Wakacyjny epizod (XIV)

with Brak komentarzy

Rozdział 14

Niemo(kurna)żliwe!

TOMEK

Zrobiło się na maksa dziwnie. Nie wiedziałem co począć ze sprawą Filipa i swoimi reakcjami na niego. Właściwie to właśnie przewracał mi się świat. Permanentnie, do góry nogami, nieodwracalnie. Ja, zatwardziały heteryk, za którym ogląda się każda dziewczyna, właśnie dowiedziałem się o sobie czegoś takiego? Lubię kobiety i płeć przeciwna mnie przyciąga, ale nie tak jak własna!

Poprawka, żaden facet mnie dotąd nie pociągał. Może podziwiałem ciała innych mężczyzn, ale bardziej na zasadzie brania przykładu, który chciałem naśladować. To przy dziewczynach mi stawał, to na nie miałem ochotę i to z nimi w efekcie lądowałem na seks.

Maszerowaliśmy właśnie na stołówkę. Grupy wymieszały się, chłopaki z mojej były oczywiście najgłośniejsze. Na samym przedzie szła Sandra i Stasiek, syn pani Uli z najmłodszą grupą, pochód zamykała pani Ula, z tatą Izy i Filipem. Rozmawiali o czymś i korciło mnie, by do nich dołączyć. W sumie czemu nie? Przecież nie będę zachowywał się jak dzikus, który unika zarażenia chorobą i nie zbliża się do faceta, z którym godzinę wcześniej poszedł w przysłowiową ślinę.

Na wspomnienie pocałunku i tego, jak delikatnie dotykał skóry głowy i wplótł mi palce we włosy, aż się spociłem. A może mi się to wszystko tylko wydaje? Może po prostu ta sytuacja była taka dziwna i stąd mój… poprawka, nasze wzwody? Wątpiłem w to, ale umysł postanowił zracjonalizować wydarzenie.

Przystanąłem i zaczekałem, by trójka osób zamykająca pochód zrównała się ze mną. Doszli do mnie. Uśmiechnąłem się na powitanie i starałem wsłuchać w to, o czym rozmawiają.

- Ogrodzenie na pewno – mówił tata Izy. - Właściwie to dwa różne, ale na początek tylko wokoło ośrodka, a później również częściowo przy stawie. Staw to ogromny atut!

- Cieszę się, ze to widzisz! - pani Urszula była wzruszona i stwierdziłem to, widząc łzy w jej oczach.

- Ślepy by zauważył. - Tata Izy, pan Jurek uśmiechnął się do niej, po czym podjął przerwany temat. - Z hydraulikę i elektrykę pewnie też będzie trzeba zainwestować.

Byłem ciekaw, czego dotyczą ich rozważania i choć zdawałem sobie sprawę z tego, ze pewnie ośrodka, w którym mieliśmy obóz, to potrzebowałem bardziej szczegółowych informacji. Przystanąłem na chwilę, po czym przeszedłem za nimi, by po chwili iść obok Filipa. Postanowiłem nie poddawać się fobii, nie unikać go, lecz poznać bliżej. Może to mi coś wyjaśni, może dzięki temu zrozumiem jego i siebie, nasze wzajemne reakcje.

- O czym jest ta rozmowa? - Pochyliłem się ku niemu, by nie przeszkadzając pozostałym, zadać pytanie.

Równolegle uderzył we mnie jego zapach i ledwie powstrzymałem odruch, by zacząć pociągać nosem niczym pies. Filip złapał mnie za przegub ramienia, bym się zatrzymał i by powstał dystans między nami i rozmawiającymi.

Napisz nam też coś :-)