Trzynaście randek (L)

with 23 komentarze

Rozdział 50

Trzynaście randek - okładka ebooka
 

John, daj sobie spokój! – odezwał się po chwili Jeremy, stając obok Ellen.

Czy ja powiedziałem coś złego? – Mężczyzna uśmiechnął się przyjaźnie. – Przecież jesteście dwójką dorosłych ludzi. Nic mi do tego, co jest między wami. Już się tak nie denerwuj, Jeremy. Przyjechałem, bo potrzebuję dokumentów dla Mike’a. Mam z nim spotkanie o czternastej i muszę cię o nie poprosić.

Dzisiaj? – Jeremy patrzył na przyjaciela z niedowierzaniem.

Mike zadzwonił do mnie godzinę temu. Powiedział, że jeśli mam czas, to on też może przyjechać. Jutro gdzieś wyjeżdża, więc przez jakiś czas będzie niedostępny. A później nas nie będzie, więc chciałbym załatwić to jeszcze przed trasą. Pójdziesz mi je przynieść? To zajmie ci dosłownie chwilę. Zaraz zniknę. – John nalał sobie kawy do kubka i oparł się o blat.

Tylko się zachowuj! – rzucił ostrzegawczo Jeremy, po czym szybko wycofał się z kuchni. Zaległa cisza. John od razu spojrzał na Ellen. Milczał dobrą chwilę, zanim przemówił.

Jesteście razem? – spytał gitarzysta i skrzyżował ramiona na piersi. Już się nie uśmiechał, jego twarz spoważniała. Ellen westchnęła cicho, bo liczyła, że przyjaciel Jeremy’ego da jej spokój.

Po prostu jesteśmy przyjaciółmi. – Była wprost przekonana do czego zmierza Smith. Niekoniecznie chciała się z nim kłócić. A już na pewno nie w domu Jeremy’ego.

I jako przyjaciele sypiacie ze sobą oraz zachowujecie się jak para? Ellen, co wy najlepszego wyprawiacie? Jeszcze kilka tygodni temu na planie klipu mało się nie pozabijaliście. Wiesz, że bardzo cię lubię, a ten kretyn to mój najlepszy przyjaciel, ale wy zachowujecie się jakoś dziwnie. Jeśli chcecie być razem, to po prostu bądźcie, a nie udajecie coś, co na pewno nie jest przyjaźnią.

John, wybacz mi, ale to nie jest twoja sprawa. – Ellen zezłościła się, bo nie znosiła słuchać kazań. Reagowała na nie jak byk na czerwoną płachtę. – Rozumiem, że martwisz się o przyjaciela. My nic złego nie robimy.

Dobrego też nie. Na razie wszystko jest w porządku i w ogóle przyszłość maluje się w różowych barwach. Bardzo chciałbym, abyście byli parą, bo osobiście uważam, iż nadajecie się na nią jak mało kto. Byłabyś świetną dziewczyną dla Jeremy’ego. Nie wiem, z jakich powodów nie potraficie być normalnie ze sobą. Zamiast tego po prostu komplikujecie waszą relację. Naprawdę powinniście zastanowić się nad tym, czego chcecie wzajemnie od siebie. – John patrzył na nią przenikliwie i Ellen wcale nie czuła się z tym dobrze. Jeszcze gorsza była świadomość, że mężczyzna miał rację. Ellen wiedziała, że ona i Jeremy nie zachowywali się jak przyjaciele, a jak kochankowie. Ale denerwowało ją to, iż ktoś próbuje wejść z butami w jej życie.

Bardzo mnie cieszy twoja troska, jednak sami zdecydujemy, co dalej będzie. – Ellen poczuła się atakowana przez Johna, więc jak zwykle źle to odbierała. – Jeśli Jeremy nadal będzie chciał się ze mną widywać, nie zamierzam go przeganiać. Teraz wybacz, ale już pójdę.

Już raz się wzajemnie skrzywdziliście. Dlaczego nie usiądziecie jak dwoje dorosłych ludzi i nie porozmawiacie o wspólnej przyszłości? Czy to jest aż takie trudne? – John zrobił kilka kroków w jej stronę. – Naprawdę nigdy nie zrozumiem tak masochistycznych pobudek, jakimi wy się kierujecie. Chcę dla was jak najlepiej, tylko czy wy chcecie tego samego? – Z tymi słowami po prostu ją zostawił. Po chwili doszły do niej odgłosy rozmowy dwójki przyjaciół, a następnie zatrzaskiwanych drzwi.

Ellen? Coś się stało? John ci coś powiedział? – Jeremy pojawił się w kuchni i spojrzał na nią intensywnie.

Nie. – Ellen od razu skłamała. Nie chciała, żeby John z Jeremym pokłócili się przez nią, chociaż interwencja Johna nie przypadła jej do gustu. – Zamieniliśmy ze sobą kilka banalnych słów. Nic wielkiego. – Dziewczyna zdobyła się na uśmiech, chociaż wcale nie było jej do śmiechu.

To dobrze. – Twarz Jeremy’ego od razu się rozpogodziła. – Skończymy śniadanie i przejdziemy do salonu. Masz ochotę na jakiś film? – spytał, pochylając się do niej. Jeremy złożył na ustach Ellen krótki pocałunek, po czym się odsunął.

Muszę jechać. Obiecałam Caroline, że spotkamy się po południu. Zadzwonię albo napiszę później. – Ellen wstała, starając się z całych sił, żeby głos jej nie zadrżał.

Jedziesz? – W głosie Jeremy’ego usłyszała rozczarowanie jej decyzją. Ellen miała coraz większy mętlik w głowie. Koniecznie musiała pobyć sama. – Nie możesz zostać jeszcze chwilę?

Naprawdę nie. Dziękuję za śniadanie, było pyszne. – Wstała z krzesła i lekko oparła się dłońmi o jego tors. Szybko musnęła usta mężczyzny, po czym odsunęła się w obawie, że mogłaby poczuć ochotę na coś więcej. – Pa, Jeremy!

Poranek, który zaczął się tak dobrze, odszedł w zapomnienie. Ellen pośpiesznie ruszyła do drzwi, po drodze zgarnęła płaszczyk i opuściła dom perkusisty. Czuła się fatalnie, bo John poruszył temat, o którym Ellen nie chciała myśleć. Ona i Jeremy nie byli parą, przyjaciółmi też nie. Więc kim tak naprawdę byli?

Do tego wszystkiego dochodził Jared. Ellen poczuła się jak skończona idiotka, bo nie potrafiła się określić. Bawiła się w jakieś dziecinne zagrywki wzbudzenia zazdrości w Jeremym oraz wykorzystywała Jareda przeciwko niemu. Jak ona mogła się tak zachowywać? To nie było w porządku wobec żadnego z nich.

Ellen wróciła do domu w tak parszywym nastroju, że chciało jej się płakać. Psy przywitały ją radosnym szczekaniem, więc zajęła się nimi w pierwszej kolejności. Później poszła się przebrać. Na nic nie miała sił i nie było to spowodowane intensywną nocą spędzoną w domu ukochanego..

Mimo że zdawała sobie sprawę, jak może to wszystko rozwiązać, bardzo się tego bała. Co, jeśli Jeremy’emu odpowiadał status ich znajomości? Gdyby Ellen odsłoniła przed nim swoje prawdziwe uczucia, a on by ją odtrącił, nie przeżyłaby tego. Miała za sobą niejeden związek i niejedno rozstanie, ale nigdy nikogo nie kochała tak jak Jeremy’ego. Ellen tak bardzo chciałaby być dla niego najważniejsza.

Zdawała sobie w pełni sprawę z tego, że w całej sytuacji sporo było jej własnej winy. Gdyby wtedy na weselu dała mu dojść do słowa i wysłuchała wszystkiego, co miał do powiedzenia, gdyby zazdrość nie zaślepiła jej tak bardzo, być może teraz byliby razem. Tymczasem pozwoliła odejść facetowi, który jak inny sprawiał, że czuła się przy nim szczęśliwa oraz bezpieczna.

Gdy kilka godzin później Ellen usłyszała dzwonek do drzwi, postanowiła go zignorować. Nie miała ochoty z nikim się widzieć, rozmawiać, czy tłumaczyć ze swoich spraw. Jednak gość, który przybył,  nie odpuszczał.

Po trzecim dzwonku Ellen wstała z kanapy i poszła zobaczyć, kto nie zamierzał dać jej spokoju. Chciała pozbyć się intruza, wrócić na sofę, aby dobijać się myślami dalej.

Ellen? Co się stało? – spytał mężczyzna, widząc jej minę.

Jared? – westchnęła. Nie czuła się na siłach, żeby udawać przed nim zadowoloną.

We własnej osobie. Wyglądasz, jakbyś rozjechała szczeniaka na pasach. – Jared jak to Jared, wsunął się do środka. Ellen pomyślała, że teraz to na pewno nie uda się jej go pozbyć. Zrezygnowana ruszyła do salonu, a Jared prosto za nią.

Nic się nie stało. Potrzebuję trochę odpoczynku, to wszystko. – Wiedziała, że zachowuje się niedojrzale, ale teraz niewiele ją to obchodziło.

Przecież widzę. Wczoraj byłaś normalna, przynajmniej do pewnego momentu. – Ellen czuła na sobie jego bystry wzrok, ale próbowała to zignorować. Jednak zapomniała, jak Jared potrafi być zdeterminowany. – Ellen, nie wyjdę, dopóki mi nie powiesz, co się z tobą dzieje. Myślałem, że gdzieś razem wyskoczymy.

Jestem zmęczona po imprezie, to wszystko – odpowiedziała krótko.

Po imprezie, czy po nocnej eskapadzie? – Mężczyzna spoglądał na nią intensywnie, a ona zastygła, słysząc te słowa. – Ellen, nie traktuj mnie jak idioty. Możemy uczciwie porozmawiać? Chodzi o Jeremy’ego, prawda?

Ja nie… – Ellen zaczęła mówić, ale zamilkła.

Jared też milczał, ale cały czas na nią patrzył. Kiedyś byli dobraną parą, której nie wyszło z kilku powodów. Jared się zmienił, ale ona również i poznała Jeremy’ego. Może gdyby nie to, jej i Jaredowi udałoby się drugi raz. Ale nie miała prawa dłużej go zwodzić ani udawać, że nie wie, o co chodzi. – Przepraszam cię. Nie możemy się spotykać, na pewno nie w charakterze pary.

Chcesz mi o tym opowiedzieć? – spytał aktor, a Ellen ku swojemu zdumieniu odkryła, że Jared nie wyglądał na zdruzgotanego. Może nie czuł się komfortowo, ale nie widziała na jego twarzy złości.

Nie chcę cię w to mieszać. W końcu liczyłeś, że wrócimy do siebie, a ja cię wykorzystałam. Jest mi za to potwornie wstyd. – Policzki ją piekły, ale Ellen w pełni sobie na to zasłużyła. Jak to się stało, że krzywdziła osoby, na których jej zależało?

Ellen, daj spokój. – Jared w mig znalazł się tuż obok i złapał ją za dłonie. – Owszem, liczyłem, iż znowu zostaniemy parą, ale zdawałem sobie sprawę, że to może się nie udać. Nie zamierzam mieć do ciebie pretensji. O co chodzi z Jeremym? Widziałem wczoraj jak na ciebie patrzył. Zresztą zarobiłem od niego po mojej ślicznej buźce – zażartował. – W sumie powinienem się cieszyć, że uszedłem żywy z tego grilla. Facet jest niższy ode mnie, ale wyglądał na zdeterminowanego i cholernie zazdrosnego.

Na pewno chcesz o tym słuchać? – Ellen była totalnie zaskoczona takim postępowaniem Jareda. Wcześniej to byłoby nie do pomyślenia. – W końcu byliśmy razem, a teraz ty miałbyś wysłuchiwać moich żali o innym facecie.

Ellen, jestem dużym chłopcem, umiem sobie radzić z uczuciami. No dobrze, nauczyłem się tego. – Jared roześmiał się, widząc jej minę. – Nie zamierzam zmuszać cię do powrotu, ale nie chciałbym stracić możliwości bycia w twoim życiu choćby jako przyjaciel.

Nie poznaję cię. – Ellen ledwo się uśmiechnęła. – Z Jeremym to skomplikowane.

Nic nie jest skomplikowane, Ellen. To my sobie wszystko komplikujemy. Tak jak ja skomplikowałem nasz związek do tego stopnia, że nie chciałaś być ze mną dłużej. Co on ci zrobił?

Raczej ja jemu – wyjaśniła Ellen. – A teraz nie wiem, co mam robić. Krzywdzę wszystkich dookoła.

Ellen! – Jared zaczął się śmiać, aż szatynka spojrzała na niego jak na kretyna. – Od kiedy wpadasz w taki dramatyzm? Gdzie działanie? Chcesz się poddać bez walki? Ślinisz się do jakiegoś faceta, a nie potrafisz się za niego wziąć? No chyba, że nie chcesz jego, a wolisz mnie. – Jared wskazał na swoje ciało i uśmiechnął się znacząco. – Powiedz jedno słowo, a wyskoczę z tych ciuchów.

Lecz się! – Ellen trąciła go łokciem.

Na głowę za późno, na nogi za wcześnie. Poza tym lubisz mnie takiego, nie kręć. Swoją drogą, ten Jeremy jest ślepy. Na jego miejscu zamknąłbym cię gdzieś w piwnicy i trzymał tam, dopóki nie zrozumiesz, czego naprawdę chcesz. Chociaż moim skromnym zdaniem ty to wiesz, tylko boisz się po to sięgnąć. Nie wiedziałem, że jesteś takim tchórzem. Kiedy byliśmy parą, byłaś bardziej zdecydowana.

Wiem, co robisz! – Ellen warknęła nieco rozzłoszczona. Ale bardziej na siebie niż na niego. Wiedziała, iż Jared ma świętą rację.

A co robię? – Mężczyzna zabawnie przekrzywił głowę, wyszczerzając zęby. – Próbuję zmotywować do działania najlepszą laskę, którą znam, a która nie ma w sobie odwagi, by przestać się nad sobą użalać i wreszcie wziąć się w garść?

Jesteś podły. – Ellen spojrzała na niego z byka, ale Jared nic sobie z tego nie robił. Wręcz przeciwnie, wyglądał na coraz bardziej rozbawionego.

Nawet bardzo. To co, Ellen? Ruszysz swój śliczny tyłek i zachowasz się jak prawdziwa kobieta, czy może mam cię zabrać na randkę? Masz dwa wyjścia i nie ukrywam, że bardziej podoba mi się druga opcja. Za godzinę byłbym z powrotem, tym razem nie pojedziemy do restauracji, bo wolałbym mieć cię tylko dla siebie. Więc chyba zorganizuję…

Zamknij się! – Ellen pogroziła mu palcem. Jak to się stało, że siedziała w swoim domu z byłym chłopakiem, który właśnie ją namawiał, żeby odważyła się powiedzieć o prawdziwych uczuciach innemu mężczyźnie? – To do ciebie nie podobne.

Organizacja randki? Skarbie, przecież wiesz, na jakie randki cię zapraszałem. – Jared celowo się z nią drażnił.

Dobrze wiesz, o czym mówię.

Oczywiście, że wiem. – Tym razem Jared spojrzał na nią poważniej. – Ale nie zamierzam ci tego powtarzać. Nawet jak dla mnie to zbyt wiele. Masz swój rozum i zrobisz, co uważasz za słuszne. Jeśli się jednak nie zdecydujesz, to daj znać. – Mężczyzna wstał i musnął przelotnie jej policzek. – Spadam. A ty wstań z tej kanapy i zrób coś z sobą. Szkoda czasu, Ellen.

 

Minęły dwa dni, odkąd Jeremy ostatni raz widział się z Ellen. Zniknęła tak pośpiesznie, jakby się za nią paliło. W jednej chwili wszystko było w porządku, mieli zjeść razem śniadanie i być może udałoby mu się spędzić z nią resztę dnia, na co skrycie liczył. W drugiej chwili Ellen stwierdziła, iż musi jechać. Jeremy miał dziwne wrażenie, że gdy zniknął im z oczu, aby poszukać dokumentów dla Johna, to gitarzysta coś jej powiedział. Nie wypytywał go, bo wiedział, że to bez sensu. Ellen również się z niczym nie zdradziła.

Przez całą niedzielę już się do niego nie odezwała, dopiero późnym wieczorem dostał od niej lakoniczną wiadomość, że przeprasza za milczenie, ale była zajęta. Nie mniej i nie więcej, tylko to. Jeremy poczuł mieszankę złości z niepokojem. Był zdezorientowany, bo uważał, że coś się dzieje, o czym on nie ma najmniejszego pojęcia.

Poniedziałek miał zajęty, wraz z całym zespołem ustalali pewne sprawy dotyczące przyszłej trasy koncertowej. O ile bardzo kochał to, co robił i uwielbiał te wyjazdy, to tym razem nie czuł tego samego podekscytowania, co zawsze. Jeremy obawiał się, jak to wpłynie na jego stosunki z Ellen. Przecież nic sobie nie obiecywali, łączył ich tylko seks pod przykrywką przyjaźni.

We wtorek obudził się bez żadnej wiadomości od dziewczyny. Był coraz bardziej poirytowany i czuł, że może nie wytrzymać dłużej tej całej sytuacji. On chciał z nią być, a nie zastanawiać się nad przyszłością. Jeszcze chwilę i będzie za późno, bo przecież wokół niej krążył ten cały Jared.

Jeremy chciał pojechać do Ellen, ale okazało się, że jedna z jego dwóch suczek nie czuła się dobrze. Leżała i skomlała. Mężczyzna zapomniał o wszystkim i wziął swoje pupilki do auta. Będąc już w drodze, zadzwonił do weterynarza, który na szczęście był w gabinecie. Starszy mężczyzna szybko zbadał chorego psiaka i okazało się, że Blackie ma lekkie zatrucie pokarmowe. Dostała kroplówkę oraz witaminy i zostali odesłani do domu. Suczka miała odpoczywać i pić dużo.

Z ulgą wrócił do domu. Blackie zasnęła na kanapie, a kiedy wstała, czuła się znacznie lepiej. Nawet zjadła trochę suchej karmy. Kiedy dalej nie działo się nic niepokojącego, Jeremy odetchnął. Wtedy dostał wiadomość od Ellen. Pytała, czy mógłby do niej przyjechać i że to pilne. Był trochę zdziwiony, ale postanowił, że do niej pojedzie i o czymkolwiek Ellen chciała z nim mówić, to on również wreszcie z nią porozmawia. Albo to skończą, albo zaczną od nowa.

Jeremy sprawdził jeszcze raz Blackie, ale suczka zachowywała się normalnie. Doszła do siebie i broiła tak samo jak Baxter. Perkusista  mógł je zostawić same z czystym sumieniem. Nieoczekiwanie ogarnął go jakiś dziwny niepokoj. Jakby coś miało się stać.

Jesteś. – Ellen pojawiła się w drzwiach, zanim Jeremy zdążył zadzwonić dzwonkiem. Ale nie to go zaskoczyło, a to, że miała na sobie śliczną, wyjściową sukienkę. Jeśli wychodziła, dlaczego napisała, żeby przyjechał? – Wejdź do środka.

Wybierasz się gdzieś? – spytał Jeremy, wchodząc dalej. Coraz mniej podobała mu się ta sytuacja. Niepokój narastał.

I tak i nie – odpowiedziała, idąc do salonu. Jeremy szedł za nią i zobaczył, że pokój był udekorowany, a z kuchni doszły go przyjemne zapachy. – Mam randkę, przynajmniej na nią liczę. – Ellen zaśmiała się nerwowo.

Jeremy przez chwilę spoglądał na nią z niedowierzaniem. Otwarcie powiedziała, że szykuje randkę, a mimo to poprosiła go o przyjazd? Jeremy przyjechał, żeby wreszcie załatwić ich sprawy, a ona bezczelnie wspominała, że zaprosiła Jareda na kolację? Więc na co Jeremy był jej potrzebny? Do dekoracji?

Randkę? –Mitchell zacisnął dłonie w pięści. – I kazałaś mi się zjawić? Po jaką cholerę? – Przestawał nad sobą panować. To było od niego silniejsze. Jeremy nie był niewiniątkiem, ale czym sobie zasłużył na takie traktowanie?

Chciałam z tobą porozmawiać – powiedziała Ellen dość spokojnie, chociaż Jeremy właśnie zauważył, że jej opanowanie było udawane. Denerwowała się. Jeremy zaczynał rozumieć, o co tutaj chodzi. On nie był jej do niczego potrzebny, bo Ellen postanowiła wrócić do   Rezygnowała z Jeremy’ego, bo wolała tego drugiego. – Możemy usiąść?

Po co? – syknął. Nie dość, że czuł się upokorzony, to gorycz porażki i utrata Ellen były dla niego zbyt dużą dawką złych emocji. Czuł, że jego wybuch zbliżał się wielkimi krokami. – Po co chcesz ze mną mówić, skoro już zdecydowałaś? Nigdy nie byłem ci potrzebny jako twój mężczyzna. Chcesz Jareda, to go sobie weź, ale ode mnie trzymaj się z daleka! – Jeremy oddwrócił się, żeby wyjść z tego domu. Za chwilę mógł zrobić coś głupiego.

Jeremy! – Mężczyzna usłyszał jej kroki za sobą, ale się nie zatrzymał. Niestety Ellen zdążyła go dogonić, zanim on wyszedł. Kobieta zastąpiła mu drogę. Musiałby być kompletnym chamem, żeby ją odepchnąć. – Nie zaprosiłam Jareda!

Ellen, przestań! Przestało mnie to bawić! – Jeremy’ego ogarnęła ślepa furia. Przecież znał prawdę.

– Nie zaprosiłam Jareda na randkę! Ciebie, Jeremy! Ciebie chciałam zaprosić… – dodała Ellen po chwili, ani przez sekundę nie spuszczając z niego swojego spojrzenia.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Melduję się. Jo jak zawsze torturuje ludzi, ucinając tekst w najlepszym momencie 🤷‍♀️🤦‍♀️ no ale dobra, wróćmy do akcji…. napisze tylko tyle :ALLELUJA!!!!!!! Owacje na stojąco dla obojga, uzyskali tytuł najbardziej popieprzonej pary ever😂
    Ps.Dziękuję Jeremy…. że nie okazałeś się pantoflem 😂 kamien z serca mi spadł, że nie muszę jechać do tego Vegas w tym roku bo urlop mi się kończy 🤷‍♀️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To może ja się zaciągnę do jakiegoś FBI albo innej agencji? I będę działać na zlecenie, torturując? 😂😂😂
      No cóż, PAT 😛 Nie chciała Wam dawać wszystkiego od razu 🙂 Jeszcze trochę i skończę z publikacją Randek i czym ja wtedy będę torturować? 🤷‍♀️Dlatego korzystam, póki mogę 😂
      Hahaha, myślę, że zarówno Ellen, jak i Jeremy wiedzą, iż są popieprzeni, jak to ładnie określiłaś 😂😂😂 Może ich wyślę na jakąś galę, gdzie dostaną za to nagrodę 😛 Ups, znów chlapię jęzorem za dużo 😛
      Jeremy nie jest pantofelkiem 😛 On bierze sprawy w swoje ręce 😛 Przed samym epilogiem będziesz mogła zobaczyć, jak to robi pan Mitchell 😛 😂😂😂
      Ale na Podkarpacie wystarczy Ci urlopu? 😂

      • P
        PAT
        |

        Jo, zbyt dużo Lucyfera się naogladałaś 😂 potem widać skutki 😈 no ale dlatego też pasują do siebie idealnie 😂 gala? Nagroda? No proszę… 🤔 chętnie zobaczę co robi pan Mitchell przed tym epilogiem…. 😎 apetyt mi wzrasta teraz….😎 jak pójdę z buta to może być ciężko… 😂

      • Jo Winchester
        |

        Dużo się od niego uczę. Od Lucyfera😂 Ok, przyznam się bez bicia. Co nieco zdradziłam w poprzednim komentarzu. Ale cicho sza! Więcej ze mnie nie wyciągnięsz😈😂😂😂

      • P
        PAT
        |

        Powiem Ci, Lucyfer jest godny naśladowania 😎 dobra już więcej nawet nie pytam bo piątek już blisko 👌

  2. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Wrrrr….🤨 i znow złość sie we mnie budzi tylko tym razem głównym winowajcą jestes Ty Jo!😝 Jak mogłaś uciąć w takim momencie?🤔 Nie dość ze Jeremy bawi sie w początki ich problemow i teraz On nie pozwala wytłumaczyć nic Elen,a ta wkoncu zaczyna dzialas jak nie Ona ! Wtedy wchodzi Jo i psuje cały nastrój🤦‍♀️ Nic Cię te 50 opublikowanych rozdziałów nie nauczyło? 😬 Zwarjuje do piątku !!!😁😘

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nauczyło, nauczyło😂😂😂 Przerywać właśnie w takich momentach😈 Za tydzień już Ci wszystko wynagrodzę😊 Wyjaśnię, dlaczego Jeremy nie pozwolił Ellen nic powiedzieć. Pamiętasz jej randkę z Jaredem? I to, że zadzwoniła do Jeremiego, aby pomógł jej przy sukience? No więc Jeremy pomyślał, że Ellen znowu wybiera się na spotkanie z panem Evansem, a Jeremiego wezwała niewiadomo po co. To się chłopiec zdenerwował😂 Więcej nie zdradzę, reszta za tydzień😊

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Gluuuupi ten Jeremi! Ze Hoho 😅
    Czasami nie umiem go zrozumieć… o wlasnie, a co z życiorysem naszego perkusisty? Pisze sie ? Czy jednak odpuszczasz ten temat? 🤔☺️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Zazdrosny też😂 On już ma dość tej dziwnej sytuacji między nim a Ellen. Przyjechał do niej z konkretnym zamiarem, a tu taka niespodzianka. Pokojarzył to z tamtym dniem i nieszczęście gotowe. Dobrze, że Ellen wreszcie poszła po rozum do głowy.
      Życiorys Jeremiego… Powiem tak. Koncepcję na to opowiadanie zmieniałam kilka razy. Napisałam sto stron, po czym stwierdziłam, że nie jestem pewna, czy chcę puścić taki tekst od razu po Randkach i czy w ogóle nadaje się on na motylową stronę. Dość odbiega to opowiadanie od moich pozostałych tekstów. Ale piszę już coś innego, na chwilę obecną mam ponad 70 stron i przyznaję, że pisze mi się je rewelacyjnie😊 Dlatego bez obaw, coś po Randkach na pewno się pojawi 😀

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Czekam z niecierpliwoscią 😁

  5. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    “Po prostu jesteśmy przyjaciółmi” to chyba motyw przewodni tej opowieści 😉 Czy ktoś poinformował tą dwójkę że “przyjaźń” nie tak definiuje słownik?? 😂😂
    😅a Jared… jakoś mnie nie przekonuje…
    Nooo i Ellen nieźle zagięła Jeremiego na końcu… hah

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Myślę, że oboje już to wiedzą 😀 Także koniec przyjaźni a początek czegoś innego 😛 Dlaczego Jared Cię nie przekonuje? Przecież to taki grzeczny chłopak 😀
      Ellen jeszcze nie raz zaskoczy Jeremy’ego 😛

  6. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Hej i ho!

    Zacznę tak, ale jestem zaskoczona……. Jeradem!!!!!!
    Choć on nie daje mi spokoju… Taka dupa trochę z niego, że tak ją oddał skoro tworzył, że to najlepsza laska jaka zna.
    Ale hmm dobrze.
    Do naszej słodkiej nie-pary nie będę się odnosić, bo słowa zostały już powiedziane, zacytuję “alleluja!!!!”
    Choć patrząc bo tych 50 (?) rozdzialach, możesz nas jeszcze zaskoczyć 😉
    Pozdrawiam
    F.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Zachowanie Jareda miało zaskoczyć😉 I absolutnie nie chodziło mi o to, by wyszedł na głupca. Może i by chciał odzyskać Ellen, ale kiedy widzi, że ona szaleje za innym, to… Wniosek nasuwa się sam. Nie ma sensu walczyć o kogoś, kto tego nie chce 🙂
      Tak, to już koniec nie-pary Ellen oraz Jeremiego😀
      Liczę, że Cię jeszcze zaskoczę w przyszłych 12 rozdziałach 🙂
      Pozdrawiam 😘

    • M
      Mrs M.
      | Odpowiedz

      No nareszcie!!!!
      Jo, jezeli w kolejnych rozdzialach sklocisz ich, jakas inna baba bedzie chciala mu robic dobrze I Ellen ich nakryje, badz tez Jeremy odmowi Ellen randki obiecuje ze Cie znajde!

      Badz tego swiadoma 😀
      Buziaaaa

      • Jo Winchester
        |

        No następna mi grozi 😂😂😂 Co jest z wami?😂Już ich nikt nie rozdzieli 😉 Obiecuję 😁 Co prawda jeszcze kilka rozdziałów będzie, ale nic więcej nie będę między nimi kombinować. Ale jeśli tak koniecznie chcesz mnie odwiedzić, to zapraszam na Podkarpacie, droga Mrs M.😈

  7. J
    Jaroszka
    | Odpowiedz

    Litości!!!!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Odnośnie?

      • J
        Jaroszka
        |

        Nawet w literaturze głupota powinna mieć limity. Przepraszam. Już się poprawiam. W literaturze to głupota ma limity.

      • Jo Winchester
        |

        Zawsze możesz przerzucić się na inne, mądrzejsze opowiadania 😉

      • j
        jaroszka
        |

        Masz rację! Mądrzejsze od tego znajdę bez problemu.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      A ja ci ze szczerego serca polecę Złą stronę nieba, także autorstwa Jo. Jest zupełnie inna od randek, chociaż też występuje tam zwariowana przyjaciółka 😉 Jest irytujący, wkurzający Jack, jest nieco niezdecydowana, urocza Nat, a jak się już spotykając to iskry idą! Osobiście to czekam z utęsknieniem aż Nat utrze nosa temu padalcowi, po czym padalca trafi piorun z jasnego nieba i nagle zrozumie, że się zakochał 🙂

  8. J
    Jaroszka
    | Odpowiedz

    Dziękuję, nie. Po darmowych fragmentach widzę, że tylko irytacja językowa mnie czeka. Po twojej rekomendacji dodaję do listy przeciw daleszemu czytaniu Jo: zwariowaną przyjaciółkę (to już mamy tu), wkurzającego Jacka (to już mamy tu), niezdecydowaną Nat (to też już tu jest). Czyli “Zła strona nieba” jest tym samym co “Trzynaście randek”, tylko zostały zmienione imiona i dodana płatność. Pewnie kolory włosów też się zmieniły, bo Jo lubuje się w mówieniu do ludzi per brunetka czy blondynka – ja to odbieram jako niesympatyczne i pokazujące ograniczone słownictwo. Dawałam Jo wiele szans, bo uważam, że początkującym się należy. Zabrnęłam aż do tej części i na tym skończę swoją przygodę z tym “stylem” pisania.

Napisz nam też coś :-)