Uwierz we mnie (VIII)

with 12 komentarzy

Rozdział 8

ebook romantyczny

Minęło kilka dni,  od czasu gdy odwiedziłam Willa w mieszkaniu. Zaproszenie na kolację było tak niespodziewane, że aż dziwne. Ale ten wieczór okazał się dla mnie ciekawym przeżyciem.

Naprawdę polubiłam mojego sąsiada. Jego widok na balkonie, gdy próbowałam pogonić Ricka, stanowił dla mnie spore zaskoczenie. W pierwszej chwili pomyślałam, że William wziął mnie za stuprocentową wariatkę.

Jednak on przyglądał mi się z wyraźnym zaciekawieniem. Później nawet sam rzucił kilka zdań do Ricka i chyba z rozpędu zaprosił mnie na kolację. Wiedziałam, iż zrobił to pod publikę, ale postanowiłam wykorzystać sytuację, aby go lepiej poznać.

Zdarzały się chwile, kiedy Will wyglądał na wyluzowanego. Ale więcej było takich, gdy jego ciało napinało się, a on najchętniej uniknąłby odpowiedzi na moje pytania. Mimo to nie wyprosił mnie, rozmawialiśmy dalej i zjadłam najpyszniejsze burgery w całym moim życiu.

Chociaż w rewanżu zaprosiłam go do siebie, to Will do dzisiaj nie skorzystał z mojej propozycji. Nie widywałam go nigdzie, od niedzieli ani razu nie pojawił się na balkonie, chociaż czasami zerkałam dyskretnie przez okno, czy mężczyzny tam nie ma.

Podobał mi się, ale wciąż dawał wyraźne znaki, że nie miałabym czego u niego szukać. Miałam nieodparte wrażenie, iż za jego zachowaniem kryje się coś więcej niż nieśmiałość, ale przecież nie mogłam o to zapytać.

Rick chyba wreszcie dał mi spokój. Miałam dość byłego chłopaka i nie chciałam więcej razy wstydzić się za niego. Coraz mniej rozumiałam, jakim cudem wytrzymałam z nim w związku dwa lata. Obiecałam sobie, że nigdy więcej nie popełnię podobnego błędu.

Nadszedł piątek, który postanowiłam ukoronować wyjściem do klubu. Już dawno mnie tam nie było. Mijając mieszkanie Willa, przystanęłam na chwilę, zastanawiając się, czy zapukać, czy nie. W końcu pokręciłam głową, a następnie poszłam do siebie. Nie mogłam go przecież zmusić do interakcji ze mną. Z takimi myślałam zaczęłam szykować się na wieczór.

Umówiłam się z koleżanką z pracy, że spotkamy się w klubie. Założyłam złotą sukienkę, szpilki, włosy rozpuściłam. Zadzwoniłam po taksówkę i pojechałam na miejsce spotkania.

– Jesteś! – krzyknęła Sarah, gdy odnalazłyśmy się w tłumie ludzi. Jak zwykle w piątek to miejsce było wypełnione po brzegi. – Co pijemy? – spytała, kiedy przystanęłyśmy przy barze.

– Dla mnie mojito – odparłam, opierając się o blat plecami. Rozglądałam się spokojnie, podczas gdy Sarah składała zamówienie.

W pierwszym momencie, gdy tylko spostrzegłam znajomą sylwetkę, miałam ochotę przetrzeć oczy z niedowierzania. Ale nie miałam omamów. W jednej z lóż, które znajdowały się na parterze tuż przy parkiecie, zobaczyłam Willa. Obok niego siedział jego przyjaciel, Matt, którego zdążyłam poznać na korytarzu, a dalej jeszcze jeden facet oraz uwieszona na jego ramieniu dziewczyna.

Przyglądałam się im dyskretnie, a zwłaszcza Willowi. Z mojej perspektywy wyglądał na bardzo wyluzowanego, jakby nagle ktoś go odczarował. Przy mnie – w najlepszym wypadku – zdołał się tylko uśmiechnąć, ale przeważnie był bardzo zdystansowany. Tu – wręcz przeciwnie. W takiej odsłonie jeszcze nie miałam przyjemności widzieć mojego sąsiada

– Ktoś wpadł ci w oko? – Usłyszałam Sarah, więc spojrzałam na nią.

– Po prostu zobaczyłam znajomego – odparłam spokojnie. Korciło mnie, by do nich podejść, ale nie miałam pojęcia, w jaki sposób Will by zareagował i czy by życzył sobie mojej obecności.

– Ten blondyn? – Sarah była bardzo spostrzegawcza, więc szybko zauważyła, komu przyglądałam się tak intensywnie. – Skąd znasz takie ciastko? – spytała.

– To mój nowy sąsiad – odpowiedziałam niedbale. Moja koleżanka wiedziała, że wreszcie rzuciłam Ricka. Jednak nie byłyśmy ze sobą aż tak blisko, bym chciała jej opowiadać o Willu, z którym utknęłam na etapie sąsiad – sąsiadka.

– Nie masz ochoty zamienić się ze mną mieszkaniem? – Sarah podała mi drinka, po czym ruszyłyśmy na poszukiwanie miejsc siedzących. Słysząc jej pytanie, parsknęłam śmiechem.

– A co z Davidem? – David był kierownikiem w naszym salonie i Sarah wzdychała do niego po cichu.

– Nie wiem, jak go skusić – westchnęła moja towarzyszka.

– Może powinnaś rozejrzeć się za kimś innym – zasugerowałam. – Patrz, jest wolny stolik! – Pierwsza ruszyłam w tamtą stronę. – Mamy dzisiaj szczęście. Już myślałam, że będziemy stały przy barze.

– Ja też. Za co wypijemy? – Sarah na szczęście nie zapytała więcej o Willa.

– Za udany dla ciebie połów? – zaproponowałam. Koleżanka skinęła głową na zgodę.

Wkrótce wyciągnęła mnie na parkiet. Potrzebowałam tego, wyszalenia się w tańcu, odreagowania całego tygodnia. Zapomniałam o problemach, o Ricku, nawet o Willu. Istniałam tylko ja oraz muzyka. Przetańczyłam niemal godzinę, nawet kilka razy z pewnym chłopkiem, któremu ewidentnie musiałam się spodobać.

Później próbował wprosić się do naszego stolika, ale zasugerowałam mu delikatnie, że wolimy zostać same. O dziwo, jakoś specjalnie nie protestował. Odszedł, najprawdopodobniej w poszukiwaniu kolejnej panienki na podryw.

Sarah ruszyła po następne drinki, a ja normowałam oddech i zbierałam energię na późniejsze wyjście na parkiet.

– Abigail! – Zaskoczona odwróciłam głowę w kierunku osoby, która wypowiedziała moje imię. Zdziwiłam się, widząc Matta. – Zobaczyłem cię, kiedy wracałaś do stolika. Jesteś tu sama? – spytał.

– Cześć, Matt – przywitałam się z uśmiechem. Miałam ochotę zerknąć, czy Will gdzieś za nim nie idzie, ale się powstrzymałam. – Przyszłam z koleżanką. A ty? – Udałam, że nie widziałam ich wcześniej.

– Jesteśmy tutaj całą paczką. Ja, Will i nasz solenizant, Myles ze swoją dziewczyną. Może się do nas przyłączycie? – Mężczyzna wskazał ich lożę, więc obróciłam się w tamtą stronę.

– Nie chciałybyśmy wam przeszkadzać… – mruknęłam, choć tak naprawdę ucieszyła mnie nieoczekiwana propozycja. Chciałam sprawdzić, czy Will nadal będzie taki swobodny i roześmiany, gdy się dosiądę.

– Ktoś, kto wytrzymuje z Willem za ścianą, nigdy nie będzie nam przeszkadzał. Poza tym Myles ma urodziny, odmówisz? Czy to twoja koleżanka? – zapytał, kiedy zaskoczona jego obecnością Sarah przystanęła przy stoliku.

– Tak, poznaj Sarah. Sarah, to Matt, przyjaciel mojego sąsiada, Willa. Zapraszają nas do ich loży.

– Chętnie dołączymy. – Sarah od razu się zgodziła, uśmiechając się szeroko do Matthew.

Wstałam więc i w trójkę ruszyliśmy do reszty towarzystwa. William chyba nie miał pojęcia, gdzie poszedł Matt, bo miał bardzo zaskoczoną minę, gdy mnie zobaczył.

– Cześć, Will – przywitałam się. Jego dłoń, w której trzymał szklankę z whiskey, zastygła w połowie drogi do ust. Nie wiem, ile by tak trwał w tej pozycji, gdyby nie siedzący obok niego kumpel.

– Nie spodziewałem się ciebie tutaj – odezwał się w końcu.

– Fajny zbieg okoliczności, co nie, Will? – zapytał Matt zza moich pleców. – Postanowiłem zaprosić dziewczyny do naszego stolika. Po co mają siedzieć same? W większej grupie raźniej. A tak poza tym, to bardzo przepraszam. Najpierw powinienem dokonać prezentacji. – Mężczyzna szybko naprawił swój błąd.

Nawet nie wiedziałam kiedy, a zostałam wmanewrowana w siedzenie obok Willa. Byłabym ślepa, gdybym nie zauważyła porozumiewawczego spojrzenia pomiędzy Mylesem a Mattem. Tych dwóch wyglądało tak, jakby chcieli wyswatać swojego przyjaciela. I to koniecznie ze mną.

– Co pijemy? – spytał Myles, gdy wszyscy rozsiedli się wygodnie.

– Ja zostaję przy whiskey – odpowiedział Will, wskazując na pustą już szklaneczkę po alkoholu.

– Ja poproszę wódkę z red bullem – wtrącił się Matt, uśmiechając się znacząco.

– Stary, mieszasz wódkę z red bullem? Widzę, że chcesz szybko się załatwić i zwinąć z imprezy… – zwrócił się do niego mój sąsiad. Przysłuchiwałam się ich konwersacji z zaciekawieniem.

– Spokojnie, nie raz tak piłem i jakoś nigdy nie urwał mi się film. Sam musisz spróbować.

– Podziękuję. Zdecydowanie wolę samą whiskey. – William uśmiechnął się pod nosem.

– Abigail, Sarah? Co dla was zamówić? – Myles spojrzał na mnie i moją koleżankę.

– Mam jeszcze drinka, więc na razie dziękuję.

– Ja również – odparła Sarah, która siedziała tuż obok Matta.

Myles wstał ze swojego miejsca, po czym ruszył do baru. Przeniosłam wzrok na Willa, który chwilowo zamilkł.

– Trochę mnie zaskoczyłeś – odezwałam się pierwsza.

– Czym? – Obrócił twarz w moją stronę. Choć rozmowy przy stoliku trwały dalej, dziewczyna Mylesa opowiadała o czymś, a reszta – prócz mnie i Willa – przytakiwała jej głowami, to miałam nieodparte wrażenie, że nas obserwowali.

– Nie spodziewałam się ciebie w takim miejscu. – Upiłam nieco drinka, przyglądając się sąsiadowi spod przymrużonych powiek.

– Czyżbym nie pasował do klubu? – zapytał wprost, czym mnie kompletnie zaskoczył. – Jestem za wysoki? Za dobrze zbudowany? A może wprost przeciwnie? – Will uśmiechnął się nagle, co uczyniło z niego jeszcze bardziej atrakcyjnego mężczyznę. – Informatycy nie wychodzą z domu?

– Właśnie miałam powiedzieć, że czegoś mi tu brakuje. Twojego laptopa – dopowiedziałam, kiedy zmarszczył brwi w oczekiwaniu na jakieś wyjaśnienie. Oczywiście żartowałam. Nie miałam tego naprawdę na myśli. Will zaczął się śmiać.

– Powinienem wrócić po niego? – spytał zaczepnym tonem. Naprawdę mnie dzisiaj zaskakiwał. Myles zdążył wrócić do stolika z nową dostawą alkoholu. Podał Willowi jego whiskey.

– Dzisiaj ci daruję. Chociaż nie powiem, jakoś dziwnie bez niego wyglądasz – dodałam.

– No proszę, kogo tu mamy… – Padły słowa z ust dziewczyny Mylesa, Amy. Wszyscy na nią spojrzeli.

W tym momencie Will obrócił głowę w stronę, gdzie właśnie spoglądała Amy. Twarz mężczyzny nagle zastygła, uśmiech zniknął.

– Ja pierdolę… – powiedział, co wprawiło mnie w osłupienie.

Nie miałam nic przeciwko przekleństwom, ale pierwszy raz usłyszałam je z ust Willa. Szybko przeniosłam wzrok tam, gdzie on patrzył i dostrzegłam zbliżającą się do naszego stolika parę.

– Kochanie… – odezwał się Myles do swojej partnerki. – Czy możesz mi powiedzieć, co Damon i Anna tutaj robią? – spytał, przyglądając się jej uważnie.

– Rozmawiałam ostatnio z Anną i wspomniałam, że będziemy dzisiaj świętować w tym klubie twoje urodziny – odpowiedziała spokojnie kobieta. – Nie patrz tak, przecież dobrze wiesz…

Zmrużyłam oczy, zastanawiając się w myślach, kim była wspomniana para, skoro Will zareagował na ich obecność w tak gwałtowny sposób.

– Kotku, czy ty musisz mówić wszystkim, dokąd się wybieramy? – Myles nie wyglądał na zachwyconego, ale przybrał na twarz wymuszony uśmiech, kiedy nowi goście przystanęli przy stoliku.

– Cześć. – Mężczyzna przywitał się, przyglądając zgromadzonemu towarzystwu. – Widzę, że dołączyły do was nowe twarze. Jestem Damon, to moja dziewczyna, Anna. – Gdy wyciągnął dłoń w moją stronę, odwzajemniłam gest.

– Abigail.

Wymieniłam uściski z parą. Zauważyłam, że kobieta przygląda się mnie  i Willowi dość nachalnie. Skierowałam wzrok na mojego sąsiada, który miał minę, jakby pragnął kogoś zamordować. Kogoś, czyli nowo przybyłych. Zrozumiałam, iż coś jest na rzeczy, więc postanowiłam przyjść mu z pomocą.

Delikatnie wsunęłam swoją dłoń w dłoń Willa, splatając nasze palce. Kupiłam tym jego uwagę. Mrugnęłam do niego porozumiewawczo. Czułam, jaki jest spięty. Chciałam go jakoś wspomóc.

Damon z Anną usiedli tuż przy Sarah, co dawało im na nas świetny widok.

Wtedy Carter chwycił za swoją szklankę, po czym przechylił na raz jej zawartość. Alkohol zniknął w jego gardle.

– Przepraszam cię, ale muszę do toalety. – Mężczyzna spojrzał na mnie. W jego wzroku dostrzegłam furię, więc musiało być naprawdę źle.

– Oczywiście. – Posłałam mu ciepły uśmiech, puściłam jego dłoń i wstałam, żeby go przepuścić. – Tylko nie pozwól mi długo na siebie czekać – mruknęłam.

Will skinął głową, po czym się oddalił w kierunku łazienek. Ja usiadłam z powrotem.

Musiałabym niedowidzieć, by nie spostrzec, że przy stoliku oprócz Amy i Sarah nikt więcej nie okazał pozytywnych emocji w związku z pojawieniem się niespodziewanych gości.

– Dawno nie widzieliśmy się wszyscy razem – odezwał się Damon, przerywając krępującą ciszę.

– No cóż… – Matt zerknął przelotnie w jego kierunku. – Wcale, a wcale nie tęskniłem.

– Matt – wtrącił Myles.

– No co? – spytał jego przyjaciel, przybierając kpiący wyraz twarzy. – To twoje urodziny, Myles. Nie ja muszę udawać miłego – burknął.

– Jak zwykle czarujący. – Tym razem Anna zabrała głos. – Wcale nie musisz być dla nas przesadnie miły. Ale mógłbyś zachowywać się jak cywilizowany człowiek.

– No bo kurwa jebnę! – Matt posłał jej wrogie spojrzenie. – Specjalistka mi się odezwała. – Mężczyzna upił spory łyk wódki z red bullem. – Ok. Co słychać, kochana Anno? Jak twój cudowny związek z Damonem? Już uwiliście sobie gniazdko? Zdążyłaś go zdradzić? Czy nie przedstawił ci reszty swoich przyjaciół, żebyś nie miała w czym wybierać? – Osłupiałam, słysząc słowa Matta. W mig zrozumiałam całą sytuację. Dopiero teraz pojęłam, dlaczego Will zareagował tak gwałtownie.

– Matt, to nie jest odpowiedni moment na takie rozmowy… – Myles usiłował powstrzymać kumpla, ale bezskutecznie. Matt nie chciał przestać.

– Nie potrafisz się opanować w dniu urodzin przyjaciela? – Damon zwrócił się do Matthew. – Przyszedłem, bo chciałbym, żeby było jak dawniej.

– Hahaha! Ćwiczysz z Anną do kabaretu, czy jak? – Matt ewidentnie nie przejmował się tym, co wypada, a co nie. – Nie zauważyłem, żebyś pohamował się przed ostudzeniem własnego popędu. Więc mnie nie pouczaj. I nie ma nawet cienia szansy, żeby było jak dawniej. Głównie dzięki tobie oraz twojej kochance.

– Jak widzę, tylko ty wciąż wracasz do tego tematu. Will – zdaje się – już zapomniał o całej sprawie. Znalazł sobie nową dziewczynę. – W tym momencie Damon spojrzał centralnie na mnie.

– Akurat tu miał wyjątkowe szczęście. – Matt nagle uśmiechnął się szeroko. – Abbie jest dla niego idealną partnerką. Przede wszystkim zna pojęcie wierności oraz prawdziwej miłości. Nie tylko tej do zawartości portfela.

– Na nas już pora. – Anna wstała, patrząc wyczekująco na swojego chłopaka. Jej twarz ściągnęła się w gniewie. Słowa przyjaciela Willa musiały nieźle ugodzić jej dumę. Czy współczułam tej kobiecie? Absolutnie nie.

– Dajcie spokój. Matt będzie już grzeczny, prawda? – Myles trącany łokciem przez swoją dziewczynę, zareagował na tę wymianę zdań.

– Dopiero się rozkręcałem. Masz szczęście, że dzisiaj są twoje urodziny. Niech to będzie mój prezent dla ciebie, Myles – odpowiedział chłopak, po czym zamilkł.

Atmosfera zrobiła się napięta. Wtem dostrzegłam, że Will wraca do naszego stolika. Gdy usiadł, widząc, że Damon i Anna jeszcze nie opuścili towarzystwa, chwycił za szklankę Matta i znów wypił wszystko jednym haustem.

 

 

Ponieważ to ostatni odcinek przed świętami, to ja chciałam życzyć Wam wszystkim Wesołych Świąt, pełnych miłości (dużo, dużo tej miłości) oraz zdrówka, żeby były siły witalne na tę miłość 😀 Buziaczki 🙂 A za tydzień bonusowy, podwójny odcinek 🙂

Jo Winchester

 

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    O kw! No to mnie zaskoczyłaś…🤔
    Znów jadę w punktach:
    1. Wódka z red bullem – to jest morderstwo ale wchodzi jak złoto! 🤦‍♀️🤷‍♀️ mogłabym iść z Mattem na imprezę… zdecydowanie byłoby ciekawie 😈
    2. Matt to chyba mój ulubiony bohater drugoplanowy 🤘 nie przebierał w słowach…No i prawidłowo! Należało się i Damonowi i Annie 😈 A skoro o nich mowa…
    3. Mają tupet oboje 🙄 mogli sobie darować… A może Matt da Damonowi w pysk? A Anna wyjdzie z drinkiem na głowie? Tylko szkoda tej wódki z red bullem na taką picze…🤔
    4. Co do zachowania Abbie to odważna jest. I to bardzo 😂 poluje na tego biednego Willa 😂
    5. Will za to jak zawsze czarujący…tu nie będę się rozpisywać 🤷‍♀️

    Mam nadzieję, że akcja w klubie nie jest jeszcze skończona? 😂 czuje niedosyt … więcej Jo! WIECEJ!

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Łoooo ludzie 😂Uwielbiam Twoje punktowe komentarze 😂A więc tak :
      1.Tak, wiem coś o tym. Raz spróbowałam. Następny dzień to po prostu… Lepiej nie mówić 🤦‍♀️
      2. A ja nie mogę się zdecydować. U mnie to chyba będzie Jake z “Zacznijmy od nowa”, ale on dopiero się pokaże. Matta też uwielbiam, jest bardzo bezpośredni i nie pierdzieli się, jeśli chcesz coś komuś przekazać 😈 Myślę, że się z nim zakumplujesz😂
      3. Tupet to mało powiedziane. Zrobili największe świństwo Willowi i myślą, że jak minie trochę czasu, to wszystko wróci do normy. Wódki nie będziemy marnować, PAT 😈
      4. Abbie jest… Bardzo żywiołowa. Można powiedzieć, że nie ma dla niej rzeczy niemożliwych 😈 Pytanie, czy po Willa też uda jej się sięgnąć? 🤔
      5. Will… Nie masz pojęcia, jak fajnie mi się go tworzyło 😎W przyszłych planach mam jeszcze jednego zawodnika, który również będzie nieśmiały 😂Ale może skupie się na obecnie pisanym tekście 😂
      Nie, akcja w klubie będzie jeszcze za tydzień 😈😈😈I dopiero wtedy się zadzieje. Jesteś na to gotowa, PAT??? 😈😂😂😂
      Merry Christmas, moja droga 😘⭐☃️🎄

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Ej ale impreza po wódce z red bullem jest przednia! 😂🙋‍♀️ przynajmniej ja się bawię świetnie 😂 wait, what? Muszę poznać kawalera Jake’a w takim razie ASAP! 😎 kij im w oko… mam nadzieję, że już więcej się nie pojawią 🤔
        Jo… jakoś nie widzę, że kończysz opowiadanie słowami: niestety Abbie nie udało się poderwać Willa. Było fajnie, próbowała ale to koniec.😂✌
        Nowy nieśmiały bohater… dżizas jak ja to zniose 🤷‍♀️ masz już dla niego jakieś imię?😈
        Wyjaśnijmy sobie teraz coś koleżanko… gotowa to ja jestem od urodzenia 😈✌ so..bring it on, baby! 🤘
        Dla Ciebie również Wesołych Świąt! 🎄

      • Jo Winchester
        |

        Oj przednia, bardzo szybko można się rozkręcić 😁 Zobaczysz za tydzień, jak Willa rozkręciło 😂
        Kawaler Jake będzie bodajże w 4 części i od razu będziesz mogła się przekonać, jaki to typ człowieka 😂
        Co do Anny i Damona… Może na razie nie poruszajmy ich tematu… Ok?
        Ty mnie nie prowokuj😂Bo ja jestem w stanie napisać tekst na nowo 😂
        Taaaaaak, mam. David 😈Bardzo mi się spodobało ostatnio to imię 😂
        No to ja zobaczę, czy jesteś taka gotowa 😂

      • P
        PAT - Adwokat Diabła
        |

        Matko Jo, co ty zaserwowałaś biednemu Willowi 😂 jakiś rollercoaster wyczuwam 😂 ok to zmień opowiadanie i utop Annę i Damona…😀 zakończenie zostaw bez zmian bo wiem, że happy end murowany… (tak tak, nie zrobisz mi tego i nie zaserwujesz kolejnego dramatu emocjonalnego 😂) ooo…David … bardzo lubię to imię ! Mam brata Dawida więc może dlatego 🤔 zdradzisz coś więcej o nim?? 😈

      • Jo Winchester
        |

        Will musi swoje przeżyć, choć – moim zdaniem – Abbie i tak jest dla niego delikatna 😈 Poza tym ona mu jeszcze pomoże… Ale nie zdradzę jak 😂
        Utopić Annę i Damona… Wielce kusząca propozycja 😈😂 Pomyślę nad tym, PAT, pomyślę 😂😂😂
        PAT, czy ja dozyje dnia, że nie będziesz mi wypominać Granicy? 🤔🤔🤔
        Pozdrów brata ode mnie 😂
        Lat 30 kilka, wysoki, blondyn 😂Potrzebujesz wiedzieć coś jeszcze? 😂

  2. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Ale akcja. Na miejscu Abby przypadkiem wylalabym coś na Anne ale w sumie szkoda drinka 😂. Will może dzięki tej sytuacji ogarnie się i zabierze się za Abby i z nią stworzy udany związek, w którym zapewne dzięki Tobie nie zabraknie emocji i pikanterii 👍🤣
    No i oczywiście życzę Ci Wesołych świąt i kolejnych ciekawych pomysłów 😘🎁🎄

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dzieje się 😂 Dokładnie, moja droga, szkoda drinka 😂Zdradzę Ci pewien sekret 😎Abbie jeszcze rozprawi się z Anną. Nie powiem jak i kiedy, ale to pomysłowa kobieta 😈Will… Powoli zaczyna dochodzić do pewnych wniosków, tylko nie wiadomo, co postanowi 🙂Przynajmniej już wiesz, dlaczego jest, jaki jest 🙂
      Dziękuję i Tobie również życzę Wesołych Świąt 🎄😘😘

      • A
        Asia
        |

        Ale maja tupet 🤨 ale tacy przyjaciele jak Matt to prawdziwy skarb ☺️ Mógłby im to jeszcze bardziej dosadnie uświadomić bo domyślam się, ze Damon jest ich byłym przyjacielem, wiec dotyk dłoni czy w tym wypadku „pieści” nie był by mu jakis bardzo obcy. A zapewne skuteczny 😁

      • Jo Winchester
        |

        Oj mają, mają 😈 Liczą na szczególne względy, które nie należą im się w żadnym wypadku. Matt to taki przyjaciel, który skoczyłby za Tobą w ogień😂 Will nie mógł lepiej trafić 🙂Ten dotyk pięści… Z pewnością się przyda 😁

  3. K
    Karo
    | Odpowiedz

    ” Jestem za wysoki? Za dobrze zbudowany? A może wprost przeciwnie?” uwielbiam Willa…ten to wie zawsze co ma powiedzieć! 😉 w sumie dziś także spodobał mi się MATT nie muszę mówić jak cenny jest jako przyjaciel… od razu wprost wyłożył kawę na stół jak bardzo gardzi nową LOVE ANNY! hih biedny Will chyba alkoholu dla niego nie wystarczy… nie wiem jak inni czytelniczy ale ja węszę nadchodzące BOOM… czyt. nagły zwrot akcji… 🙂

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Powiedzmy, że Will czasami potrafi zazartowac, nawet w obecności Abbie, która wciąż go oniesmiela. Idzie mu coraz lepiej, a jeszcze dodaj sobie do tego trochę alkoholu… Co Ci wyjdzie? 🙂
      Matt to bardzo bezpośredni mężczyzna i przyjaciel. Nie pierdzieli się w tańcu i z ludźmi, którzy zawiedli jego bliskich.
      Alkohol to bliski kumpel Willa na tej imprezie.
      Sama zobaczysz, czy będzie boom, czy go nie będzie…

Napisz nam też coś :-)