Wakacyjny epizod (XVIII)

with Brak komentarzy

Rozdział 18

Mokry sen

TOMEK

Młodziaki pochowały się w swoich domkach. Wykończyłem ich, ale wyglądało na to, że lekcja karno – wychowawcza przyjęła się. Mnie również cały dzisiejszy dzień zmęczył. Może nie tyle fizycznie, bo kondycję mam, dbam o nią od lat i to nie to było wysiłkiem. Zmęczyła mnie gonitwa myśli i zmaganie się z nową rzeczywistością, która stała się moim udziałem. Wizja seksu z Filipem i pocałunków z nim była piękna i przerażająca. Po części przez fakt, że ciężko mi było wyobrazić sobie siebie z nim. Po drugie, bo jeśli faktycznie odkryłem swoją biseksualność, a może nawet upodobanie do przedstawicieli mojej płci, to zwyczajnie mam przerąbane. Wśród znajomych, w pracy i może najmniej w domu rodzinnym. To ostatnie dodawało mi odrobinę otuchy, ale nie osłabiało szoku, którym nasiąkłem.

W łaźni wziąłem szybki prysznic, umyłem zęby i ubrany jedynie w luźne spodenki powlokłem się do domku.

Zbliżając się do niego czułem narastające rozedrganie i wewnętrzny dygot. Podchodząc do drzwi wyczuwałem obecność Filipa i coraz silniejsze pragnienie, żeby tuż po wejściu przylgnąć do niego ciałem, zaciągnąć się jego zapachem, zatracić się w pocałunku i zapomnieć o otaczającym świecie i obowiązujących mnie dotychczas regułach.

Ręcznik rozwiesiłem na balustradzie werandy, po czym bardzo cicho otworzyłem drzwi i równie bezgłośnie je za sobą zamknąłem. W blasku księżyca, który wpadł gdy je uchyliłem, widziałem śpiącego na boku Filipa. Jego szerokie plecy i wąskie biodra. Był ubrany jedynie w klasyczne, białe majtki.

Położyłem się na łóżku i zapatrzyłem w sufit. Nie słyszałem oddechu Filipa, a jedynie rechot żab w oddali i śpiew jakiegoś nocnego ptaka.

- Dałeś im wycisk.

Aż podskoczyłem, słysząc głęboki głos. Nie wiem co takiego miał w swojej barwie, ale już sam tembr powodował ciarki na moim ciele.

- Należało im się – szepnąłem, ciesząc się że nie śpi. - Jeśli dzięki temu choć jeden z nich nie sięgnie ten durny nałóg, to warto było.

- Straciłeś kogoś przez papierosy? - zapytał cicho.

Domyślił się. Mądry facet z niego i empatyczny.

- Dziadka – odparłem i znów zamilkłem. - Nie tyle ja, co mama, ale dzięki temu wychowano mnie na papierosowego faszystę.

Przez dłuższą chwilę leżeliśmy w ciszy. W końcu Filip westchnął i czułem, że to wstęp do rozmowy.

- Odniosłem wrażenie, że ze mną przeżyłeś swój pierwszy raz.

To ani pytanie, ani stwierdzenie zastrzeliło mnie i spowodowało, że z emocji spociłem się momentalnie.

Napisz nam też coś :-)