Trzynaście randek – Epilog cz. II

with 18 komentarzy

Epilog cz.2

Trzynaście randek - okładka ebooka

 – To nic takiego – odpowiedziała Ellen odruchowo. Nie zwróciła uwagi, że przyjaciółka powstrzymuje się przed wybuchnięciem śmiechem.

Masz rację. Nie ma czym się martwić. Może Jeremy sobie przypomni? – spytała Caroline.

Z pewnością. Chyba Jason się budzi. – Kobieta odetchnęła z ulgą, bo uwaga Caro od razu przeniosła się na synka.

Moje małe słoneczko. – Jak na zawołanie na twarzy żony Deana pojawił się szeroki uśmiech. Wyciągnęła malucha z łóżeczka i przytuliła do siebie. – Mój skarbuś się wyspał?

Mogę go wziąć? – Ellen uwielbiała szkraba, poza tym czuła teraz ogromną potrzebę przytulenia się do kogoś.

Chcesz iść do cioci? – Brzdąc zaczął się śmiać. – To chyba oznacza tak. Trzymaj go. – Caroline podała dziecko koleżance.

Cześć, Jason. Tęskniłeś? – Partnerka Jeremy'ego od razu wycałowała chrześniaka, który znow zachichotał i złapał ją za włosy. Uwielbiał za nie ciągnąć.

Aguuuuuuuuuuuuu! – zawołał w odpowiedzi chłopczyk, a po chwili zanurkował głową w jej dekolt. Dean wybuchnął śmiechem.

Akurat to ma po swoim ojcu – odezwała się Caro. – Ellen, czy masz jakieś plany na popołudnie? Mogłybyśmy wyskoczyć na miasto.

Dokąd chcesz iść? – spytała ostrożnie. Posadziła sobie malucha na kolanach i go zaczepiała.

Nie wiem, może jakieś zakupy albo zrobimy sobie babskie popołudnie. Dean mógłby nas podrzucić do centrum.

Mam robić za nianię, podczas gdy wy będziecie się relaksować? Sam na sam z tym małym bandytą? Och nie! Zgadzam się po trzykroć! Wymęczę go, żeby grzecznie spał w nocy.

A mamusia z tatusiem będą mogli być aktywni i postarają się o siostrzyczkę albo braciszka dla ciebie, Jason. – Szatynka połaskotała malca po brzuchu.

Co ty na to, kochanie? – spytał Anderson.

W sumie, dlaczego nie? Nie robisz się młodszy, kotku – odparła jego żona, a Ellen parsknęła śmiechem na aluzję do wieku Deana. Dobrze, że Jeremy tego nie słyszał, bo przecież był tylko rok starszy od niego.

Jednak w dalszym ciągu mam więcej siły niż moja młodsza o czternaście lat żona.

Po prostu daję ci fory – odparła niewzruszona  Caroline. – Więc jak, moja droga? Co ty na moją propozycję? - zapytała kumpeli.

Skoro nalegasz.

Już tak mocno nie okazuj swojego entuzjazmu. Upiję cię i znajdę nowego faceta. Co ty na to? Dean ma kilku fajnych przyjaciół, którzy chętnie wkupiliby się w twoje łaski.

Zachowaj któregoś dla siebie, bo może kiedyś zechcesz wymienić męża na nowszy model – odgryzła się Ellen.

Ej, ej, ja tutaj siedzę! Nie ma żadnych wymian, wypraszam sobie! – Aktor pogroził dziewczynie palcem. – Poza tym mam akt własności Caro, więc nie ma mowy o czymś takim.

On zawsze się tak bulwersuje? – spytała przyjaciółki, śmiejąc się z jej męża.

Tylko, gdy ktoś wspomina o zmianie partnera. – Caroline wdzięcznie wstała ze swojego miejsca i usiadła Deanowi na kolanach. – Przecież wiesz, że nie pozwolę, by jakaś inna czarownica się koło ciebie zakręciła.

No i masz szczęście. O której chcecie jechać? Pytam, bo muszę zadzwonić po panienki, żebyśmy z Jasonem mieli do wieczora zajęcie.

Mówisz o tych emerytkach, które ostatnio odwiedziłeś razem z innymi aktorami z okazji Dnia Seniora? Świetny wybór. Jestem pewien, że wiele się przy nich nauczysz. A nasz syn będzie miał miłą opiekę.

Zołza!

Wracając do tematu, to do wieczora zdążymy wrócić. Dean, nie orientujesz się, o której otwierają kluby z męskim striptizem? – spytała Caroline słodkim głosem.

Dla was w ogóle. – Kiedy kobieta wstała z kolan męża, ten przejął od Ellen swojego synka.

Przecież ja tylko popatrzę, nic więcej, obiecuję.

Jasne, jedź. Ale wtedy ja przyjmę pewną propozycję wystąpienia jako model do jednej z okładek magazynu motocyklowego, gdzie zdjęcia będą robione z półnagimi kobietami. Nie powinno ci to przeszkadzać, prawda? – odpowiedział mężczyzna tym samym tonem, którego użyła jego żona chwilę wcześniej.

Zrozumiałam przekaz!!! Ellen, zbieraj się. Na co czekasz?

Po co? Źle wyglądam? – Kobieta spojrzała po sobie. Założyła dzisiaj dżinsy oraz bluzkę. Wystarczyło, że narzuciłaby bluzę na ramiona.

Chyba sobie ze mnie żartujesz? Nie masz żadnych sukienek? Nie możesz raz wyglądać jak jakaś cholerna seksbomba?

Sugerujesz coś?

Tak, żebyś wiedziała, że tak! Jeśli w ciągu pół godziny nie zejdziesz tutaj w ślicznej, wydekoltowanej sukience, szpilkach i ułożonych włosach, to…. To tego pożałujesz! – dokończyła Caro ze swoją słynną miną, którą Ellen bardzo dobrze znała. Faktycznie, ten wyraz twarzy przyjaciółki nie wróżył nic dobrego.

Nie wiem, co ci dzisiaj odbiło. – Dziewczyna niechętnie wstała. To niby miało być babskie wyjście, ale żona Deana zachowywała się tak, jakby od tego zależały losy świata.

Ja nie żartuję. Tak sobie możesz spacerować po domu, a kiedy jedziemy na miasto, to masz wyglądać jak stuprocentowa kobieta. Chyba, że ci się marzy, aby paparazzi okrzyknęli cię najbardziej niechlujną kobietą jednego z najbardziej znanych perkusistów na świecie.

Akurat mi na tym zależy! – prychnęła Ellen, wchodząc na schody.

Ten dzień robił się coraz bardziej dziwny, a ona rozdrażniona. Będąc już w sypialni, otworzyła szafę. Miała mnóstwo sukienek, w których wyglądała seksownie.

 Głośno westchnęła, bo zły nastrój psuł jej dzień. Caroline chciała jej go uprzyjemnić. W końcu szatynka zaczęła przesuwać wieszaki i kilka minut później wydobyła z szafy ciemnoczerwoną wiązaną w pasie sukienkę. Od razu wyszperała też pasujące do niej czarne szpilki oraz torebkę. Nie tracąc więcej czasu, przebrała się, zrobiła nieco mocniejszy makijaż, a na końcu ułożyła sobie włosy.

A jednak ci zależy – powiedziała Caro, gdy Ellen zeszła do nich. Nawet Anderson gwizdnął na jej widok.

Jason, twoja ciocia się postarała – mruknął do syna.

– Wyglądasz fantastycznie. Jedziemy? – Caroline sięgnęła po kurteczkę dziecka, żeby mu ją założyć.

Dokąd się udamy?

Dean wysadzi nas przy naszym ulubionym centrum handlowym. Najpierw poszalejemy na zakupach, a później wskoczymy gdzieś na drinka. Co ty na to? – Ellen znów nie zauważyła wymiany spojrzeń między małżonkami.

Brzmi dobrze. Twój mąż po nas przyjedzie?

– Wrócimy taksówką. Nie wiem, ile nam zejdzie. Nie musimy się przecież nigdzie śpieszyć.

W końcu dziewczyny dotarły na miejsce i ruszyły na podbój centrum.

Ostatnio widziałam w naszym ulubionym sklepie piękne komplety bielizny. Myślę, że zdecydowanie potrzebujesz kilku nowych.

Tak uważasz? – Ellen uśmiechnęła się lekko. Powoli zaczynała się rozluźniać. – Więc musimy tam iść.

Wreszcie zaczynasz mówić ludzkim głosem – skomentowała Caroline i pociągnęła przyjaciółkę w dobrze znanym kierunku. Dziewczyny wparowały do butiku i od razu zaczęły poszukiwania. Godzinę później wyszły stamtąd bogatsze o kilka kompletów. – Jeremy padnie, kiedy cię w nich zobaczy.

O ile zobaczy. Zastanowię się nad tym – odpowiedziała solenizantka, śmiejąc się pod nosem.

Gdzie chciałabyś teraz iść?

Sama nie wiem. Przestało mi się śpieszyć do domu. W końcu mój facet powiedział, że mam wolny dzień.

Alleluja! Nie będę się z tobą kłócić. – Caro uśmiechnęła się zadowolona. Prawie trzy godziny później z kolejnymi pakunkami przyjaciółki ruszyły do wyjścia. – Teraz na obiecanego drinka.

Z tym wszystkim? – Ellen wskazała na torby, których każda z nich miała co najmniej kilka.

A co to za przeszkoda? Przecież nikt nam tego nie ukradnie. Jedyne co teraz ważne, to żebyśmy się dobrze bawiły. Dean jeszcze nie dzwonił, więc widocznie sobie radzi. Muszę skorzystać z kilku godzin wolności.

Jeremy też się od rana nie odzywał – mruknęła dziewczyna, tracąc na chwilę humor. – Masz rację, jedziemy na kilka porządnych drinków. Mam nadzieję, że napijesz się ze mną?

Myślisz, że odmówiłabym ci dzisiaj? – Caroline spojrzała krytycznie na koleżankę. – Nie ma takiej opcji! Jason dostanie butelkę. To twój dzień, a ja zamierzam ci asystować.

Gdzie jedziemy?

Do Periscope – odparła Caro. Ellen zerknęła na nią zaskoczona.

Do Periscope? Przecież to klub, w którym organizują pięciominutowe randki – przypomniała jej szatynka. Dokładnie tam poznała się z Jeremym prawie cztery lata temu.

No i co z tego? Znajoma mi mówiła, że mają najlepsze drinki w całym mieście. Zresztą ja tam nigdy nie byłam. Może dla zabawy pozaczepiamy kilku panów?

Życie ci miłe? Jak Dean się dowie…

A dowie się? – spytała Caro.

Niech ci będzie.

Na miejsce dotarły po niecałej godzinie. Wzięły zakupy i skierowały się do wejścia. W korytarzu panował półmrok. Tylko dlaczego było tak dziwnie cicho?

Ellen, idź raźniej, bo za chwilę ci stopy podepczę! – Pośpieszyła ją z tyłu Caroline. W końcu dotarły do sali głównej, na której panował taki sam półzmierzch jak w korytarzu.

Klub jest zamknięty. Wynośmy się stąd, zanim pojawi się ochrona i nas przegoni. – Dziewczyna chciała się odwrócić, żeby wyjść, kiedy nagle zapaliło się światło. Kilka metrów przed nią stało kilkadziesiąt osób, a na ich czele Jeremy, trzymając Samanthę na rękach.

Niespodzianka!!! – wrzasnęli pełną parą.

Wszystkiego najlepszego! – Ukochany ruszył do niej z ich córką. Mała od razu wyciągnęła ręce do matki. – Naprawdę myślałaś, że mogłem zapomnieć o twoich urodzinach? – spytał z tym rozbrajającym uśmiechem. Kobieta poczuła, jak na jej policzki wypływa rumieniec.

Ja nic takiego…

Gdybyś był na miejscu, to nie wiem, czy uszedłbyś z życiem – zażartowała Caroline.

Wcale aż tak źle nie było! – Ellen było teraz głupio, iż tak zwątpiła w swojego mężczyznę. On szykował dla niej przyjęcie – niespodziankę, a ona... Ona zachowała się jak dziecko.

Nieważne. – Mitchell uciął dyskusję na ten temat. – To twoje święto, a ja mam nadzieję, że na długo zapamiętasz ten wieczór.

Jeremy… – Dziewczyna wzruszyła się. Miała tak cudownego partnera. Jakim cudem na niego zasłużyła?

Musia, zjobiłam dla ciebie impjezę! – wtrąciła Sam, wywołując uśmiech u swojej matki. – Będzie tak ziajebiście, że ogień z dupy pójdzie!

Sammy chyba uważa, że to będzie bardzo udane przyjęcie – oznajmiła Caroline, krztusząc się ze śmiechu razem ze swoim mężem. – Wszystkiego najlepszego, wariatko! – Uściskała przyjaciółkę. – Nie gniewaj się na nas, musieliśmy improwizować. Jeremy szykował niespodziankę, a my mieliśmy za zadanie odwrócić twoją uwagę.

Teraz wszystko rozumiem – powiedziała uśmiechnięta od ucha do ucha kobieta. – Przyznam szczerze, że o tym nie pomyślałam. Nieźle się kryliście.

Ellen! Chodź do wujka Dereka! – Derek Jones, wokalista, przystanął tuż obok niej, odsuwając Jeremy’ego na bok. – Najlepszego, ślicznotko. Jeśli kiedyś znudzisz się tym staruszkiem, to ja jestem do twojej dyspozycji – zaśmiał się, ściskając ją i całując po policzkach.

Po Dereku reszta gości zaczęła się ustawiać w kolejce, aby również złożyć swe życzenia.

Dziękuję wam wszystkim. – Ellen podziękowała zgromadzonym, gdy gratulacje dobiegły końca. – Kochanie, czy w trakcie szykowania przyjęcia zostałeś ciężko ranny, że masz na sobie aż tyle plastrów? – spytała Jeremy’ego, zauważywszy, iż ukochany ma je przyklejone na ramieniu. Mało tego, to były opatrunki z Hello Kitty.

Ja popiepsiłam tatusia moimi plastejkami, musia – odezwała się Samantha, kiedy już szli do stolika.

A co stało się tatusiowi, że musiałaś go opatrzeć? – Dziewczynka jeszcze nie wymawiała poprawnie wielu słów, przekręcając je na swoją wersję.

Tatuś miał ogjomne boleści i leciała mu kjewka. Pobiegłam sibko do plecaczka i psikleiłam mu moje Kittowe plastejki. – Sammy zaczęła żywo gestykulować.

Córeczko, jesteś cudowna. – Ellen ucałowała małą, która od razu dumnie uniosła podbródek. Zawsze tak robiła, gdy ktoś ją chwalił. – Uratowałaś tatusiowi życie. Jesteś naszym skarbem.

Ale mnie nie zakopiecie? – Mała spojrzała przestraszona na swoich rodziców.

Droga "P" 😉 Mam nadzieję, że dzisiaj przebrniesz przez rozdział 🙂 Jeśli jednak wciąż jest za dużo imion bohaterów, daj znać 🙂 Poprzedniego jeszcze nie ogarnęłam, ale myślę to wreszcie zrobić w weekend 🙂 Za dużo zajęć ostatnio 🙂

To przedostatnia część "Trzynastu Randek". Za tydzień oficjalnie kończymy, a za dwa wskoczę z nowym opowiadaniem pt. "Uwierz we mnie".

Pytanie na koniec. Który z bohaterów tego tekstu (i dlaczego) najbardziej przypadł Wam do gustu? 😉

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. J.Gibson
    | Odpowiedz

    Drużyna Deana tutaj!

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Jestem !

      • Jo Winchester
        |

        Jakie wy zgodne.

      • A
        Asia
        |

        W całej powieści On jeden mnie nigdy nie zawiódł i nie wkurzyl. Czasami mam wrażenie, ze gdyby nie on to tamta trójka nie przetrwała by do tego epilogu 😋 Lubię gościa no 😅

      • Jo Winchester
        |

        No i już wiesz, dlaczego Randki trwały tak długo 😅

  2. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Caroline- wariatka 😁❤️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To mnie zaskoczyłaś, przyznam szczerze😀