Uwierz we mnie (VI)

with 30 komentarzy

Rozdział 6

ebook romantyczny

Ja nie byłam w stanie zachować spokoju. Ten tekst… Był dla mnie ważny. Poświęcałam mu każdą wolną chwilę. Chociaż do tej pory nie udało mi się niczego wydać, to wszystkie swoje książki traktowałam jak własne dzieci. Nie chciałam stracić jednego z nich, tyle pracy poszłoby na marne.

Stałam tuż za Willem, który w skupieniu próbował ratować mój sprzęt.

Muszę iść po coś do siebie – odezwał się po kilku minutach. Obrócił się w moją stronę.

Czyli poradzisz sobie? – spytałam z taką nadzieją w głosie, aż mężczyzna uśmiechnął się nieznacznie.

Twój laptop jest do uratowania. Zajmie mi to trochę czasu, ale robiłem już gorsze rzeczy. Nie dam ci jednak gwarancji, czy uda mi się odzyskać niezapisany przez ciebie fragment.

To jeszcze przeżyję. Napiszę go od nowa, raptem kilka stron. Odtworzenie całości zajęłoby mi wieki… – mruknęłam nieco smętnie, bo nadal byłam zdenerwowana. Kompletnie nie rozumiałam nic z tego, co Will robił na laptopie. Czułam się jak kretynka.

Zaraz wrócę. A ty zaparz kawę, dobrze? – poprosił łagodnie. Pierwszy raz przemawiał do mnie niczym do dziecka. – Razem temu zaradzimy. Później pomyślę, co zrobić, żeby nie narażać cię na taki stres drugi raz.

Nie wiem, jak ci się odwdzięczę. – Spróbowałam się uśmiechnąć. Will wstał i ruszył do drzwi.

Wystarczy kawa, Abbie. Za minutę jestem z powrotem! – krzyknął, znikając mi z oczu.

Poszłam więc do kuchni. Nastawiłam ekspres. Oparłam się o szafkę, próbując uspokoić rozszalałe nerwy. Will dał mi nadzieję, a ja mu uwierzyłam.

Faktycznie minutę później mój sąsiad zjawił się z powrotem. Zasiadł przed laptopem i zaczął działać. Naprawdę nie wiedziałam, co on robi. Nie zrozumiałabym nawet, gdyby zaczął mi objaśniać cały proces. Przyniosłam do salonu dwa kubki z kawą. Jeden postawiłam mu na stoliku, przy którym pracował.

Dziękuję – odpowiedział, nawet na mnie nie spoglądając.

Usiadłam na kanapie. Upiłam kilka łyków, obserwując mężczyznę przy pracy. Był bardzo skupiony.

To jeszcze chwilę potrwa. – Will zerknął na mnie, posyłając uspokajający uśmiech. – Wszystko będzie dobrze. Na moje oko, po prostu niechcący wpuściłaś wirusa, który zaatakował laptopa, uniemożliwiając na nim dalszą pracę.

O Jezu! – Od razu poczułam ochotę, żeby się zastrzelić. Czy ja naprawdę musiałam być taką ofiarą losu, jeśli chodziło o technologię? – Przepraszam.

Mnie? – Mężczyzna roześmiał się cicho. – To nie mnie powinnaś przepraszać. Masz szczęście, że mieszkam po sąsiedzku – dodał.

A żebyś wiedział. Spadłeś mi prosto z nieba. – Tym razem na mojej twarzy pojawił się szczery uśmiech. – Na obiad będę musiała wymyślić coś ekstra. Pewnie oderwałam cię od pracy? – Dopiero teraz to sobie uzmysłowiłam. Przecież Will pracował w domu.

Zdążę wszystko nadrobić. – Coś piknęło, więc mój towarzysz odwrócił się w stronę monitora. Znów coś wcisnął, aż ekran rozjaśnił się na nowo. Patrzyłam na wszystko z niedowierzaniem. – Zaraz zobaczę, co dokładnie było przyczyną awarii i spróbuję odzyskać twoje pliki.

Will, jesteś moim aniołem! – powiedziałam, nie mogąc uwierzyć we własne szczęście. Przynajmniej była szansa, że się uda.

To nic wielkiego. Zajmuję się tym, taką mam pracę – odpowiedział skromnie. Przyglądnęłam mu się. Nie przechwalał się, nie wywyższał, nawet ani razu mnie nie wyśmiał, a przecież mógł. – Oj, Abbie… – wymruczał nagle, aż poderwałam się z kanapy. – Ktoś tu nie uaktualnił antywirusa.

Naprawdę? – spytałam, stając tuż za nim. Spojrzałam na monitor, na którym pojawiły się wszystkie ikony, które były na pulpicie przed awarią. – Will, ja nie wiem, jak ja to robię.

Po prostu o tym nie myślisz – powiedział, wklepując na klawiaturze kolejne polecenia. – Zaktualizuję ci go i wszystko wróci do normy. Gdybyś w przyszłości miała kolejne problemy, możesz przyjść z nimi do mnie.

Uważaj, bo zacznę korzystać – zażartowałam, bo wreszcie mogłam. Nerwy opadły, może nie do końca, ale na pewno w większym stopniu.

Masz wiele szczęścia. Widzę, że ostatni plik został zachowany. Co prawda bez części, którą pisałaś po zapisaniu zmian, ale cała reszta jest na swoim miejscu.

Jesteś cudotwórcą! – Spojrzałam na niego ucieszona nowinami, które mi właśnie przekazał. – Przestraszyłam się, że mogę stracić wszystko. Dziękuję – wyszeptałam, po czym odruchowo pochyliłam się w jego stronę i musnęłam ustami pokryty kilkudniowym zarostem policzek.

Źrenice Willa rozszerzyły się, mężczyzna znieruchomiał. Dopiero gdy się odsunęłam, zdałam sobie sprawę z własnego zachowania. Dla mnie to był gest wdzięczności. Nie sądziłam, że on mógłby odebrać go inaczej niż ja. Poczułam się trochę głupio, więc żeby zatuszować prawdziwe emocje, postanowiłam wszystko obrócić w żart.

To był tylko kumpelski cmok, Will. Możesz znów oddychać. – Uśmiechnęłam się, modląc w duchu, bym go tym nie uraziła.

Nie chciałam, by był na mnie w jakikolwiek sposób zły. Albo wziął mnie za nachalną dziewczynę, która chwyta się wszelkich sposobów, żeby go uwieść. Gdybym dostała wyraźny znak, że moglibyśmy spróbować czegoś więcej, niż tylko bycia sąsiadami, chętnie bym się z nim umówiła.

Jednak póki co albo coś go przed tym blokowało, albo zwyczajnie nie byłam w jego typie.

Dzięki za pozwolenie – odparł, obracając się do mnie tyłem. Miałam wrażenie, że postąpił tak celowo, żeby tylko nie musieć na mnie patrzeć. – Wszystko powinno już działać. Gdybyś miała pytania…

Wiem, gdzie cię szukać. Nie wypijesz kawy? – spytałam, widząc, że nawet jej nie tknął.

Muszę iść. Innym razem, Abbie. – Wstał z krzesła. – Powodzenia przy pisaniu – rzucił, będąc już przy wyjściu z salonu. Odwrócił się na moment, posłał mi ostatnie spojrzenie, po czym wyszedł na dobre.

Westchnęłam głośno. Przystojny, inteligentny, ale nieśmiały. Połączenie, z którym się jeszcze nie spotkałam. Bez słowa protestu zgodził się mi pomóc, porzucając swoje zajęcie. Który facet w dzisiejszych czasach robił coś takiego? Zdarzało się to coraz rzadziej.

Will był dla mnie miły i niebywale pomocny. Dzięki niemu dwa razy pozbyłam się Ricka, a teraz uratował mi życie, naprawiając laptopa. Koniecznie musiałam się mu jakoś odwdzięczyć. W trakcie rozmowy wspomniałam o obiedzie i w sumie mogłam drugi raz go zaprosić, ale nie wiedziałam, co tym razem miałabym przyrządzić.

Spojrzałam na działający sprzęt. Będę musiała nauczyć się czegoś więcej niż pisanie w edytorze tekstu. Nie chciałam, by Will miał mnie za totalną ignorantkę.

***

Obudziłem się wcześnie, chociaż nadeszła niedziela i mógłbym jeszcze pospać. Jednak nie byłem typem śpiocha. Wolałem aktywniej spędzać dzień, niż leżąc w łóżku przez pół doby. Niemal od razu wstałem, po czym założyłem na siebie spodenki, koszulkę oraz adidasy i wyszedłem, aby pobiegać.

Kiedy wróciłem, dochodziła ósma rano. Prysznic, kawa, śniadanie, a później byłem gotowy do kolejnego wyjścia. Umówiłem się z chłopakami, że pojedziemy nad jezioro.

Wypad udał się znakomicie. Ku mojemu zaskoczeniu Myles tylko raz zapytał o Abbie, a kiedy zbyłem go byle jaką odpowiedzią, dał sobie spokój. Co nie znaczyło, że uwierzyłem, iż to koniec. Byłem pewien, że znowu zacznie temat w odpowiednim czasie.

Dzień był ładny, dlatego po powrocie szkoda mi było siedzieć w mieszkaniu. Nalałem sobie soku i poszedłem na balkon. Automatycznie spojrzałem w bok. Abigail nie było na zewnątrz, choć  z wnętrza usłyszałem delikatną muzykę. Usiadłem więc w kącie na fotelu, wyłożyłem nogi na krzesło przede mną, rozkoszując się końcówką wolnego dnia.

Dlatego poczułem irytację, kiedy ktoś zajechał centralnie pod mój balkon, a przynajmniej tak mi się wtedy wydawało. Nie zamierzałem się podnosić. Liczyłem w duchu, że ta osoba zaraz odjedzie. Zresztą co za pajac wjeżdżał na chodnik? Będę się śmiał, jeśli za chwilę przyjedzie policja.

Wtedy z auta popłynęła muzyka. Nie była za głośna, ale wkurzył mnie fakt, że nie mogłem spokojnie posiedzieć we względnej ciszy. Komuś zebrało się na amory, bo puścił z odtwarzacza w samochodzie piosenkę Stevie Wondera „I Just called to say I love you”.

Już miałem się podnieść, by zobaczyć, kogo tak dzisiaj nosi, gdy usłyszałem ruch na balkonie obok. Abbie musiała również poczuć ciekawość, bo wyszła spojrzeć przez barierkę na dół. I chyba nie spodobał jej się widok, gdyż od razu zmarszczyła brwi. Nawet ze swojego fotela byłem w stanie to dostrzec.

Rick, oszalałeś? – warknęła dziewczyna, a ja aż spojrzałem zaciekawiony. Lowelas przyjechał. Czyli należał do tego typu mężczyzn, którzy nie potrafili zrozumieć słów „Nie chcę cię więcej widzieć”. – W tej chwili mi stąd znikaj!

Abbie, proszę cię! Daj mi ostatnią szansę. Porozmawiajmy, wszystko ci wyjaśnię, będziemy mogli zacząć od nowa… – Mimo muzyki, słyszałem go dość dobrze.

Rick, to wcale nie jest zabawne! – Abigail wyglądała na wściekłą. Nie mogłem się jej dziwić. Na miejscu mojej sąsiadki zastrzeliłbym palanta. – Nie życzę sobie tutaj twojej obecności. Nie chcę, byś robił mi zamieszanie pod moim mieszkaniem!

Abbie! Przecież wiesz, że cię kocham. Zawsze kochałem – dodał. – Wszystko naprawię, zmieniłem się dla ciebie.

Rick, nie będę się więcej powtarzać! – W głosie kobiety można było usłyszeć ostrzeżenie. Aż miałem ochotę wstać i wychylić głowę za barierkę, aby zobaczyć minę tego nieszczęśnika. Jednak nie chciałem stracić widowiska i ujawniać swojej obecności, przynajmniej na razie. Może to nie było zbyt grzeczne, a ja zazwyczaj tak się nie zachowywałem, ale miałem przeczucie, że Abbie da mu popalić.

Nie odjadę, dopóki nie pozwolisz mi wejść na górę. Kupiłem ci kwiaty! – krzyknął mężczyzna z dołu. Robiło się coraz ciekawiej.

Naprawdę? – Przesłodzony głos dziewczyny sprawił, iż miałem ochotę parsknąć śmiechem. – Jakie to słodkie. Wynoś mi się stąd w tej chwili!!! – Abigail zaczynała tracić cierpliwość.

Kotku… Dlaczego nie chcesz mnie wysłuchać? – spytał Rick. Pomyślałem, że facet nie ma za grosz klasy. Nie wierzyłem w jego domniemaną miłość do mojej sąsiadki.

Och, zrobię to z miłą chęcią! – odkrzyknęła Abbie, po czym odwróciła się i weszła z powrotem do swojego mieszkania.

Oho, pomyślałem. Akcja się rozkręca.

Jej nieobecność na balkonie nie potrwała długo. Jednym, co mnie zaskoczyło – i to bardzo – był wielki wazon w dłoniach kobiety. Abigail nie zastanawiała się długo, ona po prostu działała. Podeszła do barierki i bez skrępowania puściła wazon. Sądząc po hałasie z dołu, zrobiła to wprost na maskę samochodu Ricka.

Zwariowałaś? – wrzasnął amant, ile miał sił w płucach. Teraz na pewno usłyszała go cała okolica. – Jesteś popieprzoną wariatką!

Doprawdy? – Abbie nie wyglądała na przejętą. Normalnie bym już wkroczył do akcji, bo nie podobało mi się, że „Dick” obraził kobietę, ale poczułem ciekawość, by zobaczyć, do czego doprowadzi ta sytuacja. – Uważaj, bo mam jeszcze w mieszkaniu kilka cięższych przedmiotów!

Nikt o zdrowych zmysłach by cię nie chciał! Nie wiem, co mi odbiło…

Odbił to się mój wazon o twoją maskę – odpowiedziała Abbie z szerokim uśmiechem, a ja wtedy nie wytrzymałem i parsknąłem śmiechem, zdradzając tym samym swoją obecność.

Dziewczyna popatrzyła w bok zaskoczona, po czym znieruchomiała. Poczułem się jak człowiek przyłapany na podglądaniu, co było dla mnie nieco żenujące. Przez kilka sekund mierzyliśmy się spojrzeniem, chociaż nie było mi łatwo nie odwrócić wzroku.

Nigdy nie lubiłem twoich potraw! – kontynuował Rick, co pozwoliło nam wrócić do rzeczywistości. – Twoje powieści są tak mdłe, że nie dziwię się, że nikt nie chce tego wydać!

To już była zniewaga, której bym mu nie popuścił. Jednak w tym momencie Abigail zerknęła na mnie, po czym uśmiechnęła się lekko.

Mogę? – spytała, chwytając za doniczkę, która należała do mnie. Kurczę, lubiłem tego kwiatka. Jednak bardziej chciałem zobaczyć minę Ricka, kiedy kolejna rzecz zatrzyma się na masce jego samochodu.

Jasne, nie krępuj się. Nigdy nie czułem sympatii do tej rośliny – rzuciłem nieco ironicznie.

Zanim Abbie zdążyła go podnieść do góry i zrzucić na auto byłego chłopaka, ja wstałem i wychyliłem się poza barierkę. Teraz widziałem wszystko jak na dłoni. Kobieta puściła w dół swoją zdobycz. Ceramiczne naczynie roztrzaskało się na mniejsze kawałki, ziemia rozsypała się dookoła, w tym także na Ricka.

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. T
    Teresa L.
    | Odpowiedz

    Cicha woda brzegi rwie. Will jest w nielada problemach. Abbie to wulkan energii. Świetny rozdział Jo

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Abbie jeszcze nie raz pokaże na co ją stać 😂

  2. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Uwielbiam Abbie 😁 dobrze robi dziewczyna 💪👍 A na miejscu Willa zachowałabym się podobnie i czekała na rozwój wydarzeń, żeby wkroczyć w odpowiednim momencie 😂
    A i co do całusa💋 to wyrywna ta sąsiadka, ale jak ona się nie zabierze za Willa to on się sam nie rozkręci 🤣🤣

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję 😁Też ją bardzo lubię 😂To taka pozytywna osoba 😁Will już zdążył zaobserwować, że Abbie też nie jest taka całkiem bezbronna😂
      Abbie jest bardzo spontaniczna i takie też często jest jej zachowanie 😉 Może w końcu i Willa tym zarazi😂
      Moniko, był u Ciebie Mikołaj? 🎅

      • M
        Monika
        |

        Tak był 😁 ale nie znalazł butów tylko zostawił prezent na poduszce 🎅 poszedł na łatwiznę 🤣🎁

      • Jo Winchester
        |

        No to zajrzyj jeszcze tutaj w niedzielę 😁Pojawi się pierwsza część mojego nowego tekstu i ta część będzie absolutnie za free dla wszystkich 😉 Może spodoba Ci się to opowiadanie 😉

  3. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Ok więc tak:
    1. Chętnie popatrzyłabym jak Will pracuje…rasowy facet w swoim żywiole. Mogłabym potestować jego cierpliwość 🙊
    2. Gość jest przeuroczy.
    3. Abbie ma nierówno pod sufitem. NO I PRAWIDŁOWO! 👏 Lubię takich psycholi.
    4. Rick przywiózł kwiaty to mu dała wazon… Nie wiem o co się typ czepia. 🙄 Niewdzięcznik jeden…
    5. Akcja z balkonem – epicka! 😎 Lepiej bym tego nie wymyśliła 👏
    6. Boję się o Willa… przy temperamencie Abbie. 🤦‍♀️
    7. Mikołaja nie było. 🙄 (haaaaaa! Uprzedziłam Twoje pytanie!✌)
    8. WESOŁYCH ŚWIĄT JO! 🎄😎 obiło mi się o uszy, że jesteś wielką fanką 😂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ok, przystępuje do odpowiedzi 😁
      1. Ja też. Uwielbiam przyglądać się mężczyznom przy pracy. Tym bardziej okazom, które wpadły mi w oko. Ostatnio to uskuteczniam😈
      2. Zgadzam się z Tobą, nic dodać, nic ująć 😉
      3. Ja również mam słabość do takich ludzi. Tym bardziej, że większość moich znajomych czy przyjaciół to takie walnięte pozytywy. I właśnie za to ich kocham😎
      4. Jebłam takim śmiechem, że masakra 🤣Nie pomyślałam o tym w ten sposób 🤣Dziękuję, zrobiłaś mi wieczór 😁
      5. Byś widziała, jak rechotałam przy jej pisaniu 😁Cieszę się, że ją doceniasz 😉
      6. Bój się, bój 😂Powinnaś. Abbie stać na… wiele 😈
      7. Jeśli nie było, to zapraszam w niedzielę do mnie 🎅 Znajdziemy go, a ode mnie solidna porcja tekstu “Zacznijmy od nowa” 😉
      8. Ok… Teraz dałaś mi ból do głowy (a uprzedzę, nie lubię, jak mnie boli). Jaki skur… czybyk Ci o tym powiedział??? 🤔

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Szkoda, że u mnie w biurze prawie same baby… A jak już się znajdzie jakiś samiec…🤦‍♀️ musisz mnie zatrudnić do interpretacji Twoich tekstów ! Ja czytam pomiędzy wierszami, moja droga! Dusza artysty we mnie, o tak! Takie okazy to rzadkość w dzisiejszych czasach 🤔 dobra, dobra Jo… znów dowalisz jakimś tekstem, od którego nie będę się mogła oderwać… A te literki się kiedyś kończą! I co jest potem? Pustka! Ni ma literków! I trzeba długo czekać…🤷‍♀️ nie wiem czy dam się na to namówić…tyle cierpień znów…czy to jest tego warte?

        Ok, namówiłas mnie. W niedziele jestem. Nie wiem kogo ja próbowałam oszukać…🤷‍♀️ chyba juz za długo siedze w tej robocie…🤘
        Elfy u mnie były i Cię sprzedały…konfidenty…Także tego…SNOW IS FALLIN’, ALL AROUND ME…🤘🎄

      • Jo Winchester
        |

        U mnie też więcej bab, a co więcej – żadnego fajnego samca, więc tym ciekawym przyglądam się gdzie indziej 😛
        Ja Cię bardzo chętnie zatrudnię, bo – muszę przyznać – idzie Ci bardzo dobrze 🙂 Pogadajmy może o szczegółach, Wynagrodzenie, itd. Podaj swoją stawkę, PAT😁
        Wyczuwam w Tobie tą artystyczną duszę i aż jestem jej ciekawa 😀
        Ja nie dowalam, PAT. Jestem absolutnie grzeczna 🙂 A teksty się kończą, ale można je czytać od początku no i powstają też nowe 🙂 Np. w ten poniedziałek rozpoczęłam prace nad kolejnym 🙂 Także na razie nie obaw 😀
        Czyżbyś cierpiała na popołudniowe zmiany w tym tygodniu? A wiesz, że ja również? 🤔 Najbardziej ich nie lubię, kiedy nastaje taki okres roku 🙁
        Niech ja znajdę te elfy, to im z tyłków jesień średniowiecza zrobię 😈😈😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Też przyglądam się innym… mój facet byłby bardzo pocieszony 😂 ale! To, że jestem na diecie, nie znaczy, że nie mogę przeglądać menu 😎 czasem fajnie popatrzeć na przystojnych facetów 😂 gorzej jak oni drętwieją na Twój widok 🤷‍♀️ 🙊 co do wynagrodzenia to się dogadamy… nie będę z Ciebie zdzierać 🤷‍♀️ poczujesz moje dobre serce 🙃no kuźwa nie pamiętam kiedy ostatni raz siedzialam w piątek do 22 w pracy… 🙄 najgorsze co może być… Jo… Ty idziesz z tymi tekstami jak przecinak! Gdybym pisała to byśmy zrobiły duet… Ale, że nie pisze to twoja strata 😂😂😂😂

      • Jo Winchester
        |

        Czego oczy nie widzą… Itd, itd 😂Oczywiście, że można przeglądać menu 😂
        Dretwienie u faceta może oznaczać tylko dwie rzeczy, PAT 😈O której mowa? 😂😂😂
        Bardzo jestem ciekawa, co u Ciebie oznacza to “nie będę z Ciebie zdzierać” 😂
        Współpraca z Tobą byłaby niezmiernie ciekawa😈 Muszę pomyśleć nad tym, ok muszę 😂😈

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        A mam takiego jednego adoratora, któremu na mój widok zanikają czynności życiowe 😂 w sumie nie wiem czy to dobrze czy źle 😂 znajdę jakąś dogodną formę zapłaty 🤔 nic się nie martw Jo! Wiesz, że jestem kreatywną bestią 😈 no dobra, jak mnie ładnie poprosisz to się zgodzę 😂😂😂 tego jeszcze w swoim życiu nie robiłam 😂

      • Jo Winchester
        |

        I właśnie podsunełaś mi pomysł na kolejne opowiadanie 😁Najpierw ten dialog w “Trzynastu randka g”, teraz to😂 Podaj adres, przyjadę po Ciebie i zabiorę do siebie, żeby nikt mi Ciebie nie podebrał 😂Pakuj się, PAT. Chłopa też, żeby nie musiał dojeżdżać, 😂😂
        Ciekawy ten Twój adorator 😂Zdradzisz coś więcej?
        To czekam na Twoje warunki umowy naszej współpracy 😂😂😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Matko Jo… czuję się niczym Twoja muza… zachęcam do działania, staję się inspiracją…🤔 w sumie zastanawiałam się nad przeprowadzką… przekaże mojemu mężczyźnie 🙋‍♀️ z pewnością się ucieszy 😂 co do mojego adoratora to w sumie wiem tylko gdzie pracuje i … to by było na tyle 😂 A no i jeszcze mogę stwierdzić, że jest całkiem przystojny i bardzo nieśmiały… wait a minute… Will jak w mordę strzelił! 🤔

      • Jo Winchester
        |

        A ja nie wiem, jak Ty to robisz 😂 A to jedynie komentarze 😁 Co byłoby w wypadku współpracy? Epopeja narodowa? Ok, koniec żartów 😂Idę dzisiaj na bajkę z siostrzencami, więc staram się podtrzymywać poziom humoru 😈
        Dom mam duży, pomieścimy się 🤣Bierz go pod pachę i dawaj na Podkarpacie 😂
        Wow, masz Willa… Ja też chcę 🤭

  4. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Laaaaast Christmas I gave you my Heart… UWAGA MOI DRODZY! Nadchodzi świąteczny spam od Pat! 🤘

    WSZYSCY RĘCE W GÓRĘ I SPIEWAMY RAZEM !!!🙃😎🎄

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Chryste, jak słyszę tę piosenkę, to mi wszystkie flaki w brzuchu wywraca 🤦‍♀️🤦‍♀️🤦‍♀️😂😂😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Jo..nie ładnie to tak robić im karuzele…🙄 ogarnij się… Trzeba Cię naprawić 🤔 zrobię Ci playliste! 😎 nie dziękuj! 😎🎄✌

      • Jo Winchester
        |

        PAT, czy Ty chcesz mnie do grobu doprowadzić? A wiesz, że wtedy to ja już nic nie napiszę? 😈😈😈😈 Playlistę poproszę, ale masz do wyboru Shinedown, Papa Roach, Alter Bridge, Saint Asonia i jeszcze kilka innych 😛 To jest moja playlista ŚWIĄTECZNA 😈 Ho ho ho 😂😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Shinedown, Papa Roach, Saint Asonia !! Podbijam o Breaking Benjamin, Three Days Grace, TFK, Godsmack no i teraz mecze Theory 🤘😎 nawet gust muzyczny mamy podobny …😎🤘

      • Jo Winchester
        |

        Oooooo, widzę, że się dogadamy i to grubo 😂BB znam kilka utworów, fajny zespół. TDG znam od x lat, słuchałam jeszcze, jak Adam był w zespole. No i zaliczyłam ich trzy koncerty, więc polecam 😁Godsmack również uwielbiam, zwłaszcza ostatnia płyta 😈Wymiata 😈
        Właśnie widzę, że dużo nas łączy 😈😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Rock is not dead! 🤘

      • Jo Winchester
        |

        Moje ulubione hasło 😍😍😍

  5. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Fajna ta Abbie 🙂 rozkręci się Will przy niej 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Asia!!!! Ja już miałam z misją ratunkową ruszyć 😂Gdzieś była? 😁
      Abbie to spoko dziewczyna i ma swoje sposoby na mężczyzn 😉

  6. A
    Asia
    | Odpowiedz

    Dni co raz krótsze 🙈
    A tak serio brakuje mi ostatanio czasu na wszystko, moje dzieci potrafią mi tak dni zorganizować ze biegam jak szalona😭 także misja ratunkowa nie była by złym pomysłem 😅

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      To ja Ci życzę Mikołaja, który Cie trochę odciąży 😁

  7. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Magik informatyk… przeurocza scena nad laptopem Nooo a o dalszej akcji czy ja muszę coś mówić? “Odbił to się mój wazon o twoją maskę” jak wcześniej miałam wątpliwości co do charakteru tej dziewczyny tak teraz mogę stwierdzić, że Abbie …to jedna z moich ulubionych postaci kobiet jakie stworzyłaś! Boska dziewczyna… nie licząc ten % szaleństwa… Ona serio rzuciła wazonem w samochód? a fizyka i jej prawa? hah … jak to w kabarecie mówiono “trzeba będzie szybko spieprzać!” 🙂
    btw. to był chyba odcinek gdzie Will uświadomił sobie, że nie tylko kwiatka lubił… Huston! Mamy problem!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Fizyka miała tutaj dużo do powiedzenia. Grawitacji nie odszukasz 🙂 Ja również lubię Abbie za jej szaleństwa, za pozytywną energię, którą emanuje dookoła. Tylko jeszcze przydałoby się zarazić nią Willa, prawda?

Napisz nam też coś :-)