Uwierz we mnie (XVI)

with 10 komentarzy

Rozdział 16

pan nieśmiały robi pierwszy krok

Z okazji Walentynek (choć wiem, że nie wszyscy je obchodzą) podwójny odcinek "Uwierz we mnie" 😉 Przyjemnego czytania 😉

 

 

– Will, na dzisiaj koniec – powiedziałem sam do siebie, gdy dochodziła już północ.

Spędziłem przed komputerem niemal cały dzień. Musiałem dopracować kilka ważnych szczegółów do prezentacji dla nowego klienta, który zgłosił się do mnie po poleceniu przez jednego z moich stałych klientów. Zależało mi na jego pozyskaniu, ponieważ życzył on sobie konkretnej roboty za konkretne pieniądze.

Przetarłem zmęczone oczy, wstałem, rozprostowując ciało, po czym ruszyłem na balkon. Ze zdziwieniem zauważyłem, że u Abbie świeciło się niewielkie światło w salonie. Dziewczyna nie zaciągnęła jeszcze rolet, więc zdążyłem zobaczyć, iż pokój był pusty. Czyżby zasnęła, nie gasząc lampy?

Złapałem się barierki, a następnie przeszedłem na jej stronę balkonu. Chciałem tylko spojrzeć, czy wszystko w porządku i zaraz wrócić do siebie. Jakby mnie ktoś teraz zobaczył, zostałbym wzięty za podglądacza.

Abbie nie było w salonie. W środku panowała cisza, więc postanowiłem zawrócić. Jeśli spała, nie zamierzałem jej budzić tylko po to, by zgasiła światło. Już byłem przy barierce, kiedy usłyszałem niewielki hałas. Odwróciłem się, po czym zastygłem jak słup soli.

Do salonu weszła Abbie i z pewnością mnie nie widziała, gdyż stałem w cieniu. Na całe moje szczęście… bo dziewczyna miała na sobie jedynie czarną, koronkową bieliznę. A ja właśnie gapiłem się na nią, nie potrafiąc odwrócić wzroku.

Abigail podeszła do stolika, zgasiła lampkę… i zapadła ciemność.

Widziałem ją tylko przez kilka sekund, ale to było wystarczające. Jej obraz wrył mi się w pamięć. Wiedziałem, że prędko się go nie pozbędę.

Nie, żebym pierwszy raz widział półnagą kobietę. Tylko to była Abbie… Kobieta, z którą spotykałem się raptem półtora miesiąca, a z którą nadal nie posunąłem się dalej niż do całowania.

Nie wiem, jak długo stałbym na jej balkonie, jednak w końcu się ocknąłem. Wróciłem do siebie, usiadłem na kanapie, nie mając pojęcia, co ze sobą zrobić.

Ciało Abigail było perfekcyjne. Byłbym z kamienia, gdybym nie zareagował jak prawdziwy mężczyzna. Byłbym też głupcem, jeśli nie przyznałbym się przed samym sobą do tego, że moja sąsiadka coraz częściej i coraz mocniej oddziaływała na moje zmysły.

Dlaczego więc wciąż nie zrobiłem niczego, żeby przenieść naszą znajomość na wyższy poziom? Z kilku powodów. Sam fakt, że dopuściłem ją do siebie bliżej niż jakąkolwiek inną kobietę po zdradzie Anny, świadczył, iż coś mnie do niej ciągnęło. Tylko nie miałem pewności, co to jest i czy będzie na tyle silne, aby przetrwać.

Kobiety zawsze traktowałem z należnym im szacunkiem. Nie bzykałem – jak to mówił Matt – co popadnie, tylko dlatego, że tak robiła większość facetów. Nigdy nie byłbym w stanie postąpić w taki sposób z Abigail.

Owszem, podobała mi się fizycznie, lubiłem spędzać z nią wolny czas, ale nadal czułem wewnętrzny opór, by zrobić kolejny krok do przodu. Nie chciałbym jej zranić, gdyby nagle coś nie wyszło, ona nie zasłużyła na cierpienie z mojej strony.

Do rana praktycznie nie zmrużyłem oka. Przez to też nie wstałem w szampańskim nastroju. Mocna kawa tylko w pewnym stopniu pomogła mi się rozbudzić. Wyszedłem z mieszkania i byłem już niemal na klatce schodowej, kiedy usłyszałem za sobą wołanie.

– Will! – krzyknęła Abbie. Natychmiast przystanąłem, po czym odwróciłem się w jej stronę.

– Abigail… – Przywołałem uśmiech na twarz, na której pojawiło się również zaskoczenie, gdy zobaczyłem, jak dziewczyna wyglądała dzisiejszego poranka. Abbie zawsze ładnie się prezentowała, ale tym razem ładnie było zdecydowanym niedopowiedzeniem. – Wow… – Coraz częściej traciłem przy niej głowę. – Wystroiłaś się dzisiaj do pracy.

– W sumie nie idę do salonu. – Abbie lekko wzruszyła ramionami, posyłając mi uśmiech. – A ty? Masz spotkanie służbowe?

– Tak, za godzinę. Więc dokąd idziesz, jeśli nie obowiązuje cię żadna tajemnica? I to jeszcze w takim stroju – zażartowałem, kierowany ciekawością.

– Jestem umówiona ze znajomym fotografem, Terrym Jacksonem. To mój dobry znajomy i ostatnio mnie poprosił, czy nie zgodziłabym się na małą sesję – odpowiedziała.

Moje brwi powędrowały do góry. Sesję? Jaką sesję?

– Robicie promocję salonu? – dopytywałem dalej, starając się brzmieć nienachlanie.

– Skąd! – Abbie zaśmiała się uroczo. – Terry potrzebował modelki. Zadzwonił i spytał, czy byłabym chętna, więc pomyślałam, dlaczego by nie. W końcu to tylko sesja z makijażem twarzy.

– Na pewno zrobisz furorę – odparłem.

Poczułem ulgę, iż nie chodziło o nic innego. Byłem zaskoczony własną reakcją i to jeszcze tak silną. Przecież Abigail w pewnym sensie szła do pracy, a ja… byłem o nią zazdrosny. Pierwszy raz, odkąd się spotykaliśmy, poczułem coś takiego.

– Będziesz trzymał za mnie kciuki? – Abbie oparła się o mnie, kładąc swoje dłonie na mojej klatce piersiowej.

Spoglądała na mnie z lekkim uśmiechem. Widziałem, jak przygląda się moim ustom. Poczułem dreszcz na całym ciele, co ostatnimi czasy coraz częściej miało miejsce w jej obecności.

– Jasne – odpowiedziałem, przytulając do siebie dziewczynę. – Jeśli dasz mi buziaka na pożegnanie.

– To rozkaz? – Zauważyłem, że Abbie czasami lubiła się ze mną droczyć.

– Coś za coś. W dzisiejszym świecie nie ma nic za darmo – mruknąłem w podobnym tonie.

Abigail roześmiała się, po czym objęła mnie za szyję i spełniła moje żądanie.

Jeśli istniało na tym świecie coś, od czego mógłbym się uzależnić, z pewnością do tych rzeczy zaliczyłbym całowanie Abbie. Im częściej to robiłem, tym większą miałem na to ochotę.

– Muszę iść… – powiedziała, odsuwając się dość niechętnie. – Zobaczymy się wieczorem?

– Tak.

– Już nie mogę się doczekać.

Spoglądałem za nią, kiedy szła do swojego samochodu, gdy do niego wsiadała i odjeżdżała z parkingu. Ku mojemu zaskoczeniu zazdrość nie opuściła mnie do końca. Nie byłem zaborczym facetem, zdecydowanie było mi do niego daleko. A jednak nieznośne uczucie dalej mnie prześladowało.

Nie miałem już więcej czasu na analizowanie swych uczuć wobec Abigail. Musiałem jechać do klienta. Spotkanie potrwało godzinę, po czym wróciłem do mieszkania. Trzeba było nanieść poprawki, których sobie życzył zleceniodawca.

Moje myśli wróciły do Abbie. Nie pisała nic, więc nie wiedziałem, jak jej poszła sesja i czy się skończyła. Przebrałem się, a następnie szybko wystukałem na wirtualnej klawiaturze wiadomość do dziewczyny. Czekając na odpowiedź, zasiadłem do laptopa.

Przypomniało mi się imię oraz nazwisko tego fotografa. Nie powinno mnie to interesować, ale chciałem dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Wpisałem Terry Jackson w wyszukiwarkę. Na pierwszym miejscu w wynikach wyskoczył mi link do jego konta na Instagramie.

Nie byłem bardzo zdziwiony, gdy na zdjęciu dodanym godzinę wcześniej dostrzegłem twarz Abigail. Miała na sobie piękny makijaż, który tylko podkreślał jej naturalną urodę.  Zamierzałem wyłączyć stronę, kiedy spostrzegłem na górze, że Terry piętnaście minut wcześniej zrobił live. Przekonany, iż będzie w nim coś w stylu malowania twarzy dziewczyny, włączyłem odtwarzanie.

Zmarszczyłem brwi, widząc kobiece ciało w bieliźnie. Czyżby Terry robił tego dnia dwie sesje? Abigail mówiła jedynie o malowaniu, ale z drugiej strony skąd miałaby wiedzieć o innych modelkach? Fotograf nie musiał się jej z niczego tłumaczyć. Wzruszyłem ramionami, chcąc wyłączyć nagranie, gdy nagle coś przykuło moją uwagę. Tym czymś był tatuaż na kobiecym udzie. A konkretniej kilka kolorowych motyli. Czyli dokładnie to, co zrobiła sobie Abigail po ukończeniu osiemnastu lat.

Czegoś takiego na pewno się nie spodziewałem. Dziewczyna nie wspominała nic o tym, że sesja ma dotyczyć również bielizny! Moja… Abbie w samych koronkowych majteczkach i staniku. Nie dowierzałem w to, co widziałem, ale przecież nie miałem żadnych przywidzeń.

Przymknąłem oczy na chwilę, a wtedy od razu przypomniałem sobie, co zobaczyłem wczoraj, będąc na balkonie. Na samą myśl odczuwałem podniecenie. Sprawę pogarszał fakt, iż dawno nie współżyłem z żadną kobietą. Ostatnią była Anna. Od rozstania z nią minęło kilka miesięcy, a ja przez ten żyłem czas niczym mnich.

Na powrót otworzyłem powieki akurat w momencie, kiedy Abbie na nagraniu odchyliła głowę do tyłu, eksponując jeszcze mocniej biust. Czułem się, jakbym robił coś złego, a jednocześnie nie potrafiłem przestać tego oglądać.

Już wcześniej podniecała mnie jej bliskość, ale jeszcze nigdy tak mocno, jak wczorajszej nocy, czy w tym momencie. Wziąłem kilka głębokich oddechów, jednak to nie pomagało. Musiałem wyłączyć live, bo roztrzaskałbym laptopa.

Jakiś czas później dostałem wiadomość od dziewczyny, po której wcale nie poczułem się lepiej. Ku mojemu zaskoczeniu Abbie napisała, iż w trakcie sesji Terry zaproponował jej drugą, tym razem w bieliźnie. Pewien sklep internetowy poprosił fotografa o zdjęcia reklamowe, a jak to on stwierdził, Abigail idealnie nadawała się do tej roli.

Zimny prysznic pomógł mi się opanować. Przez to, co zobaczyłem w livie, byłem rozkojarzony. Zwyzywałem siebie w myślach, ale i tak nie potrafiłem skupić się na pracy, którą miałem do wykonania. Mój umysł zaprzątała Abigail.

Przez dalszą część dnia nic nie zrobiłem przy projekcie. Nie potrafiłem. W końcu dostałem od Abbie wiadomość, że jest już w domu. Zamierzałem odczekać chwilę i dopiero później do niej pójść, jednak tego dnia nie byłem zbyt cierpliwym człowiekiem.

–  Will. – Gdy Abbie mi otworzyła, od razu zlustrowałem jej wygląd. Już nie miała na sobie tej ślicznej sukienki, którą rano założyła. – Wejdź. Skończyłeś pracę na dzisiaj? – spytała, wchodząc do salonu, a ja za nią.

– Tak, tak – skłamałem. Wolałem się nie przyznawać, że nic nie zrobiłem i będę musiał to nadrobić. – Jak sesja? Opowiadaj! – Na twarz przybrałem uśmiech, licząc, że dziewczyna nie zauważy prawdziwego stanu mojego ducha.

– Och, Will! Było cudownie! – Abigail zajęła miejsce obok, a następnie przytuliła się do mego boku. – Bardzo mi się podobało i powiem ci szczerze, że nie wiem, czy jeszcze kiedyś nie wezmę udziału w czymś takim – odpowiedziała z wyraźnym zachwytem w głosie.

– Naprawdę? – Zacisnąłem usta w wąską kreskę. – Wspaniale… – chrząknąłem.

– Prawda? – Kobieta uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Gdyby to było możliwe, jej uśmiech znajdowałby się dookoła głowy. – Terry wspomniał, że mam do tego dar. Zaproponował nawet, żebym została jego modelką, bo bardzo często dostaje takie zlecenia, a ja nadaję się idealnie. Miałby z głowy szukanie dziewczyny do sesji za każdym razem – kontynuowała Abbie.

– Serio? – Zmarszczyłem czoło, słuchając jej słów.

Abbie miała się obnażać przed innym facetem? W samej bieliźnie? Co z tego, że był on fotografem i być może nie podchodził do tego jak ja, a po prostu wykonywał swoją pracę?

A może Abigail mu się podobała? I dlatego dostała propozycję występowania jako modelka? Nie zdawałem sobie sprawy z tego, iż wszystkie emocje były widoczne na mej twarzy.

Wtedy ciemnowłosa wybuchła śmiechem.

– Co cię tak bawi? – spytałem. Dziewczynie aż się oczy śmiały.

– Jesteś kochany, wiesz o tym? – odpowiedziała, po czym mnie pocałowała. Mocno, namiętnie, zupełnie inaczej niż dotychczas. Nie zneutralizowała mojej zazdrości, ale ten pocałunek bardzo mi się spodobał. – Nie spodziewałam się, że będzie pan o mnie zazdrosny, panie Carter.

– Nie jestem zazdrosny! – zaprotestowałem gwałtownie, czując, jak rumieniec wypełza na moje policzki.

– Nie? – Abbie wsunęła się na mnie okrakiem, a następnie objęła za szyję. – To może byś chciał, żebym tobie zapozowała w bieliźnie, Will? – Dziewczyna seksownie przygryzła swoją wargę. Pożądanie wybuchło we mnie gwałtownym płomieniem. Miałem nadzieję, iż Abigail nie zorientuje się, jak jej słowa na mnie podziałały.

– Tak w sumie to już cię w niej widziałem – palnąłem bez zastanowienia, po czym zamarłem. Byłem kompletnym idiotą!!!

– Czyżby pan mnie podglądał, panie Carter? – Abbie spojrzała na mnie nieco zaskoczona, ale po chwili uśmiechnęła się szeroko.

– Abbie, to nie tak… Ja nie… To było… – Zacząłem się jąkać.

– Siedź cicho – mruknęła i znowu mnie pocałowała.

Odkąd się spotykaliśmy, nigdy nie doszło między nami do czegoś poważniejszego niż kilka namiętnych pocałunków. Abbie nie miała z tym żadnych problemów, a ja nie chciałem podejmować przedwcześnie żadnych decyzji. Co nie znaczyło, iż nie odczuwałem pożądania. Kto byłby w stanie oprzeć się takiej kobiecie??

Moja samokontrola pękała, Abbie rozpaliła mnie swoimi ustami, delikatnym ocieraniem się jej ciała o moje.

Oderwała się gwałtownie, walcząc o oddech. Spojrzała na mnie roziskrzonym wzrokiem, w którym dostrzegłem gotowość na znacznie więcej niż tylko kilka pocałunków. Sam byłem bardzo podniecony…

– Will… – Dziewczyna szepnęła moje imię.

Byłbym idiotą, gdybym nie zrozumiał, czego Abbie tak naprawdę chciała. Przełknąłem ślinę, przymknąłem powieki. Zaatakowały mnie wątpliwości. Nadal nie wiedziałem, czy to, co czuję do Abbie, jest czymś poważnym, czy mamy szansę, aby stworzyć coś więcej niż tylko przelotny romans.

– Przepraszam cię, ale muszę już iść. – Nie odważyłem się spojrzeć jej w oczy. Dobrze wiedziałem, co tam zobaczę. Zawód.

– Jak to? – Miałem rację. W głosie Abigail pobrzmiewało rozczarowanie.

– Mam coś do załatwienia. Przepraszam cię… – bąknąłem, wstając, gdy dziewczyna odsunęła się na bok.

Czułem się jak król idiotów. Byłem nim. Przecież jej pragnąłem, wiedziałem, iż Abbie również mnie pożąda. Jednak bałem się zrobić krok do przodu w naszej relacji.

Ruszyłem do drzwi. Kiedy wyszedłem z mieszkania, przystanąłem na korytarzu. Powinienem iść do siebie, uderzyć się kilka razy w głowę, może wreszcie bym zmądrzał.

Sprawiłem przykrość Abigail. To przecież nie była jej wina, że nie potrafiłem zachować się jak facet, podjąć jedną, konkretną decyzję, a nie zwodzić dziewczynę w nieskończoność. Ciągle usprawiedliwiałem się tym, że byłem bardziej zamknięty w sobie niż większość mężczyzn. Chowałem się za ścianą nieśmiałości, aby uchronić serce przed kolejnym zranieniem.

Uważałem za wielki wyczyn, iż pozwoliłem Abbie zbliżyć się do siebie, chociaż początkowo udawałem brak zainteresowania nią. Jednak ona konsekwentnie parła do przodu, zbliżała się do mnie, przebijając mur, którym utworzyłem wokół siebie. A mimo to nie posunęliśmy się dalej niż do wspólnego leżenia na kanapie i całowania. Aż do dzisiaj.

Było tak blisko, ale stchórzyłem, chociaż podnieciłem się i w pewnym sensie sam tego chciałem. Pomimo to pozwoliłem, by strach wygrał. Zostawiłem rozczarowaną przebiegiem sytuacji Abigail i uciekłem jak przebrzydły tchórz. A prawda była taka, że coraz bardziej mi na niej zależało, tylko nie miałem w sobie na tyle odwagi, by posunąć się dalej.

Ostatni raz spojrzałem na drzwi mieszkania Abbie. Cholera jasna! Przecież jej pragnąłem, byłem o nią dzisiaj zazdrosny, marzyłem, by trzymać ją w ramionach, całować do utarty tchu i zatopić się w niej.

Jak długo jeszcze zamierzałem siedzieć w tej skorupie? Nie byłem na tyle głupi, by nie wiedzieć, że Abbie w końcu zrezygnuje. Nawet ona nie posiadała tyle cierpliwości, aby obskakiwać mnie jak delikatne jajko, nie dostając nic w zamian.

Parsknąłem coraz bardziej wściekły na siebie i własne niezdecydowanie. Nadszedł czas, by podjąć stanowczą decyzję. Albo pójdę do przodu, albo się wycofam. Nie chciałem się wycofywać.

Podszedłem do drzwi, wziąłem głęboki oddech. Zapukałem, czekając, czy Abigail mi otworzy.

***

Patrzyłam, jak Will wychodzi. To prawda, czułam ogromne rozczarowanie. Moje ciało płonęło z pożądania. Już myślałam, że między nami dojdzie do czegoś więcej, kiedy mężczyzna się wycofał.

Gdy zaczynaliśmy się spotykać, wiedziałem, iż nie będzie łatwo. Will miał za sobą zdradę dziewczyny i przyjaciela, do tego był, jaki był. Minęło półtora miesiąca i chociaż było fajnie, to nigdy nie posunęliśmy się dalej.

Dzisiaj wyraźnie czułam jego podniecenie, on chciał tego tak samo jak ja, ale w ostatnim momencie podjął inną decyzję. Początkowo myślałam, aby go zatrzymać, jednak to byłoby bez sensu. Bez względu na to, jak bardzo pragnęłam się z nim kochać, nie mogłam go do niczego zmusić. Dlatego spoglądałam w milczeniu, jak William zniknął z mojego mieszkania.

Siedziałam tak kilka minut, aż usłyszałam pukanie. Zerknęłam zaskoczona w tamtą stronę. Will poszedł do siebie, więc to na pewno nie był on. Nie miałam ochoty na wizyty towarzyskie. W pierwszym odruchu postanowiłam zignorować osobę, która próbowała się do mnie dostać. Ostatecznie po chwili wstałam.

Na pewno nie spodziewałam się, że za drzwiami zobaczę Willa. Spojrzałam na niego, a to, co dostrzegłam w jego oczach, sprawiło, że zadrżałam na całym ciele. Chciałam coś powiedzieć, ale zabrakło mi słów.

Wtedy mężczyzna zrobił krok do przodu, obejmując mnie w talii. Patrzył na mnie z takim pragnieniem, jak jeszcze żaden inny facet. Bałam się odezwać. Bałam się, że to tylko sen.

Kiedy poczułam na ustach jego gorące wargi, pożądanie uderzyło we mnie ze zdwojoną siłą. Nawet nie wiem, w którym momencie Will złapał mnie za pośladki, podniósł do góry, abym oplotła go nogami w pasie i – zatrzaskując za sobą drzwi – zrobił dwa kroki do przodu, po czym oparł mnie o ścianę.

Ten pocałunek był inny niż wszystkie dotychczas. Pełen nieskrywanej namiętności, która wybuchła w nas obojgu, niecierpliwości, aby stęsknione dotyku ciała zespoliły się jak najszybciej. Chciałam zatonąć w pragnieniu, które opanowało mnie niczym gorączka. Ono nie zdążyło opaść po wyjściu Willa, a teraz mężczyzna wzniecił je na nowo.

Byłam na niego gotowa, marzyłam, by wreszcie poczuć w sobie twardego członka, byleby razem z Willem wznieść się na wyżyny rozkoszy. I to wszystko starałam się przekazać mu za pomocą pocałunku.

Will całował mnie wygłodniale, błądząc wolną ręką wzdłuż mojego tułowia. Czułam nieznośną pustkę między udami, którą tylko on mógł wypełnić. Wtedy mężczyzna przerwał nasz pocałunek. Boże jedyny, jak on na mnie działał. Potrzebowałam go natychmiast! Nie mogłam już dłużej czekać!

– Will… – wyszeptałam jego imię, głos mi się łamał. – Nie dam rady dłużej…

– Shhh, skarbie… – William patrzył na mnie z takim ogniem w oczach, że znów zadrżałam. Byłam o krok od osiągnięcia orgazmu bez jego pomocy!

Usłyszałam, jak mój kochanek rozsunął zamek błyskawiczny w swoich spodniach, a chwilę później poczułam męską dłoń wsuwającą się pod sukienkę. Mężczyzna ani przez sekundę nie przerwał naszego kontaktu wzrokowego, co tylko potęgowało szalejące we mnie podniecenie. Gdy czubkiem penisa otarł się o moją kobiecość, krzyknęłam. Chciało mi się jednocześnie płakać i śmiać.

– Will, proszę… – westchnęłam.

Carter nie odpowiedział. Wsunął się powoli we mnie, torując sobie dalszą drogę. Wstrzymałam oddech, moje ciało się napięło. Patrzyłam w błękitne oczy, niezdolna do powiedzenia choćby słowa. Kiedy zaczął się we mnie poruszać, pomyślałam, że umrę z przyjemności, której mi dostarczał. Mężczyzna wykonywał kolejne pchnięcia, muskając moje usta swoimi i wpatrując się we mnie, jakby chciał mnie pochłonąć.

Byłam tak bardzo rozpalona, iż zdawałam sobie sprawę, że nasze pierwsze zbliżenie nie potrwa długo. Nie wytrzymałam, po chwili wpiłam się łapczywie w usta Willa i objęłam jego twarz dłońmi.

Wtedy nadeszło spełnienie. Przerwałam nasz pocałunek. Świat zawirował, zadrżałam konwulsyjnie, przymknęłam oczy, gdy poczułam wypełniającą mnie rozkosz.

– Abbie, proszę cię, spójrz na mnie. – Usłyszałam Willa. Ledwo byłam w stanie wykonać jego prośbę. – O tak… – powiedział, kiedy uniosłam powieki do góry, a on nie przestawał poruszać się w moim wnętrzu.

Przeżywałam orgazm, zaś Will w dalszym ciągu pędził na spotkanie z ekstazą. Niedługo później wytrysnął w moim wnętrzu. Jęknęłam. Zrozumiałam, że właśnie znalazłam się w niebie.

W końcu Will odsunął nas od ściany i ruszył przed siebie. Trzymałam się go kurczowo, oczy miałam zamknięte. Wciąż przeżywałam to, co wydarzyło się kilka minut temu.

Mężczyzna położył mnie w sypialni na środku łóżka . Spojrzałam na niego. Westchnęłam, widząc, jak taksował mnie wzrokiem. Wciąż mnie pożądał.

– Will, chcę jeszcze – wyszeptałam, kiedy pochylił się nade mną. Jego ciepły oddech owionął moją szyję, a ja pomyślałam, że lada moment zwariuję.

– Dopiero się rozkręcam, Abigail. Nie zamierzam już dłużej się powstrzymywać – wymruczał zmysłowym głosem. Odniosłam wrażenie, iż Will celowo mnie torturuje. Przecież dobrze wiedział, jak na mnie działa.

– Czy to obietnica? – Spojrzałam na niego wyzywająco. Położyłam dłoń na jego klatce piersiowej. Cudownie było móc dotykać go w taki sposób, o jakim marzyłam od wielu tygodni.

– Zaraz się przekonasz – odpowiedział mi na ucho schrypniętym głosem.

 

 

Doczekałyście się końca ery nieśmiałego Willa i od teraz ten pan z pewnością już taki nie będzie, a przynajmniej nie w towarzystwie Abbie 🙂

Pierwsza sprawa. Od jakiegoś czasu, idąc śladem naszej Babeczki i Jadzi, zaczęłam też publikować na Wattpad. Jeśli chcecie, możecie zajrzeć i tam 🙂 -----> Jo Winchester

Druga sprawa. Z okazji Walentynek mój e-book "Zła strona nieba" dzisiaj i jutro możecie zakupić o 50% taniej!!! Gdzie? A tu Zła strona nieba . Wystarczy, że wpiszecie kod kuponu walentynki 2020 . Pamiętajcie, ta oferta obowiązuje tylko dzisiaj i jutro 🙂 Serdecznie zachęcam 🙂

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Brawo Will i takiego Cię lubie 😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Will siebie też lubi w takiej wersji i obiecuje już więcej nie zgrywać nieśmiałej osóbki 😀

  2. Anonim
    | Odpowiedz

    To się rozkręciło.. goraco☺️

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Będzie jeszcze cieplej 😉 😀

  3. M
    Monika
    | Odpowiedz

    No nareszcie, już się bałam że nie wróci do Abbie. Teraz pokaże swoją ciemną stronę mocy 😂😂👏😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Bardzo ciemną stronę mocy, Moniko hahahaha 😂 Aż strach się bać, prawda?

  4. S
    Sbeta
    | Odpowiedz

    Poezja. Więcej takich gorących odcinków prosimy

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Będą 🙂

  5. N
    Natalia
    | Odpowiedz

    Jest możliwość kupienia gdzieś całego ebooka czy tylko co piątek można czytać za darmo? Nie cierpię uczucia gdy przeczytam i wiem, że muszę czekać aż TYDZIEŃ 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Na razie co piątek za darmo 🙂 Przed Wami jeszcze 19 rozdziałów 🙂

Napisz nam też coś :-)