Wakacyjny epizod (X)

with Brak komentarzy

Ja pierdolę, kurwa mać! Kto to ma być? Facet wyglądający niczym mokre marzenie każdej laski, obejmował Izę i tarmosił jej czuprynę! Że niby jej kuzyn? I co z tego?! Nie rodzony brat, więc nie wyklucza bliższej zażyłości. Aż mnie otrzepało ze złości, bo nie jestem do czegoś takiego przyzwyczajony. Zazwyczaj to ja wiodłem urodowy prym w miejscu, w którym akurat byłem. A teraz co? No ja jebie!

Jedno musiałem przyznać, że facet faktycznie wyglądał, jak kosmita. Z tymi białymi włosami, szczupłą sylwetką i najdziwniejszą twarzą, jaką kiedykolwiek widziałem u mężczyzny robił wrażenie. Właściwie to nie wiedziałem, czy był przystojny, czy po prostu dziwny. Z całą pewnością nie dało się od niego oderwać oczu i chciało się analizować zestawienie niebieskich, szeroko rozstawionych oczu z pełnymi, ale dziwnymi ustami, które uśmiechały się w nieregularnym, krzywym wygięciu.

Zacisnąłem wargi i przełykając przekleństwa, schowałem się w domku. Za kwadrans mamy zbiórkę w świetlicy, gdzie podzielimy się na grupy.

Całe popołudnie mieliśmy spędzić na zabawie w podchody. Przekonałem się, że w tej grze współzawodnictwo było tak zacięte, że u niektórych wywoływało nawet łzy.

- Cześć. - Z zamyślenia nad zaplanowaniem trasy dla grupy kryjącej się wyrwał mnie niski głos.

W drzwiach stał nikt inny, jak Filip i uśmiechał się do mnie, czekając na odpowiedź.

- Cześć. - Podszedłem do niego z wyciągniętą w geście powitania ręką. - Tomek.

- Wiem. - Uścisnął moją dłoń, przytrzymując ją w silnym uścisku o kilka sekund zbyt długo. Czyżby to miał być pokaz siły i pewności siebie? - Mam z tobą spać – dodał, mnie w efekcie zatkało.

Napisz nam też coś :-)