Trzynaście randek (IX)

with 5 komentarzy

Rozdział 9

Trzynaście randek - okładka ebooka– Spadaj. – W końcu roześmiała się. Wyglądała przy tym bardzo uroczo. – Nie wspominałeś, że wybierasz się dzisiaj na zakupy. Udane chociaż?

– Oczywiście, na pewno zdążyłaś to zanotować. – Nie umiał sobie odpuścić, zbyt dobrze się bawił.

– Lubisz się znęcać? – spytała, ale nie wyglądała, aby była na niego zła. Raczej starała się żartować razem z nim.

– Jestem okropnym sadystą. Zwłaszcza w łóżku. Moja dziewczyna będzie mogła ci w przyszłości coś na ten temat powiedzieć.

– Po raz drugi wspominasz o tym, że masz dziewczynę. Chodzę na randki z zajętym już facetem? – Przyglądała mu się zabawnie. – I druga sprawa. Dlaczego dopiero w przyszłości?

– To nie jest randka Ellen. Śledziłaś mnie, więc fachowo nazywa się to stalkingiem – odpowiedział. – A idąc dalej, zadajesz za dużo pytań.

– Doprawdy? Więc to ty decydujesz, kiedy na nią pójdziemy? I nie wiem, o czym mówisz. Poza tym ja tutaj po prostu robię zakupy, dokładnie tak jak ty. – Aż zmrużyła oczy. Rozmarzył się, bo właśnie wyobraził ją sobie w gorsecie, który miał w torbie. Dreszcz podniecenia przeszedł mu wzdłuż kręgosłupa.

– Nie chcesz się przyznać? – spytał schrypniętym od pożądania głosem pochylając się lekko w jej stronę. Musiał ją pocałować.

– A mam do czego? – Nie odrywała od niego spojrzenia. Gdy powoli dotknął jej ust, jęknęła cicho. To był krótki pocałunek, ale chociaż mógł skosztować tych soczystych warg. Usiadł z powrotem na krześle obserwując, jak piersi Ellen unoszą się w górę i w dół z każdym oddechem.

– Kupiłaś coś dla siebie? – Zmienił temat rozmowy. Musiał uspokoić się, bo znowu zaczynał fantazjować na jawie. W jego pobudzonej wyobraźni pieprzył się z nią właśnie na tym stoliku. Potrząsnął głową.

– Coś nie tak? – Zaklął pod nosem, bo widział, że zauważyła jego reakcje. No cóż, nie był do końca zbyt normalny.

– Wszystko dobrze. Więc jak z twoimi zakupami? Co tam masz dla siebie?

– Sukienkę. Wybrałam się tutaj z nudów.

– Więc masz dzisiaj dużo czasu? – Uniósł brwi. Chciał właśnie zaproponować jej kolejną randkę. Pragnął z nią robić wiele rzeczy, w tym całe mnóstwo nieprzyzwoitych.

– Nie aż tak. Po południu jestem umówiona ze znajomymi. Ale jeszcze jestem wolna. Dlaczego pytasz?

– Tak po prostu. Co to za sukienka? – Powrócił do poprzedniego tematu.

– Pokażę ci, jak ty pokażesz mi co masz w swoich torbach.

– Nie mogę. Moja dziewczyna wściekłaby się, że pokazuję to innej kobiecie. Chyba rozumiesz mnie Ellen? – Wzruszył ramionami, a ona tylko przewróciła oczami.

– Powiedzmy. – Rozmowę przerwała kelnerka podając zamówienie. – Uwielbiam kremówki! – Aż oblizała usta na widok sporego kawałka ciasta. Obserwował ją spod przymrużonych powiek.

– To twoje ulubione? – spytał wbijając widelczyk w swój kawałek wuzetki. Lubił słodkie. Ellen również jak widać. Chciał o niej wiedzieć jak najwięcej.

– Co prawda później mam wyrzuty sumienia, które muszę odpokutować na siłowni, ale czasami warto zgrzeszyć – mruknęła jak zadowolona kotka, przełykając pierwszy kęs.

Zacisnął dłoń na sztućcu, musiał się opanować, bo zaraz naprawdę rzuci ją na ten stolik. Dziewczyna albo specjalnie go prowokowała, albo zapomniała, jak to działa na facetów.

– To niemożliwe, masz nienaganną figurę.

– Wolałabym, żeby taka została. Dlatego nie powinnam jeść za często takich pyszności. Dzisiaj nie umiałam sobie odmówić. – Tak po prostu uśmiechnęła się do niego. Gdyby tylko zdawała sobie sprawę z tego, jak to wszystko na niego działa. Był pewien, że wtedy zrobiłaby co tylko w jej mocy, byleby to wykorzystać.

– Twierdzisz, że umiem namówić cię do grzechu?

– Twierdzę, że lubię słodycze Jeremy. – Ellen oczywiście odpowiedziała mu wymijająco. Pochłonęła swoje ciasto, a wtedy zauważył, że w kąciku ust zostało jej odrobinkę kremu.

– Coś tu masz – mruknął i wyciągnął dłoń w jej stronę. Wysunął kciuk i obtarł krem, po czym na jej oczach oblizał palec. Z rozkoszą obserwował, jak Ellen gwałtownie wciągnęła powietrze. Zdawał sobie sprawę, że balansuje na granicy. Nie umiał jednak się powstrzymać.

– Jakie masz plany na resztę dnia? – spytała, chcąc zamaskować swoje podniecenie. Tak, tego akurat był pewien. Wystarczyłoby jedno słowo, a poszłaby za nim. Taka władza strasznie go kręciła.

– Chyba mnie zainspirowałaś. Może pojadę na siłownię i poćwiczę. Również muszę zadbać o swoje ciało.

– Siłownia? – Oczy Ellen momentalnie pociemniały. Po raz kolejny go zaskoczyła. Wystarczyła drobna aluzja, a jej ciało zaczynało płonąć. Normalnie by go to nie ruszyło, ale u niej to była zupełnie inna sprawa. W Ellen ruszało go wszystko. Każdy najdrobniejszy szczególik.

– Możemy kiedyś wybrać się razem, jeśli będziesz miała ochotę.

– Zastanowię się nad tym. Idziesz jeszcze pochodzić po centrum? – Nie zauważył, kiedy minęła godzina, jak tutaj siedzieli. Czas z Ellen zawsze szybko mu uciekał.

– Pewnie tak. A ty? Czy może musisz już jechać? – spytał jednocześnie dając znać kelnerce, by przyniosła rachunek.

– Mam jeszcze chwilę wolnego czasu. – Oboje wstali od stolika.

– Masz jakiś konkretny cel, czy idziemy po prostu przed siebie?

– Myślę o nowym kostiumie kąpielowym – odpowiedziała po kilku sekundach. Kłamała, ale ani nie drgnęła jej przy tym powieka. Jeremy był przekonany, że wymyśliła to w tej chwili. Chciała go przetestować? Proszę bardzo, już on pokaże test.

– Świetnie. Prowadź. – Powoli zaczęli iść przed siebie. Doszli do ruchomych schodów i zjechali piętro niżej. Kilka minut później byli już w sklepie i Ellen zaczęła buszować między wieszakami. Jeremy rozejrzał się dookoła. Niektóre z kostiumów miały mniej materiału niż bielizna, którą wcześniej kupił.

– Chciałabym przymierzyć te dwa komplety. – Usłyszał, jak kobieta zwraca się do ekspedientki. Trzymała już je w dłoni. Jeden był czarny, drugi błękitny. Dołączył do niej przyglądając się z ciekawością, co zrobi dalej. – Popilnujesz mojej przymierzalni?

– Boisz się, że ktoś się do ciebie włamie? – spytał puszczając jej oczko. Zdawało mu się, że wie, co Ellen zamierza.

– Jeśli ty obawiałeś się, że coś stanie mi się na parkingu przed budynkiem, gdzie pracuję, to owszem, mam podobne obawy co do tego miejsca. Zechcesz być znowu moim strażnikiem? – Prowokowała go, a on miał ochotę ulec.

– Nie wiem, o czym mówisz. Wtedy byłem na randce z dziewczyną. Ty jesteś stalkerem, zapomniałaś już? – Podjął grę.

– Ach tak. Obawiasz się jej reakcji? – Ellen ruszyła do przymierzalni, on za nią. Usiadł na kanapie przed.

– Wolałbym jej nie denerwować – odpowiedział, ale Ellen zniknęła już za kotarą.

Wpatrywał się w zasłonę, jakby chciał przeniknąć ją wzrokiem i zobaczyć, co jest za. Wiedział co, a raczej kto. Tak samo jak domyślał się, że za chwilę pokaże mu się półnaga. Aż go mrowiło, bo zdawał sobie sprawę, że nie powinien wyjść poza granice, które sobie ustanowił. To będzie cholernie ciężkie.

– Jak wyglądam? – Z rozmyślań wyrwał go głos dziewczyny.

Kotara była już rozsunięta, a jemu zaparło dech. Ellen stała ledwo dwa metry przed nim mając na sobie jedynie skrawek materiału na biuście i biodrach. Strzępy, które więcej odkrywały, niż zasłaniały. Poczuł, jak robi mu się cholernie gorąco i z trudem zaczyna panować nad rosnącym pożądaniem.

Ellen doskonale wiedziała, co się dzieje z Jeremym. Wczoraj odmówił jej i niby zdołał wytłumaczyć swoją decyzję. Ale była stuprocentową kobietą. A takie nigdy nie chciały przyjąć do wiadomości odmowy. Teraz był już pewien, że będzie próbowała go kusić przy każdej okazji. Albo zamęczyć, zanim trafią wreszcie do łóżka. Jak w transie wstał z kanapy i podszedł do niej.

Dziewczyna obserwowała go, ale on w tej chwili widział tylko jej ponętne ciało tuż na wyciągnięcie ręki. Wsunął dłoń na talię i aż mruknął czując, jak ciepła jest skóra Ellen. W tej chwili jego pragnieniem było znaleźć się z nią gdzieś indziej, gdzie nie będzie absolutnie nikogo.

– Jak wyglądam? – spytała mierząc go wzrokiem. Widział w nim triumf. Miała teraz nad nim władzę i doskonale o tym wiedziała. Zaklął pod nosem, bo czuł, że jego penis zaczyna się budzić. Lecz co w tym dziwnego, gdy mógł podziwiać taki widok?

– Świetnie – wymruczał nachylając się do niej. Jeśli ona go prowokowała, on mógł się odpłacić. Dotknął ustami odsłoniętej szyi, z wielkim zadowoleniem obserwując, że ciało Ellen drży. – Może zaproszę cię kiedyś do mnie nad basen, żebyś mogła mi go zaprezentować jeszcze lepiej.

– Jeremy – jęknęła gapiąc się na niego jak urzeczona. Uśmiechnął się, teraz znów on miał władzę. Balansowali na granicy przyzwoitości i własnych pragnień. Jak na dłoni widział, jak Ellen tylko czeka, aż ją pocałuje.

– Przymierz ten drugi, też chciałbym móc go ocenić. – Odsunął się szybko, bo za chwilę nie dałby rady tego uczynić.

Odwrócił się i usiadł z powrotem. Ellen przez chwilę stała nieruchomo, ale w końcu zasunęła zasłonę z powrotem. Dopiero wtedy odetchnął z ulgą. Ta kobieta chciała go wykończyć. Ledwo zdołał się uspokoić, gdy usłyszał, że kotara się rozsuwa drugi raz.

– Oceniaj – powiedziała uśmiechnięta i wcale już nierozdygotana jak wcześniej. Widocznie ona także zdołała zapanować nad szalejącymi emocjami oraz pragnieniami. Naprawdę z żadną inną kobietą nie bawił się dawno tak dobrze.

– Obróć się! – Od razu usiadł prosto. Ellen posłusznie wykonała jego polecenie. Przez krótką chwilę mógł napawać się widokiem długich nóg w szpilkach, pośladków, które pragnął ugniatać. Ellen miała seksowne i bardzo proporcjonalne ciało. – Teraz jeszcze raz przód.

– Podoba ci się panie Mitchell? – Jej oczy śmiały się do niego. Wyglądała na pewną siebie kobietę, która właśnie pobudza swojego faceta. Uśmiechnął się pod nosem. Nagle spodobała mu się myśl, że mógłby być jej.

– Weź oba. Są dla ciebie stworzone.

– Dziękuję. Wiedziałam, że mogę na ciebie liczyć. – Zakręciła pośladkami, kiedy odwracała się, po czym zasunęła kotarę.

W jednej chwili poczuł się, jakby stracił kontakt ze światem. Zakupy z Ellen Harvelle były bardzo niebezpieczne, ale cholernie pociągające. Musiał się ewakuować, bo istniało niebezpieczeństwo, że nie da rady dłużej nad sobą panować.

– Jestem! – Stanęła przed nim, na szczęście już kompletnie ubrana. Albo na nieszczęście, jak kto wolał.

– Będę musiał cię zostawić. Okazało się, że mam coś jeszcze do załatwienia. – Skłamał.

– Ale rozumiem. Sama powinnam się zbierać, bo spóźnię się do moich przyjaciół. – Kobieta wzięła swoje zakupy i wdzięcznie ruszyła w stronę kasy. Zapłaciła i oboje wyszli ze sklepu.

– Do zobaczenia stalkerze! – Odwrócił się do niej ze śmiechem, a ona zmrużyła oczy.

– Nie jestem stalkerem! – warknęła zabawnie, a on zaczął się śmiać na cały głos. Kilka osób spojrzało na nich.

– Tak to sobie tłumacz. – Pomachał jej na pożegnanie, po czym szybko się oddalił się. Już wiedział, że tego dnia nic nie zepsuje jego dobrego humoru.

 

 

Oto Jo Winchester:

Zwykła dziewczyna, której dziesięć lat temu zamarzyło się spisywanie powstających w głowie historii. Mimo ciężkiego startu nie poddałam się i staram się podnosić poziom swojego pisania. Uwielbiam erotyki, dlatego w swoje opowiadania wplatam bogate sceny seksu.

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. Asia
    | Odpowiedz

    Uwielbiam ☺️ Juz odliczam dni do następnej części 😅

  2. Monika
    | Odpowiedz

    Kocham😍 I jak tu wytrzymać do następnego piątku

  3. Jaredina
    | Odpowiedz

    Ahhh…. zdecydowanie dołuje mnie długość postu…chcę tego więcej i więcej 😉
    Nie wiem czemu uwielbiam to ich droczenie się. Trzymasz klimat i do tego podkręcasz atmosferę…
    Ktoś tu spłonie… ;P

  4. Babeczka
    | Odpowiedz

    Wytrzymacie, wytrzymacie 🙂 Jo szkolona według nas, trzeba utrzymać ciśnienie w czytelnikach 🙂

  5. MałaOlka
    | Odpowiedz

    Już nie mogę się doczekać kolejnych części 😍

Napisz nam też coś :-)