Uwierz we mnie (III)

with 14 komentarzy

Rozdział 3

ebook romantycznyA dzisiaj super dodatek do Willa, czyli 2xM 😁

Stary, jesteś w domu? – W słuchawce usłyszałem głos Mylesa, jednego z dwóch moich najlepszych przyjaciół.

Jeśli ty pytasz, to mnie nie ma – odpowiedziałem, uśmiechając się szeroko, chociaż Myles nie mógł tego zobaczyć.

Za piętnaście minut będziemy u ciebie. Szykuj piwo! – Ostatnie słowa wykrzyczał przez słuchawkę, po czym się rozłączył.

Cóż miałem zrobić? Domyślałem się, że Myles przybędzie razem z Mattem, trzecim kumplem z naszej ścisłej trójki. Na szczęście wczoraj zrobiłem zakupy – a tknięty jakimś przeczuciem – wziąłem też piwo. Zupełnie jakbym spodziewał się ich wizyty.

Piętnaście minut po telefonie przyjaciele faktycznie stali pod moimi drzwiami.

Will! Nie chwaliłeś się! – zaczął Matt, gdy tylko przekroczył próg mieszkania. Za nim wszedł Myles z wielkim pudełkiem z logo pizzeri. Czyli zapowiadało się dłuższe posiedzenie. Zawsze tak było, kiedy przychodzili do mnie z pizzą.

Oświecisz mnie, czym miałem się pochwalić? – Ruszyłem za nimi. Panowie szybko rozlokowali się w salonie na kanapie, ja zająłem fotel. Spojrzałem na nich, oczekując odpowiedzi.

Że masz taką gorącą sąsiadkę! – Matt skarcił mnie spojrzeniem jak małe dziecko, które coś przeskrobało. – Teraz już wiem, dlaczego tak bardzo napaliłeś się na to mieszkanie. – Przyjaciel uśmiechnął się znacząco.

Sąsiadkę? – W pierwszym momencie nie zrozumiałem.

Seksowna szatynka, wysoka, szczupła, niezły tyłek. – Matt zaczął wymieniać jej atrybuty.

Ma na imię Abigail – powiedziałem odruchowo.

Patrz, jest z nią już po imieniu. Wiedziałem, że po prostu potrzebowałeś odpowiedniej laski, żebyś przestał zachowywać się jak mnich. – Myles otworzył karton z pizzą. – A piwo?

Coś jeszcze? – spytałem kpiąco, jednak wiedziałem, iż Myles nie poczuje się urażony. Tak właśnie wyglądały nasze rozmowy, kiedy się spotykaliśmy. Wstałem i przyniosłem kilka puszek. – Abigail jest tylko moją sąsiadką.

Jak długo Will tutaj mieszka? – Myles zwrócił się do Matta, który spojrzał na mnie znacząco. Dobrze znałem ten wzrok. Zaczynało się.

Tydzień – podpowiedział Matthew.

I jest z sąsiadką po imieniu. W sumie nie będziesz miał daleko, Will. – Myles wybuchnął śmiechem. Z kim ja się przyjaźniłem?

Kręci cię takie zachowanie? – spytałem. Miałem ochotę rzucić w niego poduszką, ale zdawałem sobie sprawę, że to dziecinne zagranie.

Nawet nie wiesz, jak bardzo – odpowiedział radośnie. – Masz niezłą dziewczynę po sąsiedzku, weź się za nią.

Nie jestem zainteresowany – odparłem niedbale. Przynajmniej miałem nadzieję, iż tak to zabrzmiało. Jednak zapomniałem, że chłopaki dobrze mnie znali.

Kiedy będziesz? Za dwadzieścia lat? – zapytał dla odmiany Matt. Już się nie śmiał. Zirytowałem się. Ile razy jeszcze mieliśmy wałkować ten sam temat?

Nie potrzebuję żadnej kobiety. Mam swój świat, jest mi w nim dobrze.

Świat wirtualny nie zastąpi ci realnego. Jak długo zamierzasz chować się w tej skorupie? – Myles dołączył do Matta.

Nie chowam się w żadnej skorupie. Czy wyglądam na nieszczęśliwego? – spytałem, przybierając na twarz sztuczny uśmiech.

Mogę go udusić? – Matt zerknął znacząco na Mylesa. – Mam ci zrobić pranie mózgu, żebyś odzyskał rozum? – Tym razem pytanie skierował do mnie.

O co wam chodzi? Nie jestem nieszczęśliwy. Mam pracę, którą uwielbiam. Przeprowadziłem się w nowe miejsce.

O to, że nie możesz wiecznie tkwić w przeszłości. Anna nie jest tego warta. Damon tym bardziej.

Zamknąłem ten rozdział już dawno temu. – Starałem się nad sobą panować. Nie chciałem do tego wracać, ale Matt z Mylesem ciągle wywlekali ich temat na wierzch.

Niestety przykre wspomnienia wróciły. Zbudowałem wokół siebie ścianę, która miała mnie przed nimi chronić, ale czasami nawet ona nie dawała rady.

Kiedyś spotykaliśmy się w czwórkę. Ja, Matt, Myles i Damon. Ten ostatni był dla mnie jak brat, bo  nie dość, że byliśmy kuzynami, to  wychowywaliśmy się razem niemal przez całe życie. Nawet na studia poszliśmy na ten sam kierunek.

Na uczelni poznaliśmy Matta i Mylesa. Wkrótce staliśmy się nierozłączni.

W trakcie nauki udało mi się nawiązać niewielki kontakt z kilkoma dziewczynami, ale jakoś żadna z nich nie potrafiła sprawić, że zakocham się i przepadnę w tym uczuciu. Może przeszkodą było to, iż zamykałem się w sobie.  Aż poznałem Annę. Dość szybko udało się jej dotrzeć do mojego wnętrza.

Anna była ucieleśnieniem moich marzeń. Piękna niebieskooka blondynka z włosami sięgającymi talii. Uwielbiałem  wsuwać w nie dłonie, przeczesywać je palcami.

To Damon mnie z nią poznał i byłem mu za to wdzięczny. Spędziłem z Anną dwa cudowne lata, zanim mnie zdradziła. Z kim? Z Damonem.

To był dla mnie cios prosto w serce. Dwoje najbliższych mi ludzi, którym ufałem jak nikomu na świecie.

Przetrwałem tylko dzięki Mattowi oraz Mylesowi. Nie pozwolili, żebym zrobił coś głupiego, wspierali mnie i wysłuchiwali. Wiele im zawdzięczałem. Pokazali, iż mogę na nich liczyć w każdej chwili. Nigdy nie zapomniałem, jak wiele dla mnie zrobili.

Minęło kilka miesięcy, a ja nie chciałem słyszeć żadnej wzmianki, by umówić się z jakąkolwiek kobietą. One przestały dla mnie istnieć. Zewnętrzna powłoka się nie liczyła, bo kojarzyła mi się z tym, że środek może być zepsuty. A nie miałem ochoty naciąć się drugi raz. Nie wiem, czy w końcu to by mnie nie zabiło.

Chcesz być sam do końca życia? – spytał Myles. Rozumiałem jego troskę, jednak nie miałem zamiaru zmienić zdania.

Czy ja kiedykolwiek narzekałem? – odpowiedziałem pytaniem. – Pracuję w zawodzie, który uwielbiam, rozwijam się. Nie potrzebuję nic więcej do szczęścia.

Mógłbyś chociaż spróbować – dodał Matt. Obaj moi kumple byli uparci, ale ja byłem jeszcze bardziej.

Podziękuję. Jeśli macie ochotę, sami możecie zagadać do Abigail. Ostatnio rozstała się ze swoim chłopakiem – wspomniałem.

Wiesz, jak ma na imię… – Matt zaczął wyliczać. – Wiesz również, że nie ma faceta. To okazja jak marzenie! Mam zapytać w twoim imieniu, czy Abbie się z tobą umówi? – zaproponował w żartach, choć przez chwilę pomyślałem, iż Matt naprawdę byłby do tego zdolny. Az wzdrygnąłem się na samą myśl.

A chcesz chodzić o własnych nogach, czy może jeździć na wózku? – warknąłem, czym go rozbawiłem.

Jeśli tylko moje nieszczęście sprawiłoby, że odzyskałbyś rozum, to mogę jeździć. Więc jak będzie? Umówisz się z Abigail? – Matthew nie dawał za wygraną.

Skoro masz ochotę, możesz zaprosić ją na kolację. Ty! – dodałem z naciskiem na słowo TY.

Ok, pójdę. – Matt wstał, a ja spojrzałem na niego zaniepokojony. On naprawdę skierował się w stronę drzwi!

Dokąd idziesz? – Poderwałem się z fotela i ruszyłem za nim.

Matthew był już niemal przy wyjściu. Zdążył złapać za klamkę, zanim go dopadłem. Ewidentnie miałem pecha. Kiedy znalazłem się na korytarzu, dostrzegłem, jak z windy wysiada nie kto inny, tylko Abbie. Zakląłem w myślach, widząc szeroki uśmiech na twarzy przyjaciela.

Masz na imię Abigail? – Kumpel zapytał prosto z mostu. W przeciwieństwie do mnie był aż nazbyt bezpośredni.

Matt, daj spokój. – Zerknąłem na sąsiadkę, która przystanęła, przypatrując się nam z zaciekawieniem. – Cześć, Abbie. Wybacz mu, jest trochę nieogarnięty. Już wracamy do mieszkania.

Cześć – odpowiedziała dziewczyna. – Tak, jestem Abbie. A ty? – spytała Matta. Nie wyglądała ani na zakłopotaną, ani złą, że jakiś obcy mężczyzna zaczepia ją przed jej mieszkaniem.

Matthew, przyjaciel Willa. Mój drogi kolega właśnie mi opowiadał, że ma bardzo miłą sąsiadkę.

Naprawdę? – Twarz Abigail rozjaśnił szczery uśmiech. – Cieszę się, że tak myśli. Mam nadzieję, że mój obiad miał w tym niemały udział – dopowiedziała, a ja miałem ochotę zapaść się pod ziemię.

Celowo nie wspominałem chłopakom o popołudniu spędzonym u sąsiadki. Byłem świadomy, iż  wtedy już w ogóle nie będę miał życia. Abbie niechcący mnie wydała, ale nie mogłem mieć do niej pretensji.

Jedliście już obiad? – Przyjaciel odwrócił się w moją stronę. Posłał mi znaczące spojrzenie, które mogłem odczytać tylko w jeden sposób: JESZCZE SOBIE POROZMAWIAMY. – Will! I ty jeszcze się nie zrewanżowałeś? Musisz mu wybaczyć, Abbie. On jest czasami nieogarnięty.

Matt, daj jej pokój. Jestem pewny, że Abigail się śpieszy – syknąłem.

W istocie. Muszę jechać z powrotem do miasta – odpowiedziała, patrząc mi w oczy. Wydawała się rozbawiona, jakby wiedziała, jakiemu celowi miała służyć zagrywka Matthew. – Matt, było mi miło cię poznać. Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

Też na to liczę. – Mój kumpel uśmiechnął się czarująco. – Może kiedyś dołączysz do nas przy piwie.

Chętnie. – Abbie zachichotała. – Do zobaczenia, panowie. – Pomachała nam, wchodząc do siebie.

Widzisz, jak to się robi? – Matt zwrócił się mnie. Był z siebie dumny.

Kretyn! – warknąłem na niego, zawracając do mieszkania. Wolałem, by Abbie nie musiała wysłuchiwać naszej wymiany zdań. – Co ty wyprawiasz? – spytałem, gdy byliśmy już w salonie. Myles musiał wszystko słyszeć, bo wyglądał na rozbawionego.

Próbuję zacieśnić twoje stosunki z nową sąsiadką, aż sam je w końcu zacieśnisz na dobre – odparł Matthew, sięgając po niedopite piwo. Spojrzał przy tym na mnie znacząco. – Swoją drogą, nie pochwaliłeś się, że jedliście razem obiad.

Zaraz zacisnę moje dłonie na twojej szyi! – warknąłem.

Kochałem tego debila niczym rodzonego brata, ale czasem doprowadzał mnie do szału swoim wtrącaniem się. Nie potrzebowałem opiekunki, która załatwi mi randkę. Nie chciałem na nie chodzić. Pominąłem milczeniem wzmiankę o obiedzie z Abigail.

Zobaczysz, że jak wreszcie spuścisz trochę pary, od razu poczujesz się lepiej, a świat stanie się bardziej przyjemnym miejscem – wtrącił się Myles. – Nie kwaś się, bo ci jeszcze tak zostanie, a szkoda by było takiej ładnej buźki.

Spodobałeś się Abbie. – Matt najwyraźniej nie zamierzał dziś zamilknąć. – To jak było z tym obiadem?

Nie umówię się z nią. Odpuście sobie! A obiad niech cię nie interesuje!

Kiedyś pękniesz. Nikt nie da rady wiecznie żyć w celibacie. Nawet ty, terminatorze. – Myles i te jego porównania. – Jak ty nam nie powiesz, to zapytam Abbie.

Nie wszystko musi sprowadzać się do seksu. Radziłbym ci zająć się swoim życiem, nie moim. I nie zbliżaj się do Abigail.

U mnie wszystko jest w najlepszym porządku. Amy nie narzeka. – Nie wiem, co mnie bardziej doprowadzało do szału. Sam Myles, czy może jego pełen zadowolenia uśmiech. – Jesteś zazdrosny?

Więc postaraj się, by nic nie uległo zmianie. Nie jestem o nikogo zazdrosny. Ale Amy może się nie spodobać, że zaczepiasz obcą dziewczynę i to jeszcze tak ładną. – W końcu sam sięgnąłem po piwo.

Musiałem się uspokoić, bo wiedziałem, że ci dwaj nie dadzą mi spokoju, dopóki im się nie znudzi. Groźba wobec Mylesa była tylko słowami bez pokrycia. Nigdy bym jej nie spełnił, ale musiałem coś powiedzieć, by się ode mnie odczepił.

Widać, że dziewczyna mu się spodobała. – Myles wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu.

Nie wytrzymałem, po czym rzuciłem w niego poduszką. Uzyskałem tylko tyle, że wywołałem u obu przyjaciół salwę śmiechu. Nie pozostało mi nic innego, jak ignorować ich zaczepki.

I jak Wam się podobają przyjaciele głównego bohatera? 😈

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Matt skradł moje serce 😍 to będzie badass konkret! 😎 aż się boję co ta dwójka jest w stanie razem wymyślić 🤔😂 mogłabyś te części dłuższe dawać bo ledwo się człowiek rozpędzi z czytaniem a tu już koniec tekstu…😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Moje skradli obaj panowie M😍 Zdradzę Ci, że jeszcze nie raz zagoszczą w tym opowiadaniu i na pewno nie będziesz się z nimi nudzić 😂
      Bój się, bój😈 Stać ich na wiele 😎
      Muszę jakoś nęcić czytelników, żeby wrócili do mnie za tydzień😂

      • P
        PAT
        |

        Nie wiem czy już zacząć współczuć Willowi czy jeszcze się wstrzymać? 🤔😂

      • Jo Winchester
        |

        Przecież tacy przyjaciele to skarb😂😂😂 Zresztą… sama się przekonasz 😈

  2. T
    Teresa L.
    | Odpowiedz

    Zgrana paczka z nich co widać.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Cieszę się, że to zauważyłaś 🙂

  3. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Tacy przyjaciele są idealni dla spokojnego ( jak do tej pory 😁) Willa. Z pewnością dzięki nim nie raz będzie wesoło 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jak do tej pory?😎 Myślisz, że Will przestanie być w końcu cichy?😁

  4. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Wydaje mi się, że cicha woda brzegi rwie 😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To ja już więcej nic nie powiem 😂😂😂

  5. M
    Mrs M.
    | Odpowiedz

    Jezuuuu! Oni sa boscy!
    Szkoda ze u mnie takich sasiadow brak, z takimi przyjaciolmi 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Super, że przypadli Ci do gustu😁 Aż chciałoby się być Abbie, prawda?😎

  6. K
    Karo
    | Odpowiedz

    “Jeśli ty pytasz, to mnie nie ma” to była idealna zapowiedź relacji panów! Tacy przyjaciele to piekielny kamień w bucie! ale jakże potrzebny! Super odcinek… aż nie wiem którego pana bardziej polubiłam!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Powiem tak… Ja osobiście uwielbiam takich ludzi, którzy wpadną Ci na chatę, będą się rządzić jak u siebie i mówią językiem sarkazmu 😀 Moi przyjaciele w większości tacy są. I za to ich kocham. Takich też przyjaciół pragnęłam dla naszego Willa 😀 Niech będą tym kamieniem dla głównego bohatera 😀

Napisz nam też coś :-)