Trzynaście randek (XLVIII)

with 27 komentarzy

Rozdział 48

Trzynaście randek - okładka ebooka

Jeremy nie musiał nic mówić, ona też nie. Dźwignął ją z blatu i raz z nią skierował się do wyjścia z kuchni, a następnie prosto na schody prowadzące na piętro. Ellen chyba chciała utrudnić mu drogę do sypialni, bo przejechała językiem po uchu i szyi Jeremy’ego. Mężczyzna zadrżał od budzącego się na nowo pożądania. Cudem trafili do pokoju bez żadnego potknięcia po drodze i gdy Jeremy położył Ellen na środku łóżka, zaraz nakrył ją swoim ciałem.

Gdy jakiś czas później kolejny orgazm obezwładnił ich ciała, Jeremy położył się na boku, po czym objął ją ramionami. W takiej pozycji, z nią przy boku mógł zostać na wieki. Zrobiło mu się błogo, aż poczuł, że zaczyna odpływać. Skutki nieprzespanej nocy zrobiły swoje. Jeszcze zdołał nakryć ich narzutą i uwięzić dziewczynę w ramionach, by przypadkiem nie zechciała mu uciec, po czym zasnął.

Jeremy obudził się dwie godziny później, stwierdzając ze zdumieniem, że Ellen nie uciekła, jak to miała w zwyczaju ostatnimi czasy. Uśmiechnął się do siebie, bo bardzo lubił mieć ją w łóżku. Dziewczyna spała, ufnie wtulona w niego. Wyglądała teraz na bardzo spokojną.

Perkusista wstał po cichu i wyszedł z sypialni. Musiał się ubrać, bo wolał nie paradować nago w domu Ellen na wypadek, gdyby ktoś nagle się pojawił. Wszedł do kuchni i pozbierał walające się po podłodze ubrania. Swoje wciągnął na siebie, a dziewczyny odłożył na krzesło. Jeremy zerknął na siatkę z niewypakowanymi pączkami. Wyjął je i położył na talerzu. Jeszcze raz nastawił ekspres do kawy, bo wcześniej nie zdążyli nic zjeść ani wypić.

Ostatnimi czasy odkrył w sobie zdolność do podejmowania dziwnych decyzji. Pomysł, by przyjaźnić się z Ellen, był jednym z najgłupszych. Ale wtedy nie myślał racjonalnie. Poza tym szczerze mówiąc, nie chciał stracić z nią kontaktu. Mimo tego, co zaszło między nimi, co ona zrobiła jemu a on jej, to nadal ją kochał i nie potrafił zapomnieć o dziewczynie.

Planujesz kogoś uśmiercić, że tak intensywnie nad czymś się zastanawiasz? – Gdy Jeremy nagle obok siebie usłyszał głos Ellen, aż drgnął. Dziewczyna stała z metr od niego i przyglądała się mu intensywnie. Miała na sobie krótkie, jeansowe szorty i koszulkę z logo Metalliki. W oczach nie dostrzegł już frustracji, którą widział, kiedy przyjechał.

Gdybym ci to zdradził, musiałbym cię zabić. – Brunet uśmiechnął się lekko. –Chcesz pączka i kawę? – Wskazał na pełen talerz i ekspres, gdzie napój właśnie zaczynał bulgotać.

Jasne, jestem głodna jak wilk. Nie jadłam śniadania, bo nie miałam ochoty. Nalejesz mi kawy? – spytała Ellen, sięgając po słodkości. Zachowywała się zupełnie inaczej niż wcześniej i to mu się podobało. Jeremy lubił, kiedy była wyluzowana.

Oczywiście. – Mężczyzna sięgnął po dwa kubki. Napełnił je aromatycznym napojem, po czym zajął miejsce na wprost. – Chcesz o tym porozmawiać?

O tym, że poszliśmy ze sobą do łóżka? – Ellen spytała dla pewności, a on skinął głową. – Nie czuję potrzeby. Oboje jesteśmy dorośli. Przyjaźnimy się i czasami będziemy, jak to nazwałeś, pomagać sobie, żeby frustracja seksualna nas nie zabiła. Chyba nie ma o czym dyskutować, prawda?

No tak. – Jeremy odchrząknął, będąc z takiego obrotu spraw zadowolony. Musiał spytać dla pewności, ale gdyby Ellen powiedziała coś innego, to on nie miał pojęcia, co miałby jej powiedzieć. – Wolałem wiedzieć, czy nie masz odmiennego zdania. Jak się czujesz?

Teraz? – Szeroki uśmiech rozjaśnił twarz Ellen. – Jeszcze pytasz? O wiele lepiej.

Jak tu wszedłem, myślałem, że rzucisz we mnie garnkami albo co najmniej patelnią.

Bez przesady. Myślę, że spokojnie byś się obronił. Co u ciebie? – zapytała szatynka, dopijając kawę. Perkusista zastanawiał się, jak długo jeszcze mógłby u niej pobyć w ramach przyjacielskiej wizyty. Nie śpieszyło mu się do domu, zwłaszcza teraz.

Chyba wszystko w porządku. – Jeremy wzruszył ramionami, sięgając po pączka. – Mam jeszcze trzy tygodnie wolnego, zanim kolejny raz wyruszymy w trasę. Staram się jak najwięcej korzystać, bo za miesiąc zniknę z Vegas.

Wyjeżdżacie? – Ellen nie zdołała ukryć rozczarowania na twarzy, więc reakcja dziewczyny nieco co zaskoczyła, choć brunet nie dał po sobie nic poznać.

No tak. Ten rok jest dla mojego zespołu dość pracowity. Może kiedyś przyjedziesz na koncert? Załatwię ci wejściówkę VIP. – Jeremy puścił jej oczko rozbawiony.

Pewnie, że przyjadę. Postaram się, żeby Richard dał mi kilka dni wolnego. Nieco nadrobiłam zaległości w pracy, ale z nim to nigdy nie wiadomo. W sumie właśnie powinnam pracować, wzięłam dzisiaj papiery do domu.

Może ci pomogę? – Zaproponował szybko Jeremy. Mógłby robić cokolwiek, byleby z nią.

Nie, daj spokój, Jeremy. Nie chciałabym cię wykorzystywać... – Ellen próbowała protestować, ale mężczyzna jej przerwał.

Naprawdę chętnie to zrobię. Tylko powiedz, w jaki sposób. – Jeremy wstał od stołu i uśmiechnął się zachęcająco.

Nie wiem, jak ci się odwdzięczę. – Ellen wstała od stołu. W pośpiechu, żeby Mitchell nie zrezygnował z nagłej propozycji pomocy, szatynka ruszyła do salonu, gdzie na szklanym stoliku przed kanapą leżały dokumenty. Usiadła, a on zajął miejsce obok

Postawisz mi obiad. Co mam robić? – spytał Jeremy. Ellen włączyła laptopa i podała mu kartkę z danymi.

Muszę na jutro przygotować kilka umów, do których potrzebuję tych informacji. Wystarczy, że będziesz mi je dyktował. Wtedy szybciej uda się je sporządzić.

Więc zabierajmy się do pracy. – Mężczyzna zaczekał, aż Ellen uruchomi program i gdy dała mu znak, zaczął jej dyktować. Chwilę później praca ich pochłonęła.

 

Dwa dni później

Zbliżał się kolejny weekend, na który Ellen czekała jak na zbawienie. W pracy był gorący okres, bo Richard szykował się do kolejnej licytacji, na której chciał wystawić dwa samochody. Ellen przygotowywała potrzebne dokumenty, wykonywała setki telefonów w różne miejsca oraz robiła wszystko, co tylko mogła zrobić. Nie miała przez to dla nikogo czasu, bo niestety, ale musiała zostawać po godzinach. Kiedy wracała do domu, była w stanie jedynie nakarmić psy i runąć na łóżko.

Jednak Ellen obiecała Caro, że w sobotę zjawi się u nich na grillu, który Caroline i Dean postanowili urządzić. Weekend miała wolny, nie musiała nigdzie jechać z Richardem. Mogła poświęcić się tylko i wyłącznie rozrywce, a także próbie uporządkowania własnego życia. Co wcale nie było łatwą sprawą. Ale przynajmniej w jakiś sposób zbliżyła się do Jeremy’ego.

Dziewczyna w pełni zdawała sobie sprawę z tego, że to żaden sukces, bo kolejny raz poszli do łóżka. Czekała ją jeszcze długa droga, by osiągnąć upragniony cel. Ale w jakiś sposób była szczęśliwa. Przez te krótkie chwile Jeremy mógł być jej i tylko jej.

Bardzo ją zaskoczył tym, co wtedy zrobił. Kobieta zastanawiała się, co było motywem jego działania. Nie chciał dopuścić, żeby poszła do łóżka z Jaredem, więc zaproponował siebie. Do tego okazało się, że nie ma dziewczyny. To akurat bardzo ją ucieszyło. Jedna przeszkoda mniej.

Bliskość Jeremy’ego była czymś wspaniałym, za czym bardzo tęskniła każdej nocy. Szatynka chciała go przytulać, całować, po prostu być w jego silnych ramionach. Za tym tęskniła nie mniej niż za seksem. Tylko między jednym, a drugim była zasadnicza różnica. Seks można było łatwo zainicjować, Natomiast gdyby chciała okazać mu czułość, musiałaby przyznać się do własnych uczuć.

Tego Ellen bała się najbardziej. Milczała w obawie przed odrzuceniem. W końcu miała już jedną szansę, której nie wykorzystała. Teraz przynajmniej w jakiś sposób mogli być razem, odległy, ale jednak.

Jeśli chodziło o Jareda, tutaj sprawa prezentowała się zgoła inaczej. Może gdyby w jej życiu nie pojawił się Jeremy, byłaby w stanie drugi raz związać się z aktorem. Oczywiście, że dostrzegała jego zmianę, jeśli chodziło o okazywanie zazdrości. Przynajmniej na to wychodziło, bo Ellen musiała pamiętać, iż Jared był wyśmienitym aktorem. Ale nie umiałaby być z nim, gdy jej serce należało do innego.

W zasadzie powinna zaniechać tych randek i próbować naprawić stosunki z Jeremym. Ale po pierwsze: bała się to zrobić, a po drugie: czasami jej się zdawało, że Jeremy jest zazdrosny o Evansa.

W sobotę rano Ellen wstała wypoczęta i wyspana, szczęśliwa, iż może robić, co sobie tylko zamarzy. Wypuściła psy do ogrodu, po czym usiadła z kawą na tarasie. Odpisała Caroline na wiadomość. Ellen planowała wcześniej przyjechać do przyjaciół, żeby pomóc im w przygotowaniach do grilla. Musiała porozmawiać  z Caroline o tym, co wydarzyło się w jej życiu, a także wreszcie zapytać, jak miały się sprawy Caro. Ellen ostatnio trochę ją zaniedbała.

Szatynka znowu wróciła myślami do Jeremy’ego. Widziała się z nim jeszcze, gdy pomagał jej przy pracy. W międzyczasie zdążyli wymienić się kilkoma wiadomościami, bo on również miał coś do zrobienia i nie naciskał na spotkanie. Prawdę mówiąc, Ellen tęskniła za nim, ale nie chciała wychodzić na desperatkę. Nie wiedziała, czym dla Jeremy’ego był ten seks, który ostatnio ich połączył.

Ellen westchnęła, czując się coraz bardziej rozbita. Musiała odzyskać nad sobą panowanie, bo wkrótce mogło dojść do czegoś tragicznego dla niej w skutkach. Już wystarczająco skomplikowała sobie życie.

Kilka godzin później była w drodze do Andersonów, jak nazywała duet Caroline i Deana. Zostały jeszcze dwie godziny do imprezy, więc miała nadzieję, że uda się jej w międzyczasie porozmawiać z przyjaciółką.

Ellen? Co tu robisz? – Caroline otworzyła drzwi i uśmiechnęła się, widząc ją na progu. – Spadłaś mi z nieba, bo jeszcze jest tyle rzeczy do zrobienia, a Dean jak zwykle utknął w kuchni.

Pomyślałam, że przyda ci się pomoc. – Ellen uśmiechnęła się lekko, podając siatkę, którą trzymała w dłoni. Upiekła jedno ze swoich popisowych ciast.

Nie mów, że tam masz to, o czym myślę! – krzyknęła brunetka, zaglądając do środka. – O Boże! Zrobiłaś brownie!!! – Dziewczyna oblizała usta i spojrzała uradowana na Ellen.

Pomyślałam, że mogę przyczynić się do przygotowań. Co jeszcze musimy zrobić? – zapytała szatynka, rozglądając się dookoła, gdy obie tylko weszły na taras.

Rozstawić jedzenie na stołach, mówię o sałatkach. Dean zaraz przyniesie mięso i hamburgery na grilla. Właśnie kończy szaszłyki.

Masz złotego faceta, Caro. – Ellen mrugnęła do niej i zabrała się za pracę. Caroline zerknęła zdziwiona na przyjaciółkę.

Wiem, że lubisz Deana, ale od kiedy tak go komplementujesz? – zagadnęła brunetka, przystając. Przyglądnęła się Ellen wnikliwie, jakby chciała wyczytać z niej wszystko, co tylko było możliwe. – Chcesz mi może opowiedzieć, co dzieje się u ciebie? Coś zmieniło się w ostatnim czasie? To zasługa Jareda? – Pytania leciały z prędkością salwy z karabinu maszynowego.

Dlaczego uważasz, że musiało się coś zmienić? – Ellen jęknęła cicho.

Ellen, po prostu zacznij opowiadać. Może to wpływ twojego nowego przyjaciela? – Dwa ostatnie słowa zostały dość mocno zaakcentowane i zielone oczy przyjaciółki Ellen zwęziły się mocno.

Wiem, że to cię bawi... – zaczęła Ellen, ale Caro zaraz weszła jej w słowo.

Nic mnie tutaj nie bawi. – Caroline podeszła bliżej. – Widząc, jak przechodziłaś przez rozstanie z Jeremym, nie obdarzyłam go wielką sympatią. Nie dziw mi się, również chciałabyś zabić Deana, gdyby on zrobił mi to samo.

Dean nigdy...

Ja to wiem – dodała Caroline, uśmiechając się jak szczęśliwy posiadacz wygrywającego na loterii losu. Tym losem był oczywiście Dean Anderson. Ellen doskonale o tym wiedziała. – Ale pomijając nas, nie jestem głupia ani ślepa. Wiem, że nadal kochasz Jeremy’ego, w zasadzie to nigdy nie przestałaś.

Skąd wiesz? – spytała Ellen, zanim zdołała się powstrzymać.

Bo cię znam jak nikt inny. Widziałam, jak patrzyłaś na niego w pubie. Zdaję sobie w pełni sprawę, że gdyby Jeremy padł przed tobą i błagał o drugą szansę, od razu byś się zgodziła. Nie zaprzeczaj, Ellen, nie musisz kłamać. – Ellen spoglądała zaskoczona na Caroline. Faktycznie nikt inny nie znał jej lepiej.

Znowu ze sobą sypiamy... – powiedziała Ellen, obawiając się reakcji Caro. Brunetka bywała bardzo wybuchowa.

Moment! – Caro zamarła z drewnianą łyżką do mieszania sałatek w dłoni. – Byłaś na randce z Jaredem, ale przespałaś się z Jeremym. Kiedy dokładnie? – Z oblicza przyjaciółki Ellen nie potrafiła nic wyczytać, bo nie szatynka nie dostrzegła u niej ani złości, ani uśmiechu na twarzy . Ellen nie znosiła za to Caroline.

Dlaczego to takie ważne? – spytała szatynka, próbując uniknąć odpowiedzi, ale widząc wzrok Caro, zrezygnowała z tego. – Trzy dni temu.

Opowiesz mi o tym? – Caro zapomniała, że powinny przygotować imprezę i usiadła na ławce.

Co tu jest do opowiadania? – Ellen usiłowała się wykręcić, ale Caroline pilnowała jej teraz jak pershing. Za nic w świecie nie odpuściłaby sobie wyciągnięcia informacji z przyjaciółki.

Ellen, nie opowiadaj głupot, tylko mów wreszcie, bo nie mamy na to całej wieczności! – Dziewczyna warknęła na nią. Ellen wzięła więc głęboki oddech i rozpoczęła opowieść. Mimika Caroline zmieniała się jak w kalejdoskopie. – Kłamiesz! – Tym jednym słowem Caro skwitowała cały wywód Ellen.

Caro, ja doskonale wiem, że mam coś z głową nie tak i w zasadzie to idealnie nadaję się na pacjenta zakładu psychiatrycznego. Nie umiem o nim zapomnieć, on mnie po prostu prześladuje!

On ciebie czy ty jego? – Brunetka pytająco uniosła brwi do góry. – Posłuchaj mnie. Wiesz, że uważam, iż Jeremy nie jest dla ciebie najlepszą opcją. Wolałabym, żebyś dalej spotykała się z Jaredem i próbowała układać sobie z nim życie.

Ale ja...

Jeszcze nie skończyłam. – Caro uniosła dłoń do góry i Ellen zamilkła. – Ale to twoje życie i ty masz być szczęśliwa. Więc zdecyduj, czego tak naprawdę chcesz. Aczkolwiek uważam, że zarówno ty i Jeremy powinniście zachować się jak dorośli i uzgodnić, czy będziecie razem, czy dajecie sobie spokój raz na zawsze. Wasza zabawa w przyjaźń nie polega na niczym innym jak na powrocie do bycia kochankami.

Kotku, czy ty nie widzisz, że oni właśnie usiłują powziąć decyzję? – odezwał się Dean, aż obie dziewczyny podskoczyły. Żadna z nich nie słyszała, że mężczyzna zbliża się i nie było wiadomo, co zdążył usłyszeć. Chociaż akurat to miało najmniejsze znaczenie.

Podsłuchiwałeś! – Caroline oskarżycielsko skierowała palec w jego stronę. W odpowiedzi Dean usiadł obok niej i wziął go do ust. Oddech Caroline od razu przyśpieszył, źrenice się rozszerzyły.

To wy tak głośno mówicie. – Anderson objął swoją kobietę, po czym zerknął na siedzącą na wprost Ellen. – Powiedziałaś już Ellen o swojej niespodziance?

O jakiej niespodziance? – Szatynka przypatrywała się jednemu i drugiemu.

Za dwa miesiące odbędzie się premiera mojej nowej książki – odpowiedziała brunetka ze słyszalną dumą w głosie.

To wspaniale! – Ellen wstała i podeszła, by ją uściskać. – Dostanę swój prywatny egzemplarz? – Mocno objęła Caroline, ta roześmiała się głośno.

Nie wiem, przed chwilą próbowałaś mnie udusić. Więc jeszcze zastanowię się nad tym. – Caro usiłowała przybrać surową minę. Nie wytrzymała długo, po czym parsknęła. – Przecież wiesz głupolu, że dostaniesz swój egzemplarz z dedykacją. Razem z Deanem, żebyście później znowu nie kłócili się o to, kto powinien dostać go pierwszy.

Ale my, kochanie, nie kłóciliśmy się. To była tylko dość żywiołowa dyskusja. Prawda, Ellen? – Dean czule ucałował swoją partnerkę. Ellen zabawnie pokręciła głową. Cieszyła się, że Caro natrafiła na Andersona, bo uzupełniali się wzajemnie. On był dla niej niesamowitym wsparciem w tym, co Caroline robiła. Gdy Ellen była poza zasięgiem, to Dean słuchał o wątpliwościach dotyczących aktualnie tworzonej powieści. Kibicował Caroline i zawsze był obok, gdy ukochana go potrzebowała.

Było tak, jak mówi Dean. Nie powinniśmy sprawdzić, czy wszystko jest przygotowane? – spytała Ellen. Minęło trochę czasu, odkąd tutaj usiadły. Jeszcze trochę i mieli pojawić się goście. Ellen czuła się zdecydowanie lżej ze świadomością, iż Caro wie o Jeremym. Mimo wszystko przyjaciółka była po jej stronie.

Idę przynieść mięso. – Dean wstał, znikając w końcu w domu. Dziewczyny spojrzały po sobie.

Jestem z ciebie dumna i cieszę się, że rozwijasz się zawodowo. Mówiłam ci, iż będziesz robiła to, co kochasz. – Ellen jeszcze raz serdecznie uściskała przyjaciółkę, po czym obie zabrały się do pracy. Pół godziny później wszystko było dopięte na ostatni guzik. W odstępie kolejnych trzydziestu minut zaczęli pojawiać się pierwsi goście.

Dean, otwórz drzwi! – krzyknęła Caroline, podchodząc do mężczyzny, który urzędował przy grillu.

Przecież pilnuję, żeby nic się nie spaliło. – Anderson wskazał jej na piekące się na ruszcie przysmaki.

Mogę popilnować za ciebie.

Ellen parsknęła śmiechem, widząc, jak Caroline wyrywa mu szczypce z dłoni. Dean pokiwał głową rozbawiony, ale ostatecznie poszedł. Ellen rozejrzała się po ogrodzie, w którym mimo dość wczesnej godziny świeciły się światła wzdłuż całej alejki prowadzącej do małego stawu. Wieczór był bardzo ciepły. Kobieta cieszyła się, że ma na sobie zwiewną sukienkę, której materiał poruszał się lekko przy każdym powiewie wiatru.

Miałem nadzieję, że cię tutaj zastanę. – Jared Evans nagle zmaterializował się przed nią z piwem w dłoni. Jak zwykle wyglądał zabójczo. Ellen dawno temu przestała dziwić się, że aktor jest uznawany przez różne czasopisma za jednego z najseksowniejszych mężczyzn na świecie. „Padalec” potrafiłby oczarować nawet osiemdziesięcioletnią emerytkę.

Jared? – Ellen poczuła się zaskoczona. Do głowy jej nie przyszło, że Caroline mogła go zaprosić.

Nie wiedziałaś, że będę? – Jared roześmiał się, odsłaniając śnieżnobiałe zęby. Dłuższe włosy zatknął za uszy. Miał na sobie jasną koszulę, rękawy podwinął. Trzy guziki od góry nie były zapięte, przez co Ellen dostrzegła niewielke owłosienie na klatce piersiowej byłego partnera. Kobieta musiałaby być z drewna, żeby powstrzymać się przed zerknięciem. Miała świadomość, że Jared o tym wiedział i wykorzystuje jej słabość. Mimo to nie miała mu tego za złe.

Caro nie zdążyła mnie poinformować. Co porabiałeś przez ostatnie dni? – zapytała uprzejmie Ellen, nie chcąc okazywać braku zainteresowania.

Miałem jedno ważne spotkanie dotyczące przyszłego sezonu serialu, w którym występuję. Ale nie licząc go, po prostu rozkoszowałem się pobytem w mieście. Szkoda, że nie mogłaś do mnie dołączyć. – Evans upił kilka łyków piwa, spoglądając na Ellen przez cały czas. Dziewczyna odniosła wrażenie, że aktor próbuje rozbierać ją wzrokiem.

Niestety, byłam bardzo zajęta. Gorący okres w pracy – wyjaśniła, uśmiechając się przy okazji. – Ale cieszę się, że ty bawiłeś się wyśmienicie.

Nie nazwałbym tego wyśmienitą zabawą. Wolałbym mieć odpowiednie towarzystwo. – Jared przysunął się do niej, aż Ellen spojrzała. – Co jutro robisz? Może wreszcie znajdziesz dla mnie chwilę? Moglibyśmy wybrać się na przejażdżkę za miasto i urządzić piknik na jednym ze wzgórz. – Jared kusił ją spojrzeniem oraz bajecznym uśmiechem obiecującym tak wiele, iż niejedna kobieta chciałaby być na jej miejscu. Dlaczego ona nie potrafiła docenić tego, co miała w zasięgu ręki?

Dam ci znać, dobrze? – Ellen odruchowo spojrzała w bok i prawie zadławiła się własną śliną, gdy w drzwiach prowadzących z tarasu dostrzegła Jeremy’ego. Wzrok szatynki od razu powędrował na Caroline, która uśmiechała się niewinnie. Ta czarownica specjalnie zaprosiła ich obu.

Ellen, nie bądź okrutna. Odkąd przyjechałem, widzieliśmy się tylko raz. – Jared jeszcze nie zauważył, co się święci. Dziewczyna w jednej chwili poczuła się, jakby straciła grunt pod nogami. Miała ochotę uciekać.

Widzieliśmy się trzy razy. – Jakimś cudem zdołała przestać spoglądać nachalnie na Jeremy’ego. Odwróciła się i próbowała poświęcić uwagę swojemu obecnemu towarzyszowi. – Dzisiaj jest trzeci raz, a pierwszy był u Caroline kilka dni temu.

To przypadkowe spotkania i się nie liczą. – Jared roześmiał się głośno. – Ale jeszcze cię przekonam, zobaczysz.

Próbuj… – Ellen uśmiechnęła się do niego lekko, czując jednocześnie, jak włoski jeżą się jej na karku. Serce przyśpieszyło, gdy poczuła, że obok niej staje Jeremy.

Cześć, Ellen. – Perkusista spojrzał na nią, ale większą uwagę skupił na Jaredzie, który nagle wyprostował się jak struna. – Przedstawisz mnie swojemu przyjacielowi?

Jared Evans. – Jared wysunął dłoń, zanim Ellen zdążyła się odezwać.

Jeremy Mitchell. – Brunet odwzajemnił uścisk. Panowie nie odwracali od siebie wzroku. Ellen przełknęła ciężko ślinę. Jak ona miała zachowywać się teraz wobec nich?

Nie wiedziałam, że Caroline również cię zaprosiła. – Ellen zerkała od jednego do drugiego, ale na razie nic się nie działo.

Tak właściwie zrobił to Dean, ale jestem pewien, że musiał mieć zgodę Caro. Przecież wszyscy wiedzą, że gdyby przeciwstawił się jej w takiej sprawie, ona rozpętałaby mu trzecią wojnę światową. – Jeremy uśmiechnął się, ale uśmiech nie sięgnął oczu. Bez przerwy patrzył na Jareda, który spoglądał kpiąco na niego. Ich wrogą wobec siebie postawę było czuć w powietrzu.

Caroline czasami lubi litować się nad ludźmi. – Uśmiech aktora poszerzył się, a Ellen zdrętwiała, słysząc jawną zniewagę wobec Jeremy’ego. – Niemniej to wspaniale, że zostałeś zaproszony. Swoją drogą, Ellen… Nie wspominałaś nic o Jeremym. Długo się znacie? – spytał niby niewinnym tonem Jared. Ellen poczuła uderzenie gorąca.

Ellen nie musi spowiadać się kogo zna a kogo nie, prawda? – wtrącił się Jeremy.

Oczywiście. Ale my jesteśmy przyjaciółmi, do tego do niedawna byliśmy parą, więc dzielimy się różnymi nowinami. Widocznie Ellen nie czuła potrzeby, żeby o tobie wspominać. – Jared zakończył wypowiedź aroganckim uśmiechem. – Czym się zajmujesz, Jeremy?

Wiesz, to trochę zabawne. – Po Jeremym było widać, że najchętniej rzuciłby się na Evansa. Ellen znała Mitchella wystarczająco dobrze. Brunet zachował stoicki spokój, choć to musiało go wiele kosztować. – Ellen o tobie również nie wspominała, więc chyba rozumiesz… Ale wróćmy do tematu. Pytałeś o mój zawód. Jestem perkusistą w zespole metalowym. Ellen niedawno występowała w naszym klipie. W tym tygodniu ma być premiera, więc będziesz miał okazję przekonać się, jak świetnie jej poszło.

Zawsze wiedziałem, że Ellen ma duże zdolności aktorskie. To co, kociaku, czas na gościnny występ w moim serialu? – Jared przysunął się i objął Ellen ramieniem, przyglądając się kobiecie z rosnącym zadowoleniem. Z pewnością musiał wyczuć, jak bardzo była spięta, ale nie powiedział ani słowa.

Jared, przecież wiesz, że ja nie nadaję się do serialu. Nie mogłabym zagrać żadnej sceny, bo byś mnie rozśmieszał. – Ellen uśmiechnęła się delikatnie, nie chcąc urazić go kategoryczną odmową. Próbowała się odsunąć, ale Jared niemal uwiesił się na niej.

Przy tobie byłbym pełnym profesjonalistą. – Aktor delikatnie musnął nagie ramię kobiety. Ellen dostrzegła, że Jeremy zaciska szczękę. Normalnie jego zazdrość połechtałaby jej ego, ale teraz obawiała się rezultatu niespodziewanego spotkania.

Myślę, że lepiej będzie, jak nigdzie nie wystąpię. – Z ust Ellen wyrwał się nerwowy śmiech. – Jared, możesz mnie puścić? Zaczyna brakować mi tchu – poprosiła, jednak w jej głosie dało się słyszeć stanowczość.

Jeszcze kiedyś cię namówię. W końcu mam swoje sposoby. – Oczy Jareda błysnęły, a aluzja, którą rzucił, była zrozumiała dla każdego. Ellen miała ochotę się zastrzelić. – Przecież lubisz się przytulać, dobrze o tym wiem… – mruknął, ale spełnił jej prośbę.

Myślę, że Ellen ma wystarczająco dużo zajęć – wtrącił się Jeremy, a Jared od razu skupił na nim uwagę. – Poza tym sądzę, że gdyby chciała zagrać z tobą, już dawno by to zrobiła. Tak, jak odegrała rolę w moim klipie. – Tym razem to Mitchell uśmiechnął się szeroko, a na twarzy Jareda pojawiła się z trudem maskowana wściekłość. Ellen już widziała w wyobraźni rozpoczynającą się bójkę. – Byłbym zapomniał.

O czym? – spytał Jared, zaciskając usta na widok poszerzającego się uśmiechu Jeremy’ego.

Jestem ci winien podziękowania – kontynuował perkusista.

Za co? – Jared przyglądał mu się niezrozumiale.

Gdybyś nie rozstał się z Ellen, nigdy bym jej nie poznał. To był jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu. – Jeremy uśmiechnął się tryumfalnie. Gdy skrzyżował z Ellen spojrzenie, mrugnął do niej okiem.

Trafiony, zatopiony. – Evans opanował się. Ellen nie mogła wyjść z podziwu nad jego talentem aktorskim. Przecież dobrze go znała i wiedziała, iż potrafi być wybuchowy, kiedy ktoś nadepnie mu na odcisk. Jeremy właśnie to zrobił. – Ellen, przez ciebie pęknie mi serce. Musisz mnie uratować.

Ten wielki mięsień w twojej klatce piersiowej? Niemożliwe. – Dziewczyna starała się żartować, by jakoś zneutralizować wyczuwalne między panami napięcie. Jednak podświadomie czuła, że to niemożliwe.

Sama zobacz. – Jared niespodziewanie wziął jej dłoń i położył sobie na wysokości serca. Spoglądał na nią, jakby za chwilę miał rzucić ją na łóżko i posiąść. Jednak kobieta patrząc na niego, wciąż widziała tę wściekłość, którą rozbudził w nim Jeremy. – Czujesz, jak mocno bije? Zaraz wyskoczy.

Jared, lecz się! – Było jej nieznośnie gorąco, ale nie z powodu panującej na zewnątrz temperatury powietrza. Musiałaby być ślepa, żeby nie dostrzec na skroni Jeremy’ego pulsującej żyłki.

Ellen, wydaje mi się, iż Jared usiłuje ci powiedzieć, że niektórzy nigdy nie dorastają – odezwał się Jeremy, przybierając arogancki uśmiech. Najwyraźniej postanowił nie dać się stłamsić przeciwnikowi. – W sumie nie ma co się dziwić. Wieczne dziecko uwięzione w ciele wielkiego faceta.

Zraniłeś moje uczucia, Jeremy. Ellen, pocieszysz mnie? – Jared ponownie objął ją, odgradzając swoim ciałem od Jeremy’ego. Pochylił się w stronę kobiety. Ellen poczuła, jak całe powietrze ucieka jej z płuc. Aktor zbliżał się z ustami do niej, gdy nagle obok nich zmaterializowała się Caroline razem z Deanem.

Widzę, panowie, że się poznaliście. – Caro uśmiechnęła się niewinnie, uderzając Evansa w rękę i zmuszając go, żeby odsunął się od Ellen. – Co ci dolega, Jared? Zasłabłeś i próbujesz oprzeć się na mojej przyjaciółce?

Naprawdę tęskniłem za twoimi tekstami, Caroline. – Mężczyzna zmrużył oczy. Każdy, kto go znał, wiedział, iż nie był zadowolony, że Caro mu przeszkodziła.

Wiem, dlatego cię zaprosiłam. Nie lubię, kiedy o mnie zapominasz. – Caro stanęła tak, żeby Ellen znalazła się pomiędzy nią a Deanem, odgradzając ją tym samym od dwóch walczących o szatynkę samców. – Ellen, Dean zrobił ci hamburgera. Panowie, was też zapraszam do stołu. Inaczej nie będziecie mieć siły na dalszą dyskusję.

Caroline, masz świetne pomysły. – Jared uśmiechnął się i ruszył leniwym krokiem w stronę stołu z jedzeniem, gdzie zebrała się spora grupka gości.

Jeremy, a ty nie idziesz? – Dean zerknął na mężczyznę, który odprowadzał Jareda wzrokiem. Ellen oddaliła się z Caroline, chociaż wiedziała, że to zwykle tchórzostwo. Dziewczyny nałożyły sobie jedzenie, po czym usiadły w ustronnym miejscu.

 

PAT! I jak? Wiem, że czekałaś na ten rozdział 😀 Jestem ciekawa, czy odgadniesz, która część dialogu powstała dzięki naszej rozmowie w komentarzach kilka rozdziałów temu 😉

Nie daję dzisiaj słów kluczy 🙂 Widzę, że nie chce się Wam zgadywać. Wyjątkiem jest Aaaaa 🙂 Mam nadzieję, że mimo to nadal zostawisz jakiś ślad po sobie, moja droga 🙂

Standardowo link do facebookowego opowiadania, część 4 🙂

#CzarownicaZKlockówLego

Za dwa tygodnie rozstrzygnięcie sporu na linii Ellen - Jeremy. W którą stronę? Zobaczycie 🙂

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Mam nadzieje na bliższe spotkanie tych dwóch panów… 😅 a co tam niech sie leje krew i latają guziki😬Jakieś uniesienia mi sie należą po tych skromnych elementach erotyzmu gubiacego sie w głupocie Elen i Jeremiego 😁 2 tygodnie… Jo jak Ty mnie cwiczysz to sobie sprawy nie zdajesz 😜😘

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Spotkanie będzie, nie powiem, jak ono się odbędzie 😀 Skromnych elementach? Czyli że co? Seksy za słabe? 😛 😛 😛
      Głupota im się wreszcie wyczerpuje, więc mam nadzieję, że wreszcie odetchniesz 😀 Kochana Asieńko, ja po prostu dbam o Twoje prawidłowe ciśnienie 😀

      • A
        Asia
        |

        Nie ze słabe, ale ze mało 😁 cieszę sie, ze ich głupota ma limit … moze wkoncu zaczna walczyć o swoje ☺️

      • Jo Winchester
        |

        No to Ci zdradzę, że w Randkach to mam największą ilość scen łóżkowych z wszystkich moich tekstów 😀 Nie wiem, ile, bo nigdy nie liczyłam 😀 Zaczną, zaczną… Ale czy da się naprawić sytuację, do której oboje doprowadzili?

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    Jeee ale się rozkrecilo… Nie mogę się doczekać kolejnych części 😍😍😍 jesteś super 😊😊

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję i cieszę się, że tak uważasz 😀 Zapraszam w następny piątek 🙂

  3. A
    Aaaaa
    | Odpowiedz

    A ja czekalam zeby zgadywac dalej 😅😅😅
    No ale to twoja decyzja Jo.
    Tak czy siak bede czytac dalej randki.
    Bo sa swietne 😊😊
    I chce zobaczyc kto wygra.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Zawsze możesz to robić bez słów kluczy 😉 Każdy przecież ma jakieś domysły, jak mogłaby dalej wyglądać fabuła 🙂
      Nie masz pojęcia, jaką mi radość sprawiasz takimi słowami 🙂
      DZIĘKUJĘ Z CAŁEGO SERDUCHA !!!
      Podobno wygrywa miłość, ale czy zawsze?

  4. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Matko nie mam pojęcia!! Przeleciałam po tym tekście z prędkością światła 😭😭 Czytam jeszcze raz ze skupieniem i wrócę 😱😱😱

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie wiem, czy jesteś fanką kabaretów, ale odpowiem Ci w tonie małżonki Marylina Mansona z kabaretu Smile 😀 KOMBINUJ 😀 😀 😀

      • P
        PAT
        |

        Ok… oficjalnie… poległam… 🤷‍♀️🤦‍♀️ przeczytałam raz…Potem drugi… No i trzeci… zaćma totalna 🤷‍♀️ nawet zdjęcie komentarza zrobiłam, żeby szybko do niego wrócić…. 🙊🤦‍♀️ dobra czytam czwarty….

      • Jo Winchester
        |

        123 trafiła 🙂 To właśnie ten dialog 😀 I jak Ci się podoba? 😛

      • P
        PAT
        |

        Myślałam o tym … 🤦‍♀️🤷‍♀️ potem sobie wryłam w banie, że to może nie być dialog z Jaredem więc zaczęłam czytać jeszcze raz od początku 😂 SHAME ON ME!!!! 😂😂😂😂

      • Jo Winchester
        |

        Ja tam się nie gniewam 😆 Ich rozmowa była dość długa, więc miałaś prawo nie zgadnąć 😈 Wyobraź sobie, jak to zdanie musiało wkurwić Jareda 😂

    • 1
      123
      | Odpowiedz

      Ja stawiam na dialog w którym Jeremy dziękuje Jaredowi, że rozstał się z Elen.

      • Jo Winchester
        |

        Trafiony, zatopiony 😉 To właśnie ten dialog 😀

  5. Babeczka
    | Odpowiedz

    A dacie wiarę, że mi kiedyś złośliwy los spłatał figla, bo umówiłam się z jednym facetem, po czym dokładnie w tej samej knajpie zjawił się drugi kandydat? O mało zawału nie dostałam. Jakby cholera mało było pubów w okolicy… Stanęłam jednak na wysokości zadania i udało mi się uratować tyłek :-))) Nie połapali się, a ja na przyszłość już nie kombinowałam ;-)))

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      U Ciebie złośliwy los, a u Ellen złośliwa przyjaciółka 😀 😀

    • J.Gibson
      | Odpowiedz

      Kurcze… że też ja nie mam takich doswiadczeń. Babeczka, jak “uratowałas tyłek”?

  6. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Ellen ma naprawdę jakiś groźny typ “Jeremy Fever” Hah i nie ma to jak interwencja przyjacielska… i już mamy starcie panów … niech “sarkazm” będzie z nimi, aż nie mogę się doczekać kto wyląduje w basenie lub na grillu… 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To bardzo groźna odmiana choroby, która właśnie objawia się długo utrzymującą się gorączką… Ellen nie może z niej wyjść. Caro to kombinatorka i coś z tego jej kombinowania może czasami wyjść.
      Panowie “słodkości” sobie nie szczędzili 😀
      Na grillu wyląduje Jared, a w basenie Jeremy 😉 Jeden musi się podgrzać, a drugi schłodzić.

  7. G
    Grzybosia
    | Odpowiedz

    Te trzynaście randek to najlepsze co czytałam 🙂
    W pracy nawet nie mogę się oderwać 🙂
    Bardzo wciągające 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Witam na pokładzie 🙂 Bardzo dziękuję :)Kiedy zaczęłaś czytać? 🙂

  8. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    O rajusiu! Dzieje się.
    Widzę, że Jeremi w końcu poszedł po rozum do głowy oczywiście zawdzięczamy to jego przyjacielowi.
    Jednakże nadal obydwoje zabierają się do siebie jak do jeża!
    Ale cóż postać Jareda miała zrobić zamieszanie, ale moim zdaniem tylko zrobiła je w głowie Jeremiego. Ja wiem 😋 że Elen wybierze dobrze 😉

    Musiałam Cię moja droga zostawić na dłuższą chwilę, gdyż, ponieważ, bo wkradaja się kolejne zmiany w moim życiu 🙂
    Ale jestem już zawarta i gotowa.
    Czekam z niecierpliwością na dalsze części.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Przecieram oczy ze zdumienia, ale tak, to Ty😁WITAJ!!! Kurde, tęskniłam za Tobą 😙 Wszystko w porządku? ??
      Dzieje się, dzieje.
      Tak, do Jeremy’ego dotarło, że Ellen albo żadna inna. Lepiej późno niż wcale.
      Dobre porównanie😂 I bardzo prawdziwe.
      Zakończenie ich udręki już tuż tuż 😉
      Cieszę się, że wróciłaś 😙😙😙

  9. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Wszystko w jak najlepszym porządku!
    Jestem! I czekam, czytam… I myślę co tu będzie dalej 😉
    Wieczorkiem będę czytać kolejny rozdział 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      I co myślisz? Podoba się, nie podoba?😉 Czytaj,czytaj, bardzo mnie to cieszy 🙂

Napisz nam też coś :-)