Trzynaście randek (LV)

with 6 komentarzy

Rozdział 55

Trzynaście randek - okładka ebooka
 

Ellen, co robisz? – Do gabinetu wszedł Richard, trzymając w dłoni jakąś teczkę.

Zapomnij! – powiedziała dziewczyna, chwytając za swoją torebkę. – Za pięć minut kończę pracę.

Nie masz już ochoty na nadgodziny? – spytał Harris, opierając się o szafkę pod ścianą i uśmiechając od ucha do ucha.

Czy ja kiedykolwiek ją miałam? – Ellen obserwowała go wnikliwie, zastanawiając się, do czego ma prowadzić ta rozmowa.

Nie dalej niż kilka tygodni temu przyrzekłbym, że chętnie zostawałaś dłużej w pracy. Ale może mi się tylko wydawało. – Richard puścił jej oczko, po czym rzucił teczkę na biurko.

Zdecydowanie musiało ci się zdawać. – Ellen dobrze wiedziała, do czego nawiązywał jej szef..

Pewnie tak. To na jutro, więc spokojnie. Nie będzie mnie w garażu, dlatego przyszedłem podrzucić ci to jeszcze dzisiaj. Twój Romeo nie przyjedzie po ciebie?

Tęsknisz za nim, że tak o niego wypytujesz? Jeśli chcesz coś wiedzieć, po prostu zapytaj. – Zaśmiała się. – Przecież widzę, że aż zżera cię ciekawość.

Nie wiem, o czym mówisz, Ellen. Zadałem normalne pytanie. Nie rozumiem, po czym wnosisz, że jestem czegoś ciekawy. – Mężczyzna niedbale wzruszył ramionami, ale Ellen znała go zbyt dobrze.

No więc mój Romeo po mnie nie przyjedzie, bo jest dzisiaj zajęty. Zresztą niedługo wyjeżdża w trasę koncertową – dodała po chwili.

Czyli wtedy mogę liczyć na to, że weźmiesz kilka nadgodzin? – Richard musiał się uchylić, gdyż Ellen rzuciła w jego kierunku kulkę z papieru.

Zapomnij! Pojadę z nim, wezmę miesięczny urlop. Dacie sobie beze mnie radę, prawda? – spytała, uśmiechając się przebiegle. Patrzyła na skonsternowaną minę swojego szefa.

Nawet tak nie żartuj! – Richard pogroził jej palcem.

Dlaczego nie? Przecież mam prawo do urlopu. – Ellen uwielbiała się z nim drażnić, zwłaszcza jeśli chodziło o kwestię wolnych dni.

Miesięcznego? Chcesz, żebyśmy utonęli w papierach? – Richard połknął haczyk.

Posadzisz tutaj KC. Sam mówiłeś, że on ma za dużo wolnego czasu, kiedy czeka na lakierowanie aut. – Ellen założyła torebkę na ramię i wstała zza biurka. Starała się nie uśmiechać ani w żaden sposób nie zdradzić, że nie zostawiłaby pracy na tak długo. – Chyba mnie rozumiesz? Ja oraz Jeremy pierwszy raz mielibyśmy rozstać się na tak długo, a ja nie jestem pewna, czy dałabym sobie z tym radę… A Jeremy jest zachwycony moim pomysłem.

Ellen! – Harris usilnie zastanawiał się nad kontrargumentami, gdy Ellen zbliżała się do drzwi.

Oj, Richard, nie marudź. Przecież dasz radę. W razie czego pozwolę wam do mnie zadzwonić, żebyście mogli się skonsultować, gdybyście mieli jakiś problem. Byleby nie za często! – Ellen pogroziła mu zabawnie palcem, po czym wyszła z biura, zanim Richard zdążył się odezwać. Dopiero na zewnątrz się uśmiechnęła.

Ellen zastanawiała się, czy Richard będzie chciał ją przekupić, żeby tylko nie uciekała na cały miesiąc. Wiedziała, że może sobie pozwolić na taką zabawę, bo Richard w żaden sposób by jej nie ukarał. Lubił ją, a ona uwielbiała jego jako szefa. Nie mogła trafić na lepszego. A ich żarty były niczym innym jak tylko niewinną zabawą.

W zasadzie to na razie nic nie planowała. Ani Jeremy nic nie wspominał, ani ona nie narzucała mu swoich pomysłów. Rozumiała, że jej mężczyzna miał taką pracę, że robił to, co kochał i wcale nie chciała stawiać mu żadnych ograniczeń. Gdy była w związku z Jaredem, miała z tym samym do czynienia. Jared często przebywał w Vancouver, jeździł na różne konwenty po Stanach i Europie. Zdarzało jej się z nim pojechać, ale nie robiła tego stale.

Rozstanie z Jeremym na te kilka tygodni miało być ich pierwszym i Ellen wiedziała, że będzie je przeżywała. W końcu spędzali razem teraz praktycznie każdą wolną chwilę..

Ellen wsiadła do samochodu, po czym ruszyła w drogę do domu. Myślami wróciła do wydarzeń sprzed kilku dni, kiedy byli na ich pierwszym oficjalnym wyjściu. Targały nią wtedy różne emocje, przez obawę po szok. Naprawdę się nie zorientowała, kim jest Bobby, a przecież powinna. W spojrzeniu tego mężczyzny widziała czystą nienawiść do Jeremy’ego. Ellen była przekonana, że gdyby Bobby tylko mógł, zgniótłby Jeremy’ego niczym robaka na asfalcie.

Wiedziała, iż razem z Jeremym przyciągnęli uwagę zarówno mediów, jak i ludzi, którzy pojawili się na gali. Na szczęście pozostali członkowie Black Panther błyskawicznie zareagowali, nie pozwalając, żeby doszło do czegoś więcej.

Gala nieco pochłonęła nieprzyjemne myśli na temat tego zajścia, a kiedy prowadzący ogłosili, że zespół Jeremy’ego wygrał w swojej kategorii, Ellen zapomniała o wszystkim. Zaczęło się świętowanie. Wszyscy pojechali do Toma. Jeremy wyglądał na zadowolonego tylko do pewnego momentu.

Wcześniej jej obiecał, iż wszystko wyjaśnią sobie w domu. Ellen nie dała rady wytrzymać, widząc, że Jeremy błądzi gdzieś myślami. Dlatego tak uparła się na rozmowę w ogrodzie.

Wtedy Ellen dowiedziała się całej prawdy. Patrzyła, jak Jeremy hamował emocje. Nie usprawiedliwiał swoich czynów, ale był wściekły na byłego przyjaciela za to, że ten chciał go zniszczyć.

Ellen nie mogła wyjść z szoku. Rozumiała, że Jeremy skrzywdził siostrę Bobby’ego, nie popierała zachowania, jakie prezentował, gdy znajdował się pod wpływem używek. Ale nie zasłużył na to, by Bobby zniszczył jego trzeźwość, zwłaszcza, że tak ciężko przyszło Jeremy’emu o nią walczyć.

Dlatego Ellen była zadowolona, dowiedziawszy się, iż Bobby nie mieszka w Las Vegas. Spotkanie na gali było czysto przypadkowe, bo obaj panowie działali w tej samej branży. Liczyła, że wreszcie zapomną o swoim istnieniu.

Przez krótki moment, kiedy Watson mówił o tym, jaki Jeremy był wobec dziewczyn, Ellen ogarnęło zwątpienie oraz niepokój. W taki sposób Jeremy opisywał siebie w książce, nie dbał o kobiety, zdradzał je i zostawiał po krótkim czasie. Ale zaraz poczuła wstyd do samej siebie. Gdyby znów w niego zwątpiła, ich związek nie miałby prawa bytu.

Jeremy był tylko człowiekiem. W przeszłości popełniał może większe błędy niż inni. Ale to nie oznaczało, że był kimś złym albo że nie nadawał się do związku. Dla Ellen liczyło się tylko to, iż Jeremy ją kocha.

Ellen przerwała rozmyślania, bo właśnie dojechała do domu. Chciała zrobić kolację, aby była gotowa, kiedy Jeremy wróci z męskiego dnia z Deanem. Jeszcze przed pojawieniem się Richarda w jej gabinecie, wysłała ukochanemu wiadomość, że będzie na niego czekała.

Półtorej godziny później Ellen usłyszała samochód przed domem. Wytarła dłonie i ruszyła Jeremy’emu na spotkanie.

Cześć, skarbie. – Mężczyzna od razu objął ją w pasie. Złożył krótki pocałunek na jej ustach. – Gotowałaś? – spytał. Ucieszona jego widokiem Ellen w pierwszym momencie nie zauważyła rozcięcia na wardze Jeremy’go.

Skąd wiesz? – Dziewczyna pociągnęła go za sobą do kuchni.

Czuję przyprawy, których używałaś.

Masz dobry węch. – Uśmiech Ellen zgasł, kiedy wreszcie dostrzegła ślad na twarzy ukochanego. – Co ci się stało?

To nic takiego. – Jeremy zszedł z pola jej widzenia, po czym podszedł do garnka, w którym znajdowało się risotto. Ona i Jeremy nie mieli długiego stażu związku, ale Ellen wyczuwała, że w tym momencie ukochany nie mówił prawdy.

Dlaczego nie chcesz mi o tym powiedzieć? – spytała spokojnie, podchodząc do niego. Miała nadzieję, że Jeremy nie wpakował się w jakieś kłopoty. Przecież cały dzień miał być z Deanem. Nie sądziła, żeby mogło dojść między nimi do rękoczynów. Ellen miała złe przeczucia, ale nie chciała panikować.

Ellen, to naprawdę nic wielkiego. Ot, drobne skaleczenie. Nałożę nam jedzenie na talerze, co ty na to? – spytał Jeremy, sięgając po zastawę z szafki na górze. Ellen podeszła do niego i przytuliła się do jego pleców. Poczuła, że Jeremy zesztywniał, więc tym bardziej chciała się dowiedzieć, co zaszło. Jednak Jeremy z nieznanych jej powodów nie chciał o tym mówić.

Jeśli naprawdę uważasz, że to nie jest nic istotnego, to dobrze – nie będę naciskała. Ufam ci i chcę, żebyś to wiedział. Usiądź, proszę. Podam kolację, a ty mi opowiesz, jak spędziłeś dzień z Deanem. – Ellen chciała się odsunąć, ale wtedy Jeremy ją zatrzymał. Dwie sekundy później stał już twarzą do niej.

Usiądź, to porozmawiamy. – Jeremy zaczekał, aż Ellen zajmie miejsce na krześle, po czym usiadł obok niej. – Miałem ci o tym nie mówić, bo nie chciałem, żebyś się niepotrzebnie denerwowała. Wy kobiety czasami jesteście strasznie przewrażliwione.

Doprawdy? – Ellen uniosła znacząco brwi do góry. – Może pozwól, żebym sama mogła to ocenić. Więc o czym nie chciałeś mi mówić?

Widziałem się z Bobbym – odpowiedział Jeremy.

Z Bobbym? On ciągle jest w Las Vegas? – Ellen zupełnie nie pomyślała o takiej możliwości. Sądziła, że mężczyzna już dawno wyjechał. Jak widać, grubo się pomyliła.

Nie, Ellen. To ja odwiedziłem Los Angeles.

Dzisiaj? – spytała zdumiona. Nie takich rewelacji się spodziewała. Teraz się obawiała, czego mogła dalej się dowiedzieć. – Mówiłeś, że jedziesz z Deanem porobić te swoje męskie rzeczy.

Dean był razem ze mną. Poprosiłem go o pomoc. Ellen, zrozum mnie! Musiałem to wreszcie załatwić! – Jeremy’emu najwyraźniej w końcu puściły nerwy. – Bobby cię obraził! Znowu mi groził! On chce mnie karać w nieskończoność. Wziąłem na siebie winę, ale jemu nigdy nie będzie dość.

Bardzo go pobiłeś? – W sumie to Ellen nie wiedziała, o co powinna najpierw spytać. Udział chłopaka przyjaciółki był dla niej również mocnym zaskoczeniem. Miała tylko nadzieję, że panowie nie narobili sobie problemów, a Caroline nie zabije jej faceta za to, że wciągnął w to Deana.

Za mało. Gdyby nie Dean, to nie wiem, czy dałbym radę sam stamtąd wyjść. Bobby sycił się nienawiścią do mnie. Nie poprzestałby za nic w świecie, dopóki nie by mnie nie zobaczył gdzieś w rynsztoku, samotnego, z igłą wbitą w ramię oraz butelką wódki pod pachą. To cały Bobby. Kiedy był przyjacielem, to na całego. Z byciem dla mnie wrogiem sprawa ma się identycznie. Jesteś na mnie wściekła, Ellen?

Nie, Jeremy, nie jestem. – Ellen nie chciała być jego katem. Owszem, martwiła się o niego, ale to dlatego, że obawiała się, iż Bobby zechce mu zaszkodzić. – Bobby nie wzbudził mojej sympatii, ale nie z powodu tego, co powiedział. W jego oczach zobaczyłam czystą nienawiść. Chciałabym, żeby zostawił cię w spokoju.

Zostawi, zadbałem już o to. – Jeremy ucałował ją w skroń, po czym mocniej do siebie przytulił. – W zasadzie Dean o to zadbał. A z tego, co się później dowiedzieliśmy, bardzo skutecznie.

Mam nadzieję, że Caro nie zabije mnie za te wasze akcje. Co mu zrobiliście? Chyba nie wylądował na OIOM-ie? – Ellen nie miała pojęcia, czego może oczekiwać. Od tej strony zupełnie nie znała Jeremy’ego.

Wygląda gorzej ode mnie, ale nic mu nie jest. Dean zna jego szefa, więc załatwił, aby Bobby siedział cicho i więcej nie zagroził ani tobie, ani mnie – odpowiedział Jeremy.

Ellen ucieszyła się, że ukochany jest z nią szczery, chociaż nie do końca była zadowolona z faktu, iż zastraszyli Watsona. Nie należała do fanek takich akcji. Aczkolwiek nie miała zamiaru dawać teraz wyrazu niezadowolenia z takiego postępowania.

Dean ci pomógł? Nie wiedziałam, że aż tak się zaprzyjaźniliście. – Akurat ta informacja sprawiła jej radość.

Powoli się dogadujemy. – Jeremy uśmiechnął się lekko, ale zaraz syknął z bólu. Bobby musiał mu nieźle przywalić. Ellen wysunęła się z ramion perkusisty, po czym podeszła do zamrażalnika, skąd wyciągnęła woreczek lodu.

Przyłóż do wargi, opuchlizna powinna zejść szybciej dzięki temu. Dlaczego nie chciałeś mi nic mówić? – spytała, bo była bardziej ciekawa niż zła o to.

Byłem przekonany, że się wściekniesz. Zaskoczyłaś mnie. – Jeremy wrzucił po kilku minutach woreczek z topniejącym lodem do zlewu, a następnie wziął dziewczynę na kolana.

Ty mnie też. Nie sądziłam, że będziesz bronił mojego honoru.

Zwariowałaś? – Jeremy spojrzał na nią jak na niepoczytalną. – Jesteś moją kobietą. Miałbym machnąć na to ręką? Nigdy nie pozwolę, żeby ktoś źle o tobie mówił. – Mężczyzna złożył na jej ustach czuły pocałunek.

Jest pan niemożliwy, panie Mitchell. – Ellen uśmiechnęła się do niego, szczęśliwa jak nigdy dotąd. Pomyśleć, że przez własne głupie błędy mogła go stracić. – Mam nadzieję, że jesteś bardzo głodny.

Jak wilk. Co słychać w pracy? – spytał, gdy Ellen mu umknęła, żeby nałożyć kolację.

Richard chciał mnie wkręcić w nadgodziny. – Ellen roześmiała się na wspomnienie miny swojego szefa. – Więc ja go wkręciłam, że pojadę z tobą w miesięczną trasę. – Usiadła obok Jeremy’ego, po czym zaczęli jeść.

Mogłabyś jechać – rzucił mimochodem perkusista, zajadając ze smakiem potrawę. Powiedział to tak lekko, że Ellen aż na niego spojrzała zaskoczona.

Po dwóch dniach Richard by mnie zaatakował telefonami, kiedy będę z powrotem – odpowiedziała, przekonana, iż Jeremy sobie z niej żartuje.

Ellen, czy możesz na sekundę skupić na mnie swój wzrok? – spytał, odkładając sztućce i łapiąc ją za dłoń. Teraz jego oczy były pełne powagi. – To nie jest moja pierwsza trasa ani tym bardziej ostatnia. Co wcale nie oznacza, że będzie mi łatwo zostawić cię na te pięć tygodni. Gdybyś zechciała mnie odwiedzić choćby na kilka dni, na pewno byłoby mi lżej wyjechać ze świadomością, że nasza rozłąka nie potrwa tak długo.

Mówisz serio? – Zatkało ją. Nie była głupia, wiedziała, że przecież członkowie zespołów często zabierają swoje partnerki, niekiedy całe rodziny w trasę na jakiś czas. Jeremy aż do tej chwili jej tego nie proponował, a ona nie chciała się narzucać.

Dlaczego miałbym żartować? Najchętniej wcale bym się z tobą teraz nie rozstawał, ale oboje mamy swoją pracę. Chciałabyś ze mną pojechać?

Jeszcze pytasz? – Ellen pisnęła zachwycona, po czym wstała i rzuciła mu się na szyję. – Nie mogę się doczekać!

Teraz to i ja nie mogę się doczekać – odpowiedział jej uśmiechnięty od ucha do ucha mężczyzna. – Będziesz musiała mi tylko powiedzieć, kiedy dasz radę wziąć urlop, abym mógł poinformować naszego menadżera, żeby wpisał cię na listę gości.

Jutro porozmawiam z Richardem – mruknęła podekscytowana Ellen. Teraz wizja wyjazdu Jeremy’ego nie była aż tak przerażająca. – Kochanie?

Tak? – spytał Jeremy, powracając do jedzenia, kiedy Ellen wróciła na swoje miejsce.

Nie chciałabym, żebyś uznał mnie za kogoś roszczeniowego…

O co chodzi? – Popatrzył na nią zaciekawiony.

Myślisz, że Caro i Dean mogliby przyjechać na któryś z koncertów? – Ellen wiedziała, że jej przyjaciółka ucieszyłaby się z takiego wyjazdu. Poza tym, skoro panowie powoli się dogadywali, to dlaczego nie. O ile Jeremy nie widział żadnych przeciwwskazań.

Oczywiście. Nawet nie na jeden a więcej, jeśli tylko będą mieli ochotę. Porozmawiasz z nimi? Czy wolisz, żebym to ja ich zaprosił?

Jutro wybieram się z Caro na drobne zakupy, więc ją o tym poinformuję. Wiesz, jak cię teraz kocham? – Ellen była bardzo szczęśliwa. Miała wspaniałego oraz wyrozumiałego mężczyznę, który zgodził się, by jej przyjaciele spędzili z nimi kilka dni. Bronił ją i dbał, żeby nikt nie szkalował jej dobrego imienia.

W zasadzie to dzisiaj nie okazywałaś mi swojej miłości. – Jeremy uśmiechnął się znacząco.

To karygodne, prawda? – Nawet nie dokańczając jedzenia, Ellen odsunęła od siebie zastawę i wstała, nie spuszczając go z oczu. – Chyba powinnam to natychmiast naprawić.

Koniecznie. – Kobieta widziała, jak Jeremy oblizał usta, gdy ujęła go za dłoń i pociągnęła za sobą. – Nie traćmy więc czasu.

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Anna
    | Odpowiedz

    Rozdział przeczytany jednym tchem. Bardzo długie opowiadanie, ale kiedy czytelnik pochłania go część po części, to zupełnie inaczej się je odbiera. Czyta się lekko, przyjemnie. Mnie ta historia wciągnęła. Dziękuję Jo.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂

  2. j
    jaroszka
    | Odpowiedz

    A gdzie Jadzia? Czemu nie Jadzi?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Może warto jej zapytać?

  3. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Hah ktoś tutaj robi sweet klimacik…:) aż strach się bać co będzie dalej …
    Fajny taki normalny odcinek, aż miło poczytać i się zrelaksować

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jeszcze kilka odcinków i kończymy ten sweet klimacik raz na zawsze 😉

Napisz nam też coś :-)