Uwierz we mnie (V)

with 29 komentarzy

Rozdział 5

ebook romantyczny
 

Możemy spotkać się za godzinę, jeśli to panu odpowiada – odpowiedziałem klientowi, z którym właśnie prowadziłem rozmowę telefoniczną.

Nadszedł kolejny tydzień , a ja byłem zwarty i gotowy do pracy. Uwielbiałem działać.

Przygotowałem wstępny plan, ale o tym porozmawiamy już osobiście. Tak, oczywiście. Widzimy się wkrótce. W takim razie do zobaczenia w pańskim biurze.

Rozłączyłem się, po czym złapałem za marynarkę. Na spotkania biznesowe zawsze ubierałem się elegancko, chociaż nie musiałem tego robić. W końcu nie pracowałem dla żadnej korporacji, gdzie panował dress code.

Po prostu uważałem, że człowiek, który przykłada uwagę do wyglądu w sprawach zawodowych, jest bardziej wiarygodny. Poza tym lubiłem taki styl na zebraniach. Dobrze się czułem w garniturach, chociaż rzadko zakładałem do nich krawat.

Złapałem za aktówkę, w której miałem już wszystkie dokumenty przygotowane dla mojego klienta. Szybki rzut oka po mieszkaniu, czy niczego nie zapomniałem i mogłem wychodzić.

Widok Ricka pod drzwiami Abigail nieco wytrącił mnie z równowagi. Nie spodziewałem się go tutaj, a już na pewno nie po ostatnim razie. Facet miał tupet, musiałem mu to przyznać. Zamierzałem się odezwać, kiedy drzwi do mieszkania sąsiadki otworzyły się i dziewczyna pojawiła się w progu. W momencie, gdy dostrzegła Ricka przed sobą, już wiedziałem, że nie oczekiwała go tutaj.

Abbie przybrała bojową minę, ale na jej twarzy pojawiło się również zaskoczenie, kiedy mnie zobaczyła.

Co tu robisz? Czy ostatnio nie wyraziłam się jasno? – Kobieta przekręciła klucz w zamku, po czym na powrót odwróciła się w stronę byłego partnera. Najwyraźniej nie zamierzała być dla niego uprzejma. Rick uśmiechnął się czarująco. Ja zamknąłem swoje mieszkanie, zastanawiając się, czy znowu interweniować, czy może zostawić Abbie z tym samą. W końcu nie chciałem, by uznała, że mam coś do niej, bo tak to mogłoby wyglądać.

Abbie, skarbie mój, daj mi pięć minut. Wszystko wyjaśnię… – zaczął Rick, ale dziewczyna mu przerwała.

Spadaj! Kochanie, idziemy? – zwróciła się do mnie, przechodząc obok osłupiałego mężczyzny. Gdy do mnie podeszła, wsunęła mi dłoń pod ramię i lekko zacisnęła na nim palce. Uśmiechała się tak pogodnie, jakby w tej sytuacji nie było nic dziwnego.

Co to ma znaczyć? – warknął Rick, widząc, co się dzieje. Na szczęście zdołałem opanować zaskoczenie, chroniąc Abigail przed zdemaskowaniem.

To, że ostatnio najwyraźniej za mało ci przywaliłem. Jeśli nie rozumiesz angielskiego, zawsze mogę jeszcze raz wytłumaczyć ci pewne sprawy ręcznie. – Posłałem mu groźne spojrzenie. – Idziemy? – Tym razem ja zwróciłem się do Abbie, która skinęła potakująco głową.

Oczywiście. – Rick musiał być nie tylko wściekły, ale również zdumiony zaistniałymi okolicznościami, bo nawet za nami nie ruszył. W sumie na jego szczęście, bo gdybym musiał się przez niego przebierać i spóźniłbym na ważne spotkanie, to zabiłbym gnojka.

Na dół zeszliśmy schodami. Nie lubiłem czekać na windę. Poza tym mieszkaliśmy na pierwszym piętrze. Abbie się nie odzywała, ale wyczułem, że jest spięta. Na pewno  czekała na atak Ricka. Nie tylko ona była zdenerwowana, ja również.

Nie ma go. Jesteś bezpieczna – odezwałem się, kiedy znaleźliśmy się na parkingu tuż przy jej samochodzie.

Dziękuję, Will. – Dziewczyna spojrzała na mnie z wdzięcznością. – I przepraszam. Nie wiedziałam, że on tam jest. Naprawdę myślałam, że dał sobie spokój po ostatniej awanturze. Trochę spanikowałam, a kiedy zobaczyłam ciebie…

Daj spokój. – Abbie wysunęła swoją dłoń, a ja odsunąłem się nieznacznie. Było mi gorąco. – Zachowałaś się intuicyjnie.

Nie jesteś na mnie zły? Wykorzystałam cię, by Rick pomyślał, że my… Przepraszam. Chyba jednak nie powinnam tak robić. – Widać, że czuła się głupio, widziałem to po niej. Nie chciałem, by miała wyrzuty sumienia.

Abbie… – Lekko dotknąłem palcami jej ramienia, po czym gwałtownie zabrałem swoją dłoń. Moja sąsiadka skupiła na mnie wzrok. – Wszystko w porządku. Nie jestem zły i nie zamierzam być. Myślisz, że on długo może tak cię nachodzić? – spytałem, bo jeśli pojawił się dzisiaj, to równie dobrze może spróbować za kilka dni. Zerknąłem przez ramię, aby sprawdzić, czy go nie widać. – Idzie! – powiedziałem, zmieniając nagle temat.

Zadziałałem instynktownie, zupełnie jak Abbie na korytarzu. Objąłem ją w pasie, po czym przyciągnąłem do siebie. Od tyłu to mogło wyglądać tak, jakbyśmy się całowali. Trwaliśmy w takiej pozycji dobrych kilkadziesiąt sekund, aż usłyszałem oddalające się w drugą stronę kroki.

Postanowiłem zaryzykować i znów obejrzeć się za siebie. Rick właśnie zniknął za budynkiem.

Poszedł sobie – powiedziałem, odsuwając się od Abbie. Nie potrafiłem spojrzeć jej w oczy. – Jesteś wolna.

Nie wiem, jak ci się za to odwdzięczę. – Abigail uśmiechnęła się słabo, gdy w końcu zmusiłem się, by na nią popatrzeć. Zmusiłem, bo znowu się speszyłem. Jej bliskość powodowała, iż czułem się niczym nastolatek na pierwszej randce.

Nie ma takiej potrzeby. Liczę, że Rick zrozumie odegraną przez nas scenę. – Zupełnie zapomniałem, że śpieszyłem się na spotkanie.

Nie pojmuję, dlaczego on jest taki uparty – westchnęła dziewczyna. – Nie byliśmy w specjalnie udanym związku.

Na pewno wkrótce do niego dojdzie, że takie nachodzenie nie przyniesie pożądanych przez niego efektów. – Miałem nadzieję, iż moje słowa brzmią jak pocieszenie. Nie znałem człowieka i – prawdę mówiąc – nie miałem pojęcia, co może siedzieć mu w głowie. Liczyłem, że nie był typem maniaka, który nie potrafi pogodzić się z odejściem partnerki. – Przepraszam, ale muszę iść. Za chwilę będę spóźniony, a mam bardzo ważne spotkanie. – Właśnie sobie o nim przypomniałem. Zakląłem w myślach, bo na głos przy kobietach starałem się tego nie robić.

Jasne, leć. – Twarz Abigail wreszcie się wypogodziła. Zagrożenie ze strony Ricka minęło, przynajmniej na razie. – Do zobaczenia! – Pomachała mi, kiedy odchodziłem w stronę swojego samochodu.

Otwierając drzwi, odwróciłem się odruchowo. Nie umknęło mi spojrzenie Abbie, gdy dostrzegła, do jakiego auta wsiadałem. Byłem właścicielem czarnego Mustanga Impali. Uwielbiałem je i traktowałem niemal jak dziecko, dbając o nie, jak tylko mogłem najlepiej.

Wsiadłem za kierownicę, a następnie ruszyłem spokojnie, wsłuchując się w charakterystyczny odgłos silnika. Napięcie schodziło ze mnie powoli. Spojrzałem na zegarek, musiałem się pośpieszyć. Czas na zastanawianie się nad dzisiejszymi wydarzeniami będę miał później.

Do mieszkania wróciłem po trzech godzinach. Spotkanie przebiegło idealnie. Klient zaakceptował wszystkie moje pomysły, więc teraz mogłem przystąpić do ich realizacji. Zrzuciłem z siebie garnitur oraz koszulę, zamieniając strój na zwykły t-shirt oraz dresy. Zbliżało się dopiero południe, do wieczora zdążę zrobić mnóstwo rzeczy.

Zasiadłem przed komputerem, ale moje myśli uciekły w kierunku sąsiadki.

Abigail. Podobało mi się jej imię, a jeszcze bardziej zdrobnienie. W ogóle dziewczyna stanowiła bardzo przyjemny widok dla męskiego oka. Znałem ją dopiero od kilku dni, ale poczułem do niej nić sympatii. Jednak nie miało to odbicia w moim zachowaniu. Nie potrafiłem się przemóc i zagadać do niej jak każdy normalny mężczyzna. Nie umiałem też nie zastanawiać się, czy nie okazałaby się jak Anna.

Zdawałem sobie sprawę, że fizycznie zrobiłem na Abigail dobre wrażenie. Na samo wspomnienie spotkania na balkonie do chwili obecnej oblewało mnie gorąco. Wzrok sąsiadki palił mi skórę. Normalny facet wykorzystałby sytuację, poderwał ją. Ja nie byłem w stanie, a także nie chciałem.

Warknąłem pod nosem, bo poczułem złość na siebie. Powinienem przestać zwracać uwagę na Abbie, zachowywać się jak sąsiad i nie reagować na całą resztę. Moje życie było w porządku, dopóki nie wkradała się do niego żadna kobieta. Najpierw dawały nadzieję, a później ogromny ból. Nie uważałem, abym był na tyle silny, żeby przejść przez coś takiego drugi raz. Czy to z Abbie, czy z jakąkolwiek inną przedstawicielką płci pięknej.

***

Cholera, cholera, cholera! – krzyknęłam, kiedy ekran laptopa nagle zrobił się czarny.

Był weekend, więc znowu zajmowałam się moją powieścią. Akurat opisywałam ważną dla całej fabuły akcję, gdy wszystko zniknęło. Najpierw starałam się nie panikować. Ale po próbie ponownego uruchomienia sprzętu, pojawił się kompletnie dla mnie nieczytelny komunikat. Wtedy spanikowałam.

Jak to się mogło stać? Zaczęłam krążyć zdenerwowana po całym salonie, aż wreszcie mnie oświeciło!

Will! Przecież on był informatykiem! Byłam pewna, że coś mi poradzi.

W te pędy rzuciłam się do drzwi, wybiegłam na korytarz i zatrzymałam się przed mieszkaniem Willa. Zapukałam energicznie. Serce tłukło mi się jak oszalałe, dłonie spociły. Wolałam nie myśleć, co zrobię, jeśli stracę cały tekst. Scenę jeszcze potrafiłabym odbudować, ale nie całość!

Ostatnią książkę miałam tylko na dysku twardym mojego laptopa. Nie zdążyłam zapisać jej nigdzie indziej, bo … Bo zawsze miałam czas, bo nie pomyślałam, że przecież każdy sprzęt może w końcu ulec awarii. A już na pewno przy moich zdolnościach do takich rzeczy.

Abbie? – Will zdawał się zaskoczony moim widokiem, ale kompletnie mnie to teraz nie obchodziło. Zachowywałam się, jakby miała miejsce katastrofa globalna. – Coś się stało?

Musisz mi pomóc! – Starałam się nie ulec większej panice, ale to wcale nie było takie proste. – Ja pisałam i… wszystko zniknęło! – Nawet nie potrafiłam się poprawnie wysłowić.

Abbie, uspokój się. – William przemówił do mnie bardzo spokojnie. – Wejdź i opowiedz mi, co zaszło. Postaram się pomóc, jeśli tylko będę w stanie.

Nie mamy czasu, Will! Mój laptop… Ekran zrobił się cały czarny! Pisałam dalszy ciąg mojej książki, a wtedy… – Z wrażenia zabrakło mi oddechu.

Już idziemy. Zaraz zobaczę, co się stało. – Mężczyzna delikatnie dotknął mojego ramienia, abym się przesunęła. Wyszedł ze swojego mieszkania, zamknął drzwi i ruszyliśmy do mnie. – Czy w razie czego, masz jeszcze gdzieś zapisany ten tekst? – spytał, gdy usiadł na moim miejscu przed laptopem.

Nie – jęknęłam. Tyle razy obiecywałam sobie, że to zrobię, a jak przyszło co do czego, nic się nie działo. – Will, poradzisz sobie z tym?

Zaraz się dowiem – odpowiedział spokojnie.

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Ej on serio jest nieśmiały 🤔 myślałam na początku, że to tylko tak dla zmyłki i że mu przejdzie 😂 w takim razie biedy pewnie dostanie kiedyś zawału przez Abbie i jej pomysły 🤔 tego jestem pewna 😂 btw co do akcji z laptopem – sooooo me 😂 też nigdy nie mam czasu…🤷‍♀️ ale Ty go miej Jo! Miej moja droga bo jak by ci tak dalsza część przepadła to jak bym ogłosiła żałobę narodową… zdecydowanie 🤔 chyba, że masz gdzieś takiego sąsiada Willa, który uratuje ci cztery litery… Bo tego, że uratuje to jestem pewna na 100% 😎

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      A tu niespodzianka 😂Will naprawdę jest nieśmiały. Zdziwiona? 😈 Zawał nadchodzi, bo… Przekonasz się wkrótce 😂 Jestem ciekawa, jak zareagujesz na pewną, powoli zbliżającą się akcję 😂
      Kochana, ja już miałam kiedyś przeboje z laptopem. Dawno, dawno temu teksty zapisywałam tylko na dysku twardym. I raz ten dysk mi padł. Wszystko poszło się…. Nie będę dokańczać 😂
      W sumie w ten weekend napatoczył się pewien Pan, który zrobił na mnie niemałe wrażenie. Ciekawe, czy zna się na informatyce? 🤔🤔🤔

      • K
        Karo
        |

        Myślę że się nie zna tak dobrze jak Will….😂😂😂

      • Jo Winchester
        |

        Coś w tym jest, bo Will to rasowy informatyk🤔 A jakie zdolności ma mój obiekt westchnień (oprócz tych mi znanych), to w sumie nie wiem 🤷‍♀️Będę musiała go zapytać 😂😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Matko Jo… Ty to lubisz ludzi torturować 🙄 i znów muszę czekać cały tydzień… czuję się jak na głodzie a nie lubię być głodna. .😂 pochwal się co to za obiekt! Chętnie go obczaje 😎 tego czy Will jest dobry w swoim fachu, dowiemy się pewnie w następnej części… 😎

      • Jo Winchester
        |

        PAT, Ty za to lubisz sprawiać, że po Twoich komentarzach zadaję sobie różne pytania. Teraz np. myślę, kim byłam w poprzednim wcieleniu. Średniowieczny kat to chyba odpowiednia fucha, co nie?
        Cholera! Mam pewną kumpelę, która nadużywa “co nie”, a ja bardzo często przejmuję od ziomków różne słownictwo 🙄 PAT, tydzień to wcale nie tak długo 😂 Trust me 😈
        A mój obiekt nie lubi być brany pod lupkę, bardzo ceni swoją prywatność 😉
        Tę jedną rzecz mogę Ci zdradzić. W ostatnim zdaniu masz rację 😈😈😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Ja w innym życiu mogłabym być kotem…🤔 możesz mieć wywalone na wszystko A i tak znajdzie się ktoś kto Cię popuczy 😂 dla mnie to wieczność ! Niestety cierpliwość to nie jest moja mocna strona 🤔 więc katem to Ty aktualnie jesteś dla mnie, co nie 😎😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Ps. No nie bądź taka, no… podziel się tym kimś 🙄

      • Jo Winchester
        |

        Właśnie widzę, że cierpliwość nie jest Twoją mocną stroną 😂 Ale wiesz co? Moją też nie. Chociaż… Jeśli chodzi o koncerty rockowe, to ja jestem w stanie znieść wiele i być naprawdę cierpliwa. Zupełnie jak nie ja 😂
        Koteły są fajne, aczkolwiek wolę pieseły. Mam sztuk dwa w domu 😉 Nie chcesz wiedzieć, co przeczytałam zamiast “popuczy” 😂😂😂

      • Jo Winchester
        |

        Ok, ok… To fan dobrej muzyki, mamy kilka punktów wspólnych. Ujął mnie swoim uśmiechem 😁

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Dziś na lotnisku spotkałam faceta , który mógłby zabijać testosteronem…dżizas… myślałam, że zemdleje…. 100% prawdziwego samca w samcu… wybacz Jo… Nie jestem w stanie odpisać ci na komentarz… jeśli tak samo zareagowałaś w weekend na tego swojego crusha to łącze się w bólu… GDZIE SIĘ TACY MEZCZYZNI RODZĄ DO CH….?!🙄😱

      • Jo Winchester
        |

        Jako, że nie mogę zasnąć, to odpiszę Ci na komentarz już teraz. I tak będę rano jak zombie 😒
        Podobają mi się te Twoje określenia, PAT 😂 100% Prawdziwego samca w samcu. I jakie prawdziwe.
        Chciałabym wiedzieć, gdzie tacy faceci się rodzą. Swoją drogą bawi mnie określenie crush. Nie pytaj, dlaczego, bo nie wiem 😂
        Myślę, że zareagowałyśmy podobnie. Najgorzej, że ciężko z głowy wyrzucić 🤪

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        To high five Jo! 🖐 razem cierpimy na bezsenność 😂 u mnie norma ! Śpię po 4 h dziennie więc Zombie look powoli staje się moim głównym wyglądem 😁 no wiesz jak to jest… mijasz faceta, który potrafi sprawić, że nogi z miesjca ci się uginają w kolanach 😎 nie musi to być jakiś przystojniak o nie…. po prostu ma to coś… A on zdecydowanie to miał – w ilości “DUŻO ” 😍 aż mnie onieśmielał A to już jest wyczyn 😂

      • Jo Winchester
        |

        Ty też? Oesu 😂 Pewnie wyglądamy podobnie 😂 Mi się tak porobiło po zmianie czasu. Ona chyba nie dla mnie 😂
        Taaaaaak…. ZDECYDOWANIE rozumiem Twoje odczucia 😈
        Klasyczny model przystojniaka z okładki przestał do mnie przemawiać. Przemawia za to piękny uśmiech i oczy 🙄

  2. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Uhh ten William… ahh pomocny nieśmiały mężczyzna! Taka okazja by ją pocałować…😂😂 i tego nie zrobił! zaczynam się o nich obawiać, weź coś zrób Pani Autorko 🙂 polubiłam Abby jest jak huragan… wpada i sieje spustoszenie hih czekam na dalszy ciąg!!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jak Will wkroczy do akcji, to Tobie… nie dokończę 😀 Jego czas przyjdzie albo i nie. Nieśmiałym osobom jest gorzej przezwyciężyć pewien strach. Ja może do bardzo nieśmiałych nie należę, ale dobrze wiem, jak człowiek może się czuć w pewnych momentach 🙂 Daj Willowi czas 🙂
      Huragan Abbie nabiera mocy i zasieje niezłe spustoszenie 😀

  3. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Will to taki bohater dla Abbie ☺️ Może przez te ciągłe próby ratunku sąsiadki wreszcie się trochę ośmieli i weźmie sprawy w swoje ręce 😂 😁

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      O tak, zdecydowanie bohater 😂 Zrobi swoje czary mary i zobaczymy, co z tego wyjdzie 😂 Will w stosunku do kobiet jest nie tylko nieśmiały, ale i ostrożny. Pytanie, czy w końcu odważy się wyjść ze strefy komfortu i otworzyć na nową znajomość? 😉

  4. J
    Judyta
    | Odpowiedz

    Te stereotypy związane z informatykami… Aż się łezka w oku kręci.

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Jesteś informatykiem? 😉

      • J
        Judyta
        |

        Programistą, więc w sumie to tak 😉

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Judyta …😱 zazdrooo!!! Dlaczego ja się nie urodziłam z takimi umiejętnościami 🤷‍♀️

      • Jo Winchester
        |

        Ja też Judyta Ci zazdroszczę, bo z komputerami to tak bardzo średnio mi idzie, aczkolwiek na pewno lepiej niż naszej Abbie 😀 Jakby co, mogę uderzać do Ciebie po pomoc? 🙂
        PAT – Ty na pewno posiadasz inne zdolności. Pochwalisz się nimi na forum publicznym? 😛

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Jo… Ja nie wiem czy ludzie tutaj są na to gotowi …😈

      • Jo Winchester
        |

        Ludzie może nie, ale ja tak 😂A tak na serio to muszę Ci coś wyznać. Odkąd publikuję na motylach, jesteś dla mnie najlepszym, co mnie tu spotkało ☺️ Niesamowicie mnie inspirujesz do dalszego działania, jesteś po prostu niezastąpiona ❤️ Strasznie się cieszę, że postanowiłaś skomentować Randki, a moje kolejne teksty przypadają Ci do gustu 😉Aż nie mogę się doczekać momentu, kiedy zaprezentuję nowy płatny tekst 😉 Pierwszy rozdział będzie gratis, także będziesz mogła się przekonać, czy “Zacznijmy od nowa” również zdobędzie Twoje serce, tak jak Ty zdobyłaś moje 😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Zbieram szczękę z podłogi… zaraz wracam.

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Jo nie masz pojęcia jak poprawiłaś mi tym humor… bardzo miło mi to czytać…😍 jesteś wspaniałą pisarką z fantastycznymi pomysłami! Również bardzo się cieszę, że skomentowałam wtedy te randki 😍 mam nadzieję, że to się nigdy nie skończy bo nie wyobrażam sobie życia bez twoich tekstów 😀 może kiedyś zostanę Twoją inspiracją? Kto wie… póki co cieszę się Twoimi tekstami ! 🥰 no i oczywiście nie mogę doczekać się nowych 😎

      • J
        Judyta
        |

        PAT, człowiek się nie rodzi z tymi umiejętnościami – tego się po prostu uczy, podobnie jak czytania, pisania, tabliczki mnożenia i obsługi pralki 😉

      • Jo Winchester
        |

        PAT, ja jestem wręcz pewna, że mnie znowu zainspirujesz 😘Już raz to zrobiłaś, pamiętasz? 😂
        Dziękuję za wszystko 😘Nie masz pojęcia, jak zawsze czekam na Twoje komentarze 😁 Też nie chciałabym przestać pisać, bo… uwielbiam to😈

Napisz nam też coś :-)