Uwierz we mnie (IV)

with 15 komentarzy

Rozdział 4

ebook romantyczny

Uwielbiałam poranki. Chwile, kiedy mogłam wyjść z kubkiem gorącej kawy na balkon, zaczerpnąć pełną piersią świeżego powietrza, przyglądać się, jak ludzie zaczynają kolejny dzień. Byłam chyba jedyną osobą w naszym budynku, która praktykowała takie rzeczy. Nigdy nie zauważyłam, żeby ktokolwiek robił to samo, co ja. Mieszkałam na pierwszym piętrze, więc dość nisko, ale wszędzie panowała cisza. W ogóle ludzie mało wychodzili na balkony.

Dzisiaj nie było inaczej. Wreszcie nadszedł weekend. Miałam więcej czasu na swoją pasję, którą od jakiegoś czasu próbowałam przekształcić w coś więcej niż hobby. Na razie bezskutecznie, ale się nie poddawałam.

Usiadłam w wiszącym fotelu, po czym upiłam łyk aromatycznego napoju. Kiedy nacieszę się porankiem, zasiądę do pisania trzeciej powieści.

Tak, byłam pisarką. Skąd wzięła się taka pasja, która z każdym dniem pochłaniała mnie coraz bardziej? Z przypadku. Miałam koleżankę, która jakiś czas temu zaczęła bawić się w pisanie. Czytałam jej teksty, aż któregoś razu pomyślałam, że też chciałabym stworzyć własną historię. Usiadłam do laptopa, wyobraziłam sobie jakąś scenę, a następnie… spisałam ją.

Później zaczęłam wymyślać i dopisywać kolejne. Aż coś, co początkowo miało być opowiadaniem, urosło do wielkości książki. Gdy ją skończyłam, poczułam satysfakcję, ale również pustkę.

Spodobało mi się tworzenie, jednak nie miałam o czym dalej pisać. Historia została zamknięta. Wymyśliłam więc kolejną. Wszystko zaczęło się od nowa.

Odwiedzałam różne fora oraz portale dla osób takich jak ja. Chciałam podzielić się z kimś emocjami, które mi towarzyszyły, kiedy spisywałam swoje pomysły. Pragnęłam poznać opinie innych piszących. W końcu ktoś mi zasugerował, żebym rozglądnęła się za wydawcą, który chciałby wydać moje teksty. Tak też zrobiłam.

Nie byłam naiwna, a przynajmniej nie do takiego stopnia, by pomyśleć, że to będzie bułka z masłem. Poszukiwałam wydawnictwa od dobrych kilku miesięcy, na razie bez pozytywnego skutku. Jednak nie traciłam nadziei, iż kiedyś mi się uda. Bardzo chciałam spełnić swoje marzenie.

Nagle usłyszałam hałas z boku, konkretnie na sąsiednim balkonie po prawej stronie. Spojrzałam zaciekawiona w tamtym kierunku, gdyż balkon należał do Willa, mojego nowego sąsiada.

Prawie upuściłam kubek z kawą, kiedy mym oczom ukazał się widok, którego na pewno nie spodziewałam się zobaczyć dzisiejszego poranka. Will wyszedł na zewnątrz i oparł się dłońmi o barierkę. Spoglądał gdzieś przed siebie. Miał na sobie jedynie szorty, nic więcej. Z pewnością nie był świadomy mojej obecności.

Przez dłuższą chwilę nie byłam w stanie oderwać wzroku od jego ciała. Umiał o nie zadbać, co było widać gołym okiem. Pomijając ramiona, które przecież miałam okazję wcześniej zobaczyć, to reszta wcale nie prezentowała się gorzej. Czyste mięśnie, ani grama zbędnego tłuszczu.

Powinnam siedzieć cicho i napawać się nieoczekiwanym, wielce przyjemnym widokiem, ale poczułam ducha przekory. Miałam nieodparte wrażenie, że Will zaraz ucieknie, jeśli tylko dam mu znać, iż nie jest tu sam, ale co tam.

No, no, no… – przemówiłam w końcu, mając nadzieję, że nie słychać lekkiej chrypki w moim głosie. – Trenujesz?

Mężczyzna zastygł jak słup soli. Z tak bliskiej odległości mogłam dostrzec, jak zaciska dłonie na poręczy. Westchnęłam cichutko.

Abigail. – Miękko wymówił moje imię. Po chwili odwrócił twarz w moim kierunku, aż wreszcie nasze oczy się spotkały. – Nie wiedziałem, że tu jesteś…

Ja nie wiedziałam, że lubisz pobyć z rana na balkonie. Tutaj raczej nikt tego nie robi. – Zaśmiałam się cicho, po czym upiłam nieco kawy z kubka.

Byłem przekonany o tym samym – odpowiedział Will. Już nie spoglądał mi w oczy. – Dasz mi chwilę? – spytał. Jednak nie poczekał na moją odpowiedź, tylko od razu ruszył z powrotem do swojego mieszkania.

No cóż, mogłam się tego spodziewać. Nie poczułam się ani odrobinę zaskoczona, kiedy wrócił kompletnie ubrany. Zasłonił nawet ramiona, zakładając koszulę. Co prawda podwinął rękawy do łokcia, ale góra pozostała zakryta.

A więc też lubisz posiedzieć na balkonie z kawą? – Ruchem głowy wskazałam mu swój kubek.

Właściwie tak – odparł. – Nie spodziewałem się, że moja sąsiadka będzie miała taki sam zwyczaj. – Will nadal wyglądał na speszonego. – Ale dobrze cię widzieć, Abigail.

Naprawdę? – spytałam zaskoczona. – Dlaczego?

Jestem ci winien przeprosiny. Za Matta – dodał po chwili, kiedy dostrzegł mój pytający wzrok.

Daj spokój. Przecież nic się nie stało. Masz bardzo zabawnego przyjaciela. – Uśmiechnęłam się szeroko na wspomnienie nieoczekiwanego spotkania sprzed dwóch dni na korytarzu.

Raczej lubiącego za dużo mówić. – Will zapatrzył się gdzieś przed siebie. Pomyślałam, że chciałabym wiedzieć, o czym on teraz myśli. Sąsiad zaciekawił mnie od pierwszej chwili, kiedy go poznałam. – W każdym razie…

Nie musisz mnie przepraszać. Gdzie masz swoją kawę? – spytałam, licząc po cichu, iż mężczyzna nie ewakuuje się lada moment z powrotem do siebie. Poranek zaczął się tak miło, niech trwa jak najdłużej.

Jeszcze nie nastawiłem ekspresu. – Will posłał mi krótkie spojrzenie.

To się świetnie składa! – Gdybym miała wolne dłonie, na pewno zaczęłabym klaskać. Szybko odstawiłam kubek na stolik, po czym wstałam. – Zaczekaj na mnie chwilę.

Po co? – Tylko tyle zdążyłam usłyszeć, zanim weszłam do swojego mieszkania. Miałam pełen dzbanek kawy i chciałam poczęstować nią Willa.

Proszę! – Podałam mu napój, który dla niego przyniosłam. – Najlepiej pije się w towarzystwie. Moja mama zawsze mi powtarza te słowa.

Nie trzeba było… – Will usiłował protestować, ale chyba głupio mu było mi odmówić. W końcu przyjął ode mnie drobny prezent.

To nic wielkiego, kiedyś będziesz mógł się zrewanżować – odpowiedziałam, stając bokiem do niego. Trwaliśmy oboje przy granicy naszych balkonów połączonych z boku do połowy barierką, a w połowie białą ścianą od podłogi aż do sufitu.

Jesteś rannym ptaszkiem? – spytał Carter po chwili ciszy.

Coś w tym dziwnego? – Zaśmiałam się, przyglądając mu się od czasu do czasu. – Moim zdaniem szkoda cennego czasu na przesypianie tak cudownych chwil.

Cudownych chwil? – Will zmarszczył czoło, nie mając pojęcia, co mam na myśli.

Czy to nie jest piękne, że mogę posiedzieć tak z rana? Delektować się kawą, herbatą, czy co kto lubi? Spoglądać, jak zaczyna się kolejny dzień naszego życia? W tygodniu nie mam czasu, zawsze śpieszę się do pracy. Zostają mi jedynie weekendy. Wtedy przychodzę tutaj, siadam tam – tu wskazałam fotel bujany w kształcie kokonu – i mogę pomyśleć o wszystkim, o czym sobie tylko zamarzę. Lubię planować kolejne dni, zastanawiać się nad celem, ku któremu podążam.

Co jest twoim priorytetem? – spytał Will nieoczekiwanie. Naprawdę cieszyłam się, że znowu przede mną nie uciekł.

Chcę zostać pisarką – odpowiedziałam szczerze. W sumie nie znałam mojego sąsiada. Nie wiedziałam, czy mnie nie wyśmieje. Mógł tak zrobić, chociaż nie wyglądał mi na osobę, która nabija się z marzeń innych ludzi. Raczej na kogoś, kto je zrozumie.

Piszesz? – W jego głosie usłyszałam zdziwienie, więc spojrzałam na Williama.

Na razie głównie do szuflady…

Lubisz to, prawda? – Pytanie musiało być retoryczne, bo mężczyzna uśmiechnął się, jakby doskonale o tym wiedział. Ależ on miał piękny uśmiech.

Chęć pisania objawiła się u mnie dość nieoczekiwanie… – I zamilkłam. Nagle przyszło mi do głowy, iż Will może nie chce słuchać o moich marzeniach. Bo niby dlaczego miałoby być inaczej?

Słyszę pasję w twoim głosie. Mam nadzieję, że wkrótce osiągniesz sukces. – Will odezwał się w końcu. – Dziękuję za kawę, Abbie. – Oddał mi kubek, a wtedy nasze palce musnęły się przelotnie. To było przyjemne uczucie, które zniknęło równie szybko, jak mój towarzysz zabrał swą dłoń. Popatrzyłam na niego, ale Carter wbił wzrok w podłogę. – Muszę już iść. Mam sporo pracy.

Miłego dnia, Willam! – powiedziałam, zanim zdążył mi zniknąć z oczu. Wtedy podniósł na mnie wzrok, po czym uniósł lekko kąciki ust w uśmiechu. Chciałam go zapytać, dlaczego jest skryty i płochliwy. Czy był taki zawsze, czy może ktoś sprawił, że wolał się wycofywać? Jednak wiedziałam, że to nie byłoby właściwe pytanie na chwilę obecną. Pragnęłam poznać mojego sąsiada nie tylko dlatego, że spodobał mi się fizycznie. Will najbardziej zaintrygował mnie swoją postawą oraz zachowaniem wobec mnie.

Wzajemnie, Abbie. – Na odchodne mężczyzna skinął mi głową.

Patrzyłam za nim, ale gdy tylko wszedł do salonu, zniknął mi w oczu. Nie chciałam, by pomyślał o mnie jak o stalkerze. Odsunęłam się od barierki, po czym zrobiłam dokładnie to samo, co Will przed chwilą. Wróciłam do mieszkania.

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Teresa L.
    | Odpowiedz

    Ciekawa jestem w jaki sposób Abbie odczaruje Willa, bo zrobi to prawda??????

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Wszystko wyjdzie w praniu 😂

  2. P
    PAT
    | Odpowiedz

    Od czego by tu zacząć…. dobrze wiesz Jo, że Twoi bohaterowie płci męskiej zawsze mnie porywają … chyba nie poczujesz się zdziwiona kiedy napiszę, że William od nich nie odstaje 🤔 zawsze kręcili mnie nieśmiali faceci… to takie ciągłe odkrywanie tajemnicy… musisz się ładnie namachać przy takim😎 przeważnie starania wychodzą na dobre Ale zobaczymy co będzie tym razem 🤔 w ogóle postać całkowicie inna niż w poprzednich opowiadaniach …😀 skąd pomysł na takiego bohatera? Czym się inspirowałaś przy kreowaniu jego osobowości?
    Ogólnie opowiadanie FANTASTYCZNE ! Jesteś wspaniałą pisarką! Czyta się z lekkością… widać bardzo duży progres w porównaniu do wcześniejszych tekstów! 🤘

    Ps. Pojechałam wazeliną konkret.

    Ps. 2. Nie dziękuj…

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Wiesz, PAT… Nauczyłaś mnie dzisiaj jednej rzeczy… Nie wolno mi jeść banana, gdy czytam od Ciebie komentarz… Na Twój elaborat odpiszę, jak już przestanę się dławić 😂😂😂😈

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ok, mogę normalnie pisać😂
      Sprawiasz mi niesamowitą przyjemność stwierdzeniem, jak moi męscy bohaterowie na Ciebie działają 😁 Do dzisiaj zresztą pamiętam, w jakim szoku przez Ciebie byłam, kiedy zaczęłaś bronić Jeremiego 😳Tym mnie kupiłaś 😈
      Prawda. Nieśmiały facet to chodząca zagadka i wyzwanie. Nie tylko dla Abigail, ale przede wszystkim dla mnie😁 Czy mu sprostałam? Sama zobaczysz i ocenisz😂 Pomysł zaczerpnęłam od mojego Aniołka Stróżołka, chyba już Ci o nim wspominałam, prawda?🤔 To on mi szepnął na uszko, że takiego bohatera jeszcze nie miałam 😁 Posłuchalam rady i proszę – wyszedł William 😁
      Mimo wszystko dziękuję za wszystkie komplementy 😁 Nie czuję się jak wspaniała pisarka i z pewnością mi do niej daleko, ale staram się, abyś Ty i inni mieli radochę z mojego działania 😘

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        No bo moim zdaniem on serio nie był aż tak bardzo winny 😂 wszyscy po nim jechali… Pat natomiast zawsze ciśnie pod prąd 🤘ah… pamiętam te czasy jak mój był taką chodzącą zagadką …🥰 po tylu latach już nic nie zostało z tej jego nieśmiałości… przynajmniej w stosunku do mnie 😂 ej to zapytaj tego swojego Anioła czy tam nie widział gdzieś tego co miał się mną opiekować bo mam wrażenie że siedzi gdzieś na wakacjach i całkowicie olał temat 🤔 no ja mam radochę i to wielką przy czytaniu wszystkich twoich tekstów 😂 no dobra pomijając Granicę… tutaj już …ehh szkoda gadać 🤷‍♀️ cierpiałam, oj cierpiałam…😔

        Ps. Wracam do nicka z dopiskiem Adwokat Diabła 😂

      • Jo Winchester
        |

        I już masz za to plusa😂 Za to chodzenie pod prąd.
        PAT, a masz prawo jazdy? Bo chciałam wiedzieć, czy preferujesz również jazdę pod prąd😂
        Czyli Twój facet to też typ takiego Willa?🤔O popatrz, jaki przypadek 🙂
        Ok, na pewno zapytam 😎 Postaram się o szybką odpowiedź dla Ciebie😎
        Granica… A wyjaśnisz, dlaczego? Bo aż mnie zaciekawiłaś…

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Prawo jazdy mam ale jazdy pod prąd nie preferuje 😂 nie znam jeszcze na tyle Willa żeby stwierdzić jak bardzo nieśmiały i skryty jest, aczkolwiek może mieć dużo punktów wspólnych z moim facetem 🤔 przynajmniej w stosunku do innych bo do mnie to już się przyzwyczaił 😂
        Ty dobrze wiesz co zrobiłaś w granicy i nie będę tutaj nic pisać bo mnie UŚMIERCĄ za spoilery!🙄

      • Jo Winchester
        |

        Hmmm, może spróbuj kiedyś? Polecam 😂 Jechałam jako pasażer i ubaw miałam po pachy 😂😂😂
        Will będzie powoli odkrywał swoje karty. Zwłaszcza w klubie… A to już niedługo 😈 Ups, rzuciłam delikatnym spoilerem. Także czekam na Twoją ocenę, bo aż ciekawa jestem, co będziesz sądzić o Willu później. Może dostrzeżesz też jakieś podobieństwa pomiędzy nim a swoim chłopem 😈
        Ok, ok. Nikt Cię nie UŚMIERCI, trust me 😂😂😂

  3. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Czytając moment o tym, że Abbie pisze od razu skojarzyłam to z Tobą 😀. I mam nadzieję, że Twoje dzieła ujrzą nie tylko “motylowe” światło i zagoszczą kiedyś w księgarniach 👍. A co do dzisiejszego fragmentu to ich znajomość zapowiada się całkiem obiecująco 😊

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 🙂 Pewnie wcześniej padłabym na zawał, ale co tam😁 Może warto będzie kiedyś zaryzykować?
      Wiem, że ich znajomość rozkręca się powoli 🙂 Ale już niedługo przyspieszymy 😎

  4. S
    Su
    | Odpowiedz

    Ciekawie zapowiadajace się opowiadanie. Piszesz lekko, przyjemnie. Z pewnością zostanę tu na dłużej. Jestem chętna by dowiedzieć się w która strone rozwiniesz znajomość Williama i Abigail.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 😉 Ja mam nadzieję, że zostaniesz przy tej historii na dłużej 😉

  5. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Hah że też Abbie nie dostała zawału na tym balkonie… no i zaskoczona jestem, że Will taki płochliwy… mężczyzna powinien stać i pozwolić popatrzeć… tak gdzieś czytałam ostatnio;P hahah Skromna rozmowa przy kawie… aż się boję co będzie dalej! Zdesperowana kobieta… to niebezpieczna kobieta 😉

  6. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Zawał zawałem, ale że też się nie rzuciła 😛 Will to zupełnie inny typ faceta niż ci, którzy częściej przewijają się w naszym życiu 😛 Bardzo ciekawe zdanie o tym staniu i patrzeniu.
    Poprawka. Abbie nie jest zdesperowana. Will ją zaciekawił, a ona lubi rozwiązywać zagadki 😀

Napisz nam też coś :-)