Uwierz we mnie (XII)

with 19 komentarzy

Rozdział 12

ebook romantyczny

 

Już nie chciałem się wycofywać. Wręcz przeciwnie, pragnąłem więcej. Odsunąłem twarz na odległość kilku centymetrów i spojrzałem Abigail prosto w oczy. Dostrzegłem w nich zdumienie, a także nadzieję oraz radość.

Ponownie się nachyliłem, ale tym razem pocałowałem ją tak, jak należało to zrobić. Wszystko przestało istnieć, gdy na ustach poczułem smak jej warg. Były słodkie, wilgotne i mnie odurzały. Zacząłem je powoli pieścić językiem, aż w końcu wsunąłem go do środka.

Dziewczyna westchnęła, po czym zarzuciła mi ręce na kark. Pozwoliła, bym ssał delikatnie jej język, bym delektował się smakiem ciepłych warg, bym wreszcie robił to, na co miałem ochotę od dłuższego czasu.

Mógłbym całować ją tak długo, gdyby nie fakt, że zaczęło brakować mi tchu. Niechętnie przerwałem. Czułem, jak serce tłucze mi się w klatce piersiowej. Uniosłem powieki do góry, napotykając wzrok Abbie. Chyba nadal nie dowierzała, że naprawdę zdobyłem się na odwagę, aby poczynić krok do przodu w naszej relacji.

– Will… – wyszeptała moje imię. Nie odsunęła się, nadal mnie obejmowała. Ja także nie zwiększyłem dystansu, nie potrzebowałem tego. – To było…

– Podobasz mi się, Abigail. – Bardzo lubiłem jej pełne imię. – Nie jestem typowym facetem, nie zachowuję się jak większość z nich. Znajomość z jakąkolwiek kobietą zawsze traktuję serio. Chciałbym spotykać się z tobą nie tylko jako sąsiad. Jeśli oczywiście ty też byś tego pragnęła… – dodałem w pośpiechu.

– Tak, Will. – Jej śliczną twarz rozjaśnił uśmiech. Abbie wyglądała wtedy jeszcze piękniej.

– Więc nie myślisz o mnie, jak o niewychowanym gburze? – Próbowałem żartować.

– Jesteś wspaniałym facetem i mam nadzieję, że pozwolisz mi się poznać.

– Tylko ja… Nie chciałbym się nigdzie śpieszyć. – Nie każdej kobiecie coś takiego mogło odpowiadać. Wolałem ją uprzedzić, aby nie doszło do żadnego nieporozumienia.

– Rozumiem, Will. – Nadal staliśmy objęci. – Nie zamierzam nalegać na zbyt szybkie tempo. Po prostu spotykajmy się ze sobą, a wtedy zobaczymy, czy coś z tego wyjdzie.

– Jesteś pewna, że tak chcesz?

– Tak.

– Dziękuję, Abbie – wyszeptałem po chwili.

– Dziękujesz? Za co? – spytała zdumiona. Ja również byłem zaskoczony, ale tym, jak przyjemnie było trzymać ją w ramionach. Naprawdę dawno tego nie czułem.

– Za to, że nie kazałaś mi spadać. – Uśmiechnąłem się, jeszcze odrobinę nieśmiało, aczkolwiek liczyłem, iż skoro zdołałem na tyle się przed nią otworzyć, to zdołam zrobić to jeszcze bardziej.

– Lubię cię. Po prostu masz szczęście. – Dziewczyna mrugnęła do mnie okiem.

– Chyba masz rację. – Puściłem ją i odsunąłem się na niewielką odległość. – Spróbujemy twojego ciasta? – spytałem.

– Usiądź. – Abbie zaprosiła mnie do stołu. Sama zajęła miejsce obok, po czym podsunęła jeden z talerzyków w moją stronę. Spoglądałem na nią przez chwilę, aż w końcu postanowiłem skosztować deseru.

– Smaczne – powiedziałem, gdy skończyłem przeżuwać pierwszy kęs. – Mam wrażenie, że już gdzieś je jadłem…

– Bardzo możliwe. – Kobieta uśmiechnęła się łagodnie. – Kupiłam je, bo ciasta nie są moją specjalnością, a bardzo je lubię.

– Faktycznie jest dobre, ale potrafię zrobić lepsze. – Zarzuciłem lekkim żartem, mając nadzieję, iż nie urażę Abigail.

– Doprawdy? – spytała, mrużąc przy tym oczy. – I ja mam ci uwierzyć? – odpowiedziała w podobnym tonie.

– Miałabyś ochotę się przekonać? – zagadnąłem. Nie chciałem być za bardzo bezpośredni. Zresztą w obecności Abbie otwartość nie przychodziła mi łatwo.

– Coś sugerujesz, Will? – Sposób, w jaki Abbie wypowiadała moje imię, bardzo mi się podobał.

– Mogłabyś przyjść do mnie jutro wieczorem na kolację oraz deser – mruknąłem. Słowo się rzekło. W napięciu oczekiwałem na odpowiedź.

– Zapraszasz mnie na randkę? – Zazdrościłem jej tej swobody.

– Można to tak nazwać… – odpowiedziałem. Dopiero po chwili zrozumiałem, jak głupio zabrzmiałem. – Tak, zapraszam cię na randkę – potwierdziłem.

– Więc bardzo chętnie na nią pójdę. Może też coś przygotuję? Nie mogę ci pozwolić…

– Nie, Abbie. – Tym razem zabrzmiałem bardziej stanowczo. – Wszystkim się zajmę, bez obaw. Po prostu przyjdź. – Liczyłem, że nie widać po mnie, jaką ulgę poczułem, gdy usłyszałem zgodę dziewczyny.

– Oczywiście. To masz jak w banku.

***

W poniedziałek nie mogłam się skupić na pracy. Wszystko leciało mi z rąk, aż w końcu Sarah spytała, czy dobrze się czuję. W pierwszym momencie chciałam się przyznać, że wieczorem wychodzę na randkę, ale ostatecznie nic nie powiedziałam.

Will mnie zaskoczył, a po sobotnim popołudniu u niego sądziłam, iż to mu się nie uda. Gdy nie zareagował na pocałunek w jego mieszkaniu, poczułam się jak kretynka. Zapomniałam, z kim mam do czynienia. W końcu mój sąsiad nie był jak większość mężczyzn. Po ucieczce do siebie postanowiłam już nigdy więcej nie próbować ani go pocałować, ani podrywać.

Nie wiem, co mu się stało, ale bardzo się ucieszyłam z tego, że Will pogrzebał moje plany. Wiedziałam, że na długo zapamiętam ten moment, gdy mężczyzna zaszedł mnie niespodziewanie, po czym pocałował. Z początku nieśmiało, ledwo musnął moje usta. Później… Później było idealnie.

Przez pół dnia się głowiłam, co na siebie założyć. Nie chciałam wypaść zbyt oficjalnie albo onieśmielić Willa przesadnie odważnym strojem. Do mieszkania wpadłam jak bomba i od razu dopadłam do szafy. Na całe szczęście miałam w niej mnóstwo sukienek na różne okazje. Teraz pozostało mi tylko coś wybrać.

Los uśmiechnął się do mnie, kiedy dostrzegłam zwiewną, kremową sukienkę przed kolano, na cieniutkich ramiączkach. Była doskonała. Prosta, ale ładna, kobieca, jednak nie odkrywająca za wiele. Wiedziałam, że to strzał w dziesiątkę.

Poprzedniego dnia, kiedy Will ode mnie wychodził, wymieniliśmy się numerami telefonów. Dzisiaj w południe dostałam od niego wiadomość z informacją, o której mam się zjawić.

Teraz – gdy się szykowałam – czułam rosnącą ekscytację, a także delikatny stres. Niby byłam na wielu randkach, ale jeszcze nigdy nie zależało mi tak bardzo, by zrobić na chłopaku dobre wrażenie.

Na kilkanaście minut przed umówioną porą byłam gotowa. Przyjrzałam się sobie w lustrze. Włosy zostawiłam rozpuszczone, gdyż ładnie się pofalowały. W pośpiechu wyjęłam z lodówki wino oraz piwo, które zakupiłam po drodze z pracy i pomknęłam do wyjścia.

Zamknęłam swoje mieszkanie, po czym podeszłam pod drzwi Willa. Zapukałam.

–  Abigail. – Kiedy Will otworzył, przez krótką chwilę oniemiałam z wrażenia. Czy ten facet mógłby chociaż raz nie wyglądać tak zabójczo dobrze? Miał na sobie zwykłą białą koszulę z długimi rękawami – które w tej chwili były podwinięty aż po łokcie – oraz czarne spodnie. – Wejdź, proszę.

– Cześć – przywitałam się, wchodząc do środka. – Dobrze wyglądasz. – Odwróciłam się ku niemu. W tym momencie jeszcze bardziej nie mogłam uwierzyć, że spędzę z nim cały wieczór i że to nasza pierwsza randka. Liczyłam, iż nie ostatnia. – Przyniosłam wino oraz piwo. Nie wiedziałam, co będziemy jeść, dlatego wzięłam to i to.

– Dziękuję. – Will uśmiechnął się do mnie. – Piękna sukienka. – Pochwalił, a ja poczułam, że z radości zaraz uniosę się do góry. – Wino do dzisiejszej kolacji będzie idealne. – Carter przejął ode mnie alkohol, po czym ruszył do kuchni, a ja za nim.

– Co przygotowałeś? Może w czymś ci pomogę? – dopytywałam.

– W zasadzie wszystko jest już gotowe. Zjemy na zewnątrz – poinformował, wstawiając piwo do lodówki. Z szafki wyciągnął dwa kieliszki.

– Potrafisz zaskoczyć kobietę – odpowiedziałam, kiedy weszliśmy na balkon. Will naprawdę się postarał.

Stół był w pełni nakryty. Na środku  w  świecznikach paliły się dwie świeczki, w wazonie stał niewielki bukiet kwiatów, pięknych róż w kolorze herbacianym. W kącie dostrzegłam wieżę stereo. Z głośników płynęła spokojna muzyka.

– Chciałbym, żeby nasza randka była godna zapamiętania. – Usłyszałam tuż za sobą. Will podszedł do stołu, odstawił wino razem z kieliszkami, a następnie spojrzał na mnie.

Dostrzegałam, że jest podenerwowany, ale nie byłam tym zaskoczona. Co więcej, ta jego nieśmiała postawa w pewnym sensie zaczynała mi się podobać. William był mężczyzną, którego pragnęłam poznać od początku do końca, przekonać się osobiście, czy również zdoła się otworzyć przede mną tak, jak to robił przy swoich przyjaciołach.

– Jestem pewna, że tak będzie… – odpowiedziałam głęboko o tym przekonana.

– Usiądź, Abbie. – Mężczyzna odsunął do tyłu najbliższe krzesło. Dżentelmen w każdym calu, pomyślałam. – Już podaję kolację.

Gdy Will wszedł z powrotem do mieszkania, westchnęłam cichutko. W powietrzu unosił się aromat jego perfum, typowo męski, zdecydowanie mocny. Ten zapach wyczułam od niego pierwszy raz. I od razu mi się spodobał. Zdecydowanie pasował do Willa.

– Mam nadzieję, że lubisz makaron z krewetkami. – Wrócił, niosąc półmisek z potrawą. – W sumie powinienem cię zapytać, czy to ci będzie odpowiadać…

– Lubię włoską kuchnię. Trafiłeś idealnie. – Uśmiechnęłam się, aby dodać mu otuchy. – Pięknie pachnie. – Pochyliłam się lekko do przodu.

– Więc mam nadzieję, że jesteś bardzo głodna. – Will zajął swoje miejsce, po czym nałożył mi porcję makaronu na talerz. Chwilę później otworzył wino i nalał je do kieliszków.

– Szczerze mówiąc, tak – odparłam. – Przez cały dzień niewiele zjadłam…

– Miałaś tak dużo klientek w salonie? – zapytał zaciekawiony. Zauważyłam, iż wreszcie zaczął się rozluźniać.

– Raczej bardziej w oczekiwaniu na wieczór. Zastanawiałam się, jak będzie wyglądała nasza randka – przyznałam szczerze. Chwyciłam za widelec i nabiłam na niego nieco makaronu.

– Dobrze wypadłem? Zgodnie z twoimi przypuszczeniami, czy nie bardzo? – dopytywał Will.

– Jest bardzo przyjemnie. Jak już wspomniałam, zaskoczyłeś mnie kolacją na balkonie. – Wzięłam jedzenie do ust i po chwili aż mruknęłam z zadowolenia. – Will, ile jeszcze talentów posiadasz?

– Nie tak dużo – odpowiedział skromnie. – Gotowanie jest moim hobby, ale nie robię tego zbyt często. Przez większość dnia pracuję…

– Jednak dzisiaj znalazłeś czas. – Weszłam mu w słowo. – Przepraszam – rzekłam, zdając sobie sprawę, że to było niegrzeczne.

– Nie wypadało go nie znaleźć. Smakuje ci? – Will spoglądał na mnie w oczekiwaniu.

– Nie widać? – Zaśmiałam się. Upiłam dwa łyki wina, które idealnie współgrało z potrawą. – Jest przepyszne. Więc jakie jeszcze talenty przede mną ukrywasz?

– Nie jestem aż tak uzdolniony, jak ci się wydaje. Jeśli chodzi o komputery, znasz całą historię. Gotowania nauczyła mnie moja mama. Czasami wyszukiwałem przepisy na potrawy, których chciałem spróbować i po prostu przyrządzałem je metodą prób i błędów.

– A co z deserem, Will? Jestem niezmiernie ciekawa, co przygotowałeś na dzisiejszy wieczór. – Jadłam, przyglądając się sąsiadowi od czasu do czasu. Blask świec odbijał się na jego twarzy, muzyka w tle tworzyła kameralny nastrój.

– Deser zazwyczaj podaje się po głównym posiłku. – Will uśmiechnął się szerzej. – Trochę cierpliwości, Abigail.

– Jesteś jedyną osobą, której tak często pozwalam mówić do siebie Abigail… – wymruczałam po przełknięciu ostatnich kęsów. – I bardzo podoba mi się sposób, w jaki wymawiasz moje pełne imię.

– Naprawdę? – spytał zaskoczony Will. – Nie lubisz, kiedy ludzie zwracają się do ciebie Abigail? Przecież masz takie piękne imię – odrzekł.

 

 

Pierwsze koty za płoty 😀 W skali od 1-10, na ile punktów Will dzisiaj sobie zasłużył? 😉

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    To ten sam Will? Co w niego wstąpiło? Wyszedł ze swojej strefy komfortu w takim stopniu, ze chwilami miałam wrażenie, ze to nie ta sama osoba 🤔 chyba Abbie jest dla niego silna motywacja 😍

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Bardzo silną motywacją 😍Will nadal się boi, ale bardziej się obawia, że straci swoją szansę 🙂 W końcu dotarł do punktu, w którym musi podjąć jakąś decyzję i ją… podjął 😁 Czy słuszną? Będziesz miała okazję się przekonać 😁

  2. D
    Domi
    | Odpowiedz

    Oj spisał się chłopak. Brawo! Coś jednak czuję, że ten plan niespieszenia się legnie niedługo w gruzach 😆

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Czyli pełna 10, Domi? 😂 Abbie jest podobnego zdania, że Will się spisał 😁 Z tym pospiechem sama zobaczysz 😈

  3. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Ode mnie 11 ! Nie poznaje chłopa! 😱 niech leci z tym tematem ! 😎 teraz to już powinno być z górki 🤔 tak w ogóle to straszny z niego słodziak 😊 kolacja na balkonie… miodzio! Czemu mój chłop mi takiej randki nie ogarnie ?🙄 muszę mu chyba podsunąć Twoje teksty Jo… może coś go w końcu naprowadzi 😂 tylko te fragmenty z seksem musiałby pomijać bo by mi zabronił czytać już w ogóle 😂😂😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Miałam dziwne wrażenie, że Twoja ocena może wyjść poza skalę i ta dam 😁 Powinnam iść puścić totolotka 😂
      Nawet nieśmiały mężczyzna musi gdzieś mieć swoją granicę, prawda? 🤔Will albo musiał się wycofać, albo ruszyć do przodu.
      Kolacja na balkonie wydała mi się najlepszym wyjściem w przypadku Willa. Znajome otoczenie, w którym oboje będą czuli się swobodnie (Will prawie swobodnie 😂😂😂), odpowiednia atmosfera, która nie wytworzyłaby się w restauracji.
      A może fragmenty z seksem też by się przydały, PAT? 😂 Nie, żebym coś sugerowala, a broń Boże 😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Aż tak przewidywalna jestem?!🤔 goddamnit!🙄 popracuję nad tajemniczością w takim razie 🤔😎 moje komentarze będą teraz w takim stylu “przeczytałam, mam pewną opinię ale żeby ją poznać to będziesz musiała się trochę postarać, Jo 🤔 ” zacznę to stosować przy nowych opowiadaniach 😈😈😈 Ty mi tu nie ściemniaj, że Will czuje się swobodnie bo pewnie serce to mu już wędrówkę po całym ciele zrobiło 🤷‍♀️ dobra, co do atmosfery się zgodzę…🤷‍♀️ przynajmniej nie musi siedzieć w szpilkach 😂 po fragmentach z seksem to rozwód murowany… szkoda, że jeszcze przed ślubem 😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie nazwałabym tego przewidywalnością, PAT 😈 Po prostu zdążyłam Cię już trochę poznać 😂
      I co oznacza u Ciebie POSTARANIE SIĘ o to, bym mogła poznać Twoją opinię? 🤔🤔🤔
      Nie mialam na myśli tego, że Will jest całkiem swobodny, bo do tego długa droga 😈 Choć jest coraz lepiej, nie przeczę 😂 Podoba mi się określenie “wędrówka po całym ciele” 😂 Zapewne tak było 🙂
      Mam jedno pytanie. Które z nich mogło zdjąć szpilki? 😂 😂 😂 😂 😂
      Przepraszam, ale mam dzisiaj od rana taki humor, że ho ho 😂 konkretnie od 5 rano 😈
      Hej, ja nie chcę doprowadzić do rozwodu… Zwłaszcza przed ślubem 😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Trochę mnie poznać… kuźwa pytanie teraz czy z tej dobrej czy złej strony 😂😈 będziesz musiała przygotować coś na przekupstwo żeby poznać opinie 😂 więc już możesz zacząć myśleć 🤔 pewnie biedny chłop będzie zestresowany przez najbliższy tydzień 😂 takie mu tu karuzele emocjonalne szykujesz 🤷‍♀️ no jak kto będzie nosił szpilki? Jasne, że Will! Po co szpilki Abbie ?🤷‍♀️ widziałaś kiedyś kobietę w szpilkach ? 🤷‍♀️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Zgaduj zgadula, PAT 😈 Pamiętasz tę grę? Skoro ja mam Cię przekupywać, to Ty możesz pozgadywać 😂 A wracając jeszcze do przekupstwa… Znajdę na Ciebie sposób 🤣 W zasadzie to już go mam, tylko jeszcze muszę wdrożyć w życie 😈 Boisz się?
      Taaaaaak w zasadzie to mamy już piątek i możesz się przekonać, jak bardzo zestresowany jest Will 😈 Szpilki już czekają 😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Lecę więc.. odezwę się za … chwilę 😂

  4. P
    Pati
    | Odpowiedz

    10 jak nic

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Bardzo mnie to cieszy 🙂

  5. M
    Monika
    | Odpowiedz

    10/10 😎to się facet wziął w garść. No oby tak dalej 👍 i jeszcze tyle ukrytych talentów no ideał 😁😈

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A ponoć ideały nie istnieją 😂😈 Will bardzo dziękuje za tak wysoką punktację 😂 Obiecał też nie osiadać na laurach 😁
      A z tym ideałem żartowałam. “Idealny” Will wcale nie okaże się taki idealny. Zaciekawiłam? 🤔

      • M
        Monika
        |

        No bardzo🤔 . W sumie fajnie, że nie okaże się do końca takim aniołkiem 😁 pokaże swoją ciemną stronę przez co będzie jeszcze bardziej interesujący 😈

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Albo przejdzie na ciemną stronę mocy 😂😂😂

  6. K
    Karo
    | Odpowiedz

    OMG… OMG…. zazwyczaj staram się zachować chodny optymizm… i nie zabrzmieć jak typowy grouppies należący do Willa… ale ten facet to rakieta! taki skromny… taki wstydliwy… a tu proszę… ogień! Udało Ci się stworzyć wyjątkowo inną postać od poprzednich męskich wzorców … “Mogłabyś przyjść do mnie jutro wieczorem na kolację oraz deser – mruknąłem” …czy ja muszę coś tu mówić?
    Jeśli chodzi o Abby… to dziewczyna coraz bardziej mnie przekonuje do siebie… myślałam, że będzie mnie wkurzać… a tu proszę… aż czekam aż gołąbki będą gruchać!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Will ma pierwszą groupies 😈 Przekażę, ucieszy się 😂
      Rakieta, rakieta, z opóźnionym zapłonem, ale jak już ją odpalisz… TO SAMA SIĘ PRZEKONASZ, co z tego wyjdzie 😂
      Dziękuję. Starałam się. Cieszę się, że to dostrzegłaś 🙂
      Nie wiem, o jakim deserze myślałaś, ale chodzi o zwykle ciasto 😈😈😈

Napisz nam też coś :-)