Uwierz we mnie (XXXI)

with 7 komentarzy

Rozdział 31

pan nieśmiały robi pierwszy krok

 

Nasze życie toczyło się powoli do przodu. Mając na myśli nasze – chodziło o mnie i o Abigail. Związek, który zapoczątkowaliśmy kilka miesięcy temu, rozkwitał. Mieliśmy lepsze oraz gorsze dni, ale zawsze potrafiliśmy osiągnąć kompromis.

Wyznaczono premierę książki Abigail. Została zaplanowana na lato, dokładniej lipiec. Kiedy Abbie mi to oznajmiła, otworzyliśmy szampana. Było co świętować. Czułem rozpierającą dumę, że mam taką zdolną dziewczynę. Żywiłem nadzieję, iż jej książka osiągnie sukces. Abbie na niego zasłużyła.

Ja z kolei dostałem kolejne zlecenie. Pewien dobry znajomy pana Dowella rozkręcał nowy biznes i szukał kogoś, kto by stworzył stronę internetową, wgrał systemy do komputerów i zajął się ich oprogramowaniem. Gdybym się sprawdził, dostałbym możliwość zajmowania się konserwacją strony oraz zabezpieczeniami przed hakerami. Czekało mnie więc sporo pracy.

Właśnie siedziałem przy komputerze, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi. To z pewnością nie była Abbie, bo ona miała klucz do mojego mieszkania, który przekazałem jej dla własnej wygody już jakiś czas temu.

– Will, jak dobrze, że jesteś! – Zdusiłem w sobie jęk, gdy na progu zobaczyłem Amandę.

Amanda mieszkała tu dopiero od trzech tygodni, a ja odnosiłem wrażenie, że o wiele, wiele dłużej. Na początku zgodziłem się poratować ją z tymi kartonami, bo poprosiła mnie o pomoc, a ja – chociaż starałem się unikać nowych znajomości, zwłaszcza z kobietami – nie potrafiłem odmówić. Liczyłem, że to była jednorazowa prośba, ale się pomyliłem.

Niestety wpadłem na celownik Amandy. Ignorowałem powłóczyste spojrzenia, które mi posyłała, puszczałem mimo uszu różne aluzje co do mojego wyglądu. Wiedziałem, że prędzej czy później to jej się znudzi. Przecież musiała mieć świadomość, że byłem zajęty.

Jak Abbie to znosiła? Najpierw żartowała sobie, że jestem taki pomocny, ale zauważyłem, iż nie była z tego powodu specjalnie zadowolona. Jednak zachowywała się grzecznie, a ja pokazywałem, że nie w głowie mi inne kobiety, kiedy byłem z nią w związku.

– O co chodzi? – Miałem ochotę dodać „tym razem”, lecz się powstrzymałem.

– Will, nie mogę wysłać e-maila. Chyba coś zablokowałam – zaświergotała Amanda, a w mojej głowie pojawiła się myśl, że biedny będzie facet, który w końcu wpadnie w jej sidła.

– Poważnie?

– Tak! Pomożesz mi? – Sąsiadka uśmiechnęła się do mnie kusząco, jeszcze bardziej eksponując swój i tak już mocno wystawiony na ludzkie spojrzenia biust.

– Chyba nie mam innego wyjścia – odparłem nieco ironicznie, wychodząc z mieszkania.

Pragnąłem załatwić tę sprawę jak najszybciej, nie wdając się z Amandą w żadne dyskusje, ponieważ musiałem wracać do pracy. Wolałem też nie prowokować jej do rozmowy, bo jeszcze zinterpretowałaby to na swój sposób. A mnie nie o to chodziło.

– Naprawdę jesteś wspaniały – rozgadała się dziewczyna, kiedy wkroczyłem do salonu. – Nie wiem, co bym bez ciebie zrobiła. Cieszę się, że jesteś moim sąsiadem.

– I po problemie – powiedziałem, ignorując kolejne komplementy na swój temat.

– Słucham? – spytała zaskoczona.

– Możesz wysyłać maile. Wystarczyło nacisnąć dwa klawisze. Wracam do siebie. – Ruszyłem do wyjścia.

– Może napijesz się kawy? Kupiłem też ciasto. Chciałabym ci się jakoś odwdzięczyć. – Amanda nie dawała za wygraną, podążając za mną.

– Nie mogę. – Wyszedłem na korytarz w momencie, gdy Abbie otwierała swoje mieszkanie.

– Wracasz z pracy? – spytała Amanda, zwracając się do niej.

– Jak widać. – Moja kobieta odwróciła się w naszą stronę i zmierzyła sąsiadkę spojrzeniem. – W czym tym razem pomagał ci Will? – Dziewczyna skupiła swój wzrok na Amandzie, która zdawała się nie zwracać na nic uwagi.

– Och, Will jest cudowny. Właśnie mu mówiłam, jak bardzo się cieszę, że mieszka naprzeciwko. Nie mogłam wysłać e-maila – powiedziała to takim tonem, jakby stało się coś strasznego.

Podszedłem do Abbie. Wolałem odsunąć się od potencjalnego zagrożenia, jakim była blondynka.

– W istocie, masz ogromne szczęście – odpowiedziała Abbie.

– Prawda? Will to skarb, nie facet.

– Kiedy odkryłaś tę tajemnicę? – Usłyszałem ironię w głosie ukochanej.

Moja dziewczyna wyglądała na złą. Pomyślałem, iż mogłem darować sobie kolejną sąsiedzką przysługę. Ale z drugiej strony już na tyle poznałem Amandę, by zyskać pewność, że nie da tak łatwo za wygraną. Potrafiła być bardzo namolna.

– Zabawna jesteś, słodziutka. – Blondynka roześmiała się, aż miałem ochotę zatkać uszy przed jej piskliwym głosem. – Will to istna złota rączka. W sumie nigdy was nie pytałam… Jak się poznaliście?

– Pomogłem Abbie, kiedy miała problem z byłym chłopakiem – odpowiedziałem z uśmiechem, przypominając sobie pamiętny dzień.

– Naprawdę? – Amanda znów spojrzała na mnie łakomym wzrokiem, aż się wzdrygnąłem. – Jesteś szczęściarą, kochana. Aż mi szkoda, że to nie byłam ja – pisnęła, a moją dziewczynę aż zatkało z wrażenia. Mnie zresztą też. – No przecież żartowałam. – Amanda w mig zauważyła minę swojej sąsiadki.

– Wybaczcie, ale się śpieszę – syknęła nagle Abbie, wchodząc do mieszkania. – Will, czego chciałeś? – spytała, gdy chciałem podążyć za nią.

– Nie mogę wejść? – Zaskoczyła mnie tonem, którym się do mnie zwróciła.

– Mam trochę pracy. Może jutro się zobaczymy!

W pierwszym momencie zamierzałem darować sobie odwiedziny u Abbie, lecz nie lubiłem zostawiać otwartych spraw. Dziewczyna była zazdrosna i wyraźnie miała dość adorowania mnie przez Amandę. Sam czułem się osaczony przez nową sąsiadkę, aczkolwiek nie potrafiłem odmówić udzielania jej pomocy, bo nie pozwalała mi na to moja dżentelmeńska natura.

Jednak nie mogłem pozwolić, by cierpiała na tym moja kobieta.

– Kochanie, przecież muszę zainstalować ci nowy antywirus – odparłem, wymyślając argument na poczekaniu. – Zrobię to bardzo szybko, obiecuję. – Przytrzymałem za drzwi, aby Abigail nie zamknęła mi ich przed nosem.

– Czy to nie mogłoby poczekać do jutra? – Moja partnerka nie zamierzała tak łatwo ustąpić.

– Chyba nie chcesz, kochanie, żeby na twój laptop wkradł się jakiś wirus? Przecież trzymasz na nim bardzo cenne pliki. To mi zajmie dosłownie chwilę i będziesz mogła spokojnie pracować. – Uśmiechnąłem się tak uroczo, aż pomyślałem, że Abbie w końcu mi czymś przywali.

– Skoro tak twierdzisz… – Byłem przygotowany na to, że Abbie mnie nie wpuści, lecz wtedy ona otworzyła szerzej drzwi.

– Do zobaczenia! – krzyknęła za nami Amanda, ale żadne z nas na nią nie spojrzało.

Wszedłem do mieszkania, po czym przyjrzałem się Abigail. Stała na wprost mnie, a w jej oczach czaiła się złość. Wyglądała pociągająco, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jednak wolałem jej o tym teraz nie wspominać.

– Abbie… – zacząłem, lecz kobieta ruszyła do salonu.

– Wiesz, gdzie stoi laptop.

– Kochanie, posłuchasz mnie czy nie? – zapytałem, nie dając za wygraną. – Pamiętasz naszą rozmowę w parku?

– O czym mówisz? – Zdezorientowałem ją swoim pytaniem. Jej bojowa mina nieco straciła na sile.

– Gdy zaczynaliśmy się spotykać, powiedziałem, że kiedy jestem w związku, inne kobiety mnie nie interesują. Amanda w żaden sposób ci nie zagraża. – Zaryzykowałem, pochodząc do ukochanej.

– Ona mnie wkurza! – Abbie również postawiła na szczerość. – Łasi się do ciebie co chwilę, woła do byle głupoty, szuka pretekstu, aby tylko być w twoim pobliżu. Ja już mam tego dosyć, Will!

– Posłuchaj mnie. – Objąłem ją i ku mej radości, dziewczyna mnie nie odepchnęła. – Może faktycznie nie powinienem pomagać jej za każdym razem, ale niestety trafiłaś na dżentelmena. Nie sądziłem, że będziesz do tego stopnia zazdrosna. – W tym momencie na moją twarz spłynął delikatny uśmiech.

– Nie jestem! – Abbie się zbulwersowała. – Może troszeczkę, ale nie aż tak…– dodała po namyśle.

– Chcesz przekonać siebie czy mnie? – Patrzyliśmy sobie w oczy, a ja czułem się szczęśliwy, że mam tak wspaniałą partnerkę. Amanda nie dorastała jej do pięt.

– Will!

– Jesteś cudowna, Abbie. Dzięki tobie jestem szczęśliwy. Dopóki mnie zechcesz, postaram się cię uszczęśliwiać. Nigdy bym cię nie zdradził, wiesz przecież, jak podchodzę do tej kwestii – dokończyłem przyciszonym tonem.

– Skończona idiotka ze mnie. – Abbie zarumieniła się na policzkach. – Przepraszam cię, Will. Jest mi okropnie wstyd. – Ukochana przylgnęła do mnie z całych sił.

– Nie chciałem cię zawstydzić. Po prostu pamiętaj o tym, że żadna kobieta nigdy cię nie zastąpi. Jesteś jedyną, której pragnę, jedyną, która wzbudza we mnie tak silne uczucia, że ich siła przeraża mnie samego. Nie chcę żadnej innej, tylko ciebie, kotku. – Mimowolnie spojrzałem na jej usta. Kusiły mnie tak bardzo, że nie byłem w stanie im się oprzeć.

Musiałem pocałować Abbie. Ona najwidoczniej czuła to samo, gdyż bardzo ochoczo odpowiedziała na mój pocałunek. Oderwałem się od niej dopiero, kiedy zabrakło nam tchu.

– Pokażesz, jak bardzo mnie pragniesz? – zagadnęła Abbie z wyzywającym uśmiechem na twarzy.

– A zasłużyłaś na to? – spytałem zaczepnie, chociaż pragnąłem dokładnie tego samego, co ona.

– Powinieneś mnie ukarać, bo dzisiaj zachowałam się bardzo brzydko …

– Doprawdy? – Aż zmrużyłem oczy, przyglądając się jej intensywnie.

– Wiem, że chcesz mnie tak samo, jak ja ciebie… – wymruczała Abbie, lecz nie pozwoliłem jej dokończyć zdania.

– Odwróć się! – odezwałem się nagle stanowczo.

– Słucham?

– Odwróć się i oprzyj dłonie na ścianie! Chcesz kary, to ją dostaniesz! – dodałem schrypniętym głosem.

Abbie zadrżała, ale wykonała moje polecenie. Miała  na sobie kwiecistą sukienkę przed kolano, na grubszych ramiączkach, z delikatnym dekoltem. Położyłem dłonie na biodrach kochanki, po czym przesunąłem nimi w dół. Oddechem muskałem odsłonięty kark mojej kobiety, bowiem Abbie spięła włosy w kok.

– Will… – wyszeptała me imię zduszonym głosem, a ja musiałem użyć całej silnej woli, aby nie rzucić się na nią od razu.

– Stój grzecznie!

Chwyciłem za materiał sukienki, a następnie zrolowałem go do góry i zdjąłem z Abbie. Długie nogi dziewczyny oraz nagie pośladki, które oddzielał jedynie cienki pasek koronkowych stringów, prezentowały się z mojej perspektywy jeszcze bardziej kusząco niż zwykle.

– Will, proszę cię… – Abbie niemal załkała, wiercąc się niespokojnie.

– Czego chcesz? Opowiedz mi o swoich pragnieniach – mruknąłem wprost do jej ucha, pieszcząc dłonią lewy pośladek ukochanej.

Erekcja rozsadzała mi spodnie, ale tym razem zamierzałem inaczej się zabawić.

– Pragnę cię poczuć, Will. – Abbie dyszała, chociaż tak na dobrą sprawę, dopiero się rozkręcałem.

– Gdzie? – zadałem kolejne pytanie.

– We mnie! Zwariuję przez ciebie! – Dobrze wiedziałem, że dziewczyna była wilgotna i gotowa, abym mógł się w nią wbić bez problemu.

– Mówisz o tym miejscu? – Abbie rozstawiła szeroko nogi, więc bez problemu wsunąłem dłoń między kobiece uda.

Dotknąłem jej przez materiał bielizny, czując wilgoć, która z niej wypływała. Ciemnowłosa po raz kolejny poruszyła się niespokojnie, próbując otrzeć pośladkami o mojego członka. Nie pozwoliłem na to.

– Chryste! – krzyknęła, gdy nagle wślizgnąłem się palcem do środka.

– Uwielbiam, kiedy tak na mnie reagujesz – wyszeptałem. – Jesteś wspaniała. Czy zdajesz sobie sprawę, do czego mnie doprowadzasz? – spytałem. – Abigail, odpowiedz… – odezwałem się, gdy nie uzyskałem odpowiedzi.

– Tttak – zająknęła się, podczas gdy ja nie przestawałem pieścić jej palcami.

Wtedy zaprzestałem pieszczot, jednak nie puściłem Abbie, ponieważ byłem pewny, że nie utrzymałaby się na własnych nogach. Abigail jęknęła protestująco. Nagle złapałem ją na ręce i zaniosłem do salonu na kanapę. Spoglądała na mnie rozszerzonymi z podniecenia oczyma. Rozebrałem nas, po czym zanurkowałem głową między udami mojej kobiety.

Szczytowała chwilę później. Uwielbiałem moment, kiedy krzyczała, a jej ciało ogarniała rozkosz. Dziewczyna drżała niemal konwulsyjnie, więc poczułem dumę, widząc, do czego ją doprowadziłem. Jednak nie chciałem dłużej nad tym myśleć.

Wszedłem w wilgotną kobiecość bez problemu, pochylając się nad Abigail. Nawet nie próbowałem być delikatny. Oboje potrzebowaliśmy w tym momencie czegoś innego. Coraz mocniej zatracałem się w doznaniach, coraz bardziej dążyłem do spełnienia. Abigail doprowadzała mnie do szału. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś podobnego przy innej kobiecie.

Trysnąłem spermą we wnętrzu dziewczyny. Leżała z przymkniętymi powiekami, na nagim ciele perliły się kropelki potu. W tym wydaniu wyglądała niesamowicie seksownie. Wysunąłem się z niej i położyłem na boku. Opuszkami palców pogładziłem jej piękną twarz. Dopiero wtedy Abigail otworzyła oczy.

– Will – wyszeptała moje imię.

– Tak, kochanie? – Mógłbym tak patrzeć na nią godzinami.

– Nic takiego. – Uśmiechnęła się leniwie.

– To będzie długie popołudnie – obiecałem.

 

 

J
Oto Jo Winchester:

Piszę, bo to uwielbiam. Tworzenie postaci, świata w którym żyją, sprawia mi niewiarygodną przyjemność. Pisanie jest moim hobby, dzięki któremu robię coś dla siebie, ale również dla innych. Czy zechcecie przenieść się ze mną do świata mej wyobraźni?

J
Ostatnio dodane przez

Komentarze

  1. l
    lamblied
    | Odpowiedz

    Ta sąsiadka już zaczyna mieszać, nie dziwię się Abbie, że jest zazdrosna.
    Ciekawe co wymyśli potem – rzuci się na Willa czy rozbierze przed nim.. brak słów, jestem niemal pewna, że to sprawka Anny.
    Dobrze, że muszę czekać do jutra, a nie dłużej. 😄

    • J
      Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Mnie to często zastanawia, dlaczego takie kobiety jak Amanda czy Anna za wszelką cenę pchają się tam, gdzie ich nie chcą.
      Abbie potrafi zachować się z klasą, ale nie dziwota, że w końcu poczuła, iż ma dosyć 🤷‍♀️.
      Tak jest, jutro zobaczysz, co wydarzy się dalej.

  2. A
    Asiq
    | Odpowiedz

    Jak mnie denerwują takie baby . Will dał jej jasno do zrozumienia, że nie jest zainteresowany i ze kocha Abbie co ma więcej zrobić… szkoda slow na takie nachalne kobiety

    • J
      Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Co gorsza – takie baby w rzeczywistości występują bardzo często. I wcale nie tak łatwo je wyeliminować.

  3. K
    Kinga
    | Odpowiedz

    Czytam to opowiadanie od samego początku ale dopiero teraz zebralam się w sobie żeby skomentować. Masz świetny styl, uwielbiam to co wychodzi spod Twego pióra czy tutaj czy w 13 randek 🙂
    Co do tej części – wrrrrrr, az mnie odrzuca od takich dziewczyn! Co one maja w ogóle w głowach?! Całe szczęście, że juz za kilka godzin będzie mi dane przeczytać ciag dalszy, bo gdyby części pojawiały się jak do tej pory – co piątek to bym się chyba wrzodow żołądka nabawiła… Z drugoej strony szkoda, że już w czwartek pozegnamy sie z tym opowiadanien polubilam bardzo Abbi I Willa 🙂 ta przemiana która przeszedł przede wszystkim Will – cos rewelacyjnego! Mam nadzieję że masz coś jeszcze w zanadrzu albo chociaż pomysł na kolejne opowiadania 🙂
    Gorace pozdrowienia – Kinga

    • J
      Jo Winchester
      | Odpowiedz

      Dziękuję, że doceniasz moje teksty, choć wiem, że zawierają błędy, które staram się niwelować, ale nie zawsze wyjdzie mi to poprawnie.
      Will przeszedł potężną przemianę, choć nie wiem, czy po dzisiejszej części nie będziesz chciała go zabić 🙂

  4. M
    Monika
    | Odpowiedz

    Ta sąsiadka nie potrafi się zachować i niepotrzebnie miesza się w nieswoje sprawy😡

Napisz nam też coś :-)