Trzynaście randek (V)

with 8 komentarzy

Trzynaście randek - okładka ebookaRozdział 5

Randka 5

Miał dzisiaj wyjątkowo dobry humor. Wstał dość wcześnie, nie chciało mu się spać. Napisał do Ellen wiadomość, czy wypoczęła równie dobrze jak on. Był ciekawy, czy jest na niego zła. Specjalnie ją podrażnił, chciał sprowokować. Miał wrażenie, że drzemie w niej bestia, tylko trzeba ją uaktywnić. Dostał odpowiedź godzinę później. Spytała, kiedy pójdą na kolejną randkę. To jeszcze bardziej poprawiło mu nastrój. Czyżby nie mogła się doczekać?

Odpisał, że później zadzwoni i coś razem ustalą, bo na razie jest dość zajęty. Po czym położył się na kanapie, by obejrzeć poranne wiadomości. Tak naprawdę sam nie mógł doczekać się kolejnej randki. Ale nie zamierzał jej tego pokazywać. Ellen nie musiała znać prawdy.

Uśmiechnął się kolejny raz na to wspomnienie, kiedy wszedł do jej gabinetu. Była nieźle zaskoczona i jak na jego oko mocno niedopieszczona. Po części to była jego wina, jednak nie do końca. Przecież to Ellen rozpoczęła tą grę.  On po prostu nie miał zamiaru jej nagle kończyć. Bo mówiąc prawdę, zaczął się nieźle przy tym bawić. Polowanie było ekscytującym przeżyciem. Lubił być myśliwym.

Oczywiście, że trudno mu było powstrzymać własne pragnienia. Był jednak w stanie poświęcić się, bo po prostu wierzył, że warto. Ellen była piękna i seksowna, ale też zabawna i dobrze czuł się w jej towarzystwie. Chciał zobaczyć, dokąd to mogłoby go zaprowadzić

Minęły dwie godziny i znudziło mu się już udawanie zajętego. Wziął telefon i wybrał numer Ellen.

– Jesteś bardzo zapracowana? – spytał, gdy odezwała się po drugiej stronie.

– Pewnie nie bardziej jak ty. Co porabiasz?

– Dopiero usiadłem. – Pokręcił zabawnie głową uśmiechając się sam do siebie. Dobrze, że go nie widziała. – Lubisz kino Ellen?

– Kino? A kto go nie lubi Jeremy? – Zaśmiała się.

– Pewnie dużo osób. Więc zgodzisz się dzisiaj wyjść ze mną wieczorem? Wyświetlają Avengers: Infinity War.

– Lubisz Marvela Jeremy? Myślałam, że to nie twoja bajka. – Usłyszał zdumienie w jej głosie. Zaczął się śmiać.

– Lubię wiele rzeczy, nie ograniczam się do jednego gatunku. Więc jak będzie? Dasz zaprosić się do kina?

– Rozumiem, że to umówiona randka? – Kolejny raz walnął śmiechem słysząc to pytanie. Coraz bardziej mu się podobała.

– Tak Ellen. To będzie randka. Wcześniej zapowiedziana – mruknął.

– O której seans? – Zniecierpliwienie w jej głosie sprawiło mu nie lada satysfakcję.

– O dwudziestej pierwszej. – W myślach już zastanawiał się, co ma ze sobą począć do wieczora. Odkąd poznał Ellen i rozpoczął grę w kotka i myszkę, trudniej było mu skoncentrować się na wielu rzeczach.

– Świetnie. Może teraz to ja przyjadę po ciebie? Chciałabym odwdzięczyć się za zaproszenie. – Chyba bardziej nie mogła go zaskoczyć. Właśnie to między innymi w niej lubił. Czasami trudno było przewidzieć jej reakcje. Wydawała się nie być do końca stereotypową kobietą.

– Chcesz zobaczyć, gdzie mieszkam? – Myśl, że Ellen miałaby się tutaj zjawić, przyprawiła go o lekkie drżenie. Niedobrze, bo przecież musiał wytrwać jeszcze sporo czasu.

– Randki polegają na tym, że pary poznają się, prawda? Oczywiście, że chciałabym zobaczyć, gdzie mieszka Jeremy Mitchell. Więc jak będzie?

– Wyślę ci mój adres jak skończymy rozmawiać. Ellen? – Nagle zaczął chichotać jak dzieciak.

– Co Cię tak rozbawiało? Powiedziałam coś dziwnego?

– A za bilety do kina też chcesz zapłacić? – Na kanapę obok niego wskoczyły Blackie i Baxter domagając się czułości od swojego pana.

– Pozwolisz mi zapłacić za bilety? – Usłyszał nutę niedowierzania w głosie kobiety., Chwilę później roześmiała się jak i on. – Czy może znowu obowiązuje zasada, że opuszczamy resztę randek i idziemy już do łóżka?

– Jak myślisz? Naprawdę jestem gotów ustąpić ci na tym polu. Przemyślałbym taką propozycję na twoim miejscu. – Oczywiście żartował. Wiedział, że Ellen nie ustąpi. Sam przestawał być już taki pewny, czy chciałby, żeby tak szybko się poddała.

– Uważaj, bo to zrobię. Będę o dwudziestej. Do zobaczenia!

Kilka godzin później siedział w salonie bawiąc się telefonem. Zbliżała się dwudziesta, Ellen nie odzywała się od ich rozmowy telefonicznej. Chyba  by go ostrzegła, gdyby miała się nie zjawić? Parsknął, poirytowany sam na siebie. Już zdecydowanie wolał jeździć w trasę, bo ta cała sprawa z Ellen sprawiała, że zachowywał się jak wariat.

Wstał, gdy usłyszał wjeżdżający samochód. Aż podszedł do okna i otworzył usta ze zdziwienia. Ile ta laska miała tych samochodów? Na podjeździe nie było Forda Mercury z 1950 roku, do którego wsiadała tego wieczoru, gdy się poznali. To była sportowa Corvette, cała czerwona. Ellen wysiadła z niej i zaczęła się rozglądać.

To go otrzeźwiło. Pospiesznie ruszył do drzwi. Może i był czasami dupkiem, ale nie chciał, żeby kobieta czekała na niego przed jego własnym domem. Gdy otworzył drzwi, Ellen spojrzała od razu w tą stronę.

– Masz piękny dom Jeremy. – Dziewczyna oparła się o maskę auta, a on nie mógł od niej oderwać wzroku. Wyobraźnia zaczęła pracować kolejny raz.

– Chcesz zobaczyć więcej? – Ogarnął myśli i zszedł po schodach do niej. Przekrzywiła zabawnie głowę, włosy opadły jej na bok i częściowo na plecy.

– Może lepiej nie teraz. Nie zdążymy na seans, jeśli wejdę. – Jeremy aż spojrzał na nią uważniej. Prowokowała go? Chciała sprawdzić, jak długo wytrzyma jej tortury? Czy może podejmowała jego grę?

– Więc możemy jechać. To również twój samochód? – Z widocznym uznaniem spojrzał na auto.

– Niestety nie. Ale jest tak piękny, że nie mogłam się powstrzymać, by go pożyczyć na dzisiejszy wieczór – odpowiedziała mu z lekkim uśmiechem wsiadając za kierownicę.

– Wypożyczyłaś? – Popatrzył na nią zdumiony. – Gdzie można wypożyczyć takie auta?

– W garażu Richarda. Jeśli jesteś oczywiście jego zaufanym pracownikiem i masz odgórne pozwolenie. – Jeremy dopiero teraz uniósł brwi ze zdziwienia. Normalnie po takich słowach wiedział, z kim ma do czynienia. Bo jaki szef pozwoliłby wziąć swojej pracownicy auto warte kilkadziesiąt tysięcy? Chyba, że by z nią sypiał. Jednak Ellen podświadomie nie pasowała mu na taką osobę. Nie sprzedałaby siebie za samochody.

– Mówisz poważnie, czy żartujesz? – Istniało jeszcze prawdopodobieństwo, że robiła sobie z niego jaja. To nie było nic dziwnego, że nie mógł w to uwierzyć.

– Oczywiście, że poważnie. Wiem, jak to brzmi. – Spojrzała na niego bokiem, gdy jechali w stronę kina. – Nie biorę wszystkich aut. Richard dostałby zawału, poza tym nigdy by mi na to nie pozwolił. Mimo wszystko zależy mi na tej pracy.

– Jak go przekonałaś do tego? – Ellen stawała się dla niego chodzącą zagadką.

– Nie mógł znieść mojego marudzenia. Potrafię być bardzo napastliwa. – Wzrok uciekł mu na jej odkryte nogi. Miała na sobie czarną, skórzaną spódniczkę. Wyglądała cholernie seksownie w tym aucie.

– Dlaczego taka nie jesteś wobec mnie? – spytał, zanim zdążył się zamknąć.

– Tobie lubię dawkować emocje. Poza tym w stosunku do Richarda nie jestem napastliwa w taki sam sposób. – Wjechali do podziemnego parkingu i Ellen znalazła dla nich miejsce.

– No ja myślę – mruknął pod nosem wysiadając.

– Co powiedziałeś? – Ellen spojrzała pytająco na niego.

– Powiedziałem, że nieźle jeździsz. – Uśmiechnął się do niej czarująco i obszedł samochód. Zerknął na niego jeszcze raz, chętnie sam by usiadł za jego kierownicą. – Idziemy?

– Oczywiście. – Otworzył jej drzwi prowadzące z garażu do wejścia do budynku kina. Tym razem znowu był bardziej powściągliwy niż ostatnio. Zdawał sobie sprawę, że Ellen co chwila na niego spogląda. Seans zaczynał się za dziesięć minut. – Jeremy?

– Tak?

– Zrobiłam coś źle? – Wyglądała uroczo, kiedy zastanawiała się nad jego nagłą oziebłością.

– Dlaczego tak myślisz? Co mogłabyś zrobić źle? – Podszedł do niej i uśmiechnął się rozbrajająco. Wsunął dłoń na plecy kobiety.

– Właśnie nie wiem. Na pewno wszystko w porządku? – Patrzyła tak niepewnie.

– Nawet bardzo. – Przelotnie musnął jej usta i ruszył do kasy zostawiając ją tak.

Przez głowę przeszła mu myśl, że powinien na siebie uważać. W końcu Ellen za takie pogrywanie może urwać mu fiuta. Aż się wzdrygnął na tą myśl. Szybko zakupił bilety i razem z Ellen ruszył do odpowiedniego wejścia. Kiedy usiedli już na swoich miejscach, zaczynały się reklamy.

Zauważył, że Ellen usiadła bardziej bokiem do niego. Westchnął cicho.  Będzie musiał udawać, że jest zainteresowany filmem, a nie nią. Był pewien, że znów zastanawia się, co mu odbiło. On dobrze wiedział, dlaczego to robi. Ellen na razie nie musiała. Najwyżej będzie musiał bronić się przed jej atakiem.

Kwadrans później zaczął się film. Początkowo Ellen patrzyła się na ekran. Minęło może dziesięć minut i spostrzegł, że przełożyła nogę na nogę zmieniając lekko pozycję. Zerknęła na niego, ale udawał twardo, że nic nie widział.

Na seansie w ogóle nie mógł się skupić. Obrazki przewijały się, bohaterowie prowadzili ze sobą dialogi, ale on nic z tego nie wiedział. Wszystko przez siedzącą obok kobietę. Usilnie starała się go rozproszyć i musiał przyznać, że działało. Jednak z całych sił próbował tego nie okazywać.

– Jeremy… Jeremy…. – Usłyszał nagle szept tuż przy uchu. Dobrze, że w sali było wystarczająco ciemno. Nie mogła zauważyć jego prawdziwej reakcji, którą natychmiast stłumił.

– Ellen, oglądaj film. Nie ciekawi cię, czy co? – Spojrzał na nią z ukosa i zobaczył jej zdumienie. Prawie parsknął śmiechem, minę miała nieziemską. – A może chcesz popcornu?

– Nie! – Mógłby przysiąc, że słyszał jej warknięcie. Miał nadzieję, że nie posiadała żadnych ostrych przedmiotów w torebce.

– Na pewno? – spytał szeptem pochylając się nieco w jej stronę.

– Chciałeś oglądać film, to oglądaj! – syknęła i odsunęła się na tyle, na ile mogła. Stłumił śmiech. Gdyby wiedziała, jak bardzo wolałby robić teraz coś znacznie ciekawszego od seansu w kinie.

Już do końca trwania filmu nie odezwała się do niego. Widocznie dostatecznie podniósł jej ciśnienie. No cóż, miał nadzieję, że zdoła to jakoś naprawić. Oczywiście zdawał sobie sprawę z tego, jak dziecinne jest jego zachowanie. Ale nawet świadomość tego nie sprawiła, że chciałby zrezygnować z zabawy.

Kiedy na sali zapaliły się światła, Ellen wstała od razu. Złapała za torebkę i czekała, aż ludzie zaczną wychodzić.

– Gdzie się tak śpieszysz? – Posłał jej jeden ze swoich najbardziej czarujących uśmiechów.

– Mam siedzieć tutaj? – Aż nadto było słychać irytację w jej głosie. Co gorsze, podniecało go to. Musiał naprawdę trzymać się w ryzach.

– No nie. Ellen, czy coś się stało? Zrobiłaś się jakaś nerwowa. – Zatrzymał ją, zanim spróbowała przecisnąć się między ludźmi. Chyba musiał ją trochę uspokoić. Poza tym, odkąd tylko dziś się spotkali, chciał zasmakować jej ust.

– Co robisz? – spytała, gdy niespodziewanie przyciągnął ją do siebie.

Chciała mu się wyrwać, ale przewidział to. Nie pozwolił ruszyć się, a zamiast tego zaczął lekko kąsać jej usta. Zamurowało ją. Bardzo ostrożnie, jakby igrał z ogniem, przeciągnął swoim językiem wzdłuż jej wargi. Zadrżała, poczuł to wyraźnie. Po chwili znowu szarpnęła się, ale objął ją szczelniej. Wsunął język do wnętrza ust Ellen i podjął walkę. Opierała się, ale czuł, że zaczęła słabnąć. Gwałtownie pogłębił pocałunek i usłyszał jęk. Zatracił się w nim, a do tego ciało Ellen ściśle przylgnęło do jego ciała. W końcu musiał przerwać to wszystko, bo był gotów ją na fotel, aby wbić się w jej słodką cipkę.

– Wystraszyliśmy ludzi. – Zażartował rozglądając się po prawie pustej sali kinowej.

– Co? – Dziewczyna miała lekko zamglone spojrzenie. Sposób w jaki na nią działał, dodatkowo go podniecał.

– Lepiej stąd chodźmy. – Tym razem wziął ją za rękę i wyprowadził. Znaleźli się w przestronnym hallu. W sumie to nie chciał jeszcze kończyć ich randki.

– Jeremy Mitchell, no nie wierzę! – Usłyszał nagle, że ktoś go woła. Od razu poznał kto. Odwrócił się w tamtą stronę z uśmiechem.

– Wiki? Co ty do cholery tutaj robisz? – Kogo jak kogo, ale nie spodziewał się jej spotkać w tym miejscu. – Od kiedy chodzisz na filmy Marvela? Przecież mówiłaś, że to najgorszy syf kinematografii.

– Tylko krowa nie zmienia zdania Gizmo. – Podeszła do nich powoli zerkając na Ellen. – A dla mnie wiecznie nie masz czasu Mitchell. Nieładnie tak, bardzo nieładnie.

– Szczerze mówiąc myślałem, że nie ma cię w mieście. – Ellen patrzyła to na niego, to na drugą kobietę usilnie zastanawiając się, kim jest Wiki. – Ale teraz to zupełnie inna postać rzeczy.

– Doprawdy Gizmo? Najpierw musisz błagać mnie o wybaczenie. – Brunetka uśmiechnęła się prowokująco. Poczuł, że Ellen spina się. Nic dziwnego, Wiki była seksowną trzydziestokilkulatką o bardzo wydatnym biuście, zgrabnej pupie i nienagannej figurze.

– Tak publicznie Wiki? – spytał z bezczelnym uśmiechem. Uwielbiał tą wariatkę.

– Wiesz, jak lubię szokować ludzi, więc tak. Zróbmy to publicznie. – Puściła mu oczko, a wtedy Jeremy poczuł, że Ellen puszcza jego dłoń.

– Idę do toalety – mruknęła i czym prędzej oddaliła się. Jeremy i Wiki zostali sami.

– Czy mi się wydaje, czy twoja laska była o mnie zazdrosna? Nie opowiadałeś jej o nas? – Wiki spojrzała na niego rozbawiona.

– Ellen nie jest moja laską. Jeszcze – dodał po chwili namysłu. – Myślisz, że doprowadziliśmy ją do piekielnej furii spowodowanej zazdrością o mnie?

– Myślę, że powinieneś bać się o swoje bezpieczeństwo Gizmo. Jesteś pewien, że chcesz ją dla siebie? – Wiki zerknęła na niego proszącym wzrokiem.

– Spadaj Wiki. Ona jest moja. Musisz znaleźć sobie jakiś inny obiekt. – Jeremy rzucił okiem w stronę toalet, ale Ellen jeszcze nie było widać.

– Ale ten tyłek… Jeremy! Nie bądź taki, odstąp mi ją!... – Dziewczyna jęknęła zabawnie. Właśnie za to Jeremy ją lubił. Była szczera i umiała dobrze się bawić. Gdy ją poznał, próbował ją poderwać, ale bez szans. Wiki nie mógł zdobyć absolutnie żaden facet. Za to kobieta jak najbardziej. Jak widać Ellen miałaby spore szanse, wpadła Wiki w oko.

– Ten tyłek należy do mnie. Na pewno znajdziesz dla siebie jakiś obiekt. Na długo przyjechałaś?

– Będę jeszcze kilka dni. W sumie to moglibyśmy się spotkać. Przyjdź z Ellen. Urządzam na plaży imprezę za dwa dni. Będzie kilka osób.

– Uważaj, bo pomyślę, że bez Ellen nie mam wstępu. – Jeremy roześmiał się na cały głos. Akurat w tym samym momencie Ellen wyłoniła się zza zakrętu. Jej mina nie wyrażała pełni szczęścia.

– Chciałabym ją jeszcze raz zobaczyć, jeśli tylko tyle mi wolno – szepnęła Wiki konspiracyjnym tonem, zanim Ellen ponownie do nich dołączyła.

– Możemy już ruszać? Rano muszę wcześnie wstać, a jeszcze powinnam cię odwieźć. – Nie patrzyła na Wiki, a on miał ochotę zacierać dłonie z radości. Była zazdrosna.

– Pa Wiki, zadzwonię do ciebie. – Pomachał przyjaciółce na do widzenia.

– Tylko tym razem mnie nie zawiedź Gizmo! – krzyknęła jeszcze za nim.

Opuścili wreszcie budynek kina i weszli do podziemnego garażu. Ellen milczała idąc przodem do auta. Prawie wszedł na betonowy słup gapiąc się na jej kształtny tyłeczek. Odblokowała samochód i wsiadła. Nieziemsko podniecała go w tym wydaniu.

– Jak się bawiłaś? – spytał zapinając pasy bezpieczeństwa. Ellen odpaliła silnik pojazdu, który zamruczał przyjemnie.

– Zajebiście – odpowiedziała nawet na niego nie patrząc. – Ty jak widzę jeszcze lepiej.

– To prawda, dosłownie wyjęłaś mi to z ust. – Przeginał, ale nie umiał odmówić sobie dalszej dobrej zabawy. – Cholera, te nasze randki wychodzą nam idealnie! Też tak uważasz?

– Taaa. – Gdy podkręciła muzykę w aucie, nie wytrzymał i odwrócił wzrok udając, że zainteresowało go coś za szybą. Inaczej Ellen zobaczyłaby jego pełen samozadowolenia i satysfakcji uśmiech oraz zadźgała pierwszą lepszą rzeczą, jaka trafiłaby w jej dłonie. Dłonie, które mogły robić mu znacznie przyjemniejsze rzeczy. Aż się rozmarzył i zaczął uśmiechać sam do siebie jak głupek. Kątem oka co jakiś czas ją obserwował, ale ona patrzyła cały czas na drogę. Mogło być ciężko wysępić od niej kolejny pocałunek, jeśli tak reagowała. Dochodziła północ, kiedy zajechali pod jego dom.

– Jesteśmy na miejscu.

– Każdy wieczór z tobą mija mi stanowczo zbyt szybko. – Jeremy postanowił włączyć tryb czarusia, żeby ją trochę udobruchać. Co, jeśli nie zgodziłaby się na kolejną randkę w akcie zemsty? Kobiety różnie reagowały, czasami zbyt nieprzewidywalnie.

– Doprawdy? – Ostatecznie spojrzała na niego. Usiłowała grać obojętną, ale Jeremy nie był aż tak ślepy. Widział, co jest grane i strasznie go to rajcowało. Choć był przekonany, że Ellen nie przyznałaby się do zazdrości o niego. Wyobraził sobie z jaką pasją mogliby się teraz kochać.

– Oczywiście. Śmiesz wątpić? Już nie mogę doczekać się kolejnej randki. – Zareagował szybko, nim Ellen zdążyłaby zablokować jego ruch.

Po prostu wsunął dłoń w jedwabiste włosy i przyciągnął głowę dziewczyny do siebie. Zdążył tylko zobaczyć zaskoczenie w jej oczach, zanim zamknął usta swoimi wargami. Tak samo szybko wsunął język do środka. To od początku był głęboki i ognisty pocałunek. Mający rozpalić Ellen i złagodzić jej gniew. Poczuł, że po kilku sekundach kobieta położyła mu dłonie na torsie, ale nie po to, by go od siebie odepchnąć.

Ten dotyk parzył go nawet przez koszulkę. W końcu odpowiedziała na pocałunek, a jemu zaczęło robić się coraz przyjemniej. Na krótką chwilę oderwał się od jej ust, spoglądając w roziskrzone błękitne oczy. Ellen zmysłowo zagryzła wargi. Więc zrobił to jeszcze raz. Chciał ją nieodwołalnie dla siebie, choćby miał iść z nią na sto randek.

– Muszę już jechać – jęknęła, kiedy po kilku minutach na dobre zdołali oderwać się od siebie.

– Zadzwonię jutro do ciebie. Dobranoc Ellen! – Na pożegnanie tylko krótko musnął nabrzmiałe od pocałunków wargi. Wysiadł z auta i zatrzasnął za sobą drzwi. Patrzył jak Ellen Harvelle odjeżdża. Czekał go kolejny zimny prysznic.

 

 

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Kornelia
    | Odpowiedz

    uwielbiam to opowiadanie 🙂 Szkoda, że nie wyjaśnił Ellen, że jego znajoma to lesbijka, może by łatwiej było ja zaciągnąć do łóżka? Ale pewnie w kolejnej części pójdą na tą imprezę Wiki i wszystko się wyjaśni.
    Coraz bardziej podobają mi się pomysły Jeremy’ego.

  2. 4you
    | Odpowiedz

    Coraz lepiej lepiej 😊 wytrzymają?

  3. Kate
    | Odpowiedz

    No dobra a kiedy dalej. 😁

  4. Asia
    | Odpowiedz

    Kiedy kolejna cześć? Usycham 😛

  5. Gabriela
    | Odpowiedz

    Jeremy doskonale wie co robi Ellen, ona jest o niego zazdrosna , mysli ,że Wiki to jego dziewczyna do łózka, nie powiedział jej,że woli dziewczyny heheh.

Napisz nam też coś :-)