Trzynaście randek – Epilog cz. III

with 30 komentarzy

Epilog cz.III

Trzynaście randek - okładka ebooka
 

Dlaczego mielibyśmy cię zakopać? – spytał córeczkę Jeremy.

Bo wujek John mówił ostatnio, że mnie kiedyś weśmie na posiukiwania skajbów , a te skajby są ziakopane gjęboko w ziemi.

Kochanie, ale ciebie nikt nie będzie zakopywał. Jesteś takim skarbem, którym trzeba się chwalić, a nie go ukrywać. – Ellen pogłaskała córkę po ciemnych włoskach. – Wujek John na pewno nie miał tego na myśli.

A wujek teś będzie mnie pokaziwał? – zagadywała Samantha.

O to musisz już jego zapytać. Myślę, że każdy chciałby się pochwalić taką ślicznotką jak ty. – Mężczyzna przechwycił małą od ukochanej, gdyż za chwilę na salę miał wjechać tort. – Teraz musisz pomóc mamusi dmuchać świeczki.

Tak samo, jak wujek Dejek dmucha laski? – Jeremy zdrętwiał, słysząc te słowa, a Ellen na niego spojrzała. – Słyszałam, jak wujek John tak powiedział, ale nie wiedziałam, jak się dmucha.

Kotku, chyba będziemy musieli jutro odbyć poważną rozmowę na temat wpływu twoich przyjaciół na słownictwo Samanthy – rzuciła Ellen, ale zaraz zamilkła, bo przed nią wjechał olbrzymi tort w kształcie Mustanga Impali. Dokładnie takim samym jeździli bohaterowie ulubionego serialu dziewczyny, Supernatural.

Lepiej pomyśl teraz życzenie i zdmuchnij te świeczki. Byleby nie w ten sam sposób, co Derek panienki – mruknął jej na ucho Mitchell.

Do musi, chcę do musi! – Sammy zaczęła się wiercić w jego ramionach, więc Ellen od razu wzięła córkę i po kilku sekundach obie pochyliły się nad tortem. Zabrzmiały oklaski, a wtedy Jeremy pocałował swoją partnerkę.

Zostaw ją w spokoju! – krzyknął ktoś z sali. – Deser je się na końcu.

Zazdrościsz? – Mitchell spojrzał w kierunku, z którego dobiegł go krzyk. Okazało się, że to był Aaron.

Cholera jasna, od kilku lat – odpowiedział, a ludzie wybuchli śmiechem. – Pozwolisz mi dzisiaj chociaż raz z nią zatańczyć?

Spytaj Ellen, nie mnie. To jej urodziny – odparł dość politycznie ojciec Samanthy. – Idziemy do naszego stolika? - spytał swojej dziewczyny.

Oczywiście – odpowiedziała.

Czy Aaron mógłby sobie znaleźć wreszcie jakąś pannę? Znowu się ciebie uczepi – odezwał się Jeremy, kiedy zasiedli razem z Caroline oraz Deanem.

Przesadzasz, skarbie. – Ellen pomachała do wspólnika Richarda, który posłał jej całusa na dłoni. – On już ma dziewczynę, tylko nie mógł jej tutaj przyprowadzić, bo to byłoby zbyt trudne.

O kim mówisz? Aaron znalazł kobietę, która akceptuje godziny jego pracy? – spytała zdumiona tą wiadomością Caro.

Jego kobietą jest  praca, którą on wykonuje. To jej się poświęca i wszyscy – włącznie z Aaronem – są zadowoleni. – Partnerka Jeremy'ego podniosła do góry kieliszek z szampanem, który przed chwilą dostarczył im kelner.

Za ciebie, Ellen. – Przyjaciółka wzniosła toast w imieniu wszystkich gości. – Obyś na zawsze zapamiętała ten wieczór.

Dziękuję! – Kobieta upiła kilka łyków. Wtedy Samantha pociągnęła ją za rękę. – Tak, kochanie?

Musia, co pijeś? Ja teś chcę! – Sammy spojrzała z wielkim zainteresowaniem na kieliszek w dłoni swojej mamy.

To alkohol, skarbie. Małe dzieci tego nie piją. Tatuś naleje ci soczku.

Ale ja chcę! – Mała skrzyżowała ramiona dokładnie tak samo, jak robiła to jej rodzicielka, gdy coś ją denerwowało. Caro parsknęła śmiechem na ten widok, po czym spojrzała porozumiewawczo na Jeremy’ego.

Kochanie, przecież lubisz sok. – Mężczyzna sięgnął po kubek dla córki, ale dwulatka tylko spojrzała na niego rozgniewana.

Nie chcę sioku! Ja chcę, co musia!

Żabko, ale to jest niedobre. Mogłabyś po tym zwymiotować. – Ellen popatrzyła na ukochanego, szukając u niego pomocy.

To ciemu ty pijeż takie fuj piciu? – Dziewczynka nie dawała za wygraną.

Bo mamusia nie wiedziała, że może się po tym źle poczuć. Nie będzie już piła. – Jeremy wzruszył ramionami, a jego ukochana od razu odstawiła kieliszek.

Czy musia dostanie boleści? Mam jeszcze kilka plastejków! – Mała od razu spojrzała na uważnie swoją matkę.

Jeśli tylko coś zacznie mnie boleć, na pewno ci o tym powiem, kochanie. – Ellen pogładziła córeczkę po włosach.

Ale musiu!!! – odezwała się Samantha, patrząc tym razem na Caroline. – Ciocia też to pije! Ciociu! Nie wystajczy mi dla ciebie plastejków!

No chyba sobie ze mnie żartujecie! – Jeremy już śmiał się pod nosem, Dean jeszcze starał się być poważny, a jej przyjaciółka odwróciła głowę, by nie było widać, że się śmieje. – Sammy, ja piję soczek, to nie jest alkohol….

Niepjawda! Widziałam wsistko! Wujek Dean najewał ci to samo, co mojej musi! Nie mozieś tego pić. Do szpitalka pojedziesz! – Mała terrorystka nie miała zamiaru odpuścić. – Musia, ciocia nie chce mnie słuchać!

Ciociu Caroline, Samantha troszczy się o twoje zdrówko, prawda, Sammy? – odezwał się Jeremy. Dean właśnie ocierał łzy, bo popłakał się ze śmiechu.

Jasna spjawka! – Dziewczynka wyszczerzyła wszystkie ząbki. – Tatusiu, a dlaczego wujek płacie? On teś pił ajkohol?

Wujek się przestraszył, że ciocia może być chora. Chyba musisz go pocieszyć… – Mężczyzna podrzucił córce pomysł, a Sam jak na komendę wstała i poszła do męża Caro.

Nie pękaj! Podzieję się plastejkami. Cioci nic nie będzie! – Samantha wdrapała się Deanowi na kolana.

Jesteś kochana, Sammy.

Mała terrorystka – mruknęła Caroline, ale dziewczynka to usłyszała.

Musia, kto to jest tejojistka? – spytała. Caroline jęknęła pod nosem.

Ciocia żartowała – odpowiedziała Ellen. Próba wyjaśnienia młodej, kim jest terrorysta tylko zaowocowałaby kolejnymi pytaniami, którym nie byłoby końca. – Jesteś słodkim dzieckiem, nie pozwalającym pić dorosłym alkoholu.

Tatuś, słiszałaś? Jestem śłodka! – Sammy uśmiechnęła się zachwycona.

Oczywiście, że jesteś, króliczku. – Potwierdził Jeremy, kiwając głową. Zauważył, że do ich stolika zbliża się Richard.

Samantha! – zawołał. – Dlaczego tak długo cię u mnie nie było? – spytał, wyciągając do niej ręce. – Jestem niepocieszony. Chyba za karę nie wezmę cię więcej na przejażdżkę.

Wujek, weś! – Sammy od razu wyciągnęła do niego rączki, więc Harris przechwycił dziewczynkę. – Musia, mogę jechać z wujkiem? Plosię!

Sam, jesteśmy na przyjęciu… – odezwał się jej tata.

Wujek zawsze znajdzie dla ciebie czas. Możemy teraz pojechać, ale tatuś musi mi dać dla ciebie fotelik – odpowiedział Richard, mrugając oczkiem do Jeremy’ego.

Taaaaaaaaaaaatuś! – Ellen pokręciła głową rozbawiona, słysząc błagalny ton córki. Caroline miała rację. Samantha była małą terrorystką, która owinęła ich sobie wokół palca.

Ale wrócisz do nas? Jeśli nie , to  nigdzie cię z wujkiem nie puszczę.

No psecieś musię wjócić. Co byś  bezie mnie zjobił? – Po tej odpowiedzi wszyscy przy stoliku wybuchli śmiechem.

Masz rację. Chodźmy, dam wam fotelik. Tylko proszę nie jeździć za długo i zbyt szybko. – Tutaj Jeremy spojrzał wymownie na Richarda.

Wreszcie mogę napić się jak człowiek. – Caroline zerknęła na przyjaciółkę. Obie wypiły szampana do dna. – Ona wszystkich trzyma w garści.

Dziwisz się? Takie geny? Pomyśl sobie, jaki wyrośnie twój Jason. – Ellen wspomniała o synku przyjaciół.

Moje dziecko nie będzie małym terrorystą. – odparła Caro.

Wszystko w porządku? –  Ellen  spojrzała na ukochanego, kiedy mężczyzna do nich wrócił.

Samantha powiedziała, żebym nie wracał po nią za szybko. Przepadła w towarzystwie Richarda. – Jeremy objął i przytulił do siebie dziewczynę. – Nie jesteś już na mnie zła?

Nie, nie jestem. Jest mi głupio. Przepraszam.

Nie masz za co. – Spojrzał jej prosto w oczy. – Pójdziesz gdzieś ze mną na chwilę? Chciałbym dać ci prezent.

Tenupominek Ellen widziała już z milion razy, Jeremy. Zaczekaj z nim do końca przyjęcia – odezwała się Caroline.

Wcale mi o to nie chodzi! – Przyjaciel pogroził jej palcem, po czym wstał i wyciągnął dłoń do swojej partnerki.

Dlaczego nagle zrobiłeś się tajemniczy? – zapytała, kiedy wychodzili z sali, ale on tylko uśmiechnął się pod nosem. – Kochanie, czy coś się stało?

Pamiętasz, jak trafiliśmy tutaj po raz pierwszy? – Gdy znaleźli się sami w zamkniętej części klubu, Mitchell odwrócił się w stronę dziewczyny. Spoglądał na nią poważnie, a ona nie miała pojęcia, co tu się dzieje.

Jak mogłabym zapomnieć? Byłam zaskoczona, że wybrałeś ten lokal na moje urodziny. Ale to bardzo miłe. – Ellen uśmiechnęła się łagodnie. Jeremy stał się dla niej takim partnerem, jakiego dokładnie potrzebowała.

Nie wybrałem go ze względu na twoje urodziny – odpowiedział cicho. Teraz kobieta już naprawdę nic nie rozumiała. – Kiedy cię poznałem cztery lata temu, w najśmielszych snach nie przypuszczałem, dokąd nas to wszystko zaprowadzi. Śmiało mogę powiedzieć, że przyjście tutaj było najlepszą decyzją, jaką mogłem w życiu podjąć.

Ja też się bardzo z tego cieszę. Dzięki temu mam ciebie i Samanthę. – Ellen chciała go ująć za dłonie, ale Jeremy odsunął się z tajemniczym uśmiechem.

Pozwól mi dokończyć. – Mężczyzna wziął głęboki oddech, a ona spostrzegła, że spokój jej faceta był tylko pozorny. – Jesteś najwspanialszą kobietą, którą spotkałem w moim życiu. Nigdy w pełni nie odwdzięczę ci się za to, co dla mnie robisz i zrobiłaś przez te wszystkie lata.

Jeremy, o czym ty….

Kocham cię najmocniej na świecie. Jesteś osobą, która mnie uszczęśliwia. Wiem, że już dawno powinienem to zrobić, ale bałem się, że to zniszczy nas związek. – Gdy w tym momencie przyklęknął i wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko, dziewczyna wstrzymała oddech. Od dawna o tym marzyła. – Ellen Harvelle, czy zechcesz zostać moją żoną?

Jeremy… – Pragnęła coś powiedzieć, jednak z emocji zabrakło jej słów, a oczy zaszły łzami. – O Boże! Tak!!! – odpowiedziała dopiero po chwili. Ledwo zarejestrowała, że ukochany wsunął jej pierścionek na palec. A później utonęła w jego objęciach. – Naprawdę tego chcesz? – spytała, bo miała wrażenie, iż za chwilę obudzi się ze snu. Inaczej nie umiała nazwać sytuacji, w której się znalazła.

Bez wątpienia. Nigdy nie byłem bardziej pewny swojej decyzji.

Dlaczego wybrałeś ten klub?

Bo tu cię poznałem. To był jeden z najlepszych dni w moim życiu. Liczyłem, że to miejsce przyniesie mi szczęście. Udało się. Wracamy do gości? Chciałbym pochwalić się dobrą nowiną – powiedział uśmiechnięty mężczyzna.

Tak, wracajmy. Czy nikt nie wiedział, co planujesz?

Wszyscy zostali powiadomieni wyłącznie o przyjęciu – niespodziance. – Wrócili na salę, gdzie niektórzy goście bawili się już na parkiecie. Jeremy pociągnął Ellen do stolika.

Mówiłam ci, Dean, że poszli na numerek. Spójrz tylko na te miny! – Caroline zwróciła się do swojego męża, który od razu zauważył pierścionek na dłoni panny Harvelle . Aktor uśmiechnął się szeroko do kumpla.

Z pewnością masz rację. W trakcie nieobecności na sali Jeremy zdążył nie tylko zaspokoić Ellen.

O czym ty mówisz? – spytała Caro i spojrzała niezrozumiale na przyjaciółkę.

Jeremy mi się oświadczył.

O cholera! Ellen, moje gratulacje! Ty szczęściaro!!! – Kobieta poderwała się od stolika, aby pogratulować parze, Dean również wstał.

Ludzie! – krzyknął nagle Anderson, zwracając uwagę większości zebranych gości. – Mitchell poszedł po rozum do głowy i poprosił naszą Ellen o rękę!!!

Niemożliwe! – John zerwał się ze swojego miejsca, za nim ruszyli pozostali. Już po kilku sekundach przyszli małżonkowie zostali otoczeni ze wszystkich stron. – Stary, myślałem, że już nigdy nie zmądrzejesz. – John Smith poklepał przyjaciela po plecach.

A jednak - odparł uśmiechnięty perkusista.

Co się tutaj wyprawia? – Richard wmieszał się w tłum, trzymając na rękach Samanthę.

Nic takiego – odpowiedział Aaron. – Po prostu niedługo Ellen Harvelle przestanie u nas pracować.

Jak to? – Harris popatrzył na nią zszokowany. – Dlaczego rezygnujesz z pracy u mnie?

O czym ty mówisz? – Dziewczyna spojrzała na szefa i przyjaciela w jednej osobie. Sammy wyciągnęła rączki do swej matki, więc wzięła córkę w ramiona. – Z jakiego powodu miałabym to zrobić? – spytała ze śmiechem. Wtedy dostrzegła, że Aaron puszcza do niej oczko. Znowu wkręcał Richarda.

Właśnie usłyszałem, że nie będziesz u nas dłużej pracowała! A ja się pytam, co to ma znaczyć! Nie zgadzam się, nie możesz nas zostawić. – Mężczyzna się zdenerwował. – To twoja sprawka, Jeremy? Przez ciebie moja ulubienica chce odejść?

Oczywiście – odpowiedział beztrosko Mitchell, obejmując ukochaną za ramiona i zaczepiając dziecko. – Ellen Harvelle już długo u ciebie nie popracuje.

Przeprowadzacie się, tak? – Ponura mina Richarda była godna uwiecznienia. Ludzie chichotali pod nosem.

Oświadczyłem się jej. Niedługo będzie u ciebie pracowała Ellen Mitchell. – Jeremy ucałował narzeczoną w policzek.

Słucham? – Na twarzy właściciela garażu pojawiło się zdumienie. – Powinienem was za to zastrzelić. A ty, Aaron masz po premii! – Pogroził mechanikowi, który zaczął się głośno śmiać, a wraz z nim inni. – Chodź tu do mnie, mała. Nie wiem, dlaczego się zgodziłaś na takie szaleństwo, ale chwała ci za to. – Richard przytulił do siebie przyjaciółkę.

Wujek, koliś! – pisnęła Samantha, więc Harris na nią spojrzał.

Teraz koliś? Ale jeździć z wujkiem, to chciałabyś? – Szturchnął dziewczynkę w ramię.

Pobjikamy jeście raz? Wujeeeeeeeeeek!

Wujkowi skończyło się paliwo w aucie. Jutro je zatankuje i będziecie mogli dalej jeździć. – Jeremy powstrzymał zapędy córki.

Obiecujeś? – Sammy zwróciła się do Richarda.

Raczej nie mam innego wyjścia. Pojedziemy na tak długą przejażdżkę, że tatuś i mamusia będą musieli nas później szukać.

Pobawimy się z nimi w chowanego?

W co tylko zechcesz. Ale musisz teraz ze mną się pobawić, młoda damo.

Musia, ja idę tyniać. – Dziewczynka wyciągnęła ręce w kierunku Richarda. Chwilę później nietypowa para zniknęła na parkiecie.

A ty ze mną zatańczysz, Ellen?

Z ogromną przyjemnością.

Kobieta przytuliła się do ukochanego, który  poprowadził ją zgodnie z rytmem muzyki. Cztery lata temu, gdy zaczynała się ich przygoda, dziewczyna nie przypuszczała, że tak może potoczyć się jej życie. Nie szukała przecież miłości. Znalazła ją niespodziewanie, ale zanim to odkryła, ona i Jeremy musieli przejść po wyboistej drodze.

To był cudowny wieczór. Ellen poczuła cisnące się do oczu łzy. Była niebywale szczęśliwa.

O czym tak myślisz, kochanie? – Usłyszała pytanie narzeczonego.

O tym, jakie życie potrafi być wspaniałe.

Masz rację – odparł mężczyzna. – A będzie jeszcze lepiej.

***

Dzisiaj żegnamy się z "Trzynastoma Randkami". To była bardzo długa podróż, jednym się podobała, innym nie. Dość zrozumiałe, zważywszy na to, że moja twórczość nie będzie każdemu podchodzić 🙂 Jednak nie o to chodzi, by przypodobać się każdemu czytelnikowi, prawda? 😉

Chciałam przede wszystkim podziękować.

Najpierw Babeczce oraz Mice, które dały mi możliwość publikowania na tej stronie. I chociaż Monika ma już własną, to cieszę się, że obie dziewczyny podarowały mi taką szansę. Za wszystko, co od Was otrzymałam - serdecznie dziękuję 😉

Czytelnikom - za każdy komentarz. Jedne pochwalne, inne nie. Wszystkie mnie czegoś nauczyły i jest to lekcja bezcenna. Przede wszystkim dziękuję tym, którzy wytrwali ze mną aż do dnia dzisiejszego.

PAT - Adwokat diabła - za niesamowitą obronę Jeremy'ego 😛 Twój pierwszy komentarz tak mnie zaskoczył, że do dzisiaj nie mogę wyjść z tego szoku, moja droga 😂😂😂 Powinnaś zmienić profesję, chociaż w pierwszej kolejności zostaniesz i tak menago 😛 W każdym razie - jestem Ci wdzięczna i to nie tylko za to, ale to już pozostanie moją słodką tajemnicą 😉

Asi - za tak wytrwałe komentowanie 🙂 Byłaś bezkonkurencyjna (tak mi się wydaje, że nikt nie napisał więcej komentarzy niż Ty) 😛 Wkurzałaś się na mnie, na moich bohaterów, ale skrobałaś te cudowne komcie, które wiele dla mnie znaczą 🙂 Dzięki 🙂 Ps. Nie zapomniałam o pdf z plikiem Randek dla Ciebie, więc jak tylko złożę w całość, to zaraz wyślę 🙂 PAT - Tobie również 🙂

Judycie - za pomoc w przy korekcie tekstu 🙂 Za tę cierpliwość, którą wykazujesz w stosunku do mnie oraz kolejnych części opowiadań, które Ci wysyłam. Jesteś niesamowita, a ja jestem Ci niesamowicie wdzięczna za wszystko 🙂 D Z I Ę K U J Ę!!!

Jadzi - również za wiele komentarzy, za uwagi, które podsyłałaś mi co do tekstu 🙂 Mam nadzieję, że koniec końców nie było tak źle 🙂

Karo - Tobie wiesz za co dziękuję 😂😂😂 Gdyby nie pewna historia.... Dopowiesz sobie resztę? 😉 No i za wsparcie. You know what I mean 😀

Wiele się nauczyłam dzięki publikowaniu "Trzynastu randek". Popełniłam mnóstwo błędów, ale też wiele z nich starałam się niwelować. Mam nadzieję, że efekty widać 🙂

Chociaż z tym tekstem się żegnamy, to zapraszam za tydzień 🙂  Na "Uwierz we mnie", które - mam nadzieję - przypadnie Wam do gustu 🙂

Wasza  Jo Winchester

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Teresa L.
    | Odpowiedz

    Będę za nimi tęsknić 😪

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Cieszy mnie to 🙂

  2. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Dobra… teraz będę beczeć…😭 Ja dziękuję Jo! Za ten rollercoaster 😂 Jeremy to mój ulubieniec ! Zdecydowanie 😍 zostawiam korpo na rzecz obrony Twoich bohaterów! To będzie coś! 😎 cieszę się, że mamy happy end… szkoda, że to już koniec… czekam z niecierpliwością na kolejny tekst… mam nadzieję, że moje umiejętności obrony znów się przydadzą 😎

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Don’t cry for me, Argentinoooooooooooo 😛 Nie ma za co, PAT 😀 Cieszę się niezmiernie, że przetrwałaś mój rollercoaster i że Jeremy tak bardzo przypadł Ci do gustu 😉
      Myślę, że korpo Ci wybaczy, widząc efekty Twojej pracy na rzecz obrony moich bohaterów 😀 To na pewno będzie coś 😛 W tym tekście wolałam nie unieszczęśliwiać Jeremy’ego i Ellen. Poza tym gdybym to zrobiła, poczułabym Twój oddech na karku, a życie mi jeszcze miłe 🙂
      Aż jestem ciekawa, jak odbierzesz moje nowe opowiadanie 😎😎😎

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Korpo mi dziś dało po dupie więc poważnie się zastanawiam nad zmianą fachu 😂😂😂 momentami nie było łatwo…Nie powiem 😂Jeremy jak coś zjebał to już konkretnie więc miałam pole do popisu 😂 Jo…mam tylko nadzieję, że swoje Lucyferskie oblicze upchałaś w kąt przy pisaniu i nie będziesz tam nikogo katować😂

      • Jo Winchester
        |

        Bidulka! Mam szykować etacik? Powiedz tylko, kiedy 😂Ja nie wykorzystuję… Ja wysysam z człowieka wszystkie siły witalne 😂😂😂 Nadal jesteś chętna? 😈
        Racja. Bo Jeremy to taki konkretny facet, więc jak działał (w jaką by to nie było stronę), to na maksa 😂
        Lucyfer to tak właściwie podpowiadał mi przy pisaniu… Także tego… 😂😂😂

      • P
        PAT
        |

        Ok czyli wyczuwam znęcanie się nad kolejnymi nowymi bohaterami… btw piątek nadchodzi 😎 ciekawe co tam masz dla nas nowego 😎😎

      • Jo Winchester
        |

        No kurczę… Czuję się, jakby przylgnęła do mnie łatka 😂 Raz się trochę poznęcałam i teraz mi to wytykają 😂😂😂 Co ja Ci złego zrobiłam, PAT??? 😈
        Piątek już całkiem blisko i wtedy zaspokoisz swoją adwokacką ciekawość… Szykuj argumenty 😈😈😈

  3. M
    MariTH
    | Odpowiedz

    To zakończenie, to wręcz wisienka na torcis🙂 dziskuje

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A ja dziękuję za komentarz 🙂 Jestem szczęśliwa, że zakończenie przypadło Ci do gustu 🙂

  4. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Idealne zakończenie 🙂 mnie cały tekst bardzo się podobał, świetna historia. Dzięki niej każdy piątek był jeszcze bardziej wyczekiwany. A teraz już tylko czekać na kolejny tekst 😘

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Twoje słowa to miód na moje serce 🙂 Oby “Uwierz we mnie” spodobało Ci się równie mocno jak “Trzynaście randek”😄

  5. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Dziękuję Jo 😉 za przemiłe sobotnie poranki. Zawsze czytałam w łóżku.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ja też dziękuję 🙂 Za obecność i wytrwanie do końca 🙂 Mam nadzieję, że nadal będę Ci umilać moimi tekstami te sobotnie poranki 🙂

  6. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Nmzc.
    Gratuluje ukonczenia 13 randek🎆🎇💐🍻

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję!

  7. M
    Martyna
    | Odpowiedz

    Trafiłam tu kilka dni temu. Przez dwa dni w pracy kompletnie nic nie zrobiłam, bo czytałam 13 randek. To była niesamowita przygoda. Teraz z niecierpliwością czekam na kolejne twoje teksty Jo. Nie przestawaj pisać:)))

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Mam nadzieję, że zagościsz tu na dłużej 😀 Miło mi, że porwał Cię świat mojej wyobraźni 🙂

  8. L
    Lena
    | Odpowiedz

    Świetna historia, piękna klamra na zakończenie 🙂 Pozdrawiam Jo W. i życzę duuużo weny 🙂 Pisz, pisz, bo jestem pewna, że nie odmówię sobie przyjemności czytania Twoich tekstów 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 😘Jestem niezmiernie szczęśliwa, że polubiłaś “Trzynaście randek” 😄 Wena się przyda, jej nigdy nie jest za dużo 😊 W takim razie serdecznie zapraszam na “Uwierz we mnie” w kolejny piątek 🙂

  9. P
    Paulia
    | Odpowiedz

    Coś czuję, że będę wracać do tego tekstu. Uwielbiam!!!!♡♡♡ Dziękuję 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Wracaj kiedy tylko chcesz 🙂 To ja dziękuję <3 :*

  10. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Wow 🙂 i dotrwalismy do końca 😁 wszyscy żyją jest dobrze 😝 skromne te oświadczyny Ci powiem , myślałam ze Jeremi ma „ większe jaja” i zaszaleje przy wszystkich 😅 a tu szok 😁 haaa nie dałam o sobie zapomnieć co ?? 😆
    Dziękuje za te piątki 😘

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ano dotrwaliśmy 🙂
      Szczerze mówiąc, to jakoś nie podoba mi się wizja oświadczyn w obecności takiej ilości osób. To – moim zdaniem – zbyt intymny moment. Ja nie chciałabym pamiętać, że gapiło się na mnie kilkadziesiąt osób, podśmiechując głupkowato 😎 Dlatego Jeremy oświadczył się tak, a nie inaczej 🙂
      Cieszę się, że nie dałaś o sobie zapomnieć 😀 I mam nadzieję, że nie dasz😎
      Dziękuję 😉

  11. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Dopiero teraz mogłam zakończyć moją przygodę z Trzynastoma.
    Cały tekst był tak wypełniony informacjami, tym co się działo i tym co będzie się działo, że nie masz niedosytu.
    Wszystko zostało powiedziane i choć niekiedy miałam już myśli “o jej za długo” tak teraz myślę i życzę Ci jednocześnie aby ktoś ciebie zauważył bądź abyś ty wysłała w odpowiednie miejsce i czasie swój tekst.
    Wiele pracy przed tobą, ale jak trafisz na odpowiednich ludzi możesz się stać znaną POLSKĄ autorką – tego Ci życzę.

    Pozdrawiam!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Chyba wywołałam Cię myślami, bo zastanawiałam się ostatnio, czy się jeszcze kiedyś odezwiesz 🙂
      Dziękuję za te piękne słowa. Mam nadzieję, że w końcu odważę się spróbować swoich sił i wysłać gdzieś swój tekst.
      Dziękuję, że wytrwałaś do końca 🙂 Jeśli dobrze pamiętam, to lubisz czytać zakończone historie, prawda?

  12. F
    Fiołek
    | Odpowiedz

    Tak, wolę czytać jak są wydane wszystkie tomy, wszystkie strony lub rozdziały 😉

    Wybierz wg siebie najlepszą powieść, dopracuj tekst, sprawdź najważniejsze wątki i WYSYŁAJ.
    Pamiętaj, że przy tym zawodzie potrzeba też dużo szczęścia.
    Trzymam kciuki!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Więc zapraszam na “Granicę uczuć”, a za miesiąc na “Złą stronę nieba” 🙂
      I również na “Uwierz we mnie”, które zacznę już w ten piątek 🙂 Na całość przyjdzie poczekać, aczkolwiek tekst ten jest o większą połowę krótszy niż “Trzynaście randek”.
      Szczęścia wiele potrzeba, to prawda 🙂
      Dziękuję!!!
      Będę nad tym myśleć 🙂

  13. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Ahhh jednak nie jestem zadowolona… zdecydowanie to 13 randek było za krótkie;) napisz tom 2,3,4… 🙂
    Cały epilog to jak słodka kremówka, idealna po całej opowieści! Winszuję i trzymam kciuki za dalsze opowieści i obyś miała więcej i więcej oldschoolowych pomysłów!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Oby wena się nie kończyła 🙂

Napisz nam też coś :-)