Uwierz we mnie (XIV)

with 7 komentarzy

Rozdział 14

ebook romantyczny

Nie chciałabym popsuć dnia moimi smętnymi opowieściami.

Nie nalegam, bo rozumiem, że możesz nie mieć na to ochoty. Ale w takim razie spróbuję poprawić twój humor. Nie powinnaś przejmować się Rickiem – dodałem pocieszająco. – Poproszę największe świderki, jakie ma pani do zaproponowania – zwróciłem się do kobiety za ladą.

Już się robi! – zawołała. Chwilę później dzierżyłem w dłoni dwa lody, z których jeden podałem Abigail.

Usiądziemy w parku obok na ławce? – spytałem.

Oczywiście. Will? – Dziewczyna odezwała się po chwili.

Słucham? Lody ci nie smakują?

Są pyszne. Naprawdę chciałbyś o tym posłuchać? – Pierwszy raz widziałem ją taką niepewną siebie. To do niej nie pasowało.

Tylko jeśli naprawdę zechcesz mi o tym opowiedzieć. Nic na siłę, Abbie. – Weszliśmy do parku, więc ruszyłem w kierunku najbliższej wolnej ławki.

Muszę to z siebie wyrzucić – odparła, siadając obok mnie.

Więc słucham. Co Rick ci napisał?

Same bzdury. Próbował zrzucić na mnie winę za rozpad naszego związku. Wymyślił także, że pewnie go z tobą zdradzałam. – W tym momencie Abbie spojrzała na mnie, a ja omal nie udławiłem się lodem.

Dasz mi jego adres? Przejadę się i mu uzmysłowię, że ma ci dać wreszcie święty spokój. Będę go tłukł tak długo, aż zrozumie moje przesłanie a jeśli nie, to zostanie z niego krwawa miazga. – O ile wobec kobiet byłem bardzo zamknięty w sobie, o tyle wobec mężczyzn nie miałem podobnego problemu. Ricka załatwiłbym tak, że rodzona matka by go nie poznała.

Akurat tym się nie przejęłam. – Abbie uśmiechnęła się trochę słabo, ale to zawsze był uśmiech. – Nie jego słowa mnie dobiły. Po prostu byłam na tyle głupia, by trwać w związku, który nigdy nie miał żadnej przyszłości, ponieważ nie posiadałam chęci na zmianę i przyzwyczaiłam się do Ricka.

Faktycznie dość słaby powód, żeby być w związku z drugą osobą – przyznałem szczerze. Wolałem nie opowiadać farmazonów typu „to nic takiego, wiele osób tak robi”.

Bardzo słaby. – Abbie wzruszyła ramionami. – Rick był na początku inny albo po prostu dobrze udawał. Wydawało mi się, że trafiłam na prawdziwego księcia z bajki. Tylko książę okazał się zwykłym gnojkiem.

Co ci zrobił? – zapytałem delikatnie.

Zauważyłem, że związek, w którym Abbie tkwiła tak długo, też w jakiś sposób odcisnął na niej swoje piętno. Może nie takie, jak mój, ale dziewczyna miała do siebie wyraźny żal.

Nie potrafił być mi wierny. Od czasu do czasu dochodziły mnie różne słuchy na jego temat. Pamiętam, kiedy wściekłam się pierwszy raz. – Abbie westchnęła. Zrobiło mi się jej żal. – Rick kajał się, że do niczego nie doszło między nim a jego sekretarką. Po długich perswazjach wreszcie uwierzyłam w jego prawdomówność. Wszystko wróciło do normy.

Bydlak! – Nieświadomie zacisnąłem dłonie w pięści.

Rozumiałem pojęcie zdrady aż nadto. Z drugiej strony ciężko mi było pojąć, iż Abbie tolerowała zachowanie swojego chłopaka z braku chęci do zmian. Jednak nie zamierzałem jej oceniać. Każde z nas miało własne przeżycia.

Sporo w tym było mojej winy. – Abbie odezwała się po chwili milczenia. – Już wtedy powinnam go zostawić. Można rzec, że wszystko dostałam na własne życzenie. Zmarnowałam dwa lata życia.

Nie powinnaś oceniać się aż tak surowo. – Chociaż nadal traktowałem Abbie z lekkim dystansem, to pragnąłem okazać jej wsparcie. Chwyciłem ją za dłoń i ścisnąłem. – Każdy popełnia błędy. Najważniejsze, że postanowiłaś się uwolnić. Możesz wszystko zacząć od nowa. Jesteś panią swojego życia.

Dziękuję, Will. – Kobieta spojrzała na mnie z ogromną wdzięcznością w oczach. Pochyliła się, po czym pocałowała mnie w policzek. – Miałeś rację.

Odnośnie czego? – spytałem. W miejscu, gdzie przed chwilą poczułem jej usta, parzyła mnie skóra. Moje ciało coraz intensywniej odbierało bliskość Abigail. Chrząknąłem. Nie chciałbym, by źle o mnie pomyślała, gdyby się zorientowała, co jest grane.

Na temat rozmowy o tym. Dobrze jest wyrzucić z siebie negatywne emocje. Kiedy Rick zaczął do mnie pisać, poczułam żal do siebie. Nic nie usprawiedliwia mojej głupoty.

Abbie, przestań! – odezwałem się stanowczo. – Nie jesteś głupia, nie ty. O nim możemy się w ten sposób wyrażać – dopowiedziałem z żartem. – Nie roztrząsaj tego. Uwolniłaś się od niego, więc świętuj. – Uśmiechnąłem się pokrzepiająco, ale od razu pomyślałem o tym, że przecież sam robiłem dokładnie to samo. Uśmiech zniknął z mojej twarzy.

Posmutniałeś. Coś się stało? – Abbie natychmiast zauważyła we mnie zmianę.

Nie posmutniałem – odpowiedziałem po chwili ciszy.

Wahałem się, czy w ogóle zaczynać ten temat. W końcu podumałem, że skoro moja sąsiadka potrafiła się przede mną otworzyć, to ja również powinienem. Jeśli w ogóle coś miało wyjść z tego naszego spotykania się ze sobą.

Jak domyśliłaś się tamtego wieczoru w klubie, Anna była kiedyś moją dziewczyną a Damon najlepszym przyjacielem. To dzięki niemu ją poznałem. – Uśmiechnąłem się krzywo na samo wspomnienie pamiętnego dnia. – Ponieważ jestem, jaki jestem, nigdy specjalnie nie podrywałem kobiet, nie szukałem związków. Ale Damon uparł się, że musi mi ją przedstawić. Ostatecznie uległem. Nie byłem Casanovą, więc na początku różnie bywało, jednak w końcu między mną a Anną zaiskrzyło. Wiesz, Abbie? – Spojrzałem na wsłuchującą się w moje słowa dziewczynę. – Żadna kobieta nigdy nie była dla mnie zabawką. Każdą, z którą się spotykałem, traktowałem poważnie. Gdy zakochałem się w Annie…

Przepadłeś. Bo jeśli w coś wchodzisz, robisz to na sto procent, prawda? – spytała cicho.

Tak – potwierdziłem. – Nie uznaję żadnego kręcenia na boku, flirtów. Skoro mam kobietę, to jestem jej wierny i tego samego oczekuję od niej. – Do tej pory prawdę znali tylko Myles oraz Matt. Teraz o wszystkim miała się dowiedzieć Abigail, ale byłem jej to winien.

Szkoda, że nie wszyscy tak do tego podchodzą. Czy oni… Czy zauważyłeś coś wcześniej? – Abbie odważyła się zapytać.

Do dzisiaj nie wiem, kiedy Damon zwrócił na nią swoją uwagę i w którym momencie Anna zdecydowała, że przestałem jej wystarczać.

Nie musisz dalej mówić, jeśli nie chcesz… – wyszeptała Abbie. Spojrzałem na nią. W oczach sąsiadki dostrzegłem współczucie.

Za długo chowałem w sobie emocje – wyjaśniłem po chwili, odwracając wzrok. – Powiedzieć ci coś? Chociaż pokochałem Annę, jak jeszcze nikogo wcześniej, to nie jej zdrada zabolała najmocniej. Damon stał się dla mnie jak brat. Oddałbym za niego własne życie. Był ostatnią osobą, którą bym posądził, że wbije mi nóż w plecy. A zrobił to bez chwili wahania.

Bardzo mi przykro, Will. – Abigail zrobiła to samo, co ja kilka minut wcześniej. Chwyciła mnie za dłoń, ściskając ją lekko.

Po tamtym dniu postanowiłem, że nigdy więcej nie zaufam żadnej kobiecie. – Prawdę mówiąc, nie chciałem tego mówić, jednak byłem winien Abbie szczerość. Może nieco okrutną, ale nawet bezlitosna prawda była lepsza od najpiękniejszego kłamstwa. – Zamknąłem się w sobie jeszcze bardziej, niemal przestałem wychodzić z mieszkania. Popadłem w pracoholizm. Myles i Matt nie byli w stanie wyciągnąć mnie z moich czterech ścian choćby na piwo. Jednak czułem się tam coraz gorzej, bo wszystko przypominało mi o Annie. Męczyłem się tak około pięciu miesięcy, zanim moi przyjaciele namówili mnie na przeprowadzkę. Z początku odmawiałem – bo wprawdzie źle mi było w tamtym mieszkaniu – ale nie potrafiłem odejść. Chore podejście, prawda?

Nie, Will. Nie możesz się obwiniać, nie ty zawiniłeś. Cierpiałeś i chociaż ból był straszny, to w jakiś sposób pragnąłeś, by stał się częścią ciebie. Przypominał ci o miłości, która cię wypełniała, gdy byłeś w związku.

Pewnie masz rację. – Przyznanie się do tego nie było dla mnie łatwe. – Jednak w końcu dotarłem do granicy wytrzymałości. Rozpocząłem poszukiwania mieszkania i tak stałem się twoim sąsiadem.

Will, czy mogę zadać ci jedno pytanie? – W głosie Abbie usłyszałem wahanie, więc natychmiast spojrzałem na dziewczynę.

Jasne.

Czy ty… – Kobieta wzięła głęboki oddech – czy ty nadal coś czujesz do Anny? – Nie powinienem być zaskoczony takim pytaniem, ale jednak trochę byłem.

Zamilkłem, odwracając wzrok. Między nami zaległa nieprzyjemna cisza. Domyślałem się, dlaczego Abbie o to zapytała. Bała się, że mógłbym ją skrzywdzić, gdyby zaczęło jej na mnie zależeć, a ja żyłbym w nadziei na odzyskanie dawnej ukochanej.

Nie, Abbie – odpowiedziałem w końcu. – Nie! – powtórzyłem głośniej, na powrót patrząc w ciemne oczy. – Nie jestem taki. Gdybym nadal kochał Annę, nigdy nie zaprosiłbym cię na randkę, dając tym samym nadzieję na coś więcej.

Tylko tyle chciałam usłyszeć. – Słaby uśmiech zagościł na jej twarzy. – Dziękuję, Will.

Ty mnie? Za co? – spytałem zdumiony. Ta dziewczyna naprawdę potrafiła mnie zaskoczyć.

Nie jest łatwo do ciebie dotrzeć, aczkolwiek jesteś szczery. Poza tym podarowałeś mi szansę. Cieszę się z tego – dodała po chwili. – I wiesz co?

Co?

Te lody są naprawdę dobre. – Abbie puściła mi oczko, a ja roześmiałem się niespodziewanie.

Polecam się na przyszłość – odpowiedziałem z uśmiechem, czując, jak moje ciało na powrót się rozluźnia. Poczułem też ulgę, że Abigail wreszcie dowiedziała się o wszystkim. Chciałem ją uświadomić, iż między nami może być różnie. – Wracamy?

A możemy przejść się jeszcze kawałek? – zaproponowała.

Oczywiście. – Oboje wstaliśmy z ławki i ruszyliśmy powoli przed siebie. Wyszliśmy z parku i szliśmy wzdłuż ulicy. – Abbie?

Tak?

Co robisz w piątek wieczór? – spytałem. – Nie miałabyś ochoty, aby pójść ze mną do kina?

Czy to będzie nasza druga randka? – zagadnęła z figlarnym uśmiechem. Spodobał mi się, szczerze mówiąc.

Tak, Abbie. Zapraszam cię na randkę. Chcesz na nią pójść? – Trochę się denerwowałem, że dziewczyna mi odmówi, bo mogła mieć już plany, ale próbowałem zachować spokój.

Z ogromną przyjemnością, Will. Tylko mam prośbę…

Jaką? – Ulżyło mi, więc wypuściłem powietrze z płuc.

Wybierzesz film? Ja kompletnie nie mam pojęcia, co teraz grają.

Nie widzę problemu. Sprawdzę, o której są seanse i dam ci znać. Może wstąpimy jeszcze na gorącą czekoladę? – zaproponowałem, widząc kawiarnię kilka kroków przed nami.

Najpierw lody, teraz czekolada? – Abbie roześmiała się uroczo. Jej śmiech coraz bardziej mi się podobał. – Idziemy!

Panie przodem.

Nie licząc ostatniego poniedziałku, już dawno nie spędziłem tak miłego wieczoru w towarzystwie kobiety. W tym momencie cieszyłem się, że postanowiłem dać Abbie szansę. Nie tylko jej ją dawałem, sobie również. A może przede wszystkim sobie?

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Albo skracasz teksty Jo, albo ja wyskoczyłam na jakiś nowy – szybszy – stopień czytania 🤷‍♀️ już się rozpędzam, już zacieram rączki A tu jeb… koniec części 🤷‍♀️ Wtf?! Znów czekać cały tydzień…🙄 musisz wrzucać więcej tekstu żeby nam to czekanie wynagradzać 🤔
    Widzę, że Will się nam otwiera … powoli ale jednak 😂 zawsze to coś 🤔 nie ma się też w sumie co dziwić 🤷‍♀️ ja osobiście zabiłabym Damona a potem Annę 🤷‍♀️ ale mówią, że jestem impulsywna więc tego można się po mnie spodziewać 😂 fajnie, że mieli okazję porozmawiać i trochę zagłębić się w swoje historię 😊

    Ps. Jeszcze raz wyskoczysz z lodami w tekście w środku zimy to Cię udusze …🙄 teraz będę o nich myśleć…😭

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Nie, PAT, ja nic nie skracam 🤷‍♀️ Ty po prostu cierpisz na rzadką chorobę zwaną czytatus zaszybkus 😂 To nie moja wina, że literki tak szybko Ci uciekają 😂 Polecam czytanie od początku, wtedy tekst się wydłuża. Sprawdziłam tę metodę na sobie 😈
      Tak, Will się otwiera. Dla kogoś z zewnątrz to może nikła zmiana, ale dla niego milowy krok do przodu 🙂 Też bym ich powybijała jak kaczki, bo jestem również impulsywna. Czasami nawet myślę, że za bardzo 🤷‍♀️
      Chciałam, by poznali się w ten sposób, by wiedzieli, co siedzi w tej drugiej osobie. To ważne, jeśli mają iść do przodu 🙂
      Lody, lody dla ochłody, PAAAAAAAT 🍨🍨🍨🍨

  2. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Bardzo fajny, choć krótki rozdział 😁. Oj ta Anna i Damon, mam nadzieję że Will odpłaci się im za to wszytsko. A co do Ricka to porządne lanie też by mu się przydało, może wtedy by coś do niego dotarło 💪
    A co do głównych bohaterów to fajnie, że tak sobie szczerze porozmawiali. Widać umieją razem zaszaleć, ale też porozmawiać na trudne tematy. Będzie coś z tego wyjątkowego . Czekam na ciąg dalszy, mam nadzieję że będzie trochę dłuższy fragment 😂🤔☺️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Za dwa tygodnie nasycisz się podwójnym rozdziałem 😁 Więc proszę o odrobinę cierpliwości 😂 W zasadzie to Will już się im odpłaca, bo nie stęka dalej za Anną, tylko próbuje coś stworzyć z Abigail 🙂 Aczkolwiek i Damon i Anna pojawią się jeszcze w ich życiu 😁 Rickiem szkoda sobie ręce brudzić, to typ, który obwini wszystkich dookoła, tylko nie siebie.
      Moim zdaniem taka rozmowa była im potrzebna. Zwłaszcza w przypadku Willa, nie uważasz? 😉

  3. M
    Monika
    | Odpowiedz

    No pewnie 😁 fajna z nich parka ❤️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jedyna w swoim rodzaju 😁😘

  4. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Ahh…. gołąbki jak gruchają… aż miło usiąść i popatrzeć na nich 🙂 aż nie mogę się doczekać na kolejny rozdział… uhh uhhh… Grunt by dobry film w kinie Will wybrał 😉

Napisz nam też coś :-)