Warstwy (II)

with 1 komentarz

opowiadanie erotyczne dla kobiet.

Nie dałam rady dodać obu  części jednym ciągiem. Pierwsza jest za zaległy, zeszły tydzień, druga już na ten.

.

Praca okazała się nudna, monotonna, ale nieźle płatna. Nie narzekał. Więcej, był nawet zadowolony, że w końcu może zarabiać, nie czując oddechu psów na swoim karku. Bawiło go, że teraz i on nosił mundur. Co prawda tylko ochroniarza, ale zawsze. I tak było to zabawne.

Nie zwracał większej uwagi na pracujących tutaj ludzi. Mężczyźni, wymuskani, wątli, ubrani i ostrzyżeni zgodnie z najnowszą modą, traktowali go jak powietrze, pochłonięci rozmową przez swoje najnowsze iphopny. Kobiety, czasami nawet niezłe, patrzyły na niego z góry, wydymając z pogardą wymalowane usta, w duchu klasyfikując go jako bezrozumnego mięśniaka. Było mu to obojętne. Jedyną osobą, jaka zwracała jego uwagę, był złotowłosa sekretarka szefa, istna bogini. Tylko że dla niej był cieniem, duchem, przedmiotem poruszającym się w przestrzeni, pożytecznym, ale nie wartym zainteresowania. Wiedział dlaczego. Jedną kamerę umieszczono także w gabinecie prezesa. Aby cokolwiek przez nią zobaczyć, należało wpisać hasło. Tym dysponował jedynie szef ochrony. Lecz dla Roberta nie stanowiło problemu wykradzenie tajnej informacji. Kiedy był akurat sam, oglądał nagrania, które czasami przypominały ostre pornosy. Po kilku takich seansach, musiał przyznać, że pan prezes miał niezwykle uzdolnioną sekretarkę.

– Dzień dobry.

Nieśmiały, kobiecy głos. Uniósł głowę. Dziewczyna, którą przedwczoraj wyrzucił z biura. Prawie siłą, chociaż akurat to nie było trudne. Szczupła, po dziewczęcemu smukła, nie była godnym przeciwnikiem. Wydawała się taka drobna i bezbronna. Robert zamyślił się, podczas gdy ona przeszła przez bramkę, znikając w jednej z wind. Ładna była i kompletnie tutaj nie pasowała. Nie wróżył jej oszałamiającej kariery. Za delikatna. Za słaba. Wzruszył ramionami, bo przecież to nie jego sprawa. On także przebywał tutaj tymczasowo. Ziewnął, a potem pomaszerował do dyżurki. Usiadł wygodnie w fotelu, a po chwili wahania, włączył obraz z tajnej kamery. Pan prezes szalał od samego rana, rżnąc na własnym biurku jakąś stażystkę. Tempo obrał zabójcze i biedna dziewczyna z pewnością czuła się jak podczas ostrej jazdy na krawędzi. Dźwięku nie było, ale jej otwarte jak do krzyku usta, czerwona twarz, powiedziały mu wystarczająco wiele. W końcu prezes doszedł, tryskając obfitym strumieniem na jej wypięte pośladki. Kazał sobie jeszcze wylizać, po czym zapiął rozporek i z obojętną, wręcz znudzoną miną, usiadł w swoim fotelu.

– Co za kretynka! – wymamrotał Robert. Zresztą nie ona pierwsza i nie ostatnia. Takich jak ta, było na kopy. Nie rozumiał tych dziewczyn, czasami już i dojrzałych kobiet. Bały się o swoje stanowisko? Podniecała ich myśl ostrego seksu na szefowskim biurku? On je podniecał? Cokolwiek to było, zdarzało się tylko raz, czasami wyjątkowo dwa razy. Na etacie była aktualnie złotowłosa sekretarka, chociaż Robert bardzo szybko zaczął się zastanawiać, kiedy i ona się znudzi. Wyglądało na to, że ta chwila nadciąga dużymi krokami.

Wyjął śniadanie i zaczął jeść, jednym okiem spoglądając na monitory, drugim na artykuł w gazecie. Szczerze mówiąc bardziej interesowały go wiadomości sportowe niż to, co działo się w biurowcu. Skończył, wypił kawę, rozsiadł się wygodnie, chcąc zdrzemnąć. Powoli zaczynał rozumieć, dlaczego do tej pracy najchętniej zatrudniano emerytów i rencistów. On trafił tutaj trochę z przypadku. W zasadzie…

Filozoficzne rozmyślania przerwało pukanie. Ostre, roszczeniowe. Zaraz potem otworzyły się drzwi, bo stojąca za nimi osoba nie miała zamiaru czekać na pozwolenie.

– Witam. – Robert zmrużył oczy, przyglądając się złotowłosej bogini. Najwidoczniej była w wyjątkowo złym humorze, bo nawet nie raczyła mu odpowiedzieć.

– Pokaż mi, jak to działa i wyjdź! – rozkazała ostrym tonem.

– Co działa?

– Muszę sprawdzić zapis z kamery w biurze prezesa. Zaginął ważny dokument – odparła chłodno, podchodząc bliżej.

– Dokument? – zadrwił, nie ruszając się ani o milimetr. Siedział rozwalony w fotelu, obserwując ją z doskonale widocznym rozbawieniem. – Nie pierdol. Chcesz sprawdzić, którą stażystkę rżnął na śniadanie twój kochanek.

W Alicję jakby piorun strzelił. Zamarła w bezruchu i dopiero po chwili spojrzała na bezczelnego ochroniarza. Niezły, oceniła w mgnieniu oka. Niezły, ale nic poza tym. Kiedy była jeszcze nieopierzoną nastolatką, to właśnie w takich typach gustowała. Teraz mierzyła o wiele, wiele wyżej.

– To nie twoja sprawa – powiedziała oschle. – Wyjdź!

Wstał. Był od niej sporo wyższy. Odłożył niedojedzoną kanapkę i pochylił się nad klawiaturą komputera.

– Wpiszesz tylko hasło – wyjaśnił. – Po wszystkim się wylogujesz. Powiem tylko, że ostro było. Prawie tak ostro, jak z tobą w zeszłym tygodniu.

Poczerwieniała.

– Jak?...

– Żaden problem. – Pochylił się lekko ku niej i wyszeptał na ucho. – Kurewsko dobrze obciągasz. Szkoda, że ten kretyn nie potrafi tego docenić.

Olał konsekwencję własnych słów. Przecież właśnie otwarcie przyznał się do naruszenia prywatności. Na dodatek znieważył słownie samego prezesa. Alicja dla odmiany pobladła. Nadal patrzyła prosto przed siebie, zaciskając wargi, nieruchoma i wściekła. Na samą myśl, że ktoś ich podglądał…

– Dużo ich jest? – spytała, opanowując targające nią emocje. Nie będzie płakać nad rozlanym mlekiem. Wręcz przeciwnie, wyciągnie z tego mężczyzny tyle, ile się da.

– Było. Zazwyczaj to jednorazowy numerek. Test przydatności do pracy – zakpił. Przysunął się bliżej, wręcz ocierając o jej plecy. – Ale to przecież wiesz. Chociaż ostatnio musi być zajęty, bo nie ruszył jeszcze nowych pracownic. Wszystko masz na dysku, ale do starszych nagrań trzeba mieć dodatkowe uprawnienia.

– Rozumiem. Teraz wyjdź.

Pomyślał z podziwem, że doskonale nad sobą panowała. Z bliska była jeszcze piękniejsza, poza tym cudownie pachniała. Jej obecność dziwnie na niego działała. Już czuł rosnące podniecenie, a jego kutas powoli zaczynał twardnieć. Z jaką ochotą pchnąłby ją na stół, pocałował, dobrał się do skarbów, które skrywała pod seksownym ubrankiem. Ale nie odważył się na żadną z tych rzeczy.

.

KUPUJĘ CAŁY ODCINEK

Oto Babeczka:

Czyli Agnieszka - matka, żona, fizyk. Piszę od bardzo dawna, publikuję od kilku lat. Staram się pisać z humorem, polotem i barwnie. Uwielbiam wywoływać w Czytelniku rozbawienie, podniecenie, a czasami zatrzymać Was w miejscu. Nie wyobrażam sobie życia bez pisania :-)

Ostatnio dodane przez

Odpowiedź

  1. Jo Winchester
    | Odpowiedz

    Ten Robert ma charakterek. Alicja również. Mogliby stworzyć całkiem wybuchowe połączenie.

Napisz nam też coś :-)