Uwierz we mnie (IX)

with 24 komentarze

Rozdział 9

ebook romantycznyJak tam po świętach obżartuchy moje? 😛 Mam nadzieję, że wszyscy cali i zdrowi. Zgodnie z obietnicą przedstawiam zwycięzcę, który otrzyma ode mnie drugi oraz trzeci rozdział "Zacznijmy od nowa". Najbliżej była PAT - Adwokat Diabła z odpowiedzią 765 stron. W tym roku wyklikałam około 800 stron, licząc teksty, które póki co nie zostały nigdzie opublikowane. PAT, gratulacje 😉 Na Twoją pocztę wyślę linki udostępniające te części z mojego dysku google 🙂

A dla wszystkich podwójna porcja  "Uwierz we mnie". I piosenka, którą Will wykona w tym rozdziale 😂😂😂Papa Roach - Periscope

Stary, właśnie zapiłeś whiskey moją wódką z red bullem! – Oczy Matta mało nie wyskoczyły z orbit, kiedy odstawiałem pustą szklankę na stolik.

Usiadłem, a Abbie na powrót przytuliła się do mego ramienia. Byłem jej z tego powodu wdzięczny, a jednocześnie czułem się głupio, iż została świadkiem takiego zajścia.

Zamknij się! – warknąłem, chociaż przyjaciel nie był niczemu winien. To nie on zaprosił tutaj Annę i Damona. Że też mieli czelność się pojawić.

Skarbie… – Abbie delikatnie chwyciła dłonią mój podbródek, abym na nią spojrzał. – Chcę iść do baru. Mam ochotę na kilka shotów.

Wedle życzenia. – Poczułem nieznaczną ulgę, że nie będę musiał tutaj siedzieć. Co prawda zawsze mogłem wyjść z klubu, ale… Ale trwały urodziny mojego przyjaciela. Może Myles by się nie pogniewał, jednak nie chciałem robić mu przykrości. Zamierzałem wrócić do stolika, kiedy Damon i Anna pójdą sobie.

Ja również się przejdę. Chciałbym wyszaleć się w tańcu. Sarah, nie miałabyś ochoty mi towarzyszyć? – spytał Matt koleżankę Abigail.

Bardzo chętnie. – Dziewczyna wstała, pozwalając mojemu kumplowi poprowadzić się na parkiet.

Ruszyłem z Abbie w stronę baru. Kobieta chwyciła mnie za dłoń, co powodowało rozproszenie mojej uwagi, ale w końcu odgrywaliśmy  parę. Znalazłem dla nas miejsce i moja sąsiadka wsunęła się na hoker. Ja zająłem drugi.

Dwie tequile proszę – krzyknęła do barmana. – Mam nadzieję, że lubisz tequile, Will? – Abigail spojrzała na mnie. Poczułem się jak kretyn. Powinienem jej teraz wszystko wytłumaczyć.

Lubię. Abbie, posłuchaj mnie… – zacząłem, ale nie miałem pojęcia, co powiedzieć. „Abbie, to była moja dziewczyna i jej nowy chłopak, którego kiedyś nazywałem najlepszym przyjacielem? Poszli ze sobą do łóżka, a ja zostałem na lodzie?”

Will. – Kobieta przemówiła spokojnie. – Nie musisz nic wyjaśniać. Jeśli nie chcesz o tym rozmawiać, nie mam nic przeciwko. Pomogłam ci tak samo, jak ty wsparłeś mnie przy Ricku. Sam zdecydujesz, czy opowiesz mi o tym w przyszłości.

Dziękuję – odparłem po kilku sekundach. Byłem jej cholernie wdzięczny.

Zamiast dziękować, po prostu się ze mną napij. – Uśmiech rozjaśnił twarz Abbie.

Przyjrzałem się mojej towarzyszce uważnie już drugi raz tego wieczoru. Wyglądała ślicznie w złotej sukience, z ustami podkreślonymi czerwoną szminką oraz rozpuszczonymi włosami. Zresztą dla mnie zawsze była śliczna.

Wręcz marzę o tym. – Chwyciłem za kieliszek i wlałem całą jego zawartość do gardła. – Nie chcę wracać do stolika. – Nie było sensu udawać, że jest inaczej.

Przecież nie musimy tego robić. Mam inną propozycję – mruknęła Abbie, kiwając na barmana, aby powtórzył zamówienie.

Jaką? – spytałem. Jeszcze się nie rozchmurzyłem, chociaż powoli czułem zbawienne działanie alkoholu.

Wypijemy jeszcze po jednym shocie, a później pójdziemy na parkiet. – Moja sąsiadka uśmiechnęła się tak, że poczułem dreszcze na karku. Nie powinienem tak na nią reagować.

Zgoda. – Gdybym był całkiem trzeźwy, Abbie nie udałoby się uzyskać mojego przyzwolenia. Ale nie byłem, więc hamulce zaczęły puszczać.

Wspaniale. – Moja partnerka ucieszyła się i wyglądało to na szczerą reakcję. Dziewczyna była taka naturalna w swoim zachowaniu, a także mądra. Przecież w lot pojęła, co się działo przy stoliku i ruszyła mi na pomoc. – Idziemy? – Zsunęła się ze stołka, a ja zagapiłem się na jej długie nogi. Szybko przeniosłem wzrok do góry, na twarz Abbie. Przez chwilę mi się zdawało, że kąciki ust kobiety powędrowały do góry.

Idziemy. – Odstawiłem na blat pusty kieliszek, po czym chwyciłem dłoń, którą Abigail wysunęła w moją stronę.

Chociaż dzięki alkoholowi czułem się nieco swobodniej, to nie zdołałem rozluźnić się do końca. Dodatkowo bliskość Abbie na mnie działała, jednak prędzej podpisałbym pakt z diabłem, niż przyznałbym się do tego na głos.

Nie miałem do czynienia z żadną kobietą od czasów Anny. A teraz zgodziłem się tańczyć z sąsiadką. Niby nic wielkiego, ale trochę mnie to stresowało. Aczkolwiek pozwoliłem, by Abigail objęła mnie za szyję i przylgnęła do mojego ciała.

Powtarzałem sobie w myślach, że wszystko jest w porządku, ale to nie działało tak, jakbym tego chciał. Przez cały czas byłem spięty. Rozpoczęła się jakaś piosenka, a ja czułem, jakbym miał kij w dupie.

Rozluźnij się, Will – wyszeptała Abbie tuż przy moim uchu. – My tylko tańczymy. Masz się poczuć lepiej. Daj się ponieść muzyce. – Roześmiała się, jakby rozbawiona tym, co przed chwilą powiedziała.

Przecież tańczę… – mruknąłem, ale bez większego przekonania. Zaczynałem być zły również na siebie.

Wczuj się w rytm – kontynuowała Abbie. – Chyba nie chcesz dać im satysfakcji z zepsucia ci tak miłego wieczoru? – spytała, a ja wtedy spojrzałem na nią.

Nikomu jej nie daję – skłamałem.

Doprawdy? – Dziewczyna sunęła ze mną powoli. Jej bliskość wciąż nie sprzyjała temu, bym się bardziej rozluźnił. Gdy nagle zaczęła się o mnie ocierać, niemal przystanąłem w miejscu. – Właśnie na nas patrzą – wyjaśniła, spoglądając mi w oczy. – Pozwól, że urządzę dla nich mały pokaz.

Pokaz? – powtórzyłem. Wziąłem głęboki oddech, kiedy poczułem jej biust na swojej klatce piersiowej, a biodra Abbie tuż przy moich. Musiałbym być ze stali, żeby mnie to nie ruszyło.

Przyłącz się do mnie, Will – mruknęła zmysłowym głosem. – Mam wszystko pod kontrolą. Damon i Anna przekonają się, że możesz szybko wymazać ich obecność z pamięci.

Zamyśliłem się nad jej słowami, nie przestając tańczyć i pozwalając Abigail, aby ocierała się o mnie. W głowie miałem chaos, a ciało nie chciało mnie słuchać i wyluzować.

Na szczęście piosenka dobiegła końca.

Myślę, że nie obejdzie się bez jeszcze kilku shotów – zasugerowała Abbie, uśmiechając się delikatnie.

Podoba mi się twój pomysł. – Nigdy nie piłem tak dużo jak dzisiaj, ale naprawdę tego potrzebowałem.

Więc chodźmy. – Dziewczyna pierwsza zeszła z parkietu, ja za nią.

Stary, mam nadzieję, że mogę się z wami napić. – Matt pojawił się znikąd, obok niego stała koleżanka, z którą Abbie zagościła przy naszym stoliku na początku imprezy.

Bar jest dla ciebie otwarty – odparłem. – Ja się stąmtąd nie ruszę zbyt wcześnie.

Rozumiem cię bez słów. – Matthew pokierował swoją towarzyszkę i już w czwórkę wybraliśmy się na następną kolejkę. – Chociaż widzę, że niewiele już potrzebujesz do przybicia gwoździa.

Jeśli tak dalej pójdzie, będę musiała odtransportować Willa do łóżka – odezwała się Abigail. – Ja na razie podziękuję za alkohol. Chciałabym chwilę odetchnąć. Ktoś powinien być trzeźwiejszy.

Żebyście w nim razem nie wylądowali – odezwał się mój przyjaciel, wybuchając głośnym śmiechem. Sarah mu zawtórowała, a Abbie… Abbie jego wypowiedź pominęła milczeniem.

Martw się o siebie i swoje towarzystwo. – Zgromiłem kumpla wzrokiem, jednak Matthew nic sobie z tego nie zrobił. W trójkę sięgnęliśmy po kieliszki. Moja sąsiadka wzniosła toast sokiem.

Mamy się bardzo dobrze, prawda, Sarah? – Matt objął dziewczynę, która zaczęła chichotać. Znałem go, więc wiedziałem, iż istniało duże prawdopodobieństwo, że ta dwójka spędzi tej nocy ze sobą kilka gorących godzin. – Swoją drogą, Will… Nie wiedziałem, że nagle straciłeś zdolność normalnego poruszania się w tańcu. To, co tam odprawiałeś, bardziej przypominało ruchy Robocopa.

Stary, zejdź ze mnie! – warknąłem. Czasami dopadała mnie ochota, by udusić tego gada.

Napij się, Will. Będziesz łatwiejszy! – Matt zwiększył dystans między nami, by znaleźć się poza zasięgiem ewentualnego uderzenia. – Oj, żartuję. Więc jak, po jeszcze jednym shocie? – zaproponował. Już czułem, jak alkohol krąży w moim krwioobiegu. Byłem blisko stanu upojenia.

Ostatni.

Kto nie zna moich przyjaciół, ten nie wie, że gdy mówi się ostatni, dla nich to wcale nie oznacza końca. Zapomniałem o tym i dałem się jeszcze namówić na trzy kolejki.

Nie byłem ułomkiem, musiałem wlać w siebie potężną dawkę alkoholu, żeby się upić. I tak było dzisiaj. Zanim Abigail do nas dołączyła, zdążyłem wypić trzy duże whisky. Później przestałem liczyć, ale tempo spożywania też zrobiło swoje.

Dlatego kiedy wstałem z hokera, zanotowałem ze zdziwieniem, że moje ciało stało się dziwnie rozluźnione. Jeszcze nie tak dawno temu było zupełnie inaczej.

Wtedy DJ włączył piosenkę, którą zawsze lubiłem, a mianowicie Papa Roach – Periscope. Od razu poczułem zapał do tańca. Spojrzałem na Abigail z uśmiechem. Cholera, byłem bardziej śmiały. Spodobał  mi się obecny stan.

Pan prosi. – Uśmiechnąłem się czarująco. Nie zwróciłem większej uwagi na Matta, który chichotał z boku.

Mam wrażenie, że teraz taniec sprawi ci mniej problemów – rzekła Abigail. Pozwoliła, bym objął ją w pasie, a następnie poprowadził wśród inne pary.

Nigdy mi nie sprawiał… – wymruczałem jej wprost do ucha. Nie odczuwałem poprzedniego skrępowania, wręcz przeciwnie. Wreszcie podobała mi się bliskość z sąsiadką. – Lubię twoje imię, Abigail… Abbie. – Sunęliśmy wolno w zmysłowym tańcu. Położyłem dłonie tuż ponad jej pośladkami.

Chyba jesteś pijany. – Kobieta uśmiechnęła się do mnie szeroko.

Ja? – spytałem. Robiło mi się coraz bardziej błogo. Klub, z którego jeszcze godzinę temu chciałem uciekać, nagle stał się bardzo przyjemnym miejscem. – Skarbie, tylko ci się wydaje. Potrzeba morza alkoholu, żeby upić Willa. – Naprawdę byłem pijany, pomyślałem, skoro zaczynałem mówić o sobie w osobie trzeciej. Po czym powiedziałem to na głos.

Chcesz wracać do mieszkania? – spytała dziewczyna, przyglądając mi się uważnie. Pokręciłem głową przecząco. Wcale nie miałem ochoty na powrót.

A czy wyglądam, jakbym tego potrzebował? – Objąłem mocniej Abigail. Ta dziewczyna bardzo mi się podobała. Już miałem wyrazić swoją myśl na głos, gdy Abbie pierwsza zabrała głos.

Will, przygotuj się teraz… – A później mnie pocałowała.

***

Im więcej alkoholu Will wlewał w siebie, tym bardziej się rozluźniał. Nie do końca chodziło mi o to, by załatwił się na amen, ale jeśli potrzebował takiej dawki, nie miałam zamiaru protestować. Sama sporo wypiłam, chociaż nie tyle, co mój seksowny sąsiad.

Współczułam mu, że w dniu urodzin przyjaciela musiał zmierzyć się z byłym kumplem i eks dziewczyną, którzy go zdradzili w naprawdę ohydny sposób. Teraz w pełni rozumiałam dystans, który Will okazywał, gdy byliśmy razem. Jego nieśmiałość nieśmiałością, ale zdrada, której padł ofiarą, odcisnęła na nim piętno.

Jakoś specjalnie nie zaskoczyły mnie spojrzenia Anny, które nam rzucała, gdy byłam z Willem na parkiecie. Z loży miała na nas doskonały widok. Kiedy znowu poszliśmy tańczyć i Will stał się bardziej śmiały, zauważyłam, że niechciane towarzystwo wreszcie wstaje, opuszczając Mylesa oraz Amy.

Aby trafić do wyjścia, musieli przejść nieopodal mnie i Willa. Zerknęłam na nich, kiedy kierowali się w naszą stronę. Przez sekundę lub dwie mój wzrok skrzyżował się ze wzrokiem Anny. Wtedy podjęłam szybką decyzję.

Will, przygotuj się teraz… – powiedziałam do niego, po czym objęłam dłońmi twarz mężczyzny i przysunęłam się, aby go pocałować.

Nic nie było w stanie przygotować mnie na to, co poczułam, gdy dotknęłam ustami jego miękkich warg. Will smakował alkoholem, co teraz w ogóle mi nie przeszkadzało. Smakował również prawdziwym facetem.

Musiałam go zaskoczyć, w dodatku był zamroczony po spożyciu sporej ilości trunków, bo nie odpowiedział na pocałunek. Nie od razu. Kiedy nagle rozchylił usta, po czym wysunął swój język, zadrżałam. Nie całowałam się po raz pierwszy w życiu, ale przy Willu poczułam coś niesamowicie przyjemnego.

On pierwszy odsunął się ode mnie, a następnie spojrzał z szerokim uśmiechem. Przez krótką chwilę zapomniałam, co się wokół nas dzieje.

Jesteś niegrzeczna, Abigail… – wymruczał tak seksownym głosem, że  kolana mało się pode mną nie ugięły. Pomyślałam, że alkohol musiał wyzwolić w nim wszelkie pokłady śmiałości, bo na trzeźwo na pewno by się tak nie zachował.

Tak, Will. Jestem. – Nie było sensu wyjaśniać mu w tym momencie, z jakich pobudek go pocałowałam. Zresztą wciąż byłam zaskoczona, że zareagowałam na to z takim entuzjazmem. – Jak się czujesz? – spytałam, widząc jego mętny wzrok.

Fantastycznie! Czuję moc, Abbie! – Mężczyzna zaczął chichrać, co tylko mnie przekonało, że alkohol coraz szybciej przejmował nad nim kontrolę.

Może wrócimy do stolika? – zaproponowałam. Rzut okiem potwierdził, że mieliśmy już wolną drogę do loży. Anna i Damon wyszli.

Pójdę za tobą wszędzie, niczym wierny piesek… – Aż spojrzałam na Willa, kiedy wspomniał o tym. Nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem.

Chyba jednak pojedziemy do mieszkania. Powinieneś się położyć. Zapytam Matta, czy mi z tobą pomoże – zawyrokowałam.

Will oparł się o mnie, co pozwoliło się domyślić, że niedługo może zaniemóc. A sama sobie nie dam z nim rady.

I want to feel your wreckage, it’s a firestorm… – Will zaczął śpiewać piosenkę, do której jeszcze niedawno tańczyliśmy.

Pokierowałam go do loży, gdzie już siedzieli Matt, Sarah oraz Myles z Amy. Przyglądali się nam z uśmiechami, mogącymi mi wiele powiedzieć. Jednak nie zwracałam na nie większej uwagi. Miałam teraz ważniejsze zadanie.

Matt, pomożesz mi odwieźć Willa? Obawiam się, że potrzebuję pomocy. – Spojrzałam na kumpla Williama, który puścił mi oczko.

I’m falling like a loaded weapon in your arms… – kontynuował Will, nie zwracając na nas większej uwagi.

Już się załatwił? – spytał Myles, przyglądając się pijanemu przyjacielowi. – Szybko.

Przepraszam cię. To moja wina. Ja go namówiłam na shoty. Za dużo ich wypił– próbowałam wyjaśnić, bo nie chciałam, żeby był zły na Willa.

Daj spokój. Dobrze zrobiłaś, że go stąd odciągnęłaś. Pomożemy ci zabrać naszego zdechlaka do jego mieszkania. – Myles chciał wstać, ale Matt spojrzał na niego wymownie.

To twoje urodziny, zostajesz w klubie. Ja pomogę Abbie, a później wrócę tu z powrotem. Sarah, zechcesz ze mną pojechać? – spytał kobietę, która była już pod jego całkowitym urokiem. Coś mi się wydawało, że po „zakochaniu” w Davidzie nie pozostał żaden ślad.

Jasne – odpowiedziała Sarah.

Will, śpiewaku operowy, jedziemy! – krzyknął mu Matt do ucha, aż William się wzdrygnął.

Paranoid it might be reckless, no matter what I sayyyyy…. – Mój towarzysz chyba sobie przypomniał, że powinien dalej śpiewać. – Co się dzieje? – Spojrzał na nas, ale było widać, że coraz mniej kontaktuje, a łączność mogła zostać w każdej chwili przerwana.

Będziesz umilał jazdę kierowcy taksówki. Wstawaj, draniu! – Matt objął kumpla z jednej strony, ja z drugiej.

Do zobaczenia, Abbie. – Myles pomachał nam na do widzenia, tuląc Amy do siebie drugą ręką.

Will wziął sobie do serca słowa przyjaciela i faktycznie urozmaicał czas kierowcy, który wiózł nas do mieszkania. Matt się z niego naśmiewał, namawiając go do większych głupot, a ja tylko wznosiłam oczy do góry.

Gdy wreszcie dotarliśmy pod mieszkanie Williama, nasz pijany towarzysz stwierdził, że Matt psuje mu atmosferę, cokolwiek by to miało znaczyć.

Abbie, poradzisz sobie z nim? – spytał Matthew, kiedy stanęliśmy pod mieszkaniem jego kumpla.

Chyba że się po drodze przewrócimy – zażartowałam.

Romeo, nie zawiedź mnie! – Matt poklepał Willa po ramieniu, po czym pociągnął Sarah za siebie i oddalili się w kierunku windy. Wcześniej też z niej skorzystaliśmy, gdyż mieliśmy obawy, iż Carter może nie podołać schodom.

Will, idziemy – odezwałam się do niego, gdy przymknął oczy, będąc opartym o ścianę. – Will…

No przecież idę – odpowiedział, po czym chciał ruszyć prosto na ścianę naprzeciwko. Zdążyłam go powstrzymać, nim zrobiłby sobie krzywdę.

Tędy. Wyciągnij klucze. – Jego zachowanie mnie bawiło. Jednocześnie zaczynałam mu współczuć. Rano będzie miał kaca wielkiego jak melony w markecie.

Nie dam rady – westchnął ciężko.

Will, musimy wejść do twojego mieszkania. Wyciągnij klucze – poprosiłam jeszcze raz.

Mam je… o tu! – Palcem próbował wycelować w lewą kieszeń, ale trafił idealnie na swoje krocze. – Zsunęły się?

Będzie ciężko – mruknęłam pod nosem.

Nie, Abbie. One nie są ciężkie… – wybełkotał, aż na niego spojrzałam.

One? – powtórzyłam.

Noooo, one… Piłeczki – dodał, uśmiechając się niczym dziecko, które coś spsociło.

Will, stój grzecznie. Spróbuję wyciągnąć te klucze. – Przewróciłam oczyma i delikatne wsunęłam dłoń w jego kieszeń. Na szczęście obyło się bez większych kłopotów przy wyciąganiu.

Jakimś cudem wtoczyliśmy się do mieszkania. Cudem, gdyż Will był coraz bardziej pijany i coraz gorzej prezentowała się współpraca ze strony sąsiada.

Gdzie twoja sypialnia? – Byłam zmęczona, ale nie miałam zamiaru odpuścić.

O tam! Albo tam? – zachichotał Will, wskazując najpierw jedne, a za chwilę kolejne drzwi.

Zaraz porzucę cię na podłodze! – Oczywiście żartowałam, bo nie zrobiłabym tego naprawdę. Nie otrzymawszy żadnej odpowiedzi, po prostu ruszyłam z nim do przodu.

Niestety za pierwszymi drzwiami nie znalazłam sypialni. To musiał być gabinet, w którym Will pracował, bo pod jedną ze ścian dostrzegłam biurko.

Na szczęście udało mi się przy kolejnych. Widząc wielkie łóżko, poczułam ulgę. William coraz mocniej ciążył mi na ramieniu. Normalnie nie miałabym nic przeciwko, ale mogliśmy wywrócić się w każdej sekundzie.

Posadziłam go na środku materacu. Mężczyzna odlatywał powoli, więc musiałam go rozebrać, chociażby z koszuli i butów. Na samą myśl robiło mi się gorąco. Pochyliłam się, a następnie zaczęłam rozpinać mu koszulę. Im więcej odsłaniałam, tym bardziej drżały mi dłonie.

Abbie, weź się w garść. Zachowujesz się jak licealistka! – fuknęłam sama na siebie, ale niewiele mi to pomogło.

Kiedy rozpięłam wszystkie guziki, rozchyliłam poły materiału na boki. Zagryzłam dolną wargę, widząc piękny, męski tors, na którym dostrzegłam dobrze zarysowane, silne mięśnie. Stałam tam jak oniemiała. Marzyłam, by ich dotknąć, poczuć pod dłonią.

Ale wiedziałam, że nie mogę tego zrobić. Will był pijany, a ja… Nie chciałam czuć się jak napalona kretynka, który pierwszy raz w życiu zobaczyła nagą klatkę piersiową u atrakcyjnego mężczyzny.

Wzięłam głęboki oddech, a później do reszty pozbawiłam Williama koszuli.

Abbie? – odezwał się nagle, a ja mało co zawału nie dostałam. Obserwował mnie? Widział, jak na niego patrzyłam? – Co ty tutaj robisz?

Will? – wymówiłam miękko jego imię, chociaż bałam się, że głos mi zadrży. – Pomagam ci się położyć – powiedziałam zgodnie z prawdą.

Jesteś aniołem. Abbie…

Tak? – Buty poszły w ślad za koszulą. Dawno się tak nie zmachałam, jak teraz przy sąsiedzie.

Podobasz mi się. Bardzo mi się podobasz – mruknął, aż znieruchomiałam.

Jesteś pijany. – Nie powinnam brać tego na serio, ale było już za późno.

Mówię prawdę. Jestem śpiący.

Połóż się. – Gapiłam się na niego, sycąc oczy widokiem półnagiego mężczyzny, zbudowanego jak marzenie każdej kobiety. – Rano będziesz umierał.

Przyjdziesz mi na ratunek? – Will runął na plecy, a ja przełknęłam ślinę. Musiałam się stąd ewakuować.

Chętnie. Przyniosę ci coś na kaca – obiecałam.

Nie usłyszałam odpowiedzi. Mężczyzna zasnął, jego oddech się unormował. Z trudem powstrzymałam chęć przejechania dłonią po klatce piersiowej Cartera. Zamiast tego wzięłam narzutę, przewieszoną niedbale przez oparcie fotela. Nakryłam Willa i wyszłam czym prędzej.

Wiedziałam, że nie zasnę zbyt szybko. Nie po takim wieczorze.

 

Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

Ostatnio dodane przez

Odpowiedzi

  1. F
    Fir
    | Odpowiedz

    Dla kogoś kto jest na bieżąco z twoimi tekstami to chyba dość nietrafiona nagroda 🙈

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ale dla kogoś, kto nie jest z nimi zaznajomiony, to już tak, a ja zachęcałam wszystkich 🙂Pat była najbliżej odpowiedzi 😉

  2. M
    Monika
    | Odpowiedz

    No nareszcie nasza parka się rozkręciła, teraz to już myślę , że pójdzie im z górki 😁 trzymam kciuki i oby tak dalej 👍👍

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Abbie rozkręciła Willa 😂A później Will sam dał radę 😁 Jak im pójdzie, tego nie zdradzę 🙂Pamiętaj, że gdzieś tam kręci się Anna, Rick znowu może się pojawić 😁I mnóstwo innych możliwości 😂Masz jakieś przeczucia? 🙂

      • M
        Monika
        |

        Być może Anna i Rick wspólnymi siłami spróbują zaszkodzić Willowi i Abbie? 🤔😠. Po nich wszystkiego można się spodziewać😈 . Chociaż wierze, że nasi bohaterowie poradzą sobie z takimi osobnikami 😎💪

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dobrze, że w nich wierzysz 😂😈😈😈

  3. A
    Ania
    | Odpowiedz

    Fajnie wreszcie Will zaczyna się rozkręcać. Oby było to nie tylko po alkoholu hahah Z niecierpliwością czekam na kolejne 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Will jest nie tylko nieśmiały, ale też nieufny w stosunku do kobiet 😉On potrzebuje dużo więcej czasu niż inny facet 🙂Ale może da radę, jak uważasz? 😂

  4. X
    Xoxo
    | Odpowiedz

    Bardzo fajne jest to opowiadanie. Co tydzień czekam na ciąg dalszy ;). A miały być 2 części?

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję i cieszę się, że je lubisz 😉Tak, w tym rozdziale jest podwójna ilość tekstu. Nie było sensu rozdzielać na dwa krótsze, jeśli mogłam wrzucić jeden dłuższy 🙂

  5. X
    Xoxo
    | Odpowiedz

    Aaa widzisz hahaha 😂, no w sumie to racja żeby jeden większy zrobić. Pytanie mam, a czemu dodajesz co tydzień, a nie więcej razy? (ciekawość 😀)

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Kolejny podwójny rozdział będzie na Walentynki 😉
      Dlaczego? To już taka motylowa tradycja, że poszczególne rozdziały danego opowiadania ukazują się raz w tygodniu 🙂Tak było, jak tu przyszłam i tego się trzymam. Czasami w bonusie jest większa dawka, przy szczególnych okazjach 😁Poza tym jakbym chciała dawać częściej, to miałabym mniej czasu na napisanie kolejnego tekstu, jego korektę, itd 🙂

  6. Anonim
    | Odpowiedz

    Hmmm no tak tu masz rację, jak coś było to tak robimy i nic nie zmieniamy. Teraz rozumiem wszystko co i jak. Od bardzo dawna odwiedzam tą stronę i po prostu no mega jest, czasami ciężko wytrzymać aż tydzień 😀, ale cieszę się, że są nowe za każdym razem, aż “micha się cieszy” wtedy

  7. X
    Xoxo
    | Odpowiedz

    No tak masz rację, że trzeba wszystko ogarnąć co i jak. Powiem Ci, że od bardzo dawna odwiedzam tą stronę i po prostu jest mega 😀, aż że tak powiem “micha się cieszy” hahaha 😂 taki dreszczyk emocji jest przy tym 😀

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Cieszę się niezmiernie, że wpadasz tu co tydzień 🙂 Poza tym do czytania lektur na motylach nie brakuje 🙂Jest czym zabić czas 😁 To miała być odpowiedź do Ciebie, a opublikowało mi pod odpowiedzią do PAT 🙂

  8. P
    PAT - Adwokat Diabła
    | Odpowiedz

    Ej czekaj! Wygrałam?! Serio??? 😱 nie wierzę…😱 cieszę się! Dziękuję! 😍 dobra teraz Will… akcja w klubie mnie rozwaliła na łopatki ! Dosłownie 😂 pijany Will jest tak uroczy, że nie mogę z nim 😂straszny z niego słodziak 😂 Abbie dobrze kombinuje… bystra dziewczynka z niej 😈 mogła zostać na noc u Willa 🙊 rano przyda mu się pomoc 😂 mega mi się podoba to opowiadanie ! Uwielbiam ich obu 🙊

    Ps. PERISCOPE…Bitch 😎😎😎🤘🙏

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ano, PAT, wygrałaś 😂Byłaś najbliżej, proszę bardzo 😘
      Akcja w klubie to jedna z moich ulubionych, zwłaszcza moment, w którym Will jest już pijany 😂😂😂
      Abbie jest spostrzegawcza i do tego bardzo pomocna 😂😈A to nie koniec tej pomocy 😂
      Wyobrażasz sobie minę Willa, jak się budzi z Abbie na łyżeczkę? Zawał murowany 😂😂😂A tak głupio by było zejść z tego świata z taką dziewczyną u boku 😈
      Pat, Ty to wiesz, jak sprawić mi przyjemność po świętach 😈😈😂
      Periscope to jedna z moich ulubionych piosenek PR 🙂

  9. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Cieszę się niezmiernie, że wpadasz tu co tydzień 🙂 Poza tym do czytania lektur na motylach nie brakuje 🙂Jest czym zabić czas 😁

    • A
      Asia
      | Odpowiedz

      Się dzieje ☺️ biedny Will nie dość ze będzie go męczył kac alkoholowy to i moralny 😁 ale czasami takie wyznania poalkoholowe nadają sprawom tempa 😅

      • Jo Winchester
        |

        O ile będzie coś pamiętał 😈Wzięłaś to pod uwagę, Asiu? 😁 Tempo tempem, ale Willowi przyda się taka terapia wstrząsowa 😂

      • A
        Asia
        |

        Kochana zazwyczaj jest tak, ze jak nie chcesz czegoś pamiętać to akurat ten fragment Ci zostanie i później masz ochotę schować się pod kołdrę i nie wystawiać jej już nigdy więcej 😁 Przynajmniej ja tak mam 🙈

      • Jo Winchester
        |

        Nawet po takiej dawce alkoholu, jaką Will w siebie wlał? 😂😂😂

  10. K
    Karo
    | Odpowiedz

    Ahh ten Will… stresik go dosłownie nokautuje.. i już wiem jedno… “Rozpoczęła się jakaś piosenka, a ja czułem, jakbym miał kij w dupie” Travolta z niego nie wyrośnie 🙂 choć muszę przyznać, że w tej części odznaczył się charakterem przyjaciel Willa mówiąc…”Napij się, Will. Będziesz łatwiejszy!” BOSKIE!
    btw. widać ze Abby nie potrzebuje alkoholu by Willa oczarować… hah nie dziwota po takim eks jakiego miała… Will to całkowicie inny rozdział!
    Jak na razie aż się boje do czego abby się posunie… bo Will stoi jak uparty osioł…

    • Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Ale z Willa już jest Travolta… Przecież się chłopak rozluźnił 😈 Matt to kumpel, na którego można liczyć w każdym wypadku 😂 Podstawił go Abbie pod mieszkanie i przekazał pałeczkę w jej ręce 😂😈😂😈
      A Will… Will po alkoholu przyznał się do czegoś, do czego nie przyznałby się na trzeźwo za nic w świecie 🙄
      Abbie go zwiąże i będzie torturowała, aż się przyzna na trzeźwo 😂😂😂😂😂😂

Napisz nam też coś :-)