Trzynaście randek (LII)

with 16 komentarzy

Rozdział 52

Trzynaście randek - okładka ebooka

Caroline przejeżdżała niedaleko miejsca, w którym pracowała jej przyjaciółka , więc postanowiła ją odwiedzić. Po pierwsze, bo nie widziała się z Ellen od kilku dni, a po drugie, bo była ciekawa, jak rozwinęła się sytuacja z Jaredem oraz Jeremym. Caro nie zazdrościła Ellen, sama by nie wiedziała, co zrobić na jej miejscu.

Dziewczyna skręciła na parking przed garażem i zaparkowała swojego Mustanga GT 5.0 V8. Uwielbiała to auto, wręcz kochała. Dostała go od Deana na urodziny.  Kiedy wysiadła, pomachała chłopakom, którzy pracowali i ruszyła ku części biurowej. Gdy Caro tam weszła, od razu zobaczyła Richarda.

Caroline, miło cię tu widzieć. – Richard podszedł do niej, po czym objął po przyjacielsku. – Co cię sprowadza? Chyba nie chcesz powiedzieć, że twoje dziecko wymaga naprawy?

Wypluj te słowa! – Caroline była przeczulona na punkcie swojego cacka. Gdyby coś mu się stało, ona by tego nie przeżyła. – Przyjechałam do Ellen.

Ellen? Nie ma jej dzisiaj, zachorowała. Dzwoniła niedawno, ma grypę żołądkową, więc pozwoliłem jej zostać w domu. Jeszcze by nas zaraziła. – Richard roześmiał się. Caro wiedziała, że to tylko jego dziwne żarty.

O czym ty mówisz? – Caroline była pewna, że Richard tylko się wygłupia. Przecież Ellen dałaby jej jakoś znać.

Godzinę temu Ellen zadzwoniła, iż źle się czuje i ją mdli. Chciałem ją później odwiedzić, ale zaprotestowała. Nie chciała, bym ja również się zaraził. Mówiłem jej, żeby zadzwoniła, jak poczuje się lepiej. Nie wierzysz mi, to sprawdź sama.

Przejadę się do niej. Jeśli to prawda, ktoś musi jej pomóc. – Caro ruszyła do wyjścia.

Przez was ta choroba rozprzestrzeni się na całe Vegas – krzyknął za nią Richard, a ona w drzwiach odwróciła się do niego i popukała w czoło.

Mężczyzna roześmiał się, po czym pomachał jej na do widzenia. Caro zastanawiała się, dlaczego Ellen do niej nie zadzwoniła. Czyżby była w aż tak kiepskim stanie? Drogę do domu przyjaciółki Caroline pokonała w ekspresowym tempie. Niewątpliwie dostałaby kilka mandatów, gdyby złapała ją policja.

Ellen, jak mogłaś mnie nie powiadomić? Mam się dowiadywać od Richarda, że jesteś chora? – Caroline krzyknęła od progu, wchodząc do domu. Usłyszała jakiś hałas w kuchni, więc to tam się skierowała. Zaniemówiła, gdy przekroczyła próg. Ellen chowała się za Jeremym, który od pasa w górę był nagi. Caroline domniemała, iż od pasa w dół również, gdyż stał za wyspą kuchenną. – O kurwa! – Caro wiedziała, że ten obraz na długo pozostanie w jej pamięci. Okręciła się na pięcie i wybiegła do salonu. Nie wiedziała, ile czasu minęło, zanim para do niej dołączyła. Jeremy uśmiechał zadowolony, zaś Ellen miała zaróżowione policzki.

Cześć, Caroline. – Jeremy bez skrępowania usiadł na wprost Caro. Ellen zajęła miejsce obok niego i wcale na chorą nie wyglądała. No, chyba że na chorą z pożądania do tego faceta. – Przyjechałaś na poranną kawę?

Mogę wiedzieć, co się tutaj wyprawia? – Caro obserwowała siedzącą przed nią dwójkę. Ellen wyglądała na nieco speszoną, za to Jeremy był bardzo pewny siebie.

Ellen zachorowała. Jako że jestem również lekarzem specjalistą, to rozpocząłem kurację. – Jeremy dalej się wygłupiał. Usta Caroline drgnęły w uśmiechu, ale zdołała się powstrzymać. Dobrze wiedziała, co się tu działo. Ale postanowiła trochę się nad nimi poznęcać, przynajmniej nad Ellen. Przyjaciółka nie poinformowała jej o poprawie stosunków z Jeremym.

I nie zadzwoniłaś do mnie, Ellen? – powtórzyła Caroline. – Czy Richard wie, jaki lekarz się tobą zajmuje? – Caro uśmiechnęła się nieco złośliwie. Zawstydzenie Ellen się pogłębiało.

Wszystko ci wytłumaczę. Pogodziłam się z Jeremym dopiero wczoraj wieczorem i….

I nic mi nie powiedziałaś. Tak zachowuje się prawdziwa przyjaciółka? – Caro zmrużyła oczy. Ellen sapnęła, nie wiedząc, co ma powiedzieć dalej. Caroline nie wytrzymała i ryknęła śmiechem. Teraz Ellen patrzyła na nią jak na wariatkę, zaś Jeremy uśmiechał się od ucha do ucha. – Ellen, miałaś minę, jakbyś miała zejść z tego świata.

Pocałuj mnie gdzieś! – Ellen wreszcie zrozumiała, że padła ofiarą żartu Caro. – Jakie to było zabawne, normalnie boki zrywać.

Skarbie, w sumie Caro ma trochę racji. Na mnie się nie złość! – powiedział Jeremy, widząc pogłębiające się niezadowolenie na twarzy Ellen.

Kiedy patrzę na was i przyglądam się waszemu zachowaniu, mogłabym przyrzec, że jesteście wrednym rodzeństwem – mruknęła Ellen. – Byłaś u mnie w pracy?

Przejeżdżałam niedaleko i postanowiłam wstąpić. Richard mnie poinformował, iż zadzwoniłaś, więc przyjechałam szybko, żeby się tobą zająć. Jak widzę, zrobiłam to niepotrzebnie – odpowiedziała Caroline, patrząc na Jeremy’ego, który uśmiechał się do niej bezczelnie.

Wnioskuję, że będziecie potrzebowały nieco prywatności. – Jeremy spojrzał wymownie na obie kobiety. – Pojadę do domu. Muszę zająć się moimi psami. Przyjadę później, dobrze? – Mężczyzna pochylił się do Ellen, aby musnąć jej usta.

Na pewno przyjedziesz? – spytała Ellen, a Caro, słysząc te słowa, parsknęła śmiechem.

Wybacz, Ellen. To nieco zabawne, kiedy człowiek tak przygląda się wam z boku – wyjaśniła Caroline.

Trafiony, zatopiony – odpowiedziała Ellen.  Pomachała Jeremy’emu, który skierował się do wyjścia

Słucham. – Caro zwróciła się do przyjaciółki, gdy dziewczyny zostały same.

A co tu opowiadać? – Ellen uśmiechnęła się. Wyglądała na bardzo szczęśliwą. Chociaż do niedawna Caroline uważała Jeremy’ego za gnojka, który skrzywdził jej najlepszą kumpelę, to rozumiała, iż Ellen będzie szczęśliwa tylko dzięki perkusiście. – Kocham go. On kocha mnie. Wreszcie sobie uświadomiłam, że nie mogę tak dłużej się miotać. Krzywdziłam siebie, jego oraz Jareda, robiąc mu nadzieję na odbudowanie naszego związku.

Moim zdaniem to nadal byłoby możliwe. – Caro uśmiechnęła się znacząco.

Nie byłoby. Nie kocham Jareda. A może ty potrafiłabyś odkochać się w Deanie, a na powrót zakochać w Micku.

Ok, cofam tamto. Ale ci współczuję, bo będziesz musiała porozmawiać z panem Evansem.

Tak właściwie to zrobiłam to, zanim zdecydowałam się pomówić z Jeremym. – Ellen roześmiała się, widząc minę Caroline. – No co? Jared odwiedził mnie w niedzielę po południu. Chciał, abyśmy gdzieś razem wyszli, ale miałam podły humor. Po grillu u ciebie Jared domyślił się, że coś się dzieje między mną a Jeremym.

Jared tak łatwo odpuścił? To bardzo do niego niepodobne. – Caroline ciężko było w to uwierzyć, bo znała byłego chłopaka Ellen. Był jednym z najbardziej zdeterminowanych osób, które znała.

Sama byłam zaskoczona. Na moje szczęście Jared zrozumiał, że nawet gdybym nie wróciła do Jeremy’ego, a byłabym z Jaredem, to Jeremy by tkwił między nami. Ja i Jared postanowiliśmy zostać przyjaciółmi.

Takimi jak ty z Jeremym do niedawna? – Caro parsknęła głośnym śmiechem, słysząc słowa przyjaciółki. Ledwo zdążyła uchylić się przed lecącą w jej stronę poduszką.

Dawno nie siedziałaś w piwnicy. Muszę powiedzieć Deanowi, że należy ci przypomnieć stare, dobre czasy.

Nawet piwnica mi nie pomoże. Czyli między tobą a Jeremym wszystko w najlepszym porządku? – spytała Caroline dla potwierdzenia.

Postaram się już tego nie zepsuć.

Myślę, że to powinno tyczyć się was obojga. Oboje namieszaliście. Ale się cieszę z waszego szczęścia. Czyli pierwsza wyciągnęłaś dłoń do pana Mitchella?

Chociaż Jeremy błędnie to odczytał, ale wyłącznie z mojej winy. – Dziewczyna lekko wzruszyła ramionami.

O czym mówisz? – Caroline pochyliła się w stronę przyjaciółki.

Przed pierwszą randką z Jaredem poprosiłam Jeremy’ego o przyjazd. Chciałam, by mi pomógł wybrać sukienkę. To było głupie i dziecinne, ale sprawdzałam, czy Jeremy będzie o mnie zazdrosny. – Ellen zarumieniła się ze wstydu.

Wiesz co? Czasem myślę, że to ja jestem królową głupich pomysłów, ale wtedy ty robisz coś, co mnie przebija. Cud, że Jeremy cię nie zabił.

Widocznie jestem z tych osób, które mają szczęście. W każdym razie wczoraj, widząc przyszykowaną kolację, Jeremy źle zinterpretował sytuację. Wściekł się, chciał wyjść, ale zdołałam go przed tym powstrzymać.

Więc teraz nie pozwól mu odejść. Nie wiem, gdzie indziej znalazłabyś drugiego tak pokręconego faceta, który by z tobą wytrzymał.

Nie pozwolę. Powiedz mi, na jakim etapie jesteś z premierą książki? – spytała Ellen.

Premiera za niecałe dwa miesiące. Nie mogę się już doczekać. – Caroline była w swoim żywiole, opowiadając o tym. – Będziecie oboje zaproszeni. Dean wymyślił, że z tej okazji wyda przyjęcie..

Przecież to nie jest twoja pierwsza.

Odkąd jestem w związku z Deanem.

Chyba nie masz mu tego za złe?

Oczywiście, że nie. To dla mnie kolejna okazja, by pokazać innym kobietom, że ten facet należy tylko i wyłącznie do mnie.

Doskonale zaczynam cię rozumieć. Sama mam na to ochotę, kiedy widzę wzrok kobiet spoglądających na Jeremy’ego.

Obie jesteśmy zdrowo szurnięte. Ellen, skoro jesteś taka chora, może przeniesiemy się na leżaki do ogrodu? W końcu powinnaś dużo wypoczywać. Później dam ci spokój, żebyś mogła nacieszyć się twoim mężczyzną.

Jesteś bardzo łaskawa. Ty idź, a ja zaraz przyjdę. Zorganizuję coś do picia. – Dziewczyny rozłączyły się na chwilę, by po kilku minutach zażywać kąpieli słonecznej.

 

Kilka dni później

Jesteś pewien, że powinnam z tobą iść? – spytała Ellen już któryś raz z kolei, kiedy po raz setny sprawdzała w lustrze, jak wygląda. Kobieta miała na sobie czerwoną sukienkę na ramiączkach z koronkową górą. Dekolt bardzo głęboki, w kształcie trójkąta. Plecy częściowo nagie, bowiem materiał zaczynał się poniżej łopatek. Od talii w dół kreacja była dopasowana do ciała, z lśniącej satyny.

Jeśli jeszcze raz o to zapytasz, po prostu przerzucę cię przez ramię, zabiorę do auta i tyle będzie twojego marudzenia! – mruknął jej do ucha Jeremy, stając za nią, aby objąć ją w talii. Perkusista przyjechał po swoją dziewczynę, aby zabrać ją na galę Rock and Roll Hall of Fame. Jego zespół był nominowany do tytułu najlepszego zespołu metalowego.

Bawimy się w Freda i Wilmę? – Ellen obróciła się do niego przodem. Wyglądała ślicznie. Jeremy nie mógł się doczekać ich pierwszego publicznego wystąpienia.

Kiedy Ellen dowiedziała się o gali, próbowała protestować przeciwko konieczności pojawienia się na niej. Ale Jeremy nie chciał przyjąć tego do wiadomości.  Ellen nie miała wyjścia, musiała iść. Nie żeby celowo nie chciała.

Jeremy rozumiał, że dla niej to mógł być stres. Ludzie obecni na gali mogli oceniać ją przez jego pryzmat. Ellen zawsze ceniła swoją prywatność, on zresztą też. Jednak czasami musiał się pokazywać publicznie.

Nie prowokuj mnie, kochanie. – Perkusista pochylił się do niej z uśmiechem. – Zbieramy się.

Mówiłam ci, jak apetycznie dzisiaj wyglądasz? – spytała go Ellen, gdy wsiadali do samochodu. Jeremy założył czarne spodnie i białą kamizelkę oraz nieodłączne trampki. Doskonale wiedział, że jego dziewczyna uwielbiała go w takim wydaniu na równi z tym, jak wyglądał w garniturze. A dzisiejszego wieczoru wcale nie miał ochoty na drugą wersję.

Naprawdę? – Jeremy roześmiał się, spoglądając na nią. – Z tobą nie mogę konkurować. Każdy facet będzie mi ciebie zazdrościł. Skąd ty bierzesz te wszystkie sukienki?

Ze sklepu? – podpowiedziała, a widząc jego minę, zaczęła się głośno śmiać. – Tę kupiłam na wczorajszych zakupach z Caro. Stwierdziła, że skoro mam być na tak ważnej gali, to nie mogę iść w byle czym.

Będę musiał jej podziękować. Zostaniesz dzisiaj moją nagrodą?

Właśnie jedziesz po nagrodę. Nie za dużo byś chciał na jeden wieczór?

Może będę potrzebował pocieszenia. – Jeremy puścił jej oczko.

Niemożliwe. Jestem pewna, że wygracie. Nie znam innego zespołu, który by na to zasługiwał.

Kotku, jesteś stronnicza. Ale mimo wszystko jestem ci za to wdzięczny.

Właśnie dojeżdżali na miejsce. Już z daleka było widać ruch przy budynku, gdzie odbywała się gala. Jeremy wjechał na parking, który był przygotowany tylko i wyłącznie dla zespołów oraz gości. Pokazał przepustkę strażnikowi, zaparkował samochód, a następnie pomógł Ellen wysiąść.

Powinnam zasiadać w jury – odpowiedziała, podając mu swoją dłoń. – Wymieniłabym wszystkie możliwe argumenty, według których to wam należy się statuetka.

Lizus. – Jeremy uśmiechnął się do niej, prowadząc ją do wejścia. Z daleka zobaczył swoich przyjaciół, czekali na nich.

Cześć, Ellen. – Derek pierwszy podszedł, żeby się przywitać. – Jeremy, nie obawiałeś się wyjść ze swoją ślicznotką? Widziałem przynajmniej dwóch facetów, którzy się za nią oglądali, gdy do nas szliście.

Niech podejdą, chętnie się z nimi przywitam – odezwał się Jeremy, a reszta towarzystwa się roześmiała. Wszyscy go dobrze znali i wiedzieli, że gdyby tylko ktoś spróbował poderwać jego dziewczynę, miałby z miejsca przechlapane. – Ellen, to Stefanie, Heather i Natalie. – Przedstawił kolejno dziewczyny Johna Smitha, Toma Browna i żonę Chrisa Williamsa.

Ellen, musisz mi zdradzić, gdzie kupiłaś taką wystrzałową sukienkę. – Dziewczyna Johna, Stefanie spojrzała na nią z uznaniem. – Jest kapitalna.

To moja przyjaciółka na nią trafiła. Ale bardzo chętnie podzielę się później z tobą tą wiedzą. – Ellen odpowiedziała z uśmiechem. Jeremy po cichu liczył, że dziewczyny nawiążą ze sobą nić porozumienia. W końcu miały widywać się od czasu do czasu. – Twoja kreacja też jest piękna.

A moja? – Heather, dziewczyna Toma mrugnęła do nich okiem.

Myślę, iż wszystkie cztery możemy zagościć na okładkach poczytnych czasopism związanych z modą – odpowiedziała Stefanie, po czym wszystkie kobiety wybuchły śmiechem.

Idziemy do środka? – spytał Chris, który najmniej z zebranych panów przepadał za takimi wystąpieniami.

Najwyższa pora. Na czerwonym zatrzymają nas dziennikarze. – John skinął głową do Jeremy’ego. – Chcesz mieć ten zaszczyt i iść z Ellen jako pierwszy?

Nie! – odpowiedziała Ellen.

Tak! – odezwał się jednocześnie Jeremy. Towarzystwo znowu się zaśmiało.

Ellen, nie ma się czego bać. Udawaj, że jesteś tam tylko z Jeremym, a przede wszystkim ładnie się uśmiechaj. – Natalie Williams spojrzała dopingująco na szatynkę.

Nie pozwolę, żeby ktokolwiek krzywo na ciebie patrzył, kotku. – Jeremy objął ją w pasie, spoglądając jej głęboko w oczy. Zignorował przeciągłe spojrzenia Johna oraz Toma. – Idziemy?

No dobrze. – Ellen wzięła głęboki oddech i uśmiechnęła się lekko.

Jeremy nie zamierzał zostawiać jej ani na sekundę samej, zanim nie usiądą na swoich miejscach w sali. Prowadził ją, aż weszli na czerwony dywan. Wokół nich rozbłysły flesze, więc przystanęli. Jeremy czuł, że Ellen jest spięta, ale kiedy się do niej uśmiechnął, ona puściła mu oczko. Kilka sekund później pozostali członkowie zespołu wraz z partnerkami stanęli obok nich.

Kilku przedstawicieli prasy zaczęło zadawać pytania, zatrzymując ich dłużej na czerwonym dywanie. Ellen dzielnie  trwała przy jego boku. Jeremy był z niej dumny.

Wybaczcie, ale musimy już iść. – Jeremy pożegnał się z dziennikarzami i skierował się dalej. Pozostali ruszyli w jego ślady. Byli przy schodach, kiedy drogę Jeremy’ego zastąpił Bobby Watson.

Jeremy… – Bobby uśmiechnął się, ale w tym uśmiechu nie było nic pozytywnego. Ellen zerknęła na mężczyznę zaciekawiona. – Nie przywitasz się? Nie przedstawisz kumpla nowej dziewczynie?

Nie rób scen, Bobby… – syknął Jeremy przez zaciśnięte zęby. – Pozwól nam przejść.

Czy ja robię coś złego? – spytał bezczelnie Watson, patrząc przy tym na Ellen. Jeremy zdawał sobie sprawę, że mężczyzna próbuje go sprowokować. – Jestem Bobby. Jak ci na imię, ślicznotko?

Ellen – odpowiedziała nieco zmieszana dziewczyna. Jeremy wiedział, iż Ellen nie jest głupia, musiała wyczuć warzącą się atmosferę. – Jeremy, kim on jest?

Nikim ważnym. Idziemy dalej. Bądź tak miły i zrób nam przejście. – Jeremy był wściekły, bo Bobby swoim pojawieniem się psuł im wieczór.

Bobby, będzie dobrze dla wszystkich, jeśli usuniesz nam się z drogi. Co chcesz zyskać przez tę awanturę? – odezwał się John.

Adwokat diabła, John Smith. Nie bądź taki, pozwól mi zamienić kilka słów z moim przyjacielem i jego nowym nabytkiem. Bo właśnie tym jest dla niego Ellen. Wiesz o tym, prawda? – odpowiedział Bobby Johnowi. – Jeremy poinformował cię o statusie waszego związku? – Tym razem zwrócił się do zszokowanej rozwijającą się sytuacją Ellen.

Odpierdol się, Watson! – Jeremy chciał na niego ruszyć, ale Ellen ścisnęła mocniej dłoń swojego chłopaka, a John złapał perkusistę za drugie ramię. – Puśćcie mnie!

Waleczny Jeremy! – Bobby kpił sobie z niego w żywe oczy. – Szkoda, że tylko na początku, nieprawdaż? Twoja panienka wie, że jest twoją ozdobą jedynie na kilka marnych miesięcy? Czy może omotałeś również ją, opowiadając bzdury o szczęśliwym związku do końca życia?

Zajebię cię, ty skurwysynie! – Jeremy usiłował się wyrwać, ale do pomocy przy jego trzymaniu dołączył Tom wraz z Chrisem. Derek podszedł do Bobby’ego.

Spierdalaj stąd, Watson, bo inaczej to się dobrze dla ciebie nie skończy – powiedział Derek. W odpowiedzi otrzymał jedynie ironiczny uśmiech mężczyzny.

Nic się nie nauczyłeś, Mitchell. Jak zwykle inni muszą za ciebie załatwiać twoje prywatne sprawy. – Ostatnie słowa na dobre rozsierdziły Jeremy’ego. Prawie się wyrwał chłopakom oraz Ellen.

Zabiję cię, gnoju! W końcu pożałujesz, że nie dałeś mi spokoju raz na zawsze! – warknął Jeremy.

Może w końcu się doczekam! – Bobby zasalutował mu na pożegnanie, po czym odwrócił się na pięcie i odszedł.

Stary, uspokój się! Wszyscy się na nas patrzą! – John odwrócił się do perkusisty. – Wchodzimy do środka. Wiem, jak chciałbyś go teraz dorwać, ale to nie miejsce i czas. Jeremy, włącz myślenie, wyłącz emocje!

Puśćcie mnie! – Jeremy zdawał sobie sprawę z tego, iż John ma rację, ale ciężko było to tak teraz zostawić. Spojrzał na Ellen, dziewczyna przyglądała mu się zdezorientowana. Jeremy ujął ją delikatnie pod ramię. Zmusił się do uśmiechu. – Przepraszam cię, skarbie, że musiałaś na to patrzeć. Idziemy?

Tak. – Tylko to jedno słowo wyszło z jej ust. Jeremy miał ochotę coś rozwalić. Wieczór, który z definicji miał być idealny, stał się jakąś pomyłką.

Weszli do przestronnego hallu. Jeremy zerknął ukradkiem na ludzi. Tutaj nikt nie widział jego występu, ale był pewien, że wszystko zaraz się rozniesie. – Możecie nas zostawić na chwilę samych? Zaraz do was przyjedziemy – zwrócił się do przyjaciół Jeremy. Ci w odpowiedzi skinęli głowami, po czym przeszli dalej. – Jak się czujesz? – spytał Ellen.

Kim był ten mężczyzna? I dlaczego mówił te wszystkie rzeczy? – Ellen wyglądała na zdenerwowaną, ale czy Jeremy mógł się jej dziwić?

Ellen, obiecuję, że wszystko ci w domu wytłumaczę. Wiem, jak wiele od ciebie żądam. Ale za chwilę zacznie się gala, poza tym nie chciałbym inicjować tutaj tej rozmowy. – Nie dość, iż wieczór zaczął się tak kiepsko, to jeszcze perspektywa rozmowy z Ellen o tym, co się stało, napawała go wstrętem do samego siebie. Bał się, jak ona może zareagować na prawdę.

Masz rację, to nie jest odpowiednie miejsce i czas. Powinniśmy iść, prawda? – odpowiedziała, wskazując głową na oczekujących na nich przyjaciół.

Przepraszam. – Jeremy objął ją i pocałował. – Kocham cię.

Powoli skierowali się do wejścia na salę. W środku miejsca siedzące były już prawie do ostatniego zapełnione. Dość szybko odnaleźli swoje. Jeremy spoglądał na Ellen, nie mogąc pozbyć się obawy, że kobieta za chwilę stąd ucieknie.

Jednak Ellen, kiedy tylko usiadła, zaczęła rozglądać się dyskretnie. W końcu spojrzała na niego, po czym zaskoczyła go, splatając ich dłonie razem.

Wtedy przygasły wszystkie światła, a po chwili rozbłysły te na scenie. Jeremy musiał skupić się na widowisku, choć  już nie miał ochoty, żeby tutaj siedzieć. Jednak obowiązki pozostawały obowiązkami.

Po chwili na estradę wszedł Korn. W tym roku zespół obchodził  25-lecie powstania. Zagrali bardzo energetyczny kawałek „Did my time”. Po nich wyczytano kandydatów do pierwszej nagrody, którą ostatecznie – za najlepszy teledysk roku–  zgarnął zespół Avenged Sevenfold. Burza oklasków, krótkie przemówienie chłopaków oraz podziękowania. Show mogło dalej trwać.

Kolejna kategoria, kolejny szczęśliwy wykonawca i kolejny występ poprzedzający następną część gali. Z tego, co Jeremy pamiętał, trofeum dla najlepszego metalowego zespołu przyznawano pod koniec imprezy. Musiał więc siedzieć cierpliwie i czekać.

Ellen wyglądała na zadowoloną. Zupełnie, jakby dzisiejszy incydent w ogóle nie miał miejsca. Mężczyzna cieszył się, że jego ukochana mogła skupić się na występach. Jeremy zaplanował dla niej wieczór idealny, który koncertowo zepsuł, dając się sprowokować Bobby’emu.

Ellen jakby czuła, iż Jeremy o niej myślał, bo spojrzała się na niego. Przez krótką chwilę przyglądał się szatynce. Był szczęściarzem, mając ją u swego boku. Czy nadal nim będzie, kiedy wrócą do domu, aby skonfrontować się z dzisiejszą sytuacją?

Ze stanu zamyślenia wyrwało go ściskanie dłoni przez Ellen. Kiwnęła głową w stronę sceny. Właśnie zapowiadano artystów nominowanych do kategorii najlepszego zespołu metalowego, w tym ich.

Nagroda dla najlepszego zespołu metalowego wędruje do…. – Jak zwykle w takich sytuacjach jeden z prowadzących zrobił denerwującą wszystkich pauzę.

Oto Jo Winchester:

Kobieta po trzydziestce, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Nie poddałam się mimo ciężkiego startu i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Jak zwykle w takich sytuacjach Jo zrobiła denerwująca wszystkich pauzę 😂
    Zaslodzilas ostatnio, ale dzis ta akcja z Bobkiem nadrabia, podoba mi sie to 😅czyżby braciszek jednej z ofiar Jeremiego?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Hahahahaha😂😂😂 Rozwaliłaś mnie dzisiaj 😀 Bobek rządzi! Kim on dokładnie jest, wyjaśni się już za tydzień 😀 Bratem, ale nie tylko.

      • A
        Asia
        |

        Tylko mi nie mow, ze to On jest porzuconym przez Jeremiego nieszczęśnikiem?!! 😳😅

      • Jo Winchester
        |

        Ja cię proszę, Asia 😅😂😂😂 Skąd w ogóle takie przypuszczenie? 😂😂😂

      • A
        Asia
        |

        To twoje „bratem, ale nie tylko” namieszalo mi w głowie 😂

      • Jo Winchester
        |

        Nie bój się😂 Być może Cię zaskoczę 🙂

      • M
        Meska
        |

        Też myślałam że to on jest tym porzuconym nieszczesnikiem, w dodatku z rozpaczy zmienił płeć na meska 😀

      • Jo Winchester
        |

        Meska! Rozwaliłaś mnie doszczętnie 😂😂😂😂😂😂

  2. J
    Jadwiga Kuskowska
    | Odpowiedz

    O matuchno. Znowu jakąś jazda będzie Mam tylko nadzieję że dobrze się skończy 😈😈

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie mogę was zawieść przy ostatnich rozdziałach, prawda? 😉

  3. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Szczera prawda… to co się raz zobaczyli nie da się odzobaczyc😂 Caroline jak szpieg wyniuchahła przekręt Jeremiego… o sorry Pana Doktora 😈 uhhh a jeśli chodzi o Bobbiego…. to ja już czuję duzeee problemy… weź coś zdradz😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Caroline nie powinna narzekać… Zobaczyła niezłe ciało pewnego przystojniaka vel pana doktora😈
      Mogę Ci zdradzić, że spotkamy się za tydzień przy kolejnym rozdziale “Trzynastu randek”.

    • P
      PAT
      | Odpowiedz

      Ja nie mogę Jo… Kiedy Ty mi przestaniesz tego chłopa męczyć co…?🙄 już było dobrze to odezwała się diabelska strona 😂 ja to się powoli zaczynam zastanawiać kto tu jest adwokatem diabła…🤔 ktoś mi robotę zabiera….

  4. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Kiedyś powiem sobie dość… 😂😂😂 i Jeremy’emu też 😛 W jego życiu nudy być nie może, inaczej Jeremy by spoczął na laurach 😛
    Ale że o co chodzi? 😂😂😂 Kto Ci robotę podbiera? 😛

    • P
      PAT
      | Odpowiedz

      No teraz to Ty zachowujesz się niczym prawa ręka Lucyfera, moja droga 😂😂😂 to ja mu mogę znaleźć milion innych zajęć, żeby tylko się nie nudził 😂 😎 obiecuję, że nie będzie narzekał 😈

      • Jo Winchester
        |

        Ach tak? To czym byś zajęła Jeremy’ego? 😈 Jestem tego bardzo ciekawa 😀

Napisz nam też coś :-)