jared zbliżał się do nich, a Ellen tuż za nim. Przyjaciółka Caroline mordowała ją wzrokiem, ale Caro zdawała sobie nic z tego nie robić.

Jared Evans. – Jared wyciągnął dłoń w kierunku Deana, ten przyjął ją i odwzajemnił uścisk.

Dean Anderson.

Nie mógłbym nie sprawdzić, jak się masz, będąc w Vegas. – Jared zwrócił się do Caro. -– Ponieważ będę tu nieco dłużej...

Zostajesz na dłużej? – Zachwyt w słowach Caroline był autentyczny, kiedy mrugnęła porozumiewawczo do przyjaciółki. – Ellen, słyszałaś?

Nie wydaje mi się, żebym nagle ogłuchła. – Dziewczyna obserwowała Caro i Jareda. Była wręcz przekonana, że ta dwójka uknuła to i że musieli kontaktować się ze sobą już od jakiegoś czasu. W jakimś stopniu była zła na Caro za to, że bez porozumienia z nią zadzwoniła po Jareda, by go tu sprowadzić. Choć z drugiej strony trochę rozumiała te powody.

Dziewczyny, wyglądacie fantastycznie. – Evans usiadł na leżaku, na którym poprzednio siedziała Ellen. – Tęskniłem za wami… – Nawet ślepy by zauważył, że te słowa kierował bardziej do szatynki niż do Caroline, która z wyraźnym zadowoleniem przyglądała się byłej parze.

Nic nie wspominałeś, że wybierasz się do Las Vegas na dłużej, kiedy ostatni raz pisaliśmy ze sobą – odezwała się Ellen, zajmując miejsce na skraju tego samego leżaka, co Jared.

Po pierwsze, nie pytałaś. – „Padalec” posłał jej taki uśmiech, od którego stopiłoby się niejedno kobiece serce. – Po drugie, pisaliśmy dość dawno i wtedy jeszcze nie wiedziałem, że wyląduję w Vegas. Po trzecie, lubię sprawiać niespodzianki, a ta najwyraźniej mi się udała. Miałaś cudowną minę, Ellen.

Spadaj dzieciaku! – Ellen wytknęła mu język, po czym uśmiechnęła się lekko. Naprawdę lubiła tego wielkoluda i po tym, jak sytuacja między nimi się ustabilizowała, mogli wreszcie normalnie ze sobą rozmawiać i funkcjonować.

Chętnie, ale tylko z tobą. – Mrugnął do niej okiem. – Zjesz ze mną lunch?

Oczywiście, że Ellen zje z tobą lunch – wtrąciła się Caroline. – Ja i Dean musimy załatwić kilka rzeczy. Prawda, skarbie?

Bardzo ważnych rzeczy. Wybacz, Ellen, ale znasz Caro. Nie da mi żyć, jeśli nie zrealizujemy tego dzisiaj.

Serio? To straszne, prawie ci współczuję, Dean. – Ellen wstała i spojrzała na swojego byłego chłopaka, który czekał na odpowiedź. – Skoro i tak nas wyganiają, to czemu nie. Nie mam dzisiaj nic lepszego do roboty. Muszę tylko zabrać psy do domu.

Psy? Dorobiłaś się drugiego dziecka, Ellen? – Jared zaczął się rozglądać i gdy dostrzegł małego szczeniaka niedaleko nich, tarzającego się po trawie, wstał i podszedł do niego, biorąc go na ręce. – Jak ma na imię?

Lucyfer.

Mam nadzieję, że mówisz o tym z mojego serialu. – Mężczyzna spojrzał na nią zabawnie, tuląc do siebie psa, który od razu zaczął go lizać po dłoni. – Chyba mnie polubił.

Zaskoczę cię, ale to labrador. On lubi wszystkich. – Ellen gwizdnęła na Asterixa, który drzemał kilka metrów dalej.

Ellen, ranisz moje serduszko… – Jared teatralnie chwycił się za pierś, niosąc przy okazji Lucyfera na drugiej ręce.

Serduszko? – prychnęła, ale uśmiechnęła się po chwili. – Nie wiem, czy pod tą skalną powłoką cokolwiek się chowa.

Zawsze możesz się o tym przekonać. – Mrugnął porozumiewawczo do pary, która rzekomo śpieszyła się z wyjściem, ale nadal leżała na jednym leżaku. – Do zobaczenia, Caroline. Z pewnością jeszcze się spotkamy.

Opiekuj się dobrze Ellen! – zawołała za nimi Caro, machając parze na pożegnanie. Ellen w odpowiedzi pokazała jej środkowy palec.

Widzę, że poziom waszej przyjaźni nic a nic się nie zmienił – odezwał się Jared, gdy znaleźli się przed domem Andersona. Pomógł szatynce zapakować psy do samochodu.

Nadal to samo. Uwielbiam tę gadzinę, chociaż czasami irytuje mnie jak nikt inny na tym świecie – odpowiedziała mu, zamykając drzwi, by psiaki nie uciekły.

Więc jednak nie jestem numerem jeden w tej klasyfikacji. Co za ulga! – Oparł się o auto i zaczął intensywnie przyglądać kobiecie. – Będę jechał tuż za tobą, a później pojedziemy moim samochodem.

Dlaczego? – Cieszyła się, że go widzi, naprawdę. Tylko nie umiała czerpać z tego radości tak do końca, na sto procent.

Bo tęskniłem za tobą? I nie chcę, żebyś uciekła mi zbyt szybko. Obiecuję, że będę dzisiaj grzecznym chłopcem – wymruczał zmysłowo, aż spojrzała na niego.

Kiedyś tworzyli naprawdę udaną parę, szalała za nim i nie posiadała się ze zdumienia, że ktoś taki jak on zainteresował się zwykłą dziewczyną. Poznali się, gdy razem z Richardem i Aaronem poleciała do Vancouver na jedną z aukcji, w których Harris lubił uczestniczyć. Jak się okazało, Jared też na niej był, towarzysząc jednemu ze swoich przyjaciół.

Dość szybko zostali parą. Ellen była wniebowzięta, bo Jared okazywał się dżentelmenem w każdym calu, czułym facetem, o jakim długo marzyła. Chociaż większość czasu spędzał na planie serialu, w którym grał jedną z głównych ról, to nie zapominał o jej istnieniu. Potrafił przylecieć do Vegas choćby na kilka godzin, żeby ją tylko zobaczyć. Długo była przekonana, że to ten jedyny.

Zaczęło się psuć między nimi, gdy spostrzegła, że Jared staje się coraz bardziej zaborczy i zazdrosny. Oczywiście jego zazdrość łechtała jej ego. W końcu która kobieta nie odczuwa satysfakcji, widząc, że facet jest o nią zazdrosny. Tylko że z czasem Jared okazywał zazdrość coraz częściej.

Potrafił zadzwonić do niej po obejrzeniu odcinka "Fast N Loud", gdzie rzekomo flirtowała z jednym z klientów Richarda. Kiedy byli razem i wychodzili na miasto, wystarczyło, że uśmiechnęła się niewinnie do przypadkowo spotkanego znajomego, a w zamian dostawała awanturę. Po wszystkim Jared przepraszał i obiecywał, że więcej już taki nie będzie. Jednak nic się w tej kwestii nie zmieniało.

Mimo, że jej na nim zależało, nie potrafiła dłużej tego znosić. Była rozczarowana postawą ukochanego, a on nie umiał nad sobą zapanować. Pamiętała, że strasznie się wtedy pokłócili, Jared nie chciał tego zerwania. Aż w końcu jego zraniona męska duma wzięła górę i tego dnia rozstali się na dobre. Powiedziała mu, że nie ma czego u niej szukać, jeśli dalej taki będzie. Rozczarowanie bolało, ale wolała się rozejść, niż dalej dusić się w tym związku.

Długo nie miała od niego żadnych wieści, ale też sama nie próbowała się z nim kontaktować. Dopiero po miesiącu napisał. W wiadomości, którą jej przesłał, nie było cienia pretensji do niej, co ją bardzo zaskoczyło, aczkolwiek nie przestała być nieufna. Przeprosił za całą sytuację między nimi, wziął na siebie winę za rozpad ich związku. Spytał, czy od czasu do czasu może się z nią kontaktować, bo nie chciałby i tego stracić. Zgodziła się ze względu na to, co ich wcześniej łączyło.

Od tej pory Jared zachowywał się nienagannie. Był miły, bezpretensjonalny, po prostu starał się pokazywać, że się zmienił. W końcu spytał, czy mogą spotkać się tylko na kawę. Chyba nadal wiedział, że ciężko jest jej zaufać mu drugi raz, ale o dziwo nie naciskał. To był pierwszy i ostatni raz, kiedy się widzieli od rozstania.

Później przypomniała sobie o weselu kuzynki i nawet rozmyślała nad tym, czy nie zaprosić Jareda. W końcu zrezygnowała z tej myśli, bo uważała, że Jared mógłby narobić sobie nadziei na powrót. A ona sama nie wiedziała, czego tak naprawdę chce. Ostatecznie wylądowała w klubie z randkami, w którym poznała Jeremy’ego.

Jared… – odparła, ale mężczyzna jej przerwał.

Ellen, po prostu daj się dzisiaj porwać. Obiecuję, że nie zrobię niczego, czego ty byś nie chciała. No chyba, że jednak zechcesz? – Mrugnął okiem, uśmiechając się rozbrajająco. Już zapomniała, jaki potrafił być czarujący. Sprawiał, że kobiety padały u jego stóp. Tylko że to nie działało na nią jak wcześniej.

Jesteś niepoprawny – zgodziła się ostatecznie i ruszyła za kierownicę. – Tylko mnie nie zgub.

Chciałabyś, mała! – Mężczyzna pewnym siebie krokiem skierował się do swojego samochodu. – To raczej ty uważaj, żebyś nie musiała wąchać moich spalin.

Kretyn! – roześmiała się i wsiadła. Zapaliła silnik i wyjechała pierwsza. Może nie oczekiwała takiego dnia, ale z pewnością było to znacznie lepsze, niż użalanie się nad sobą z powodu Jeremy’ego. Zastanawiała się nad słowami przyjaciół. Może mieli rację, jeśli chodziło o całą sprawę. Dodatkowo Dean zasugerował jej, by nieco podrażniła Mitchella obecnością Jareda. Powoli zaczynała się nad tym zastanawiać. Przyszłość miała pokazać, czy słusznie.

Słowa klucze: demolować, odzyskać, terapii wstrząsowej, bałagan, przeprosiny, piknik, drugą szansę, randkę.

Mam do Was pytanie. Chcecie nadal bawić się w odgadywanie? Bo widzę, że coraz mniej osób bierze w tym udział.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. D
    Dominika
    | Odpowiedz

    Uwielbiam te słowa klucze ♥️
    Jeśli chodzi o kolejną część to nie mam pomysłu. Czekam niecierpliwie na kolejną część! Czemu one są tak krótkie 🙁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Są dłuższe, niż były 😉 A raz w miesiącu mają podwójną długość. Więc nie jest tak najgorzej 🙂
      Miło mi, że lubisz słowa klucze 😉

  2. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Też zauwazylam że coraz mniej osob w tym uczestniczy. A warto sobie cos tam napisac xs no mozna dostac juz tekst w srode. Jak dla mnie Jo zostaw odgadywanie xd.
    Bede sie starac odgadnac xd
    A co do słów kluczy🤔🤔🤔🤔
    Jared bedzie staral sie odzyskac Elen. Pp rerapi wstrzasowej jaka urzadzila mu acia ganiajac go kijrm stwierdzi. Ze Elen to ta jedyna. Zaprosi ja na piknik ktory okarze sie byv randka i poprosi zeby dala mu druga szanse.Ellen powie ze jak na razie ma balagan e swoim zyciu i ze musi to wszystko poukladac a nir demolowac jeszcze bardziej 😂😂😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Na pewno wezmę to pod uwagę 🙂 Fajnie, że widzisz w tym plusy 🙂 I że sama bierzesz udział w odgadywaniu 🙂
      Jak tak czytam czasami te scenariusze, to sobie myślę: Dlaczego ja nie wpadłam na taki pomysł? 😀
      Brawo, Aaaaa 😉 Za odgadywanie 🙂 Tak trzymaj 🙂

  3. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Po prostu uwielbiam 🙂 Już nie mogę się doczekać jak to wszystko dalej się potoczy. Mam nadzieję, że wreszcie każdy z nich trochę odpuści i się dogadają. Chociaż zanim to nastąpi to zapewne przygotowała Pani kolejna dawkę wielkich emocji 😄 Jestem Pani wielką fanką i życzę kolejnych świetnych pomysłów ❤️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 😉 ♥️ Ślicznie dziękuję 😉 Za komentarz i pochwałę.
      Ludzie dzielą się na dwie grupy. Takich, co w końcu odpuszczają i takich, co nigdy nie odpuszczą, choćby to miało ich zabić. Na szczęście Ellen i Jeremy są w tej pierwszej grupie.
      U mnie nic nie dzieje się szybko 🙂 Także jeszcze odpowiednią dawkę emocji zaserwuję moim czytelnikom 🙂
      To zaszczyt dla mnie mieć taką czytelniczkę i fankę 🙂

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Mam nadzieje, ze ta sytuacja z Jaredem jeszcze bardziej nie skomplikuje in wszystkim życia 😅i ze tak naprawde nie zagości on tu długo 🤪 co do słów klucz mam kilka wizji , ale nie wiem na co sie zdecydować. I przyznam szczerze, ze lubię takie zabawy, ale ostatnio brakuje mi poprostu czasu 🤷‍♀️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie chciałabyś, żeby Jared odbił Ellen? 😛 Może taki wstrząs przydałby się Jeremy’emu? 😉 Jared to bardzo miły mężczyzna, daj mu szansę 😂😂😂 Przecież każdy na nią zasługuje 🙂
      Jestem ciekawa Twoich scenariuszy 🙂 Możesz wpisać wszystkie, jeśli tylko Ci się zechce 🙂
      Dlatego bardzo Ci dziękuję, że mimo braku czasu zawsze coś naskrobiesz pod moim postem 🙂 Dziękuję ❤️

  5. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Ja zgaduję!!! JA!!!
    Jeremiasz zdemolował salon u siebie, to teraz zdemoluje u Ellen. Co przekreśli jego szanse na “żyli długo i szczęśliwie” już całkowicie, nieodwracalnie i na amen, bowiem jego wyczyn, niczym terapia wstrząsowa oczyści Ellen z majaków o wspólnej przyszłości. Bałagan Jeremiasza pomoże jej posprzątać Jaredino. Jeremiasz pójdzie po rozum do głowy, ale nie wymyśli nic nowego, więc starym zwyczajem zrobi Ellen niespodziankę w postaci pikniku przeprosinowego i poprosi o drugą szansę. Niestety Ellen jest już umówiona na randkę z Jaredem i zbywa go krótkim: Bujaj wory w pomidory! bo stara miłość nie rdzewieje i Ellen pod dotykiem Jareda odkryje nie tylko tęczę, ale i skarb na końcu niej.
    Prosze mi nie gratulować. ja wiem, że wygrałam.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jeśli nie mogę pogratulować, to co mogę?😈

      • J.Gibson
        |

        Dawaj mnie ten rozdział następny! i to już!

      • J.Gibson
        |

        kurde…. musze sobie avatar zmienić, bo taka poważna na tym jestem, że niekiedy ludzie nie wiedzą, że żartuję

      • Jo Winchester
        |

        Hmmm…. Jak bardzo chcesz go mieć?
        Jadzia! Wykorzystaj ten avatar, którego nie użyłyśmy do Porwania Heleny. Jestem pewna, że już wtedy nikt nie będzie miał wątpliwości, że żartujesz.

      • J.Gibson
        |

        Rżący kuń? No Way! Zaraz zaczynam mało zabawne fantasy. Znaczy, będą tam humorystyczne elementy, ale klimat raczej daleki od komedyjów. Zobaczymy jak mi to wyjdzie…

      • Jo Winchester
        |

        Dałaś mi wyzwanie. Jak coś znajdę, to Ci wyślę.

  6. P
    PAT
    | Odpowiedz

    I’m back…! 😁 no cóż mogę powiedzieć…. Jeremy Ty bucu ogarnij się bo ci jakiś lamus dziewczynę zwinie 🤷‍♀️ja wiem, że Ty ciągle liczysz na moją obronę ale moje pomysły też się kończą 😂 A tak serio to jestem za tym żeby Ellen się z Jaredem przespała…I potem uświadomiła sobie, że jednak Jeremy to jest lepszy w te klocki 😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Wróciła obrończyni wysłannika piekieł 😂😈 Znaczy Jeremy`ego. A już bałam się, że zwątpiłaś w niego😀
      Ok, żarty na bok. Jeremy powoli odpala już trybiki, odpowiedzialne za myślenie. I wreszcie dojdzie do wniosku, że Ellen to tylko “moja ci ona”😂
      Myślisz, że dobrze by było, gdyby Ellen poszła z byłym do łóżka? Toż to byłby Armagedon 😈

      • P
        PAT
        |

        Spokojnie jestem jestem…. wcale nie zwątpiłam 😂 no wiesz, będąc fair, Jeremy też spał z tą inną dziewczyną więc dlaczego Elen ma sobie odmówić?daj się im przynajmniej pocałować 😂 jeszcze najlepiej gdyby Jeremy się o tym dowiedział/zobaczył 😁 też go trzeba trochę pomęczyć, mimo że go bardzo lubię 😂

      • Jo Winchester
        |

        Dam im… nie powiem, co im dam 😂😀 Zdradzę, że Jared napsuje trochę krwi panu perkusiście. Masz rację, Jeremy zasłużył sobie na to. Tylko czy Ellen potrafiłaby iść z innym do łóżka, nawet nie będąc w związku z ukochanym mężczyzną?

      • P
        PAT
        |

        Pewnie nie pójdzie z nim do łóżka ale jakaś sytuacja podbramkowa się znajdzie 😂 no musi wręcz! 😂 już widzę to wkurwienie Jeremiego 😈😈😈 nie mogę się doczekać 😂 “…przecież sam chciałeś żebyśmy zostali przyjaciółmi…” 🤣🤣🤣🤣

      • Jo Winchester
        |

        Hahaha, weź! Boski tekst! 😀 Już widzę te wstrząsy sejsmiczne w Las Vegas (na skutek wkurwienia Jeremy’ego) 😛
        Panowie będą mieli okazję spotkać się przypadkiem. Tylko cicho sza, nie mów nikomu 🤣🤣🤣

      • P
        PAT
        |

        Ok obiecuję, że takie info zostawię dla siebie 😂 kurde znając temperament Jeremiego… R.I.P. Jared 😈

      • Jo Winchester
        |

        😂😂😂 Jared jest wyższy i szerszy w barkach od pana Mitchella 😈😈😈😀😀😀

      • P
        PAT
        |

        Spoookojnie… I tak nie ma szans z Jeremym 😂 obie to wiemy Jo 🤷‍♀️ liczę na srogi wpierdziel (pasowało mi tu inne słowo 😂)

      • Jo Winchester
        |

        Wojna będzie, a raczej powiedziałabym, że bitwa. Na co, kiedy i gdzie… Wkrótce się okaże 😂
        Jakie słowo? 😈😈

    • P
      PAT
      | Odpowiedz

      Trzeci raz piszę ten komentarz 😂 aż podziwiam samą siebie za wytrwałość 🤷‍♀️ co do bitwy to już nam przed oczami te oklepane mordki … obu panów 😎😈 słowo wpierdziel tylko w bardziej niecenzuralnym znaczeniu 😂

      • Jo Winchester
        |

        Ja podziwiam Ciebie 🙂 Za wytrwałość 😀 Ja już nic o spotkaniu panów nie napiszę 😈😈😈 Sama zobaczysz, czy będzie mordkobicie, czy też nie 😛

Napisz nam też coś :-)