Wakacyjny epizod (VIII)

with Brak komentarzy

– Kto to? – krzyknęłam, gdy człowiek zatrzymał się, przestał płynąć. – Kim jesteś i czego chcesz?
– Tomek. – Podpływał powoli. Siekło mnie uczucie ulgi, pomieszane z zaskoczeniem.– Dlaczego wypływasz tak daleko? W nocy. Sama!
– Widzę, że nie tylko ja miałam taki pomysł. – Rozśmieszył mnie oburzeniem w głosie. Radość z jego obecności, przywaliła mi prawym sierpowym szczęścia, w pysk. – Szybko się wyspałam.
– Ja nie mogłem spać w ogóle. – Czyżbym słyszała ton ulgi?

I wtedy przypomniało mi się, że jestem goła. Jest noc, ale jasna. Niedługo zacznie świtać.

– Widziałeś, jak wchodzę do wody? – Znałam odpowiedź, ale chciałam to usłyszeć.
– Piękny widok – wymruczał to, a ja się momentalnie spociłam. Dokładnie tak to czułam. Mimo unoszenia się w chłodnej wodzie, żar zalał ciało, zapłonęły policzki. – Też jestem goły.
Ucisnęło mnie w podbrzuszu i najzwyczajniej w świecie podnieciłam się.
Miejsce na takie nastroje było co najmniej dziwne. Daleko od brzegu, dno nie wiadomo jak oddalone od stóp i nagi, ponętny i całkowicie dostępny facet, na wyciągnięcie ręki.
Prawie. Wystarczyło podpłynąć.

Napisz nam też coś :-)