Uwierz we mnie (I)

with 20 komentarzy

Rozdział 1

ebook romantyczny

Witam wszystkich 🙂 Chciałam Was dzisiaj zaprosić na mój nowy tekst 😉 Znacznie krótszy od "Trzynastu randek", z pierwszoosobową narracją jak "Zła strona nieba". Całe opowiadanie składać się będzie z 35 rozdziałów. Przewidziałam kilka dłuższych części na święta oraz kilka innych okazji. Mam nadzieję, że ta opowieść również zyska swoich czytelników. A teraz przyjemności w czytaniu 😉

Jo Winchester

 

Kap, kap, kap.

Spojrzałem przez okno, za którym jeszcze przed chwilą padał rzęsisty deszcz. Odwróciłem wzrok od widoku, bo musiałem skupić się na pracy. Wcisnąłem odpowiedni skrót na klawiaturze mojego komputera, kiedy usłyszałem hałas. Poirytowany, że ktoś lub coś próbuje mi przeszkodzić, usiłowałem zlokalizować źródło zgiełku. Okazało się, iż ktoś na korytarzu postanowił urządzić awanturę.

Wstałem od biurka i ruszyłem do drzwi. Nie mieszkałem tu długo, ledwo od kilku dni. Miejsce wydawało się idealne, aż do dzisiejszego popołudnia. Czy ludzie tu nie szanowali się wzajemnie? Im bliżej byłem, tym lepiej słyszałem pojedyncze słowa. Jakiś mężczyzna musiał być naprawdę zdenerwowany.

Wyszedłem na korytarz. Od razu w oczy rzucił mi się facet, który żywo gestykulował przed dziewczyną z sąsiedniego mieszkania. Wysoki, postawny oraz wkurzony.

Abigail! To nie może tak się skończyć! – krzyknął. – Przecież jesteśmy razem od dwóch lat. Należysz do mnie, zapomniałaś o tym? – spytał nadal podniesionym głosem.

Słucham? – Głos dziewczyny nie pozostawiał złudzeń, że nie spodobały jej się słowa chłopaka. Może nawet już byłego chłopaka? Chyba żadne z nich nie zauważyło mojej obecności. – Ja do nikogo nie należę! Do nikogo, słyszysz?

Chcesz zaprzepaścić czas, który razem spędziliśmy? – Blondyn nie dawał za wygraną. Na jego twarzy dostrzegłem wściekłość. – Abbie, nie zrobiłem nic złego!

Kpisz sobie ze mnie? – Sąsiadka zrobiła krok do przodu i dźgnęła go palcem w klatkę piersiową. – Mam powyżej dziurek w nosie udawania, że nie wiem, co wyczyniasz. Masz dać mi święty spokój, najlepiej od razu!

Ja tak tego nie zostawię! – warknął entuzjasta krzyków, po czym szarpnął Abigail za rękę.

Nie znosiłem jednej rzeczy. Nie jestem święty, nigdy nie byłem, ale każdej kobiecie zawsze okazywałem szacunek. Zwłaszcza po tym, kiedy w dzieciństwie naoglądałem się zachowania ojczyma względem mojej matki.

Kretyn myślał, że mógł nią pomiatać, ile mu tylko pasowało. Mama była zbyt słaba, by od niego odejść, ale ja w końcu nie wytrzymałem. Gdy zacząłem dorastać, postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Ojczym później nigdy więcej nie podniósł na nią ręki.

Zachowanie mężczyzny, który naszedł nieznaną mi sąsiadkę, również było brakiem szacunku wobec niej. Nie lubiłem wtrącać się w czyjeś sprawy, nie byłem typem natrętnego znajomego. Ale ktoś musiał pokazać facetowi, że nie ma prawa robić czegoś takiego. Poza tym byłem zły, gdyż przez awanturę nie mogłem normalnie pracować.

Nie słyszałeś, co pani powiedziała? – odezwałem się, dając im znak, że nie byli już sami na korytarzu. Oboje spojrzeli w moim kierunku. W oczach chłopaka dostrzegłem słabo maskowaną złość. Zaś w oczach dziewczyny zaskoczenie. – Masz dać jej spokój. Odejdź, bo za chwilę możesz tego pożałować.

Nie wtrącaj się. Dam ci dobrą radę: wróć do siebie i udawaj, że cię nie ma – odciął się nieznajomy.

Jak ci na imię? – spytałem, dekoncentrując go w ten sposób. Kątem oka zauważyłem, iż dziewczyna przygląda się mi zaciekawiona.

Co cię to obchodzi? Powiedziałem, żebyś się nie wtrącał.

Ja jestem Will – kontynuowałem, ignorując fakt, że mężczyzna nie odpowiedział na moje pytanie. – Masz jakieś imię, czy w akcie urodzenia zapomnieli ci je wpisać i już tak zostało? – Rzadko używałem sarkazmu w rozmowie z obcymi ludźmi. Jednak natręt aż się o niego prosił.

Rick – odpowiedział w końcu, sądząc prawdopodobnie, iż dam mu spokój.

Słucham? Dick? – Celowo przekręciłem jego imię. Dziewczyna parsknęła śmiechem, zaś chłopak zmarszczył brwi. – Popatrz, nawet pasuje.

Pożałujesz tego! – Musiałem go mocno zdenerwować, bo lowelas ruszył w moją stronę.

Jednak byłem na to przygotowany. Nie z takimi chojrakami miałem do czynienia i z tym też zamierzałem sobie poradzić. Przecież Rick nie mógł wiedzieć, że kiedyś trenowałem boks. Mój prawy sierpowy nadal był niczego sobie.

Pięść wystartowała w kierunku brody przeciwnika w odpowiednim momencie. Rick, czy Dick – jak wolałem o nim myśleć – na pewno nie spodziewał się takiej reakcji z mojej strony. Nie zdążył się uchylić. W momencie zetknięcia się mojej pięści z jego szczęką, głowa rywala poleciała do tyłu pod wpływem siły, którą włożyłem w uderzenie. Rick runął do tyłu.

O cholera! – wyrwało się dziewczynie, przyglądającej się naszemu starciu.

Wtedy na nią spojrzałem. Ładna była. Dość wysoka jak na kobietę, ale wciąż niższa ode mnie. Szczupła sylwetka, jednak zaokrąglona w odpowiednich miejscach. Miała długie, sięgające znacznie poza linię ramion ciemnobrązowe włosy. Oczy tego samego koloru świdrowały moją sylwetkę. Zbyt długo obserwowałem kobietę, bo Rick zdążył się podnieść. Nim obróciłem się w jego stronę, przeciwnik zaatakował. Trafił idealnie pod moim lewym okiem. Nie przewróciłem się tylko dlatego, że wpadłem na ścianę.

Czy ty już całkiem postradałeś rozum? – Abigail podeszła do Ricka, popychając go, choć niewiele jej to dało. – Nic ci nie jest? – Szatynka zwróciła się do mnie.

Odejdziesz stąd po dobroci, czy może chcesz poczuć ją jeszcze raz? – Pokazałem mężczyźnie moją pięść.

Byłem naprawdę zły. Ktoś mógłby pomyśleć, że jestem typem zabijaki, który szuka byle zaczepki. Nic bardziej mylnego. Nie byłem nim. Ale nie mogłem pozwolić, aby ten człowiek panoszył się przy kobiecie, gdy ona najwyraźniej sobie tego nie życzyła.

Kim jesteś, by rościć sobie jakiekolwiek prawo do ingerencji w nie swoje sprawy? – Rick chciał znów na mnie ruszyć, ale go wyprzedziłem.

Miałem serdecznie dość typka. Zastosowałem odpowiedni unik, po czym  przygwoździłem go do ściany. Nie spodziewał się tego tak samo, jak pierwszego uderzenia.

Kimś, kto wie, co oznacza szacunek wobec kobiety, która nie życzy sobie awantury ze strony kreatury podobnej do ciebie. Znikniesz sam, czy mam ci pomóc? Pytam ostatni raz. – Rick się szarpnął, ale trzymałem go wystarczająco mocno, by nie pozwolić mu na wyswobodzenie się.

To nie koniec! – odpyskował, a ja uznałem, iż mogę go puścić.

Jednak nie straciłem czujności po raz drugi. Nigdy nie wiedziałem, co mogłoby przyjść mu do głowy. Zrobiłem dwa kroki do tyłu, nie spuszczając faceta z oka.

Po prostu odejdź. – Czekałem, aż Rick sobie pójdzie.

Mężczyzna rzucił ostatnie spojrzenie w kierunku Abigail, po czym odwrócił się i ruszył w stronę windy na końcu korytarza.

Nie sądziłam, że ci się uda. – Usłyszałem. Popatrzyłem na dziewczynę, która przyglądała mi się z zaciekawieniem. – Chodźmy do mnie, przyłożę ci lód, zanim twarz spuchnie ci jak balon. – Abbie nagle wysunęła dłoń, żeby złapać mnie za rękę, ale coś ją przed tym powstrzymało. Odetchnąłem z ulgą.

Nie trzeba. Nic mi nie jest – odparowałem.

Chciałem iść do swojego mieszkania i zaszyć się w nim na powrót. Jednak dziewczyna nie dała za wygraną.

Nalegam. – Intensywność jej spojrzenia sprawiała, że łatwo się speszyłem. Wolałbym, by zniknęła za drzwiami swojego lokum. – Chodźmy, bo za moment naprawdę będziesz wyglądał nieciekawie. Wciąż możemy temu zapobiec. – Abigail uśmiechnęła się lekko. – Poza tym jestem ci winna podziękowanie oraz przeprosiny.

Nie jesteś mi nic winna – mruknąłem.

Wygląda na to, że mamy odmienne zdanie, nieprawdaż? – Abbie pchnęła lekko drzwi jej mieszkania w zapraszającym geście.

Ostatecznie uległem namowom sąsiadki.

Dziewczyna od razu ruszyła przed siebie, zaś ja stanąłem w korytarzu. Dalej wolałem nie wchodzić.

Nie krępuj się, usiądź na kanapie w salonie – krzyknęła.

Naprawdę nie ma takiej potrzeby… – Nie rozglądałem się. Nie chciałem tego robić.

Abbie wróciła po kilkudziesięciu sekundach z woreczkiem pełnym lodu.

Daj spokój. Chodź! – Nagle jej drobna dłoń znalazła się na moim przedramieniu.

Kobieta skinęła głową w stronę wejścia do pokoju dziennego. Skapitulowałem po raz drugi tego dnia, z czego akurat nie byłem specjalnie dumny.

Przyłóż to, a ja przyniosę coś do picia.

Nie zabawię długo. Nie musisz nic szykować. – Z ulgą przytknąłem lód do obitego miejsca na twarzy.

Dupek jeden, pomyślałem o Ricku, który wziął mnie z zaskoczenia. Wszystko przez to, że zapatrzyłem się na przyczynę całego zamieszania.

Jednak chcę. – Szatynka uśmiechnęła się jeszcze szerzej. – Gdyby nie ty, tego bałwana usłyszałoby całe osiedle, nie tylko nasi sąsiedzi. – Przepraszam!

Za co? – spytałem, nie wiedząc, za co dziewczyna mnie przeprasza.

Nazywam się Abigail Sulivan, ale znajomi mówią do mnie Abbie. – Dziewczyna wyciągnęła dłoń, która zawisła tuż przede mną.

Spojrzałem na nią skonsternowany. Mogłem udawać głupiego, jednak nie chciałem wyjść na niewychowanego.

Will Carter. Miło mi cię poznać. – Uścisnąłem delikatnie palce Abigail, po czym zaraz się wycofałem. Ze zdumieniem zauważyłem, iż ból na twarzy nieco zelżał. – Twój chłopak miał zły dzień?

To kretyn, z którym nie zamierzam mieć więcej nic wspólnego. Mogę cię o coś zapytać, Will? – Abbie przyglądała mi się z zainteresowaniem.

Miała ładne oczy, w których nie dostrzegłem rozpaczy po świeżo zakończonym związku.

Pewnie i tak spytasz.

Dlaczego wyszedłeś ze swojego mieszkania? Ja nawet nie wiedziałam, że ktoś się do niego wprowadził.

Usłyszałem awanturę – odpowiedziałem szczerze. – Mam też swoje zasady, w których nie ma miejsca na takie traktowanie kobiet. – Tym razem to ja uśmiechnąłem się delikatnie.

Dżentelmen. Dobrze wiedzieć, że ten gatunek nie jest na wymarciu. Przez Ricka niemal w to uwierzyłam. Dlaczego tak mi się przyglądasz? – spytała nagle, kiedy zbyt długo zatrzymałem na niej swój wzrok.

Zrobiło mi się głupio. Nie zamierzałem mówić tego na głos, ale spodobały mi się oczy Abigail . Jeśli już coś interesowało mnie w kobiecie, to były właśnie oczy.

Przepraszam – bąknąłem, nie chcąc wdawać się w wyjaśnienia. – Dzięki za lód, ale muszę już iść. – Odłożyłem woreczek na stolik, po czym wstałem i ruszyłem prosto do wyjścia.

Podobam ci się? – zagadnęła Abbie, a ja zatrzymałem się w pół kroku. Nie wiedziałam, czy się z nią skonfrontować, czy może zignorować zadane przez kobietę pytanie. – Nie zrozum mnie źle… Ale potrafię rozpoznać, kiedy mężczyzna przygląda mi się z zainteresowaniem.

Abbie… – Obróciłem się, by móc spojrzeć jej prosto w oczy. – Abigail. – Szybko się poprawiłem. Wszak nie byliśmy znajomymi, a przecież tylko oni mogli się tak do niej zwracać. – Jesteś bardzo ładną kobietę, nie zaprzeczę. Ale to nie jest powód, dla którego tu jestem. Twój były partner zachował się jak kretyn. Szanuję kobiety i nie zamierzam przyglądać się w spokoju, jak inni przedstawiciele męskiego rodu traktują je przedmiotowo.

Och… – Od razu zauważyłem rumieńce wypływające na twarz dziewczyny. Nie chciałem jej wprawiać stan zakłopotania. – Przepraszam, ja…

Nie przepraszaj. Mam nadzieję, że cię nie uraziłem.

To ja źle zinterpretowałam sytuację. – Wypieki po chwili zniknęły z jej policzków.

A szkoda. Pomyślałem, iż było jej z nimi do twarzy. Miałem ochotę uderzyć się za głupie myśli. Ewidentnie powinien stąd znikać.

Liczę, że nie będziesz miała więcej problemów z byłym chłopakiem.

Ja również. Do zobaczenia, Will. – Abbie skinęła mi głową.

Trzymaj się, Abigail. – Pożegnałem się, po czym wreszcie wyszedłem z jej mieszkania.

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Czekam na rozwój zdarzeń Jo! Zapowiada się ciekawie i miło 💘

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Mam nadzieję, że się spodoba 😊Dziękuję 😉

  2. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Rytuał co piątkowych odwiedzin “motyli” zostaje podtrzymany 😊 zapowiada się kolejny hit 😘

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ogromnie się cieszę, że chcesz podtrzymać swój rytuał 🤗 Obym Cię nie zawiodła 😘 Dziękuję 😉

  3. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    No no no… you are not messing around, I see…😎 zapowiada się ciekawie… strasznie skryty się wydaje ten Will…🤔 cos nowego u Ciebie koleżanko 😎😂 zobaczymy co dla nas przygotowałaś… Póki co moja robota jest zbędna 🤷‍♀️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To prawda 🙂 Will jest bardzo skryty 🙂 Zdradzę, że to nie tylko jedna z cech jego charakteru 😂 Ale więcej Ci nie powiem, żeby nie psuć przyjemności z czytania. Mam nadzieję, że przyjemności, PAT 😂😂😂
      Na razie tak, nie masz za bardzo kogo bronić, ale… bądź w pogotowiu 😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Skryty mężczyzna = challenge…😎 coś czuje, że to będzie spędzało sen z powiek Abbie 😂 ok ok argumenty już przygotowane 😎 btw ta gra słów “Rick – Dick” …epickie 😂😂😂 coś czuję, że poczucie humoru Will ma zacne 😎

      • Jo Winchester
        |

        No tak jakby masz rację z tym spędzaniem snu z powiek 😂 Gry słów… Jeszcze niejedna przed Tobą😎 Willa poczucie humoru powinno Ci się spodobać, ale poczekaj na jego przyjaciół😂 To dopiero ARTYŚCI😂😂😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        O matko nie mogę się doczekać aż ich poznam 😍😍 jedno wiem na 100% … będę co piątek 😎

      • Jo Winchester
        |

        To jest nas dwie, PAT 😊Coś czuję, że przypadniecie sobie do gustu😀 Zapraszam :)Będzie mi niezmiernie miło gościć taką czytelniczkę jak Ty😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Gaaaszzz….Jaki mamy dziś dzień ? Środa…. Ok…. 2 days left….🙄

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Wait! Co rozumiesz przez “taką czytelniczkę jak ty”??🤔🤔

        Ps. Czekam aż moje ego znajdzie się w kosmosie więc…😂🤷‍♀️🙃

      • Jo Winchester
        |

        Coraz bliżej piątek, coraz bliżej piątek… 😎

      • Jo Winchester
        |

        Skromną, PAT😂 A tak naprawdę, to chodzi mi o Twoją waleczność 😈 Nikt tak nie bronił moich bohaterów jak Ty, moja droga pani adwokat😈 Willowi to się raczej nie przyda… Chociaż…?🤔

  4. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Czuje, ze pod ta skrytoscia czuje Sie jakas ciemna strona. Mam wrazenie, ze to bedzie spodowowane wspomieniami z dziecinstwa bo caly czas do tego wraca🤔. Wiec albo moja intuicja ma racje albo tworze Nowy scenariusz😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jego skrytość dość szybko zostanie wyjaśniona 🙂 Więc będziesz mogła się przekonać, co naprawdę ukrywa Will😎 Którą opcję obstawiasz? 😀

  5. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Ahhh… “Słucham? Dick?”…. nie lubię cię… tym mnie kupiłaś!
    Czy ja wyglądam na osobę co ma dużo wolnego czasu? czy ja wyglądam na osobę która ma czas na te opowiadania …. wpierw 13 randek… teraz Will allias ” Dżentelmen nie tykaj mnie” ahhh !! Nie lubię cię… naprawdę nie lubię! znów mnie zafascynowałaś nową historią… i co? będę musiała znaleźć czas na kolejne odcinki… kolejne wydarzenia… kolejna fascynacja! Dla takich ja ty jest specjalne miejsce w piekle moja droga pisareczko….
    chociaż muszę wspomnieć… wpierw piekło zamarznie niż wypowiem słowo NIEPRAWDAŻ do kogoś…. 😉

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Lubię – jak to określiłaś – kupować ludzi 😂 Moim zdaniem wyglądasz na kogoś bardzo zajętego i dlatego cieszę się, że dałam radę zainteresować Cię nowym tekstem 😂 Ty chyba nie wiesz, ale w piekle mam miejscówkę wykupioną. Nigdzie indziej się nie wybieram 😈
      Nieprawdaż?😂

  6. S
    Sylwia
    | Odpowiedz

    Zaciekawiłaś mnie 😊 Czekam na ciąg dalszy 😊

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Oby to zaciekawienie pozostało 🙂 Cieszę się i zapraszam w kolejny piątek 🤗

Napisz nam też coś :-)