Trzynaście randek (XLVII)

with 10 komentarzy

Rozdział 47

Trzynaście randek - okładka ebooka
 

Za moją piękną towarzyszkę. Cieszę się, że nie odmówiłaś i przyjechałaś tutaj ze mną, Ellen. – Jared mrugnął okiem, na chwilę odrywając od niej wzrok. Ellen wiedziała, iż jej były chłopak jak mało kto potrafił sprawić, aby kobieta czuła się piękna i doceniana. Pod tym względem naprawdę miał małą konkurencję.

Za miły wieczór. – Stuknęli się kieliszkami i Ellen upiła kilka łyków wina, które było jednym z jej ulubionych. Jared doskonale zdawał się o tym pamiętać, jak również o wielu innych rzeczach z nią związanych.

Więc opowiesz mi, co działo się u ciebie przez te kilka miesięcy? – Mężczyzna rozsiadł się wygodnie na krześle, lustrując spojrzeniem swoją towarzyszkę. Ellen wiedziała, że on nie odpuści, dopóki mu czegoś nie powie. Zdecydowała więc, iż na razie powie mu tylko to, co chciała, by wiedział.

Jesteś uparty. Głównie pracowałam. Znasz Richarda, wiesz, że co chwilę dostarcza coś, czym należy się zająć. Poza tym jestem przecież odpowiedzialna za kontakty ze stacją, która emituje nasz program. Na szczęście sezon skończył się niedawno, więc mogę trochę wyluzować.

Caroline wspominała o twoim występie w teledysku. To prawda? – spytał Jared tak naturalnie, że Ellen przez chwilę przyglądała się mu uważnie, czy on wie coś więcej, czy po prostu pyta. Nie miała pojęcia, co Caro mogła mu powiedzieć i czy cokolwiek wspominała o Jeremym.

Caro jak zwykle musi pochwalić się za mnie. Owszem, wystąpiłam w jednym klipie. W sumie dzięki Richardowi. Wypożyczył kilka swoich aut dla pewnego zespołu z warunkiem, że ja mam ich pilnować i będę jedną z modelek, których oni potrzebowali.

Co to za zespół? – Mężczyzna nie wyglądał na rozzłoszczonego. Zaskoczył ją, bo wciąż pamiętała, jak reagował, gdy byli parą. Jared nie panował wtedy nad swoją zazdrością. Czyżby wreszcie się tego nauczył? Na odległość, gdy ze sobą pisali, zapewniał, że tak. Ale w realnym życiu mogło być zupełnie inaczej. Ellen wolała być ostrożna.

Black Panther – odpowiedziała krótko i niedbale.

Nie znam. Ale nic dziwnego, nie słucham takiej muzyki. To twoja domena, Ellen. – Aktor uśmiechnął się naturalnie i lekko pochylił w jej stronę. – Może w końcu dasz namówić się na jakiś epizod w moim serialu? Jesteś obyta z kamerą.

Zwariowałeś? – Dziewczyna roześmiała się głośno i szczerze. – Nie jestem zawodową aktorką. Praca przy serialu to zupełnie inny poziom. Taki występ kosztowałby mnie mnóstwo stresu. Nie wiem, jak ty sobie z nim radzisz.

Chętnie bym ci pomógł go opanować. – Błysk w oku Jareda powiedział jej dużo. Nadal miał na nią ochotę i wcale się z tym nie krył. – Propozycja pozostaje aktualna. Gdybyś zmieniła zdanie...

Będę o tym pamiętać. Dziękuję, Jared, wiem, że zawsze o mnie zadbasz. – Przerwali rozmowę, bowiem kelner przyniósł ich zamówienie.

Jeśli tylko byś mi pozwoliła, mógłbym zadbać o ciebie tak, jak to kiedyś robiłem – dodał, gdy znów zostali sami. – Nie zamierzam naciskać, nie bój się. Po prostu chciałbym, żebyś to wiedziała. Na mnie możesz polegać.

Jesteś wspaniały, Jared…

Tylko bez ale. – Pogroził jej palcem, znowu żartując. Takiego Jareda lubiła. Wiedziała, że gdyby nie obecność Jeremy’ego w jej życiu, to teraz poddałaby się aktorowi bez wahania. – Wiesz, jak źle znoszę jakiekolwiek ale.

Oczywiście, w żaden sposób nie można ci się sprzeciwić. Co z twoją karierą? – spytała nagle Ellen, zmieniając temat.

Co ma z nią być? Nie bardzo wiem, o co dokładnie pytasz. – Mężczyzna spojrzał na nią zastanawiająco.

Od trzynastu lat pracujesz przy jednym serialu. Wiem, jak ważne jest dla ciebie to show i wiem również, że kochasz to, co robisz. Nie myślałeś o poszerzeniu swoich horyzontów? – Dobrze go znała i wiedziała, jakim jest utalentowanym aktorem. Przecież widziała filmy, w których występował.

Mówisz o zagraniu w czymś, co nie będzie tasiemcem? – spytał Jared, ocierając usta serwetką. – Myślałem, że lubisz mnie w roli Samuela.

Dobrze wiesz, że tak jest i to nie ulegnie zmianie. Samuel Parker na zawsze pozostanie moją ulubioną postacią. – Ellen dopiła resztkę wina i odsunęła od siebie talerz. – Po prostu myślę, jak wiele mógłbyś jeszcze pokazać światu.

Na przykład jako kto? – Chyba go zaciekawiła, bo Jared spojrzał na nią zainteresowany.

Widzę cię jako mrocznego mordercę, przeczesującego szerokie lasy w poszukiwaniu kolejnych ofiar. Oczywiście działasz w masce i nie rozmawiasz z tymi, których złapiesz, co tylko podnosi poziom ich strachu. Jedna z nich, młoda dziewczyna, jakimś cudem ci ucieka, po czym wpada w ramiona młodego, przystojnego strażnika leśnego, którym też jesteś ty. Ofiarowując jej pomoc, jednocześnie bawisz się nią i manipulujesz. Czekasz, aż ona odkryje, że tak naprawdę nigdy nie uwolniła się od ciebie.

Twoja wyobraźnia czasami mnie zaskakuje, Ellen. – Używając nieco żartobliwego tonu, Jared spojrzał na nią z podziwem. – Właśnie stworzyłaś fantastyczny scenariusz do dobrego thrillera.

To tylko luźny pomysł. W każdym razie mam nadzieję, że kiedyś znów zobaczę cię na dużym ekranie.

Będziesz pierwszą osobą, którą o tym powiadomię. Zjesz deser? – spytał.

Nie ma szans, nie zmieszczę go. – Po sytym posiłku Ellen czuła się pełna. – Możemy wyjść.

Co tylko zechcesz. – Jared skinął na kelnera, który po chwili zjawił się z rachunkiem. Mężczyzna szybko uregulował należność i razem mogli opuścić restaurację. Ellen była zadowolona, bo wieczór okazał się naprawdę udany oraz miły, bez przykrych niespodzianek. – Mówiłem ci, że wyglądasz prześlicznie?

Komplemenciarz. – Szatynka roześmiała się głośno, gdy zmierzali jego samochodem w stronę jej domu. – Dobrze wiesz, iż mówiłeś.

To w dalszym ciągu za mało – stwierdził Jared, przyśpieszając. Ellen spojrzała na niego uważnie. Kobieta dostrzegła pierwsze oznaki podniecenia na jego obliczu. Jared oblizał usta niecierpliwie, dłonie miał mocno zaciśnięte na kierownicy. Ellen zdawała sobie sprawę z tego, co może się wydarzyć. Przez chwilę zapatrzyła się na widoki za szybą. Drgnęła, gdy Jared dotknął jej dłoni. Szybko odwróciła ku niemu wzrok.. – Gdzie mi uciekłaś?

Nie tak daleko... – Wreszcie zatrzymali się, bo dojechali na miejsce. Jared ponownie otworzył przed nią drzwi. Nie była zaskoczona, kiedy skierował się razem z nią na schody. Stwierdziła, że pozwoli mu, by ją odprowadził, nic więcej. Nawet gdyby nie dała słowa Jeremy’emu, nie byłaby w stanie ot, tak pójść do łóżka z Jaredem. Właśnie odwróciła się, żeby coś mu powiedzieć, gdy zobaczyła tuż przed sobą twarz szatyna. Jego usta zaatakowały jej własne, nim zdołała cokolwiek zrobić. Pocałunek sam w sobie był bardzo przyjemny. Jared całował obłędnie i zdawał się doskonale o tym wiedzieć. W krótkim czasie zawładnął jej językiem, śmiało sobie z nim poczynając. To ją otrzeźwiło. – Przestań!

Co? – wymamrotał mężczyzna, patrząc na nią nieprzytomnie. – Ellen, skarbie, pragnę cię jak cholera. Nie zostawiaj mnie teraz.

Muszę iść! – Dziewczyna stanowczo wysunęła się z jego ramion.

Ellen! – zawołał za nią, jednak kobieta zdążyła otworzyć drzwi i wejść do środka. Może nie byli ze sobą od kilku miesięcy, ale Jared nadal wiedział, jak rozbudzić w niej pragnienie. Ellen stanęła pod drzwiami i nasłuchiwała, czy były partner odszedł. Przez kilka sekund zupełnie nic się nie działo i Ellen pomyślała, że Jared za chwile zechce sforsować te drzwi. W końcu szatynka usłyszała kroki na schodach i po chwili ryk odjeżdżającego auta. Nie zdawała sobie sprawy, iż przez ten czas wstrzymywała oddech. Dziwnie się czuła. Z jednej strony Ellen była zadowolona, że udało się powstrzymać Jareda przed próbą zaciągnięcia jej do łóżka, a z drugiej czuła wyrzuty sumienia, bo używała go, by wzbudzić zazdrość Jeremy’ego. Z kolei on za pomocą zręcznej gry słów wkręcił ją, by nie ulegała byłemu chłopakowi. Ellen czuła, że lada chwila zwariuje. Przez wszystkie akcje wyląduje w psychiatryku. Musiała napić się jakiegoś mocniejszego alkoholu., Jej umysł potrzebował odpoczynku. Myśli, które szalały po głowie, zaczynały ją przytłaczać. Wstała z podłogi, na którą osunęła się zaraz po tym, jak Evans odjechał i ruszyła w kierunku barku mieszczącego się w salonie.

 

Jeremy obudził się z głową tak ciężką, iż przez chwilę zastanawiał się, jak wiele wypił poprzedniego wieczoru. Zaraz jednak przypomniał sobie, że te czasy minęły przeszło sześć lat temu. Otworzył oczy i poczuł kłujące, niewidoczne szpilki wciskające się w jego skroń. Nienawidził poranków, kiedy od samego poranka towarzyszył mu silny ból głowy.

Wiedział, czym dolegliwość była spowodowana. Mało snu, bo w nocy mógł o nim pomarzyć. Zasnął dopiero nad ranem. Cały czas był wściekły, bo przecież Ellen poszła na randkę i nie miał od niej żadnych wieści. Niby obiecała, że nie prześpi się z tamtym, ale nie posiadał żadnej pewności. Może Ellen nadal pragnęła Jareda?

Jeremy wstał w tak samo podłym nastroju, w jakim się położył. Zszedł na dół do kuchni, żeby napić się kawy. Powinien zająć się sprawami zespołu, ale jakoś niespecjalnie miał na to ochotę. Na nic jej nie miał. Spojrzał na komórkę, ale nie było tam żadnych wieści od Ellen.  Innych sms-ów nie liczył. Zastanawiał się, czy dziewczyna jeszcze śpi, czy może już się obudziła, czy jest sama. Za dużo pytań, za mało odpowiedzi.

Gdy ekspres pracował nad świeżą kawą, on poszedł do łazienki i wyciągnął z szafki fiolkę z tabletkami przeciwbólowymi. Musiał wziąć jedną, bo wiedział, że gdy budzi się z bólem od rana, ten nie chce zniknąć. Nie miał wyjścia. Dwie godziny później czuł się lepiej, ale tylko fizycznie. Psychicznie cierpiał na chorobę, która nazywała się Ellen.

Chciał wiedzieć, co robi. Chciał ją zobaczyć i przekonać się, że nie była dotykana przez tamtego. Chyba by go zabił, gdyby to miało miejsce. W końcu wziął telefon i napisał do Ellen krótką wiadomość, czy jest w domu. Gdy odpisała po chwili, aż się zdziwił. Nie spodziewał się, iż dziewczyna zrobi to tak szybko. Może to był dobry znak?

Pośpiesznie zgarnął z szafki kluczyki do samochodu i wybiegł z domu. Wmawiał sobie, że jedzie do niej w czysto przyjacielskiej wizycie. Nic więcej, nic ponad to. Próbował tłumić zazdrość, nie chciał, by Ellen o tym wiedziała. Bo w końcu który idiota proponuje dziewczynie przyjaźń, okazując zazdrość? Tylko on, Jeremy Mitchell.

Po drodze wstąpił do Starbucksa i nabył dwie kawy, żeby mieć powód, byle jaki, ale by był. Po namyśle dokupił kilka pączków i z taką paczką ruszył dalej. Zajeżdżając pod dom Ellen, stwierdził z ulgą, że na podjeździe nie stało obce auto. Wychodziło na to, iż była sama. Zadzwonił dzwonkiem i czekał, aż kobieta otworzy. Nie chciał być nachalny, wchodząc jak do siebie, chociaż w końcu przyjaciele tak robili.

Cześć. – W drzwiach pojawiła się Ellen i zrobiła mu przejście do środka. – Co tam masz?

Coś dobrego. – Jeremy uśmiechnął się szeroko, jakby przed chwilą wcale nie zastanawiał się, co zastanie na miejscu. – Wyjmij talerz.

Sam możesz to zrobić... – Ellen oparła się o wyspę kuchenną, spoglądając na niego. Dopiero teraz zobaczył jej minę. Nie była zachwycona. Czyżby jednak jej w czymś przeszkodził? Zdusił szybko tę myśl i starał zachowywać się naturalnie.

Jasne, jeszcze pamiętam, gdzie są. – Perkusista odłożył siatkę na blat i otworzył jedną z witryn. Gdy odwrócił się z powrotem, zauważył, że Ellen bawi się nerwowo palcami. Odłożył talerz i zbliżył się na pewną odległość. – Ellen? Czy coś się stało?

Dlaczego miałoby się coś stać? – odpowiedziała pytaniem na pytanie, używając dość nerwowego tonu. Teraz zyskał pewność, że coś było na rzeczy.

Bo widzę, że jesteś na skraju wybuchu. Możesz mi powiedzieć, o co chodzi. Może będę umiał ci pomóc. Chodzi o wczorajszą randkę? – Musiał zadać takie pytanie, bo tak naprawdę chciał poznać prawdę i mieć to za sobą.

Czy ja wyglądam jakbym była z kamienia? – Frustracja w głosie szatynki mocno zaskoczyła Jeremy’ego. Nigdy jej takiej nie widział.

Ja nie wiem, o czym… – zaczął mężczyzna, ale dziewczyna mu przerwała.

Nie wiesz, o czym mówię? – spytała, robiąc krok do przodu. – Ja mam swoje potrzeby, Jeremy!

Ja chyba... – Przeczuwał, że może mieć teraz minę skończonego durnia, ale to, co Ellen powiedziała, było czymś, czego kompletnie się nie spodziewał. – Ellen, spróbuj się uspokoić i porozmawiamy normalnie...

O czym? O czym porozmawiamy? Znajdziesz dla mnie cudowne rozwiązanie? Sam powiedziałeś, że mam się szanować i nie dopuszczać do siebie Jareda, przynajmniej nie od razu! – Ellen warczała, zaciskając drobne dłonie w pięści. Dyszała, jakby przebiegła z pięć mil.

Owszem, to był mój pomysł. Uważam, iż dobrze zrobiłaś, nie pozwalając zaciągnąć się do łóżka już na pierwszej randce. – Jeremy odetchnął z ulgą, bo zyskał pewność, że ten gnojek nie dotykał jego Ellen. Ale nie podobał mu się fakt, że ona tak bardzo do tego dążyła. Gorączkowo zastanawiał się, co zrobić i powiedzieć, zanim Ellen wymyśli coś, co sprawi, że tym razem on będzie w takim stanie jak ona.

Świetnie! Tylko co ze mną i moimi potrzebami? Ostatni raz kochałam się z tobą! Jak długo mam żyć w ten sposób? – W normalnych okolicznościach Jeremy roześmiałby się i zakpił z jej zachowania. Ale doskonale ją rozumiał. Minęło ledwo  kilka dni, odkąd napadł na nią pod domem.  Wtedy kochali się ostatni raz. To nie było dawno temu, ale wliczając frustrację i wszelkie emocje, jakie im towarzyszyły, wszystko narastało. On również potrzebował bliskości kobiecego ciała, ale nie takiej, jaką mógł dostać od pierwszej lepszej kobiety. On chciał kochać się z Ellen, tylko z nią.

Wszystko można jakoś rozwiązać... – Jeremy przyglądał się ukochanej, gdy stała na wyciągnięcie ręki, wściekła i pociągająca. Chyba nie było takiego wcielenia Ellen, które by go nie podniecało.

Niby jak? Skoro nie mogę uprawiać seksu z Jaredem, to z kim mam to robić? – Perkusista zagryzł wargę, widząc, jak piersi Ellen zaczęły unosić się gwałtownie wraz z każdym oddechem. Jak ona patrzyła na niego zarumieniona i gotowa do ataku.

Zawsze mogę ci pomóc... – odezwał się w końcu. Wnikliwie obserwował reakcję kobiety. Ellen najpierw uniosła brwi do góry, mrużąc przy tym oczy. Chyba nie rozumiała do końca, co usiłował jej przekazać.

Chcę seksu, a nie pomocy, Jeremy! – krzyknęła i podeszła do zlewu, po czym zacisnęła na nim palce.

Przecież powiedziałem, że ci pomogę – przemówił znowu mocnym głosem. – Jeśli potrzebujesz seksu, jestem w stanie ci pomóc.

Ty? – Ellen jak na komendę odwróciła się i patrzyła na niego, jakby widziała go po raz pierwszy w życiu. Źrenice rozszerzone z podniecania i szoku, który wywołały jego słowa, mocno zaciśnięte usta i te fantastyczne piersi, będące na wyciągnięcie dłoni. – Przecież mówiłeś, że masz dziewczynę...

Miałem. – Nie chciał mówić prawdy, że to było oszustwo. Na pewno nie teraz. – Nie wyszło nam. Jestem wolny, Ellen... Mogę ci pomóć.

Proponujesz mi seks? – Ellen oddychała coraz szybciej. Jeremy nie wiedział, czy to z szoku, czy może było spowodowane czymś zupełnie innym.

Jeśli będziesz w potrzebie, to ja...

Ja TERAZ jestem w potrzebie, Jeremy! – odpowiedziała stanowczo. Oczy jej zapłonęły, a on poczuł gwałtowny wzrost pożądania.

Więc nie powinienem pozwolić damie czekać. – Jeremy podszedł do niej tak blisko, iż dzieliły ich dosłownie centymetry. Czuł zapach jej ciała, rozpalonego i złaknionego dotyku męskich dłoni.

Perkusista pochylił się nad nią, starając się kontrolować reakcje własnego ciała, by nie wyjść na nachalnego ani zbytnio napalonego. Ale ledwo co dotknął ust Ellen, zatracił się w tym, a pożądanie przejęło nad nim panowanie. Jeremy objął ją w biodrach i lekko przycisnął do siebie. Usłyszał jej zduszony jęk, gdy wślizgnął się swoim językiem w głąb ust Ellen, poczynając sobie całkiem śmiało.

Dziewczyna złapała go za szyję i dość gwałtownie odpowiedziała na pocałunek. Musiało ją palić kosmiczne pragnienie, bo Jeremy nagle poczuł, jakby Ellen chciała go wchłonąć, ugasić płonący w niej pożar. Piersiami ocierała się o jego tors, mierzwiła mu włosy, przygryzała wargi.

On również płonął z pragnienia, marząc, by wsunąć się w nią jak najszybciej. Jego dłonie zaczęły badać każdy zakątek ciała szatynki, aż wsunęły się pod bluzkę, mknąc ku górze. Gdy Jeremy zacisnął palce na jej piersi, dziewczyna mruknęła z zadowolenia. Sama badała strukturę mięśni ramion perkusisty, na co jej chętnie pozwalał. Ellen mogła z nim robić, co tylko chciała.

Kiedyś seks był dla niego jedynie cielesnym doznaniem, wyzbyciem się ogarniającego ciało pożądania. Nie rozumiał ludzi, którzy twierdzili, że można wynieść z tego coś więcej. Aż do niedawna nie potrafił pojąć prawdziwej istoty współżycia.

Z Ellen wszystko wyglądało inaczej. Oczywiście nie od samego początku. W zasadzie dopiero teraz poczuł różnicę. Pragnął jej dotykać, całować każdy centymetr skóry, pokazać, iż jest dla niego kimś więcej niż wszystkie dotychczasowe kobiety.

Jeremy złapał ją za pośladki i uniósł do góry, a ona ochoczo objęła go nogami w pasie. Posadził dziewczynę na wyspie kuchennej i jedną ręką strącił z niej rzeczy, które mu przeszkadzały. Coś się rozbiło, ale żadne z nich nie zwróciło na to uwagi. Mężczyzna miał teraz jeden cel i skrupulatnie dążył do niego. Oczywiście razem z Ellen.

Zaczął rozbierać ją powoli, aż kobieta została w samej bieliźnie. Ellen pożerała go zachłannym wzrokiem, a on nie pozostawał jej dłużny. Jednak nie na to miał ochotę. Odpiął stanik i uwolnił obie piersi, biorąc je w posiadanie. Szatynka, zachwycona tym zabiegiem, odchyliła głowę lekko do tyłu. Jeremy skorzystał z niemego zaproszenia i wpił się ustami w szyję ukochanej. Ellen westchnęła cichutko.

Perkusista odchylił materiał majtek i wślizgnął się palcami w rozgrzane wnętrze. Oddech kobiety przyśpieszył, a ona poruszyła biodrami, chcąc czerpać jak największą przyjemność z dotyku bruneta. Jeremy wcale nie zamierzał jej niczego żałować.

Gdy Ellen wsunęła mu dłonie w szorty, chwytając za penisa, Jeremy gwałtownie wciągnął powietrze. Dziewczyna ściskała go oraz głaskała. W końcu Jeremy nie wytrzymał. Nakierował się i wszedł w Ellen aż do końca. Szatynka krzyknęła i od razu dotknęła swymi ustami jego miękkich warg.

Mężczyzna naprawdę chciał rozkoszować się tym jak najdłużej. Marzył, by przedłużyć przyjemność. Ale gdy znalazł się w niej, wszystko się skumulowało. Przyśpieszał, aż jego ruchy stały się chaotyczne. Ich ciężkie oddechy mieszały się ze sobą.

Po kilku minutach poczuł, że Ellen znajduje się na skraju orgazmu. Sam Jeremy był już dostatecznie blisko. Nieco zwolnił, chociaż to kosztowało go wiele samozaparcia. Gdy z gardła Ellen wydobył się krzyk, Jeremy ponownie przyśpieszył, aż osiągnął spełnienie.

Jeremy nie wiedział, jak długo stał, opierając się na przedramionach nad Ellen. Kobieta usiłowała dojść do siebie. Gdy pocałowała go delikatnie, mężczyzna spojrzał na nią. W błękitnych oczach dostrzegł pożądanie, które budziło się na nowo. To nie był koniec.

 

Słowa - klucze : obudził się, śniadania, wykorzystywać, szansę, skomplikowała, niepewności, dorośli, poinformować, dołączyć, wrogą wobec siebie postawę, podziękowania, tchórzostwo.

Link do trzeciej części mojego projektu z czytelnikami 🙂 Zapraszam do przyłączenia się.

#CzarownicaZKlockówLego

 

 

 

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Ha! Lubię to !!! Chociaż jestem przekonana, ze i tak to nic miedzy nimi nie naprawi i zapewne stanął sie teraz przyjaciółmi od seksu. Bo cieżko sobie wyjaśnić sytuacje tak poprostu 😅 No ale cóż zawsze to jakis krok do przodu 😁 Jak na tych dwoje taki awans to i tak dużo 😋

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Wnioskuję, że seksy się podobały?😂 Masz rację, Asia😉 Im to wyjątkowo ciężko. Mają długotrwałe zaćmienie umysłu. Ciężko ich odblokować. Ale za bodajże trzy tygodnie sytuacja powinna się wyjaśnić. Tylko czy oni potrafią być razem? 🤔

  2. M
    Mruczna
    | Odpowiedz

    Jo, ja czekam cały tydzień na ten piątek i kolejny odcinek, A ty przerywasz w takim momencie…zła kobieto 😋

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Cóż mi zostało powiedzieć… Za tydzień podwójny rozdział😁 Brzmi lepiej?😉

      • T
        TINA
        |

        Zdecydowanie brzmi lepiej! Choć coś mi się wydaje, że ten odcinek, a przynajmniej jego koniec to tylko piękny sen Jeremiego 😂

      • Jo Winchester
        |

        Czy zaskoczę Cię, kiedy powiem, że to nie jest jego sen? 😉 Tina, mam nadzieję, że masz jeszcze troszeczkę cierpliwości, bo sytuacja zmierza ku zakończeniu przepychanek 🙂

  3. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    Jeremy rano obudził się sam w łóżku. Po przespanej poprzedniej nocy w końcu poczuł się jak nowo narodzony. Cieszył się że w końcu wyjawił Elen ze nie ma dziewczyny, chodź nie do końca powiedział jej prawdę to i tak się cieszył ż sytuacja miedzy nimi może ulec poprawie. Ubrał się i zszedł na dół i zobaczy Elen robiącą śniadanie. Postanowił stanąć w progu i podziwiać jej ruchy podczas gotowania. Doszedł do wniosku, że teraz może w końcu uda mu się dostać druga szanse i rozpocząć wszystko od nowa. Po chwili Elen poczuła, że ktoś ją obserwuje, odwróciła się i zobaczyła Jeremiego stojącego w progu. Uśmiechnęła się, kazała mu usiądź i nałożyła śniadanie. Zjedli w ciszy. Po śniadaniu Elen postanowiła szczerze porozmawiać z Jeremym. Usiedli w salonie. Elen powiedziała że przeprasza że wykorzystała Jeremiego i zanim się przespała. Jeremy powiedział jej że chce aby dostała druga szanse. Elen powiedziała ze niepewność która teraz czuje nie pozwoli jej podjąć racjonalnej decyzji. Jeremy stwierdził ze są dorośli i że czują do siebie ewidentnie chemie. Nagle rozległ się dźwięk dzwonka. Elen poszła odtworzyć dziw i zobaczyła w nich Jareda. Przyjechał ja odwiedzić po randę, ponieważ się do niego nie odzywała. Elen była wściekła że nie poinformował jej o tym że przyjdzie. Jeremy słysząc głos mężczyzny podszedł zobaczyć kto przyszedł. Gdy Zobaczył Jareda od razu przyja poze wyprostowana i złowrogą, Elen patrząc na to z boku stwierdziła ze maja oni wroga wobec siebie postawę. Jareda widząc Jeremiego, uciekł jak tchórz xd🤔🤔🤔🤔🤔🤔🤔😂😂👿😂

    Te ostatnie zdanie jest najlepsze. Jo przypomnij mi bo nie pamiętam kiedy planujesz skończyć to opowiadanie? bo nie pamietam😊😊😊😊😊

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Blisko, ale nie do końca 😀 I ostatnie zdanie też mi się podoba 😀
      “Trzynaście randek” potrwa do końca października. Później… Później mam plan na coś nowego 😀

  4. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Hah jest piątek jest impreza…. widzę że ten odcinek jest imprezą dla Jeremiego 😉 hah w sumie niezły z niego desperat ;))) co robi kobieta z mężczyzny …. Aaaaa jeśli chodzi o Jareda to widzę że … zmotywowany chłopak do wielkiego “come back” Hmmm a Ellen… hmmm ta to dopiero ma odloty…. hahaha CHCĘ NASTĘPNY ODCINEK!!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dokładnie 🙂 Jest piątek, są Randki 🙂 To prawda, Jeremy dzisiaj nieźle imprezował. Dlaczego desperat? Jest zakochany. Tylko na razie ma problemy z powiedzeniem o swoich uczuciach.
      Jared… Jared lubi byc stanowczy i od razu przechodzi do konkretów. Ellen wciąż w jakiś sposób działa na niego. A ona sama to ma dopiero mętlik w głowie. Na szczęście bałagan powoli się sprząta.
      Zapraszam za tydzień 🙂

Napisz nam też coś :-)