Trzynaście randek (LIII)

with 23 komentarze

Rozdział 53

Trzynaście randek - okładka ebookaCześć 🙂 Pewnie nie wiecie, ale dokładnie wczoraj minął mi rok publikacji na motylowej stronie 🙂 Szczerze mówiąc - nie wiem, kiedy to zleciało. Dziękuję Babeczce i Mice za daną mi szansę. Wam - za obecność. Randki za kilka odcinków dobiegną końca (ku uciesze niektórych czytelniczek, a smutkowi innych :D) , ale dla mnie ten tekst zawsze będzie ważny z kilku powodów.

A z innej beczki. Jak tam kończące się powoli wakacje? 😉

 

Black Panther!!! – wrzasnął facet ze sceny, a na sali – jak na zawołanie – zabrzmiały brawa i okrzyki.

Jeremy spojrzał nieco oszołomiony na Ellen, która od razu wpadła mu w ramiona, po czym  szybko go pocałowała. Uśmiechała się,  zupełnie jakby to jej dotyczyła ta wygrana. Gdy go puściła, Jeremy poczuł, że ktoś klepnął go przyjacielsko po plecach. To był Chris, który siedział po jego drugiej stronie. Wyglądał na równie zaskoczonego jak Jeremy.

Po pierwszym wybuchu euforii zespół ruszył zgodnie na scenę. Głos zabrał Tom Brown, który podziękował za wsparcie przede wszystkim fanom, bez których zespół nie miałby szans na wybicie się lata temu. Derek dodał, że to dla nich bardzo ważne mieć tak oddanych wielbicieli oraz ludzi, z którymi współpracowali.

Jeremy patrzył na Ellen. Siedziała na widowni i uśmiechała się do niego. On wiedział, że ukochana go wspiera. Wiele dla niego znaczyło, że była tutaj razem z nim. Miał z kim świętować sukces zespołu. Bardzo się cieszył z tej nagrody, to było spore wyróżnienie dla nich. A to, że mógł podzielić się tym ze swoją kobietą, tylko dodawało wszystkiemu jeszcze większej radości.

W końcu wrócili na miejsca. Ellen od razu pochyliła się w jego stronę.

Jestem z ciebie dumna, kochanie. – Kobieta patrzyła na niego tak, jakby poza nimi nie było tu nikogo innego. – Wiedziałam, że wygracie. W końcu mój mężczyzna jest bardzo utalentowany.

Wiesz co mnie bardziej cieszy? To, że jesteś tu dziś ze mną, Ellen. Nie masz pojęcia, ile to dla mnie znaczy – odpowiedział szczerze Jeremy. Obecność dziewczyny miała dla niego o wiele większą wartość, niż trzymana przez Toma statuetka. Kiedyś to by było nie do pomyślenia.

Gołąbeczki, czas na gruchanie będzie później – zaśmiał się John, puszczając oczko do Ellen. Jeremy zmierzył go ostrzegawczym spojrzeniem.

Nie słuchajcie go, jest zazdrosny – odpowiedziała Stefanie, a Ellen zaczęła się śmiać.

Ja nie jestem o nikogo zazdrosny. – John trącił ją lekko łokciem. – A już na pewno nie o tę dwójkę. Poza tym przypominam, że wciąż trwa gala, a wy kłapiecie jak przekupki na targu.

Jak mówiłam – – Stef uśmiechnęła się znacząco do Ellen, a ta tylko zachichotała. Do końca gali wszyscy zachowywali się już poprawnie.

Zapraszam wszystkich do mnie! – ogłosił Tom, kiedy wyszli z głównej sali. – Musimy uczcić nasze zwycięstwo.

Jesteśmy za! – odpowiedzieli Chris oraz Natalie. Inni również wyrazili entuzjazm.

Chyba nie mamy wyjścia. Pojedziemy z wami. – Jeremy uśmiechnął się do Ellen, trzymając ją cały czas blisko siebie.

Naczelny imprezowicz naszego zespołu ostatni w kolejce do imprezowania? Co się z nim porobiło? – Tom zrobił przerażoną minę. Wszyscy zareagowali identycznie, wybuchając śmiechem. – Ellen, może jednak powinnaś przemyśleć, czy chcesz być z takim starym zgredem. Za rok lub dwa twoją jedyną rozrywką będzie czytanie mu bajek na dobranoc o dwudziestej.

Chciałbyś mieć tyle siły, co ja za kilka lat, kiedy będziesz w moim wieku – odpowiedział mu Jeremy, pociągając Ellen za dłoń w kierunku parkingu, dokąd zmierzało całe rozbawione towarzystwo.

Staruszku, zanim ja będę w twoim wieku, minie cała wieczność. Jedź pierwszy, żebyś nie został sam na szarym końcu. – Jeremy wiedział, że Tom lubi go podpuszczać, co go bardzo bawiło.

Żebyś czasami nie pożałował tych słów. – Jeremy szybko otworzył Ellen drzwi, a gdy wsiadła, zajął swoje miejsce. Wyjechał, nim Tom zdążył wsiąść za kierownicę.

Będziecie się ścigać? – spytała Ellen, zapinając pas. Jeremy uśmiechnął się lekko, spoglądając we wsteczne lusterko, żeby zorientować się, gdzie jest Tom. Jak się okazało, dopiero wjechał na drogę, ale Jeremy wiedział, że Tom tak łatwo nie odpuści. Perkusista dodał gazu. – Obaj jesteście walnięci. – Dziewczyna uśmiechnęła się, zerkając na niego od czasu do czasu.

Ktoś mu musi udowodnić, że Jeremy Mitchell ma jeszcze bardzo dużo siły. – Mężczyzna był skoncentrowany na drodze. Jak na razie nie dawał się wyprzedzić Tomowi, chociaż ten próbował to zrobić.

Więc może mu opowiem, jaką masz parę w łóżku? – spytała Ellen.

Jeszcze poczuje się zazdrosny, więc lepiej nie. – Jeremy lekko skręcił autem w lewo, uniemożliwiając przyjacielowi kolejną próbę wyprzedzenia. Mitchell bawił się coraz lepiej. Powoli zbliżali się do posesji Toma. Ostatecznie to właśnie Jeremy zatrzymał się pierwszy przy bramie.

Dałem ci fory. – To były pierwsze słowa Toma, kiedy ten wysiadł ze swojego auta.

Tak sobie wmawiaj. Otworzysz bramę, czy będziesz się guzdrał tak samo jak przy jeździe? – Jeremy posłał przyjacielowi uśmiech, który ten skwitował środkowym palcem. W końcu wjechali na teren posiadłości. Niedługo po nich zjawili się pozostali.

Jak tam dzieci? Popisaliście się swoimi zabawkami? – spytał John, wysiadając z pojazdu.

Żałuj, że nie ścigałeś się z nami. – Tom zaprosił gości do środka. Jeremy spoglądał ukradkiem na Ellen, na której dom musiał zrobić duże wrażenie. Jeremy nie był tym zaskoczony, każdy tak reagował na posiadłość jego kumpla. Nie dość, że była ogromna, to z każdego wnętrza emanował luksus, którym Bathory bardzo lubił się otaczać. Goście rozsiedli się w przestronnym salonie.

Jak się czujesz? – spytał Jeremy, patrząc na rozemocjonowaną twarz Ellen – Wyglądasz, jakbyś weszła do domu Świętego Mikołaja.

Aż tak to widać? – Ellen zarumieniła się uroczo, co mu się niezmiennie podobało. Jego dziewczyna nie udawała emocji, wszystko miała wypisane na twarzy.

Spokojnie, to normalne. Każdy kto zna Toma, wie, jak on żyje. Reszta reaguje identycznie jak ty teraz. – Jeremy mówił na tyle cicho, aby pozostali go nie usłyszeli. Nie chciał, żeby Ellen poczuła się zażenowana. On sam był pod wrażeniem, kiedy wszedł tutaj pierwszy raz.

Mitchell, czy ty myślisz tylko o jednym? Przestań się tak gapić w dekolt swojej panny! – krzyknął John, a Jeremy nagle poczuł, jak na jego głowie ląduje poduszka. – Daj jej chwilę odpocząć.

Chcesz znowu wylądować w basenie? – Pogroził mu Jeremy, a wszyscy zaczęli się śmiać. Nie licząc Ellen, której nie było na tamtej imprezie, to pozostali doskonale pamiętali, jak Jeremy przez przypadek pchnął Johna do basenu. Ten zrewanżował się tym samym. Szarpali się wtedy jak małe dzieci.

Uważaj, bo sam możesz tam wpaść. – John uśmiechnął się, biorąc bezalkoholowe piwo do ręki. Tak naprawdę mało kto w ich towarzystwie spożywał alkohol. Większość z nich walczyła ze swoimi demonami, które tylko czekały na okazję, aby wypłynąć na powierzchnię i ponownie ich dopaść. Pewnie dla ludzi z zewnątrz stanowiło to nie lada abstrakcję, ale nie dla Ellen. Zachowywała się naturalnie i starała z każdym zamienić choćby kilka słów. Jeremy wiedział, jak bardzo zależało jej na ich akceptacji. On to rozumiał i był przekonany, że dziewczyny się z nią dogadają. Bo panowie już ją lubili. Jego kuple ucieszyli się na wieść, że on i Ellen znów byli razem. Nieoczekiwanie przypomniał mu się Bobby.

Co się stało? Spochmurniałeś – odezwała się cicho Ellen, gdy towarzystwo zaczęło komentować całą galę.

Nic, kochanie. Nie przejmuj się, baw się dobrze. Przyniosłaś mi dzisiaj szczęście. – Jeremy chciał odwrócić uwagę Ellen, ale zdawał sobie sprawę z tego, że ona potrafi być uparta. To była jedna z cech, którą jednocześnie w niej uwielbiał i nie znosił.

Tom, czy mogę obejrzeć twój ogród? Na pierwszy rzut oka wydawał się piękny – odezwała się niespodziewanie Ellen do jego kumpla. – Jeremy, pójdziesz ze mną, prawda?

Ellen, uważaj. W ogrodzie mam kamery. – Tom puścił jej oczko, a ona zaczęła się śmiać.

Będę się przed nimi chować. Jeremy? – Ellen spojrzała na ukochanego. Jeremy był przekonany, że dziewczyna będzie chciała wyciągnąć z niego wyjaśnienia na temat tego, co miało miejsce przed galą. Perkusista bał się potępienia w jej oczach.

Jasne, już idziemy. – Ruszył powoli za nią w kierunku wyjścia przez taras.

To nie ogród, Ellen, to busz w jego spodniach – skomentował John, a towarzystwo wybuchło gromkim śmiechem. Jeremy, wychodząc, pokazał im środkowy palec.

Lubię twój zespół oraz to, jak maskujecie prawdziwe uczucia wobec siebie pod przykrywką żartów. Jesteście oddanymi przyjaciółmi – odezwała się Ellen, gdy ruszyli kamienną ścieżką wzdłuż ogrodu. Dziewczyna nie śpieszyła się nigdzie. – Ale nie myśl, że o tym chciałam z tobą pomówić. O ogrodzie też nie, chociaż jest imponujący.

Ellen… – zaczął Jeremy, ale kobieta mu przerwała.

Przede mną nie musisz ukrywać prawdziwych emocji. Wiem, że jesteś wkurzony na Bobby’ego, chociaż nie mam pojęcia, kim on jest i co się między wami wydarzyło. Wiem też, że mieliśmy rozmawiać o tym w domu, ale widzę, jak to cię gnębi. – W oczach Ellen Jeremy dostrzegł niepokój, jednak nie wiedział, co powinien teraz powiedzieć. Westchnął głęboko. Nie miał wyjścia, musiał powiedzieć prawdę. Miał tylko nadzieję, że nie straci przez nią Ellen.

Usiądźmy tutaj. – Jeremy wskazał altankę pośrodku ogrodu. – Bobby był kiedyś jednym z moich najlepszych kumpli. Razem imprezowaliśmy, ćpaliśmy, zaciągaliśmy panienki do tourbusa. – Przy ostatnich słowach mężczyzna odwrócił wzrok, chociaż zdawał sobie sprawę, że to właśnie dzięki niemu Ellen poznała tę stronę jego życia z książki, którą jej kiedyś wysłał.

To był ten Bobby? Nie skojarzyłam jego nazwiska. – Zaskoczenie w jej głosie sprawiło, że Jeremy spojrzał na Ellen odruchowo. – Mieliście spory kawałek wspólnej przeszłości. Ale on dzisiaj nie potraktował cię jak przyjaciela, którego opisywałeś w książce, a jak najgorszego wroga. Dlaczego? – Jeremy drgnął, kiedy Ellen objęła jego dłoń swoją własną.

Bobby ma siostrę. Pewnego dnia przyjechała do niego w odwiedziny, gdy byliśmy w trasie. Bobby był moim technikiem od perkusji. Megan zjawiła się i wpadła mi w oko. Oczywiście Bobby kazał mi trzymać się od niej z daleka, ale miałem gdzieś jego słowa.

Dlatego tak cię nienawidzi? Bo chciałeś spotykać się z jego siostrą? Przecież to niedorzeczne – odpowiedziała Ellen.

To nie był powód. Megan też sprzeciwiła się bratu i zostaliśmy parą. Kiedy wróciłem do Vegas, zaczęliśmy się częściej spotykać. Nie muszę dodawać, że ona się we mnie zakochała, prawda? – Zalało go poczucie wstydu., Obok niego siedziała kobieta, na której naprawdę mu zależało, a on musiał wyjawić całą prawdę. Nie był z siebie dumny. – Bobby pogodził się z tym, że nie przegada ani siostrze, ani tym bardziej mnie. Później znowu wyjechaliśmy w trasę. Po jednym z koncertów upiłem się i poszedłem w tango. Nie z Megan, bo została w Vegas. Bobby mnie nakrył, przegonił laskę, a mnie tak urządził, że na koncerty musiałem szukać charakteryzatorki, aby zatuszowała moje sińce pod oczami. Bobby mnie znienawidził. Oczywiście o wszystkim powiedział swojej siostrze. Jakoś specjalnie nie cierpiałem, byłem zdania, że nie ta, to inna. Wiem, co sobie teraz o mnie myślisz…

Nie wiesz – odpowiedziała Ellen, aż Jeremy podniósł na nią wzrok. – Czytałam twoją książkę i wiem, jak wyglądało twoje życie. Nie będę cię usprawiedliwiała ani tym bardziej oceniała, chociaż niektóre rzeczy mnie w niej zszokowały. Każdy popełnia błędy, Jeremy, jesteśmy tylko ludźmi. Dla mnie liczy się to, jakim człowiekiem jesteś w tej chwili, nie to, jaki byłeś wiele lat temu.

Ellen, zachowywałem się jak świnia. Krzywdziłem ludzi wokół siebie, piłem alkohol, brałem narkotyki. Egoizm też swoje zrobił – westchnął ciężko Jeremy.

Ale z tego wyszedłeś, prawda? Nie pijesz, nie zażywasz narkotyków, bo zrozumiałeś, ile możesz przez to stracić. Chyba się nie obawiasz, że cię zostawię? – spytała go Ellen, patrząc mu prosto w oczy.

Właściwie to mnie najbardziej przeraża – przyznał Jeremy, bo nie było sensu tego ukrywać. Tego się bał najbardziej. Przecież karma zawsze wracała.

Jeremy. – Ellen spojrzała na niego, a on czuł, że lada moment serce wyskoczy mu z piersi. – Chyba nie oceniasz mnie aż tak płytko? Nie porzucę cię teraz, bo w przeszłości źle traktowałeś kobiety. Wiem, jak ci na mnie zależy, a ty musisz wiedzieć, że za nic nie chciałabym z ciebie zrezygnować. Nie zamierzam brać pod uwagę tego, co mówi twój były przyjaciel. To podłe z jego strony. On powinien już odpuścić, w końcu to się zdarzyło wiele lat temu.

Bobby to człowiek, który chowa urazę do końca życia, nigdy nie odpuszcza. Gdy mnie wtedy zaatakował, powiedział, że ma nadzieję, że kiedyś ktoś mnie zrani tak samo, jak ja zraniłem jego siostrę. Bobby pragnie mnie zniszczyć, co już próbował zrobić i prawie mu się udało. – Na samo wspomnienie pewnego wydarzenia, Jeremy zacisnął dłonie w pięści.

O czym ty mówisz? – spytała Ellen, przyglądając się wnikliwie ukochanemu.

Po tym, kiedy niemal umarłem z przedawkowania, rzuciłem picie oraz narkotyki. Za dużo miałem do stracenia, a naprawdę chciałem żyć. – Samo wspominanie tamtych lat nie było dla niego łatwe. Szalone i wielce ryzykowne życie, które wiódł, prawie kosztowało go najwyższą cenę. – Byłem już trzeźwy od kilku lat, wszystko toczyło się znacznie lepiej, niż mógłbym sobie wyobrazić. Wreszcie miałem kontrolę nad sobą i swoim otoczeniem.

Gdzie w tym wszystkim jest Bobby? – Ellen słuchała go cierpliwie.

Odszedł od nas. To było prawie pół roku zanim rzuciłem picie oraz narkotyki. Później bardzo długo go nie widziałem, bo wyprowadził się z Las Vegas. Trafiliśmy na siebie przypadkiem w jednym z klubów w Nowym Jorku. Byłem w mieście, bo promowałem swoją książkę. Przyjaciele mnie zaprosili, żeby oblać mój sukces. Ja oczywiście nie piłem. Spotkałem Bobby’ego przy barze, kiedy poszedłem po drinki dla znajomych i sok dla siebie. Nadal byłem na tyle wielkim egoistą, że niczego nie żałowałem, a Bobby doskonale o tym wiedział.

Co zrobił?

Podszedł, przywitał się. Pomyślałem, że widocznie mu przeszło. Zachowywał się zupełnie normalnie. Kiedy zaproponował mi drinka, powiedziałem, że od kilku lat jestem trzeźwy. Zdziwił się, ale mnie nie namawiał. Już to powinno od razu zwrócić moją uwagę. Bobby zamówił mi sok. W tym czasie podszedł do mnie inny znajomy. Jako, że stanąłem odwrócony tyłem do Bobby’ego, nie widziałem, co on robi. Poprosił barmana o dolewkę wódki do mojej szklanki. Gdy odwróciłem się w jego stronę, zaproponował toast za spotkanie i zapomnienie dawnych pretensji.

O mój Boże! – W oczach dziewczyny Jeremy dostrzegł szok. – Chyba tego nie wypiłeś?

Na szczęście nie zdążyłem. Wziąłem szklankę do ust, ale poczułem zapach wódki. Gdybym od razu przechylił, byłoby za późno. Bobby o tym wiedział, bo był przy mnie, kiedy znacznie wcześniej na krótko rzuciłem alkohol. Po jakimś czasie ówczesna dziewczyna namówiła mnie, żebym się z nią napił. Jak każdy alkoholik byłem przekonany, że będę miał nad tym kontrolę i nie wpadnę w ciąg. Oczywiście wpadłem, a Bobby widział, jak kolejny raz lecę na samo dno. Wystarczyło, że poczułem ten smak.

Przecież to nieludzkie! Rozumiem, że był wściekły za swoją siostrę, ale nie można tak niszczyć komuś życia. Nie rozumiem, dlaczego ludzie potrafią być tak okrutni.

Dla zemsty. Z tego, co słyszałem, Megan odchorowała moją zdradę, ale nie trwało to długo. Natomiast dla Bobby’ego było nie do pomyślenia, żeby zostawił to w spokoju. Gdy nadarzyła się okazja, skorzystał z niej. – Żadna z jego poprzednich partnerek o tym nie wiedziała, bo Bobby od tamtej pory trzymał się od niego z daleka. A on chciał o tym zapomnieć. Prawdopodobnie, gdyby nie to, że go dzisiaj spotkali, Ellen by nie poznała prawdy tak szybko.

To dla mnie żadne usprawiedliwienie. Tu nie chodzi o zarysowanie auta, podłożenie nogi, czy uderzenie kogoś w twarz. To świadome przyglądanie się temu, jak człowiek pogrąża się w nałogu, z którego wyszedł po trudnej walce.

Większość powiedziałaby, że sobie na to zasłużyłem.

Po pierwsze – kocham cię, a przecież miłość zaślepia. – Roześmiała się Ellen. – Po drugie –owszem, skrzywdziłeś jego siostrę i nie przeczę, że to musiało być dla niej ciosem, a tym samym ciosem dla Bobby’ego, bo zależało mu na Megan. Tylko, że ona pewnie ułożyła sobie na nowo życie z kimś innym, a ty? Zdaję sobie sprawę, że im częściej człowiek upada, tym gorzej jest mu się podnieść na nowo.

Powinienem zamknąć cię w klatce, żebyś mi nagle nie zniknęła. – Jeremy przytulił do siebie ukochaną. Prawdę mówiąc, ulżyło mu, kiedy przyznał się Ellen do wszystkiego.

Nie pogardzę, jeśli zamkniesz mnie ze sobą w sypialni, kiedy wrócimy do domu – odpowiedziała Ellen, uśmiechając się szeroko.

To może się stąd urwiemy? – spytał Jeremy, patrząc na nią prosząco. Chętnie zająłby się spełnianiem wszelkich zachcianek Ellen.

Jeszcze zdążymy się sobą nacieszyć. To wasze święto, spędźmy trochę czasu z twoimi przyjaciółmi. – Ellen pocałowała go czule. Jeremy nie mógł uwierzyć, że ma takie szczęście. Nie oddałby tej dziewczyny za nic w świecie.

Więc lepiej stąd chodźmy, bo moja silna wola może nagle osłabnąć. – Jeremy pozwolił jej wstać, po czym ruszyli w drogę powrotną. W takich chwilach ogarniała go świadomość, jak dużo szczęścia miał w życiu. I chociaż każdego dnia musiał walczyć z własnymi słabościami, to wiedział, że jego życie było tego warte.

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. J
    Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Informacja dla czytelników. Rozdział na blogu jest, ale z nieznanych mi przyczyn nie wyświetla się na głównej stronie. Do 53 rozdziału można przejść klikając przycisk “Następny” pod tekstem 52 rozdziału.

    • Babeczka
      | Odpowiedz

      Już powinno działać. Z nieznanych mi przyczyn, zaplanowane wpisy nie ukazują się na stronie po publikacji. Muszę ręcznie zresetować stronę, dopiero wtedy wskakują 🙁

  2. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Jak zwykle super się czytało❤️
    Szkoda, że niedługo koniec, choć z drugiej strony już jestem ciekawa jak to wszystko potoczy się ostatecznie😊😘

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Cieszę się bardzo, że czytanie sprawiło Ci przyjemność 😉 Randki trwają już rok. I kiedyś wreszcie trzeba je skończyć. Jeszcze dokładnie 9 rozdziałów, w tym 3 – częściowy epilog 🙂 Wkrótce się dowiesz, jak zakończy się historia Ellen oraz Jeremy’ego 😉

  3. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Jeszcze 9 części? 😳Oj cos czuje ze jeszcze cos namieszasz w ich życiu, a juz myślałam ze pójdzie z górki do przepięknego Happy end😅

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A kto powiedział, że nie pójdzie? I kto mówi o happy end?😈

  4. Anonim
    | Odpowiedz

    Czyzby rozstanie, albo Jo usmiercisz jednego z bohaterow 🙁 Jak mam byc bez happy end.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nic z tych rzeczy 🙂 Wystarczy, że jednego bohatera w jednej z powieści musiałam uśmiercić, kolejnych na razie nie planuję 😛 Będzie happy end, czy nie będzie – oto jest pytanie 😉

      • Babeczka
        |

        Ty się dziwisz… Po 50 częściach :-))))) Nic dziwnego, że wszyscy ciekawi 😀

      • Jo Winchester
        |

        A ja jeszcze podsycam tę ciekawość😂

      • P
        PAT
        |

        A propo uśmiercania bohaterów Jo…. Tego Ci nie wybacze…. tydzień chodziłam i analizowalam…TYDZIEŃ! 🙄 gotowa byłam go uratować…. 🤷‍♀️eh…. czas leczy rany…to czekam 🤷‍♀️

      • Jo Winchester
        |

        PAT! Obiecałam Ci coś i słowa dotrzymam 😀 Postaram się zaleczyć Twoją ranę 😘

      • P
        PAT
        |

        No ja liczę na to… 🤔 rana dość duża… długo będzie się leczyć 😂 więc musisz się mocno postarać, Jo 😎

      • Jo Winchester
        |

        Wątpisz we mnie?😈

      • P
        PAT
        |

        Nigdy Jo !😎

  5. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Dobra co do randek teraz…. Jeremy był dupkiem no ale chłop się naprawił co nie 🤷‍♀️ ja to bym go ozłociła i do gabloty wstawiła 🤔 jak im jeszcze jakiś numer wykręcisz to ja Cię znajdę…więcej już nie zniosę 😂😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie kuś, bo aż mnie korci, żeby co nieco zmienić 😈 Czekam na to ozłocenie Jeremy`ego 😂

      • P
        PAT
        |

        Ja Ci zmienię! Nawet o tym nie myśl! Mój klient wystarczająco dużo wycierpiał… będziemy musieli kogoś pozwać o jakieś odszkodowanie i zadośćuczynienie🤔 muszę zmienić Nick na ‘Adwokat Diabła’😎

      • Jo Winchester
        |

        Wystarczająco? Mogłabym polemizować 😀 Pozwać, mówisz? Kogo?😂 Podoba mi się ta nazwa. “Adwokat diabła o Trzynaście randek LIII”. ZMIENIAJ!!!😀

      • P
        PAT
        |

        Zawsze ktoś się znajdzie kogo mogłabym pozwać 😂 nie chce nic mówić ale najłatwiej byłoby Ciebie 😂 w sumie to ty tam stukasz po klawiaturze 😎 bądź czujna
        ..🤷‍♀️ z drugiej strony ‘PAT’ to taki oryginalny Nick 🤔 przemyśle sprawę 😂

      • Jo Winchester
        |

        Spróbuj szczęścia i mnie pozwij 😂 Bardzo jestem ciekawa, co z tego wyniknie.
        Ja już Ci podrzuciłam propozycję nie do odrzucenia, teraz czekam na rezultaty 😂

  6. K
    Karolina
    | Odpowiedz

    Hah to istna zapowiedz dramatu? opowieść o przygodach Jeremiego i Bobbiego… hmm to by było na temat friendship… a co do naszych gołąbków… to mam niezły śmiech… jacy oni słodcy jak słoik nutelli 😉 ps. zaaaaaa krótki odcinek ;P

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Oj tak to będzie dramat na skalę światową. Bobby i Jeremy… Tak, przyjaciółmi to oni zdecydowanie już nie będą. Zaś Ellen i Jeremy… Myślę, że Nutella przy nich wymięka.

Napisz nam też coś :-)